Projektantka

Okładka książki Projektantka
Rosalie Ham Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Don Kichot i Sancho Pansa literatura piękna
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Don Kichot i Sancho Pansa
Tytuł oryginału:
The Dressmaker
Data wydania:
2016-05-30
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-30
Data 1. wydania:
2000-01-01
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328014077
Tłumacz:
Katarzyna Wdowska
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Projektantka w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Projektantka i

Zemsta córki marnotrawnej



1096 48 165

Oceny książki Projektantka

Średnia ocen
6,4 / 10
260 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
279
231

Na półkach:

Przyjemna powieść o australijskiej prowincji; o nietuzinkowych mieszkańcach i ich codziennych sprawach. O zmianach na lepsze zachodzących po pojawieniu się w miasteczku tytułowej projektantki szukającej odpoczynku od spraw wielkiego świata. Tilly wraca do rodzinnego miasteczka bez większych nadziei na ciepłe przyjęcie i chociaż faktycznie się z nim nie spotyka, to jednak w czasie kilkumiesięcznego pobytu udaje się jej naprawić relacje z matką, zmierzyć z traumami z dzieciństwa oraz rozkochać w sobie porządnego chłopaka. Sielanka nie trwa niestety długo i Tilly musi sobie poradzić z kolejnymi, niesprzyjającymi okolicznościami.
Historia zgrabnie opowiedziana; dobrze wyważone proporcje między ironią a romansem, a do tego smakowite opisy zniewalających kreacji noszonych przez bohaterki.

Przyjemna powieść o australijskiej prowincji; o nietuzinkowych mieszkańcach i ich codziennych sprawach. O zmianach na lepsze zachodzących po pojawieniu się w miasteczku tytułowej projektantki szukającej odpoczynku od spraw wielkiego świata. Tilly wraca do rodzinnego miasteczka bez większych nadziei na ciepłe przyjęcie i chociaż faktycznie się z nim nie spotyka, to jednak w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

712 użytkowników ma tytuł Projektantka na półkach głównych
  • 379
  • 324
  • 9
118 użytkowników ma tytuł Projektantka na półkach dodatkowych
  • 78
  • 11
  • 9
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wersje nas samych Laura Barnett
Wersje nas samych
Laura Barnett
Widzę tutaj same recenzje kobiet, więc pora na opinię o książce "Wersje nas samych" faceta. Trzeba przyznać jedno - sam pomysł na książkę jest bardzo dobry i unikalny. Trzy różne historie, które łączy taki sam początek i koniec niekiedy się przenikają i są bardzo do siebie podobne, lecz z mniejszymi, bądź większymi szczegółami. To dość interesujący zabieg, dzięki któremu można porównać poszczególne "obrazy" (bo tak autorka nazywa trzy różne historie) do siebie. "Obrazy" te są jednak niestety rozwleczone. Jako samodzielna powieść żadna z nich nie byłaby dostatecznie interesująca. To dopiero ich przedstawienie obok siebie i możliwość porównywania sprawia, że nabierają tego czegoś. Jako, że cała historia toczy się na przestrzeni kilkudziesięciu lat, a książka ma określoną długość autorka musiała całość skondensować. A przynajmniej takie jest moje wrażenie. Wygląda to tak, że rozdziały poszczególnego "obrazu" toczą się niekiedy kilka lat po sobie. Jest to w porządku, ale odniosłem wrażenie, że nawet gdybym pominął jakiś konkretny rozdział to nadal rozumiałbym fabułę. A miałem na to ochotę, bo już pod koniec książka zaczęłą mi się dłużyć. Po prostu w niektórych momentach jeden rozdział nie ma większego wpływu na kolejny, a do niektórych wydarzeń bohaterowie nigdy się nie odniosą. W "Wersjach nas samych" są dość często obecne ekspozycje, które przybliżają losy postaci z czasów pomiędzy konkretnymi rozdziałami. Same ekspozycje są bardzo dobre i - w przeciwieństwie do niektórych filmowych - nie odnosi się wrażenia, że bohaterowie tłumaczą sobie rzeczy, które i tak wiedzą. Jedna z opinii na tym portalu mówi o tym, że łatwo jest pogubić się w bohaterach opowieści. Nie odniosłem takiego wrażenia. Co prawda w późniejszej części książki liczba imion znacznie wzrasta, jednak fakt, że ci sami bohaterowie powtarzają się w różnych "obrazach" dość łatwo pozwala zapamiętać kto jest kim i dla kogo. Moja opinia może mieć wydźwięk negatywny, jednak nie żałuję czasu poświęconego na lekturę książki. Całość ma przyjemny, powiedziałbym nawet, że miejscami melancholijny klimat. Jest to ciepła opowieść, która chwilami potrafi zasmucić, albo wywołać delikatny uśmiech na twarzy. Pozycja w sam raz na takie długie, chłodne i ciemne jesienne wieczory. Lekka, niezobowiązująca i do pochłonięcia w kilka wieczorów.
Coral - awatar Coral
ocenił na 6 5 lat temu
Dom na skraju nocy Catherine Banner
Dom na skraju nocy
Catherine Banner
Wdrążałam się w tę historię powoli, niczym Amedeo Esposito w życie na prowincjonalnej włoskiej wyspie, poznając jej klimat oraz panujące tam zwyczaje. Każdy krok był ostrożny, badawczy, gdzie zaczynałam martwić się, iż ten świat nie chce przyjąć mnie w swoje skromne progi. Niepotrzebnie: powieść chwyciła mnie za ręce, wciągając bez reszty w to zamknięte, pozornie nudne społeczeństwo. Bo choć zdarzają się nieco usypiające momenty, jakby czas próbował zatrzymać swój bieg, to trochę się tutaj działo. Trochę... Całkiem sporo! Nieraz myślałam, że nie nadążę za wszelkimi konfliktami, sojuszami czy plotkami, rozpychającymi się na stronach, naznaczające upływające lata, wiszące nad kolejnymi pokoleniami. Nieraz ciężko było brnąć dalej, czekając na nieuniknione, lecz właśnie to ukazuje ta powieść: nie da się uciec przed pisanym nam losem, lecz to właśnie my decydujemy, na jakich warunkach potoczą się dzieje tuż przed wiecznym spoczynkiem. Możemy popełniać błędy lub naprawiać cudze, możemy uciekać w nieznane lub tkwić w tym, z czym mamy do czynienia od zawsze... Jesteśmy niedoskonali, ale wyjątkowi na swój sposób. Catherine Banner, w jednej książce, zmieściła cztery pokolenia familii Esposito, gdzie każde z nich miało to coś, co wyróżniało je, podkreślając jego wyjątkowość. Co więcej, połączyła codzienność, zwyczajne zmagania z elementami baśniowości, zręcznie wplecionymi w historię wyspy i pojawiających się tam ludźmi, nadając temu nowy wydźwięk, nakreślając to magią. I choć czasami mnogość bohaterów, wszelakich imion, starała się zakłócić odbiór, a wspomniana wcześniej nuda zakradała się w progi, to i tak nie da się po prostu oderwać od „Domu na Skraju Nocy”. Przypuszczam jednak, iż nie każdy zdoła odnaleźć się w tej powieści, lecz myślę, że warto dać jej szansę i odkryć, co ma do zaoferowania przesiąknięta plotkami, a zarazem dość rodzinna wysepka Castellamare!
Szczera_Panna - awatar Szczera_Panna
oceniła na 7 11 miesięcy temu
Przepisy na miłość i zbrodnię Sally Andrew
Przepisy na miłość i zbrodnię
Sally Andrew
Powieść Sally Andrew „Przepisy na miłość i zbrodnie” trafiła do mnie przypadkowo. Zaczęłam ją czytać bez przekonania, ale po około trzydziestu-czterdziestu stronach akcja mnie wciągnęła, by potem trzymać w napięciu do końca, mimo iż nie pędzi ona z zawrotną prędkością. Główna bohaterka, Tannie Maria, mieszka w południowoafrykańskim miasteczku. Jest kobietą po przejściach i wdową, której śmierć męża wcale nie zmartwiła, gdyż mężczyzna znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. Tannie prowadzi w lokalnej gazecie kulinarną rubrykę i bardzo przykłada się do swojej pracy. Uwielbia gotować i wierzy w to, że jedzenie nie tylko zaspokaja głód, ale również koi duszę, a nawet może pomóc kogoś w sobie rozkochać. Pewnego dnia wraz z koleżankami z pracy kobieta zostaje uwikłana w kryminalną intrygę. Postanawia odkryć, kim jest zabójca pięknej kobiety, nie mając świadomości, że w ten sposób wplącze się w niebezpieczną przygodę, a także pozna pewnego przystojnego policjanta… Perypetie Tannie śledzi się z zainteresowaniem, tym bardziej, że nie tylko opowiada ona o swojej codzienności i udziale w śledztwie, ale dzieli się z czytelnikami różnymi przemyśleniami. Nieraz to tematy lekkie, żartobliwe… Innym razem bardzo poważne. Należy do nich przemoc wobec kobiet, która w miasteczku nie należy do rzadkości. Intrygujący jest klimat powieści – momentami, przede wszystkim w drugiej części, przypominała mi ona książki Fannie Flagg, zwłaszcza wówczas, gdy poczucie humoru łączy się z powagą oraz podczas opisów szalonych perypetii bohaterów. Są tu też, zwłaszcza na początku, słabsze fragmenty, jednak całość czyta się przyjemnie i z emocjami. Atmosferę na pewno podgrzewają też ciekawe kreacje postaci oraz nieprzewidywalność akcji.
allison - awatar allison
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Światło między oceanami M.L. Stedman
Światło między oceanami
M.L. Stedman
Trzeba przyznać, że M.L. Stedman wie, jak uderzyć w czytelnika i zagrać na najczulszych i najbardziej wrażliwych strunach. Wykorzystując w swojej debiutanckiej powieści zestaw żelaznych motywów wyciskających łzy z oczu i powodujących tę przysłowiową gulę w gardle, powoduje, że „Światła między oceanami” nie sposób odbierać inaczej jak wzruszającej powieści o sile matczynej miłości i o dążeniu do spełnienia pragnień za szelką cenę. I mimo że fabuła może wydawać się nieco ckliwa to jednak czyta się to znakomicie, a finał tej poruszającej historii, wcale niebanalny, daje satysfakcję. Nie dziwi mnie fakt, że prawa do publikacji wykupiono aż w 41 krajach, a w 2016 roku nakręcono film z doborową obsadą. Jest to opowieść o małżeństwie, które mieszka na wysepce u brzegów Australii, gdzie Tom wykonuje pracę latarnika. To zajęcie to dla niego remedium na traumę wyniesioną z I wojny światowej i okazja na wyciszenie się i zapomnienie o koszmarze okopów i widoku martwych towarzyszy. Życie z ukochaną kobietą w skromnym domku na Janus Rock wydaje się być idyllą, ale szczęście małżonków burzą kolejne poronienia i urodzenie martwego chłopca. Dlatego pojawienie się na brzegu wyspy łodzi ze zwłokami mężczyzny i zawiniętym w sweter niemowlęciem jawi się jak cud. W tym momencie bohaterowie muszą podjąć decyzję, która zaważy na ich całym życiu. Dylemat, przed którym stają marząca o byciu matką Isabel i kochający ją mąż to wybór pomiędzy głosem serca a zasadami moralnymi i okazuje się, że nie jest on wcale łatwy. Autorka zmusza czytelnika do odpowiedzenia sobie na pytania trudne i dotyczące kwestii zasadniczych. Jedno z nich wiąże się z problemem lojalności wobec najbliższej osoby. Bo czyż szczęście ukochanego człowieka jest ważniejsze od uczciwości i prawdy? Czy można zataić prawdę, aby spełnić największe pragnienie żony? Inne pytanie dotyczy macierzyństwa i ojcostwa. Kto jest prawdziwym rodzicem: ten, kto urodził, czy ten, kto wychował? I na czym polega prawdziwa miłość macierzyńska? Może na tym, że czasem trzeba zrezygnować z dziecka, aby było ono szczęśliwe? No i jeszcze kwestie związane z prawdą. Czy jest ona wartością absolutną? A może czasem lepiej żyć w kłamstwie, by nie narażać ukochanych ludzi na cierpienie? Podobała mi się ta powieść, bo pomimo nieco sentymentalnej fabuły skłoniła mnie do rozważań wcale nie takich błahych. Bardzo podobało mi się też wykorzystanie licznych symboli, które nadają tej historii głębszych znaczeń. Jednym z nich jest światło latarni morskiej, które rozprasza mrok na oceanie i prowadzi statki do bezpiecznego portu. Takim światłem dla bohaterów jest dziecko. Rozprasza mrok w sercu Isabel, nadaje sens życiu Toma, a jednocześnie zmusza ich do pogrążenia się w ciemności i życiu w kłamstwie. Wzruszyła mnie też króciutka scena w sanatorium, kiedy Tom odwiedza żonę i próbuje kwiatu kapryfolium. Mówi wtedy, że jego smak czuć na języku tylko przez kilka sekund, ale i tak warto go spróbować. To piękna metafora wydarzeń w rodzinie Toma i jego żony- szczęścia, które trwało krótko, ale mimo to warto było je przeżyć. Jeśli więc lubicie się wzruszać, tak do łez, przeżywać silne emocje- polecam lekturę „Światła między oceanami”.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 8 14 dni temu

Cytaty z książki Projektantka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Projektantka