Osteria w Chianti

Okładka książki Osteria w Chianti
Dario Castagno Wydawnictwo: Pascal literatura piękna
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
An Osteria In Chianti
Data wydania:
2011-01-26
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-26
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7513-823-8
Tłumacz:
Andrzej Zakrzewski
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Osteria w Chianti w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Osteria w Chianti

Średnia ocen
7,3 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
19
19

Na półkach:

Ta książka to opowieść Ultima o swoim życiu,który opowiada o swojej rodzinie,wojnie i jak przeżył te ciężkie chwile. Opowiada całą historię Dariowi Castagno. Ta książka jest smutna w większości,ale warto ją przeczytać. Uczy lekcji historii,po części. Polecam.

Ta książka to opowieść Ultima o swoim życiu,który opowiada o swojej rodzinie,wojnie i jak przeżył te ciężkie chwile. Opowiada całą historię Dariowi Castagno. Ta książka jest smutna w większości,ale warto ją przeczytać. Uczy lekcji historii,po części. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

122 użytkowników ma tytuł Osteria w Chianti na półkach głównych
  • 69
  • 51
  • 2
30 użytkowników ma tytuł Osteria w Chianti na półkach dodatkowych
  • 14
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Osteria w Chianti

Inne książki autora

Dario Castagno
Dario Castagno
Pisarz i przewodnik wycieczek, pochodzący z Anglii, aktualnie mieszkający we Włoszech, gdzie przeprowadził się wraz z rodzicami w 1977 roku. Je rodzice nabyli dom w pobliżu Sieny, na wzgórzach toskańskich i młody Dario zafascynowany był tym miejscem, które dało światu tak wiele geniuszy i artystów. Jest członkiem "Noble Bruco Contrada" w Sienie i wiedzie odosobniony tryb życia w malutkim miasteczku Vagliagli.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Extra Virgin Annie Hawes
Extra Virgin
Annie Hawes
Zwykle nieufnie podchodzę do książek, które opowiadają o tym jak to kobietom cudzoziemkom wychodzi życie na obczyźnie. Co tu dużo gadać – do tej pory żadnej takiej książki nie udało mi skończyć. Już po kilku stronach opisów, jak to panie remontowały dom, uczyły się gotować, itp.- pasowałam. Przepisów na potrawy to ja szukam w książkach kucharskich, a remontuję,co umiem, od reszty są fachowcy. Tym razem przeczytałam "Extra virgin" i jej kontynuację "W krainie oliwek" dosyć szybko, pewnie dlatego, że bawiły mnie opisy przeróżnych faux pas, jakie może popełnić nieświadomy turysta. No bo skąd niby można wiedzieć, że obiad w liguryjskiej gospodzie należy zamówić dzień wcześniej, że wypicie trzech kaw dziennie grozi poważną chorobą, jeśli nie śmiercią (aż się dziwię czasem, że ja jeszcze żyję ;-)), co znaczy „wino z winogron” i do czego może służyć wapno (a raczej do czego wapna nie używać, bo to byłoby łatwiej wymienić)? Minusem książek jest dla mnie leniwa akcja, sporo opisów potraw (jednak nie jest z tymi opisami najgorzej, skoro ja – totalna przeciwniczka takich opisów, przez nie przebrnęłam), no i przede wszystkim długość książek. Moim zdaniem spokojnie można było wyciąć sporo wątków i napisać jedną, a nie dwie książki, ale na długie, zimne wieczory, albo do kuchni to dobra lektura. W sam raz, żeby się wyciszyć, odpocząć i nie na tyle frapująca, żeby czytając np w kuchni, przypalić swój obiad.
anika - awatar anika
oceniła na 6 11 lat temu
Mądrość Toskanii Ferenc Máté
Mądrość Toskanii
Ferenc Máté
Wywody autora dotyczą przeżyć nazbieranych przez lata związanych nie tylko z Toskanią, jak głosi tytuł książki, ale miejscami, w których żył. To wspomnienia odległych czasów, gdy człowiek z człowiekiem bytował po sąsiedzku, a co za tym idzie mógł liczyć na kolektywne rozwiązywanie problemów, opiekowanie się dziećmi czy spotkania towarzyskie niemalże każdego dnia jako formą codziennego pozdrowienia przeradzającego się w dłuższe pogawędki. To nostalgia za tamtymi chwilami i takimi miejscami, jak choćby Toskania, gdzie człowiek czuje się dobrze sam ze sobą, nie goni za dobrobytem, ale cieszy się smakiem chwili, ma poczucie bezpieczeństwa i życia w zgodzie z naturą. Momentami można poczuć ogromny żal, że odbieramy naszym dzieciom coś tak cennego, jak swobodne życie, bez zapatrywań w notoryczną pogoń za dobrami, które tylko przywiązują nas do biurek, firm, zakładów wciąż wymagających poświęcania swojego czasu na rzecz produkcji, a potem konsumpcji produktów. Ciągle, więcej i więcej doprowadzając do frustracji, nerwic, depresji. Ferenc Máté przeciwstawia świat wielkomiejski temu z prowincji. NIe pisze tylko o Toskanii, ale o każdym regionie świata, gdzie przemysł nie zawładnął jeszcze na tyle sercami mieszkańców by ci się poddali i zmienili swój sposób życia i patrzenia na wszystko w sposób mechaniczny. Sposób pisania nie jest może specjalnie porywający, ale za sprawą anegdot, odwołań do rzeczywistości sprzed lat i przykładów z dnia dzisiejszego to cenna lektura. Pokazuje jak świat się zmieniał przez 60lat i do jakiego smutnego etapu dotarliśmy, pomimo rozwoju myśli technicznej, przemysłowej, naukowej stajemy się coraz ubożsi duchowo, mentalnie. Kiedyś miało się na uwadze jednostkę, dziś traci ona swoją wartość w anonimowej rzeszy mieszkańców dużych aglomeracji. Im nas więcej tym bardziej stajemy się samotni. Jednak nigdzie nie jest powiedziane, że nie możemy stworzyć swojej własnej Toskanii, czyli przestrzeni nam przyjaznej. Co prawda, nie dla każdego życie na wsi, bo niektórzy będą się tam "dusić" myśląc zapewne, że nie wykorzystują swojej szansy na "bogate" życie w mieście wśród wielu dóbr, jak i spalin, nieżyczliwości i stresów. Dobrze jednak mieć świadomość, że istnieje alternatywa.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 10 lat temu
Greckie pomidory, czyli nowy dom na końcu drogi Mikael Backman
Greckie pomidory, czyli nowy dom na końcu drogi
Mikael Backman Joanna Nicklasson-Młynarska
Moja dozgonna miłość do Grecji ma różne oblicza. Czasem zwycięża grecka kuchnia, czasem podróże, choć ostatnio tylko palcem po mapie. Ale zawsze są to tematyczne książki, albumy i zakładki. Dlatego też nie mogłam oprzeć się historii Joanny i Mikaela, którzy na półmetku swojego życia postanowili przenieść się w świat swoich marzeń i fantazji. Zrealizowali bowiem pragnienie bycia bliżej, bardziej i przeżywania intensywniej. Zakupili dom w maleńkiej wiosce rybackiej Sigri, gdzie życie tętni w myśl greckiej zasady siga, siga, a poszczególne dni tworzą jeden nieprzerwany ciąg pięknej przygody. Wspomnienia, kłopoty i trudności z organizacją greckiego życia pozwoliły na spisanie tej fantastycznej opowieści, która niejednokrotnie spowodowała salwę śmiechu, wzruszenie, a bezwarunkowo zachwyt i maleńkie ukłucie zazdrości w serduszku. Z wielkim podziwem czytam zawsze historie ludzi, którzy mają w sobie pasję i ogromną odwagę na zostawienie za sobą dawnego życia i ruszenie naprzód ku przygodzie. Bo choć serce się wyrywa, to zawsze rozum i wszystko dookoła je stopuje. Cieszę się zatem szczęściem innych i w wyobraźni towarzyszę w każdym działaniu i aspekcie codzienności. W przypadku tej książki jest o tyle łatwiej, bo to greckie szczęście zobrazował wspaniale Andrzej Płoski, artysta plastyk, tworząc przepiękne akwarelowe grafiki. Mamy zatem kompletny obraz cudownego, sielankowego wręcz życia w społeczności, która nigdzie się nie spieszy i zawsze zdąży na czas. W myśl powiedzenia, które zasłyszałam od samych Greków: Grek rodzi się już zmęczony, a żyje po to, aby odpocząć. Pozostaje pozazdrościć luzu i skubnąć odrobinę tego przekazu dla siebie. A na pewno poczuć na własnej skórze podczas konsumowania Grecji i to nie tylko na talerzu. S'agapó Elláda💙🩵💙
Kamela21 - awatar Kamela21
ocenił na 10 8 miesięcy temu
Neapol, moja miłość Penelope Green
Neapol, moja miłość
Penelope Green
„Neapol moja miłość”, to druga część popularnej włoskiej trylogii australijskiej autorki Penelope Green, która w 2002 roku opuściła dom rodzinny rodziców w Sidney i wyjechała do Włoch. Książkę przeczytałam w zeszłym roku w wakacje przy okazji wyjazdu do Neapolu. Szukałam lekkiej lektury, która by mnie pozytywnie nastroiła przed podróżą nad Zatokę Neapolitańską. Zabierałam książkę na plażę, przyjemność czytania wzmacniały walory krajobrazowe, jezioro i góry, które miałam przed sobą, tak łudząco podobne do Zatoki Neapolitańskiej „Neapol moja miłość” to lektura lekka i przyjemna, choć nie brakuje w niej tematów trudnych i ciężkich, jak choćby przewijający się wątek zabójstwa czternastoletniej Annalisy Durante zastrzelonej w rozgrywkach mafijnych. Tragiczne wydarzenie w tamtym czasie wstrząsnęło opinią publiczną i wiadomość obiegła cały świat. Sporo w książce na temat niebezpieczeństw czyhających na przyjezdnych do Neapolu, o niespokojnym obliczu miasta, kontrolowaniu handlu narkotykami przez organizację przestępczą. W 2005 roku, po trzech latach mieszkania w Rzymie, Penny, młodziutka Australijka z Sidney przenosi się do Neapolu, gdzie dostaje posadę dziennikarki. I z dziennikarskiej perspektywy Penny przedstawia nam Neapol. Przygląda się codziennemu życiu mieszkańców, problemom z którymi muszą sobie radzić, ważniejszym wydarzeniom, którymi żyje w tym czasie Neapol. Młodziutka Penny szuka w Neapolu swojej drogi do rozwoju i usamodzielnienia, marzy też poznaniu przystojniaka Włocha, który stałby się miłością jej życia, jednak jako una straniera zdaje sobie sprawę, że jest na przegranej pozycji. Drzwi do tradycyjnej kuchni neapolitańskiej otwiera nam Nicoletta pięćdziesięciopięcioletnia sąsiadka, przyjaciółka i powierniczka Penny, kochająca dobre jedzenie. Dowiadujemy się, jak piecze się na Wielkanoc tradycyjne pastiere, czym zaprawia się deser czekoladowy sanguinosa. Razem z Penny spacerujemy po nadmorskiej promenadzie z pięknym widokiem na zatokę i wulkan, udajemy się na skuterze do centro storico, przechadzamy się po głównym trakcie handlowym z modnymi sklepami i butikami, gościmy w willi położonej w najznamienitszym przedmieściu, zaglądamy na peryferyjne dzielnice nędzy. W piętnastu kolejnych rozdziałach, o dużo mówiących tytułach zanurzamy się w mieście, jego atmosferze, dowiadujemy się jak wygląda miasto w święto ferragosto i co się dzieje w święto patrona miasta. Poznajemy rdzennych mieszkańców miasta, ich mentalność i przesądy, jakim hołdują obyczajom i tradycjom. Lektura pozwala zrelaksować się, uśmiechnąć i pozytywnie nastawić do miasta pod Wezuwiuszem.
mojewloskieimpresje - awatar mojewloskieimpresje
ocenił na 7 2 lata temu
Błękitne niebo i czarne oliwki John Humphrys
Błękitne niebo i czarne oliwki
John Humphrys Christopher Humphrys
W przypływie nagłego impulsu John Humphrys- brytyjski dziennikarz telewizyjny- kupuje zrujnowany dom na Peloponezie z zapierającym dech w piersiach widokiem na Morze Egejskie. W odbudowie domu pomaga mu mieszkający w Atenach i ożeniony z grecką prawniczką syn, Christopher. Nadzór nad budową przejmuje Thakis, teść Christophera, z zawodu inżynier budownictwa wodno-lądowego. Czy coś może pójść nie tak? Jak wspomina autor: Był styczeń 2006 roku. W ciągu sześciu tygodni stałem się właścicielem placu budowy, dwóch hektarów zalesionego stoku, ruin domku na plaży, uroczego gaju cytrynowego i Bóg raczy wiedzieć ilu pradawnych drzew oliwnych. Minęło lato, potem kilka lat, a plac budowy pozostał tym, czym był: placem budowy. Ta książka opowiada historię tego okresu. Gwoli sprawiedliwości, zawiera również wersję wydarzeń Christophera, a także jego spostrzeżenia na temat zamieszkiwania przez cudzoziemca w jednym z najbardziej patriotycznych i przesiąkniętych tradycją krajów. Ci z nas, którzy spędzili kiedyś w Grecji wakacje, myślą, że coś na ten temat wiedzą. Jak przekonałem, się na własnej skórze po kilku latach- większość z nas nie ma o tym najmniejszego pojęcia. Książkę bardzo fajnie i przyjemnie się czyta. Na każdej stronie uświadamia nas czytelników jak wygląda kuriozalne prawo w Grecji. O czym zapewne nie wiedzielibyśmy gdybyśmy nie sięgnęli po tą książkę.
Katherina87 - awatar Katherina87
ocenił na 10 6 lat temu
Prowansja od A do Z Peter Mayle
Prowansja od A do Z
Peter Mayle
Lekkie w odbiorze subiektywne kompendium wiedzy o prowqancsji, od strony tkultury, języka, kuchni i tamtejszych zwyczajów pisane z perspektywy Anglika zakochanego w regionie, zaznajomionego z Francuzami i ich specyficznymi zachowaniami. Szkoda, że hasła są podawane w oryginale bez tłumaczenia bo osoba nieznająca francuskiego ma czasem niezłą zagwozdkę gdy autor namiętnie wplata urywki francuskie, nie zawsze zrozumiale z kontekstu. Najciekawsze wpisy koncentrują się na języku, potrawach jak anchoiade, ważnej obecności aioli w kuchni prowansalskiej, którym to odorem wszyscy są przesiąknięci, o deserze o nazwie trzynastka, pastis, ziołach prowansalskich itp. Pokazuje obrazowoścćjęzyka, idiomy związane z jedzeniem, tyrudny dialekt prowansalski. Autor rozwodzi się nad zdobyczami cywilizacji i kultury które powstały w tym regionie, przedstawia anegdoty z życia prowansalskich artystów ( malarzy, pisarzy i rzeźbiarzy) Opisuje polowanie na trufle przy udziale psów bo świnie niechętnie oddawały ludziom trudno zdobyte smakołyki, dziwi się prowansalskiemu przywiązaniu do boskiego Markiza de Sade, upodobaniu do fetes votives, wzmiankuje o osławionym więzieniu If, de Chateau, trunku kir provencal, lawendzie, targach w małych uroczych prowasalskich miasteczkach. Doskonałe uzupełnienie tradycyjnych przewodników, pełne humoru i dystansu do opisywanych spraw. Czuje się, że Mayle radykalnie sfrancuział i z przyjemnością czyta się ten tomik ciekawostek.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 10 lat temu
Oliwkowy szlak Carol Drinkwater
Oliwkowy szlak
Carol Drinkwater
Nie zaznajomiłam się z książkami Carol Drinkwater poczynając od opisu jej oliwkowej farmy. Ta pozycja jest moim pierwszym zetknięciem się z pisarstwem tej Pani i jestem zaskoczona wiedzą jaką zaprezentowała na jej stronach i to nie tylko na temat drzew oliwnych. Przede wszystkim "Szlak oliwny" jest podróżą Autorki do źródeł, tam gdzie być może znajdzie pradzieje tego długowiecznego drzewa (w Bejrucie znajduje się gaj oliwny wiekowo szacowany na 600lat) i odkryje skąd się wywodzi. A nie jest to takie łatwe zważywszy, iż jest to roślina długowieczna i nawet zaniedbywana przez człowieka świetnie sobie radzi. Zwycięsko wychodzi z niejednej wojny toczonej przez ludzkość na jego terenach. A ponieważ wiele dzisiejszych gajów oliwnych rośnie od setek lat, pochodzi z czasów, gdzie nie zbyt interesowano się jego historią, a jedynie tym jaki pożytek przynosi. Dziś nie ma odpowiedniej dokumentacji, potwierdzającej kto wpadł na pomysł tłoczenia oliwy czy marynowania owoców. Prawdopodobnie nigdy nie poczyniono takich zapisków i tym bardziej utrudnione jest poszukiwanie korzeni drzewa oliwnego. Carol Drinkwater to kobieta z pasją, poświęcająca wiele swego życia na uprawę oliwek, ale jak na prawdziwą pasjonatkę chce być najbliżej tematu jak sie tylko da. Zgłębianie wiedzy na ten szczególny temat, daje nam rozległe historyczne fakty dotyczące dziejów krajów, które odwiedza na swym szlaku. Dlatego, choć na początku dziwiłam się, co można zawrzeć w tak grubym tomisku, po przeczytaniu relacji z odwiedzin w Libanie już nie miałam wątpliwości. Nie są to tylko szeroko prowadzone zapiski dotyczące głównego tematu, ale wypełnianie treści rozmaitymi informacjami historycznymi i kulturowymi na temat miejsc, w których się znajdujemy wraz z autorką. Pierwszy kraj i już mamy mnóstwo informacji, nie tylko o starych gajach oliwnych, ale i o powstaniu tego zaskakująco młodego, zróżnicowanego kraju, w którym od dziesiątek lat toczą się wojny. Faktem jest, że samo czytanie o poszukiwaniu najstarszych drzew oliwnych wymęczyłoby mnie niemiłosiernie, ale dzięki sporej dawce współczesnej historii, panujących w danym społeczeństwie zasad, jak również odniesień do historii starożytnej, odnajdywania tamtych ziem na starych mapach, ta publikacja staje się czymś więcej. Jest jak reporterskie źródło z krajów mało bezpiecznych, a szczególnie dla samotnie podróżującego turysty, Europejczyka i na dodatek kobiety. Carol widać ma w sobie coś takiego, co otwiera jej drogę do serc mieszkańców, przez których jest zapraszana często do własnych domów, podwożona i nakierowywana na ważne miejsca w jej pielgrzymce. Nie spotkamy tu sielskich opisów, wylegiwania się na słońcu, zwiedzania idyllicznych okolic. Będzie oczywiście zadowolenie Autorki, gdy odkryje coś godnego uwagi, natomiast nie będzie opływać w zachwyt nawet podczas kosztowania nowych smaków potraw. Niektórych czytelników może nawet przytłoczyć wyłaniający się co jakiś czas, ponury obraz niektórych miejsc, gdzie ludzie wciąż się podnoszą po katastrofach, gdzie żyje się biednie i człowiek traci wiarę, że będzie lepiej. A ja, mimo iż dostałam coś, czego się nie spodziewałam, to teraz wiem, że "Oliwkowy szlak" jest lekturą wartą powrotu, ze względu na charakter opisywanych miejsc, jak i sposób, w jaki dokonuje tego Carol.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 9 lat temu

Cytaty z książki Osteria w Chianti

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Osteria w Chianti