Znacie jakieś baśnie braci Grimm?
Dziś chciałabym Wam nieco o nich opowiedzieć.
Tytuł: Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm
Autor: Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Wydawnictwo: Dwie siostry
Któż nie zna historii o Kocie w butach, Roszpunce, czy Kopciuszku?
No właśnie, któż ich nie zna. Aż wstyd się przyznać, ale do dziś jednak nie wiedziałam, że ich autorami są bracia Grimm. W dzieciństwie z wielką przyjemnością oglądałam bajki. Lecz nie ukrywam, że i dziś mi się zdarzy, Miło przypomnieć sobie czasy dzieciństwa. Jednakże ja tę bajki kojarzę bardzo pozytywnie, ponieważ zostały one przedstawione w sposób odpowiedni dla młodego odbiorcy,
Lecz ta książka zdecydowanie nie jest skierowana do młodszego czytelnika. Wręcz przeciwnie, przeznaczona jest dla dorosłego odbiorcy.
Także książka zawiera w sobie 50 historii. Jedne z nich są bardziej znane, ale ze zdecydowaną większością miałam do czynienia po raz pierwszy. I to mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Są to jednak opowieści, w których nie doświadczy się tego bajkowego i sielankowego klimatu. W większości przedstawiają one historie w sposób brutalny i bardzo krwisty. I tu mogę podać przykład opowiadania „Jak dzieci bawiły się w świniobicie”. Dość wstrząsające.
Mimo wszystko jestem zadowolona z lektury. Miło spędziłam z nią czas. Ja ogólnie lubię takie mroczne historie. Więc cieszyłam się, że znane mi bajki mogłam poznać w mrocznej wersji. I ponadto mogłam zaznajomić się z całkiem nowymi i równie oryginalnymi.
Także ja polecam przeczytać i wyrobić sobie o książce własne zdanie. Lecz jeszcze raz zaznaczam, iż książka ta przeznaczona jest tylko i wyłącznie dla dorosłego czytelnika.
Życzę zaczytanej nocy, strona.394
Witajcie moi kochani
Znacie jakieś baśnie braci Grimm?
Dziś chciałabym Wam nieco o nich opowiedzieć.
Tytuł: Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm
Autor: Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Wydawnictwo: Dwie siostry
Któż nie zna historii o Kocie w butach, Roszpunce, czy Kopciuszku?
No właśnie, któż ich nie zna. Aż wstyd się przyznać, ale do dziś...
Świat przedstawiony pełen okrucieństwa, śmierci, niesprawiedliwości, gdzie mozliwy jest ożenek z ksieżniczką, skrzynia pełna złota, sytość. Baśniową jest jednak droga do tegoż awansu spolecznego, widocznie nie do pokonania, jedynie dzięki wyobraźni lub magii
Świat przedstawiony pełen okrucieństwa, śmierci, niesprawiedliwości, gdzie mozliwy jest ożenek z ksieżniczką, skrzynia pełna złota, sytość. Baśniową jest jednak droga do tegoż awansu spolecznego, widocznie nie do pokonania, jedynie dzięki wyobraźni lub magii
Wybór baśni z oryginalnego zbioru braci Grimm, wiele nieprzekładanych do tej pory na j. polski. Są tu bardziej okrutne wersje znanych bajek (siostry Kopciuszka obcinają sobie palce, zdarzają się też dzieciobójstwa więc nie warto czytać z dziećmi), ale też sporo sowizdrzalskiego humoru. Całość uzupełniają wyraziste, surowe i "podwórkowe" ilustracje.
Wybór baśni z oryginalnego zbioru braci Grimm, wiele nieprzekładanych do tej pory na j. polski. Są tu bardziej okrutne wersje znanych bajek (siostry Kopciuszka obcinają sobie palce, zdarzają się też dzieciobójstwa więc nie warto czytać z dziećmi), ale też sporo sowizdrzalskiego humoru. Całość uzupełniają wyraziste, surowe i "podwórkowe" ilustracje.
Bajki i baśnie zawsze kojarzą się z czymś pięknym i przyjemnym. Z reguły kończą się dobrze i niosą nam jakieś przesłanie. Ale czy za każdym razem musi tak być? Niekoniecznie!
„Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm” zdecydowanie do tego kanonu nie pasują. Zbiór przygotowany przez Wydawnictwo Dwie Siostry ukazuje nam zupełnie inne oblicze tych baśni, do których jesteśmy przyzwyczajeni.
Mroczne, surowe, a niekiedy i brutalne historie opowiedziane przez Jacoba i Wilhelma przenoszą nas do świata, w którym nie wszystko jest zawsze cudownie osnute barwami tęczy i promieniami słońca, ale często i spowite mgłą, która zdaje się nie mieć końca. Mgłą, która nie pozwala znaleźć nam bezpiecznej przystani, a rzucane pod nogi kłody ranią i kaleczą nas z każdym następnym krokiem.
Niektóre z tych opowieści znałam już bardzo dobrze, czytali mi je rodzice, gdy byłam mała, ale znalazłam również kilka perełek dotąd mi nieznanych.
Gdy dałam je do przeczytania moim chłopakom, zapytali mnie obaj, czy to aby na pewno są baśnie dla dzieci. Cóż było rzec? Odpowiedziałam im po prostu: „Tak, bo życie nie zawsze jest usłane różami”...
Bo może właśnie w tych mrocznych historiach kryje się prawda o świecie — taka, której wcale nie chcemy usłyszeć…
Bajki i baśnie zawsze kojarzą się z czymś pięknym i przyjemnym. Z reguły kończą się dobrze i niosą nam jakieś przesłanie. Ale czy za każdym razem musi tak być? Niekoniecznie!
„Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm” zdecydowanie do tego kanonu nie pasują. Zbiór przygotowany przez Wydawnictwo Dwie Siostry ukazuje nam zupełnie inne oblicze...
Fajne są te wersje - krótsze (bo gadane) oraz ciekawsze, bo bardziej popieprzone (czy też abstrakcyjne, jak kto woli). Warto znać trochę np. psychoanalitycznych zasad interpretacji baśni, żeby coś z tego zrozumieć. A Disney niech się smaży w piekle.
Fajne są te wersje - krótsze (bo gadane) oraz ciekawsze, bo bardziej popieprzone (czy też abstrakcyjne, jak kto woli). Warto znać trochę np. psychoanalitycznych zasad interpretacji baśni, żeby coś z tego zrozumieć. A Disney niech się smaży w piekle.
no spoko, baśnie Grimmów mam obcykane z innych wydań, sporo w tym wydaniu powtórzeń, właściwie 1:1, nieznnaych oczywiście zdecydowana większość. Nie sa jakies drastyczne, seksu też mało, jakby ktoś się obawiał (to się może rozczarować;) słabą stroną tego wydania sa ilustracje: brzydkie, byle jakie, niby mają być zabawne, ale nie są. stąd tak niska ocena, bo dla mnie osobiście ilustracje są duszą książki. tu tej duszy zabrakło.
no spoko, baśnie Grimmów mam obcykane z innych wydań, sporo w tym wydaniu powtórzeń, właściwie 1:1, nieznnaych oczywiście zdecydowana większość. Nie sa jakies drastyczne, seksu też mało, jakby ktoś się obawiał (to się może rozczarować;) słabą stroną tego wydania sa ilustracje: brzydkie, byle jakie, niby mają być zabawne, ale nie są. stąd tak niska ocena, bo dla mnie...
Zawsze chciałem przeczytać tłumaczenie pierwotnego wydania "Baśni..." które nie uległo modyfikacji, cenzurowaniu i wygładzaniu jak późniejsze wydania. No i w końcu się udało.
Zawsze chciałem przeczytać tłumaczenie pierwotnego wydania "Baśni..." które nie uległo modyfikacji, cenzurowaniu i wygładzaniu jak późniejsze wydania. No i w końcu się udało.
Jakoś już nie podobają mi się baśnie. Męczy czytanie historii, w których zaburzone są prawa fizyki i gdy związki przyczynowo skutkowe pozostawiają wiele do życzenia. Trudno mi też było wyciągać jakieś wnioski, czy przeżywać moralne obudzenie po przeczytaniu. Drastyczne historie napisane po to, żeby szokować swoja drastycznością. Takie mam wrażenie po przeczytaniu.
Jakoś już nie podobają mi się baśnie. Męczy czytanie historii, w których zaburzone są prawa fizyki i gdy związki przyczynowo skutkowe pozostawiają wiele do życzenia. Trudno mi też było wyciągać jakieś wnioski, czy przeżywać moralne obudzenie po przeczytaniu. Drastyczne historie napisane po to, żeby szokować swoja drastycznością. Takie mam wrażenie po przeczytaniu.
Książka zawiera kilkadziesiąt baśni braci Grimm w wersji oryginalnej - bez późniejszych upiększeń, zmian i cenzury. Pierwszy wniosek - powiedzieć, że bracia mieli nierówno pod deklem to nic nie powiedzieć. Drugi wniosek - jak w życiu, zło czasem jest karane, czasem uchodzi płazem, a czasem popłaca. Poza tym czego tu nie ma - jucha tryska, zwierzęta gadają, życie uczuciowe kwitnie (spojler - również kazirodcze). Na dłuższą metę lektura jest dla dorosłego trochę nużąca, ale dodatkową gwiazdkę daję za klimatyczną szatę graficzną. Skład jest lekko koślawy, czcionka nietypowa a ilustracje reprezentują nurt absurdalno-prymitywistyczny (typologia moja). Podsumowując nad lekturą unosi się lekki powiew patologii. Mimo wszystko polecam.
Książka zawiera kilkadziesiąt baśni braci Grimm w wersji oryginalnej - bez późniejszych upiększeń, zmian i cenzury. Pierwszy wniosek - powiedzieć, że bracia mieli nierówno pod deklem to nic nie powiedzieć. Drugi wniosek - jak w życiu, zło czasem jest karane, czasem uchodzi płazem, a czasem popłaca. Poza tym czego tu nie ma - jucha tryska, zwierzęta gadają, życie uczuciowe...
Bardziej ciekawostka dla zainteresowanych niż coś dla ogólnego odbiorcy, tym bardziej więc się cieszę, że zostało wydane. Widać chropawość i oralność (niekoniecznie ludowość), dla mnie najciekawsze były te baśnie, z którym Grimmowie potem zrezygnowali, kiedy się zorientowali, że to, co im opowiedziano, wywodzi się z francuskich baśni literackich ("Kot w butach" i "Sinobrody" Perraulta, "O letnim i zimowym ogrodzie" = "Piękna i Bestia" Leprince de Beaumont, "Okerlo" = "L'oranger et l'abeille" d'Aulnoy, "Lew i żaba" = "Dobra żaba" też d'Aulnoy). No i oczywiście oniryczny majak 10-latki, czyli rzecz o wątrobiance i krwawej kiszce. Blurb od wydawnictwa obiecuje większe szoki i krwawości, niż rzeczywiście w książce są, ale tak to zwykle bywa. Najbardziej kontrowersyjne są pewnie ilustracje Michaliny Jurczyk, które na początku w ogóle mi się nie podobały, ale ostatecznie stwierdzam, że zrobione są z pomysłem, mają jakiś swój parszywy urok i proponują nieraz ciekawe interpretacje.
Bardziej ciekawostka dla zainteresowanych niż coś dla ogólnego odbiorcy, tym bardziej więc się cieszę, że zostało wydane. Widać chropawość i oralność (niekoniecznie ludowość), dla mnie najciekawsze były te baśnie, z którym Grimmowie potem zrezygnowali, kiedy się zorientowali, że to, co im opowiedziano, wywodzi się z francuskich baśni literackich ("Kot w butach" i...
Jako dziecko uwielbiałem baśnie braci Grimm. Sięgając po tę książkę byłem ciekawy jak mogły pierwotnie wyglądać te historie i się nie zawiodłem. Większość powodowała dosyć spory uśmiech na twarzy z lekkim odczucia typu "co ja właśnie czytam". Na pewno nie są to tak mroczne i brutalne historie jak głoszą legendy. Doświadczenie czytania i poznania tych pierwszych wersji sprawiło mi ostatecznie dużo frajdy. Dodatkowo posłowie od tłumaczki na końcu książki pokazuje kontekst i szersze spojrzenie jak i dlaczego zmieniały się te teksty co jest świetne.
Jako dziecko uwielbiałem baśnie braci Grimm. Sięgając po tę książkę byłem ciekawy jak mogły pierwotnie wyglądać te historie i się nie zawiodłem. Większość powodowała dosyć spory uśmiech na twarzy z lekkim odczucia typu "co ja właśnie czytam". Na pewno nie są to tak mroczne i brutalne historie jak głoszą legendy. Doświadczenie czytania i poznania tych pierwszych wersji...
Wydanie 4/10 (overpromise ze jakieś nieznane, miałam te makabryczne bajki jak byłam dzieckiem wydane w takiej zielonej okładce chyba jako encyklopedia baśni? ale dla zmyłki wszystkie ilustracje były turbo cukierkowe; tandetne rysunki i liternictwo; nawet ta zakładka jak od skarbczyka się spruła), historyjki 10/10
Wydanie 4/10 (overpromise ze jakieś nieznane, miałam te makabryczne bajki jak byłam dzieckiem wydane w takiej zielonej okładce chyba jako encyklopedia baśni? ale dla zmyłki wszystkie ilustracje były turbo cukierkowe; tandetne rysunki i liternictwo; nawet ta zakładka jak od skarbczyka się spruła), historyjki 10/10
Do braci Grimm mam spory sentyment. Ich subtelne-inaczej baśnie w pewnym sensie ustawiły moje dzieciństwo. Były okrutne, dzikie, krwawe i po prostu brutalne. Słowem: idealne, po prostu w punkt. Dwa tomy - z niewiadomych względów oprawione u mnie w domu w szary papier pakowy - były przeze mnie po prostu zaczytane na śmierć, a wszelkie zawarte w nich bezeceństwa ukształtowały mój delikatny umysł i uczyniły mnie tym kim jestem, czyli człowiekiem wrażliwym i zawsze skorym do obstawiania happy endów.
Najpopularniejsze na rynku wydania tychże baśni oparte są o tłumaczenie siódmego wydania niemieckiego - uzupełnionego lub zredukowanego, ale i udoskonalonego. Dwie siostry, dla odmiany, proponują nam cofnięcie się w czasie i lekturę antologii w wersji 1.0, czyli najbardziej oryginalnej ze wszystkich. Gwoli ścisłości światło na ten temat rzuca całkiem ciekawe posłowie napisane przez tłumaczkę, która też była - jeśli dobrze zrozumiałem - inicjatorką przedsięwzięcia. Tak naprawdę szkoda, że jest to właśnie posłowie - wolałbym te informacje w ramach wprowadzenia.
Baśni jest dużo (50), większość z nich jest krótka - przeciętnie mają jedną lub dwie strony. Jako, że dawno nie czytałem wydania w wersji 7.0 (i raczej nie planuję tego nadrobić w najbliższej przyszłości) to uczciwie muszę przyznać, że trudno mi porównać na ile faktycznie zawartość tego tomu różni się od treści mi znanych. Wierzę jednak na słowo wydawcy, że się różnią. Zresztą, jestem w stanie w to uwierzyć także z innego powodu: teksty są faktycznie dość surowe, brak im stosownego szlifu (wierzę mojej pamięci, że "normalna" wersja była gładsza).
Absolutną oczywistością jest stwierdzenie, że nie są to baśnie dzisiejsze, ale nadmieńmy i to. Co my tutaj właściwie mamy? Księżniczki z włosami po których można się wspinać na wieże, królewny przypadkowo zachodzące w ciążę, ludzi zakochujących się w sobie w ciągu ułamka sekundy, ale za to obowiązkowo wyłącznie w oparciu o urodę lub - jeszcze lepiej - urodę i bogactwo. Ach, no właśnie, to jest w tych baśniach piękne: zakochać się warto jedynie w niewieście która jest najpiękniejszą białogłową minimum w mieście, acz wskazane jest by była najpiękniejsza w skali królestwa czy wręcz świata. Wszystko tutaj kręci się wokół idei kary i nagrody - tą drugą (oprócz małżeństwa z przecudną białogłową) są materializujące się niespodziewanie zamki z pełnym wyposażeniem i służbą oraz stosy złota tudzież klejnotów. Co ciekawe: magiczne przedmioty takie jak siedmiomilowe buty, rogi materializujące nieprzeliczone armie czy obrusy produkujące ekologiczną żywność bywają zaledwie narzędziami służącymi sięgnięciu do właściwej szkatułki w postaci księżniczki i zamku. Karą zaś jest śmierć. I rozczłonkowanie. A czasami po prostu rozczłonkowanie. Bywa, że gdzieś pomiędzy karą a nagrodą są jeszcze próby: utrata bogactwa i obowiązkowe wyłupienie oczu, ewentualnie utrata dłoni. Oczy jednak zdają się wieść tutaj prym jako czynnik krytyczny. Niektórzy kończą z wyłupionymi oczami, bo byli źli, lub przynajmniej brzydcy (co poniekąd jest tożsame), ale szczęściarzom oczy odrastają, zazwyczaj w skutek interwencji cudownych łez. Jest wskazane by były to łzy - (oczy)wiście - najpiękniejszych niewiast, dzięki czemu po odzyskaniu wzroku nie trzeba iść daleko by się ożenić i żyć długo i szczęśliwie. Byłbym zapomniał: jest też tutaj miejsce dla wsiowych głupków postępujących nieodmiennie słusznie i właściwie, dzięki czemu kończą - zgadliście: z pięknymi kobietami i wielkimi zamkami. Nie pomijajmy tutaj młynarzy, świniopasów i zwierząt - w rozmaitych konfiguracjach ich także czekają kasztele, przecudnej urody samice homo sapiens i stosy bogactw.
Czytając te baśnie miałem wrażenie jakbym oglądał jakąś grę RPG z dziewiętnastego wieku. Questy, przeciwnicy, szukanie odpowiedniej taktyki, posługiwanie się stosownymi artefaktami - wypisz wymaluj jest tutaj wszystko to co sprawia, że aż by się chciało grać. Antologia jest zaskakująco ciekawa, aczkolwiek nie da się jej czytać jak zbioru opowiadań - jest to dość dosłownie relikt zamierzchłych czasów, jednak relikt nadal fascynujący i poniekąd pouczający. Pamiętajmy, że Grimmowie spisywali te historie w czasach, kiedy wojny rozstrzygano matematyką ujarzmioną w armatnich lufach, za zwiad odpowiadały balony, a uczeni tłumaczyli właśnie egipskie hieroglify korzystając z ledwo co odnalezionej ściągi. Jako ciekawostka: super! Do czytania na głos sześcioletniemu dziecku jednak zasadniczo nie polecam...
Do braci Grimm mam spory sentyment. Ich subtelne-inaczej baśnie w pewnym sensie ustawiły moje dzieciństwo. Były okrutne, dzikie, krwawe i po prostu brutalne. Słowem: idealne, po prostu w punkt. Dwa tomy - z niewiadomych względów oprawione u mnie w domu w szary papier pakowy - były przeze mnie po prostu zaczytane na śmierć, a wszelkie zawarte w nich bezeceństwa ukształtowały...
Treści oceniać nie będę. Baśnie bywały dość nierówne. Niektóre bardzo proste w przekazie, inne bardziej symboliczne. Niektóre króciutkie, a niektóre dłuższe. Niektóre bardziej znane, a inne w ogóle nieznane.
Jest to na pewno zbiór bardzo nietuzinkowy, warty przeglądnięcia i zapoznania się z oryginałami baśni. Warto przeczytać posłowie !!
Jakbym chciała ocenić tę książkę ze względu na jej przepiękną oprawę graficzną to bez wahania dałabym 10/10
Treści oceniać nie będę. Baśnie bywały dość nierówne. Niektóre bardzo proste w przekazie, inne bardziej symboliczne. Niektóre króciutkie, a niektóre dłuższe. Niektóre bardziej znane, a inne w ogóle nieznane.
Jest to na pewno zbiór bardzo nietuzinkowy, warty przeglądnięcia i zapoznania się z oryginałami baśni. Warto przeczytać posłowie !!
Jakbym chciała ocenić tę książkę ze...
Co to było, to ja nawet nie wiem.
Uważam, że posłowie powinno znaleźć się na początku, ponieważ bardzo wyjaśnia naturę tych baśni i powód, dla którego w tym zbiorze są przedstawione w takiej formie.
Całość byla bardzo abstrakcyjna, przez co przyjemność z lektury byla niewielka, raczej brnęłam przez te historie z poczuciem potrzeby znalezienia choć w jednej z nich jakiejkolwiek puenty.
Spoiler alert - nie znalazłam.
Co to było, to ja nawet nie wiem.
Uważam, że posłowie powinno znaleźć się na początku, ponieważ bardzo wyjaśnia naturę tych baśni i powód, dla którego w tym zbiorze są przedstawione w takiej formie.
Całość byla bardzo abstrakcyjna, przez co przyjemność z lektury byla niewielka, raczej brnęłam przez te historie z poczuciem potrzeby znalezienia choć w jednej z nich...
Okazuje się, że baśnie Grimma nie zawsze są krwawe, nawet czasem kończą się happy endem, ale za to jak jest krew to jest "grubo" krew ściele się gęsto ;-).
Ogólne wrażenie, że niegdysiejsze a zwłaszcza grimmowe bazowały na straszeniu dzieci do granic traumy, jakby to miało sprawić, że pociechy będą grzeczne i wykształcą pożądane cechy.
Okazuje się, że baśnie Grimma nie zawsze są krwawe, nawet czasem kończą się happy endem, ale za to jak jest krew to jest "grubo" krew ściele się gęsto ;-).
Ogólne wrażenie, że niegdysiejsze a zwłaszcza grimmowe bazowały na straszeniu dzieci do granic traumy, jakby to miało sprawić, że pociechy będą grzeczne i wykształcą pożądane cechy.
Strasznie wymęczył mnie ten zbiór, i naprawdę zamierzałam wystawić mu słabą ocenę. Powodem, dla którego zmieniłam zdanie, jest posłowie od tłumaczki - szkoda tylko, że zdecydowano się umieścić je na końcu, a nie w formie przedmowy. Ponieważ bracia Grimm w takiej formie są naprawdę ciężkostrawni i myślę, że przygotowanie czytelnika na to, z jakiego założenia wychodziła przy doborze baśni sama tłumaczka, wiele by zmienił w relacji z tekstem. Gdybym wiedziała wcześniej, że w pierwszym wydaniu Grimmowie nie dbali o składność fabularną czy językową, chcąc oddać folkową naturę zebranych historii, z pewnością bym się nastawiła na takie właśnie teksty - a nie na zredagowane baśnie, do których jestem przyzwyczajona.
Także koniec końców uważam to za naprawdę porządną, choć wprowadzającą w błąd edycję. Moje jedyne niezmienne zastrzeżenie to absolutnie obrzydliwe, paskudne ilustracje. Nie wiem, czemu miała służyć ich anachroniczna natura, i nie chce mi się wnikać, bo tak naprawdę byłam w stanie dostrzec przede wszystkim jak nieskończenie i niepotrzebnie obleśne były.
Strasznie wymęczył mnie ten zbiór, i naprawdę zamierzałam wystawić mu słabą ocenę. Powodem, dla którego zmieniłam zdanie, jest posłowie od tłumaczki - szkoda tylko, że zdecydowano się umieścić je na końcu, a nie w formie przedmowy. Ponieważ bracia Grimm w takiej formie są naprawdę ciężkostrawni i myślę, że przygotowanie czytelnika na to, z jakiego założenia wychodziła przy...
Może ocena nieobiektywna, bo od zawsze uwielbiałam baśnie i sięgałam po nie nie raz już w dorosłości... No, więc tak, mnie się podobało. Bardzo. W tej pozycji właściwie to najbardziej obawiałam się... grafik. Okładka mnie nie przekonywała w zapowiedziach. Ale się za to pozytywnie zaskoczyłam! Ilustracje w środku okazały się całkiem zabawnym uzupełnieniem treści. Pozycję polecam wszystkim miłośnikom baśni.
Może ocena nieobiektywna, bo od zawsze uwielbiałam baśnie i sięgałam po nie nie raz już w dorosłości... No, więc tak, mnie się podobało. Bardzo. W tej pozycji właściwie to najbardziej obawiałam się... grafik. Okładka mnie nie przekonywała w zapowiedziach. Ale się za to pozytywnie zaskoczyłam! Ilustracje w środku okazały się całkiem zabawnym uzupełnieniem treści. Pozycję...
Cieszę się, że ktoś zabrał się za rzetelne tłumaczenie tych nieznanych do tej pory polskiemu czytelnikowi baśni. Rozumiem też stronę graficzną tej książki, która miała za zadanie osadzić te baśnie w brudnej, szarej, dzisiejszej rzeczywistości. Ogólnie całość wypada dobrze.
To, czego mi zabrakło, to objaśnień. Wiele z tych baśni ma dziś niezrozumiały dla czytelnika, bardzo symboliczny wymiar, którego znaczeni chyba tylko się domyślamy. Bajka o lwie i żabie wydaje mi się wykorzystywaniem seksualnym młodej dziewczyny przez jej brata, ale jest tu znacznie więcej innych historii, które trudno mi rozgryźć, a ich prawdziwe znaczenie jest jak swędzenie gdzieś z tyłu głowy. Na pewno przydałoby się rzetelne opracowanie naukowe tych utworów, którego być może kiedyś się doczekamy!
Cieszę się, że ktoś zabrał się za rzetelne tłumaczenie tych nieznanych do tej pory polskiemu czytelnikowi baśni. Rozumiem też stronę graficzną tej książki, która miała za zadanie osadzić te baśnie w brudnej, szarej, dzisiejszej rzeczywistości. Ogólnie całość wypada dobrze.
To, czego mi zabrakło, to objaśnień. Wiele z tych baśni ma dziś niezrozumiały dla czytelnika, bardzo...
Przepraszam, muszę, bo inaczej się uduszę. Zawsze bardzo mi odpowiadała Grimmowska stylistyka baśni, trochę mroczna, trochę okrutna a nawet groteskowa, wypełniona stadami wioskowych głupków, którzy swój rozum mają, królewnami i królewiczami pozamienianymi w przysłowiowe żaby. Rzeczywiście musze przyznać, że niektórych baśni nie znałam, niektóre przypominają zaledwie zarys albo schemat, jakby były zaledwie szkicem niedopracowanej jeszcze opowieści. Tłumaczenie sprawia, że zbiór wydaje się napisany współcześnie a nie za czasów Grimmów, ale to nic. Natomiast jednej rzeczy w tym wydaniu zdzierżyć nie mogę - strony graficznej. To jakiś koszmar, ohydne, prostackie, wulgarne i niechlujne ilustracje. Tego się nie da odzobaczyć. Polecam szczególnej kontemplacji ilustrację do baśni "Nóż w dłoni", która prosi się o osobny tytuł "Ręka w dupie" oraz całą serię obrazeczków do Roszpunki z "HWDP" w tle. Myślę, że ilustratorka powinna szybko zmienić dostawcę tego, co zażywa.
Przepraszam, muszę, bo inaczej się uduszę. Zawsze bardzo mi odpowiadała Grimmowska stylistyka baśni, trochę mroczna, trochę okrutna a nawet groteskowa, wypełniona stadami wioskowych głupków, którzy swój rozum mają, królewnami i królewiczami pozamienianymi w przysłowiowe żaby. Rzeczywiście musze przyznać, że niektórych baśni nie znałam, niektóre przypominają zaledwie zarys...
Nie potrafię ocenić tej książki w merytorycznych kategoriach. Bo z jednej strony to dość przykre, gdy pomyślisz, że na tak niepokojących opowieściach wychowywać się musiały musiały dziewiętnastowieczne dzieci i że właśnie to kształtowało ich umysły w tamtych czasach. Ale z drugiej, jako czytelnik żyjący obecnie, miałem mnóstwo z rozrywki z czytania czegoś tak bezpretensjonalnie w swojej drastyczności. Ta pierwotna, czysto kronikarska ambicja Grimmów - chęć zgromadzenia ludowych historii bez ingerencji własnej w postaci moralizatorstwa, które zmuszeni byli wprowadzić w późniejszych wydaniach - jest na swój sposób odświeżająca i daje lepszy obraz tego, jak mocno wyzbyte skrępowania potrafiły być wyobrażenia ówczesnej i dawniejszej gawiedzi. A wisienką na torcie tego wydania są cudownie groteskowe ilustracje Michaliny Jurczyk, które skutecznie dodają (i tak już zaskakującą lekkiej) lekturze dodatkowej lekkości.
Więc w sumie polecam, pod tym jedynie zastrzeżeniem, by raczej nie czytać na głos maluchom do snu.
Nie potrafię ocenić tej książki w merytorycznych kategoriach. Bo z jednej strony to dość przykre, gdy pomyślisz, że na tak niepokojących opowieściach wychowywać się musiały musiały dziewiętnastowieczne dzieci i że właśnie to kształtowało ich umysły w tamtych czasach. Ale z drugiej, jako czytelnik żyjący obecnie, miałem mnóstwo z rozrywki z czytania czegoś tak...
Pięćdziesiąt baśni zgromadzonych w tym tomie ukazuje braci Grimm od nieco innej strony. Tłumaczka i wybitna znawczyni ich twórczości, Eliza Pieciul-Karmińska, przygotowała to wydanie na podstawie pierwszej edycji opracowanej przez braci w 1815 roku. W ciągu kolejnych czterdziestu lat zbiór ulegał ciągłym przeobrażeniom. Dodawano nowe utwory, inne usuwano, większość poddawano zmianom pod względem stylu i treści - niektóre okazywały się zbyt brutalne i zupełnie nienadające się dla najmłodszych czytelników, innym brakowało wyrazistego morału i wartości dydaktycznej. Jeszcze inne musiały zostać usunięte ze względów politycznych (przeszkodą była francuska proweniencja) lub kompozycyjnych: jedne uznano za zbyt chaotyczne, inne za zbyt wyrafinowane i pozbawione ludowego charakteru.
Lektura tej najbardziej pierwotnej wersji baśni braci Grimm okazuje się doświadczeniem dalekim od tego, które oferują późniejsze wydania. Jest tu na przykład zaskakująca purnonsensowym poczuciem humoru “Dziwna uczta”, jest szokująca brutalnością “Zabawa w świniobicie” i wyjątkowo ponure “Dzieci w głodowej niedoli”; wszystkie te baśnie usunięto lub znacząco przetworzono w późniejszych zbiorach. W wielu utworach zadziwia swoboda obyczajowa, której dopuszczają się bohaterowie i bohaterki; dopiero w późniejszych edycjach ich zachowania cechować będzie większa pruderyjność. Interesującą właściwością tej wersji baśni jest też głębokie zakorzenienie w ludowości - bohaterami są tu na ogół biedacy, którzy dzięki swemu sprytowi, odwadze i dobroci (co ciekawe - często wobec zwierząt), gwałtownie poprawiają swój los. “Wiele z tych opowieści - pisze tłumaczka w posłowiu - ewidentnie stanowi wyraz marzeń prostych ludzi o szczęściu, awansie społecznym i dobrobycie”. Czytane w tym kluczu baśnie braci Grimm okazują się być bliższe naszej codziennej rzeczywistości niż mogłoby się wydawać.
***
Więcej recenzji na:
https://www.instagram.com/dwa.akapity/
https://www.facebook.com/dwa.akapity/
Pięćdziesiąt baśni zgromadzonych w tym tomie ukazuje braci Grimm od nieco innej strony. Tłumaczka i wybitna znawczyni ich twórczości, Eliza Pieciul-Karmińska, przygotowała to wydanie na podstawie pierwszej edycji opracowanej przez braci w 1815 roku. W ciągu kolejnych czterdziestu lat zbiór ulegał ciągłym przeobrażeniom. Dodawano nowe utwory, inne usuwano, większość...
A oto mamy orginalne ,nieznane i mroczne , nie pozbawione krwi baśnie braci Grimm . Niektóre kojarzę chociaż trochę zmienione niektóre mnie zaskoczył i zachwyciły zwłaszcza że przy tej książce nie chciałem się spieszyć i czytałem sobie co dziennie po 2 może 3 opowiadania . Przy niektórych czułem że są ucięte albo bez sensu ,ale i tak polecam . Tak na szybko jak pamiętam to najlepsze były pan szast prast ,gra w kręgle ,wieloskóra ,wrony ,popielątko,roszpunka . A i uprzedzam dużo tu armi wyskakujących nie wiadomo skąd więc szykujcie się na szturm ,zwłaszcza że krew już jest na tych cudnych rysunkach
A oto mamy orginalne ,nieznane i mroczne , nie pozbawione krwi baśnie braci Grimm . Niektóre kojarzę chociaż trochę zmienione niektóre mnie zaskoczył i zachwyciły zwłaszcza że przy tej książce nie chciałem się spieszyć i czytałem sobie co dziennie po 2 może 3 opowiadania . Przy niektórych czułem że są ucięte albo bez sensu ,ale i tak polecam . Tak na szybko jak pamiętam...
Jak sie okazuje, większość bajek znałam albo były praktycznie o tej samej tematyce. Raczej sie nie bawiłam dobrze przy tej książce i oczekiwałam chyba czegoś mroczniejszego albo z wiekszym poczuciem humoru (albo chociaż jakąś puentą a nie bezsensownym ucięciem bajki). Prawdopodobnie opowiadania Edgara A. Poe sprawiły, że oczekiwałam równie przedniej zabawy przy braciach Grimm co przy Poe ale no cóż, są to jednak bajki dla dzieci. Ocenę pozostawiam wam a niżej daje bajki które mi przypadły do gustu;)
Spółka kota i myszy
gra w kręgle i karty
o złym przędzeniu
pan szast prast
jak dzieci bawiły się w świniobicie
kot w butach
o serwecie, tornistrze, armatnim kapelusiku i rogu
śmierć ojcem chrzestnym
o krawcu, który prędko się wzbogacił
trzy siostry
wrony
a ja życze miłego czytania;*
Jak sie okazuje, większość bajek znałam albo były praktycznie o tej samej tematyce. Raczej sie nie bawiłam dobrze przy tej książce i oczekiwałam chyba czegoś mroczniejszego albo z wiekszym poczuciem humoru (albo chociaż jakąś puentą a nie bezsensownym ucięciem bajki). Prawdopodobnie opowiadania Edgara A. Poe sprawiły, że oczekiwałam równie przedniej zabawy przy braciach...
Pierwszy zbiór baśni zebranych przez Wilhelma i Jacoba Grimmów ukazał się 20 grudnia 1812 roku. Zebranych, nie napisanych - bracia bowiem otrzymali zamówienie od Clemensa Brentano i Achima von Arnima, romantycznych poetów, prośbę o zgromadzenie ludowych baśni i legend do trzytomowej antologii "Cudowny róg chłopca". Po czterech latach Grimmowie przesłali prawie pięćdziesiąt opowieści, lecz pomysł zawarcia ich w antologii upadł. Wtedy bracia wydali zbiór pod własnym nazwiskiem.
"Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm" zawiera pięćdziesiąt tekstów z pierwszego wydania. Znajdziemy tu zarówno typowe baśni magiczne i legendy ludowe, jak i naprawdę makabryczne, niepokojące historie, kojarzące się raczej z nowelami Edgara Allana Poego niż animacjami Disneya. Wrażenie to potęguje szata graficzna książki autorstwa Michaliny Jurczyk - oparta na czerni i bieli z czerwonymi akcentami, z rysunkami podkreślającymi groteskę i niejednoznaczność fabuł.
Nie są to zatem opowieści, które można byłoby z czystym sercem czytać dzieciom na dobranoc. Stanowią jednak fascynujący zapis ludowej wrażliwości i wyobraźni, w której nawet demoniczna wodnica idzie w niedzielę do kościoła, a Hiszpania urasta do mitycznej krainy, której góry są ze srebra i złota. Chylę czoła przed Elizą Pieciul-Karmińską, która dokonała wyboru i przekładu tych historii.
Pierwszy zbiór baśni zebranych przez Wilhelma i Jacoba Grimmów ukazał się 20 grudnia 1812 roku. Zebranych, nie napisanych - bracia bowiem otrzymali zamówienie od Clemensa Brentano i Achima von Arnima, romantycznych poetów, prośbę o zgromadzenie ludowych baśni i legend do trzytomowej antologii "Cudowny róg chłopca". Po czterech latach Grimmowie przesłali prawie pięćdziesiąt...
Osobiście przepadałam za Roszpunką, a jej najnowsza, disneyowska wersja - "Zaplątani" tylko rozpaliła uwielbienie na nowo. Flynn, któremu głos podkładał M. Stuhr (aka Kuzco z "Nowych szat króla"), kameleon i zakręcona Roszpunka - czego chcieć więcej!
Po lekturze - "Nieznanych baśni braci Grimm", które miałam możliwość przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dwie Siostry uświadomiłam sobie, że dotychczas wymienione wyżej wersje bajek czytałam/oglądałam w wersji lite z dodatkowo nałożoną cenzurą i blokadą rodzicielską.
To co kryją w sobie oryginalne historie przechodzi ludzkie pojęcie. Dlatego na wstępie powiem, iż lektura przeznaczona jest dla dorosłych!
Od ucinania sobie kończyn (obejmuje to również dekapitację), rozlew kxrwi, nawiązywanie zbyt bliskich relacji z członkami własnej rodziny po kradzież potomstwa, m0rderstw@ i palenie na stosie poznajemy wspaniały i jakże barwny (z dominującą czerwienią) świat stworzony przez Jacoba i Wilhelma Grimmów.
Pomimo brutalnych wątków przeczytanie tej lektury było niezapomnianym doświadczeniem. Tłumaczka Eliza Pieciul-Karmińska genialne poradziła sobie z uformowaniem niczym z gliny, nietypowego języka dla współczesnych opowiadań.
Ilustratorka, Michalina Jurczyk zaś zachwyciła mnie przepięknymi ilustracjami, które były wisienką na torcie dla całej książki.
Nieznane baśnie braci Grimm nie zawsze miały morał jakiego oczekiwała publika, ale najważniejsze, że na koniec każdy król i królowa żyli długo i szczęśliwie.
Książkę polecam każdemu śmiałkowi, który nie boi się dotrzeć do korzeni znanych i lubianych powszechnie baśni🥰
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Dwie Siostry
[Współpraca barterowa]
Osobiście przepadałam za Roszpunką, a jej najnowsza, disneyowska wersja - "Zaplątani" tylko rozpaliła uwielbienie na nowo. Flynn, któremu głos podkładał M. Stuhr (aka Kuzco z "Nowych szat króla"), kameleon i zakręcona Roszpunka - czego chcieć więcej!
Po lekturze - "Nieznanych baśni braci Grimm", które miałam możliwość przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dwie Siostry...
„Czym różni się niniejszy zbiór baśni braci Grimm od innych opublikowanych w Polsce? Mówiąc krótko: wszystkim. To baśnie Jacoba i Wilhelma Grimmów w wersji, która nigdy dotąd nie była tłumaczona na język polski […]” ~ „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm”, wybór i przekład Eliza Pieciul-Karmińska, il. Michalina Jurczyk, Wydawnictwo Dwie Siostry, 2023, s. 252.
„Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm” to książka przeznaczona tylko i wyłącznie dla dorosłych Czytelniczek i Czytelników. Teksty zamieszczone w niniejszym tomie pochodzą z pierwszego, dwutomowego wydania „Baśni dla dzieci i domu” z lat 1812-1815, które raczej „dla dzieci” nie były. I nie chodzi tylko o dzisiejszą wrażliwość – już po publikacji pierwowzoru pojawiały się głosy, że niektóre z baśni są zbyt drastyczne [np. „Jak dzieci bawiły się w świniobicie”]. Rodziców z początku XIX wieku mogły martwić ponadto: akty kanibalizmu, kazirodztwa, niepokojące deformacje ciał czy erotyzm.
Jednak „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli” to nie tylko horror i makabra. Powiedziałbym raczej – patrząc przez pryzmat teraźniejszości – że baśnie zawarte w recenzowanym zbiorze są naszpikowane czarnym humorem. Sam dopisek „Nieznane baśnie braci Grimm” w tytule pasuje jak ulał. Takich wersji tekstów Grimmów rzeczywiście wcześniej nie znałem.
Na uwagę zasługują także ilustracje Michaliny Jurczyk – bardzo specyficzne, ale świetnie korespondujące z tekstem.
Egzemplarz książki do recenzji otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.
O wiele dłuższa recenzja i filmik ze środka książki dostępny na mojej stronie - link: https://karols.pl/zyli-dlugo-i-szczesliwie-poki-nie-umarli-nieznane-basnie-braci-grimm-recenzja/
„Czym różni się niniejszy zbiór baśni braci Grimm od innych opublikowanych w Polsce? Mówiąc krótko: wszystkim. To baśnie Jacoba i Wilhelma Grimmów w wersji, która nigdy dotąd nie była tłumaczona na język polski […]” ~ „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm”, wybór i przekład Eliza Pieciul-Karmińska, il. Michalina Jurczyk, Wydawnictwo Dwie...
I to są bajki, a nie cukier puder. Tylko zbiór lepiej prezentowałby się bez kilku ostatnich bajek, które po prostu zaniżają poziom.
I to są bajki, a nie cukier puder. Tylko zbiór lepiej prezentowałby się bez kilku ostatnich bajek, które po prostu zaniżają poziom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść znałam już wcześniej, części nie. Ilustracje są nieco satyryczne, a same baśnie dość brutalne.
Nie polecam dla dzieci.
Część znałam już wcześniej, części nie. Ilustracje są nieco satyryczne, a same baśnie dość brutalne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie polecam dla dzieci.
Witajcie moi kochani
Znacie jakieś baśnie braci Grimm?
Dziś chciałabym Wam nieco o nich opowiedzieć.
Tytuł: Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm
Autor: Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Wydawnictwo: Dwie siostry
Któż nie zna historii o Kocie w butach, Roszpunce, czy Kopciuszku?
No właśnie, któż ich nie zna. Aż wstyd się przyznać, ale do dziś jednak nie wiedziałam, że ich autorami są bracia Grimm. W dzieciństwie z wielką przyjemnością oglądałam bajki. Lecz nie ukrywam, że i dziś mi się zdarzy, Miło przypomnieć sobie czasy dzieciństwa. Jednakże ja tę bajki kojarzę bardzo pozytywnie, ponieważ zostały one przedstawione w sposób odpowiedni dla młodego odbiorcy,
Lecz ta książka zdecydowanie nie jest skierowana do młodszego czytelnika. Wręcz przeciwnie, przeznaczona jest dla dorosłego odbiorcy.
Także książka zawiera w sobie 50 historii. Jedne z nich są bardziej znane, ale ze zdecydowaną większością miałam do czynienia po raz pierwszy. I to mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Są to jednak opowieści, w których nie doświadczy się tego bajkowego i sielankowego klimatu. W większości przedstawiają one historie w sposób brutalny i bardzo krwisty. I tu mogę podać przykład opowiadania „Jak dzieci bawiły się w świniobicie”. Dość wstrząsające.
Mimo wszystko jestem zadowolona z lektury. Miło spędziłam z nią czas. Ja ogólnie lubię takie mroczne historie. Więc cieszyłam się, że znane mi bajki mogłam poznać w mrocznej wersji. I ponadto mogłam zaznajomić się z całkiem nowymi i równie oryginalnymi.
Także ja polecam przeczytać i wyrobić sobie o książce własne zdanie. Lecz jeszcze raz zaznaczam, iż książka ta przeznaczona jest tylko i wyłącznie dla dorosłego czytelnika.
Życzę zaczytanej nocy, strona.394
Witajcie moi kochani
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnacie jakieś baśnie braci Grimm?
Dziś chciałabym Wam nieco o nich opowiedzieć.
Tytuł: Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm
Autor: Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Wydawnictwo: Dwie siostry
Któż nie zna historii o Kocie w butach, Roszpunce, czy Kopciuszku?
No właśnie, któż ich nie zna. Aż wstyd się przyznać, ale do dziś...
Świat przedstawiony pełen okrucieństwa, śmierci, niesprawiedliwości, gdzie mozliwy jest ożenek z ksieżniczką, skrzynia pełna złota, sytość. Baśniową jest jednak droga do tegoż awansu spolecznego, widocznie nie do pokonania, jedynie dzięki wyobraźni lub magii
Świat przedstawiony pełen okrucieństwa, śmierci, niesprawiedliwości, gdzie mozliwy jest ożenek z ksieżniczką, skrzynia pełna złota, sytość. Baśniową jest jednak droga do tegoż awansu spolecznego, widocznie nie do pokonania, jedynie dzięki wyobraźni lub magii
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWybór baśni z oryginalnego zbioru braci Grimm, wiele nieprzekładanych do tej pory na j. polski. Są tu bardziej okrutne wersje znanych bajek (siostry Kopciuszka obcinają sobie palce, zdarzają się też dzieciobójstwa więc nie warto czytać z dziećmi), ale też sporo sowizdrzalskiego humoru. Całość uzupełniają wyraziste, surowe i "podwórkowe" ilustracje.
Wybór baśni z oryginalnego zbioru braci Grimm, wiele nieprzekładanych do tej pory na j. polski. Są tu bardziej okrutne wersje znanych bajek (siostry Kopciuszka obcinają sobie palce, zdarzają się też dzieciobójstwa więc nie warto czytać z dziećmi), ale też sporo sowizdrzalskiego humoru. Całość uzupełniają wyraziste, surowe i "podwórkowe" ilustracje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBajki i baśnie zawsze kojarzą się z czymś pięknym i przyjemnym. Z reguły kończą się dobrze i niosą nam jakieś przesłanie. Ale czy za każdym razem musi tak być? Niekoniecznie!
„Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm” zdecydowanie do tego kanonu nie pasują. Zbiór przygotowany przez Wydawnictwo Dwie Siostry ukazuje nam zupełnie inne oblicze tych baśni, do których jesteśmy przyzwyczajeni.
Mroczne, surowe, a niekiedy i brutalne historie opowiedziane przez Jacoba i Wilhelma przenoszą nas do świata, w którym nie wszystko jest zawsze cudownie osnute barwami tęczy i promieniami słońca, ale często i spowite mgłą, która zdaje się nie mieć końca. Mgłą, która nie pozwala znaleźć nam bezpiecznej przystani, a rzucane pod nogi kłody ranią i kaleczą nas z każdym następnym krokiem.
Niektóre z tych opowieści znałam już bardzo dobrze, czytali mi je rodzice, gdy byłam mała, ale znalazłam również kilka perełek dotąd mi nieznanych.
Gdy dałam je do przeczytania moim chłopakom, zapytali mnie obaj, czy to aby na pewno są baśnie dla dzieci. Cóż było rzec? Odpowiedziałam im po prostu: „Tak, bo życie nie zawsze jest usłane różami”...
Bo może właśnie w tych mrocznych historiach kryje się prawda o świecie — taka, której wcale nie chcemy usłyszeć…
Bajki i baśnie zawsze kojarzą się z czymś pięknym i przyjemnym. Z reguły kończą się dobrze i niosą nam jakieś przesłanie. Ale czy za każdym razem musi tak być? Niekoniecznie!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm” zdecydowanie do tego kanonu nie pasują. Zbiór przygotowany przez Wydawnictwo Dwie Siostry ukazuje nam zupełnie inne oblicze...
Fajne są te wersje - krótsze (bo gadane) oraz ciekawsze, bo bardziej popieprzone (czy też abstrakcyjne, jak kto woli). Warto znać trochę np. psychoanalitycznych zasad interpretacji baśni, żeby coś z tego zrozumieć. A Disney niech się smaży w piekle.
Fajne są te wersje - krótsze (bo gadane) oraz ciekawsze, bo bardziej popieprzone (czy też abstrakcyjne, jak kto woli). Warto znać trochę np. psychoanalitycznych zasad interpretacji baśni, żeby coś z tego zrozumieć. A Disney niech się smaży w piekle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tono spoko, baśnie Grimmów mam obcykane z innych wydań, sporo w tym wydaniu powtórzeń, właściwie 1:1, nieznnaych oczywiście zdecydowana większość. Nie sa jakies drastyczne, seksu też mało, jakby ktoś się obawiał (to się może rozczarować;) słabą stroną tego wydania sa ilustracje: brzydkie, byle jakie, niby mają być zabawne, ale nie są. stąd tak niska ocena, bo dla mnie osobiście ilustracje są duszą książki. tu tej duszy zabrakło.
no spoko, baśnie Grimmów mam obcykane z innych wydań, sporo w tym wydaniu powtórzeń, właściwie 1:1, nieznnaych oczywiście zdecydowana większość. Nie sa jakies drastyczne, seksu też mało, jakby ktoś się obawiał (to się może rozczarować;) słabą stroną tego wydania sa ilustracje: brzydkie, byle jakie, niby mają być zabawne, ale nie są. stąd tak niska ocena, bo dla mnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawsze chciałem przeczytać tłumaczenie pierwotnego wydania "Baśni..." które nie uległo modyfikacji, cenzurowaniu i wygładzaniu jak późniejsze wydania. No i w końcu się udało.
Zawsze chciałem przeczytać tłumaczenie pierwotnego wydania "Baśni..." które nie uległo modyfikacji, cenzurowaniu i wygładzaniu jak późniejsze wydania. No i w końcu się udało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakoś już nie podobają mi się baśnie. Męczy czytanie historii, w których zaburzone są prawa fizyki i gdy związki przyczynowo skutkowe pozostawiają wiele do życzenia. Trudno mi też było wyciągać jakieś wnioski, czy przeżywać moralne obudzenie po przeczytaniu. Drastyczne historie napisane po to, żeby szokować swoja drastycznością. Takie mam wrażenie po przeczytaniu.
Jakoś już nie podobają mi się baśnie. Męczy czytanie historii, w których zaburzone są prawa fizyki i gdy związki przyczynowo skutkowe pozostawiają wiele do życzenia. Trudno mi też było wyciągać jakieś wnioski, czy przeżywać moralne obudzenie po przeczytaniu. Drastyczne historie napisane po to, żeby szokować swoja drastycznością. Takie mam wrażenie po przeczytaniu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zawiera kilkadziesiąt baśni braci Grimm w wersji oryginalnej - bez późniejszych upiększeń, zmian i cenzury. Pierwszy wniosek - powiedzieć, że bracia mieli nierówno pod deklem to nic nie powiedzieć. Drugi wniosek - jak w życiu, zło czasem jest karane, czasem uchodzi płazem, a czasem popłaca. Poza tym czego tu nie ma - jucha tryska, zwierzęta gadają, życie uczuciowe kwitnie (spojler - również kazirodcze). Na dłuższą metę lektura jest dla dorosłego trochę nużąca, ale dodatkową gwiazdkę daję za klimatyczną szatę graficzną. Skład jest lekko koślawy, czcionka nietypowa a ilustracje reprezentują nurt absurdalno-prymitywistyczny (typologia moja). Podsumowując nad lekturą unosi się lekki powiew patologii. Mimo wszystko polecam.
Książka zawiera kilkadziesiąt baśni braci Grimm w wersji oryginalnej - bez późniejszych upiększeń, zmian i cenzury. Pierwszy wniosek - powiedzieć, że bracia mieli nierówno pod deklem to nic nie powiedzieć. Drugi wniosek - jak w życiu, zło czasem jest karane, czasem uchodzi płazem, a czasem popłaca. Poza tym czego tu nie ma - jucha tryska, zwierzęta gadają, życie uczuciowe...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardziej ciekawostka dla zainteresowanych niż coś dla ogólnego odbiorcy, tym bardziej więc się cieszę, że zostało wydane. Widać chropawość i oralność (niekoniecznie ludowość), dla mnie najciekawsze były te baśnie, z którym Grimmowie potem zrezygnowali, kiedy się zorientowali, że to, co im opowiedziano, wywodzi się z francuskich baśni literackich ("Kot w butach" i "Sinobrody" Perraulta, "O letnim i zimowym ogrodzie" = "Piękna i Bestia" Leprince de Beaumont, "Okerlo" = "L'oranger et l'abeille" d'Aulnoy, "Lew i żaba" = "Dobra żaba" też d'Aulnoy). No i oczywiście oniryczny majak 10-latki, czyli rzecz o wątrobiance i krwawej kiszce. Blurb od wydawnictwa obiecuje większe szoki i krwawości, niż rzeczywiście w książce są, ale tak to zwykle bywa. Najbardziej kontrowersyjne są pewnie ilustracje Michaliny Jurczyk, które na początku w ogóle mi się nie podobały, ale ostatecznie stwierdzam, że zrobione są z pomysłem, mają jakiś swój parszywy urok i proponują nieraz ciekawe interpretacje.
Bardziej ciekawostka dla zainteresowanych niż coś dla ogólnego odbiorcy, tym bardziej więc się cieszę, że zostało wydane. Widać chropawość i oralność (niekoniecznie ludowość), dla mnie najciekawsze były te baśnie, z którym Grimmowie potem zrezygnowali, kiedy się zorientowali, że to, co im opowiedziano, wywodzi się z francuskich baśni literackich ("Kot w butach" i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako dziecko uwielbiałem baśnie braci Grimm. Sięgając po tę książkę byłem ciekawy jak mogły pierwotnie wyglądać te historie i się nie zawiodłem. Większość powodowała dosyć spory uśmiech na twarzy z lekkim odczucia typu "co ja właśnie czytam". Na pewno nie są to tak mroczne i brutalne historie jak głoszą legendy. Doświadczenie czytania i poznania tych pierwszych wersji sprawiło mi ostatecznie dużo frajdy. Dodatkowo posłowie od tłumaczki na końcu książki pokazuje kontekst i szersze spojrzenie jak i dlaczego zmieniały się te teksty co jest świetne.
Jako dziecko uwielbiałem baśnie braci Grimm. Sięgając po tę książkę byłem ciekawy jak mogły pierwotnie wyglądać te historie i się nie zawiodłem. Większość powodowała dosyć spory uśmiech na twarzy z lekkim odczucia typu "co ja właśnie czytam". Na pewno nie są to tak mroczne i brutalne historie jak głoszą legendy. Doświadczenie czytania i poznania tych pierwszych wersji...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydanie 4/10 (overpromise ze jakieś nieznane, miałam te makabryczne bajki jak byłam dzieckiem wydane w takiej zielonej okładce chyba jako encyklopedia baśni? ale dla zmyłki wszystkie ilustracje były turbo cukierkowe; tandetne rysunki i liternictwo; nawet ta zakładka jak od skarbczyka się spruła), historyjki 10/10
Wydanie 4/10 (overpromise ze jakieś nieznane, miałam te makabryczne bajki jak byłam dzieckiem wydane w takiej zielonej okładce chyba jako encyklopedia baśni? ale dla zmyłki wszystkie ilustracje były turbo cukierkowe; tandetne rysunki i liternictwo; nawet ta zakładka jak od skarbczyka się spruła), historyjki 10/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo braci Grimm mam spory sentyment. Ich subtelne-inaczej baśnie w pewnym sensie ustawiły moje dzieciństwo. Były okrutne, dzikie, krwawe i po prostu brutalne. Słowem: idealne, po prostu w punkt. Dwa tomy - z niewiadomych względów oprawione u mnie w domu w szary papier pakowy - były przeze mnie po prostu zaczytane na śmierć, a wszelkie zawarte w nich bezeceństwa ukształtowały mój delikatny umysł i uczyniły mnie tym kim jestem, czyli człowiekiem wrażliwym i zawsze skorym do obstawiania happy endów.
Najpopularniejsze na rynku wydania tychże baśni oparte są o tłumaczenie siódmego wydania niemieckiego - uzupełnionego lub zredukowanego, ale i udoskonalonego. Dwie siostry, dla odmiany, proponują nam cofnięcie się w czasie i lekturę antologii w wersji 1.0, czyli najbardziej oryginalnej ze wszystkich. Gwoli ścisłości światło na ten temat rzuca całkiem ciekawe posłowie napisane przez tłumaczkę, która też była - jeśli dobrze zrozumiałem - inicjatorką przedsięwzięcia. Tak naprawdę szkoda, że jest to właśnie posłowie - wolałbym te informacje w ramach wprowadzenia.
Baśni jest dużo (50), większość z nich jest krótka - przeciętnie mają jedną lub dwie strony. Jako, że dawno nie czytałem wydania w wersji 7.0 (i raczej nie planuję tego nadrobić w najbliższej przyszłości) to uczciwie muszę przyznać, że trudno mi porównać na ile faktycznie zawartość tego tomu różni się od treści mi znanych. Wierzę jednak na słowo wydawcy, że się różnią. Zresztą, jestem w stanie w to uwierzyć także z innego powodu: teksty są faktycznie dość surowe, brak im stosownego szlifu (wierzę mojej pamięci, że "normalna" wersja była gładsza).
Absolutną oczywistością jest stwierdzenie, że nie są to baśnie dzisiejsze, ale nadmieńmy i to. Co my tutaj właściwie mamy? Księżniczki z włosami po których można się wspinać na wieże, królewny przypadkowo zachodzące w ciążę, ludzi zakochujących się w sobie w ciągu ułamka sekundy, ale za to obowiązkowo wyłącznie w oparciu o urodę lub - jeszcze lepiej - urodę i bogactwo. Ach, no właśnie, to jest w tych baśniach piękne: zakochać się warto jedynie w niewieście która jest najpiękniejszą białogłową minimum w mieście, acz wskazane jest by była najpiękniejsza w skali królestwa czy wręcz świata. Wszystko tutaj kręci się wokół idei kary i nagrody - tą drugą (oprócz małżeństwa z przecudną białogłową) są materializujące się niespodziewanie zamki z pełnym wyposażeniem i służbą oraz stosy złota tudzież klejnotów. Co ciekawe: magiczne przedmioty takie jak siedmiomilowe buty, rogi materializujące nieprzeliczone armie czy obrusy produkujące ekologiczną żywność bywają zaledwie narzędziami służącymi sięgnięciu do właściwej szkatułki w postaci księżniczki i zamku. Karą zaś jest śmierć. I rozczłonkowanie. A czasami po prostu rozczłonkowanie. Bywa, że gdzieś pomiędzy karą a nagrodą są jeszcze próby: utrata bogactwa i obowiązkowe wyłupienie oczu, ewentualnie utrata dłoni. Oczy jednak zdają się wieść tutaj prym jako czynnik krytyczny. Niektórzy kończą z wyłupionymi oczami, bo byli źli, lub przynajmniej brzydcy (co poniekąd jest tożsame), ale szczęściarzom oczy odrastają, zazwyczaj w skutek interwencji cudownych łez. Jest wskazane by były to łzy - (oczy)wiście - najpiękniejszych niewiast, dzięki czemu po odzyskaniu wzroku nie trzeba iść daleko by się ożenić i żyć długo i szczęśliwie. Byłbym zapomniał: jest też tutaj miejsce dla wsiowych głupków postępujących nieodmiennie słusznie i właściwie, dzięki czemu kończą - zgadliście: z pięknymi kobietami i wielkimi zamkami. Nie pomijajmy tutaj młynarzy, świniopasów i zwierząt - w rozmaitych konfiguracjach ich także czekają kasztele, przecudnej urody samice homo sapiens i stosy bogactw.
Czytając te baśnie miałem wrażenie jakbym oglądał jakąś grę RPG z dziewiętnastego wieku. Questy, przeciwnicy, szukanie odpowiedniej taktyki, posługiwanie się stosownymi artefaktami - wypisz wymaluj jest tutaj wszystko to co sprawia, że aż by się chciało grać. Antologia jest zaskakująco ciekawa, aczkolwiek nie da się jej czytać jak zbioru opowiadań - jest to dość dosłownie relikt zamierzchłych czasów, jednak relikt nadal fascynujący i poniekąd pouczający. Pamiętajmy, że Grimmowie spisywali te historie w czasach, kiedy wojny rozstrzygano matematyką ujarzmioną w armatnich lufach, za zwiad odpowiadały balony, a uczeni tłumaczyli właśnie egipskie hieroglify korzystając z ledwo co odnalezionej ściągi. Jako ciekawostka: super! Do czytania na głos sześcioletniemu dziecku jednak zasadniczo nie polecam...
Do braci Grimm mam spory sentyment. Ich subtelne-inaczej baśnie w pewnym sensie ustawiły moje dzieciństwo. Były okrutne, dzikie, krwawe i po prostu brutalne. Słowem: idealne, po prostu w punkt. Dwa tomy - z niewiadomych względów oprawione u mnie w domu w szary papier pakowy - były przeze mnie po prostu zaczytane na śmierć, a wszelkie zawarte w nich bezeceństwa ukształtowały...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTreści oceniać nie będę. Baśnie bywały dość nierówne. Niektóre bardzo proste w przekazie, inne bardziej symboliczne. Niektóre króciutkie, a niektóre dłuższe. Niektóre bardziej znane, a inne w ogóle nieznane.
Jest to na pewno zbiór bardzo nietuzinkowy, warty przeglądnięcia i zapoznania się z oryginałami baśni. Warto przeczytać posłowie !!
Jakbym chciała ocenić tę książkę ze względu na jej przepiękną oprawę graficzną to bez wahania dałabym 10/10
Treści oceniać nie będę. Baśnie bywały dość nierówne. Niektóre bardzo proste w przekazie, inne bardziej symboliczne. Niektóre króciutkie, a niektóre dłuższe. Niektóre bardziej znane, a inne w ogóle nieznane.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to na pewno zbiór bardzo nietuzinkowy, warty przeglądnięcia i zapoznania się z oryginałami baśni. Warto przeczytać posłowie !!
Jakbym chciała ocenić tę książkę ze...
Co to było, to ja nawet nie wiem.
Uważam, że posłowie powinno znaleźć się na początku, ponieważ bardzo wyjaśnia naturę tych baśni i powód, dla którego w tym zbiorze są przedstawione w takiej formie.
Całość byla bardzo abstrakcyjna, przez co przyjemność z lektury byla niewielka, raczej brnęłam przez te historie z poczuciem potrzeby znalezienia choć w jednej z nich jakiejkolwiek puenty.
Spoiler alert - nie znalazłam.
Co to było, to ja nawet nie wiem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam, że posłowie powinno znaleźć się na początku, ponieważ bardzo wyjaśnia naturę tych baśni i powód, dla którego w tym zbiorze są przedstawione w takiej formie.
Całość byla bardzo abstrakcyjna, przez co przyjemność z lektury byla niewielka, raczej brnęłam przez te historie z poczuciem potrzeby znalezienia choć w jednej z nich...
Okazuje się, że baśnie Grimma nie zawsze są krwawe, nawet czasem kończą się happy endem, ale za to jak jest krew to jest "grubo" krew ściele się gęsto ;-).
Ogólne wrażenie, że niegdysiejsze a zwłaszcza grimmowe bazowały na straszeniu dzieci do granic traumy, jakby to miało sprawić, że pociechy będą grzeczne i wykształcą pożądane cechy.
Okazuje się, że baśnie Grimma nie zawsze są krwawe, nawet czasem kończą się happy endem, ale za to jak jest krew to jest "grubo" krew ściele się gęsto ;-).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólne wrażenie, że niegdysiejsze a zwłaszcza grimmowe bazowały na straszeniu dzieci do granic traumy, jakby to miało sprawić, że pociechy będą grzeczne i wykształcą pożądane cechy.
Strasznie wymęczył mnie ten zbiór, i naprawdę zamierzałam wystawić mu słabą ocenę. Powodem, dla którego zmieniłam zdanie, jest posłowie od tłumaczki - szkoda tylko, że zdecydowano się umieścić je na końcu, a nie w formie przedmowy. Ponieważ bracia Grimm w takiej formie są naprawdę ciężkostrawni i myślę, że przygotowanie czytelnika na to, z jakiego założenia wychodziła przy doborze baśni sama tłumaczka, wiele by zmienił w relacji z tekstem. Gdybym wiedziała wcześniej, że w pierwszym wydaniu Grimmowie nie dbali o składność fabularną czy językową, chcąc oddać folkową naturę zebranych historii, z pewnością bym się nastawiła na takie właśnie teksty - a nie na zredagowane baśnie, do których jestem przyzwyczajona.
Także koniec końców uważam to za naprawdę porządną, choć wprowadzającą w błąd edycję. Moje jedyne niezmienne zastrzeżenie to absolutnie obrzydliwe, paskudne ilustracje. Nie wiem, czemu miała służyć ich anachroniczna natura, i nie chce mi się wnikać, bo tak naprawdę byłam w stanie dostrzec przede wszystkim jak nieskończenie i niepotrzebnie obleśne były.
Strasznie wymęczył mnie ten zbiór, i naprawdę zamierzałam wystawić mu słabą ocenę. Powodem, dla którego zmieniłam zdanie, jest posłowie od tłumaczki - szkoda tylko, że zdecydowano się umieścić je na końcu, a nie w formie przedmowy. Ponieważ bracia Grimm w takiej formie są naprawdę ciężkostrawni i myślę, że przygotowanie czytelnika na to, z jakiego założenia wychodziła przy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże ocena nieobiektywna, bo od zawsze uwielbiałam baśnie i sięgałam po nie nie raz już w dorosłości... No, więc tak, mnie się podobało. Bardzo. W tej pozycji właściwie to najbardziej obawiałam się... grafik. Okładka mnie nie przekonywała w zapowiedziach. Ale się za to pozytywnie zaskoczyłam! Ilustracje w środku okazały się całkiem zabawnym uzupełnieniem treści. Pozycję polecam wszystkim miłośnikom baśni.
Może ocena nieobiektywna, bo od zawsze uwielbiałam baśnie i sięgałam po nie nie raz już w dorosłości... No, więc tak, mnie się podobało. Bardzo. W tej pozycji właściwie to najbardziej obawiałam się... grafik. Okładka mnie nie przekonywała w zapowiedziach. Ale się za to pozytywnie zaskoczyłam! Ilustracje w środku okazały się całkiem zabawnym uzupełnieniem treści. Pozycję...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCieszę się, że ktoś zabrał się za rzetelne tłumaczenie tych nieznanych do tej pory polskiemu czytelnikowi baśni. Rozumiem też stronę graficzną tej książki, która miała za zadanie osadzić te baśnie w brudnej, szarej, dzisiejszej rzeczywistości. Ogólnie całość wypada dobrze.
To, czego mi zabrakło, to objaśnień. Wiele z tych baśni ma dziś niezrozumiały dla czytelnika, bardzo symboliczny wymiar, którego znaczeni chyba tylko się domyślamy. Bajka o lwie i żabie wydaje mi się wykorzystywaniem seksualnym młodej dziewczyny przez jej brata, ale jest tu znacznie więcej innych historii, które trudno mi rozgryźć, a ich prawdziwe znaczenie jest jak swędzenie gdzieś z tyłu głowy. Na pewno przydałoby się rzetelne opracowanie naukowe tych utworów, którego być może kiedyś się doczekamy!
Cieszę się, że ktoś zabrał się za rzetelne tłumaczenie tych nieznanych do tej pory polskiemu czytelnikowi baśni. Rozumiem też stronę graficzną tej książki, która miała za zadanie osadzić te baśnie w brudnej, szarej, dzisiejszej rzeczywistości. Ogólnie całość wypada dobrze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo, czego mi zabrakło, to objaśnień. Wiele z tych baśni ma dziś niezrozumiały dla czytelnika, bardzo...
Przepraszam, muszę, bo inaczej się uduszę. Zawsze bardzo mi odpowiadała Grimmowska stylistyka baśni, trochę mroczna, trochę okrutna a nawet groteskowa, wypełniona stadami wioskowych głupków, którzy swój rozum mają, królewnami i królewiczami pozamienianymi w przysłowiowe żaby. Rzeczywiście musze przyznać, że niektórych baśni nie znałam, niektóre przypominają zaledwie zarys albo schemat, jakby były zaledwie szkicem niedopracowanej jeszcze opowieści. Tłumaczenie sprawia, że zbiór wydaje się napisany współcześnie a nie za czasów Grimmów, ale to nic. Natomiast jednej rzeczy w tym wydaniu zdzierżyć nie mogę - strony graficznej. To jakiś koszmar, ohydne, prostackie, wulgarne i niechlujne ilustracje. Tego się nie da odzobaczyć. Polecam szczególnej kontemplacji ilustrację do baśni "Nóż w dłoni", która prosi się o osobny tytuł "Ręka w dupie" oraz całą serię obrazeczków do Roszpunki z "HWDP" w tle. Myślę, że ilustratorka powinna szybko zmienić dostawcę tego, co zażywa.
Przepraszam, muszę, bo inaczej się uduszę. Zawsze bardzo mi odpowiadała Grimmowska stylistyka baśni, trochę mroczna, trochę okrutna a nawet groteskowa, wypełniona stadami wioskowych głupków, którzy swój rozum mają, królewnami i królewiczami pozamienianymi w przysłowiowe żaby. Rzeczywiście musze przyznać, że niektórych baśni nie znałam, niektóre przypominają zaledwie zarys...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie potrafię ocenić tej książki w merytorycznych kategoriach. Bo z jednej strony to dość przykre, gdy pomyślisz, że na tak niepokojących opowieściach wychowywać się musiały musiały dziewiętnastowieczne dzieci i że właśnie to kształtowało ich umysły w tamtych czasach. Ale z drugiej, jako czytelnik żyjący obecnie, miałem mnóstwo z rozrywki z czytania czegoś tak bezpretensjonalnie w swojej drastyczności. Ta pierwotna, czysto kronikarska ambicja Grimmów - chęć zgromadzenia ludowych historii bez ingerencji własnej w postaci moralizatorstwa, które zmuszeni byli wprowadzić w późniejszych wydaniach - jest na swój sposób odświeżająca i daje lepszy obraz tego, jak mocno wyzbyte skrępowania potrafiły być wyobrażenia ówczesnej i dawniejszej gawiedzi. A wisienką na torcie tego wydania są cudownie groteskowe ilustracje Michaliny Jurczyk, które skutecznie dodają (i tak już zaskakującą lekkiej) lekturze dodatkowej lekkości.
Więc w sumie polecam, pod tym jedynie zastrzeżeniem, by raczej nie czytać na głos maluchom do snu.
Nie potrafię ocenić tej książki w merytorycznych kategoriach. Bo z jednej strony to dość przykre, gdy pomyślisz, że na tak niepokojących opowieściach wychowywać się musiały musiały dziewiętnastowieczne dzieci i że właśnie to kształtowało ich umysły w tamtych czasach. Ale z drugiej, jako czytelnik żyjący obecnie, miałem mnóstwo z rozrywki z czytania czegoś tak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyłącznie jako ciekawostka literaturoznawcza/antropologiczna. Jedna gwiazdka w dół za przepaskudne ilustracje.
Wyłącznie jako ciekawostka literaturoznawcza/antropologiczna. Jedna gwiazdka w dół za przepaskudne ilustracje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięćdziesiąt baśni zgromadzonych w tym tomie ukazuje braci Grimm od nieco innej strony. Tłumaczka i wybitna znawczyni ich twórczości, Eliza Pieciul-Karmińska, przygotowała to wydanie na podstawie pierwszej edycji opracowanej przez braci w 1815 roku. W ciągu kolejnych czterdziestu lat zbiór ulegał ciągłym przeobrażeniom. Dodawano nowe utwory, inne usuwano, większość poddawano zmianom pod względem stylu i treści - niektóre okazywały się zbyt brutalne i zupełnie nienadające się dla najmłodszych czytelników, innym brakowało wyrazistego morału i wartości dydaktycznej. Jeszcze inne musiały zostać usunięte ze względów politycznych (przeszkodą była francuska proweniencja) lub kompozycyjnych: jedne uznano za zbyt chaotyczne, inne za zbyt wyrafinowane i pozbawione ludowego charakteru.
Lektura tej najbardziej pierwotnej wersji baśni braci Grimm okazuje się doświadczeniem dalekim od tego, które oferują późniejsze wydania. Jest tu na przykład zaskakująca purnonsensowym poczuciem humoru “Dziwna uczta”, jest szokująca brutalnością “Zabawa w świniobicie” i wyjątkowo ponure “Dzieci w głodowej niedoli”; wszystkie te baśnie usunięto lub znacząco przetworzono w późniejszych zbiorach. W wielu utworach zadziwia swoboda obyczajowa, której dopuszczają się bohaterowie i bohaterki; dopiero w późniejszych edycjach ich zachowania cechować będzie większa pruderyjność. Interesującą właściwością tej wersji baśni jest też głębokie zakorzenienie w ludowości - bohaterami są tu na ogół biedacy, którzy dzięki swemu sprytowi, odwadze i dobroci (co ciekawe - często wobec zwierząt), gwałtownie poprawiają swój los. “Wiele z tych opowieści - pisze tłumaczka w posłowiu - ewidentnie stanowi wyraz marzeń prostych ludzi o szczęściu, awansie społecznym i dobrobycie”. Czytane w tym kluczu baśnie braci Grimm okazują się być bliższe naszej codziennej rzeczywistości niż mogłoby się wydawać.
***
Więcej recenzji na:
https://www.instagram.com/dwa.akapity/
https://www.facebook.com/dwa.akapity/
Pięćdziesiąt baśni zgromadzonych w tym tomie ukazuje braci Grimm od nieco innej strony. Tłumaczka i wybitna znawczyni ich twórczości, Eliza Pieciul-Karmińska, przygotowała to wydanie na podstawie pierwszej edycji opracowanej przez braci w 1815 roku. W ciągu kolejnych czterdziestu lat zbiór ulegał ciągłym przeobrażeniom. Dodawano nowe utwory, inne usuwano, większość...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA oto mamy orginalne ,nieznane i mroczne , nie pozbawione krwi baśnie braci Grimm . Niektóre kojarzę chociaż trochę zmienione niektóre mnie zaskoczył i zachwyciły zwłaszcza że przy tej książce nie chciałem się spieszyć i czytałem sobie co dziennie po 2 może 3 opowiadania . Przy niektórych czułem że są ucięte albo bez sensu ,ale i tak polecam . Tak na szybko jak pamiętam to najlepsze były pan szast prast ,gra w kręgle ,wieloskóra ,wrony ,popielątko,roszpunka . A i uprzedzam dużo tu armi wyskakujących nie wiadomo skąd więc szykujcie się na szturm ,zwłaszcza że krew już jest na tych cudnych rysunkach
A oto mamy orginalne ,nieznane i mroczne , nie pozbawione krwi baśnie braci Grimm . Niektóre kojarzę chociaż trochę zmienione niektóre mnie zaskoczył i zachwyciły zwłaszcza że przy tej książce nie chciałem się spieszyć i czytałem sobie co dziennie po 2 może 3 opowiadania . Przy niektórych czułem że są ucięte albo bez sensu ,ale i tak polecam . Tak na szybko jak pamiętam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak sie okazuje, większość bajek znałam albo były praktycznie o tej samej tematyce. Raczej sie nie bawiłam dobrze przy tej książce i oczekiwałam chyba czegoś mroczniejszego albo z wiekszym poczuciem humoru (albo chociaż jakąś puentą a nie bezsensownym ucięciem bajki). Prawdopodobnie opowiadania Edgara A. Poe sprawiły, że oczekiwałam równie przedniej zabawy przy braciach Grimm co przy Poe ale no cóż, są to jednak bajki dla dzieci. Ocenę pozostawiam wam a niżej daje bajki które mi przypadły do gustu;)
Spółka kota i myszy
gra w kręgle i karty
o złym przędzeniu
pan szast prast
jak dzieci bawiły się w świniobicie
kot w butach
o serwecie, tornistrze, armatnim kapelusiku i rogu
śmierć ojcem chrzestnym
o krawcu, który prędko się wzbogacił
trzy siostry
wrony
a ja życze miłego czytania;*
Jak sie okazuje, większość bajek znałam albo były praktycznie o tej samej tematyce. Raczej sie nie bawiłam dobrze przy tej książce i oczekiwałam chyba czegoś mroczniejszego albo z wiekszym poczuciem humoru (albo chociaż jakąś puentą a nie bezsensownym ucięciem bajki). Prawdopodobnie opowiadania Edgara A. Poe sprawiły, że oczekiwałam równie przedniej zabawy przy braciach...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy zbiór baśni zebranych przez Wilhelma i Jacoba Grimmów ukazał się 20 grudnia 1812 roku. Zebranych, nie napisanych - bracia bowiem otrzymali zamówienie od Clemensa Brentano i Achima von Arnima, romantycznych poetów, prośbę o zgromadzenie ludowych baśni i legend do trzytomowej antologii "Cudowny róg chłopca". Po czterech latach Grimmowie przesłali prawie pięćdziesiąt opowieści, lecz pomysł zawarcia ich w antologii upadł. Wtedy bracia wydali zbiór pod własnym nazwiskiem.
"Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm" zawiera pięćdziesiąt tekstów z pierwszego wydania. Znajdziemy tu zarówno typowe baśni magiczne i legendy ludowe, jak i naprawdę makabryczne, niepokojące historie, kojarzące się raczej z nowelami Edgara Allana Poego niż animacjami Disneya. Wrażenie to potęguje szata graficzna książki autorstwa Michaliny Jurczyk - oparta na czerni i bieli z czerwonymi akcentami, z rysunkami podkreślającymi groteskę i niejednoznaczność fabuł.
Nie są to zatem opowieści, które można byłoby z czystym sercem czytać dzieciom na dobranoc. Stanowią jednak fascynujący zapis ludowej wrażliwości i wyobraźni, w której nawet demoniczna wodnica idzie w niedzielę do kościoła, a Hiszpania urasta do mitycznej krainy, której góry są ze srebra i złota. Chylę czoła przed Elizą Pieciul-Karmińską, która dokonała wyboru i przekładu tych historii.
Pierwszy zbiór baśni zebranych przez Wilhelma i Jacoba Grimmów ukazał się 20 grudnia 1812 roku. Zebranych, nie napisanych - bracia bowiem otrzymali zamówienie od Clemensa Brentano i Achima von Arnima, romantycznych poetów, prośbę o zgromadzenie ludowych baśni i legend do trzytomowej antologii "Cudowny róg chłopca". Po czterech latach Grimmowie przesłali prawie pięćdziesiąt...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsobiście przepadałam za Roszpunką, a jej najnowsza, disneyowska wersja - "Zaplątani" tylko rozpaliła uwielbienie na nowo. Flynn, któremu głos podkładał M. Stuhr (aka Kuzco z "Nowych szat króla"), kameleon i zakręcona Roszpunka - czego chcieć więcej!
Po lekturze - "Nieznanych baśni braci Grimm", które miałam możliwość przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dwie Siostry uświadomiłam sobie, że dotychczas wymienione wyżej wersje bajek czytałam/oglądałam w wersji lite z dodatkowo nałożoną cenzurą i blokadą rodzicielską.
To co kryją w sobie oryginalne historie przechodzi ludzkie pojęcie. Dlatego na wstępie powiem, iż lektura przeznaczona jest dla dorosłych!
Od ucinania sobie kończyn (obejmuje to również dekapitację), rozlew kxrwi, nawiązywanie zbyt bliskich relacji z członkami własnej rodziny po kradzież potomstwa, m0rderstw@ i palenie na stosie poznajemy wspaniały i jakże barwny (z dominującą czerwienią) świat stworzony przez Jacoba i Wilhelma Grimmów.
Pomimo brutalnych wątków przeczytanie tej lektury było niezapomnianym doświadczeniem. Tłumaczka Eliza Pieciul-Karmińska genialne poradziła sobie z uformowaniem niczym z gliny, nietypowego języka dla współczesnych opowiadań.
Ilustratorka, Michalina Jurczyk zaś zachwyciła mnie przepięknymi ilustracjami, które były wisienką na torcie dla całej książki.
Nieznane baśnie braci Grimm nie zawsze miały morał jakiego oczekiwała publika, ale najważniejsze, że na koniec każdy król i królowa żyli długo i szczęśliwie.
Książkę polecam każdemu śmiałkowi, który nie boi się dotrzeć do korzeni znanych i lubianych powszechnie baśni🥰
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Dwie Siostry
[Współpraca barterowa]
Osobiście przepadałam za Roszpunką, a jej najnowsza, disneyowska wersja - "Zaplątani" tylko rozpaliła uwielbienie na nowo. Flynn, któremu głos podkładał M. Stuhr (aka Kuzco z "Nowych szat króla"), kameleon i zakręcona Roszpunka - czego chcieć więcej!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo lekturze - "Nieznanych baśni braci Grimm", które miałam możliwość przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dwie Siostry...
„Czym różni się niniejszy zbiór baśni braci Grimm od innych opublikowanych w Polsce? Mówiąc krótko: wszystkim. To baśnie Jacoba i Wilhelma Grimmów w wersji, która nigdy dotąd nie była tłumaczona na język polski […]” ~ „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm”, wybór i przekład Eliza Pieciul-Karmińska, il. Michalina Jurczyk, Wydawnictwo Dwie Siostry, 2023, s. 252.
„Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm” to książka przeznaczona tylko i wyłącznie dla dorosłych Czytelniczek i Czytelników. Teksty zamieszczone w niniejszym tomie pochodzą z pierwszego, dwutomowego wydania „Baśni dla dzieci i domu” z lat 1812-1815, które raczej „dla dzieci” nie były. I nie chodzi tylko o dzisiejszą wrażliwość – już po publikacji pierwowzoru pojawiały się głosy, że niektóre z baśni są zbyt drastyczne [np. „Jak dzieci bawiły się w świniobicie”]. Rodziców z początku XIX wieku mogły martwić ponadto: akty kanibalizmu, kazirodztwa, niepokojące deformacje ciał czy erotyzm.
Jednak „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli” to nie tylko horror i makabra. Powiedziałbym raczej – patrząc przez pryzmat teraźniejszości – że baśnie zawarte w recenzowanym zbiorze są naszpikowane czarnym humorem. Sam dopisek „Nieznane baśnie braci Grimm” w tytule pasuje jak ulał. Takich wersji tekstów Grimmów rzeczywiście wcześniej nie znałem.
Na uwagę zasługują także ilustracje Michaliny Jurczyk – bardzo specyficzne, ale świetnie korespondujące z tekstem.
Egzemplarz książki do recenzji otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.
O wiele dłuższa recenzja i filmik ze środka książki dostępny na mojej stronie - link: https://karols.pl/zyli-dlugo-i-szczesliwie-poki-nie-umarli-nieznane-basnie-braci-grimm-recenzja/
„Czym różni się niniejszy zbiór baśni braci Grimm od innych opublikowanych w Polsce? Mówiąc krótko: wszystkim. To baśnie Jacoba i Wilhelma Grimmów w wersji, która nigdy dotąd nie była tłumaczona na język polski […]” ~ „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm”, wybór i przekład Eliza Pieciul-Karmińska, il. Michalina Jurczyk, Wydawnictwo Dwie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to