W ramach uzupełniania moich czytelniczych luk w cyklu powieściowym „Kurt Wallander”, pióra nieżyjącego już niestety (1948-2015) szwedzkiego mistrza mroczniejszej odmiany kryminału społecznego Henninga Mankella, sięgnąłem teraz po „Fałszywy trop”. Powieść jest piątą w cyklu i zarazem szóstym tomem w kolejności wydarzeń rozgrywających się w świecie wyobrażonym. Wybrałem wydanie audio by Biblioteka Akustyczna z głosem Leszka Filipowicza i na podstawie tłumaczenia niezawodnej Haliny Thylwe.
Fabuły, jak zwykle w przypadku fikcji, zwłaszcza kryminalnej, nie będę przybliżał nawet w ogólnym zarysie, gdyż szczególnie w tym kanonie spojlerowanie odbiera przyszłemu czytelnikowi (słuchaczowi) wiele radości z samodzielnego poznawania i przeżywania dzieła. Zdradzę jednak, że trup będzie krwawy i będzie się ścielił dość gęsto jak na szwedzkie literackie standardy. Ponadto będzie się ścielił oryginalnie, a w dodatku dziwaczny modus operandi okaże się logicznie i przekonująco oparty w podstawach intrygi.
Rzecz cała będzie wciągająca, lecz bardzo mocną stroną powieści jest również fabuła nie ograniczająca się do zbrodni i postępowania wykrywczego. Rozbudowana jest bogata i różnorodna warstwa psychologiczna niezwiązana z wątkiem detektywistycznym i podbudowania interesująco i niekomiksowo wykreowanymi postaciami bohaterów.
Dzieło, choć samo w sobie doskonałe w swym gatunku, jest również szczególnie interesujące jako element cyklu, gdyż w trakcie jego poznawania można wyruszyć w fascynującą podróż w czasie, by poznawać zmieniającą się Szwecję, świat z perspektywy Szwedów i ewolucję samego autora.
W ramach uzupełniania moich czytelniczych luk w cyklu powieściowym „Kurt Wallander”, pióra nieżyjącego już niestety (1948-2015) szwedzkiego mistrza mroczniejszej odmiany kryminału społecznego Henninga Mankella, sięgnąłem teraz po „Fałszywy trop”. Powieść jest piątą w cyklu i zarazem szóstym...
116/2025 (audiobook 84/2025)
Powrót do starej szkoły pisania kryminałów oraz do… żywych wspomnień sprzed ponad trzydziestu już lat.
Walorem tzw. starego kryminału jest fabuła oparta głównie na zdolnościach dedukcyjnych bohatera, czas i miejsce akcji nie pozwalają mu na korzystanie ze współczesnych zdobyczy technologicznych wykorzystywanych w kryminalistyce.
Owszem, dysponuje on możliwością zebrania „paluchów”, dostaje wyniki sekcji zwłok czy badań krwi, ale to w zasadzie wszystko.
Wallander prowadzi więc śledztwo zgodnie z regułami sztuki.
Z jednej strony wszystko jest tu do bólu konwencjonalne. Ale z drugiej - Mankell świetnie radzi sobie z doborem proporcji wątków, doskonale panuje nad narracją balansując pomiędzy życiem zawodowym Kurta a jego skomplikowanym życiem osobistym: obie te składowe fabuły tworzą – wbrew fałszowi z tytułu – czystą harmonię.
A co do wspomnień…
Dramatyczne wydarzenia, stanowiące oś fabuły powieści rozgrywają się podczas piłkarskich mistrzostw świata w roku 1994.
Tamten Mundial oglądałem z nosem w telewizorze. Widziałem wszystkie mecze, o których wyniki zakładają się tutaj policjanci z komendy w Ystad. Pamiętam całkiem dobrze tamte emocje, pamiętam moich przyjaciół, mam nawet z jednym z nich pamiątkowe zdjęcie cyknięte tuż po zakończeniu meczu finałowego. Jacyśmy na nim piękni, młodzi i szczęśliwi…I szczuplutcy ;)
Mankell sprawił mi tą powieścią pozaliteracką przyjemność.
Choć - z drugiej strony – może nie do końca, gdy uświadomię sobie zgliszcza, które pozostały z tych młodzieńczych przyjaźni „po grób"...
Lektor: Maciej Kowalik
116/2025 (audiobook 84/2025)
Powrót do starej szkoły pisania kryminałów oraz do… żywych wspomnień sprzed ponad trzydziestu już lat.
Walorem tzw. starego kryminału jest fabuła oparta głównie na zdolnościach dedukcyjnych bohatera, czas i miejsce akcji nie pozwalają mu na korzystanie ze współczesnych zdobyczy technologicznych wykorzystywanych w kryminalistyce.
Owszem,...
Chyba najlepsza z serii powieści o komisarzu Wallanderze. Podejmuje ważny i bulwersujący problem społeczny – hipokryzję elity finansowo - politycznej, której przedstawiciele uważają się za ludzi ponad prawem. Pieniądze i wpływy dają im poczucie, że wolno im wszystko, a ewentualne śledztwa i dociekliwość organów ścigania zawsze potrafią wyciszyć. Nie wahają się też, by korzystać ze współpracy z najbardziej zdemoralizowanymi osobnikami, jeśli tylko mogą oni dostarczyć im towar czy rozrywki, których potrzebują. Wallander styka się z tą bezduszną, wpływową sitwą przy okazji śledztwa w sprawie śmierci młodej dziewczyny, która podpaliła się na polu rzepaku. Miejsce zbrodni i fakt, że właściwie komisarz jest bezpośrednim świadkiem tej śmierci, powoduje u niego szok. Znacznie większy niż kolejne wydarzenia: okrutne morderstwa prominentnych mężczyzn połączone z ich oskalpowaniem. W toku prowadzonego dochodzenia stwierdza z przerażeniem, że te śmierci łączą się ze sobą.
Najłatwiej jest streścić powieść tytułem zaczerpniętym od innego znakomitego autora kryminałów: „mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Tym bardziej ciekawe jest podejście do tematu przez Stiga Larssona i Henniga Mankella. Zupełnie różne, choć wywodzące się z tych samych pobudek, oburzenia na niesprawiedliwość społeczną, na okrucieństwo postaci z establishmentu, traktującego kobiety jak przedmioty. Larsson podchodzi do tematu z wielką pasją, bardzo spektakularnie, ale również zdecydowanie anarchicznie, poza prawem, a nawet wbrew prawu. Zagadkę rozwiązują, jak by nie było, amatorzy, a motywem przewodnim jest zemsta. Mankell opisuje żmudną, męcząca i ryzykowną pracę organów ścigania pod kierunkiem policjanta, który zdecydowanie chodzi własnymi, niebanalnymi ścieżkami, ale działa w grupie. Szczerze mówiąc, podziwiam Larssona, ale bardziej cenię Mankella. Zemsta to nie jest dobra motywacja do działania. Rozwiązanie akcji tej krwawej powieści jest tego widocznym przykładem.
Chyba najlepsza z serii powieści o komisarzu Wallanderze. Podejmuje ważny i bulwersujący problem społeczny – hipokryzję elity finansowo - politycznej, której przedstawiciele uważają się za ludzi ponad prawem. Pieniądze i wpływy dają im poczucie, że wolno im wszystko, a ewentualne śledztwa i dociekliwość organów ścigania zawsze potrafią wyciszyć. Nie wahają się też, by...
Nie będę się rozpisywał. Po prostu lubię książki Henninga Mankella i przeczytałem chyba wszystkie.
Jedne są świetne inne mniej, ale jako całość to doskonała literatura.
Nie będę się rozpisywał. Po prostu lubię książki Henninga Mankella i przeczytałem chyba wszystkie.
Jedne są świetne inne mniej, ale jako całość to doskonała literatura.
"Fałszywy trop" to zdecydowanie nie jest ścisła topka serii o zrzędliwym komisarzu, ale niepowalający Wallander to i tak 7 gwiazdek.
Zwłaszcza w wersji audio w rewelacyjnej interpretacji Leszka Filipowicza.
"Fałszywy trop" to zdecydowanie nie jest ścisła topka serii o zrzędliwym komisarzu, ale niepowalający Wallander to i tak 7 gwiazdek.
Zwłaszcza w wersji audio w rewelacyjnej interpretacji Leszka Filipowicza.
Książka ta jest bardzo dobrze przemyślana. Przez cały czas mamy wrażenie że przez przypadek na coś trafił Wallander, ale sam jeszcze nie wie czy ma to coś wspólnego z głównym śledztwem. Bardzo dobra. Polecam
Książka ta jest bardzo dobrze przemyślana. Przez cały czas mamy wrażenie że przez przypadek na coś trafił Wallander, ale sam jeszcze nie wie czy ma to coś wspólnego z głównym śledztwem. Bardzo dobra. Polecam
14 letni Stefan Fredman morduje Gustawa, Arne, Ake, Bjorna (swojego ojca) i Hansa. Uciekając przed policją na skuterze doprowadza do wypadku, w wyniku którego ginie jego siostra Louise, którą parę dni wcześniej zabiera ze szpitala psychiatrycznego, w którym dziewczyna spędziła ostatnie 3 lata swojego życia.
14 letni Stefan Fredman morduje Gustawa, Arne, Ake, Bjorna (swojego ojca) i Hansa. Uciekając przed policją na skuterze doprowadza do wypadku, w wyniku którego ginie jego siostra Louise, którą parę dni wcześniej zabiera ze szpitala psychiatrycznego, w którym dziewczyna spędziła ostatnie 3 lata swojego życia.
Jak miło było znów spotkać Kurta Wallandera. Każde z takich literackich spotkań pokazuje, dlaczego Mankell jest uważany za jednego z mistrzów gatunku. Wspaniała lektura.
Tym razem zaczyna się od tajemniczej dziewczyny, która dokonuje samospalenia na oczach Wallandera. Następnego dnia były minister sprawiedliwości Szwecji zostaje zamordowany siekiera, a następnie oskalpowany. Kurt Wallander zostaje głównym detektywem w tej sprawie. Czy te sprawy są ze sobą powiązane? Czy Wallanderowi uda się znaleźć to mordercę zanim ten zabije ponownie? Czytajcie.
Jak miło było znów spotkać Kurta Wallandera. Każde z takich literackich spotkań pokazuje, dlaczego Mankell jest uważany za jednego z mistrzów gatunku. Wspaniała lektura.
Tym razem zaczyna się od tajemniczej dziewczyny, która dokonuje samospalenia na oczach Wallandera. Następnego dnia były minister sprawiedliwości Szwecji zostaje zamordowany siekiera, a następnie...
Mam wrażenie że język nie przetrwał próby czasu. Dzieje się tak z wszystkimi książkami ale tutaj bardzo widać to w dialogach. Sama fabuła bez zarzutu ale też bez fajerwerków
Mam wrażenie że język nie przetrwał próby czasu. Dzieje się tak z wszystkimi książkami ale tutaj bardzo widać to w dialogach. Sama fabuła bez zarzutu ale też bez fajerwerków
Bezpieczeństwo w Szwecji to mrzonka, policja ma pełne ręce roboty, a śledczy podążają w złym kierunku. Za to autor poszedł w dobrą stronę - świetnie się czyta.
Bezpieczeństwo w Szwecji to mrzonka, policja ma pełne ręce roboty, a śledczy podążają w złym kierunku. Za to autor poszedł w dobrą stronę - świetnie się czyta.
Podobała mi się postać komisarza z krwi i kości, który nie żyje tylko sprawą, ale ma też swoje życie i czasem mu się nie chce, jest zmęczony, ma dość. Ciekawy, niepopularny zabieg, kiedy w połowie książki mamy podanego na tacy mordercę, a mimo to czytamy dalej, ciekawi zakończenia. To moja druga książka Mankella z tej serii, i ta mi się podobała. W tamtej mrok i zgnilizna mnie przytłoczyły, na szczęście tutaj mroczna Szwecja podana w strawny sposób. Na pewno sięgnę po kolejne z serii.
Podobała mi się postać komisarza z krwi i kości, który nie żyje tylko sprawą, ale ma też swoje życie i czasem mu się nie chce, jest zmęczony, ma dość. Ciekawy, niepopularny zabieg, kiedy w połowie książki mamy podanego na tacy mordercę, a mimo to czytamy dalej, ciekawi zakończenia. To moja druga książka Mankella z tej serii, i ta mi się podobała. W tamtej mrok i zgnilizna...
Do tej pory najlepsza powieść z cyklu o komisarzu. Bardzo ciekawe przedstawienie śledztwa z punktu policjanta oraz mordercy. Do tego ciekawy, niestety nie tracący na aktualności główny wątek, handel kobietami.
Do tej pory najlepsza powieść z cyklu o komisarzu. Bardzo ciekawe przedstawienie śledztwa z punktu policjanta oraz mordercy. Do tego ciekawy, niestety nie tracący na aktualności główny wątek, handel kobietami.
To jedna z tych książek , które wprowadziły Henninga Mankela do europejskiej czołówki pisarzy kryminałów . Jego bohater nie jest macho , nie ściga bandytów z pistoletem w dłoni , nie jest też inwalidą , alkoholikiem czy narkomanem . Wiedzie w miarę spokojne życie samotnego mężczyzny po rozwodzie i tylko zamiłowanie do muzyki poważnej jakoś go wyróżnia . Jako śledczy jest raczej dobrym rzemieślnikiem , a nie genialnym detektywem . Jednak dzięki skrupulatności i zaangażowaniu w prowadzone sprawy , doprowadza do ich rozwikłania . Autor z umiarem wplata wątki osobiste , tempo też nigdy nie jest zawrotne , ale siłą jego powieści jest stopniowe dochodzenie do prawdy .
Mimo , że w "Fałszywym tropie" prawie od początku wiemy "kto zabił" książka wciąga opowiadając jak policjant tropi mordercę i dochodzi do rozwiązania zagadkowych słabo powiązanych ze sobą zabójstw . Mnie ten typ kryminału odpowiada .
Książkę polecam szczególnie tym , którzy wolą kryminały bez drastycznych opisów zbrodni , bójek , hollywoodzkich pościgów i spektakularnych zwrotów akcji .
To jedna z tych książek , które wprowadziły Henninga Mankela do europejskiej czołówki pisarzy kryminałów . Jego bohater nie jest macho , nie ściga bandytów z pistoletem w dłoni , nie jest też inwalidą , alkoholikiem czy narkomanem . Wiedzie w miarę spokojne życie samotnego mężczyzny po rozwodzie i tylko zamiłowanie do muzyki poważnej jakoś go wyróżnia . Jako śledczy jest...
No cóż... Jestem dość zaskoczona faktem, że finał książki zrodził opinię, iż autorowi nie chciało się dłużej tkwić w "Fałszywym tropie" i zakończył ją niecierpliwie w tak mało prawdopodobny sposób jak przedstawione wydarzenia. To z pewnością jedna ze słabszych jego powieści i do końca nie pogodziłam się z myślą, że spod jego pióra na światło dzienne wypłynęło coś takiego. Nie można przemilczeć plusów, jakimi są nawiązania do problemów i brudów tego świata w granicach Szwecji.
No cóż... Jestem dość zaskoczona faktem, że finał książki zrodził opinię, iż autorowi nie chciało się dłużej tkwić w "Fałszywym tropie" i zakończył ją niecierpliwie w tak mało prawdopodobny sposób jak przedstawione wydarzenia. To z pewnością jedna ze słabszych jego powieści i do końca nie pogodziłam się z myślą, że spod jego pióra na światło dzienne wypłynęło coś takiego....
„Fałszywy trop” jest najlepszą częścią sagi o Kurcie Wallanderze, jaką przeczytałam (a za wyjątkiem jednego przypadku, czytam ją chronologicznie). Malkontenctwo naszego komisarza trochę jakoby sklęsło w sobie, problemy osobiste (choć nie najmniejszego kalibru) teraz jednak nie zaburzają ani prowadzonego śledztwa, ani nie irytują zanadto, a on sam po prostu robi swoją robotę najlepiej jak umie. Słowem: wszystko uzyskało odpowiednią skalę i wymiar.
Sama historia trochę makabryczna, jeśli mam być szczera, ale obawiam się, że nie jest niemożliwa. Szkoda tylko, że bardzo wcześnie dowiadujemy się kto jest sprawcą i czytelnikowi właściwie nie pozostaje nic innego do zrobienia, jak zgrzytać zębami, że żaden z policjantów zaangażowanych w dochodzenie nie widzi tego, co oczywiste. Ewentualnie kibicować im, żeby wreszcie wyciągnęli odpowiednie wnioski ze swoich własnych obserwacji.
Dobra lektura i znakomita rozrywka (jakkolwiek dziwacznie nie brzmi ten komplement, biorąc pod uwagę, że dotyczy kryminału, w których trup ściele się gęsto :) ).
„Fałszywy trop” jest najlepszą częścią sagi o Kurcie Wallanderze, jaką przeczytałam (a za wyjątkiem jednego przypadku, czytam ją chronologicznie). Malkontenctwo naszego komisarza trochę jakoby sklęsło w sobie, problemy osobiste (choć nie najmniejszego kalibru) teraz jednak nie zaburzają ani prowadzonego śledztwa, ani nie irytują zanadto, a on sam po prostu robi swoją robotę...
Całkiem przyzwoity kryminał, ale nazbyt krwawy, jak dla mnie. Trochę za dużo leje się krwi w tej opowieści.
Lubię w kryminale zagadkę,i jej rozwiązywanie, ale nie lubię nadmiaru trupów, ani nadmiernie rozbudowanych opisów krwawych zabójstw czy dewiacji. Centrum interesującej książki nie jest przecież zabijanie, ale zagadka logiczna. Zabójstwo jest jedynie jakby pretekstem do rozwoju akcji.
Bardzo ciekawie, jak i w innych kryminałach autora, rozbudowane jest tło obyczajowe. Mamy i ważny, trudny problem społeczny, i interesujące obrazki ze Szwecji. Zawsze mnie zadziwia, ze Szwedzi nie mają w mieszkaniach własnych, osobistych pralek.
Kurt jako porządny, stabilny, rozsądny, inteligentny szwedzki policjant, jest bardzo, bardzo interesującym bohaterem. Właściwie zagadka kryminalna, gorsza czy lepsza, ma drugorzędne znaczenie, bo już sam Kurt powoduje, że książkę dobrze się czyta,niezależnie od rozwoju akcji.
Kurt jest świetnie wymyślony. Jest taki trójwymiarowy,prawdziwy. Ma i wady i zalety, i ciekawe przemyślenia , interesującą pracę i skomplikowaną sytuację osobistą. Z Lindą stanowią dodatkowo bardzo ciekawe połączenie upartego ojca i równie upartej córki.
Całkiem przyzwoity kryminał, ale nazbyt krwawy, jak dla mnie. Trochę za dużo leje się krwi w tej opowieści.
Lubię w kryminale zagadkę,i jej rozwiązywanie, ale nie lubię nadmiaru trupów, ani nadmiernie rozbudowanych opisów krwawych zabójstw czy dewiacji. Centrum interesującej książki nie jest przecież zabijanie, ale zagadka logiczna. Zabójstwo jest jedynie jakby...
Mój ulubiony autor skandynawskich kryminałów. Nie twierdzę, że jest to porywająca zagadka, ale ten klimat, wciąga mnie zawsze coraz bardziej, w kolejną ksiązkę o Wallanderze.
Mój ulubiony autor skandynawskich kryminałów. Nie twierdzę, że jest to porywająca zagadka, ale ten klimat, wciąga mnie zawsze coraz bardziej, w kolejną ksiązkę o Wallanderze.
Dobry kryminał to pojęcie względne. Coś takiego chyba nie istnieje; to zgubne pojęcie, tym bardziej, że gatunek thrillera, kryminału i dreszczowca w literaturze tworzy specyficzny Kanon, i jest szeroko rozpowszechniony w literaturze popularnej i współczesnej. Tam gdzie króluje zbrodnia, zawiść, śledztwo i władza, tam napotykamy różnego rodzaju historie, które z racji możliwości ,,poukładania” ich przebiegu w konkretną całość część z nich finalnie okaże się sukcesem wydawniczym na skalę globalną, część z nich będzie przeznaczona tylko i wyłącznie dla miłośników gatunku. Z kolei cząstka z nich od dnia ukazania się w księgarniach swą historią przejdzie praktycznie bez echa. Kryminał ma wiele pododmian i sama jego konstrukcja, czyli budowa fabuły, wątki okoliczności zbrodni przedstawiane w powieści niosą dla twórcy i czytelnika wiele ryzyka, bo zdaje się, ciężki, często dramatyczny schemat wydarzeń, głęboka charakterologiczność postaci uwydatniane w beletrystyce, są na tyle kluczowe, że zbytnie niezwrócenie uwagi na jedną ze składowych powieści: ominięcie jej, spłycenie charakteru i znaczenia, przeznaczenie jej większej ilości ,,czasu powieściowego” wprowadza krzykliwy dysonans, który dla jednego czytelnika będzie miał dobre, a dla drugiego odpychające zabarwienie emocjonalne, wątkowe i budowę, co mogłoby w najgorszym scenariuszu przełożyć się na utratę zaufania entuzjastów powieści sensacyjno-detektywistycznych – bo przeważnie tak kojarzony jest kryminał - do konkretnego autora.
Beletrystyczne Uniwersum kryminałów, jeśli tak można określić globalny zbiór powieści, noweli, opowiadań, które składają się na ten typ gatunku są równie skomplikowane, co takowe Uniwersum fantastyki pełnej multum konceptów naukowej fikcji, czy horroru i prężnego, wartkiego, mocno osadzonego klasyka akcji i sensacji. Dobry ,,kryminał”, to, z mojego stanowiska w tym skromnym dyskursie, ulotne smakujące subiektywizmem określenie. Przeważnie aspekty kryminału, jako gatunku literackiego wskazują na to, jakoby kryminał przeznaczony był dla nieco starszego czytelnika, który rozumie naturę zbrodni, wynaturzone zachowania bohaterów – głównie tych podejrzanych, często sprzeczne, kłócące się ze zdrowym rozsądkiem, podejmowane decyzje, zawiłości osi fabularnej, w tym liczne powiązania między postaciami, wplatane nierzadko wątki romansu, flirtu i innych miłosnych gierek, i cały tygiel emocjonalny, który bohaterom kryminałów towarzyszy. I tak jest w rzeczywistości, przynajmniej tak być powinno. Sam po sobie wiem, że bywało i tak, iż odpowiednio skonstruowany thriller kryminalny przypominał mi w odbiorze porażający, wdzierający tony chłodu swą każdą kolejną doświadczaną przeze mnie stroną, z kartki na kartkę, z rozdziału na rozdział, zimny, inteligentnie skonstruowany dreszczowiec, oparty przede wszystkim o pokazanie, że w człowieku może tkwić drugie dno, jakieś dziwne wynaturzone Ego - spazmy prywatnego, skrywanego zła, które w odpowiedniej chwili potrafią wyjść na zewnątrz i uderzyć, zabierając niewinne dusze ze sobą do grobu. Taka pozycja nie jest więc książką, która staje się miękkim ,,czytadłem do poduszki”, z płynną miarą pisarską, gdzie strona za stroną ,,przelatuje”, jak za naciśnięciem magicznego przycisku. Powieściowy kryminał to przywitanie się z krainą śmierci, gdzie śledczy, patolodzy, koronerzy, behawioryści i wszyscy ci zaangażowani w proceder śledczy, zaglądają kostusze za ramię, walczą z chciwością, bestialstwem i dewiacjami, mierzą się z intrygą i przemawiają w imieniu umarłych, by walczyć za godną dla nich sprawiedliwość. Zła nie nosi się więc jak przypiętej metki lub identyfikatora. Literacki kryminał, który ma porwać czytelnika w macierz zdarzeń przez siebie przedstawioną, taki właśnie musi być. Musi balansować na krawędzi światła i mroku, gdzie koniecznością jest odniesienie wrażenia, że prawie każdy bohater takiej powieści, egzystujący w świecie okrytym kurtyną szarości ma coś na sumieniu.
Przed przystąpieniem do lektury powieści sensacyjno-detektywistycznej, czy jak kto woli ,,kryminału" jedyną wątpliwością mnie dręczącą był wybór konkretnego dzieła z tego szerokiego gatunku. Nie mając aż tak mocnego doświadczenia w powieściowych kryminałach, wybrałem coś, co jest mi znane przynajmniej ,,ze słyszenia” i opinii podchwyconych na forach internetowych i pośród znajomych. To "Fałszywy Trop" Henninga Mankella wpadł w moje głodne solidnej kryminalnej historii zmysły. Powieść traktuje o wydarzeniach, w których centrum znajduje się trudna, zawikłana w sieć powiązań i możliwości sprawa mordercy, z podejrzeniami seryjnego zabójcy, i próbującego zrozumieć sposób jego działania, a co za tym idzie postawić nikczemnika przed wymiar sprawiedliwości, Kurta Wallandera. Co zaskakujące powieść cieszy się o wiele większą popularnością w wydaniach kieszonkowych niż w klasycznych formatach objętościowych. Irytować w takowym mini-wydaniu "Fałszywego Tropu", w którego, ot niezwykłą treść miałem okazję się zanurzyć, może sam sposób ,,promowania” idei – tej najważniejszej polemiki, prezentowanej przez ów kryminał bądź przez ten gatunek literatury popularnej w ogóle. Przypięcie łatki ,,mocnego kryminału w dobrej cenie” z ,,pasjonującymi zagadkami” zaognionymi przez wyjątkowe ,,szwedzkie klimaty”, do "Fałszywego Tropu" Mankella, jest marketingową sztuczką, zajmującą tylko płynną treść graficzną okładek powieści; mało tego, taki rodzaj sugestii może nie wyjść wydawcy na dobre, gdy okaże się, że powieść nie trafiła w gusta czytelnika. Osobiście nie sugerowałem się tak ,,tępą”, nachalną reklamą książki; wybrałem ją za to, co dzięki niej chciałem doświadczyć. I mówiąc krótko doświadczyłem nie lada dobrej powieści, o bardzo przenikliwej atmosferze, napięciu i odpowiednio dobrze połączonej fabule.
Jedną z najważniejszych cech "Fałszywego Tropu", będącą w sobie zarazem wytyczną stylu pisarskiego Henninga Mankella i znakiem rozpoznawczym pod względem konsystencji akcji i fabuły powieści jest wydatne rozciągnięcie jej intensywności rozgrywanych wydarzeń, od mocno eksploatowanych najdrobniejszych prywatnych spraw Kurta Wallandera i jego rodziny: dorastająca córka, miłość i bratnia dusza z Łotwy, aż po długie rozmowy między śledczymi a podejrzanymi lub świadkami jakiegoś wydarzenia, mogącymi naprowadzić śledczych na trop seryjnego mordercy. I właśnie to natężenie akcji z perspektywy całej powieści, od pierwszych do ostatnich stron, sprawia, że nie ma ona w sobie tej godnej prawdziwego tła akcji i sensacji, ekspresji, i intensywności, dlatego, to co ma miejsce w "Fałszywym Tropie" wydaje się odpowiednio rozciągnięte, jakby fabuła powieści szła liniowo do przodu z jednoczesnym rozwijaniem się odnóg fabularnych odchodzących od głównej osi zdarzeń, którą jest pokaźny objętościowo motyw ,,skalpowego” mordercy, który z biegiem czasu zyskuj miano seryjnego zabójcy. Zatem, jakby nie patrzeć w dziele Mankella ,,akcja” nie jest solidna, wartka, nie ma tego konkretnego ,,solidnego kopa”, godnego sensacji autorstwa Lee Childa bądź rządowych tajemnic z motywem siatki szpiegowskiej w tle, z twórczości Fredericka Forsytha. "Fałszywy Trop" wyzuty jest z tego, co czyni dzieła tych właśnie pisarzy wyznacznikami dobrej literackiej sensacji, akcji i thrillera politycznego. Beletrystyka Szweda nie zalicza się nawet do „typowego” w zrozumieniu czytelników kryminału, czy thrillera detektywistycznego. Dziełu najbliżej jest do podtypu: ,,Czarnego Kryminału”, gdyż ambiwalentny, rozdarty wewnętrznie, goniący za swoimi własnymi winami i żalami główny bohater niniejszej beletrystyki, Kurt Wallander, ale i jego koledzy z Policji w Ystad, pokazują, że ogólny obraz rzeczywistości: sytuacja społeczna, kontakt z szemranym światem nakrapianym chaosem, anarchią i społecznym nihilizmem, oraz obraz rzeczywistości widzianej z perspektywy tych postaci jest równie ważny, jak tradycyjna intryga kryminalna. Sam Kurt Wallander, największy symbol, wręcz ikona szwedzkiego kryminału, z którym od razu kojarzymy nazwisko Henninga Mankella jest z lekka cyniczną osobą, niepewną osobą, która w niniejszej powieści momentami zdawała się ,,psychicznie wrzeć”, niczym rozgrzany kocioł, który miałby zaraz eksplodować. Lecz Kurt wyznaje policyjny i swój prywatny kodeks honorowy, które jako system wartości nie pozwalają mu sprzeniewierzyć się zasadom sprawiedliwości.
"Fałszywy Trop" jest atypowym kryminałem; sporo w nim bowiem melodramatycznego flirtu z czytelnikiem, przeplatanego intrygująco przedstawionym łańcuchem wydarzeń: zamordowanie czterech osób, powiązanych z polityką i ,,ciemną stroną” interesów - co przechyla szalę gatunkową w powieści w kierunku ,,Czarnego Kryminału”, z zatracającym się, smętnym, przygnębiającym, dobrym na deszczową jesień klimatem i napięciem – oraz przeprowadzenie szeroko zakrojonego śledztwa angażującego w jego bieg masę detektywów, patologów i Organów Ścigania oraz Służb Sprawiedliwości. Sam finał dochodzenia sporo mówi o surowości powieści, o granicy między dobrem a złem, która się tu zatraca, jakby podział taki w ogóle nie miał sensu, skoro ,,Hooverem”, „Geronimem”, czyli inaczej mówiąc ,,skalpowym mordercą” okazuje się być osoba, która z racji tego w jakim położeniu społecznym, sytuacji życiowej i wieku się znajduje, nie powinna nim być w ogóle; nie powinna w tak barbarzyński sposób pozbawiać ludzi życia, nawet, gdy te osoby biły, gwałciły, poniżały i ,,handlowały” ciałem bliskiej temu zabójcy osoby. Prolog łączy się z Epilogiem, co jest ciekawym, ale i logicznym zjawiskiem. Przynajmniej dla Wallandera przyszedł czas na refleksję, czas dla rodziny, czas na oddanie czci umarłym.
Dobry kryminał to pojęcie względne. Coś takiego chyba nie istnieje; to zgubne pojęcie, tym bardziej, że gatunek thrillera, kryminału i dreszczowca w literaturze tworzy specyficzny Kanon, i jest szeroko rozpowszechniony w literaturze popularnej i współczesnej. Tam gdzie króluje zbrodnia, zawiść, śledztwo i władza, tam napotykamy różnego rodzaju historie, które z racji...
Solidne Mankell'owe rzemiosło, chociaż malkontenctwo Wallandera (typu #kiedyśtobyło) staje się nużące i irytujące. Zagadka kryminalna bez zagadki, bo od razu wiedziałam ( nawet nie domyślałam, po prostu wiedziałam ) kto zabił. A chyba nie o to w kryminałach chodzi. Niestety ponownie trafiłam na lektora Leszka Filipowicza. Podsumowując jednym słowem - dramat. Stanowczo odradzam.
Solidne Mankell'owe rzemiosło, chociaż malkontenctwo Wallandera (typu #kiedyśtobyło) staje się nużące i irytujące. Zagadka kryminalna bez zagadki, bo od razu wiedziałam ( nawet nie domyślałam, po prostu wiedziałam ) kto zabił. A chyba nie o to w kryminałach chodzi. Niestety ponownie trafiłam na lektora Leszka Filipowicza. Podsumowując jednym słowem - dramat. Stanowczo odradzam.
Interesujący kryminał.
Interesujący kryminał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Fałszywy trop” („Kurt Wallander” #5 ch.o.#6) - mroczno, kryminalnie i społecznie
W ramach uzupełniania moich czytelniczych luk w cyklu powieściowym „Kurt Wallander”, pióra nieżyjącego już niestety (1948-2015) szwedzkiego mistrza mroczniejszej odmiany kryminału społecznego Henninga Mankella, sięgnąłem teraz po „Fałszywy trop”. Powieść jest piątą w cyklu i zarazem szóstym tomem w kolejności wydarzeń rozgrywających się w świecie wyobrażonym. Wybrałem wydanie audio by Biblioteka Akustyczna z głosem Leszka Filipowicza i na podstawie tłumaczenia niezawodnej Haliny Thylwe.
Fabuły, jak zwykle w przypadku fikcji, zwłaszcza kryminalnej, nie będę przybliżał nawet w ogólnym zarysie, gdyż szczególnie w tym kanonie spojlerowanie odbiera przyszłemu czytelnikowi (słuchaczowi) wiele radości z samodzielnego poznawania i przeżywania dzieła. Zdradzę jednak, że trup będzie krwawy i będzie się ścielił dość gęsto jak na szwedzkie literackie standardy. Ponadto będzie się ścielił oryginalnie, a w dodatku dziwaczny modus operandi okaże się logicznie i przekonująco oparty w podstawach intrygi.
Rzecz cała będzie wciągająca, lecz bardzo mocną stroną powieści jest również fabuła nie ograniczająca się do zbrodni i postępowania wykrywczego. Rozbudowana jest bogata i różnorodna warstwa psychologiczna niezwiązana z wątkiem detektywistycznym i podbudowania interesująco i niekomiksowo wykreowanymi postaciami bohaterów.
Dzieło, choć samo w sobie doskonałe w swym gatunku, jest również szczególnie interesujące jako element cyklu, gdyż w trakcie jego poznawania można wyruszyć w fascynującą podróż w czasie, by poznawać zmieniającą się Szwecję, świat z perspektywy Szwedów i ewolucję samego autora.
Gorąco polecam
źródło: https://www.goodreads.com/user/show/98941868?ref=nav_profile_l
„Fałszywy trop” („Kurt Wallander” #5 ch.o.#6) - mroczno, kryminalnie i społecznie
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW ramach uzupełniania moich czytelniczych luk w cyklu powieściowym „Kurt Wallander”, pióra nieżyjącego już niestety (1948-2015) szwedzkiego mistrza mroczniejszej odmiany kryminału społecznego Henninga Mankella, sięgnąłem teraz po „Fałszywy trop”. Powieść jest piątą w cyklu i zarazem szóstym...
116/2025 (audiobook 84/2025)
Powrót do starej szkoły pisania kryminałów oraz do… żywych wspomnień sprzed ponad trzydziestu już lat.
Walorem tzw. starego kryminału jest fabuła oparta głównie na zdolnościach dedukcyjnych bohatera, czas i miejsce akcji nie pozwalają mu na korzystanie ze współczesnych zdobyczy technologicznych wykorzystywanych w kryminalistyce.
Owszem, dysponuje on możliwością zebrania „paluchów”, dostaje wyniki sekcji zwłok czy badań krwi, ale to w zasadzie wszystko.
Wallander prowadzi więc śledztwo zgodnie z regułami sztuki.
Z jednej strony wszystko jest tu do bólu konwencjonalne. Ale z drugiej - Mankell świetnie radzi sobie z doborem proporcji wątków, doskonale panuje nad narracją balansując pomiędzy życiem zawodowym Kurta a jego skomplikowanym życiem osobistym: obie te składowe fabuły tworzą – wbrew fałszowi z tytułu – czystą harmonię.
A co do wspomnień…
Dramatyczne wydarzenia, stanowiące oś fabuły powieści rozgrywają się podczas piłkarskich mistrzostw świata w roku 1994.
Tamten Mundial oglądałem z nosem w telewizorze. Widziałem wszystkie mecze, o których wyniki zakładają się tutaj policjanci z komendy w Ystad. Pamiętam całkiem dobrze tamte emocje, pamiętam moich przyjaciół, mam nawet z jednym z nich pamiątkowe zdjęcie cyknięte tuż po zakończeniu meczu finałowego. Jacyśmy na nim piękni, młodzi i szczęśliwi…I szczuplutcy ;)
Mankell sprawił mi tą powieścią pozaliteracką przyjemność.
Choć - z drugiej strony – może nie do końca, gdy uświadomię sobie zgliszcza, które pozostały z tych młodzieńczych przyjaźni „po grób"...
Lektor: Maciej Kowalik
116/2025 (audiobook 84/2025)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowrót do starej szkoły pisania kryminałów oraz do… żywych wspomnień sprzed ponad trzydziestu już lat.
Walorem tzw. starego kryminału jest fabuła oparta głównie na zdolnościach dedukcyjnych bohatera, czas i miejsce akcji nie pozwalają mu na korzystanie ze współczesnych zdobyczy technologicznych wykorzystywanych w kryminalistyce.
Owszem,...
Chyba najlepsza z serii powieści o komisarzu Wallanderze. Podejmuje ważny i bulwersujący problem społeczny – hipokryzję elity finansowo - politycznej, której przedstawiciele uważają się za ludzi ponad prawem. Pieniądze i wpływy dają im poczucie, że wolno im wszystko, a ewentualne śledztwa i dociekliwość organów ścigania zawsze potrafią wyciszyć. Nie wahają się też, by korzystać ze współpracy z najbardziej zdemoralizowanymi osobnikami, jeśli tylko mogą oni dostarczyć im towar czy rozrywki, których potrzebują. Wallander styka się z tą bezduszną, wpływową sitwą przy okazji śledztwa w sprawie śmierci młodej dziewczyny, która podpaliła się na polu rzepaku. Miejsce zbrodni i fakt, że właściwie komisarz jest bezpośrednim świadkiem tej śmierci, powoduje u niego szok. Znacznie większy niż kolejne wydarzenia: okrutne morderstwa prominentnych mężczyzn połączone z ich oskalpowaniem. W toku prowadzonego dochodzenia stwierdza z przerażeniem, że te śmierci łączą się ze sobą.
Najłatwiej jest streścić powieść tytułem zaczerpniętym od innego znakomitego autora kryminałów: „mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Tym bardziej ciekawe jest podejście do tematu przez Stiga Larssona i Henniga Mankella. Zupełnie różne, choć wywodzące się z tych samych pobudek, oburzenia na niesprawiedliwość społeczną, na okrucieństwo postaci z establishmentu, traktującego kobiety jak przedmioty. Larsson podchodzi do tematu z wielką pasją, bardzo spektakularnie, ale również zdecydowanie anarchicznie, poza prawem, a nawet wbrew prawu. Zagadkę rozwiązują, jak by nie było, amatorzy, a motywem przewodnim jest zemsta. Mankell opisuje żmudną, męcząca i ryzykowną pracę organów ścigania pod kierunkiem policjanta, który zdecydowanie chodzi własnymi, niebanalnymi ścieżkami, ale działa w grupie. Szczerze mówiąc, podziwiam Larssona, ale bardziej cenię Mankella. Zemsta to nie jest dobra motywacja do działania. Rozwiązanie akcji tej krwawej powieści jest tego widocznym przykładem.
Chyba najlepsza z serii powieści o komisarzu Wallanderze. Podejmuje ważny i bulwersujący problem społeczny – hipokryzję elity finansowo - politycznej, której przedstawiciele uważają się za ludzi ponad prawem. Pieniądze i wpływy dają im poczucie, że wolno im wszystko, a ewentualne śledztwa i dociekliwość organów ścigania zawsze potrafią wyciszyć. Nie wahają się też, by...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie gorsza od poprzednich części. Nie mogłam skupić uwagi na treści.
Jak dla mnie gorsza od poprzednich części. Nie mogłam skupić uwagi na treści.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie będę się rozpisywał. Po prostu lubię książki Henninga Mankella i przeczytałem chyba wszystkie.
Jedne są świetne inne mniej, ale jako całość to doskonała literatura.
Nie będę się rozpisywał. Po prostu lubię książki Henninga Mankella i przeczytałem chyba wszystkie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedne są świetne inne mniej, ale jako całość to doskonała literatura.
"Fałszywy trop" to zdecydowanie nie jest ścisła topka serii o zrzędliwym komisarzu, ale niepowalający Wallander to i tak 7 gwiazdek.
Zwłaszcza w wersji audio w rewelacyjnej interpretacji Leszka Filipowicza.
"Fałszywy trop" to zdecydowanie nie jest ścisła topka serii o zrzędliwym komisarzu, ale niepowalający Wallander to i tak 7 gwiazdek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZwłaszcza w wersji audio w rewelacyjnej interpretacji Leszka Filipowicza.
Książka ta jest bardzo dobrze przemyślana. Przez cały czas mamy wrażenie że przez przypadek na coś trafił Wallander, ale sam jeszcze nie wie czy ma to coś wspólnego z głównym śledztwem. Bardzo dobra. Polecam
Książka ta jest bardzo dobrze przemyślana. Przez cały czas mamy wrażenie że przez przypadek na coś trafił Wallander, ale sam jeszcze nie wie czy ma to coś wspólnego z głównym śledztwem. Bardzo dobra. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to14 letni Stefan Fredman morduje Gustawa, Arne, Ake, Bjorna (swojego ojca) i Hansa. Uciekając przed policją na skuterze doprowadza do wypadku, w wyniku którego ginie jego siostra Louise, którą parę dni wcześniej zabiera ze szpitala psychiatrycznego, w którym dziewczyna spędziła ostatnie 3 lata swojego życia.
14 letni Stefan Fredman morduje Gustawa, Arne, Ake, Bjorna (swojego ojca) i Hansa. Uciekając przed policją na skuterze doprowadza do wypadku, w wyniku którego ginie jego siostra Louise, którą parę dni wcześniej zabiera ze szpitala psychiatrycznego, w którym dziewczyna spędziła ostatnie 3 lata swojego życia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak miło było znów spotkać Kurta Wallandera. Każde z takich literackich spotkań pokazuje, dlaczego Mankell jest uważany za jednego z mistrzów gatunku. Wspaniała lektura.
Tym razem zaczyna się od tajemniczej dziewczyny, która dokonuje samospalenia na oczach Wallandera. Następnego dnia były minister sprawiedliwości Szwecji zostaje zamordowany siekiera, a następnie oskalpowany. Kurt Wallander zostaje głównym detektywem w tej sprawie. Czy te sprawy są ze sobą powiązane? Czy Wallanderowi uda się znaleźć to mordercę zanim ten zabije ponownie? Czytajcie.
Jak miło było znów spotkać Kurta Wallandera. Każde z takich literackich spotkań pokazuje, dlaczego Mankell jest uważany za jednego z mistrzów gatunku. Wspaniała lektura.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem zaczyna się od tajemniczej dziewczyny, która dokonuje samospalenia na oczach Wallandera. Następnego dnia były minister sprawiedliwości Szwecji zostaje zamordowany siekiera, a następnie...
Ziew...
Ziew...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna - nic dodać, nic ująć. Konstrukcja, intryga, poprowadzenie wydarzeń - mistrzowskie.
Rewelacyjna - nic dodać, nic ująć. Konstrukcja, intryga, poprowadzenie wydarzeń - mistrzowskie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam wrażenie że język nie przetrwał próby czasu. Dzieje się tak z wszystkimi książkami ale tutaj bardzo widać to w dialogach. Sama fabuła bez zarzutu ale też bez fajerwerków
Mam wrażenie że język nie przetrwał próby czasu. Dzieje się tak z wszystkimi książkami ale tutaj bardzo widać to w dialogach. Sama fabuła bez zarzutu ale też bez fajerwerków
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna udana powieść Mankella, pokazuje jak zepsuci i zakłamani mogą być politycy i ich otoczenie. Gorąco polecam!
Kolejna udana powieść Mankella, pokazuje jak zepsuci i zakłamani mogą być politycy i ich otoczenie. Gorąco polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojak zwykle....super
jak zwykle....super
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBezpieczeństwo w Szwecji to mrzonka, policja ma pełne ręce roboty, a śledczy podążają w złym kierunku. Za to autor poszedł w dobrą stronę - świetnie się czyta.
Bezpieczeństwo w Szwecji to mrzonka, policja ma pełne ręce roboty, a śledczy podążają w złym kierunku. Za to autor poszedł w dobrą stronę - świetnie się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMankell i Wallander w formie bardzo dobrej.
Mankell i Wallander w formie bardzo dobrej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna bardzo dobra powieść. W mojej ocenie najlepsza z serii. Mimo iż znamy morderce do końca nie wiemy co kierowało jego poczynaniami... polecam
Kolejna bardzo dobra powieść. W mojej ocenie najlepsza z serii. Mimo iż znamy morderce do końca nie wiemy co kierowało jego poczynaniami... polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobała mi się postać komisarza z krwi i kości, który nie żyje tylko sprawą, ale ma też swoje życie i czasem mu się nie chce, jest zmęczony, ma dość. Ciekawy, niepopularny zabieg, kiedy w połowie książki mamy podanego na tacy mordercę, a mimo to czytamy dalej, ciekawi zakończenia. To moja druga książka Mankella z tej serii, i ta mi się podobała. W tamtej mrok i zgnilizna mnie przytłoczyły, na szczęście tutaj mroczna Szwecja podana w strawny sposób. Na pewno sięgnę po kolejne z serii.
Podobała mi się postać komisarza z krwi i kości, który nie żyje tylko sprawą, ale ma też swoje życie i czasem mu się nie chce, jest zmęczony, ma dość. Ciekawy, niepopularny zabieg, kiedy w połowie książki mamy podanego na tacy mordercę, a mimo to czytamy dalej, ciekawi zakończenia. To moja druga książka Mankella z tej serii, i ta mi się podobała. W tamtej mrok i zgnilizna...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tej pory najlepsza powieść z cyklu o komisarzu. Bardzo ciekawe przedstawienie śledztwa z punktu policjanta oraz mordercy. Do tego ciekawy, niestety nie tracący na aktualności główny wątek, handel kobietami.
Do tej pory najlepsza powieść z cyklu o komisarzu. Bardzo ciekawe przedstawienie śledztwa z punktu policjanta oraz mordercy. Do tego ciekawy, niestety nie tracący na aktualności główny wątek, handel kobietami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jedna z tych książek , które wprowadziły Henninga Mankela do europejskiej czołówki pisarzy kryminałów . Jego bohater nie jest macho , nie ściga bandytów z pistoletem w dłoni , nie jest też inwalidą , alkoholikiem czy narkomanem . Wiedzie w miarę spokojne życie samotnego mężczyzny po rozwodzie i tylko zamiłowanie do muzyki poważnej jakoś go wyróżnia . Jako śledczy jest raczej dobrym rzemieślnikiem , a nie genialnym detektywem . Jednak dzięki skrupulatności i zaangażowaniu w prowadzone sprawy , doprowadza do ich rozwikłania . Autor z umiarem wplata wątki osobiste , tempo też nigdy nie jest zawrotne , ale siłą jego powieści jest stopniowe dochodzenie do prawdy .
Mimo , że w "Fałszywym tropie" prawie od początku wiemy "kto zabił" książka wciąga opowiadając jak policjant tropi mordercę i dochodzi do rozwiązania zagadkowych słabo powiązanych ze sobą zabójstw . Mnie ten typ kryminału odpowiada .
Książkę polecam szczególnie tym , którzy wolą kryminały bez drastycznych opisów zbrodni , bójek , hollywoodzkich pościgów i spektakularnych zwrotów akcji .
To jedna z tych książek , które wprowadziły Henninga Mankela do europejskiej czołówki pisarzy kryminałów . Jego bohater nie jest macho , nie ściga bandytów z pistoletem w dłoni , nie jest też inwalidą , alkoholikiem czy narkomanem . Wiedzie w miarę spokojne życie samotnego mężczyzny po rozwodzie i tylko zamiłowanie do muzyki poważnej jakoś go wyróżnia . Jako śledczy jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo cóż... Jestem dość zaskoczona faktem, że finał książki zrodził opinię, iż autorowi nie chciało się dłużej tkwić w "Fałszywym tropie" i zakończył ją niecierpliwie w tak mało prawdopodobny sposób jak przedstawione wydarzenia. To z pewnością jedna ze słabszych jego powieści i do końca nie pogodziłam się z myślą, że spod jego pióra na światło dzienne wypłynęło coś takiego. Nie można przemilczeć plusów, jakimi są nawiązania do problemów i brudów tego świata w granicach Szwecji.
No cóż... Jestem dość zaskoczona faktem, że finał książki zrodził opinię, iż autorowi nie chciało się dłużej tkwić w "Fałszywym tropie" i zakończył ją niecierpliwie w tak mało prawdopodobny sposób jak przedstawione wydarzenia. To z pewnością jedna ze słabszych jego powieści i do końca nie pogodziłam się z myślą, że spod jego pióra na światło dzienne wypłynęło coś takiego....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Fałszywy trop” jest najlepszą częścią sagi o Kurcie Wallanderze, jaką przeczytałam (a za wyjątkiem jednego przypadku, czytam ją chronologicznie). Malkontenctwo naszego komisarza trochę jakoby sklęsło w sobie, problemy osobiste (choć nie najmniejszego kalibru) teraz jednak nie zaburzają ani prowadzonego śledztwa, ani nie irytują zanadto, a on sam po prostu robi swoją robotę najlepiej jak umie. Słowem: wszystko uzyskało odpowiednią skalę i wymiar.
Sama historia trochę makabryczna, jeśli mam być szczera, ale obawiam się, że nie jest niemożliwa. Szkoda tylko, że bardzo wcześnie dowiadujemy się kto jest sprawcą i czytelnikowi właściwie nie pozostaje nic innego do zrobienia, jak zgrzytać zębami, że żaden z policjantów zaangażowanych w dochodzenie nie widzi tego, co oczywiste. Ewentualnie kibicować im, żeby wreszcie wyciągnęli odpowiednie wnioski ze swoich własnych obserwacji.
Dobra lektura i znakomita rozrywka (jakkolwiek dziwacznie nie brzmi ten komplement, biorąc pod uwagę, że dotyczy kryminału, w których trup ściele się gęsto :) ).
„Fałszywy trop” jest najlepszą częścią sagi o Kurcie Wallanderze, jaką przeczytałam (a za wyjątkiem jednego przypadku, czytam ją chronologicznie). Malkontenctwo naszego komisarza trochę jakoby sklęsło w sobie, problemy osobiste (choć nie najmniejszego kalibru) teraz jednak nie zaburzają ani prowadzonego śledztwa, ani nie irytują zanadto, a on sam po prostu robi swoją robotę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocne, gdzieś w połowie czytelnik już wie kto jest sprawcą. Szkoda tylko, że rozwiązanie przez bohatera zajmuje może ze dwie strony.
Mocne, gdzieś w połowie czytelnik już wie kto jest sprawcą. Szkoda tylko, że rozwiązanie przez bohatera zajmuje może ze dwie strony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakie 7.5 - lubię Mankella no i miałem okazje poznać Wallandera :-) Szwedzkie klimaty.
Takie 7.5 - lubię Mankella no i miałem okazje poznać Wallandera :-) Szwedzkie klimaty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem przyzwoity kryminał, ale nazbyt krwawy, jak dla mnie. Trochę za dużo leje się krwi w tej opowieści.
Lubię w kryminale zagadkę,i jej rozwiązywanie, ale nie lubię nadmiaru trupów, ani nadmiernie rozbudowanych opisów krwawych zabójstw czy dewiacji. Centrum interesującej książki nie jest przecież zabijanie, ale zagadka logiczna. Zabójstwo jest jedynie jakby pretekstem do rozwoju akcji.
Bardzo ciekawie, jak i w innych kryminałach autora, rozbudowane jest tło obyczajowe. Mamy i ważny, trudny problem społeczny, i interesujące obrazki ze Szwecji. Zawsze mnie zadziwia, ze Szwedzi nie mają w mieszkaniach własnych, osobistych pralek.
Kurt jako porządny, stabilny, rozsądny, inteligentny szwedzki policjant, jest bardzo, bardzo interesującym bohaterem. Właściwie zagadka kryminalna, gorsza czy lepsza, ma drugorzędne znaczenie, bo już sam Kurt powoduje, że książkę dobrze się czyta,niezależnie od rozwoju akcji.
Kurt jest świetnie wymyślony. Jest taki trójwymiarowy,prawdziwy. Ma i wady i zalety, i ciekawe przemyślenia , interesującą pracę i skomplikowaną sytuację osobistą. Z Lindą stanowią dodatkowo bardzo ciekawe połączenie upartego ojca i równie upartej córki.
Całkiem przyzwoity kryminał, ale nazbyt krwawy, jak dla mnie. Trochę za dużo leje się krwi w tej opowieści.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię w kryminale zagadkę,i jej rozwiązywanie, ale nie lubię nadmiaru trupów, ani nadmiernie rozbudowanych opisów krwawych zabójstw czy dewiacji. Centrum interesującej książki nie jest przecież zabijanie, ale zagadka logiczna. Zabójstwo jest jedynie jakby...
Może być. Lubię klimat w książkach Mankella, lubię głównego bohatera, intryga tym razem trochę za bardzo naciągana, ale przeczytać można.
Może być. Lubię klimat w książkach Mankella, lubię głównego bohatera, intryga tym razem trochę za bardzo naciągana, ale przeczytać można.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMój ulubiony autor skandynawskich kryminałów. Nie twierdzę, że jest to porywająca zagadka, ale ten klimat, wciąga mnie zawsze coraz bardziej, w kolejną ksiązkę o Wallanderze.
Mój ulubiony autor skandynawskich kryminałów. Nie twierdzę, że jest to porywająca zagadka, ale ten klimat, wciąga mnie zawsze coraz bardziej, w kolejną ksiązkę o Wallanderze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobry kryminał to pojęcie względne. Coś takiego chyba nie istnieje; to zgubne pojęcie, tym bardziej, że gatunek thrillera, kryminału i dreszczowca w literaturze tworzy specyficzny Kanon, i jest szeroko rozpowszechniony w literaturze popularnej i współczesnej. Tam gdzie króluje zbrodnia, zawiść, śledztwo i władza, tam napotykamy różnego rodzaju historie, które z racji możliwości ,,poukładania” ich przebiegu w konkretną całość część z nich finalnie okaże się sukcesem wydawniczym na skalę globalną, część z nich będzie przeznaczona tylko i wyłącznie dla miłośników gatunku. Z kolei cząstka z nich od dnia ukazania się w księgarniach swą historią przejdzie praktycznie bez echa. Kryminał ma wiele pododmian i sama jego konstrukcja, czyli budowa fabuły, wątki okoliczności zbrodni przedstawiane w powieści niosą dla twórcy i czytelnika wiele ryzyka, bo zdaje się, ciężki, często dramatyczny schemat wydarzeń, głęboka charakterologiczność postaci uwydatniane w beletrystyce, są na tyle kluczowe, że zbytnie niezwrócenie uwagi na jedną ze składowych powieści: ominięcie jej, spłycenie charakteru i znaczenia, przeznaczenie jej większej ilości ,,czasu powieściowego” wprowadza krzykliwy dysonans, który dla jednego czytelnika będzie miał dobre, a dla drugiego odpychające zabarwienie emocjonalne, wątkowe i budowę, co mogłoby w najgorszym scenariuszu przełożyć się na utratę zaufania entuzjastów powieści sensacyjno-detektywistycznych – bo przeważnie tak kojarzony jest kryminał - do konkretnego autora.
Beletrystyczne Uniwersum kryminałów, jeśli tak można określić globalny zbiór powieści, noweli, opowiadań, które składają się na ten typ gatunku są równie skomplikowane, co takowe Uniwersum fantastyki pełnej multum konceptów naukowej fikcji, czy horroru i prężnego, wartkiego, mocno osadzonego klasyka akcji i sensacji. Dobry ,,kryminał”, to, z mojego stanowiska w tym skromnym dyskursie, ulotne smakujące subiektywizmem określenie. Przeważnie aspekty kryminału, jako gatunku literackiego wskazują na to, jakoby kryminał przeznaczony był dla nieco starszego czytelnika, który rozumie naturę zbrodni, wynaturzone zachowania bohaterów – głównie tych podejrzanych, często sprzeczne, kłócące się ze zdrowym rozsądkiem, podejmowane decyzje, zawiłości osi fabularnej, w tym liczne powiązania między postaciami, wplatane nierzadko wątki romansu, flirtu i innych miłosnych gierek, i cały tygiel emocjonalny, który bohaterom kryminałów towarzyszy. I tak jest w rzeczywistości, przynajmniej tak być powinno. Sam po sobie wiem, że bywało i tak, iż odpowiednio skonstruowany thriller kryminalny przypominał mi w odbiorze porażający, wdzierający tony chłodu swą każdą kolejną doświadczaną przeze mnie stroną, z kartki na kartkę, z rozdziału na rozdział, zimny, inteligentnie skonstruowany dreszczowiec, oparty przede wszystkim o pokazanie, że w człowieku może tkwić drugie dno, jakieś dziwne wynaturzone Ego - spazmy prywatnego, skrywanego zła, które w odpowiedniej chwili potrafią wyjść na zewnątrz i uderzyć, zabierając niewinne dusze ze sobą do grobu. Taka pozycja nie jest więc książką, która staje się miękkim ,,czytadłem do poduszki”, z płynną miarą pisarską, gdzie strona za stroną ,,przelatuje”, jak za naciśnięciem magicznego przycisku. Powieściowy kryminał to przywitanie się z krainą śmierci, gdzie śledczy, patolodzy, koronerzy, behawioryści i wszyscy ci zaangażowani w proceder śledczy, zaglądają kostusze za ramię, walczą z chciwością, bestialstwem i dewiacjami, mierzą się z intrygą i przemawiają w imieniu umarłych, by walczyć za godną dla nich sprawiedliwość. Zła nie nosi się więc jak przypiętej metki lub identyfikatora. Literacki kryminał, który ma porwać czytelnika w macierz zdarzeń przez siebie przedstawioną, taki właśnie musi być. Musi balansować na krawędzi światła i mroku, gdzie koniecznością jest odniesienie wrażenia, że prawie każdy bohater takiej powieści, egzystujący w świecie okrytym kurtyną szarości ma coś na sumieniu.
Przed przystąpieniem do lektury powieści sensacyjno-detektywistycznej, czy jak kto woli ,,kryminału" jedyną wątpliwością mnie dręczącą był wybór konkretnego dzieła z tego szerokiego gatunku. Nie mając aż tak mocnego doświadczenia w powieściowych kryminałach, wybrałem coś, co jest mi znane przynajmniej ,,ze słyszenia” i opinii podchwyconych na forach internetowych i pośród znajomych. To "Fałszywy Trop" Henninga Mankella wpadł w moje głodne solidnej kryminalnej historii zmysły. Powieść traktuje o wydarzeniach, w których centrum znajduje się trudna, zawikłana w sieć powiązań i możliwości sprawa mordercy, z podejrzeniami seryjnego zabójcy, i próbującego zrozumieć sposób jego działania, a co za tym idzie postawić nikczemnika przed wymiar sprawiedliwości, Kurta Wallandera. Co zaskakujące powieść cieszy się o wiele większą popularnością w wydaniach kieszonkowych niż w klasycznych formatach objętościowych. Irytować w takowym mini-wydaniu "Fałszywego Tropu", w którego, ot niezwykłą treść miałem okazję się zanurzyć, może sam sposób ,,promowania” idei – tej najważniejszej polemiki, prezentowanej przez ów kryminał bądź przez ten gatunek literatury popularnej w ogóle. Przypięcie łatki ,,mocnego kryminału w dobrej cenie” z ,,pasjonującymi zagadkami” zaognionymi przez wyjątkowe ,,szwedzkie klimaty”, do "Fałszywego Tropu" Mankella, jest marketingową sztuczką, zajmującą tylko płynną treść graficzną okładek powieści; mało tego, taki rodzaj sugestii może nie wyjść wydawcy na dobre, gdy okaże się, że powieść nie trafiła w gusta czytelnika. Osobiście nie sugerowałem się tak ,,tępą”, nachalną reklamą książki; wybrałem ją za to, co dzięki niej chciałem doświadczyć. I mówiąc krótko doświadczyłem nie lada dobrej powieści, o bardzo przenikliwej atmosferze, napięciu i odpowiednio dobrze połączonej fabule.
Jedną z najważniejszych cech "Fałszywego Tropu", będącą w sobie zarazem wytyczną stylu pisarskiego Henninga Mankella i znakiem rozpoznawczym pod względem konsystencji akcji i fabuły powieści jest wydatne rozciągnięcie jej intensywności rozgrywanych wydarzeń, od mocno eksploatowanych najdrobniejszych prywatnych spraw Kurta Wallandera i jego rodziny: dorastająca córka, miłość i bratnia dusza z Łotwy, aż po długie rozmowy między śledczymi a podejrzanymi lub świadkami jakiegoś wydarzenia, mogącymi naprowadzić śledczych na trop seryjnego mordercy. I właśnie to natężenie akcji z perspektywy całej powieści, od pierwszych do ostatnich stron, sprawia, że nie ma ona w sobie tej godnej prawdziwego tła akcji i sensacji, ekspresji, i intensywności, dlatego, to co ma miejsce w "Fałszywym Tropie" wydaje się odpowiednio rozciągnięte, jakby fabuła powieści szła liniowo do przodu z jednoczesnym rozwijaniem się odnóg fabularnych odchodzących od głównej osi zdarzeń, którą jest pokaźny objętościowo motyw ,,skalpowego” mordercy, który z biegiem czasu zyskuj miano seryjnego zabójcy. Zatem, jakby nie patrzeć w dziele Mankella ,,akcja” nie jest solidna, wartka, nie ma tego konkretnego ,,solidnego kopa”, godnego sensacji autorstwa Lee Childa bądź rządowych tajemnic z motywem siatki szpiegowskiej w tle, z twórczości Fredericka Forsytha. "Fałszywy Trop" wyzuty jest z tego, co czyni dzieła tych właśnie pisarzy wyznacznikami dobrej literackiej sensacji, akcji i thrillera politycznego. Beletrystyka Szweda nie zalicza się nawet do „typowego” w zrozumieniu czytelników kryminału, czy thrillera detektywistycznego. Dziełu najbliżej jest do podtypu: ,,Czarnego Kryminału”, gdyż ambiwalentny, rozdarty wewnętrznie, goniący za swoimi własnymi winami i żalami główny bohater niniejszej beletrystyki, Kurt Wallander, ale i jego koledzy z Policji w Ystad, pokazują, że ogólny obraz rzeczywistości: sytuacja społeczna, kontakt z szemranym światem nakrapianym chaosem, anarchią i społecznym nihilizmem, oraz obraz rzeczywistości widzianej z perspektywy tych postaci jest równie ważny, jak tradycyjna intryga kryminalna. Sam Kurt Wallander, największy symbol, wręcz ikona szwedzkiego kryminału, z którym od razu kojarzymy nazwisko Henninga Mankella jest z lekka cyniczną osobą, niepewną osobą, która w niniejszej powieści momentami zdawała się ,,psychicznie wrzeć”, niczym rozgrzany kocioł, który miałby zaraz eksplodować. Lecz Kurt wyznaje policyjny i swój prywatny kodeks honorowy, które jako system wartości nie pozwalają mu sprzeniewierzyć się zasadom sprawiedliwości.
"Fałszywy Trop" jest atypowym kryminałem; sporo w nim bowiem melodramatycznego flirtu z czytelnikiem, przeplatanego intrygująco przedstawionym łańcuchem wydarzeń: zamordowanie czterech osób, powiązanych z polityką i ,,ciemną stroną” interesów - co przechyla szalę gatunkową w powieści w kierunku ,,Czarnego Kryminału”, z zatracającym się, smętnym, przygnębiającym, dobrym na deszczową jesień klimatem i napięciem – oraz przeprowadzenie szeroko zakrojonego śledztwa angażującego w jego bieg masę detektywów, patologów i Organów Ścigania oraz Służb Sprawiedliwości. Sam finał dochodzenia sporo mówi o surowości powieści, o granicy między dobrem a złem, która się tu zatraca, jakby podział taki w ogóle nie miał sensu, skoro ,,Hooverem”, „Geronimem”, czyli inaczej mówiąc ,,skalpowym mordercą” okazuje się być osoba, która z racji tego w jakim położeniu społecznym, sytuacji życiowej i wieku się znajduje, nie powinna nim być w ogóle; nie powinna w tak barbarzyński sposób pozbawiać ludzi życia, nawet, gdy te osoby biły, gwałciły, poniżały i ,,handlowały” ciałem bliskiej temu zabójcy osoby. Prolog łączy się z Epilogiem, co jest ciekawym, ale i logicznym zjawiskiem. Przynajmniej dla Wallandera przyszedł czas na refleksję, czas dla rodziny, czas na oddanie czci umarłym.
Dobry kryminał to pojęcie względne. Coś takiego chyba nie istnieje; to zgubne pojęcie, tym bardziej, że gatunek thrillera, kryminału i dreszczowca w literaturze tworzy specyficzny Kanon, i jest szeroko rozpowszechniony w literaturze popularnej i współczesnej. Tam gdzie króluje zbrodnia, zawiść, śledztwo i władza, tam napotykamy różnego rodzaju historie, które z racji...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSolidne Mankell'owe rzemiosło, chociaż malkontenctwo Wallandera (typu #kiedyśtobyło) staje się nużące i irytujące. Zagadka kryminalna bez zagadki, bo od razu wiedziałam ( nawet nie domyślałam, po prostu wiedziałam ) kto zabił. A chyba nie o to w kryminałach chodzi. Niestety ponownie trafiłam na lektora Leszka Filipowicza. Podsumowując jednym słowem - dramat. Stanowczo odradzam.
Solidne Mankell'owe rzemiosło, chociaż malkontenctwo Wallandera (typu #kiedyśtobyło) staje się nużące i irytujące. Zagadka kryminalna bez zagadki, bo od razu wiedziałam ( nawet nie domyślałam, po prostu wiedziałam ) kto zabił. A chyba nie o to w kryminałach chodzi. Niestety ponownie trafiłam na lektora Leszka Filipowicza. Podsumowując jednym słowem - dramat. Stanowczo odradzam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to