Podróż do granic Wszechświata

Okładka książki Podróż do granic Wszechświata
Mary GribbinJohn Gribbin Wydawnictwo: Prószyński i S-ka astronomia, astrofizyka
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
astronomia, astrofizyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
From here to infinity: The royal observatory guide to astronomy
Data wydania:
2012-10-02
Data 1. wyd. pol.:
2012-10-02
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7839-363-4
Tłumacz:
Julia Szajkowska
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Podróż do granic Wszechświata w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Podróż do granic Wszechświata

Średnia ocen
7,5 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
183
183

Na półkach:

Solidna porcja wiedzy astronomicznej. Szeroki zakres tematów, od pierwiastków występujących na Ziemi, poprzez planety Układu Słonecznego a skończywszy na innych galaktykach i rodzajach gwiazd.

W książce znajdzie coś dla siebie zarówno osoba totalnie zielona, jak i taka która już przeczytała kilka pozycji z tej dziedziny. Jedynie ilustracje wydają się nieco niespójne, czasami po prostu brzydkie. Ale na to można przymknąć oko.

Solidna porcja wiedzy astronomicznej. Szeroki zakres tematów, od pierwiastków występujących na Ziemi, poprzez planety Układu Słonecznego a skończywszy na innych galaktykach i rodzajach gwiazd.

W książce znajdzie coś dla siebie zarówno osoba totalnie zielona, jak i taka która już przeczytała kilka pozycji z tej dziedziny. Jedynie ilustracje wydają się nieco niespójne,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

204 użytkowników ma tytuł Podróż do granic Wszechświata na półkach głównych
  • 125
  • 76
  • 3
55 użytkowników ma tytuł Podróż do granic Wszechświata na półkach dodatkowych
  • 30
  • 8
  • 6
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

John Gribbin
John Gribbin
Zanim stał się autorem książek popularnonaukowych, pracował jako astrofizyk na Uniwersytecie w Cambridge. Następnie pracował dla pisma poświęconego naukom przyrodniczym pt. "Nature" i dla magazynu "New Scientis", w którym obecnie jest konsultantem w dziedzinie fizyki. Jest autorem licznych artykułów naukowych dla "The Times'a", "Guardiana" oraz "Independent". Za swą twórczość literacką był nagradzany zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych. Napisał kilka książek, między innymi: "In Search of the Big Bang", "The Cartoon History of Time" (wspólnie z Kate Charlesworth) i "The Matter Myth" (z Paulem Daviesem). Publikował również w wydawnictwie Penguin Books utwory fantastycznonaukowe. Jego najnowsza powieść, napisana wspólnie z Marcusem Chownem nosi tytuł "Reunion". Jest żonaty, ma dwóch synów. Mieszka w East Sussex.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ciemna strona wszechświata Richard Panek
Ciemna strona wszechświata
Richard Panek
Czytając opinie o tej książce widać dużo rozczarowań, szczególnie adresowanych do tego, że książka jest pisana przez dziennikarza, a nie naukowca, czy popularyzatora nauki. Nie widziałem większej bzdury. Książka może nie jest stricte popularnonaukowa, nie opisuje konkretnego odkrycia, czy dziedziny nauki, opisuje za to historię odkryć prowadzących do odkrycia (o ile można tak to nazwać) ciemnej energii i materii. Nie wiem, jakie wydania czytali poprzednicy, ale na moim jasno na okładce pisze "historia odkrycia". A teraz odnośnie samej książki. Oczywiście widać, że jest to utwór pisany przez dziennikarza. Książka ma strukturę bardziej reportażu, czy relacji, gdzie poza samym przedmiotem w postaci poszczególnych odkryć i doświadczeń dużą wagę przywiązuje się do tego kto, gdzie, w jakich warunkach i dlaczego coś zrobił. I jeżeli patrzeć na nią przez pryzmat tego, książka spełnia wszystkie warunki, żeby nazwać ją książką popularnonaukową. Jeżeli chodzi o sam przedmiot, czyli prace prowadzące do samego odkrycia ciemnej energii i materii, to dla mnie, jako osoby interesującej się fizyką cząstek... było dosyć nudnawo. Większa część książki opowiada o mozolnych obserwacjach supernowych, co doświadczalnie jest może ciekawe, ale wg mnie nie jest to wdzięczny temat do opisywania. Niemniej książka warta polecenia, a dla ludzi interesujących się astronomią czy astrofizyką tym bardziej.
Hubert Lewiński - awatar Hubert Lewiński
ocenił na 7 12 lat temu
Dalej niż boska cząstka Leon Lederman
Dalej niż boska cząstka
Leon Lederman Christopher Hill
W 1996 roku opublikowana została książka wyjątkowa - "Boska cząstka. Jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?", pióra Leona Ledermana i Dicka Teresiego. 4 VII. 2012 roku zespół naukowców pracujących w Wielkim Zderzaczu Hadronów ogłosił odkrycie długo poszukiwanego bozonu Higgsa. Co przyniosło to odkrycie? Jakie rodzi pytania? Nad tym zastanowiło się dwóch wybitnych fizyków, podejmując temat tam, gdzie jeden z autorów, Leon M. Lederman zakończył swój słynny bestseller "Boska cząstka". Profesor Illinois Institute of Technology – złotousty Leon Max Lederman to noblista, odkrywca neutrina mionowego. Christopher T. Hill jest fizykiem teoretykiem, byłym szefem Wydziału Fizyki Teoretycznej w Fermilabie. Autorzy, momentami w żartobliwy sposób przedstawiają kluczowe problemy, które wiodą naukowców w głąb samej istoty natury, np. istotę masy i jej wpływ na konkretne ukształtowanie rzeczywistości. Leon M. Lederman nie zawraca sobie głowy podstawami fizyki, nie trudzi się wyjaśnieniami dla niego i fizyków oczywistymi, przechodząc do poszczególnych problemów, dlatego pewną wiedzę o wszechświecie trzeba posiadać, by zgłębiać publikację ze zrozumieniem. Nie raz, i nie dwa musiałam szperać po sieci szukając wytłumaczenia zawiłości wielu zagadnień. Podobno też pod względem bozonu Higgsa, książka jest już nieaktualna (od 2012). Czytałam "Boską cząstkę" fragmentami, i była zabawniejsza (jak np. wyimaginowane dysputy między filozofami), bardziej przystępna od kontynuacji - brak jej lekkości stylu, jest większa hermetyczność. Nudne są też użalania autorów na temat finansów i porzuconych projektów (m.in. upadek planu budowy SSC). Poleciłabym wyłącznie wielkim fanom Nauki. Oraz osobom cierpiącym na bezsenność, na pewno docenią takie fragmenty: "cząstki to wzbudzenia stanu próżni kwantowej, które nabywają masę w wyniku dwóch procesów - oscylacji sprzęgającej je z polem Higgsa oraz swobody asymptotycznej oddziaływań kolorowych kwarków i gluonów’". 😉
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na 6 2 lata temu
Dlaczego E=mc²? (i dlaczego powinno nas to obchodzić) Brian Cox
Dlaczego E=mc²? (i dlaczego powinno nas to obchodzić)
Brian Cox Jeff Forshaw
Masa jako forma energii. Przedyskutowanie poważnych koncepcji prostym językiem, jakby przy okazji pop-kulturowego wzoru, to duży atut. Pojęcie niezmienniczości praw fizyki wynikającej z symetrii tych praw pod wpływem transformacji, to niepokojąco hermetyczna zbitka słowna za którą można schować do pewnego stopnia intuicyjną i oczywistą obserwację o świecie. Podstawową wartością książki „Dlaczego E=mc2 ?(i dlaczego powinno nas to obchodzić)” jest powiązanie głębokiej relacji słynnego wzoru Einsteina z podstawową procedurą ‘pracy fizyki z rzeczywistością’. Dwóch profesorów Brian Cox i Jeff Forshaw 2/3 książki oparli na nowatorskiej koncepcji dydaktycznej, by pod koniec pójść nieco na łatwiznę i w typowy (dla popularyzatorów nauki) sposób dokleić do tematu kilka faktów ze świata cząstek elementarnych. Zupełnie szczerze i z pełnym przekonaniem mogę napisać, że pozornie efekciarskie użycie we wstępie słów ‘niezmienniczość’, ‘symetria’ i ‘transformacja’ jest przemyślane, adekwatne i w świetle treści książki uzasadnione. Najważniejsze, że po jej lekturze każdy te trudne pojęcia zrozumie, wpisze w istotę pracy fizyków i mimowolnie pogłębi prywatne rozumienie relacji między modelem a rzeczywistością. Słynny wzór Einsteina jest swoistą emanacją uniwersalnego procesu poszukiwania ogólnych zasad, które opisują skomplikowanie świata. Szukanie istoty (równocześnie spadające z tej samej wysokości i piórko i młotek uderzą o grunt w tym samym momencie, jeśli uda się wyeliminować opory powietrza otwiera drzwi do wielu kluczowych myśli – od mechanizmu oporu po prawa grawitacji) wymaga dociekliwości, odwagi, pomijania nieistotnych elementów i sprytu w łączeniu czasem odległych koncepcyjnie faktów. W szkole katowani zadaniami: ‘pociąg jedzie … z peronu obserwuje … spada kamień’ zbyt często nie dostrzegają w tym procesie edukacji sensu. Z rożnych powodów uzyskują co najwyżej eklektyczny obraz nieżyciowego świata nauki. Sam wzór Einsteina co najwyżej ląduje na koszulce jako totem czy fajny detal. Cox i Forshaw subtelnie, z konsekwencją i zaangażowaniem ‘układają w odpowiednie przegrody’ wiele pojęć i koncepcji, które pozwoliły w XX wieku dodać głębi fizycznemu rozumieniu świata. Struktura czasu i przestrzeni nabiera w ich opisie odświeżającej formy. Zaprezentowane przy okazji wyprowadzenie i podstawy szczególnej teorii względności, jakby niespodziewanie objawiają się czytelnikowi jako wartość dodana. Okresowe rekapitulacje poznanych właśnie idei, czasem żartobliwie ale zawsze świadomie, pozycjonują myśli odbiorcy: „Absolutny ruch jest trudny do wykrycia, gdyż po prostu nie istnieje.” (str. 23) „Widzisz otaczający cię świat, ponieważ pole elektromagnetyczne Maxwella pokonuje ciemność i dociera do twoich oczu z prędkością, którą można wyznaczyć, korzystając jedynie ze zwoju drutu i magnesu” (str. 37) Przez te pierwsze 2/3 książki autorzy są precyzyjni, poglądowi, autentyczni w pasji i otwarci na budowanie przekonania w czytelniku o potrzebie niezgody na utrwalone uproszczenia, przesądy i całe ‘życiowe doświadczenie’. Ziemia jest płaska, wszystko na niebie kręci się wokół niej, zawsze i wszędzie sekunda jest dla każdego tym samym, a metr to metr na każdej linijce; no i masa to kawałek czegoś, co na wadze ma tyle a tyle gramów. Proces prostowania nieprawd, etykietowania sądów przypisami ograniczającymi ich stosowanie czy dostrzeganie prawidłowości nieoczywistych, to walka z wielopoziomowym oporem. Profesorowie zapraszają nas do uczestnictwa w niełatwym wysiłku cywilizacyjnym (str. 42): „Przeciwstawienie się naturalnemu przywiązaniu do koncepcji czasu absolutnego jest dziś dla nas tak samo trudne, jak było dla dziewiętnastowiecznych naukowców. Mamy bardzo silne intuicje przekonanie o istnieniu czasu absolutnego i przestrzeni absolutnej, którego nie jest ławo się pozbyć.” Ponieważ musiałbym wyróżnić w zasadzie każdą dydaktyczną koncepcję, zaprezentowaną ideę, obserwację świata, które w swojej wielopostaciowości przybliżają nas do zrozumienia tytułowego wzoru, to podam hasłowo kilka wyjątkowo trafnych. Koncepcja względności pomiaru (str. 68-71), intuicyjny sens tzw. linii geodezyjnej (str. 74), genialne w prostocie powiązanie zasady przyczynowości z interwałem czasoprzestrzennym (str. 85) i głębokie związki braku masy fotonów z niezmienniczością (str. 134-135) to ‘top listy przebojów’. Najlepsze w książce jest to, że każde z tych pojęć jest podane drobiazgowej i czytelnej dla każdego analizie. Czasem tylko wypada coś przeczytać dwa razy. Wstydem nie jest zadeklarować ‘nie rozumiem’, szczególnie gdy pewne nieczytelne dla nas treści dotyczą oswojonej rzeczywistości. W XX wieku Einstein dokonał rewolucji na wielu poziomach, które dotykają nas wprost (nie tylko poprzez oczywistość wyprodukowanej bomby atomowej czy dokładność dziania systemu GPS) i sprowadzają nawet najświatlejsze umysły do uśrednionej ludzkiej ignorancji (str. 132): „Przed Einsteinem nikomu się nie śniło, że masa może ulec zniszczeniu i przekształcić się w energię, gdyż masa i energia wydawały się całkowici odrębnymi wielkościami.” Ponieważ ostatnie dwa rozdziały są zaledwie dobre poprzez wpisanie się w dominujący sposób opowiadania o nauce, to tylko wspomnę czego dotyczą. Zbierają one konsekwencje przepracowanych wcześniej przez Coxa i Forshawa myśli. W języku cząstek elementarnych dostajemy w nich kilka obserwacji o mikroświecie. Choć mechanika kwantowa się nie pojawia wprost, to jest zupełnie ‘barokowa miniaturka’ zbierająca całe zaawansowanie matematyczne uniwersum fizyki fundamentalnej. Chodzi o wzór na energię układu w ramach tzw. Modelu Standardowego. Nie będę gorszy od autorów i go wkleję dla przestrogi (jak się dzieci niepotrzebnie straszyło czasem potworami z szafy)(*): <tu powinien się pojawić obrazek z zawiłym wzorem z książki, który chyba nie mam szans dodać> Nawet nie chodzi o konwencję sumacyjną tensorów czy pochodne cząstkowe czterowektorów, bo to najprostsze elementy całego obrazu. Oczywiście profesorowie umieścili te symbole bez wielkich oczekiwań wyjaśnienia ich zawiłości. Choć kilka elementów opisali prostymi słowami. W tym końcowym fragmencie zabrakło fundamentalnej procesowej głębi, która wcześniej urzekała czytelnika analizami. Zbyt dużo tu elementów, które trzeba brać na wiarę. „Dlaczego E=mc2 ?” to połączenie narracji wybitnej z dobrą. Pierwsza jest skrojona na możliwości każdego, kto nie ma specjalnego przygotowania z fizyki, ale chce zrozumieć słynny wzór – skąd się wziął, co oznacza i jak należy go czytać. Druga pozostaje nieco odstrojona od tej lepszej części. Opowiada o równie ważnych rzeczach, ale językiem rezygnującym z pełnego intelektualnego kontaktu z czytelnikiem. Wciąż to poglądowy tekst, ale zbyt skrótowy w opisach i treścią nieco inny. Chociażby pojawia się pod koniec zbyt dużo tzw. grafów Feynmana, które świetnie tłumaczą interakcje cząstek, ale tu ilościowo nie pasują. W całym tekście grafiki są skupione na ich wyjaśniającej warstwie – są tam, gdzie trzeba. Wzory (poza tym skomplikowanym monstrum) są prezentowane nienachlanie. Ich zaawansowanie jest na poziomie matematyki szkolnej. Całe piękno przekazu tkwi w umiejętności autorów w prezentowaniu głębokich myśli, które powinny walczyć z naszymi uprzedzeniami w relacjach z przyrodą, a które pielęgnujemy przez całe życie. Poza tym Cox i Forshaw w argumentacji prowadzącej do wzoru Einsteina trzymają się ścisłości w tym sensie, że kluczowe w procesie poznawczym zjawiska nie pozostawiają niedomówień. Jeśli ważny element nie może być wytłumaczony (z racji jego zaawansowania), to jasno ten fakt komunikują. Stąd ich książka jest domknięta w prezentowanej treści. Czytelnikowi oferuje zbiór zasad, który na strukturze rzeczywistości, tak jak widzą ją fizycy, buduje zrozumienie. BARDZO DOBRE – 8/10 (średnia z 9/10 i 7/10) ======= * Moje rozmyte zdjęcie ze 165 strony książki. @Cox & Forshaw
Carmel - awatar Carmel
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów Svante Pääbo
Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów
Svante Pääbo
Książka trochę jest naukową autobiografią Paabo, który genetyką ewolucyjną zajmuje się od lat 80, trochę opisem metod stosowanych we współczesnej biologii i genetyce, a trochę opisem rewolucji, do której doszło w latach 80 i 90-tych XX wieku, i która umożliwiła odkrycia, których dokonał Autor ze swoim zespołem. Czyta się gładko, tak do połowy jest to fascynująca historia "robienia nauki" od środka, żmudnego szukania kości po Europie, korzystania z odkryć innych, jak "odzyskiwanie" DNA z kopalnych szczątek lub nawet krwi z komarów zatopionych w bursztynie (pamiętacie "Park Jurajski" Crichtona?). Temat jest o tyle ciekawy, że oczywiście DNA z czasem się rozkłada, nie można po prostu pobrać krwi takiemu neandertalczykowi... ale są sposoby, choć potrzeba też trochę szczęścia. Potem robi się trochę bardziej hermetycznie, bo gdy okazuje się, że tak, można to zrobić, że tak, mamy materiał do badań, zaczyna się żmudna, naukowa praca: prawdopodobieństwa, PCR-y, hipotezy, odniesienia... Jednocześnie Paabo jest chyba tego świadomy, bo często robi krótkie podsumowania, które trochę rozjaśniają czytelnikowi, dlaczego akurat TO ma znaczenie. Ale nie będę udawał że wszystko zrozumiałem. Jest też sporo o debacie "czy homo sapiens krzyżowali się z neandertalczykami", która dość głośna była swego czasu, teraz już przycichła, ale właśnie dzięki wynikom badań zespołu. Ale przy okazji wyniki trochę zmieniły w paru rzeczach jak mitochondrialna Ewa czy hipoteza multiregionalna. Ogólnie polecam, kawał nauki, a na dodatek ciekawie opisane. Szkoda że przy okazji nagrody Nobla nie wznowiono polskiego wydania i człowiek musi szukać po amazonach.
asymon - awatar asymon
ocenił na 8 2 lata temu
Zrozumieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość Leon Lederman
Zrozumieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość
Leon Lederman Christopher Hill
Fizyka kwantowa dla poetów – tak brzmi dosłowne tłumaczenie oryginalnego tytułu taj pozycji. Myślę, że nie jest to przypadkowy tytuł nadawany przez redakcję, lecz intencja autorów – przybliżyć i zaciekawić fizyką kwantową wszelkiej maści humanistów. Co to oznacza: cytaty z wierszy i przydługawy kwiecisty język. Np. jeśli światło przechodzi przez szkło, to tylko sklepowej witryny sklepu Victoria’s Secret (za każdym razem, chyba bez wyjątku pada nazwa tego przybytku w kontekście integracji światła i szkła), oczywiście elektrony łączą się w parki, czy się zakochują i gdzieś chyba nawet wskoczyły pod kołderkę 😉 Co mi utrudniało czytanie: - styl – nie przepadam za zbytnią infantylizacją tekstów popularnonaukowych. Co ciekawe pierwszych 180 stron jest znacznie bardziej kwiecistych niż następne 200. - bardziej szczegółowe kwestie są w przypisach na końcu. Jeśli przypisy rozszerzają tekst, to ja wole je mieć na tej samej stronie. - tłumaczenie zagadnień podstawowych, jak notacja wykładnicza rzędów wielkości czy układ okresowy pierwiastków (na 20 stronach). To może wynikać z innego programu edukacji w USA i Polsce, ale wydawało mi się naprawdę zbędą powtórką i wypełniaczem. Na plus: - ciekawe podejście chronologiczne z lekkim rysem biograficznym (100 str. – prehistoria; 80 str. – odkrycie; 200 str. – konsekwencje odkrycia). - kompletność tekstu – wszystkie główne idee, - brak spekulacji pseudonaukowych – to jest naprawdę ważna sprawa, - lekki styl (co wiązało się z wadami powyżej wymienionymi). Dla mnie to była pierwsza w całości przeczytana książka na temat fizyki kwantowej. Poukładałem sobie idee, które gdzieś tam wcześniej podłapałem z „pop kultury” (koty Schrödingera, funkcja falowa prawdopodobieństwa, itp.). Na gorąco, myślę, że warto było! Jako ciekawostkę dodam: na wstępie jest wymieniona lista 13 bohaterów fundamentalnych dla odkrycia. W tym jedyna kobieta, nasza rodaczka, Maria Skłodowska-Curie. W tekście niestety już się nie pojawia…
zbyszek.michalak - awatar zbyszek.michalak
ocenił na 6 2 lata temu
Kosmologia kwantowa Michał Heller
Kosmologia kwantowa
Michał Heller
Niełatwo czyta się tę "Kosmologię". Przegląd dokonań fizyki teoretycznej nie jest co prawda przegadany i nie ma w nim formalizmów. Jednakowowoż, kiedy się już za tę książkę chwyta, to trzeba nieco odświeżyć elementarium relatywistyki, pojęcia i terminologię Kosmologii. Dobrze jest przyjąć też dawkę teorii kosmologicznych usiłujących tłumaczyć z czego i z skąd się Wszechświat począł. Wszystko u mnie szło całkiem dobrze (nadążałem) do entropii, a ściślej mówiąc do entropii Wszechświata. Tu poległem i musiałem ten rozdział powtórzyć ze dwa razy nim dotarłem do sedna wywodu Autora - geometrii naprzemiennej oświetlającej ponoć drogę ku teorii wszystkiego (unifikacji grawitacji i pozostałych już oddziaływań, które fizyka już uważa za okiełzane). Od geometrii już było tuż-tuż do przedstawienia autorskiego pomysłu na wskazanie, kto we Wszechświecie rządzi. Oczywiście, że Planck. To początek i koniec, a na tym nie koniec. Znajdziecie to już jednak w książce sami. Podpowiem tylko, że najbardziej wywracające głowę jest pojęcie bezczasu (tak, czas może nie istnieć - przynajmniej w teorii, o której przeczytacie). Książka ma swoje lata i daje się to odczuć, bo od roku wydania (2001) fizyka teoretyczna pokonała spory dystans ku kwantowej grawitacji mającej tłumaczyć nasz Wszechświat w skali kosmologicznej. Jeśli więc skusicie się na tę książkę, to na niej skończyć przygody z Kosmologią i Fizyką po prostu nie wolno.
reversed - awatar reversed
ocenił na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Podróż do granic Wszechświata

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Podróż do granic Wszechświata