rozwiń zwiń

Ornament

Okładka książki Ornament
Juan Cárdenas Wydawnictwo: ArtRage Seria: Mały format literatura piękna
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Mały format
Tytuł oryginału:
Ornamento
Data wydania:
2025-07-07
Data 1. wyd. pol.:
2025-07-07
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368295177
Tłumacz:
Katarzyna Okrasko
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ornament w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ornament



książek na półce przeczytane 1735 napisanych opinii 1351

Oceny książki Ornament

Średnia ocen
5,9 / 10
123 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
558
379

Na półkach:

Krótka, specyficzna powieść o trójkącie miłosnym pomiędzy: lekarzem z koncernu farmaceutycznego, który testuje narkotyczny lek, jego pacjentką z nizin społecznych, na której ów lek jest testowany i żoną ów medyka, awangardową artystką. Jeśli dodamy, że małżeństwo jest labilne seksualnie, lubi przekraczać granice (w tym z kokainą), a akcja rozgrywa się w ogarniętej konfliktami i kontrastami współczesnej Kolumbii, to staje się jasne, że nie będzie nudy.

Plusem był dla mnie oniryzm. Taki niewywołujący chaosu. Podobała mi się postać lekarza, który jest, przez większość czasu, narratorem pierwszoosobowym. Wydaje się, że to mężczyzna w średnim wieku, taki trochę everyman. Można się z nim utożsamić. Kocha swoją żonę, choć też jest nią trochę znudzony i fantazjuje o innych kobietach. To wiarygodne, żywe, nie papierowe.

Z jednej strony, autor ukazuje olbrzymie, kolumbijskie kontrasty społeczne. Z drugiej wszystko jest tu płynne. Ten dziwaczny koncern, jakby na granicy narkobiznesu. Ta niebezpieczna wizyta lekarza na faweli.

Książka jest zakręcona, podszyta erotyzmem. Czasami anty-subtelna. Czy wulgarna? Rzecz gustu. Kolumbia subtelna nie jest. Na pewno nie każdemu się spodoba. Moim zdaniem, było tam sporo elementów wskazujących na to, że nie jest to tanie efekciarstwo. To ciekawa, ambitna literatura, gdzie nie wszystko jest podane ,,na tacy”.

Ciężkie do oceny. Ten ,,bunt kobiet” wydał mi się ,,tani” i nie jestem fanem fiksacji na temat depilacji laserowej, ale książka ma ,,to coś”. Przypomniał mi się ,,Mag” Fowlesa. Mocne 7. Nie sugerujcie się niską średnią.

Krótka, specyficzna powieść o trójkącie miłosnym pomiędzy: lekarzem z koncernu farmaceutycznego, który testuje narkotyczny lek, jego pacjentką z nizin społecznych, na której ów lek jest testowany i żoną ów medyka, awangardową artystką. Jeśli dodamy, że małżeństwo jest labilne seksualnie, lubi przekraczać granice (w tym z kokainą), a akcja rozgrywa się w ogarniętej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

234 użytkowników ma tytuł Ornament na półkach głównych
  • 153
  • 81
81 użytkowników ma tytuł Ornament na półkach dodatkowych
  • 33
  • 21
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wilk w białej furgonetce John Darnielle
Wilk w białej furgonetce
John Darnielle
Nie trzeba grać w DND i wiedzieć, co to demogorgon, by „Wilk” Darnielle’a zostawił w głowie wspomnienie lektury, która sięga do decyzyjnego początku, absolutnego pierwszego kroku: stoisz na rozstaju dróg i tylko od ciebie zależy, którą drogą podążysz. Wyruszasz w świat z ledwie wypełnionym tobołkiem i wszystko, co się wydarzy, jest zależne od ciebie. Bo życie (w tym kierunku, jak sądzę, ruszył Darnielle, mimo że to banał nad banały) to rozgrywka. Ale – jak to w grach bywa – nic nie jest proste, a niektóre ścieżki, którymi zmierza bohater, bywają zdradzieckie. Jedne prowadzą do chwały, inne przez labiryntu bez wyjścia. I w tym zamyśle siedzi clue powieści Darnielle’a. Jej bohaterem jest Sean, twórca fantastycznej gry fabularnej, który listownie koresponduje z graczami, przesyłając im kolejne wytyczne. Tak, psze państwa, albowiem były kiedyś czasy, gdy nie marzyło się o internecie, a żeby posłuchać płyty, trzeba ją było własnymi rękoma obrócić na adapterze i nastawić igłę. I wcale nie były to czasy prusowskiej lalki. Ale takie straszliwe zaprzeszłości pokazują, że nawet jeśli upłyną dziesięciolecia, pewne stałe nie ulegają zmianom – młode umysły to chłonne, naiwne gąbki. Jakże trudno niektórym odróżnić prawdę od rozgrywki, rozsądek od zaleceń mistrza gry. I tak w fantazję wdziera się rzeczywistość. Jest to historia dojrzewania i chłopięcej samotności (ale i ucieczki od niej), tego delikatnego okresu, kiedy pryszczaty dzieciak przeistacza się w mężczyznę i zdaje sobie sprawę, że odpowiada za swoje czyny. To również opowieść o tym, jak łatwo przekroczyć barierę, za którą będzie wszystko albo nie będzie już niczego – wystarczy ołowiana kula i skierowana w cel lufa. Do tego Darnielle świetnie oddaje klimat lat dziewięćdziesiątych, burz szalejących w spokojnym z pozoru Seanie, wszelkich pytań bez odpowiedzi i uporczywego przymusu stąpania po linie nad przepaścią. Tekst płynie wraz z dźwiękami puszczanej przez Seana (dziś już klasycznej) muzyki. Ciekawa, prowadzona dwutorowo fabuła, nieco wytrąca z pewności i zmusza do wytężenia uwagi. Ale zapewniam, że jest w niej sporo nawiązań do współczesności – podanych w oldschoolowym sosie wciąż aktualnych prawd o odcieniach świata wchodzącego w dorosłość człowieka. Niekiedy mocna, raz żartobliwa, specyficzna mieszanka nastrojów i nawiązań do Conanów, Krulla, filmów klasy B i gier video. O traumie. Skowycie i wrzaskach wypełniających przestrzeń pod czaszką, które trzeszczą, gdy podążasz ścieżką wojowników z Trace Italian. Przekład Agi Zano, okładka Adama Walasa i Sabiny Twardowskiej.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 2 miesiące temu
Kapo Aleksandar Tišma
Kapo
Aleksandar Tišma
Kto mnie zna ten wie, że temat Zagłady i literackie świadectwa z czasów II wojny światowej od zawsze znajdują się w kręgu moich zainteresowań. Szukam w nich odpowiedzi na pytania o granice ludzkiej wytrzymałości, czytając historie ludzi, którzy przeszli przez piekło obozów koncentracyjnych. "Kapo", książka, której pozytywne opinie przykuły moją uwagę zapowiadała się na lekturę, która uderzy we mnie z wielką siłą. I rzeczywiście początek tej opowieści jest niezwykle wciągający. Autor Aleksandar Tišma wrzuca czytelników w sam środek brutalnej, wojennej machiny, gdzie życie ludzi nie większej wartości. Szybko jednak okazuje się, że ta początkowa dynamika to tylko wstęp do ciężkiej i bardziej statycznej formy narracji. Z czasem fabuła zwalnia a my czujemy się jak zamknięci w pułapce, którą jest umysł głównego bohatera. Historia skupia się na losach więźnia, który w brutalnych warunkach obozu koncentracyjnego przyjmuje funkcję tytułowego kapo. Śledzimy jego drogę od momentu przybycia do obozu, przez dramatyczną walkę o przeżycie każdego dnia, aż po moment, w którym staje się on narzędziem w rękach oprawców. Bohater to postać, która wywołuje w czytelniku poczucie dyskomfortu. Jest ofiarą i katem w jednym co sprawia, że nasz stosunek do niego jest zabarwiony niechęcią i brakiem zrozumienia. "Kapo" to studium poczucia winy i znużenia. Narracja z czasem staje się przytłaczająca i monotonna gdyż w niemal w całości skupia się na wewnętrznych przemyśleniach bohatera, który próbuje się rozliczyć z własną przeszłością. Obserwujemy kogoś, kto obsesyjnie analizuje każdą podjętą decyzję, każdy zły uczynek i każdy moment, w którym instynkt przetrwania wygrał z ludzką przyzwoitością. W naszych głowach rodzi się pytanie o moralność, w czasach, gdy akurat ta postawa nie jest specjalnie w cenie. Choć druga połowa książki bywa nużąca "Kapo" to lektura, która drapie sumienia. To lektura trudna i momentami przegadana, ale dla osób zainteresowanych psychologicznym aspektem wojny może wydać się interesująca. Mnie specjalnie nie porwała, a przyznam, że na to liczyłam.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Fat City Leonard Gardner
Fat City
Leonard Gardner
Napisana w 1969 roku powieść bokserska, to coś z czym spotykam się pierwszy raz w życiu. Mamy tu dwóch bohaterów - Billy, podstarzały sportowiec, który usiłuje wrócić do boksowania i Ernie, który jest na początku swojej "kariery". Rzuca się w oczy, że to pesymistyczna powieść. Bohaterowie to postacie złamane, nieszczęśliwe, mające problemy w kontaktach z kobietami, faceci, którzy sami trochę nie wiedzą czego chcą, więc szukają jakiejś ucieczki w boksie. Generalnie klimat tej książki jest taki ponury. Bokserzy chodzą po jakichś podłych spelunach, walą alkohol, wokół przetrącone od ciosów nosy, tu jakiś rozwód, tu brak kasy, tu jakaś kontuzja. Ameryka tutaj też taka smutna, bokserzy podróżują autostopem, wokół mozaika etniczna razem z Afroamerykanami, Filipińczykami i Meksykanami, bohater pracuje dorywczo przy cebulach i pomidorach, no nie jest to kraina marzeń. Chyba tylko postać trenera jest tu jakimś światłem pośród ciemności. Chyba jedyne z czym mam problem, to określenie poziomu sportowego. Bokserzy zarabiają tu jakieś pieniądze, ale wszystko wygląda tak trochę amatorsko, nieregularne treningi, pięściarze z nadwagą pijący alkohol, no generalnie tacy po przejściach, chociaż rozumiem główne przesłanie, że nigdy nie jest za późno, żeby wrócić do treningów i spróbować osiągnąć sukces. No i na koniec warto zauważyć, że autor trochę boksował, więc można się pokusić o stwierdzenie, że Gardner wiedział o czym pisał i że bokserski realizm stoi tu na niezłym poziomie.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Ornament

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ornament