Wróć na stronę książki

Oceny książki Biedny Tom już wystygł

Średnia ocen
6,9 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
390
387

Na półkach:

Nie ma tu opisów drastycznych tortur , jakie zdarzają się we współczesnych kryminałach. Mimo to nastrój jest ponury. Połączenie nieszczęśliwych ludzi z przełomem wieków XIX na XX kiedy mieli mniej szans na samorealizację i więcej ograniczeń. Dylematy takie jak : czy katolik może poślubić baptystkę , z czego ma się utrzymać samotna kobieta ?
Książka jest ciekawie napisana , główny bohater sympatyczny , ale w niczym nie przypomina serialowego Murdocha . Ten serialowy interesuje się nowinkami technicznymi i sam dokonuje wynalazków, spotyka znanych ludzi. Bohater książek Maureen Jennings jest mniej oryginalny - inteligentny i dowcipny , ale nie ma w nim niczego niezwykłego.
To dobry , napisany z dużą znajomością epoki , kryminał retro. Nie należy tylko oczekiwać spotkania z postaciami znanymi z serialu.

Nie ma tu opisów drastycznych tortur , jakie zdarzają się we współczesnych kryminałach. Mimo to nastrój jest ponury. Połączenie nieszczęśliwych ludzi z przełomem wieków XIX na XX kiedy mieli mniej szans na samorealizację i więcej ograniczeń. Dylematy takie jak : czy katolik może poślubić baptystkę , z czego ma się utrzymać samotna kobieta ?
Książka jest ciekawie napisana ,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1920
1919

Na półkach:

Nie wiem, czy taki był zamysł autorki, by na dwudziestej drugiej stronie umieścić zdanie, a właściwie jeden, drobny w nim szczegół, który wskazał mi zabójcę i ofiarę, zanim zagłębiłam się w historię morderstwa konstabla Wickena na dobre. A może chciała mnie tylko zaintrygować, może rzucić delikatny cień podejrzenia, który potem łatwo byłoby jej podważyć, a może chciała, abym poznała mordercę, bym potem w to odkrycie zwątpiła? Jakkolwiek by nie było, ta zaszczepiona początkowa wiedza, której później nie zdołała mi podważyć do końca powieści, mimo usilnych starań i sprytnych zawirowań fabuły, w niczym, ale to absolutnie w niczym mi nie przeszkadzała, a zwłaszcza w przyjemności czytania tej trzeciej odsłony z życia zawodowego (prywatnego i osobistego też!) detektywa Murdocha.
Wręcz przeciwnie.
Moja pewność sprawcy pozwoliła mi na fascynującą obserwację prowadzonego śledztwa, jego kierunków rozwoju, zastojów i przyśpieszonego tempa w obliczu pojawiających się nowych dowodów, świadków mówiących półprawdę, natury ludzkiej skłonnej do kłamstw w imię własnych interesów lub zwykłego „świętego spokoju”, toku myślenia śledczego i jego rozważań oraz przyjmowanej logiki, dystyngowanych dialogów pełnych zawoalowanych sugestii i niedomówień oraz coraz bardziej gęstej atmosfery, dusznej od niewypowiedzianych myśli, nieujawnionych emocji i trzymanych na krótkiej smyczy norm społecznych, niewygodnych faktów. Dusiłam się od życia na pokaz bohaterów opowieści i jednocześnie czułam się jak ryba w wodzie jako obserwatorka tego zjawiska.
Jednak śledztwo, które dostarczyło mi wiele skrajnych emocji od irytacji po ulgę, nie było jedynym wątkiem powieści, który pochłonął moją uwagę. Cichym bohaterem, ale bardzo ważnym, był niezwykle sugestywnie odmalowany przekrój społeczeństwa kanadyjskiego żyjącego w Toronto pod koniec XIX wieku. Obraz mentalności mieszkańców zasiedziałych z dziada pradziada i nowych imigrantów szukających w Kanadzie lepszego życia, podzielonych nie tylko ze względu na status materialny, od żebraków i prostytutek począwszy, a na majętnych matronach i przedsiębiorcach skończywszy, ale i wyznawaną wiarę lub jej brak w pojęciu katolików i protestantów, od której zależał awans zawodowy. Społeczeństwa kierującym się surowymi zasadami moralnymi, w którym pozycja i rola kobiety była całkowicie podporządkowana mężczyźnie i rodzinie. Nie zawsze mającej na celu jej dobro. Rodzina Nathaniela Eakina opisana przez autorkę to skrajność, a jej patchworkowa struktura sprzyjała ukazaniu braku więzi rodzinnych i chciwości jej członków, zdolnych dla pieniędzy zrobić wszystko. Rodzina, którą określiła Augusta, córka Nathaniela, w dwóch zdaniach – "Złe uczucia nikogo nie zabijają, skarbie. Gdyby tak było, nikt w tym domu już by nie żył".
Ta podwójna moralność, rygorystyczne normy społeczne, zwłaszcza dotyczące kobiet, stanowiły bardzo jaskrawy kontrast w stosunku do postępu w nauce, rozwoju techniczno-przemysłowego i początków ruchów feministycznych ówczesnej epoki, o czym nie zapomniała w swojej powieści autorka. Pokazała nie tylko heroiczną wręcz walkę osamotnionej Peg, żony Nathaniela, o swoją przyszłość, a nawet życie, ale i kobiet w ogóle o swoje prawa. Zaprowadziła mnie do gabinetu dentystycznego, zapoznając z najnowszymi technikami ekstrakcji zęba. Pokazała również zasady i metody pracy z pacjentkami stosowane w ówczesnym zakładzie dla chorych psychicznie.
Miałam wrażenie, że pani, której pasją jest oprowadzanie miłośników cyklu o detektywie Murdochu po Toronto w strojach z minionej epoki, jak przeczytałam na okładkowym skrzydełku, była również i moją przewodniczką na kartkach tej książki, a intryga kryminalna tylko pretekstem do wycieczki w czas przeszły, by poczuć ducha epoki tak barwnej i jednocześnie kontrastowej w swoich przemianach społecznych, demograficznych i ekonomicznych.
Te walory docenili również producenci filmowi, tworząc na podstawie cyklu serial telewizyjny, który zdobył swoich wielbicieli. A polscy fani doczekali się blogu Sprawy detektywa Murdocha.
naostrzuksiazki.pl

Nie wiem, czy taki był zamysł autorki, by na dwudziestej drugiej stronie umieścić zdanie, a właściwie jeden, drobny w nim szczegół, który wskazał mi zabójcę i ofiarę, zanim zagłębiłam się w historię morderstwa konstabla Wickena na dobre. A może chciała mnie tylko zaintrygować, może rzucić delikatny cień podejrzenia, który potem łatwo byłoby jej podważyć, a może chciała,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
316
202

Na półkach:

Sięgnąłem po książkę w trakcie oglądania jednego z moich ulubionych seriali. I mocno się rozczarowałem. Książka sama w sobie jest niezła, ale w głowie mam zupełnie inne postaci. Postawny Crabtree nijak się ma do postaci z serialu, sam Murdoch zupełnie nie przypomina Yannicka Bissona. Tym samym czołówka też wprowadza w błąd informując, że postaci są zaczerpnięte z powieści, a tak naprawdę to mają tylko ich nazwiska. Może sięgnę po inny tom, żeby zmienić opinię...

Sięgnąłem po książkę w trakcie oglądania jednego z moich ulubionych seriali. I mocno się rozczarowałem. Książka sama w sobie jest niezła, ale w głowie mam zupełnie inne postaci. Postawny Crabtree nijak się ma do postaci z serialu, sam Murdoch zupełnie nie przypomina Yannicka Bissona. Tym samym czołówka też wprowadza w błąd informując, że postaci są zaczerpnięte z powieści,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to