Chyba najprzystępniejsza książka prof. Hellera jaką czytałem, potrafi zainteresować tematyka wiary, religii czy teologią. W przypisach z łatwością znajdziemy literaturę jeżeli zechcemy poszerzyć wybrane problemy.
Chyba najprzystępniejsza książka prof. Hellera jaką czytałem, potrafi zainteresować tematyka wiary, religii czy teologią. W przypisach z łatwością znajdziemy literaturę jeżeli zechcemy poszerzyć wybrane problemy.
Czy można i czy da się pogodzić wiarę w Boga z teoriami i wynikami badań naukowych? Z jednej strony teoria stworzenia świata w 7 dni a z drugiej Wielki wybuch i zjawisko ewolucji? Autorzy tej książki mierzą się właśnie z tymi zagadnieniami. Pozycja nie jest obszerna, składa się z 6 rozdziałów plus jeden bonusowy, traktujący o tym jak nauczać na zajęciach katechetycznych o początkach świata, będąc zgodnym zarówno z wyznawaną religią, jak i doniesieniami naukowymi. Książka jest treściwa, argumenty przekazane są w logiczny i przystępny sposób, czuję się przekonana, mimo iż fizyka to nie był mój ulubiony przedmiot w szkole. Zdecydowanie udowadniają, że religia i nauka nie muszą się wzajemnie wykluczać a pięknie współdziałać dla dobra ludzkości. Posłużę się tutaj cytatem z książki, który bardzo przypadł mi do gustu: „Jeśli istnieje pozorny konflikt między dobrze ustaloną teorią naukową i jakimś punktem doktryny chrześcijańskiej, wtedy chrześcijanin powinien z dużą starannością przeanalizować racje przemawiające za tą doktryną”. Zachęcam do sięgnięcia po lekturę, zarówno wierzących, jak i tych powątpiewających.
Czy można i czy da się pogodzić wiarę w Boga z teoriami i wynikami badań naukowych? Z jednej strony teoria stworzenia świata w 7 dni a z drugiej Wielki wybuch i zjawisko ewolucji? Autorzy tej książki mierzą się właśnie z tymi zagadnieniami. Pozycja nie jest obszerna, składa się z 6 rozdziałów plus jeden bonusowy, traktujący o tym jak nauczać na zajęciach katechetycznych o...
Nie jestem przekonana czy ta pozycja jest odpowiednia dla laika - takiego jak ja. Dużo terminów naukowych, dużo teorii... Niemniej, książka jest bardzo ciekawa, rozszerza horyzonty i zmusza do myślenia.
Nie jestem przekonana czy ta pozycja jest odpowiednia dla laika - takiego jak ja. Dużo terminów naukowych, dużo teorii... Niemniej, książka jest bardzo ciekawa, rozszerza horyzonty i zmusza do myślenia.
Jest spór między wiarą i nauką. Skąd on się bierze? Moim zdaniem stąd, że obie strony są przekonane o tym, że prawda leży po ich stronie.
A przecież prawda leży tam gdzie leży i trzeba jej szukać. Tymczasem obie strony są przekonane, że ją znają i mają na nią monopol. I zaczynają się ogniste spory...
Od tej książki zacząłem swoją przygodę z filozofią i zagadnieniem "wiara-nauka".
Książka dużo wniosła. Warto się z nią zapoznać.
Jest spór między wiarą i nauką. Skąd on się bierze? Moim zdaniem stąd, że obie strony są przekonane o tym, że prawda leży po ich stronie.
A przecież prawda leży tam gdzie leży i trzeba jej szukać. Tymczasem obie strony są przekonane, że ją znają i mają na nią monopol. I zaczynają się ogniste spory...
Od tej książki zacząłem swoją przygodę z filozofią i zagadnieniem...
Homo Sapiens pomocnikiem Pana Boga? W jakim celu, my ludzie, jako gatunek a potem jako Cywilizacja, powstaliśmy i narodziliśmy się na surowej skale Wszechświata? Kim jesteśmy, do czego dążymy? Do czego dąży wszystko to, co nas otacza, i po co w ogóle Wszechświat powstał; czy można go określać mianem Boga – będącej wczoraj, tu i teraz, jutro, zawsze i wszędzie Siły? A jak tak, czy to niepojęty, istniejący w Kosmosie śmiertelników ,,Bóg”, wyższy byt, którego ludzki umysł nie jest w stanie zrozumieć i nigdy nie będzie, mógłby wywołać swoje istnienie? Idąc dalej w linii tych rozważań powinno się zapytać, czy istota ludzka, to byt stworzony przez ,,wyższą instancję” w jedynym konkretnym celu: umieszczenia go w materii Wszechświata, zaprojektowanego i zbudowanego w deterministycznym , może i nawet superdeterministycznym ,,stanie i kierunku funkcjonowania”?
To właśnie ,,superdeterminizm” – a można by sądzę dać temu założenie - uderza z siłą tysiąca dział w sedno rozumienia siebie - przez człowieka, także w podstawę rozumienia celowości istnienia i samego jego sensu : jestestwa Wszechświata. Superdeterminizm będzie nader ważną hipotezą tudzież koncepcją dopinającą pewną filozoficzno-naukową publikację, nad której omówieniu i wydźwięku jej zawartości będę skupiał się w dalszej części niniejszych deliberacji. Określa on m.in. to, że każde nawet najmniejsze zdarzenie, interakcja, związek rzeczy i zjawisk ze sobą, każde możliwe położenie każdego atomu we Wszechświecie - wszystko to, co w takiej a nie innej konfiguracji, na każdej płaszczyźnie: i w makro, i w mikroskali ma miejsce obecnie, czego my i wszelakie istoty na Ziemi i we Wszechświecie doświadczamy, zostało zaprogramowane w momencie, gdy Kosmos jeszcze się nie narodził, będąc ściśniętym do niemożebnie małej, nieskończonej osobliwości. A kto miał by to ,,zaprogramować”, ująć to wszystko w niebotycznie małą osobliwość i sprawić finalnie, że wyłoni się z tego zjawiskowo uporządkowany Wszechświat, ,,mający świadomość” o mojej teraz się wyłaniającej aktywności w postaci pisania tego konkretnego tekstu, gdzie ów mój akt twórczy ma swoje zaprogramowane miejsce? Czyż tym czymś nie jest Bóg?
Nasze życie, mimo iż nie aż tak skomplikowane, jak skomplikowane i rozbudowane jest funkcjonowanie potężnej tkanki egzystencji Kosmosu, rozgrywa się na jednym z wielu poziomów rzeczywistości. Zmysły człowieka są tak zbudowane i tak oddziałują na ,,stan materii" znajdujący się wokół niego, że mózg człowieka, co by się przy nim nie pomajstrowało na chwilę obecną za pośrednictwem neuroinżynierii, nie ma on wstępu do ,,świata” skupiającego się w swej egzystencji w skali fundamentalnej. Czy Bóg, to wszechpotężne, wszechobecne, wychodzące poza myśl, poza wszelkie jestestwo, ,,to coś", co stworzyło Kosmos i dało początek prawom mechaniki kwantowej - które zaplątują i spinają w tym całym kwantowym chaosie jego rusztowanie w coś pięknie i konsekwentnie funkcjonującego - zapoczątkowało wszystko to, co opisuje się na najgłębszych poziomach rzeczywistości? Na te i temu podobne, bardzo znaczące, wywołujące naukowo-etyczne wypieki na twarzy i eksplozję myśli u uczonych, pytania od wielu, wielu lat odpowiada Astrofizyka i Kosmologia - w obecnych czasach nauki bardzo złożone, składające się z wielu różnych pod-specjalizacji i rozgałęzień. I tak, w konsekwencji myśli, w nagłej inspiracji pro-naukowej, szukając pewnych danych w formie prac specjalistycznych i wywiadów, odnoszących się do samej, złożonej zresztą, teorii powstania Wszechświata – jego pierwocin i czasów przed tym, co uważane jest za jego moment zerowy: punkt narodzin Kosmosu, czyli tzw. Wielki Wybuch, natrafiłem na wywiad z profesorem Hellerem, na kanale youtubeowskim "Urania TV", w którym ciekawie, nawet naruszając pola nauk filozoficznych, pan Heller nakreślił pewien aspekt istnienia Wszechświata, zastanawiając się m.in. czy, jeśli poniżej progu Plancka nie ma czasu, to czy pytanie o naturę czas traci wtedy sens? Czy sam czas w ogóle może wtedy istnieć, skoro przyczyna i skutek, i ich natura tracą spójność, tak samo spójność tracą każde zdarzenie, czy zbiór zdarzeń zakotwiczonych w czasie?
W związku z powyższym filmikiem i analizą profesora Hellera natury świata kwantowego; w związku z tym, co o pierwszych oddechach, a raczej, wyziewach dopiero ewoluującej pro-to materii ów specjalista będący pomostem między nauką a religią, i intuicyjnie te dziedziny ludzkiego poznania i świadomości wiedzy i kultury, łączący, nam powiedział, postanowiłem sięgnąć po skromną publikację naukową, w której filozofia, nauki ścisłe i religia łączą siły, w jednym celu: pogodzeniu wiedzy człowieka z religią na polu próby wyjaśnienia prapoczątków Wszechrzeczy. Tą pracą jest brzmiąca podobnie do niniejszych postanowień książka: "Stworzenie i początek Wszechświata" autorstwa Michała Hellera i Tadeusza Pabjana. Skromna pozycja, mająca solidną podstawę naukową wyrażaną w sposób filozoficzny – mógłbym porównać ją do jakiejś część dziedziny ludzkiego poznania, Kosmologii, tylko że przedstawianej tak, aby nieznający języka matematyki ludzie, choć bystrzy i inteligentni, mogli ją zrozumieć. To książka o probabilistyce, losowości, o pewnych ,,meta-działaniach”, które ciężko kiedykolwiek ograniczonemu umysłowi człowieka będzie zrozumieć. Działaniach i procesach, które dały nam Kosmos taki, jaki jest obecnie, jeśli jest ,,taki sam” dla każdego; zresztą mówi się, że ,,rzeczywistość nie jest tak jaka się wydaje”, i również co nieco w tej materii, choć nieco pośrednio, bardziej ukryte w niniejszej publikacji się znalazło.
Po przeczytaniu tej filozoficzno-naukowej debaty, dającej solidnie ,,na myśl" każdemu, kto po nią sięgnął, naszły mnie dość specyficzne myśli: czy Wszechświat podlega, w tak ,,zaplanowanej" rzeczywistości, w której egzystujemy jakimkolwiek regułom i zasadom? Czy nasza bytność, to bytność na jednym poziomie rzeczywistości — jej superedeterministycznej płaszczyźnie, i nic więcej? Czy pytanie o nieodkrytą głębię Wszechświata, tajemnicze wymiary, czy inne światy ma w ogóle sens? Od myślenia w taki sposób można by spalić sobie ,,obwody neuronalne" w mózgu. Czy powinno się nad tym w ogóle zastanawiać, czy może wybrać mniejsze zło: grającą w kości z Bogiem fizykę kwantową, a nie filozoficzno-religijne w tej materii koncepcje? Akt wyłonienia się Wszechświata wyobrażany jest ogólnie - w przeciętnym rozeznaniu ludzkiej populacji - jako bardzo potężna reakcja, ta pierwotna ekspansja astronomicznej ilości materii z zimna i mroku nicości, z czegoś dużo bardziej objętego ,,nicością” niż z jakiegoś niewyobrażalnie małego i gęstego punktu. W "Stworzeniu i Początku Wszechświata" Pabjan i Heller zaczynają od pewnego zabiegu - dla laika mogącego kojarzyć się z rozłożeniem tych obszarów w Starym Testamencie (Księga Rodzaju) i częściowo, ale to fragmentarycznie w Nowym Testamencie, wskazujących na opis stworzenia świata. I w tym procesie nasi specjaliści, odpowiadają, z mocnymi ,,pokładami” teologizmów i filozofizmów – nad czym trzeba się zastanowić, bo nie jest to pozycja do szybkiego przeczytania w jeden z coraz krótszych październikowych wieczorów - na pytania, o to jaki ma charakter sam biblijny opis stworzenia: czy jest dokumentem historycznym, naukowym, a może poematem. Czy Bóg dokonał ,,poczęcia” świat w sposób łatwy, spontaniczny, czy w sposób racjonalny i inteligentny? Co oznacza to, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, i czy istnieje różnica między pojęciem abstraktu Boga i Demiurga? Ciekawe jest to, że ci autorzy, mimo lekkiego chaosu widocznego w tej pozycji, można by rzec, wykonują kawał solidnej roboty. Dzięki wielu rozdziałom książki wiem, jak spojrzeć na teksty biblijne traktujące o stworzeniu wszechrzeczy przez boskiego stwórcę – czy interpretować je dosłownie czy w określony sposób? Co też taka interpretacja daje, jak analizowanie w określony sposób tego obszaru ksiąg Biblii wpłynęło na duchowość wczesnego średniowiecza i czasy współczesne?
Powyższe i temu podobne pytania zadaje sobie czytelnik, stykając się z tekstem pracy Hellera i Pabjana, na przestrzeni całej jej zawartości wraz z posłowiem, czy też inaczej mówiąc: ,,meta naukowym” epilogiem. I na te egzystencjalno-filozoficzne zagwozdki specjaliści ci odpowiadają, i robią to na tyle, na ile ich wiedza i doświadczenie kosmologiczno-teologiczne pozwala. Takich pytań, tej retoryki, którą ,,sam ze sobą” na temat prawideł funkcjonowania Wszechświata w każdej skali, prowadzi czytelnik jest tyle, że może on dojść do wniosku, iż Bóg przed stworzeniem Kosmosu nie był bezczynny. Skoro akceptujemy taki stan rzeczy, czy w takim razie musi on ,,stwarzać” zawsze? Czy nasz wspaniały Wszechświat, w którym egzystujemy jest powołany z nicości czy z chaosu?
Mit tudzież akt stworzenia, jako wielowymiarowa i płaszczyznowa koncepcja, przeziera przez te rozdziały publikacji, które omawiają życie w stworzonym przez Demiurga świecie, a także ewolucję jego form do postaci miliardów organizmów żywych na planecie Ziemi. Kosmologii – stricte ścisłej, solidnej naukowej osnowy, w tej książce nie znajdziemy. Jeśli Heller i Pabjan wtłaczają Kosmologię czy Astrofizykę, w jakimś stopniu do niniejszej pozycji, to robią to intuicyjnie i delikatnie, żeby czytelnik, który za pan brat jest z naukami ścisłymi nie czuł się osamotniony. I tak, jest to lektura, do której trzeba mieć cierpliwość i bardzo, ale to bardzo otwarty umysł.
Homo Sapiens pomocnikiem Pana Boga? W jakim celu, my ludzie, jako gatunek a potem jako Cywilizacja, powstaliśmy i narodziliśmy się na surowej skale Wszechświata? Kim jesteśmy, do czego dążymy? Do czego dąży wszystko to, co nas otacza, i po co w ogóle Wszechświat powstał; czy można go określać mianem Boga – będącej wczoraj, tu i teraz, jutro, zawsze i wszędzie Siły? A jak...
Ta książka pokazuje desperację, z jaką chrześcijanie próbują osadzić swoje wierzenia we współczesnej nauce.
W książce autor przedstawia, jak podejrzewam podstawy, interpretacji Biblii. Zasada, zgodnie z którą powinniśmy interpretować Biblię brzmi mniej więcej tak: jeżeli dany fragment Pisma Świętego kłóci się z aktualnym stanem wiedzy, uznaj, że autor miał na myśli znaczenie metaforyczne. Jakie piękne! Jakie Wygodne! Prawda?
W Biblii natchnieni autorzy napisali, że świat został STWORZONY w siedem dni? Uznaj, że to metafora, bo przecież aktualny stan nauki jednoznacznie stwierdza, że to nieprawda. Podpieraj to wątpliwej jakości argumentami, że zawarty w Księdze rodzaju obraz stworzenia to jedynie POEMAT mający przedstawić prawdę teologiczną.
W jednym miejscu autor pisze o stworzeniu świata przez wyznawanego przez niego boga, w innym zaś o stwarzaniu świata, procesie, który trwa cały. Cytatami z Biblii podpiera się wówczas, gdy mają one potwierdzić jego tezę. Przy pisaniu o stwarzaniu świata, czyli procesie aktualnie trwających, nawet nie wspomni o tym, że zgodnie z Biblią bóg STWORZYŁ, ukończył tworzenie świata w 6 dni a 7 dnia odpoczywał, a więc jest to proces zakończony.
Naprawdę nie wiem, jak ludzie uznający tego typu interpretacje i wykonujący tak niesłychane fikołki intelektualne mogą codziennie patrzeć w sobie w lustro uważając, że jest się ze sobą szczerym.
Wybieraj fakty, które Ci pasuje. Te, które są niezgodne z obecnym stanem wiedzy interpretuj jako metafory albo staraj się je dostosować do obecnego stanu wiedzy - ot, przepis autorów na odczytywanie Biblii.
Żeby nie było, książka ta me też pewne zalety. W zasadzie jedną - autor w ciekawy sposób przedstawił poglądy ojców kościoła na kwestie stworzenia świata. Dowiemy się, jak biblijne stworzenie świata interpretował św. Tomasz z Akwinu, św. Augustyn czy Orygenes.
Ta książka, to manifest paniki, jaką odczuwają teolodzy przed utratą rządu dusz i władzy. Paniki przed podzieleniem losu, jaki spotkał inne religie - występowanie w podręcznikach jako ciekawostka pokazująca w co wierzyli niegdysiejsi ludzie. Ostatnie podrygi religii, która wkrótce skończy tak samo, jak skończyły wierzenia wcześniejsze (z których ta religia czerpała garściami) - greckie, rzymskie czy egipskie.
Ta książka pokazuje desperację, z jaką chrześcijanie próbują osadzić swoje wierzenia we współczesnej nauce.
W książce autor przedstawia, jak podejrzewam podstawy, interpretacji Biblii. Zasada, zgodnie z którą powinniśmy interpretować Biblię brzmi mniej więcej tak: jeżeli dany fragment Pisma Świętego kłóci się z aktualnym stanem wiedzy, uznaj, że autor miał na myśli...
Autorzy umiejętnie pokazują, iż przy odpowiednim podejściu i wyłamaniu się z typowych schematów myślowych, można połączyć dwie pozornie sprzeczne dziedziny. Równie umiejętnie jednak, autorzy uciekają od rozstrzygnięcia czy- choć wiara w boga i nauka nie przeczą sobie i można je połączyć-bóg nie jest w takim wypadku jedynie "dobudówką" i czy samej nauce stanie się coś, gdy ów dobudówkę usuniemy lub podmienimy.
Autorzy umiejętnie pokazują, iż przy odpowiednim podejściu i wyłamaniu się z typowych schematów myślowych, można połączyć dwie pozornie sprzeczne dziedziny. Równie umiejętnie jednak, autorzy uciekają od rozstrzygnięcia czy- choć wiara w boga i nauka nie przeczą sobie i można je połączyć-bóg nie jest w takim wypadku jedynie "dobudówką" i czy samej nauce stanie się coś, gdy...
Pod względem naukowym ta książka jest także dla prostych ludzi czy dla osób które o fizyce i kosmologii za bardzo nie mają pojęcia. Pod względem apologetycznym nadaje się dla każdego. Genialne słowa o śladzie wynikające z porównania do tej stopy w piasku. Poza tym świetnie, że pojawia się nawiązanie do klasyków, ale terminy współczesne niestety są zbyt lakonicznie tłumaczone.
Na sam koniec zabrakło mi w niej wątku odnośnie ulepienia Ewy z żebra, ale w sumie to, i o Adamie, i o Eden też prawie nic nie ma.
Pod względem naukowym ta książka jest także dla prostych ludzi czy dla osób które o fizyce i kosmologii za bardzo nie mają pojęcia. Pod względem apologetycznym nadaje się dla każdego. Genialne słowa o śladzie wynikające z porównania do tej stopy w piasku. Poza tym świetnie, że pojawia się nawiązanie do klasyków, ale terminy współczesne niestety są zbyt lakonicznie...
To jest świetne opracowanie. Heller opisuje wszystko naprawdę drobiazgowo i nie rozwiązuje wiele problemów. Przyznaję, że przydała mi się ta lektura, no i zrozumiałem coś nowego z Akwinaty.
To jest świetne opracowanie. Heller opisuje wszystko naprawdę drobiazgowo i nie rozwiązuje wiele problemów. Przyznaję, że przydała mi się ta lektura, no i zrozumiałem coś nowego z Akwinaty.
W recenzjach książek chyba nadużywam słowa „solidny”, ale tutaj ono po prostu pasuje. Autorzy już wielokrotnie pisali i mówili o tym, że:
1. Wielki wybuch nie jest tylko hipotezą.
2. Absolutnie nie dowodzi ani Boga, ani jego braku – niestety W. L. Craig, Stephen Hawking i Lawrence Krauss tego nie rozumieją.
3. Ewolucja darwinowska też nie jest tylko hipotezą – dlatego jej zwalczanie (zwłaszcza z pobudek religijnych albo filozoficznych, a nie empirycznych) jest ośmieszaniem się (i instytucji, które się reprezentuje).
4. Ona również nie rozstrzyga istnienia Boga – niestety inaczej myślą np. Dembski, Dawkins i inni, do których Heller pisze m.in. „Filozofię przypadku”.
5. Księga Rodzaju nie jest streszczeniem Wielkiego Wybuchu i ewolucji biologicznej, które Bozia podyktowała prostym ludziom, żeby zrozumieli. Niestety wielu ludzi próbuje godzić naukę z wiarą, popadając w ten naiwny błąd (którzy autorzy nazywają czasami konkordyzmem).
Dlatego wydawałoby się, że nie ma potrzeby pisać o tym jeszcze raz, skoro obecnie można te wszystkie informacje i opinie szybko znaleźć na YouTube lub rozproszone po innych książkach. Mimo to taka zwięzła synteza absolutnie nie zaszkodziła. Heller przy pisaniu tej książeczki być może wrócił do zakurzonej pracy magisterskiej z KUL o egzegezie Księgi Rodzaju. Dzięki temu wszystko jest wyłożone szczegółowo, podczas gdy we wspomnianych innych miejscach był zmuszony do skrótów.
Pojawiają się też inne wątki, o których wcześniej chyba nie wspominali – jak herezja Orygenesa, że odwieczność Boga wymaga odwieczności świata. Wtedy znany cytat z Augustyna, że przed stworzeniem świata Pan Bóg przygotowywał piekło dla ludzi zadających takie pytania, nabiera szerszego kontekstu.
To dobra odtrutka na naiwne i sensacyjne wywody niektórych popularyzatorów nauki (jak wspomnieni Hawking i Krauss), którzy nie potrafią (albo nie chcą) rozdzielać nauki od jej filozoficznej interpretacji, która zresztą wychodzi im słabo. Polecam wszystkim, którzy chcą się uważać za świadomego chrześcijanina albo za świadomego ateistę. To dobre przygotowanie do decyzji o uczęszczaniu albo nieuczęszczaniu na lekcje religii, o bierzmowaniu, o ślubie kościelnym i do szkolnej katechezy. Absolwenci teologii są tam często bezradni wobec zdolniejszych uczniów i ich naukowej wiedzy. Nauczycielom fizyki, biologii i geografii też się przyda, bo czasami mogą być zakłopotani pytaniami o to, gdzie jest miejsce dla Boga w tym wszystkim.
W recenzjach książek chyba nadużywam słowa „solidny”, ale tutaj ono po prostu pasuje. Autorzy już wielokrotnie pisali i mówili o tym, że:
1. Wielki wybuch nie jest tylko hipotezą.
2. Absolutnie nie dowodzi ani Boga, ani jego braku – niestety W. L. Craig, Stephen Hawking i Lawrence Krauss tego nie rozumieją.
3. Ewolucja darwinowska też nie jest tylko hipotezą – dlatego jej...
Wiara Polaków jest straszliwie naiwna. Rozumieją Biblię (szczególnie Księgę Rodzaju) dosłownie." Pan Bóg stworzył świat w siedem dni. Pierwszymi ludżmi byli Adam i Ewa,mieli dwóch synów i...co potem? ".Dochodzą do ściany-skąd się wzięła reszta ludzkości. To żenujące,że takie myślenie jest powszechne w
XXI w. W kościołach,szczególnie na wsiach księża nawet nie próbują zbliżać się do tego tematu ( za trudny?,lepiej zostawić tak jak jest?,jeszcze przestaną chodzić do kościoła?).
Dlatego ta książka jest bardzo pożyteczna i choć miejscami trudna powinna być przeczytana przez każdego,kto chce być świadomym katolikiem.
Wiara Polaków jest straszliwie naiwna. Rozumieją Biblię (szczególnie Księgę Rodzaju) dosłownie." Pan Bóg stworzył świat w siedem dni. Pierwszymi ludżmi byli Adam i Ewa,mieli dwóch synów i...co potem? ".Dochodzą do ściany-skąd się wzięła reszta ludzkości. To żenujące,że takie myślenie jest powszechne w
XXI w. W kościołach,szczególnie na wsiach księża nawet nie próbują...
Całość tekstu tutaj: http://kotfranz.blogspot.com/2016/01/na-poczatku-byo-sowo.html
Każdy kij ma dwa końce, ale co gdy znajdziesz kończący trzecim końcem? Zapytuje pan Kazimierz Staszewski w jednej z piosenek. Takim właśnie kijem, czy też medalem o trzech stronach (jak zwał tak zwał), okazuje się być zagadnienie istnienia, pochodzenia i stworzenia wszechświata. Jak połączyć trzy obrazy rzeczywistości – tę opartą na wierze, tę filozoficzną i w końcu tę najbardziej racjonalną, naukową? O ile dwa pierwsze bieguny leżą stosunkowo blisko siebie, rzec można w swoim sąsiedztwie i dla pogodzenia ich boje toczyli już dawni filozofowie chrześcijaństwa – św. Augustyn, czy Tomasz z Akwinu (z sukcesem do dziś gwarantującym brak zgrzytów i iskrzeń), o tyle biegun trzeci, wciąż wyrywający się ku przodowi, może nadal sprawiać problemy. Przecież w ciągu ostatnich stu lat musieliśmy gruntownie przebudować nasze widzenie wszechświata – również widzenie teologiczne i filozoficzne – które to stale musiały gonić wciąż rozszerzającą się wiedzę naukową. Współistnienie tych trzech punktów widzenia do dziś, w niektórych środowiskach budzić może kontrowersje, choć jak się okazuje – niepotrzebnie. Duet Heller–Pabjan zakasuje rękawy i bierze się do naświetlania, wyjaśniania, ujednolicania. Czytajmy!
Całość tekstu tutaj: http://kotfranz.blogspot.com/2016/01/na-poczatku-byo-sowo.html
Każdy kij ma dwa końce, ale co gdy znajdziesz kończący trzecim końcem? Zapytuje pan Kazimierz Staszewski w jednej z piosenek. Takim właśnie kijem, czy też medalem o trzech stronach (jak zwał tak zwał), okazuje się być zagadnienie istnienia, pochodzenia i stworzenia wszechświata. Jak...
Właściwie to ciężko jakoś jednoznacznie ocenić tą książkę. To znaczy, mi się bardzo podobała i uważam, że to wartościowa lektura, ale wiadomo, że nie sposób nie traktować tego, co autorzy napisali tak całkiem obiektywnie - i tak na odbiór intelektualny nakłada się odbiór emocjonalny. Z tego co się zorientowałem jedni określą "Stworzenie..." jako propagandę, dla innych będzie to dość abstrakcyjne (nawet jeśli interesujące) doznanie, dla mnie osobiście było to ciekawe spojrzenie na filozofię chrześcijańską, o której pojęcia nie miałem, że może być tak bogata (i abstrakcyjna!). A wreszcie osoby wierzące i praktykujące, ale nie oderwane od rzeczywistości, odetchną z ulgą, że jednak nie muszą bez szczególnego przekonania przyznawać się do bycia kreacjonistami :)
A jeśli się jednak nie jest za pan brat z katolicyzmem (czy chrześcijaństwem jako takim) trzeba się odpowiednio nastawić do tej lektury, bo ona naprawdę może sporo powiedzieć o tym. czym teologia jest, choćby tylko gdy omawia kwestie stworzenia świata.
Nie ulega jednak wątpliwości, że książka jest pierwotnie skierowana do osób wierzących. Próżno tu szukać refleksji nad nie zawsze pozytywnym wpływem religii na rozwój nauki, ani słowem autorzy nie zająkują się, że jednak dynamiczny rozwój chrześcijaństwa został okupiony 1500. latami pogardy dla wolności myślenia - bo takich osób jak św Tomasz z Akwinu była przecież garstka. To na pewno zdenerwuje wielu. Podobnie jak uwagi o kiepskich stronach bycia ateistą, bo i takie raz czy dwa padają.
Autorzy piszą, że żałują, że poziom edukacji religijnej jest ogólnie mierny i dla większości wizja Stworzenia nie odbiega zbytnio od Brodatego Pana Boga w ogródku. Od siebie dodam, że należałoby raczej piętnować ogólny poziom wykształcenia, bo w ostatecznym rozrachunku większa świadomość prowadzi do większej odpowiedzialności i poszanowania świata i ludzi wokoło, a to zapewne jest pochwalane zarówno przez wierzących jak i niewierzących.
Właściwie to ciężko jakoś jednoznacznie ocenić tą książkę. To znaczy, mi się bardzo podobała i uważam, że to wartościowa lektura, ale wiadomo, że nie sposób nie traktować tego, co autorzy napisali tak całkiem obiektywnie - i tak na odbiór intelektualny nakłada się odbiór emocjonalny. Z tego co się zorientowałem jedni określą "Stworzenie..." jako propagandę, dla innych...
Pozycja bardzo słaba, kompletnie nie podejmująca problemu istnienia śmierci (potrzebnej w ewolucji) przed istnieniem grzechu. Autor ograniczył się tylko do stwierdzenia, że historia stworzenia jest mitem powstałym podczas niewoli babilońskiej... Brawo.... Szczeże powiedziawszy po ks. Helerze spodziewałem się czegoś więcej. Okazuje sie, że to jest zwykły ewolucjonista w sutannie. Dla mnie jego poglądy to wynik tchórzostwa i braku wiary.
Pozycja bardzo słaba, kompletnie nie podejmująca problemu istnienia śmierci (potrzebnej w ewolucji) przed istnieniem grzechu. Autor ograniczył się tylko do stwierdzenia, że historia stworzenia jest mitem powstałym podczas niewoli babilońskiej... Brawo.... Szczeże powiedziawszy po ks. Helerze spodziewałem się czegoś więcej. Okazuje sie, że to jest zwykły ewolucjonista w...
Książka duetu Heller, Pabjan jest pozycją wartą swojej ceny. Książka wydawnictwa CCPress tak jak inne ich pozycje, z którymi miałem okazję obcować, jest wydana niezwykle schludnie. W twardej, ozdobionej świetnie prezentującą się grafiką okładce, na kremowym i lekkim papierze sprawia że już sama fizyczna strona książki przyczynia się do przyjemności czerpanej z jej lektury.
Jakość treści nie obiega od jakości wykonania. Język jest jasny i przejrzysty, autorzy prowadzą zaś czytelnika chronologicznie, drogą od starożytności ku aktualnym koncepcją naukowym. Struktura książki ma duże znaczenie gdyż mimo, że główne (czytaj odnoszące się do współczesnej nauki) tezy książki można by zawrzeć w krótkim artykule, to poznanie historii rozwoju pojęć i poglądów na temat stworzenia i początku wszechświata, oraz naukowych teorii (ewolucji, koncepcji kosmologii relatywistycznej itd.) jest (moim skromnym zdaniem) bardzo wartościowe. Daje ono dużo szerszy ogląd na sprawę.
Jest to pozycja naprawdę warta przeczytania.
Książka duetu Heller, Pabjan jest pozycją wartą swojej ceny. Książka wydawnictwa CCPress tak jak inne ich pozycje, z którymi miałem okazję obcować, jest wydana niezwykle schludnie. W twardej, ozdobionej świetnie prezentującą się grafiką okładce, na kremowym i lekkim papierze sprawia że już sama fizyczna strona książki przyczynia się do przyjemności czerpanej z jej...
Myślę, że książka ks. Michała Hellera i ks. Tadeusza Pabjana powinna stanowić niezbędnik każdego katechety, gdyż może przestrzec go przed popadaniem w ogólniki i przed przekazywaniem młodym ludziom wyłącznie wiedzy biblijnej - bez właściwej interpretacji tekstów biblijnych i bez odniesienia do wiedzy naukowej. Może stanowić wskazówkę, jak mówić o stworzeniu świata w sposób łączący wiedzę biblijną z wiedzą naukową.
Polecam wszystkim, którzy starają się zrozumieć oraz pogodzić obraz stworzenia świata przedstawiony w Biblii z obrazem stworzenia świata przedstawianym przez naukowców.
Myślę, że książka ks. Michała Hellera i ks. Tadeusza Pabjana powinna stanowić niezbędnik każdego katechety, gdyż może przestrzec go przed popadaniem w ogólniki i przed przekazywaniem młodym ludziom wyłącznie wiedzy biblijnej - bez właściwej interpretacji tekstów biblijnych i bez odniesienia do wiedzy naukowej. Może stanowić wskazówkę, jak mówić o stworzeniu świata w sposób...
Chyba najprzystępniejsza książka prof. Hellera jaką czytałem, potrafi zainteresować tematyka wiary, religii czy teologią. W przypisach z łatwością znajdziemy literaturę jeżeli zechcemy poszerzyć wybrane problemy.
Chyba najprzystępniejsza książka prof. Hellera jaką czytałem, potrafi zainteresować tematyka wiary, religii czy teologią. W przypisach z łatwością znajdziemy literaturę jeżeli zechcemy poszerzyć wybrane problemy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy można i czy da się pogodzić wiarę w Boga z teoriami i wynikami badań naukowych? Z jednej strony teoria stworzenia świata w 7 dni a z drugiej Wielki wybuch i zjawisko ewolucji? Autorzy tej książki mierzą się właśnie z tymi zagadnieniami. Pozycja nie jest obszerna, składa się z 6 rozdziałów plus jeden bonusowy, traktujący o tym jak nauczać na zajęciach katechetycznych o początkach świata, będąc zgodnym zarówno z wyznawaną religią, jak i doniesieniami naukowymi. Książka jest treściwa, argumenty przekazane są w logiczny i przystępny sposób, czuję się przekonana, mimo iż fizyka to nie był mój ulubiony przedmiot w szkole. Zdecydowanie udowadniają, że religia i nauka nie muszą się wzajemnie wykluczać a pięknie współdziałać dla dobra ludzkości. Posłużę się tutaj cytatem z książki, który bardzo przypadł mi do gustu: „Jeśli istnieje pozorny konflikt między dobrze ustaloną teorią naukową i jakimś punktem doktryny chrześcijańskiej, wtedy chrześcijanin powinien z dużą starannością przeanalizować racje przemawiające za tą doktryną”. Zachęcam do sięgnięcia po lekturę, zarówno wierzących, jak i tych powątpiewających.
Czy można i czy da się pogodzić wiarę w Boga z teoriami i wynikami badań naukowych? Z jednej strony teoria stworzenia świata w 7 dni a z drugiej Wielki wybuch i zjawisko ewolucji? Autorzy tej książki mierzą się właśnie z tymi zagadnieniami. Pozycja nie jest obszerna, składa się z 6 rozdziałów plus jeden bonusowy, traktujący o tym jak nauczać na zajęciach katechetycznych o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem przekonana czy ta pozycja jest odpowiednia dla laika - takiego jak ja. Dużo terminów naukowych, dużo teorii... Niemniej, książka jest bardzo ciekawa, rozszerza horyzonty i zmusza do myślenia.
Nie jestem przekonana czy ta pozycja jest odpowiednia dla laika - takiego jak ja. Dużo terminów naukowych, dużo teorii... Niemniej, książka jest bardzo ciekawa, rozszerza horyzonty i zmusza do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest spór między wiarą i nauką. Skąd on się bierze? Moim zdaniem stąd, że obie strony są przekonane o tym, że prawda leży po ich stronie.
A przecież prawda leży tam gdzie leży i trzeba jej szukać. Tymczasem obie strony są przekonane, że ją znają i mają na nią monopol. I zaczynają się ogniste spory...
Od tej książki zacząłem swoją przygodę z filozofią i zagadnieniem "wiara-nauka".
Książka dużo wniosła. Warto się z nią zapoznać.
Jest spór między wiarą i nauką. Skąd on się bierze? Moim zdaniem stąd, że obie strony są przekonane o tym, że prawda leży po ich stronie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA przecież prawda leży tam gdzie leży i trzeba jej szukać. Tymczasem obie strony są przekonane, że ją znają i mają na nią monopol. I zaczynają się ogniste spory...
Od tej książki zacząłem swoją przygodę z filozofią i zagadnieniem...
Homo Sapiens pomocnikiem Pana Boga? W jakim celu, my ludzie, jako gatunek a potem jako Cywilizacja, powstaliśmy i narodziliśmy się na surowej skale Wszechświata? Kim jesteśmy, do czego dążymy? Do czego dąży wszystko to, co nas otacza, i po co w ogóle Wszechświat powstał; czy można go określać mianem Boga – będącej wczoraj, tu i teraz, jutro, zawsze i wszędzie Siły? A jak tak, czy to niepojęty, istniejący w Kosmosie śmiertelników ,,Bóg”, wyższy byt, którego ludzki umysł nie jest w stanie zrozumieć i nigdy nie będzie, mógłby wywołać swoje istnienie? Idąc dalej w linii tych rozważań powinno się zapytać, czy istota ludzka, to byt stworzony przez ,,wyższą instancję” w jedynym konkretnym celu: umieszczenia go w materii Wszechświata, zaprojektowanego i zbudowanego w deterministycznym , może i nawet superdeterministycznym ,,stanie i kierunku funkcjonowania”?
To właśnie ,,superdeterminizm” – a można by sądzę dać temu założenie - uderza z siłą tysiąca dział w sedno rozumienia siebie - przez człowieka, także w podstawę rozumienia celowości istnienia i samego jego sensu : jestestwa Wszechświata. Superdeterminizm będzie nader ważną hipotezą tudzież koncepcją dopinającą pewną filozoficzno-naukową publikację, nad której omówieniu i wydźwięku jej zawartości będę skupiał się w dalszej części niniejszych deliberacji. Określa on m.in. to, że każde nawet najmniejsze zdarzenie, interakcja, związek rzeczy i zjawisk ze sobą, każde możliwe położenie każdego atomu we Wszechświecie - wszystko to, co w takiej a nie innej konfiguracji, na każdej płaszczyźnie: i w makro, i w mikroskali ma miejsce obecnie, czego my i wszelakie istoty na Ziemi i we Wszechświecie doświadczamy, zostało zaprogramowane w momencie, gdy Kosmos jeszcze się nie narodził, będąc ściśniętym do niemożebnie małej, nieskończonej osobliwości. A kto miał by to ,,zaprogramować”, ująć to wszystko w niebotycznie małą osobliwość i sprawić finalnie, że wyłoni się z tego zjawiskowo uporządkowany Wszechświat, ,,mający świadomość” o mojej teraz się wyłaniającej aktywności w postaci pisania tego konkretnego tekstu, gdzie ów mój akt twórczy ma swoje zaprogramowane miejsce? Czyż tym czymś nie jest Bóg?
Nasze życie, mimo iż nie aż tak skomplikowane, jak skomplikowane i rozbudowane jest funkcjonowanie potężnej tkanki egzystencji Kosmosu, rozgrywa się na jednym z wielu poziomów rzeczywistości. Zmysły człowieka są tak zbudowane i tak oddziałują na ,,stan materii" znajdujący się wokół niego, że mózg człowieka, co by się przy nim nie pomajstrowało na chwilę obecną za pośrednictwem neuroinżynierii, nie ma on wstępu do ,,świata” skupiającego się w swej egzystencji w skali fundamentalnej. Czy Bóg, to wszechpotężne, wszechobecne, wychodzące poza myśl, poza wszelkie jestestwo, ,,to coś", co stworzyło Kosmos i dało początek prawom mechaniki kwantowej - które zaplątują i spinają w tym całym kwantowym chaosie jego rusztowanie w coś pięknie i konsekwentnie funkcjonującego - zapoczątkowało wszystko to, co opisuje się na najgłębszych poziomach rzeczywistości? Na te i temu podobne, bardzo znaczące, wywołujące naukowo-etyczne wypieki na twarzy i eksplozję myśli u uczonych, pytania od wielu, wielu lat odpowiada Astrofizyka i Kosmologia - w obecnych czasach nauki bardzo złożone, składające się z wielu różnych pod-specjalizacji i rozgałęzień. I tak, w konsekwencji myśli, w nagłej inspiracji pro-naukowej, szukając pewnych danych w formie prac specjalistycznych i wywiadów, odnoszących się do samej, złożonej zresztą, teorii powstania Wszechświata – jego pierwocin i czasów przed tym, co uważane jest za jego moment zerowy: punkt narodzin Kosmosu, czyli tzw. Wielki Wybuch, natrafiłem na wywiad z profesorem Hellerem, na kanale youtubeowskim "Urania TV", w którym ciekawie, nawet naruszając pola nauk filozoficznych, pan Heller nakreślił pewien aspekt istnienia Wszechświata, zastanawiając się m.in. czy, jeśli poniżej progu Plancka nie ma czasu, to czy pytanie o naturę czas traci wtedy sens? Czy sam czas w ogóle może wtedy istnieć, skoro przyczyna i skutek, i ich natura tracą spójność, tak samo spójność tracą każde zdarzenie, czy zbiór zdarzeń zakotwiczonych w czasie?
W związku z powyższym filmikiem i analizą profesora Hellera natury świata kwantowego; w związku z tym, co o pierwszych oddechach, a raczej, wyziewach dopiero ewoluującej pro-to materii ów specjalista będący pomostem między nauką a religią, i intuicyjnie te dziedziny ludzkiego poznania i świadomości wiedzy i kultury, łączący, nam powiedział, postanowiłem sięgnąć po skromną publikację naukową, w której filozofia, nauki ścisłe i religia łączą siły, w jednym celu: pogodzeniu wiedzy człowieka z religią na polu próby wyjaśnienia prapoczątków Wszechrzeczy. Tą pracą jest brzmiąca podobnie do niniejszych postanowień książka: "Stworzenie i początek Wszechświata" autorstwa Michała Hellera i Tadeusza Pabjana. Skromna pozycja, mająca solidną podstawę naukową wyrażaną w sposób filozoficzny – mógłbym porównać ją do jakiejś część dziedziny ludzkiego poznania, Kosmologii, tylko że przedstawianej tak, aby nieznający języka matematyki ludzie, choć bystrzy i inteligentni, mogli ją zrozumieć. To książka o probabilistyce, losowości, o pewnych ,,meta-działaniach”, które ciężko kiedykolwiek ograniczonemu umysłowi człowieka będzie zrozumieć. Działaniach i procesach, które dały nam Kosmos taki, jaki jest obecnie, jeśli jest ,,taki sam” dla każdego; zresztą mówi się, że ,,rzeczywistość nie jest tak jaka się wydaje”, i również co nieco w tej materii, choć nieco pośrednio, bardziej ukryte w niniejszej publikacji się znalazło.
Po przeczytaniu tej filozoficzno-naukowej debaty, dającej solidnie ,,na myśl" każdemu, kto po nią sięgnął, naszły mnie dość specyficzne myśli: czy Wszechświat podlega, w tak ,,zaplanowanej" rzeczywistości, w której egzystujemy jakimkolwiek regułom i zasadom? Czy nasza bytność, to bytność na jednym poziomie rzeczywistości — jej superedeterministycznej płaszczyźnie, i nic więcej? Czy pytanie o nieodkrytą głębię Wszechświata, tajemnicze wymiary, czy inne światy ma w ogóle sens? Od myślenia w taki sposób można by spalić sobie ,,obwody neuronalne" w mózgu. Czy powinno się nad tym w ogóle zastanawiać, czy może wybrać mniejsze zło: grającą w kości z Bogiem fizykę kwantową, a nie filozoficzno-religijne w tej materii koncepcje? Akt wyłonienia się Wszechświata wyobrażany jest ogólnie - w przeciętnym rozeznaniu ludzkiej populacji - jako bardzo potężna reakcja, ta pierwotna ekspansja astronomicznej ilości materii z zimna i mroku nicości, z czegoś dużo bardziej objętego ,,nicością” niż z jakiegoś niewyobrażalnie małego i gęstego punktu. W "Stworzeniu i Początku Wszechświata" Pabjan i Heller zaczynają od pewnego zabiegu - dla laika mogącego kojarzyć się z rozłożeniem tych obszarów w Starym Testamencie (Księga Rodzaju) i częściowo, ale to fragmentarycznie w Nowym Testamencie, wskazujących na opis stworzenia świata. I w tym procesie nasi specjaliści, odpowiadają, z mocnymi ,,pokładami” teologizmów i filozofizmów – nad czym trzeba się zastanowić, bo nie jest to pozycja do szybkiego przeczytania w jeden z coraz krótszych październikowych wieczorów - na pytania, o to jaki ma charakter sam biblijny opis stworzenia: czy jest dokumentem historycznym, naukowym, a może poematem. Czy Bóg dokonał ,,poczęcia” świat w sposób łatwy, spontaniczny, czy w sposób racjonalny i inteligentny? Co oznacza to, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, i czy istnieje różnica między pojęciem abstraktu Boga i Demiurga? Ciekawe jest to, że ci autorzy, mimo lekkiego chaosu widocznego w tej pozycji, można by rzec, wykonują kawał solidnej roboty. Dzięki wielu rozdziałom książki wiem, jak spojrzeć na teksty biblijne traktujące o stworzeniu wszechrzeczy przez boskiego stwórcę – czy interpretować je dosłownie czy w określony sposób? Co też taka interpretacja daje, jak analizowanie w określony sposób tego obszaru ksiąg Biblii wpłynęło na duchowość wczesnego średniowiecza i czasy współczesne?
Powyższe i temu podobne pytania zadaje sobie czytelnik, stykając się z tekstem pracy Hellera i Pabjana, na przestrzeni całej jej zawartości wraz z posłowiem, czy też inaczej mówiąc: ,,meta naukowym” epilogiem. I na te egzystencjalno-filozoficzne zagwozdki specjaliści ci odpowiadają, i robią to na tyle, na ile ich wiedza i doświadczenie kosmologiczno-teologiczne pozwala. Takich pytań, tej retoryki, którą ,,sam ze sobą” na temat prawideł funkcjonowania Wszechświata w każdej skali, prowadzi czytelnik jest tyle, że może on dojść do wniosku, iż Bóg przed stworzeniem Kosmosu nie był bezczynny. Skoro akceptujemy taki stan rzeczy, czy w takim razie musi on ,,stwarzać” zawsze? Czy nasz wspaniały Wszechświat, w którym egzystujemy jest powołany z nicości czy z chaosu?
Mit tudzież akt stworzenia, jako wielowymiarowa i płaszczyznowa koncepcja, przeziera przez te rozdziały publikacji, które omawiają życie w stworzonym przez Demiurga świecie, a także ewolucję jego form do postaci miliardów organizmów żywych na planecie Ziemi. Kosmologii – stricte ścisłej, solidnej naukowej osnowy, w tej książce nie znajdziemy. Jeśli Heller i Pabjan wtłaczają Kosmologię czy Astrofizykę, w jakimś stopniu do niniejszej pozycji, to robią to intuicyjnie i delikatnie, żeby czytelnik, który za pan brat jest z naukami ścisłymi nie czuł się osamotniony. I tak, jest to lektura, do której trzeba mieć cierpliwość i bardzo, ale to bardzo otwarty umysł.
Homo Sapiens pomocnikiem Pana Boga? W jakim celu, my ludzie, jako gatunek a potem jako Cywilizacja, powstaliśmy i narodziliśmy się na surowej skale Wszechświata? Kim jesteśmy, do czego dążymy? Do czego dąży wszystko to, co nas otacza, i po co w ogóle Wszechświat powstał; czy można go określać mianem Boga – będącej wczoraj, tu i teraz, jutro, zawsze i wszędzie Siły? A jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka pokazuje desperację, z jaką chrześcijanie próbują osadzić swoje wierzenia we współczesnej nauce.
W książce autor przedstawia, jak podejrzewam podstawy, interpretacji Biblii. Zasada, zgodnie z którą powinniśmy interpretować Biblię brzmi mniej więcej tak: jeżeli dany fragment Pisma Świętego kłóci się z aktualnym stanem wiedzy, uznaj, że autor miał na myśli znaczenie metaforyczne. Jakie piękne! Jakie Wygodne! Prawda?
W Biblii natchnieni autorzy napisali, że świat został STWORZONY w siedem dni? Uznaj, że to metafora, bo przecież aktualny stan nauki jednoznacznie stwierdza, że to nieprawda. Podpieraj to wątpliwej jakości argumentami, że zawarty w Księdze rodzaju obraz stworzenia to jedynie POEMAT mający przedstawić prawdę teologiczną.
W jednym miejscu autor pisze o stworzeniu świata przez wyznawanego przez niego boga, w innym zaś o stwarzaniu świata, procesie, który trwa cały. Cytatami z Biblii podpiera się wówczas, gdy mają one potwierdzić jego tezę. Przy pisaniu o stwarzaniu świata, czyli procesie aktualnie trwających, nawet nie wspomni o tym, że zgodnie z Biblią bóg STWORZYŁ, ukończył tworzenie świata w 6 dni a 7 dnia odpoczywał, a więc jest to proces zakończony.
Naprawdę nie wiem, jak ludzie uznający tego typu interpretacje i wykonujący tak niesłychane fikołki intelektualne mogą codziennie patrzeć w sobie w lustro uważając, że jest się ze sobą szczerym.
Wybieraj fakty, które Ci pasuje. Te, które są niezgodne z obecnym stanem wiedzy interpretuj jako metafory albo staraj się je dostosować do obecnego stanu wiedzy - ot, przepis autorów na odczytywanie Biblii.
Żeby nie było, książka ta me też pewne zalety. W zasadzie jedną - autor w ciekawy sposób przedstawił poglądy ojców kościoła na kwestie stworzenia świata. Dowiemy się, jak biblijne stworzenie świata interpretował św. Tomasz z Akwinu, św. Augustyn czy Orygenes.
Ta książka, to manifest paniki, jaką odczuwają teolodzy przed utratą rządu dusz i władzy. Paniki przed podzieleniem losu, jaki spotkał inne religie - występowanie w podręcznikach jako ciekawostka pokazująca w co wierzyli niegdysiejsi ludzie. Ostatnie podrygi religii, która wkrótce skończy tak samo, jak skończyły wierzenia wcześniejsze (z których ta religia czerpała garściami) - greckie, rzymskie czy egipskie.
Ta książka pokazuje desperację, z jaką chrześcijanie próbują osadzić swoje wierzenia we współczesnej nauce.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW książce autor przedstawia, jak podejrzewam podstawy, interpretacji Biblii. Zasada, zgodnie z którą powinniśmy interpretować Biblię brzmi mniej więcej tak: jeżeli dany fragment Pisma Świętego kłóci się z aktualnym stanem wiedzy, uznaj, że autor miał na myśli...
Nie wierzę w Boga, ale książka jest naprawdę ciekawa i przedstawia piękną koncepcję
Nie wierzę w Boga, ale książka jest naprawdę ciekawa i przedstawia piękną koncepcję
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorzy umiejętnie pokazują, iż przy odpowiednim podejściu i wyłamaniu się z typowych schematów myślowych, można połączyć dwie pozornie sprzeczne dziedziny. Równie umiejętnie jednak, autorzy uciekają od rozstrzygnięcia czy- choć wiara w boga i nauka nie przeczą sobie i można je połączyć-bóg nie jest w takim wypadku jedynie "dobudówką" i czy samej nauce stanie się coś, gdy ów dobudówkę usuniemy lub podmienimy.
Autorzy umiejętnie pokazują, iż przy odpowiednim podejściu i wyłamaniu się z typowych schematów myślowych, można połączyć dwie pozornie sprzeczne dziedziny. Równie umiejętnie jednak, autorzy uciekają od rozstrzygnięcia czy- choć wiara w boga i nauka nie przeczą sobie i można je połączyć-bóg nie jest w takim wypadku jedynie "dobudówką" i czy samej nauce stanie się coś, gdy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPod względem naukowym ta książka jest także dla prostych ludzi czy dla osób które o fizyce i kosmologii za bardzo nie mają pojęcia. Pod względem apologetycznym nadaje się dla każdego. Genialne słowa o śladzie wynikające z porównania do tej stopy w piasku. Poza tym świetnie, że pojawia się nawiązanie do klasyków, ale terminy współczesne niestety są zbyt lakonicznie tłumaczone.
Na sam koniec zabrakło mi w niej wątku odnośnie ulepienia Ewy z żebra, ale w sumie to, i o Adamie, i o Eden też prawie nic nie ma.
Pod względem naukowym ta książka jest także dla prostych ludzi czy dla osób które o fizyce i kosmologii za bardzo nie mają pojęcia. Pod względem apologetycznym nadaje się dla każdego. Genialne słowa o śladzie wynikające z porównania do tej stopy w piasku. Poza tym świetnie, że pojawia się nawiązanie do klasyków, ale terminy współczesne niestety są zbyt lakonicznie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest świetne opracowanie. Heller opisuje wszystko naprawdę drobiazgowo i nie rozwiązuje wiele problemów. Przyznaję, że przydała mi się ta lektura, no i zrozumiałem coś nowego z Akwinaty.
To jest świetne opracowanie. Heller opisuje wszystko naprawdę drobiazgowo i nie rozwiązuje wiele problemów. Przyznaję, że przydała mi się ta lektura, no i zrozumiałem coś nowego z Akwinaty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW recenzjach książek chyba nadużywam słowa „solidny”, ale tutaj ono po prostu pasuje. Autorzy już wielokrotnie pisali i mówili o tym, że:
1. Wielki wybuch nie jest tylko hipotezą.
2. Absolutnie nie dowodzi ani Boga, ani jego braku – niestety W. L. Craig, Stephen Hawking i Lawrence Krauss tego nie rozumieją.
3. Ewolucja darwinowska też nie jest tylko hipotezą – dlatego jej zwalczanie (zwłaszcza z pobudek religijnych albo filozoficznych, a nie empirycznych) jest ośmieszaniem się (i instytucji, które się reprezentuje).
4. Ona również nie rozstrzyga istnienia Boga – niestety inaczej myślą np. Dembski, Dawkins i inni, do których Heller pisze m.in. „Filozofię przypadku”.
5. Księga Rodzaju nie jest streszczeniem Wielkiego Wybuchu i ewolucji biologicznej, które Bozia podyktowała prostym ludziom, żeby zrozumieli. Niestety wielu ludzi próbuje godzić naukę z wiarą, popadając w ten naiwny błąd (którzy autorzy nazywają czasami konkordyzmem).
Dlatego wydawałoby się, że nie ma potrzeby pisać o tym jeszcze raz, skoro obecnie można te wszystkie informacje i opinie szybko znaleźć na YouTube lub rozproszone po innych książkach. Mimo to taka zwięzła synteza absolutnie nie zaszkodziła. Heller przy pisaniu tej książeczki być może wrócił do zakurzonej pracy magisterskiej z KUL o egzegezie Księgi Rodzaju. Dzięki temu wszystko jest wyłożone szczegółowo, podczas gdy we wspomnianych innych miejscach był zmuszony do skrótów.
Pojawiają się też inne wątki, o których wcześniej chyba nie wspominali – jak herezja Orygenesa, że odwieczność Boga wymaga odwieczności świata. Wtedy znany cytat z Augustyna, że przed stworzeniem świata Pan Bóg przygotowywał piekło dla ludzi zadających takie pytania, nabiera szerszego kontekstu.
To dobra odtrutka na naiwne i sensacyjne wywody niektórych popularyzatorów nauki (jak wspomnieni Hawking i Krauss), którzy nie potrafią (albo nie chcą) rozdzielać nauki od jej filozoficznej interpretacji, która zresztą wychodzi im słabo. Polecam wszystkim, którzy chcą się uważać za świadomego chrześcijanina albo za świadomego ateistę. To dobre przygotowanie do decyzji o uczęszczaniu albo nieuczęszczaniu na lekcje religii, o bierzmowaniu, o ślubie kościelnym i do szkolnej katechezy. Absolwenci teologii są tam często bezradni wobec zdolniejszych uczniów i ich naukowej wiedzy. Nauczycielom fizyki, biologii i geografii też się przyda, bo czasami mogą być zakłopotani pytaniami o to, gdzie jest miejsce dla Boga w tym wszystkim.
W recenzjach książek chyba nadużywam słowa „solidny”, ale tutaj ono po prostu pasuje. Autorzy już wielokrotnie pisali i mówili o tym, że:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Wielki wybuch nie jest tylko hipotezą.
2. Absolutnie nie dowodzi ani Boga, ani jego braku – niestety W. L. Craig, Stephen Hawking i Lawrence Krauss tego nie rozumieją.
3. Ewolucja darwinowska też nie jest tylko hipotezą – dlatego jej...
Wiara Polaków jest straszliwie naiwna. Rozumieją Biblię (szczególnie Księgę Rodzaju) dosłownie." Pan Bóg stworzył świat w siedem dni. Pierwszymi ludżmi byli Adam i Ewa,mieli dwóch synów i...co potem? ".Dochodzą do ściany-skąd się wzięła reszta ludzkości. To żenujące,że takie myślenie jest powszechne w
XXI w. W kościołach,szczególnie na wsiach księża nawet nie próbują zbliżać się do tego tematu ( za trudny?,lepiej zostawić tak jak jest?,jeszcze przestaną chodzić do kościoła?).
Dlatego ta książka jest bardzo pożyteczna i choć miejscami trudna powinna być przeczytana przez każdego,kto chce być świadomym katolikiem.
Wiara Polaków jest straszliwie naiwna. Rozumieją Biblię (szczególnie Księgę Rodzaju) dosłownie." Pan Bóg stworzył świat w siedem dni. Pierwszymi ludżmi byli Adam i Ewa,mieli dwóch synów i...co potem? ".Dochodzą do ściany-skąd się wzięła reszta ludzkości. To żenujące,że takie myślenie jest powszechne w
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toXXI w. W kościołach,szczególnie na wsiach księża nawet nie próbują...
Całość tekstu tutaj: http://kotfranz.blogspot.com/2016/01/na-poczatku-byo-sowo.html
Każdy kij ma dwa końce, ale co gdy znajdziesz kończący trzecim końcem? Zapytuje pan Kazimierz Staszewski w jednej z piosenek. Takim właśnie kijem, czy też medalem o trzech stronach (jak zwał tak zwał), okazuje się być zagadnienie istnienia, pochodzenia i stworzenia wszechświata. Jak połączyć trzy obrazy rzeczywistości – tę opartą na wierze, tę filozoficzną i w końcu tę najbardziej racjonalną, naukową? O ile dwa pierwsze bieguny leżą stosunkowo blisko siebie, rzec można w swoim sąsiedztwie i dla pogodzenia ich boje toczyli już dawni filozofowie chrześcijaństwa – św. Augustyn, czy Tomasz z Akwinu (z sukcesem do dziś gwarantującym brak zgrzytów i iskrzeń), o tyle biegun trzeci, wciąż wyrywający się ku przodowi, może nadal sprawiać problemy. Przecież w ciągu ostatnich stu lat musieliśmy gruntownie przebudować nasze widzenie wszechświata – również widzenie teologiczne i filozoficzne – które to stale musiały gonić wciąż rozszerzającą się wiedzę naukową. Współistnienie tych trzech punktów widzenia do dziś, w niektórych środowiskach budzić może kontrowersje, choć jak się okazuje – niepotrzebnie. Duet Heller–Pabjan zakasuje rękawy i bierze się do naświetlania, wyjaśniania, ujednolicania. Czytajmy!
Całość tekstu tutaj: http://kotfranz.blogspot.com/2016/01/na-poczatku-byo-sowo.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy kij ma dwa końce, ale co gdy znajdziesz kończący trzecim końcem? Zapytuje pan Kazimierz Staszewski w jednej z piosenek. Takim właśnie kijem, czy też medalem o trzech stronach (jak zwał tak zwał), okazuje się być zagadnienie istnienia, pochodzenia i stworzenia wszechświata. Jak...
Właściwie to ciężko jakoś jednoznacznie ocenić tą książkę. To znaczy, mi się bardzo podobała i uważam, że to wartościowa lektura, ale wiadomo, że nie sposób nie traktować tego, co autorzy napisali tak całkiem obiektywnie - i tak na odbiór intelektualny nakłada się odbiór emocjonalny. Z tego co się zorientowałem jedni określą "Stworzenie..." jako propagandę, dla innych będzie to dość abstrakcyjne (nawet jeśli interesujące) doznanie, dla mnie osobiście było to ciekawe spojrzenie na filozofię chrześcijańską, o której pojęcia nie miałem, że może być tak bogata (i abstrakcyjna!). A wreszcie osoby wierzące i praktykujące, ale nie oderwane od rzeczywistości, odetchną z ulgą, że jednak nie muszą bez szczególnego przekonania przyznawać się do bycia kreacjonistami :)
A jeśli się jednak nie jest za pan brat z katolicyzmem (czy chrześcijaństwem jako takim) trzeba się odpowiednio nastawić do tej lektury, bo ona naprawdę może sporo powiedzieć o tym. czym teologia jest, choćby tylko gdy omawia kwestie stworzenia świata.
Nie ulega jednak wątpliwości, że książka jest pierwotnie skierowana do osób wierzących. Próżno tu szukać refleksji nad nie zawsze pozytywnym wpływem religii na rozwój nauki, ani słowem autorzy nie zająkują się, że jednak dynamiczny rozwój chrześcijaństwa został okupiony 1500. latami pogardy dla wolności myślenia - bo takich osób jak św Tomasz z Akwinu była przecież garstka. To na pewno zdenerwuje wielu. Podobnie jak uwagi o kiepskich stronach bycia ateistą, bo i takie raz czy dwa padają.
Autorzy piszą, że żałują, że poziom edukacji religijnej jest ogólnie mierny i dla większości wizja Stworzenia nie odbiega zbytnio od Brodatego Pana Boga w ogródku. Od siebie dodam, że należałoby raczej piętnować ogólny poziom wykształcenia, bo w ostatecznym rozrachunku większa świadomość prowadzi do większej odpowiedzialności i poszanowania świata i ludzi wokoło, a to zapewne jest pochwalane zarówno przez wierzących jak i niewierzących.
Właściwie to ciężko jakoś jednoznacznie ocenić tą książkę. To znaczy, mi się bardzo podobała i uważam, że to wartościowa lektura, ale wiadomo, że nie sposób nie traktować tego, co autorzy napisali tak całkiem obiektywnie - i tak na odbiór intelektualny nakłada się odbiór emocjonalny. Z tego co się zorientowałem jedni określą "Stworzenie..." jako propagandę, dla innych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toks.Heller to ks.Heller. Tym razem wspiera JP II, który uznając ewolucjonizm tak sie naraził Dawkinsowi. Recenzja w niedalekiej przyszłości
ks.Heller to ks.Heller. Tym razem wspiera JP II, który uznając ewolucjonizm tak sie naraził Dawkinsowi. Recenzja w niedalekiej przyszłości
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozycja bardzo słaba, kompletnie nie podejmująca problemu istnienia śmierci (potrzebnej w ewolucji) przed istnieniem grzechu. Autor ograniczył się tylko do stwierdzenia, że historia stworzenia jest mitem powstałym podczas niewoli babilońskiej... Brawo.... Szczeże powiedziawszy po ks. Helerze spodziewałem się czegoś więcej. Okazuje sie, że to jest zwykły ewolucjonista w sutannie. Dla mnie jego poglądy to wynik tchórzostwa i braku wiary.
Pozycja bardzo słaba, kompletnie nie podejmująca problemu istnienia śmierci (potrzebnej w ewolucji) przed istnieniem grzechu. Autor ograniczył się tylko do stwierdzenia, że historia stworzenia jest mitem powstałym podczas niewoli babilońskiej... Brawo.... Szczeże powiedziawszy po ks. Helerze spodziewałem się czegoś więcej. Okazuje sie, że to jest zwykły ewolucjonista w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka duetu Heller, Pabjan jest pozycją wartą swojej ceny. Książka wydawnictwa CCPress tak jak inne ich pozycje, z którymi miałem okazję obcować, jest wydana niezwykle schludnie. W twardej, ozdobionej świetnie prezentującą się grafiką okładce, na kremowym i lekkim papierze sprawia że już sama fizyczna strona książki przyczynia się do przyjemności czerpanej z jej lektury.
Jakość treści nie obiega od jakości wykonania. Język jest jasny i przejrzysty, autorzy prowadzą zaś czytelnika chronologicznie, drogą od starożytności ku aktualnym koncepcją naukowym. Struktura książki ma duże znaczenie gdyż mimo, że główne (czytaj odnoszące się do współczesnej nauki) tezy książki można by zawrzeć w krótkim artykule, to poznanie historii rozwoju pojęć i poglądów na temat stworzenia i początku wszechświata, oraz naukowych teorii (ewolucji, koncepcji kosmologii relatywistycznej itd.) jest (moim skromnym zdaniem) bardzo wartościowe. Daje ono dużo szerszy ogląd na sprawę.
Jest to pozycja naprawdę warta przeczytania.
Książka duetu Heller, Pabjan jest pozycją wartą swojej ceny. Książka wydawnictwa CCPress tak jak inne ich pozycje, z którymi miałem okazję obcować, jest wydana niezwykle schludnie. W twardej, ozdobionej świetnie prezentującą się grafiką okładce, na kremowym i lekkim papierze sprawia że już sama fizyczna strona książki przyczynia się do przyjemności czerpanej z jej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że książka ks. Michała Hellera i ks. Tadeusza Pabjana powinna stanowić niezbędnik każdego katechety, gdyż może przestrzec go przed popadaniem w ogólniki i przed przekazywaniem młodym ludziom wyłącznie wiedzy biblijnej - bez właściwej interpretacji tekstów biblijnych i bez odniesienia do wiedzy naukowej. Może stanowić wskazówkę, jak mówić o stworzeniu świata w sposób łączący wiedzę biblijną z wiedzą naukową.
Polecam wszystkim, którzy starają się zrozumieć oraz pogodzić obraz stworzenia świata przedstawiony w Biblii z obrazem stworzenia świata przedstawianym przez naukowców.
Myślę, że książka ks. Michała Hellera i ks. Tadeusza Pabjana powinna stanowić niezbędnik każdego katechety, gdyż może przestrzec go przed popadaniem w ogólniki i przed przekazywaniem młodym ludziom wyłącznie wiedzy biblijnej - bez właściwej interpretacji tekstów biblijnych i bez odniesienia do wiedzy naukowej. Może stanowić wskazówkę, jak mówić o stworzeniu świata w sposób...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to