rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Ciosy zagłady

Średnia ocen
6,7 / 10
117 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
499
269

Na półkach:

„Ciosy Zagłady” to brutalne przypomnienie, że dobra literatura nie musi mieć 1000 stron i trzech tomów wstępu, żeby powiedzieć coś sensownego (tak, Sanderson — to do Ciebie). Nayler w niecałych 100 stronach robi więcej fabularnej i ideowej roboty niż wielu autorów, którzy mylą epickość z rozwlekaniem się.

To proza bez znieczulenia: ludzkość jako gatunek okrutny, krótkowzroczny i systematycznie niszczący wszystko, czego dotknie - bez prób wybielania, bez moralnych wymówek. Część pomysłów została później rozwinięta w „Gdzie zakopano topór” (polecam, jeśli ktoś potrzebuje więcej „ciosów”), ale już tutaj Nayler trafia celnie i boleśnie. Nic dziwnego, że książka zbiera negatywne opinie od osób, które wolą udawać, że eksploatacja zwierząt i środowiska to „złożony temat”, a nie nasza codzienna praktyka. Prawda w oczy kole, szczególnie tych, którzy najusilniej je zamykają...

„Ciosy Zagłady” to brutalne przypomnienie, że dobra literatura nie musi mieć 1000 stron i trzech tomów wstępu, żeby powiedzieć coś sensownego (tak, Sanderson — to do Ciebie). Nayler w niecałych 100 stronach robi więcej fabularnej i ideowej roboty niż wielu autorów, którzy mylą epickość z rozwlekaniem się.

To proza bez znieczulenia: ludzkość jako gatunek okrutny,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
188
82

Na półkach:

Bardzo podoba mi się pióro tego pisarza. Że jego książki budzą do refleksji, są naprawdę dobrze napisane. Już wiem, że co ten Pan nie napisze, ja będę kupował. Jego książki się wyróżniają. Gorąco polecam.

Bardzo podoba mi się pióro tego pisarza. Że jego książki budzą do refleksji, są naprawdę dobrze napisane. Już wiem, że co ten Pan nie napisze, ja będę kupował. Jego książki się wyróżniają. Gorąco polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
271
248

Na półkach: , ,

Gdyby ta nowela ożyła, ociekałaby krwią — i za chwilę wyjaśnię dlaczego.

Autor przedstawił swoją wizję, odpowiadając na pytanie: „co by się stało, gdyby obsesja na punkcie kości słoniowej była tak ogromna, że słonie trzymano by w niewoli pod ścisłym nadzorem, a mamuty zostałyby natomiast wskrzeszone z wymarcia?”. Było to interesujące tylko do pewnego momentu, zwłaszcza ze względu na problemy związane z de-ekstynkcją i motywacje ekologiczne, które w rzeczywistości są faktycznie brane pod uwagę przez naukowców.

Ostatecznie jednak historia nie miała sensu. Skoro panowała gorączka kości słoniowej, to przywracanie do życia tych zwierząt byłoby szaleństwem, biorąc pod uwagę to, co spotkało wcześniejsze trąbowce. Co więcej, nie ma tu zakończenia - jest jedynie gwałtowne przerwanie wydarzeń, pozostawiające aluzje zdolne rozpalić wyobraźnię co do tego, co mogłoby wydarzyć się później.

Wśród postaci nie było ponadto ani jednej istotnej, która nie brałaby udziału — bezpośrednio lub pośrednio — w zabiciu innej istoty żywej. Tylko jedna wzbudzała moją sympatię i była w pewien sposób urocza: chłopak, optymistyczny marzyciel. Niestety również jego niewinność została skażona… W każdym z nich tkwiła jakaś forma żądzy, która czyniła z człowieka, jako gatunku, potwora, budząc we mnie niechęć.

Jeśli chodzi o pomysł kopiowania umysłu i umieszczania go w innym ciele, nie jest on dla mnie nowy. Natomiast to, w jakim ciele — to było już bardzo oryginalne. Tego, czego mi zabrakło, była eksploracja kwestii tożsamości, która, moim zdaniem, mogłaby być interesująca. Może bez wchodzenia w filozoficzny ton, ale pośród licznych nostalgicznych dygresji związanych z pamięcią bohaterów znalazłoby się miejsce, by ją poruszyć, nadając zwłaszcza większą głębię postaci, u której doszło do transferu.

Można by sądzić, że przy istnieniu takiej technologii pojawiłyby się także inne, równie niezwykłe. A jednak nie. Fabuła rozgrywa się już w przyszłości, lecz nawet po kolejnych stu latach wydało mi się niewiarygodne, by technologia była niemal identyczna z tą, którą mamy obecnie.

I tu dochodzę do głównego problemu noweli: jest w niej zbyt wiele treści i zbyt wiele rzezi, co sprawiało, że czytało mi się ją ciężko. Wspomniane dygresje nie czyniły postaci bardziej ludzkimi, służyły jedynie jako przerwa, a ich treść była mi obojętna, ponieważ postacie nie zrobiły nic, by mnie zaangażować. Z wyjątkiem tych, które dotyczyły chłopaka.

Podsumowując, nowela mogłaby być doskonałym punktem wyjścia do przekształcenia jej w książkę, poprzez rozwinięcie niektórych aspektów i złagodzenie innych. Pesymistyczna wizja człowieka jest w świecie zachodnim wyświechtana do znudzenia i osobiście odbieram ją właśnie w ten sposób.

Gdyby ta nowela ożyła, ociekałaby krwią — i za chwilę wyjaśnię dlaczego.

Autor przedstawił swoją wizję, odpowiadając na pytanie: „co by się stało, gdyby obsesja na punkcie kości słoniowej była tak ogromna, że słonie trzymano by w niewoli pod ścisłym nadzorem, a mamuty zostałyby natomiast wskrzeszone z wymarcia?”. Było to interesujące tylko do pewnego momentu, zwłaszcza ze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to