rozwiń zwiń

Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików

Okładka książki Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików autorstwa Norman Ohler
Norman Ohler Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie reportaż
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2024-08-14
Data 1. wyd. pol.:
2024-08-14
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368158984
Tłumacz:
Monika Kilis
Norman Ohler, autor bestsellera „Trzecia Rzesza na haju”, powraca z niekonwencjonalną historią powojennego świata. Bazując na archiwalnych źródłach, ujawnia powiązania między nazistami a początkami badań nad narkotykami w Ameryce.

Ohler śledzi historię LSD: od substancji stworzonej do celów medycznych, przez szwajcarską firmę farmaceutyczną Sandoz, oraz nazistowskie eksperymenty wojskowe, aż po amerykańskie. Badania te dały początek cieszącemu się złą sławą programowi MK-ULTRA, który dotyczył sposobów „prania mózgu” i tortur psychicznych. To on ukierunkował oficjalną politykę władz amerykańskich w sprawie psychodelików na następne kilkadziesiąt lat.

„Stosowanie najpotężniejszego wariantu tej nowej klasy substancji, właśnie takich jak LSD, rozpoczęto tuż przed końcem pierwszej wojny światowej. Wtedy, w czasie odbudowy Europy, pojawił się wzmożony głód kolorów: wszystko, co leżało w gruzach i popiołach, miało zostać odnowione i pomalowane. Świat na nowo miał błyszczeć”
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików



1381 750

Oceny książki Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików

Średnia ocen
6,6 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
196
195

Na półkach:

Sięgnęłam po tę książkę przeczytawszy "Trzecią Rzeszę na haju". "Odurzeni" zdecydowanie odbiega od swojej poprzedniczki. Mam wrażenie, że autor goni za sensacją, a gdyby nie opis jego poszukiwań materiałów lub rodzinnych spotkań/rozmów książka straciłaby zdecydowanie na swojej objętości.

Widać tutaj zdecydowany spadek formy pisarza.

Sięgnęłam po tę książkę przeczytawszy "Trzecią Rzeszę na haju". "Odurzeni" zdecydowanie odbiega od swojej poprzedniczki. Mam wrażenie, że autor goni za sensacją, a gdyby nie opis jego poszukiwań materiałów lub rodzinnych spotkań/rozmów książka straciłaby zdecydowanie na swojej objętości.

Widać tutaj zdecydowany spadek formy pisarza.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

136 użytkowników ma tytuł Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików na półkach głównych
  • 93
  • 42
  • 1
35 użytkowników ma tytuł Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików na półkach dodatkowych
  • 20
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu Jakub Benedyczak
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu
Jakub Benedyczak
O książce jak i jej autorze dowiedziałem się z ciekawego artykułu pt. „Woda na młyn Putina” [nr 7/2026 r.] w tygodniku „Wprost”. Wynika z niego, że większość materiałów o sytuacji w Rosji, np. vlogerów kręcących filmiki na potrzeby internetu, szczególnie „Kanału Zero” jest kontrolowane m.in. przez rosyjskie służby jak FSB. Tekst nie jest długi i zawiera wypowiedzi autora „Oddziału chorych na Rosję”. Maria Wiernikowska dla „Kanału Zero” zrealizowała serię reportaży z Rosji. Na razie wyemitowano odcinek z Kaliningradu, który w mediach rozpętał burzę. Pełne półki w sklepach, nowoczesna Mo­skwa, olśniewające zabytki Sankt Pe­tersburga. Rozmowy ze „zwykłymi” Rosjanami o sytuacji w kraju, a nawet wojnie. To widzimy w relacjach polskich vlogerów i dziennikarzy, któ­rzy pojechali do Rosji. O tym, jak powstają ta­kie materiały, opowiada w podcaście „Rozmowa Wprost” DR KUBA BENEDYCZAK, analityk PISM. - To jest kontrolowane – zaznacza. Nie tylko Maria Wiernikowska z „Kanału Zero”, ale też kilku popularnych polskich vlogerów odwiedziło w ostatnich miesiącach Rosję. W ich materiałach widzimy pełne półki w sklepach, drogie samochody, nowoczesną Moskwę, słyszmy zachwyt nad zabytkami Sankt Petersburga. Za każdym razem twórcy tłumaczyli, że chcą obalić mity i stereotypy, po­kazać prawdziwe oblicze tego kraju, zwyczajnych Rosjan i ich codzienność. Pytanie jednak, gdzie postawić granicę między obiektywnym, podróżniczym lub dziennikarskim materiałem a takim, który jest wodą na młyn rosyjskiej propagandy. Odpowiedzi szuka w podcaście „Rozmowa Wprost” doktor Kuba Benedyczak, analityk PISM i autor książki „Oddział chorych na Rosję”. - Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść. Jak bardzo to, co pokazują, jest trochę jak wycieczka po Korei Północnej. Pokazują tylko to, na co dostali pozwolenie od smutnych pań i panów z FSB, od władz regionalnych, od pograniczników, którzy ich sprawdzają - zauważa Benedyczak. - Po części robią dobrą robotę w tym sensie, żebyśmy nie trak­towali Rosjan już kompletnie jako orków ludojadów, bo jednak tam żyją normalni ludzie, którzy płaczą, chorują, śmieją się. Ale w ten sposób normalizujemy też kraj, który w zeszłym roku dwu­krotnie nas zaatakował, stanowi dla nas zagrożenie - mówi dalej nasz gość. I podkreśla, że materiału, który pokazywałby praw­dziwą rosyjską rzeczywistość, nie da się zrealizować „w realiach półtotalitarnej Rosji”. Czego więc twórcy materiałów z Rosją nie pokazują? - Nikt nie pokazuje tego, że połowa ludności wiejskiej nie po­siada dostępu do normalnej toalety, że szkoły wyglądają jak z lat 60., sale się rozpadają, a w wielu miastach 50-tysięcznych nie ma karetek i szpitali. Jest mnóstwo wyludnionych wsi, na Syberii jest ogromny problem z alkoholizmem, a poziom HIV jest równy krajom afrykańskim, gdzie toczą się wojny - wymienia doktor Benedyczak. - Myślę, że (vlogerzy - przyp. red.) mogą udawać, że nie wie­dzieli o „ogonie” albo go nie zauważyli, ale nie wierzę w to, że nie byli tego świadomi - mówi dalej doktor Benedyczak. Stwierdza też, że wielu ujęć, które widzimy w materiałach, nie dałoby się zrealizować bez wiedzy służb. - Rosjanin DOSKONALE WIE, w jakim kraju żyje, nawet jeśli tego głośno nie powie. On tak po prostu Polakowi z kamerą, obywatelowi jednego z najbardziej wrogich państw NATO, bo to słyszy Rosjanin co­dziennie w telewizji, nie pozwoli wsiąść do swojej ciężarówki, pojeździć po mieście i porozmawiać. To jest kontrolowane. „Gorzej niż za Stalina" Nasz gość tłumaczy również, że poruszanie się po Rosji nie jest tak proste, jak wynika to z niektórych materiałów. Podobnie pro­blematyczne może być zdobycie pozwolenia na wjazd. O tym, jak trudno jest pracować w Rosji przedstawicielom mediów, świadczy jego zdaniem choćby to, ilu zostało w Moskwie korespondentów. Zauważał, że w tej kwestii jest dzisiaj „gorzej niż w czasach sta­linowskich” a w Moskwie pracuje jedynie korespondent BBC. - To nie są błahe rzeczy, że ktoś po prostu pojedzie i powiemy, że będzie pokazywał inny obraz Rosji. Bo Krzysztof Stanowski sobie wymyśli, że to jest nisza, którą wyeksploatuje tak samo jak reklamę podpasek - ocenia doktor Benedyczak. - Prawdopo­dobnie Rosja nie cofnie się przed atakami wobec Polski, jesteśmy doskonałym przykładem, żeby pokazywać krajom europejskim, że jak będą nadal pomagać Ukrainie, to takie hale jak przy Mary- wilskiej będą płonąć, być może będą ginąć ludzie. Ekspert przestrzega również tych, którzy mogą chcieć pójść w ślady podróżników jeżdżących do Rosji. - Dwa, trzy razy może się udać, a za piątym razem już nie - ostrzega. - Trafi się na zbyt nadgorliwego pracownika służb albo ktoś we władzach uzna, że warto mieć kolejnych pięciu Polaków w więzieniach, którzy będą przetrzymywani. To jest ryzyko. [Tekst: PIOTR BAREJKA] zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach Bartosz Panek
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
Bartosz Panek
“Na mnie i podobnych do mnie przyszłość kraju dziś spoczywa! Czy wy chociaż wiecie na wsi co to jest egzekutywa?! Mnie tu męczą, że mam ojca, który ziemi źle używa! Weź ty się skolektywizuj! Nie ma to jak w kolektywach!” - Jacek Kaczmarski “Korespondencja klasowa” Krzysztof Panek w publikacji “Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach”, nie tylko próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak było w Państwowych Gospodarstwach Rolnych, ale również jak sytuacja wygląda dzisiaj, w następstwie przemian ustrojowych. Nie jest to temat nowy, liczni autorzy podchodzili do problematyki w różnoraki sposób, od reporterskich, przez socjologiczne, po publicystyczne. Lecz pomimo tego książka Panka obiła się szerokim echem, co wskazuje na zapotrzebowanie poruszania tematu pegeerów. Pierwsza część skupiająca się na czasach PRL-u, zaczyna się krótką wstawką stricte historyczną, pozwalającą zrozumieć kontekst wydarzeń, choć moim zdaniem zbyt skrótowo, oczekiwałem większej ilości statystyk, żeby na starcie mieć pewną obiektywną wiedzę. Uważam, że można było treściwiej opisać dzieje pegeerów, na przykład Panek tylko wspomina o wzroście dobrobytu na początku rządów Gierka, a potem o upadku, bez większego rozwinięcia. Następnie autor przenosi czytelnika po wsiach i miastach, rozmawiając z ludźmi o ich historii, pod kolektywnym butem. Panek dociera do ludzi z różnych grup społecznych, od robotnicy, przez artystę, po dyrektora. Pozwala to na zrozumienie różnych perspektyw na temat pegeerów. Bohaterowie mówią o rzeczach sobie bliskich, swojskich, ludzkich, dlatego łatwo jest utożsamić się z nimi. Lecz problemem według mnie jest zbyt chaotyczne skakanie przez autora z postaci na postać. Czytamy o artyście, a wtem o biednej kobiecie ciężko pracującej. Brakuje w książce bardziej płynnego przechodzenia między bohaterami. Tak samo tematy poruszane przez bohaterów, rozwijane ewentualnie odrobinę przez autora, nagle ucinane, na przykład temat kobiet na stanowiskach kierowniczych, nie został należycie doprowadzony do końca. Treść książki liczne zdobią fotografie, przedstawiające, na przykład prace w polu czy “Plener Malarski Garbno” z 1974 roku. Ilustracje oraz prosty język, niewymagający zaglądania do słownika w trakcie lektury, dobrze dopełniają i umożliwiają skuteczniejsze zagłębienie się w opowieści bohaterów. Przemiany systemowe, rozpoczęte w roku 1989 r. zmieniły drastycznie życie mieszkańców pegeerów, o czym opowiada druga część książki. Pegeerom są ucinane dotacje, ludzie muszą brać kredyty na duży procent, a niedługi czas później są zupełnie likwidowane. Autor buduje wizję brutalnego planu Balcerowicza, który nie miał litości. Rozumiem założenie autora, iż oddaje głos ofiarom, lecz traci się w taki sposób pełne spektrum obserwacji, nie ma dobrze opisanego stanowiska chroniącego reform gospodarczych, z którymi czytelnik mógłby samodzielnie ocenić ówczesne wydarzenia. Same tragedie ludzkie są przedstawione w sposób dobry, tym bardziej, że nie jest to odległa przeszłość, tylko wręcz współczesność. Krzysztof Panek w świetny sposób przypomina, iż dramatyzm pegeerów trwa obecnie, nie jest jeszcze historią. Pomimo wad, jak chaotyczna konstrukcja czy stronniczość, uważam, iż jest to książka warta uwagi, szczególnie ludziom niezaznajomionym w temacie. Jest to publikacja popularnonaukowa, która wzięła sobie za cel, ukazanie tragedii ludzi, nie jako historię w podręczniku, a jako rzeczywistość, moim zdaniem ten cel spełnia. Liczę, iż dzięki tej pracy temat pegeerów wróci do debaty publicznej, gdzie wszelkie sprawy dyskusyjne będzie można wyjaśnić
Natan Kosinski - awatar Natan Kosinski
ocenił na 6 2 miesiące temu
Bratobójczy ogień. Jak Izrael stał się swoim własnym wrogiem i czy jest nadzieja na przyszłość Ami Ayalon
Bratobójczy ogień. Jak Izrael stał się swoim własnym wrogiem i czy jest nadzieja na przyszłość
Ami Ayalon
„Bratobójczy ogień” to książka kontrowersyjna i wymagająca. Jest zasadniczo pro-izraelska w sensie troski o przyszłość Izraela, ale jednocześnie wyraźnie krytyczna wobec polityki tego państwa i opowiadająca się za rozwiązaniem dwupaństwowym. Autor pokazuje, jak – w jego opinii – niektóre decyzje izraelskich polityków okazały się szkodliwe dla bezpieczeństwa kraju. Argumentuje przy tym, że Izrael nie może osiągnąć trwałego bezpieczeństwa bez politycznego rozwiązania konfliktu z Palestyńczykami. Książka jest o tyle interesująca, że prezentuje punkt widzenia insidera izraelskiego systemu bezpieczeństwa. Połączenie autobiografii, reportażu i analizy politycznej sprawia, że całość czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem. Szczególnie podobały mi się wspomnienia autora z czasów, gdy był komandosem – szkoda, że było ich tak niewiele, choć rozumiem, że nie to było głównym zamysłem książki. Te fragmenty pełnią raczej funkcję tła, tzn. pokazują doświadczenia, które ukształtowały autora i doprowadziły go do momentu, w którym formułuje dziś (książka wydana w 2020, u nas w 2024) swoje poglądy. Jest to na pewno ciekawa próba zrozumienia obu stron konfliktu izraelsko-palestyńskiego – zarówno z perspektywy Izraelczyków, jak i Palestyńczyków. Mimo tych zalet nie obyło się bez zgrzytów. Należy zastanowić się, czy autor – były komandos, admirał marynarki, szef służby bezpieczeństwa i polityk – nie próbuje manipulować czytelnikiem, by w pewnym sensie rozliczyć się ze swoją przeszłością i częściowo ją wybielić. Jego kariera była związana z bardzo trudnymi decyzjami i działaniami, które z definicji nie są „niewinne”. Zaskoczyło mnie również jedno ze stwierdzeń z pierwszego rozdziału dotyczące historii jego rodziny. Autor pisze tam, że „w Rumunii antysemityzm był słabszy niż w innych krajach Europy Wschodniej”. Ten fragment wzbudził u mnie spory sceptycyzm. Zarówno Polacy, jak i Żydzi doświadczyli ogromnych krzywd przede wszystkim ze strony hitlerowskich Niemiec, a przed wojną Polska była jednym z krajów Europy z największą społecznością żydowską i długą tradycją współistnienia obu narodów. Dlatego zdanie autora wydało mi się co najmniej dyskusyjne – zwłaszcza że wypowiada je człowiek, po którym z racji pełnionych funkcji można by oczekiwać dużej świadomości historycznej. Ze wskazanych powyżej powodów nie można więc przyjąć tej książki całkowicie bezkrytycznie. Mimo tych zastrzeżeń jest to ksiązka skłaniająca do refleksji, pokazująca konflikt izraelsko-palestyński z perspektywy człowieka, który przez lata znajdował się w samym centrum izraelskiego systemu bezpieczeństwa.
pochłaniacz - awatar pochłaniacz
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Oko tygrysa. Opowieść o bestii, którą stworzył człowiek Marta Sawicka-Danielak
Oko tygrysa. Opowieść o bestii, którą stworzył człowiek
Marta Sawicka-Danielak
🐅 Okiem Tygrysa 🐅
 📖 Oko tygrysa to nie opowieść dla miłośników dzikiej przyrody, którzy spodziewają się faktów, liczb i rozkładu terytoriów. Tygrys u Sawickiej-Danielak nie da się wytresować, zamknąć w klatce ani nawet w definicji. Bo Oko tygrysa to raczej spojrzenie – przenikliwe, pełne zmysłów, a niekiedy boleśnie bezlitosne jak sama natura. A że natura tu nie jest tylko tłem, lecz wręcz współautorką – to zupełnie inna sprawa. 📚 Reportaż? Prawie. Literatura? Na pewno 📚 
 Autorka wprawnie myli tropy – to, co zaczyna się jako osobista podróż przez Indie, stopniowo przeradza się w rozedrganą opowieść o kobiecości, lęku, kolonializmie, kulturze narracji i... literaturze samej w sobie. Nie przez przypadek już w pierwszych rozdziałach pojawiają się cytaty z Derridy, Le Guin i Blake’a, a z tyłu przebija duch Księgi dżungli i czarnego Shere Khana. W efekcie mamy do czynienia z czymś więcej niż klasycznym reportażem – to książka, która wędruje własnym tropem, niczym tygrys w gąszczu opowieści. 💬 Narracja kobieca, feministyczna – ale nie ideologiczna 💬
 Tu nie ma manifestów – jest raczej czułość spleciona z ironią. Sawicka-Danielak nie krzyczy – ale jej szept potrafi być donośniejszy niż niejeden publicystyczny grzmot. Pokazuje kobiety w ich niewidzialności, samotności i sile. Ich relacje z tygrysem – symbolicznym i realnym – są jak z samą naturą: czasem walczą, czasem współistnieją, czasem znikają w jej cieniu. Główna siła książki? To właśnie ten kobiecy filtr, który prześwietla nie tylko świat przyrody, ale też kulturę, historię i lęki zakodowane w naszej głowie od dzieciństwa. 🌍 Świat jako system połączeń 🌍
 Autorka nie buduje linii – tworzy siatkę. Motywy powracają, zakręcają, łączą się i oddalają. Od plastikowej bransoletki Onimy, przez wycinek gazety, aż po filozofię hinduistyczną i cmentarne balony na Gangesie – wszystko to układa się w coś na kształt samsary narracyjnej. Momentami książka przypomina mentalną mapę myśli z wbudowanym GPS-em na duchowe przebudzenie. Problem w tym, że czasem zgubimy zasięg. 🐘 Zbyt wiele tropów, zbyt mało oddechu 🐘
 To nie jest książka do połykania – to raczej danie degustacyjne z piętnastu składników. Niektóre smakują wybornie (eseistyczne partie o kulturze, historia Onimy, rozbiórka Kiplinga), inne są przekombinowane, a niekiedy – zwyczajnie rozwleczone. Momentami odnosi się wrażenie, że autorka chce powiedzieć wszystko naraz i jak na ironię – właśnie wtedy książka przestaje mówić cokolwiek. Uderza wtedy lekka pretensjonalność, którą jednak można wybaczyć – bo wynika raczej z nadmiaru treści niż jej braku. ⚖️ Werdykt? 7/10 ⚖️
Nie jest to książka idealna. Ale jest mądra, osobista, dobrze napisana, chwilami – hipnotyzująca a przede wszystkim ciekawa. W świecie, w którym większość opowieści to szybki sprint przez fabułę, Oko tygrysa to powolny taniec z cieniem. Albo jak powiedziałby Kipling: tygrys nie biegnie – tygrys czeka. 👁 Kilka spojrzeń w lekturę 👁 🔹 „Zwierzę patrzy na nas, a my stoimy przed nim nadzy.” Derrida otwiera tę książkę – i nie bez powodu. To nie tygrys jest tu jedynie obserwowany. To my jesteśmy widziani – w całej naszej bezbronnej, ludzkiej nagości. I nie chodzi o ciało, tylko o sposób istnienia na planecie, której nie jesteśmy koroną, tylko problemem. 🔹 „Wszystko wokół obejścia pływa w mętnej wodzie. Ale Onimy to nie dziwi.” Jedna z najbardziej filmowych scen w książce. Liryczna opowieść o kobiecie z bengalskiej wioski nagle zmienia się w tragedię. A tygrys – nie jako drapieżnik, lecz jako symbol żywiołu – jest tu obecny nawet wtedy, gdy go nie widać. Bo strach przed nim nie zaczyna się w paszczy, tylko w opowieści. 🔹 „Słowa też mają wiele żyć. Podobnie jak ludzie, rośliny, zwierzęta i przedmioty.” Takie zdanie może wydawać się oczywiste – dopóki nie zdamy sobie sprawy, że autorka właśnie pokazała, jak z wyrwanego kawałka gazety robi się mit. Z pogniecionej kartki – święta księga. Tak działa literatura, kiedy jest dobrze zaprojektowana. 🔹 „Tygrys to nie tylko zwierzę. To nośnik opowieści, mit, matka lęków i ojciec projekcji.” Autorka nie próbuje zrobić z tygrysa bohatera narodowego WWF. Robi z niego zwierzę kulturowe. I właśnie dlatego ucieka od zoologii w stronę narratologii, dekonstrukcji Kiplinga i pytania: kto właściwie pierwszy zjadł kogo? 🔹 „Największy lęk wywołuje w nas dzika i nieopanowana przyroda – ta, która wymyka się ludzkiej kontroli.” Świetna myśl na nasze czasy. Przypomina, że to nie zwierzę jest problemem – tylko nasze pragnienie dominacji. Tygrys nie jest groźny. Groźny jest człowiek, który przestał się bać lasu. 🔹 „To właśnie Tygrys wprowadził do puszczy Śmierć.” Kiplingowska legenda podana z pełną świadomością jej narracyjnego ciężaru. Tygrys – jako Ewa biblijnego raju – uosabia praprzyczynę lęku, śmierci, porządku, który musimy ukarać. A przecież, jak zauważa autorka, to ludzie stworzyli kulawe tygrysy – fizycznie i symbolicznie. 🔹 „Moim wilkiem od dzieciństwa był tygrys.” To zdanie można by wytatuować każdemu, kto dorastał na kolonialnych bajkach i disneyowskich koszmarkach. Potwory kultury nie śpią pod łóżkiem – one siedzą w szkolnych kanonach lektur. 🔹 „Potrzebujemy dziś omnistorii. Światopowieści.” Klucz do całej książki. To nie jest tylko reportaż z Indii. To próba stworzenia takiej narracji, w której zmieści się więcej niż człowiek. Narracji nie o bohaterze, ale o relacji. Nie o wygranej, ale o współbyciu.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 7 11 miesięcy temu

Cytaty z książki Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików