Pogoń za Cézanne'em

Okładka książki Pogoń za Cézanne'em
Peter Mayle Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Biblioteczka Konesera kryminał, sensacja, thriller
206 str. 3 godz. 26 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Biblioteczka Konesera
Tytuł oryginału:
Chasing Cézanne
Data wydania:
1998-07-08
Data 1. wyd. pol.:
1998-07-08
Liczba stron:
206
Czas czytania
3 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
8372556261
Tłumacz:
Zofia Zinserling
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pogoń za Cézanne'em w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pogoń za Cézanne'em

Średnia ocen
6,3 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3190
3175

Na półkach: , ,

Historia doskonała pod adaptację i przystosowanie na srebrny ekran.
Młody, inteligentny fotograf, pracujący dla snobistycznych nowojorskich magazynów, krąży między Nowym Jorkiem a Lazurowym Wybrzeżem, Paryżem, Wyspami Bahama i arystokratyczną Anglią, gdzie fotografuje stare, eleganckie siedziby.
W trakcie jednego ze zleceń wpada na trop przekrętu.

Na marginesie, pisarz jest mocno zafascynowany Prowansją, i dzieli się swoją pasją z czytelnikami z humorem i wielką radością życia.
Niby Biblioteka konesera 😁

Historia doskonała pod adaptację i przystosowanie na srebrny ekran.
Młody, inteligentny fotograf, pracujący dla snobistycznych nowojorskich magazynów, krąży między Nowym Jorkiem a Lazurowym Wybrzeżem, Paryżem, Wyspami Bahama i arystokratyczną Anglią, gdzie fotografuje stare, eleganckie siedziby.
W trakcie jednego ze zleceń wpada na trop przekrętu.

Na marginesie, pisarz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Pogoń za Cézanne'em na półkach głównych
  • 74
  • 42
23 użytkowników ma tytuł Pogoń za Cézanne'em na półkach dodatkowych
  • 14
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Pogoń za Cézanne'em

Inne książki autora

Peter Mayle
Peter Mayle
Autor znanych polskim czytelnikom książek o Prowansji, kształcił się w Brighton College oraz w Harrison College na Barbados. Tę ostatnią uczelnię porzucił w wieku szesnastu lat i wrócił do Anglii, gdzie następnie imał się różnych zajęć - m.in. był kelnerem i kierowcą ciężarówki. Po ukończeniu dwudziestu jeden lat przeprowadził się do Nowego Jorku i podjął pracę w agencji reklamowej Davida Ogilvy'ego. W branży reklamowej przepracował piętnaście lat - po obu stronach Atlantyku. Gdy był już na samym szczycie drabiny stanowisk, doszedł do wniosku, że przestało go to bawić, po czym rzucił "wszystko" i wyjechał z żoną do Prowansji - z zamiarem napisania powieści. Nie był debiutantem. Pierwsza książka Petera Mayle'a "Where I Come from", w której autor objaśnia dzieciom tzw. fakty życia, wyszła w roku 1973 i dotąd cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Prawdziwą sławę przyniósł mu jednak "Rok w Prowansji" (1989), w którym opisuje swoje doświadczenia i przygody w nowym kraju - od zmagań z francuską biurokracją i tamtejszymi rzemieślnikami po uroki prowansalskiej kuchni. Po tym bestselerze przyszły następne.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mądrość Toskanii Ferenc Máté
Mądrość Toskanii
Ferenc Máté
Wywody autora dotyczą przeżyć nazbieranych przez lata związanych nie tylko z Toskanią, jak głosi tytuł książki, ale miejscami, w których żył. To wspomnienia odległych czasów, gdy człowiek z człowiekiem bytował po sąsiedzku, a co za tym idzie mógł liczyć na kolektywne rozwiązywanie problemów, opiekowanie się dziećmi czy spotkania towarzyskie niemalże każdego dnia jako formą codziennego pozdrowienia przeradzającego się w dłuższe pogawędki. To nostalgia za tamtymi chwilami i takimi miejscami, jak choćby Toskania, gdzie człowiek czuje się dobrze sam ze sobą, nie goni za dobrobytem, ale cieszy się smakiem chwili, ma poczucie bezpieczeństwa i życia w zgodzie z naturą. Momentami można poczuć ogromny żal, że odbieramy naszym dzieciom coś tak cennego, jak swobodne życie, bez zapatrywań w notoryczną pogoń za dobrami, które tylko przywiązują nas do biurek, firm, zakładów wciąż wymagających poświęcania swojego czasu na rzecz produkcji, a potem konsumpcji produktów. Ciągle, więcej i więcej doprowadzając do frustracji, nerwic, depresji. Ferenc Máté przeciwstawia świat wielkomiejski temu z prowincji. NIe pisze tylko o Toskanii, ale o każdym regionie świata, gdzie przemysł nie zawładnął jeszcze na tyle sercami mieszkańców by ci się poddali i zmienili swój sposób życia i patrzenia na wszystko w sposób mechaniczny. Sposób pisania nie jest może specjalnie porywający, ale za sprawą anegdot, odwołań do rzeczywistości sprzed lat i przykładów z dnia dzisiejszego to cenna lektura. Pokazuje jak świat się zmieniał przez 60lat i do jakiego smutnego etapu dotarliśmy, pomimo rozwoju myśli technicznej, przemysłowej, naukowej stajemy się coraz ubożsi duchowo, mentalnie. Kiedyś miało się na uwadze jednostkę, dziś traci ona swoją wartość w anonimowej rzeszy mieszkańców dużych aglomeracji. Im nas więcej tym bardziej stajemy się samotni. Jednak nigdzie nie jest powiedziane, że nie możemy stworzyć swojej własnej Toskanii, czyli przestrzeni nam przyjaznej. Co prawda, nie dla każdego życie na wsi, bo niektórzy będą się tam "dusić" myśląc zapewne, że nie wykorzystują swojej szansy na "bogate" życie w mieście wśród wielu dóbr, jak i spalin, nieżyczliwości i stresów. Dobrze jednak mieć świadomość, że istnieje alternatywa.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 10 lat temu
W dojrzewającym słońcu. O kobiecie, która stworzyła winnicę Patricia Atkinson
W dojrzewającym słońcu. O kobiecie, która stworzyła winnicę
Patricia Atkinson
Rzut oka na tekst zamieszczony na skrzydełkach i już pierwsze zaskoczenie. Spodziewałem się opowieści o kobiecie, która radykalnie zmieniła życie, odcinając się jednocześnie od zewnętrznych oznak sukcesu rządzących środowiskiem, w którym wcześniej przyszło jej żyć i z którego chciała się wyrwać. Tymczasem: jest kobietą sukcesu: pracuje nad nową powieścią, sprzedaje wina w Anglii, Szwajcarii i Japonii, wynajmuje domy wczasowiczom, a Anglicy realizują o niej filmy dokumentalne. Ci, którzy liczą na książkę o niewielkiej winnicy, gdzie zatrzymał się świat, w której rządzi naturalny rytm, a kolejne dni wypełnia spokój i harmonia, mogą doznać zawodu. Tym polecam "Lawendowe pole" Joanny Posoch. Pomysł na książkę jest nieco banalny. Homo urbanus zmęczony zgiełkiem miasta ucieka na prowincję poszukując innego życia. Trudno zliczyć powieści osadzone w tym klimacie. Jako że żadnej nie czytałem (z wyjątkiem wspomnianego wyżej "Lawendowego pola") skusiłem się na "W dojrzewającym słońcu". Sam tytuł niespecjalnie pasuje mi do tej książki. Sugeruje (a może tylko mi się tak wydaje?) sielsko-anielską rzeczywistość, w której czas płynie tylko sobie znanymi drogami, opóźniając się znacznie w stosunku do reszty świata. Przed rozpoczęciem lektury zastanawiałem się, czy Patricia Atkinson będzie potrafiła mnie zaskoczyć. Nie bawi mnie czytanie pozycji, których fabuła jest do bólu przewidywalna i jeszcze przed skończeniem książki mam o niej wyrobione zdanie. Cieszę się, że tym razem było inaczej. W pewnym momencie miałem ochotę przerwać lekturę i już do niej nie wracać. Wydawało mi się, że skoro do tej pory nic mnie nie urzekło to nie ma sensu męczyć się przez kolejne trzysta stron. Mimo to zdecydowałem się skończyć "W dojrzewającym słońcu". W tym przypadku właściwie ostatnie kilkadziesiąt stron zaważyło na całościowej ocenie książki. Wróćmy jednak na początek. Patricia Atkinson po porzuceniu pracy w jednym z angielskich banków osiedla się na południu Francji, gdzie kupuje winnicę. Nie ma zielonego pojęcia o uprawie winorośli, a co więcej nie zna nawet podstaw francuskiego! W dodatku prawie wszystkim musi zajmować się sama (jej mąż pracuje w Anglii, zresztą później dochodzi do rozstania). Radzi sobie dzięki nieocenionej pomocy sąsiadów. Lokalna społeczność szybko przyjmuje ją do siebie. Gdy łamie nogę nie może kompletnie nic zrobić winnicy. Kiedy leży w łóżku okoliczni mieszkańcy wykonują wszystkie pracy przy winorośli. Gdyby nie oni to tamtego lata nie autorka nie mogłaby liczyć z pewnością nawet na jedną butelkę wina. Wydaje się, że przemiana życia Patrici Atkinson i stworzenie przez nią winnicy są tylko tłem do pokazania czegoś więcej - bezinteresownej pomocy, życzliwości, ofiarności i otwartości na potrzeby innych. Zdecydowanie zawodzi natomiast przedstawienie scenerii. Liczyłem na wyczerpujące opisy przyrody. Południowa Francja, poza winnicami, kojarzy mi się z polami lawendy po horyzont, ciepłolubnymi roślinami i rozsianymi średniowiecznymi zamkami. Na moment zapomniałem, że autorka jest właścicielką nie rodzinnego gospodarstwa, ale poważnego przedsięwzięcia, a winogrona to najbardziej pryskane owoce na terenie Unii Europejskiej. Boujema powtarza procedurę mniej więcej co dziesięć dni, choć dolne liście wciąż jeszcze są niebieskawe po ostatnim oprysku. Gwoli sprawiedliwości dodam, że znajdziemy nieliczne, aczkolwiek bardzo plastyczne opisy przyrody: wzdłuż ściany domu rośnie glicynia, wspinająca się na drzewo limonki. Właśnie kwitnie - olśniewająco bladoliliowa na tle dwóch różowych tamaryszków w głębi. ich aromaty się mieszają: pieprzowy tamaryszka i odurzający, piżmowy glicynii. I dalej: przyszła wiosna. Glicynia na dziedzińcu znowu odcina się oślepiającym bladym fioletem od ciemnoróżowych koron tamaryszków. Rosną pod nimi muguets, konwalie. Ich odurzający aromat miesza się z piżmowym zapachem bukszpanowego żywopłotu i pieprzową wonią tamaryszku. Drobne ptaki śmigają wokół, pochłonięte życiem, budową gniazd i śpiewem. Obok momentów radosnych (które mimo wszystko dominują w powieści) nie brakuje tragicznych. Jednym z najbardziej oddanych pracowników autorki był młody Edge. Przyznam, że irytowało mnie cytowanie jego grafomańskich wierszy. Nie rozumiałem celu tego zabiegu. Traktowały one o banalnych czynnościach ze zwyczajnego życiu dwudziestoparolatka. Przedostatni rozdział kończy gwałtownie historię tej znajomości. Patricia Atkinson zamiast opisywać postępy choroby, która go dopadła ograniczyła się do zacytowania listów, przez co czytelnik przyjmuje to jeszcze bardziej emocjonalnie niż gdyby otrzymał informację o tragedii w toku narracji. W czasie lektury mój stosunek do "W dojrzewającym słońcu" zmieniał się. Najpierw czułem się zawiedziony. Później przekonałem się, że mój zawód bardzo dobrze świadczy o książce. Gdyby autorka spełniła moje oczekiwania, jakkolwiek to nie świadczy o moim guście, to czytelnicy otrzymaliby sielską, rustykalną, może trochę naiwną i wyidealizowaną opowieść o urokach życia na prowincji. Tymczasem na miejscu dawnych, tradycyjnych winnic pojawiła się ich nowoczesna forma. Nie sztuką jest opowiadać o odwiecznych wartościach, które powinny przyświecać człowiekowi w scenerii, w której wszystko wygląda tak jakby czas zatrzymał się. Wtedy wydaje się to niejako naturalne. Dużo trudniej jest przedstawić to samo w świecie, który nieustannie zmienia się. W moim mniemaniu autorce udało się stworzyć niebanalną opowieść łączącą elementy z przeszłości (w sferze materialnej ilustrują je w powieści stary kościół i zamek zamieszkany przez dwojga staruszków) z otoczeniem, które ma coraz mniej wspólnego ze światem naszych antenatów. [Recenzja pochodzi z bloga: librimagistri.blogspot.com]
czytelnik - awatar czytelnik
ocenił na 7 10 lat temu
Extra Virgin Annie Hawes
Extra Virgin
Annie Hawes
Zwykle nieufnie podchodzę do książek, które opowiadają o tym jak to kobietom cudzoziemkom wychodzi życie na obczyźnie. Co tu dużo gadać – do tej pory żadnej takiej książki nie udało mi skończyć. Już po kilku stronach opisów, jak to panie remontowały dom, uczyły się gotować, itp.- pasowałam. Przepisów na potrawy to ja szukam w książkach kucharskich, a remontuję,co umiem, od reszty są fachowcy. Tym razem przeczytałam "Extra virgin" i jej kontynuację "W krainie oliwek" dosyć szybko, pewnie dlatego, że bawiły mnie opisy przeróżnych faux pas, jakie może popełnić nieświadomy turysta. No bo skąd niby można wiedzieć, że obiad w liguryjskiej gospodzie należy zamówić dzień wcześniej, że wypicie trzech kaw dziennie grozi poważną chorobą, jeśli nie śmiercią (aż się dziwię czasem, że ja jeszcze żyję ;-)), co znaczy „wino z winogron” i do czego może służyć wapno (a raczej do czego wapna nie używać, bo to byłoby łatwiej wymienić)? Minusem książek jest dla mnie leniwa akcja, sporo opisów potraw (jednak nie jest z tymi opisami najgorzej, skoro ja – totalna przeciwniczka takich opisów, przez nie przebrnęłam), no i przede wszystkim długość książek. Moim zdaniem spokojnie można było wyciąć sporo wątków i napisać jedną, a nie dwie książki, ale na długie, zimne wieczory, albo do kuchni to dobra lektura. W sam raz, żeby się wyciszyć, odpocząć i nie na tyle frapująca, żeby czytając np w kuchni, przypalić swój obiad.
anika - awatar anika
oceniła na 6 11 lat temu

Cytaty z książki Pogoń za Cézanne'em

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pogoń za Cézanne'em