Wojna „made in Russia”

Okładka książki Wojna „made in Russia”
Siergiej Miedwiediew Wydawnictwo: Krytyka Polityczna Seria: Impact publicystyka literacka, eseje
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Impact
Tytuł oryginału:
War „made in Russia”
Data wydania:
2024-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2024-05-15
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367805735
Tłumacz:
Hanna Pustuła-Lewicka
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna „made in Russia” w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wojna „made in Russia”



książek na półce przeczytane 480 napisanych opinii 200

Oceny książki Wojna „made in Russia”

Średnia ocen
7,4 / 10
113 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
473
265

Na półkach:

Ciekawy pomysł z pokazaniem Rosji jako kraju, który zawsze funkcjonował w trybie wojennym. Mocne przykłady, z dziećmi w wózkach stylizowanych na wyrzutnie rakiet. Warto znać.

Słabe polskie wydanie i to raczej bardziej wina braku redakcji u Krytyki Politycznej niż tłumaczki. Dużo literówek, zgubione wyrazy, kulawa polszczyzna, mało istotne dla przesłania błędy rzeczowe (typu mylenie nokdaunu z nokautem).

Ciekawy pomysł z pokazaniem Rosji jako kraju, który zawsze funkcjonował w trybie wojennym. Mocne przykłady, z dziećmi w wózkach stylizowanych na wyrzutnie rakiet. Warto znać.

Słabe polskie wydanie i to raczej bardziej wina braku redakcji u Krytyki Politycznej niż tłumaczki. Dużo literówek, zgubione wyrazy, kulawa polszczyzna, mało istotne dla przesłania błędy rzeczowe...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

341 użytkowników ma tytuł Wojna „made in Russia” na półkach głównych
  • 204
  • 133
  • 4
39 użytkowników ma tytuł Wojna „made in Russia” na półkach dodatkowych
  • 15
  • 10
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Wojna „made in Russia”

Inne książki autora

Siergiej Miedwiediew
Siergiej Miedwiediew
Rosyjski dziennikarz i profesor nauk politycznych. Urodzony w Moskwie. Przez lata pracował naukowo w Rosji, w Niemczech, we Włoszech i w Finlandii. Specjalizuje się w politologii, historii, socjologii i studiach kulturowych. Był także prezenterem radiowym i telewizyjnym. Pisze m.in. dla rosyjskiego „Forbesa” i dziennika „Wiedomosti”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu Jakub Benedyczak
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu
Jakub Benedyczak
O książce jak i jej autorze dowiedziałem się z ciekawego artykułu pt. „Woda na młyn Putina” [nr 7/2026 r.] w tygodniku „Wprost”. Wynika z niego, że większość materiałów o sytuacji w Rosji, np. vlogerów kręcących filmiki na potrzeby internetu, szczególnie „Kanału Zero” jest kontrolowane m.in. przez rosyjskie służby jak FSB. Tekst nie jest długi i zawiera wypowiedzi autora „Oddziału chorych na Rosję”. Maria Wiernikowska dla „Kanału Zero” zrealizowała serię reportaży z Rosji. Na razie wyemitowano odcinek z Kaliningradu, który w mediach rozpętał burzę. Pełne półki w sklepach, nowoczesna Mo­skwa, olśniewające zabytki Sankt Pe­tersburga. Rozmowy ze „zwykłymi” Rosjanami o sytuacji w kraju, a nawet wojnie. To widzimy w relacjach polskich vlogerów i dziennikarzy, któ­rzy pojechali do Rosji. O tym, jak powstają ta­kie materiały, opowiada w podcaście „Rozmowa Wprost” DR KUBA BENEDYCZAK, analityk PISM. - To jest kontrolowane – zaznacza. Nie tylko Maria Wiernikowska z „Kanału Zero”, ale też kilku popularnych polskich vlogerów odwiedziło w ostatnich miesiącach Rosję. W ich materiałach widzimy pełne półki w sklepach, drogie samochody, nowoczesną Moskwę, słyszmy zachwyt nad zabytkami Sankt Petersburga. Za każdym razem twórcy tłumaczyli, że chcą obalić mity i stereotypy, po­kazać prawdziwe oblicze tego kraju, zwyczajnych Rosjan i ich codzienność. Pytanie jednak, gdzie postawić granicę między obiektywnym, podróżniczym lub dziennikarskim materiałem a takim, który jest wodą na młyn rosyjskiej propagandy. Odpowiedzi szuka w podcaście „Rozmowa Wprost” doktor Kuba Benedyczak, analityk PISM i autor książki „Oddział chorych na Rosję”. - Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść. Jak bardzo to, co pokazują, jest trochę jak wycieczka po Korei Północnej. Pokazują tylko to, na co dostali pozwolenie od smutnych pań i panów z FSB, od władz regionalnych, od pograniczników, którzy ich sprawdzają - zauważa Benedyczak. - Po części robią dobrą robotę w tym sensie, żebyśmy nie trak­towali Rosjan już kompletnie jako orków ludojadów, bo jednak tam żyją normalni ludzie, którzy płaczą, chorują, śmieją się. Ale w ten sposób normalizujemy też kraj, który w zeszłym roku dwu­krotnie nas zaatakował, stanowi dla nas zagrożenie - mówi dalej nasz gość. I podkreśla, że materiału, który pokazywałby praw­dziwą rosyjską rzeczywistość, nie da się zrealizować „w realiach półtotalitarnej Rosji”. Czego więc twórcy materiałów z Rosją nie pokazują? - Nikt nie pokazuje tego, że połowa ludności wiejskiej nie po­siada dostępu do normalnej toalety, że szkoły wyglądają jak z lat 60., sale się rozpadają, a w wielu miastach 50-tysięcznych nie ma karetek i szpitali. Jest mnóstwo wyludnionych wsi, na Syberii jest ogromny problem z alkoholizmem, a poziom HIV jest równy krajom afrykańskim, gdzie toczą się wojny - wymienia doktor Benedyczak. - Myślę, że (vlogerzy - przyp. red.) mogą udawać, że nie wie­dzieli o „ogonie” albo go nie zauważyli, ale nie wierzę w to, że nie byli tego świadomi - mówi dalej doktor Benedyczak. Stwierdza też, że wielu ujęć, które widzimy w materiałach, nie dałoby się zrealizować bez wiedzy służb. - Rosjanin DOSKONALE WIE, w jakim kraju żyje, nawet jeśli tego głośno nie powie. On tak po prostu Polakowi z kamerą, obywatelowi jednego z najbardziej wrogich państw NATO, bo to słyszy Rosjanin co­dziennie w telewizji, nie pozwoli wsiąść do swojej ciężarówki, pojeździć po mieście i porozmawiać. To jest kontrolowane. „Gorzej niż za Stalina" Nasz gość tłumaczy również, że poruszanie się po Rosji nie jest tak proste, jak wynika to z niektórych materiałów. Podobnie pro­blematyczne może być zdobycie pozwolenia na wjazd. O tym, jak trudno jest pracować w Rosji przedstawicielom mediów, świadczy jego zdaniem choćby to, ilu zostało w Moskwie korespondentów. Zauważał, że w tej kwestii jest dzisiaj „gorzej niż w czasach sta­linowskich” a w Moskwie pracuje jedynie korespondent BBC. - To nie są błahe rzeczy, że ktoś po prostu pojedzie i powiemy, że będzie pokazywał inny obraz Rosji. Bo Krzysztof Stanowski sobie wymyśli, że to jest nisza, którą wyeksploatuje tak samo jak reklamę podpasek - ocenia doktor Benedyczak. - Prawdopo­dobnie Rosja nie cofnie się przed atakami wobec Polski, jesteśmy doskonałym przykładem, żeby pokazywać krajom europejskim, że jak będą nadal pomagać Ukrainie, to takie hale jak przy Mary- wilskiej będą płonąć, być może będą ginąć ludzie. Ekspert przestrzega również tych, którzy mogą chcieć pójść w ślady podróżników jeżdżących do Rosji. - Dwa, trzy razy może się udać, a za piątym razem już nie - ostrzega. - Trafi się na zbyt nadgorliwego pracownika służb albo ktoś we władzach uzna, że warto mieć kolejnych pięciu Polaków w więzieniach, którzy będą przetrzymywani. To jest ryzyko. [Tekst: PIOTR BAREJKA] zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem Anne Applebaum
Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem
Anne Applebaum
Tłumaczenie książki ukazało się we wrześniu 2024 roku, czyli niespełna dwa lata temu, a w międzyczasie status trzech opisywanych w książce krajów uległ zmianie: Syria- zakończyła się wojna domowa, w Wenezeuli Maduro został porwany, a w Iranie umocnił się nowy przywódca, a Iran w zasadzie wygrał wojnę, którą USA kilkukrotnie już ogłaszało za wygraną. Na przestrzeni niecałego roku dwukrotnie USA na wiele lat miało zatrzymać rozwój irańskich mocy militarnych. Ameryka osunęła się w wewnętrzny chaos, a Ukraina z kraju w mocnej defensywie stopniowo przechodzi do ofensywy nie tylko w wojnie, ale również w eksporcie swojej technologii. Niemniej jednak analizy autorki są bardzo cenne, obraz świata i wizja przemian po 89 roku była mocno niepełna i nazbyt optymistyczna, gdyż pomijano aspekt militarny i wyścig zbrojeń, który oba bloki po dwóch stronach żelaznej kurtyny trzymał w szachu. Wraz ze zniknięciem dychotomicznego podziału świata zmieniła się znacząco dynamika, układ sił i podczas gdy Zachód żywił się uproszczoną ideologią końca historii, pozostałe kraje budowały swoje alternatywne systemy polityczne, gospodarcze, często na brudnym styku biznesu i polityki. Autorka mówi wprost, nie mamy do czynienia z jakimś przełomem, ale bardziej z końcem ślepoty i przymykania oczu na patologie systemu. Bardzo przydatna, potrzebna i otwierająca oczy lektura. Polecam.
Jacek Kafel - awatar Jacek Kafel
ocenił na 6 5 dni temu
Uwierz w plan. Skąd się wziął QAnon i jak namieszał w Ameryce William Sommer
Uwierz w plan. Skąd się wziął QAnon i jak namieszał w Ameryce
William Sommer
Ta książka miejscami bawi, miejscami przeraża, ale przede wszystkim przygnębia. Wydawałoby się, że w XXI wieku, kiedy dostęp do informacji jest tak łatwy, oszołomi powinni wyginąć. Zdaje się, że jest jednak odwrotnie - dzięki mediom społecznościowym rosną w siłę. Najbardziej zaskoczyło mnie jedno zdanie, zamieszone w ostatnim rozdziale - o tym, że pod płaszczykiem prawicowych fantazji, wyzwawcy QAnonu marzą skrycie o świecie obiecywanym przez... lewicę. Zredykalizowali się, bo czuli się zmarginalizowani przez system, oszukani, pozostawieni samym sobie. Autor postuluje wręcz, że sprawny publiczny system zdrowia, podniesienie pensji minimalnej i przystępne cenowo mieszkania mogą być skutecznym lekarstwem na brednie QAnonu. Ma to sens - frustraci, którzy nie mają się do kogo zwrócić, zwracają się w końcu do innych frustratów oraz cyników, którzy ich frustrację wykorzystują. Kiedyś był to kościół. Z kościołem jednak jest ten problem, że głosi słowo boże przekazane ludzkości dwa tysiące lat temu - lub nawet wcześniej. Przeciętny człowiek w XXI wieku nie widzi jasnego związku między przypowieściami biblijnymi a własnym życiem. Jeszcze 200 lat temu świat niewiele różnił się od czasów Jezusa, jednak wraz z nadejściem ery przemysłowej, wszystko gwałtownie ruszyło do przodu, pozostawiając w tyle zdezorientowanych ludzi. W takiej sytuacji tym łatwiej uwierzyć im w szalone teorie spiskowe, zwłaszcza jeśli ich głosiciele obiecują im "raj na ziemi" i to, że sprawiedliwości stanie się zadość. Szczególnie ciekawa jest fiksacja na punkcie maltretowania, w tym - molestowania - dzieci. To nie tylko odniesienie się do naturalnej potrzeby ludzi, żeby chronić dzieci, jak twierdzi autor. To też odpowiedź na coraz częstsze rewelacje o zbrodniach kościoła. Skoro mainstream może atakować kościół, to dlaczego by nie zaatakować mainstreamu? To, że oskarżenia są wyssane z palca, nikogo nie interesuje, ważne, że można powiedzieć: kościół może i jest zły, ale jego oskarżyciele są jeszcze gorsi. Niepokojąca jest skłonność do przemocy wyznawców QAnonu. Z drugiej strony, nie dziwi - skoro są wśród nich głównie konserwatyści, dla których posiadanie broni jest niezbywalnym prawem człowieka. Majaki QAnonu to wołanie o pomoc - błaganie o godne życie. Szkoda tylko, że jest wykorzystywane przez szarlatanów, a nie jest - jak chciałby tego autor - przyczynkiem do dojrzenia problemów trawiących społeczeństwo i walki z nimi. Oraz edukacji, edukacji, edukacji.
Ida - awatar Ida
oceniła na 8 4 miesiące temu
Afryka to nie państwo Dipo Faloyin
Afryka to nie państwo
Dipo Faloyin
Dobra książka. W lekkiej formie przekazuje solidną dawkę wiedzy o Afryce, pozwalając lepiej zrozumieć jej historię a przez to i współczesność. Niektóre sprawy są szeroko znane, jak np. to, że nie tylko "Afryka to nie państwo", ale też wiele afrykańskich państw to nie państwa, w sensie, jaki przywykliśmy nadawać temu pojęciu w Europie (i świecie Zachodu w ogólności), czyli względnie jednolite etnicznie państwa narodowe ukształtowane przez nacjonalizm rodem z XIX wieku. To zlepki plemion, które znalazły się na jednym terytorium w konsekwencji kolonialnych podziałów, co doskonale pokazują dzisiejsze granice, wiele jak spod linijki. Nic dziwnego, że obywatele tych państw nie uznają ich za swoje, bo identyfikują się z plemieniem i klanem, a nie abstrakcyjnym dla siebie tworem, na którym im nie zależy i traktują go jak łup do wyciśnięcia jak cytryna, kiedy na chwilę im, a nie "onym" wpadnie w ręce. Niestety, mają konkurencję zewnętrzną, bo Afryka znów jest kolonizowana, po cichu, ale z tego samego powodu, co w XIX w., dla jej bogactw naturalnych. Są też oczywiście w książce smaczki, czyli wiedza mało znana, a fascynująca, jak np. o nigeryjskim przemyśle filmowym, albo świetne kawałki satyryczne, jak np. szydercza dekonstrukcja wizerunku Afrykanina utrwalanego w kinie zachodnim (postaci "dyktatora" albo "afrykańskiego studenta"). Przyjemnie się czyta, a i w głowie coś po tej lekturze zostaje.
q-anons - awatar q-anons
ocenił na 7 2 miesiące temu
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji Ed Conway
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji
Ed Conway
Oto sześć surowców, na których Ed Conway opiera swoją fascynującą opowieść o fundamentach współczesności: piasek, sól, żelazo, miedź, ropa naftowa oraz lit. Te pozornie pospolite substancje stanowią kręgosłup naszej cywilizacji, a ich zrozumienie pozwala spojrzeć na historię i przyszłość ludzkości z zupełnie nowej perspektywy. W swojej książce „Skarby Ziemi” Conway wykonuje tytaniczną pracę, za którą przyznaję mu mocne 8/10. To reportaż totalny, który zabiera nas w miejsca zazwyczaj niedostępne dla oka przeciętnego konsumenta: od ultra-czystych kopalni kwarcu w Karolinie Północnej, przez gigantyczne huty stali, aż po solniska w Ameryce Południowej. Autor nie tylko opisuje procesy wydobywcze, ale przede wszystkim tłumaczy skomplikowaną sieć zależności, która sprawia, że bez piasku o specyficznej ziarnistości nie mielibyśmy ani wieżowców, ani procesorów w naszych smartfonach. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Conway demitologizuje naszą „cyfrową” rzeczywistość. Często wydaje nam się, że żyjemy w świecie niematerialnym, opartym na chmurze i algorytmach. Autor brutalnie przypomina, że każda linijka kodu i każde połączenie wideo wymagają fizycznego podłoża: miedzianych kabli, krzemowych wafli i ogromnych ilości energii. Lektura uświadamia, że przejście na „zieloną energię” wcale nie oznacza ucieczki od górnictwa – wręcz przeciwnie, wymaga ono jeszcze intensywniejszej eksploatacji złóż litu czy miedzi niż kiedykolwiek wcześniej. Książka jest napisana stylem niezwykle przystępnym nawet dla laika, niemal przygodowym. Conway ma dar opowiadania o skomplikowanych procesach chemicznych i geologicznych w sposób, który angażuje emocjonalnie. Kiedy opisuje trudności w uzyskaniu idealnie czystego krzemu, czytelnik zaczyna doceniać technologię nie jako magię, ale jako owoc wieków ludzkiej determinacji i walki z materią. To właśnie ta historyczna perspektywa – łączenie epoki brązu z nowoczesną elektroniką – sprawia, że „Skarby Ziemi” czyta się jednym tchem. Dlaczego jednak 8, a nie 10? Mimo ogromnej wiedzy, Conway momentami zbyt mocno skupia się na detalach technicznych, co może nieco nużyć czytelnika mniej zainteresowanego inżynierią. Ponadto, choć autor dotyka kwestii ekologicznych i geopolitycznych, chwilami odnosi się wrażenie, że optymizm technologiczny przesłania mu mroczniejsze aspekty eksploatacji planety. Brakuje tu nieco głębszej refleksji nad etycznymi kosztami wydobycia w krajach trzeciego świata, choć autor ich całkowicie nie ignoruje. „Skarby Ziemi” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak działa świat. To książka o pokorze wobec zasobów, które uważamy za oczywiste, i o niebezpiecznej kruchości łańcuchów dostaw. Ed Conway udowadnia, że niezależnie od tego, jak bardzo zaawansowani się staniemy, nasze przetrwanie zawsze będzie zależeć od tego, co uda nam się wygrzebać z ziemi pod naszymi stopami. To trzeźwiące, błyskotliwe i niezwykle potrzebne dzieło, które zmienia sposób, w jaki patrzymy na przedmioty codziennego użytku. Od teraz zwykła szczypta soli czy kawałek szkła nigdy nie będą już dla Ciebie tym samym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 5 dni temu
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii Geoffrey Cain
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii
Geoffrey Cain
Obok Tybetańczyków najbardziej prześladowaną mniejszością w Chinach są Ujgurzy. Zamieszkują oni region Sinciang i wyznają islam. Poddawani są ciągłym represjom przez reżim komunistyczny, zaś każdy ich krok, gest, słowa są rejestrowane przez wszechobecne kamery, czujniki oraz systemy skanowania twarzy. Około dwóch milionów Ujgurów jest uwięzionych w obozach reedukacyjnych, gdzie poddawani są ciężkiej, niewolniczej pracy oraz praniu mózgu. Ich dziedzictwo kulturowe i cywilizacyjne jest niszczone przez władze chińskie. Sinciang stał się poligonem doświadczalnym w którym komuniści zaczęli testować obsługiwany przez sztuczną inteligencję system oceny społecznej oraz technologie służące inwigilacji obywateli. Z czasem pojawiły się one w całym kraju i do dnia dzisiejszego pozwalają służbom i politykom w pełni kontrolować życie wszystkich mieszkańców Państwa Środka oraz karać tych, którzy odważą się wyrazić sprzeciw wobec władzy nie tolerującej odstępstw od założonej przez siebie normy, indywidualizmu oraz wolnomyślicielstwa. "Doskonałe państwo policyjne" ukazuje w pełni obraz współczesnych Chin do złudzenia przypominający wizję świata z "Roku 1984" Orwella oraz "Nowego, wspaniałego świata" Huxleya. Obywatele pozbawieni są tam prawa do swobodnego spędzania własnego czasu oraz wyrażania własnego zdania. Poddawani permanentnej kontroli, żyją w ciągłym strachu przed Wielkim Bratem czuwającym nad ich życiem przez 24 godziny na dobę. Technologia, która rzekomo ma służyć bezpieczeństwu jest bowiem konstruowana przeciwko obywatelom. Niektóre państwa oraz organizacje międzynarodowe wzorują się na Chinach, wprowadzając u siebie cyfrowy totalitaryzm i rozbudowując systemy oparte na sztucznej inteligencji, których celem jest ograniczanie swobód obywatelskich i informowanie służb o zachowaniach uznawanych za przejaw nieposłuszeństwa wobec reżimu. Reportaż ten porusza również temat Ujgurów - mniejszości prześladowanej przez chińskie władze, które dążą do wyrugowania ich historii, tradycji, języka i kultury. Media mainstreamowe rzadko też wspominają o tym, iż uwięzieni w obozach reedukacyjnych Ujgurzy są wykorzystywani do niewolniczej pracy (m.in. budowy paneli fotowoltaicznych), zaś ci, którym udaje się uciec za granicę padają ofiarą gróźb i szantaży ze strony komunistycznej jaczejki. Wielu ujgurskich działaczy bezskutecznie woła o pomoc w ocaleniu ich mniejszości od całkowitej zagłady oraz nadaniu im prawa do samostanowienia. O rozbudowanym systemie inwigilacji w Chinach czytałem już kilka lat temu w różnych artykułach oraz słuchałem na ten temat podcastów. Już wtedy temat ten mocno mną wstrząsnął. Jednakże po lekturze tego reportażu jestem jeszcze bardziej przerażony tym, jak władze chińskie traktują Ujgurów oraz swoich obywateli, odmawiając im prawa do wolności oraz nadmiernie ingerując w ich życie prywatne. Książka ta zmusiła mnie do przemyśleń nad tym, jak przerażająca może okazać się dla nas najbliższa przyszłość. Świat znany do tej pory z filmów i książek science fiction zaczyna się niestety realizować na naszych oczach. Polecam.
Maras - awatar Maras
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Nierówności po polsku. Dlaczego trzeba się nimi zająć, jeśli chcemy dobrej przyszłości nad Wisłą Paweł Bukowski
Nierówności po polsku. Dlaczego trzeba się nimi zająć, jeśli chcemy dobrej przyszłości nad Wisłą
Paweł Bukowski Jakub Sawulski
WIELORECENZJA_NOWE HISTORIE GOSPODARCZE POLSKI NOWOCZESNEJ. O NIERÓWNOŚCIACH, CZYNNIKACH ENDOGENICZNYCH I „ZŁOTYM WIEKU” Twój ojciec był wielki dyrygentem, a ty? Nie potrafisz zadbać o swoje sprawy! Jak mówi Jarek, w życiu musisz być rekinem, jeśli nie chcesz żeby dopadły cię inne rekiny. I Jarek jest rekinem, i obrotny też jest. Ale po co ja ci o tym mówię... Kuba, musisz być silny! Nie zrób czegoś głupiego... Kochałam cię... Chłopaki nie płaczą MIĘDZY CHATĄ z KRAJA A SZKLANYMI DOMAMI Jeszcze 20 lat temu Henryk Samsonowicz zastanawiał się czy Polska w ogóle jest w Europie, i jakie zajmuje w niej miejsce (spoiler alert: prawie ostatnie, ale jest „na skraju”). Polska kultura ekonomiczna miała swój „MIŚ”-owy charakter (8 cech polskiej kultury ekonomicznej to familiaryzm, niechęć do dużych instytucji, „solidarność” moralna”, anarchiczny kolektywizm, dwuznaczna przedsiębiorczość, krótkowzroczność, konsumpcjonizm, niejednoznaczny stosunek do bogactwa, za Marody/Kochanowicz). Po upadku komunizmu i wejściu do UE, nastąpił jednak trwały wzrost gospodarczy, który pozwolił odejść (na ile?) demonom przeszłości (ograniczeniom w rozwoju, słynnemu „zacofaniu”). Czyli byliśmy zbyt krytyczni dla siebie, dla komunistów, dla Balcerowicza? Czyja to zasługa, jeśli w ogóle czyjaś? Czy wyjście z „zacofania” jest faktem, propagandą czy może czymś tymczasowym? Czy otwarcie na świat (Europa da się lubić), import technologii i integracja z UE to perpetuum mobile wzrostu? Czy to, co było naszym celem: dogonienie Zachodu, spowodowało, że jesteśmy już Zachodem? Czy wejście do G20 to formalizacja naszego statusu „lidera wzrostu”? A może jak w 1789, 1830, 1863 i 1939 roku wszystko to mokre sny o potędze pisane na piaskach Mazowsza? NOWA HISTORIA GOSPODARCZA Cały początek XXI wieku, to starcie między nowymi ujęciami historii gospodarczej świata. Koroną tych zmagań jest wyjaśnienie „wielkiej dywergencji”, czyli dlaczego Zachód wyprzedził „resztę”.(Niall Ferguson stworzył nawet program tv „The West&The Rest). Początkiem tej dyskusji była książka Kenetha Pommeranza „The great divergence”. Z grubsza panują dwa stanowiska: (i) kalifornijska szkoła historii gospodarczej: czynniki środowiskowe (Keneth Pommeranz, Jack Goldstone) – brak wyjątkowości Europy, przygodna różnica wynikająca z industrializacji napędzanej węglem i koloniami (200 lat przewagi europejskiej); (ii) (ii) Nowa szkoła historia gospodarcza: kultura i instytucje (Joel Mokyr, Daron Acemoglu, Douglas North, David Landes) -wyjątkowość Europy, głębokie korzenie takie jak parlamentaryzm, rodzina nuklearna, innowacyjne społeczeństwo etc., 500 lat przewagi europejskiej). Zobaczmy, co mówią trzy książki z zakresu szeroko pojętej polskiej historii gospodarczej i ekonomii. 1.POŻEGNANIE Z PAŃSZCZYZNĄ- całkiem nieszczęśliwy kraj Książka Piotra Korysia jest tłumaczeniem na polski jego syntetycznej historii gospodarczej Polski dla świata anglofońskiego (takimi ścieżkami chadza nauka, parcie na współczesną łacinę, np.w filozofii computational theories of mind Miłkowskiego czy The Epistemic Lightness of Truth: Deflationism and its Logic Cieślińskiego, nagradzane książki filozoficzne nie są wydane w języku polskim). Główne tezy książki są dwie. Po pierwsze, najważniejszą przyczyną niedorozwoju Polski w XIX i XX wieku były czynniki zewnętrzne, będące poza kontrolą naszych elit. Mówiąc krótko, Polska była kolonią, co w naszej tradycji ładnie nazywa się zaborami (tak jakby podbój przez ląd był czymś istotowo różnym od podboju zamorskiego). Raz eksploatacja polegała na transferze zasobów do centrum, raz na systemowym niedofinansowaniu, bo teren wojenny przygraniczny (Mazowsze Północne w Rosji), raz na specjalizacji ziem pod rolnictwo (Poznańskie w Prusach), a w czasach wojennych na zwyczajnej grabieży (Niemcy i Rosjanie w trakcie wojen światowych). Jednak XIX i XX wiek był okresem „wielkiego wzbogacenie” w ogóle, zatem ziemie polskie również rozwijały się, ale bez synchronizacji przy pomocy państwa narodowego, co powodowało, że „ulatniał” się efekt synergii. Krótkie epizody suwerenności lub semisuwerenności (1788-1792, 1807-1831, 1918-1939, 1956-58, 1989-2026) nie pozwalały na „ustawienie” parametrów gospodarki w optymalny dla „tutejszych” sposób. Ziemie w dorzeczu Wisły odcięto od morza, Galicję odcięto od reszty ziem polskich, kongresówkę związano z rynkami rosyjskimi, poznańskie z niemieckimi (słynna teza Róży Luksemburg o nieekonomiczności niepodległej Polski). Druga obserwacja to tzw. długie pożegnanie z pańszczyzną. Polski model gospodarczy oparty na tzw. kulturze folwarku był z nami od XV do XX wieku, a właściwie do czasów III RP, bo PRL zakonserwował wieś w „chłopstwie” ( i chłoporobotnictwie), a w PGR-ach panowały stosunki folwarczne. Nie dały radę temu ani rządy zaborcze, ani II RP. I chociaż podział na szlachtę i chłopów „wbudował” się w nasz kod kulturowy, to o dziwo, dzięki tzw. implementacji prawa europejskiego oraz zachodnim koncernom (tym strasznym korporacjom z korposzczurami, co transferują zasoby nasze) znikł w XXI wieku jako zjawisko dominujące. Czy na zawsze? Wśród czynników sprawczych u Korysia występuję też ciekawy zwrot „łut szczęścia”. Tak jak w biologii oprócz doboru naturalnego czynnikiem sprawczym ewolucji jest dryf genetyczny oraz ograniczenia konstrukcyjne gatunków, tak w ekonomii i historii, pewne czynniki są poza naszą kontrolą. Poza kontrolą lokalnych elit Polski był przez większość czasu badanego układ sił w regionie (wiedeński: 1815-1915, jałtański 1945-1989). Polska przez większość okresu była w strefie wpływu Rosji (wschodnia część) lub państw niemieckich (zachodnia część). Proces modernizacji spowodował, że elita polska (ziemiaństwo-dawna szlachta i magnateria) traciła wpływy, zwłaszcza w sferze gospodarczej, na rzecz burżuazji warszawskiej i łódzkiej etc.), która często-gęsto miała inne pochodzenie etniczne, zwłaszcza niemieckie i żydowskie, co przecież nie dziwne bo od średniowiecza tak było, że Polacy nie garnęli się do „biznesu”. Co więcej, w naszym regionie nie było klimatu dla biznesu (co próbuje niuansować np. Wyżga w swych badaniach mobilności chłopów). Kultura polska była w dużej mierze skrojona pod życie wiejskie, a biznesy, nawet te łódzkie i warszawskie, potrzebowały glejtu z Petersburga. Rodząca się nowoczesna elita, konglomerat burżuazji i ziemiaństwa (1863-1939) została dosłownie wymordowana przez Niemców (Żydzi, inteligencja) i Sowietów(ziemiaństwo). Krótkie okienko suwerenności w latach 20. I 30 XX wieku zdominowały wojny, odbudowy i kryzysy gospodarcze. Życie gospodarcze II i III RP było pod wpływem dużego udziału kapitału zagranicznego, co też nie dziwne, bo od średniowiecza jesteśmy w niemieckiej strefie gospodarczej (zob. np. Historia Bałtyku Northa). Jesteśmy trochę narodem nacjonalistów, jednak „obcy” są wśród nas od „zawsze”, a często to oni „przywożą” dary cywilizacji (od chrześcijaństwa francuskich i niemieckich mnichów do neoliberalizmu Dżefreja Sachsa). Poziom otwartości na świat jest wartością ciężko mierzalną, i równie trudno ocenną, bo w pewnym momencie powoduje problemy z tożsamością grupy (vide: utrata kulturowa Śląska prze „żywioł” polski, nie wierzę, że piszę to słowo). Dopiero, dobry układ geopolityczny (okno rozwojowe) po 1989 roku połączony z integracją z zachodnim modelem rozwoju (silne instytucje+niska korupcja+ kultura przedsiębiorców) dał Polsce możliwość dokooptowania do krajów rozwiniętych w XXI wieku. NIERÓWNOŚCI PO POLSKU- POLITYKA PUBLICZNA TO NIE ZAWSZE „KOMUNIZM” Przez większość historii ludzkiej, populacje były zarządzane w sposób oligarchiczny (czyli nieliczna elita, tzw. dwór „hodowała” owieczki-lud i czerpała z niej zyski). Co więcej, do połowy XX wieku większość krajów to były kraje rolnicze. W Polsce w 1921 roku 0,5 % właścicieli miało 50% ziemi. Od stu lat jakoś to się poprawia (jak piszą autorzy: był to wynik spadku wartości aktywów w okresach wysokiej inflacji, fizycznego zniszczenia mienia podczas wojen światowych, nakładania podatków majątkowych, wzrostu majętności klasy średniej, upowszechnienia własności nieruchomości oraz rozwoju publicznych systemów emerytalnych), podobno dzięki wojnie i komunizmowi (teza Ledera, Scheidela i Piątkowskiego). Od lat 80. XX w skali Zachodu, poprawia się trochę wolniej. Książka „Nierówności po polsku” nie dlatego jest ważną, że przekazuje to, co mówi wielu już od 20 lat: nierówności są za duże. To, co pokazują autorzy to tzw. rewolucję wiarygodności w ekonomii, prawidłowe prowadzenie badań empirycznych i korzystanie z statystyki. Przykładowo takie podejście zmieniło podejście do płacy minimalnej. Oto jak to wyglądało: rynek pracy jest daleki od konkurencji doskonałej. Założenie, że działa on jak każdy inny było jedną z głównych przyczyn błędnego myślenia o skutkach płacy minimalnej – do momentu gdy zaczęto je badać empirycznie. Dzisiaj rynek pracy porównuje się raczej z monopsonem – formą organizacji rynku, w której jest niewielu odbiorców oraz wielu dostawców określonego towaru lub usługi. W takiej sytuacji odbiorca dąży do zakupu dobra po zaniżonej cenie. Badania wskazują, że pracodawcy na rynku pracy mają i wykorzystują właśnie pozycję monopsoniczną, zaniżając płace czasem znacząco poniżej poziomu wyznaczanego przez produktywność pracy. Najsilniej uderza to w pracowników o najniższych kwalifikacjach. Jest to sytuacja nieefektywna – zbyt niskie płace w stosunku do produktywności prowadzą do zatrudnienia niższego niż w równowadze. Dlatego paradoksalnie ustalenie płacy minimalnej może prowadzić wręcz do wzrostu, a nie spadku zatrudnienia. Jest więcej takich „faktów” i „mitów”. Oto one: 1. Mit: studia to bzdura. Fakt: Każdy dodatkowy rok przeciętnej liczby lat edukacji obywateli zwiększa PKB na osobę kraju o 3–6%. 2. Mit: studia to bzdura. Fakt: Upowszechnienie edukacji wyższej było jednym z ważniejszych czynników szybkiego wzrostu gospodarczego w Polsce po 1989 roku. 3. Mit: zawodówki i technika dają pracę, a licea tworzą „gapiszony”. Fakt: w długim okresie – kształcenie zawodowe zmniejsza możliwości zmiany ścieżki kariery w przyszłości oraz skutkuje słabszymi i mniej zróżnicowanymi sieciami kontaktów. 4. Mit: Gimnazja to „parubstwo”. Fakt: wprowadzenie gimnazjów przypisuje się znaczące zasługi dla poprawy umiejętności polskich piętnastolatków po 2000 roku. 5. Mit:Dzieci wychowują się najlepiej w domu. Fakt: dzieci, które uczęszczały w przeszłości do żłobków, mają wyższe umiejętności, zarówno edukacyjne, jak i społeczne – osiągają lepsze wyniki w nauce, skuteczniej radzą sobie z codziennymi czynnościami oraz łatwiej odnajdują się w relacjach z rówieśnikami. Powtórzmy banał: duże nierówności są złe dla gospodarki, teoria skapywania to mit (w 2020 roku London School of Economics, kuźnia liberalnych ekonomistów opublikował znamienne dane o systemach podatkowych w ciągu ostatnich 50 lat pt. Niskie podatki dla bogatych nie pobudzają gospodarki). Jednak do polskiej elity gospodarczo-politycznej te wnioski dochodzą powoli, o czym świadczą działania rządów Morawieckiego i Tuska, a także obietnice prezydenta, że nie będzie podnosił podatków. Jednym optymizmem jest fakt, że książka ta dostała laur książki roku od prestiżowego „Pulsu biznesu”. Autorzy proponują 10 rozwiązań m.in. opodatkowanie spadków, likwidację przywilejów podatkowych (likwidacja podatku liniowego, ryczałtu, podatku Belki), inwestycje w edukacje (żłobki, darmowe obiady, podwyżki dla nauczycieli), ochrona prawa pracy (Fundusz pracy, PIP, udział pracowników w decyzjach). Czy to już Jak piszą autorzy: Dzieje Polski dobitnie pokazują kluczową rolę instytucji i polityki publicznej, jednocześnie dostarczając argumentów, że nie ma czegoś takiego jak „naturalny spadek nierówności” następujący wraz z rozwojem gospodarczym. Spadek nierówności po drugiej wojnie światowej nie był wynikiem działania „naturalnych sił ekonomicznych” wbudowanych w proces rozwoju, podobnie ich wzrostu po 1989 roku nie można wyjaśnić po prostu globalnymi procesami gospodarczymi.(…)bliższe przyjrzenie się niektórym epizodom polskiej historii wskazuje na spore znaczenie sił ekonomicznych, zwłaszcza zmian technologicznych i globalizacji, ich wpływ na podział dochodu zależy od szerszego kontekstu instytucjonalnego, czyli: instytucji rynku pracy, takich jak związki zawodowe czy płaca minimalna; dostępności edukacji publicznej, a także skali i kierunku transferów rządowych. Innymi słowy: dzieje nierówności w Polsce uczą, że to od nas samych zależy, w jak bardzo rozwarstwionym społeczeństwie żyjemy. ZŁOTY WIEK- TO NIE JEST KONIEC, TO NAWET NIE JEST POCZĄTEK KOŃCA. ALE BYĆ MOŻE, JEST TO KONIEC POCZĄTKU! Marcin Piątkowski napisał książkę, dzięki której sprzedajemy polską gospodarkę zagranicą jako success story. Oto, biedni, waleczni Polacy dzięki wind of change z 1989 otrzymali szansę od losu i ją wykorzystali, bo okazali się krajem przedsiębiorców. Jak kraj długi i szeroki zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu przedsiębiorstwa, banki i restauracje (co prawda zwijał się przemysł, ale dezindustrializacja i gospodarki usługowe na Zachodzie to trend powszechny, zobacz przypadek UK). O czym się nie mówi, albo mówi się nie mało, ten wielki wzrost powstał pod egidą ideologii zwanej obecnie „neoliberalizmem”, gdzie ceni się tzw. wartości burżuazyjne (przedsiębiorczość, „i obrotny też jest” jak to mówi o swoim nowym chłopaku Weronika z „Chłopaków nie płaczą”, gdy porzuca swojego chłopaka-inteligenta) i instytucje takie jak wolny rynek, bank centralny, wolna konkurencja, czy rządy prawa. Nie ceni się natomiast państwa, zwłaszcza jego wersji z lat 30-70 XX wieku(europejskie państwo opiekuńcze, hołd dla niego to natomiast „Powojnie” Tonego Judta), której podwaliny teoretyczne dał John Maynard Keynes. W tej atmosferze neoliberalizmu i upadku komunizmu od lat 70. XX wieku wydźwignęły się takie kraje jak Polska, Wietnam, czy wielki konglomerat gospodarek autorytarnych i globalnego Południa, BRICS. Wizja Piątkowskiego jest następująca: Polska tkwiła w więzach „starego” porządku, który blokował wzrost. Mówimy tutaj o tezie lewicowej (Leder, Sowa), że do zaborów nie było w Polsce szlacheckiej instytucji nowoczesnych takich jak kredyt hipoteczny, biurokracja, równość formalnoprawna etc., oraz, że stary porządek betonowała oligarchia post-szlachecka, do momentu jej wyrugowania przez zniszczenia wojenne i i jej dobicia przez komunistów. Piątkowski pokazuje ciekawie, że komuniści stworzyli warunki dla późniejszego wzrostu poprzez egalitaryzm, edukację, elektryfikację i inne usługi publiczne (budownictwo, służba zdrowia), które stworzyły kapitał społeczny kraju tj. wykształconą, dobrze odżywioną i zdrową populację potencjalnych pracowników zachodnich biznesmenów. To również stalinowska industrializacja wypchnęła Polskę z roli i wsi do miast, a wiadomo „Stadtluft macht frei[”, nawet to komunistyczne. Piątkowski pokazuje, że fundamenty wzrostu III RP były wyrąbane reformach struktury polskiego społeczeństwa i państwa (z wsi do miasta, z rolnictwa w przemysł, z analfabetyzmu w powszechną edukację etc.). Piątkowski wskazuje, korzystając z terminologii Acemoglu, że Polska komunistyczna stworzyła inkuzywne (włączające) i egalitarna społeczeństwo, czego nie udało się zrobić elitom polskim i zaborczym do końca II wojny światowej. Kluczem dla zrozumienia pewnego schematyzmu Piątkowskiego jest założenie, że „kopiowanie” instytucji jest warunkiem wystarczającym dla zaistnienia wzrostu. Jak pokazuje historia sądownictwa konstytucyjnego w ostatniej dekadzie, oprócz instytucji muszą istnieć osoby broniące instytucji, bo nie ma demokracji bez demokratów, tak i kapitalizmu bez kapitalistów. Jak pokazuje bardziej zniuansowana propozycja Korysia, polska modernizacja to proces ciągły, i nie było jednego komunistycznego pchnięcia (II RP również reformowała, wielki wzrost gospodarczy miał miejsce również w II połowie XIX wieku itp.). W Polsce szlacheckiej, pod zaborami, w międzywojniu zawsze był nurt zachodni, chodzi tylko o to, że praktycznie zawsze przegrywał (konstytucja 3 maja, księstwo warszawskie, reformy społeczne, demokracja w II RP). I musimy z tych porażek wyciągnąć wnioski. PODSUMOWANIE_Adam Smith klaszcze, Karol Marks drapie się po brodzie, osoby na śmieciówkach tańczą… Trzeba być silnym i nie robić głupot, jak to mówi Weronika, i umieć zadbać o swoje sprawy. Weronika zapomniała jednak, że łut szczęścia i brak konfliktów z grubymi rybami są równie ważne jak „wartości”. Polski model rozwoju, jak wszystkie recepty z nauk społecznych, ma swoje wewnętrzne problemy. Opisując zjawiska społeczne trafiamy na skały takiego poziomu złożoności i wieloczynnikowości, że albo ładujemy się w uproszczenia(redukcjonizm), albo w trywializm (holizm). Nierówności są ważne (Sawulski, Novkmet, Brzeziński), jednak to nie wszystko. Historia i szczęście są ważne (Koryś), jednak to nazbyt ogólne stwierdzenie. Polski cud gospodarczy rozwinął się na glebie komunizmu podlanym neoliberalnym sosem na wzrastanie (Piątkowski, idee), jednak jak każdy success story ma swoje koszty (Kowalik, Kieżuń). Od czasów Pikietty’ego historia gospodarcza wraca do dynamiki walki o zasoby między bogatymi i resztą, co każe nam wracać do klasyka tego podejścia, Karola Marksa. Z drugiej strony, dostrzegamy wielką słabość Marksa, w której przyczynowość działa tylko z kierunku ekonomia ku reszcie, a już jego wielcy adwersarze tacy jak Max Weber i Joseph Schumpeter wiedzieli, że kultura i „duch” kapitalizmu też się liczą. Na przykładzie Polski widać jak wiele stereotypów można mieć na własny temat. Ani katolicyzm, ani komunizm nie zabetonowały Polski w kleszczach zacofania, bo „długie trwanie” to tylko „trwanie” tylko, że dłuższe. Polski cud gospodarczy był dziełem ludzi z krwi i kości, wychowanych w duchu i Solidarności, i Jana Pawła II, i liberalizmu, i „zreformowanych” komunistów, a nie tylko kultury folwarku, amoralnego familizmu, czy homo sovieticusów. U steru gospodarki stały tak różne postaci jak Balcerowicz, Kołodko, Belka, czy Hausner. Polski firmy są i państwowe, i prywatne, i z kapitałem zagranicznym. Może w tym „Wędrującym świecie” taki misz-masz, polnische Wirtschaft, to był strzał w dziesiątkę? Ps. 250 lat temu powstało założycielskie dzieło historii gospodarczej Adama Smitha „Badania nad naturą i przycznami bogactwa narodów”. Sam Smith o Polsce ówczesnej myślał tak: Polska, w której system feudalny wciąż ma miejsce, jest dzisiaj krajem równie nędznym, jakim była przed odkryciem Ameryki. Co czytać: Polska: Balcerowicz: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5168784/800-dni-szok-kontrolowany Kołodko: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/47876/wedrujacy-swiat Koryś: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5171299/pozegnanie-z-panszczyzna-historia-gospodarcza-polski-od-rozbiorow-do-dzis Piątkowski: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5087304/zloty-wiek-jak-polska-zostala-europejskim-liderem-wzrostu-i-jaka-czeka-ja-przyszlosc Kizwalter: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4948223/polska-nowoczesnosc-genealogia Leder: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/221208/przesniona-rewolucja-cwiczenie-z-logiki-historycznej Sosnkowska: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3846245/zrozumiec-zacofanie-spory-historykow-o-europe-wschodnia-1947-1994 Sowa: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/135277/fantomowe-cialo-krola-peryferyjne-zmagania-z-nowoczesna-forma Kopczyński: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5178638/historia-gospodarcza-ciala-studia-z-dziejow-biologicznego-standardu-zycia-na-ziemiach-polskich Matyja: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4963705/miejski-grunt-250-lat-polskiej-gry-z-nowoczesnoscia Naukowy must have: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/183545/dzieje-gospodarcze-polski Klasycy : Smith: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/92406/badania-nad-natura-i-przyczynami-bogactwa-narodow-tom-1 Weber: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5063646/etyka-protestancka-a-duch-kapitalizmu-i-inne-pisma Marks: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/156510/kapital-krytyka-ekonomii-politycznej-ksiega-i-proces-wytwarzania-kapitalu Braudel; https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4887756/czas-swiata-kultura-materialna-gospodarka-i-kapitalizm-xv-xviii-wiek Landes: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/267780/bogactwo-i-nedza-narodow-dlaczego-jedni-sa-tak-bogaci-a-inni-tak-ubodzy Ferguson: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5035733/potega-pieniadza-finansowa-historia-swiata Nowa historia gospodarcza: spór instytucje, idee i kapitał Kapitał: Pommerantz (nieprzetłumaczone na Polski): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5229673/the-great-divergence-china-europe-and-the-making-of-the-modern-world-economy Piketty (wersja skrócona): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5034776/krotka-historia-rownosci Scheidel: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5187473/wielki-zrownywacz-przemoc-i-historia-nierownosci-od-epoki-kamienia-do-xxi-wieku INSTYTUCJE: Acemoglu: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5109503/dlaczego-narody-przegrywaja Idee: MacCloskey: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4817144/burzuazyjna-godnosc-dlaczego-ekonomia-nie-potrafi-wyjasnic-wspolczesnego-swiata Mokyr: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5186743/a-culture-of-growth-the-origins-of-the-modern-economy Czynniki pozaspołeczne: GEOGRAFIA: Diamond: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5064634/strzelby-zarazki-i-stal-krotka-historia-ludzkosci EWOLUCJA: Clark: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/262664/pozegnanie-z-jalmuzna Słownik pojęć by spromptowany Chat_GPT plus: 1. Nierówności – różnice w dochodach, majątku i szansach życiowych między jednostkami lub grupami społecznymi; nurt: ekonomia nierówności; autorzy: Thomas Piketty, Branko Milanović 2. Kapitał ludzki – zasób wiedzy, umiejętności, zdrowia i kompetencji populacji zwiększający produktywność gospodarki; nurt: ekonomia wzrostu i ekonomia edukacji; autorzy: Gary Becker, Theodore Schultz 3. Kapitał społeczny – sieć relacji społecznych opartych na zaufaniu i normach współpracy ułatwiających koordynację działań gospodarczych; nurt: socjologia ekonomiczna i instytucjonalizm; autorzy: Robert Putnam, James Coleman 4. Instytucje formalne – prawnie ustanowione reguły życia gospodarczego i społecznego egzekwowane przez państwo, np. prawa własności i system podatkowy; nurt: nowa ekonomia instytucjonalna; autorzy: Douglass North, Daron Acemoglu 5. Instytucje nieformalne – niepisane normy społeczne, tradycje i wartości wpływające na zachowania gospodarcze; nurt: instytucjonalizm; autor: Douglass North 6. Kultura ekonomiczna – zbiór wartości i norm społecznych kształtujących stosunek społeczeństwa do pracy, przedsiębiorczości, bogactwa i instytucji gospodarczych; nurt: kulturowa teoria kapitalizmu; autor: Max Weber 7. Wielka dywergencja – proces historyczny, w którym od XVIII wieku gospodarki Europy Zachodniej i Ameryki Północnej zaczęły rozwijać się szybciej niż reszta świata; nurt: globalna historia gospodarcza; autorzy: Kenneth Pomeranz, Joel Mokyr 8. Monopson na rynku pracy – sytuacja rynkowa, w której wielu pracowników konkuruje o zatrudnienie u niewielkiej liczby pracodawców, co pozwala pracodawcom zaniżać płace; nurt: ekonomia rynku pracy; autorzy: współczesna ekonomia empiryczna, np. David Card 9. Rewolucja wiarygodności w ekonomii – zwrot metodologiczny polegający na stosowaniu badań empirycznych i metod statystycznych zamiast czysto teoretycznych modeli; nurt: współczesna ekonomia empiryczna; autorzy: Joshua Angrist, Guido Imbens 10. Transformacja gospodarcza – proces przejścia od gospodarki centralnie planowanej do gospodarki rynkowej poprzez liberalizację, prywatyzację i stabilizację makroekonomiczną; nurt: ekonomia transformacji; autorzy: Leszek Balcerowicz, Jeffrey Sachs 11. Państwo opiekuńcze – model państwa zapewniający obywatelom szeroki zakres usług społecznych takich jak edukacja, zdrowie i zabezpieczenia socjalne; nurt: ekonomia polityczna i keynesizm; autor: John Maynard Keynes 12. Neoliberalizm – doktryna gospodarcza podkreślająca rolę wolnego rynku, konkurencji, deregulacji i ograniczonej roli państwa w gospodarce; nurt: ekonomia liberalna końca XX wieku; autorzy: Friedrich Hayek, Milton Friedman 13. Dziedzictwo pańszczyzny – długotrwały wpływ systemu feudalnego na strukturę społeczną, poziom zaufania i relacje gospodarcze w Europie Środkowo-Wschodniej; nurt: historia społeczno-gospodarcza; autorzy: Jerzy Topolski, Jan Sowa 14. Modernizacja – proces przejścia od społeczeństwa agrarnego do uprzemysłowionego i zurbanizowanego społeczeństwa nowoczesnego; nurt: teoria modernizacji; autor: Karl Polanyi, Max Weber 15. Kapitalizm – system gospodarczy oparty na prywatnej własności środków produkcji, rynku i akumulacji kapitału; nurt: klasyczna ekonomia polityczna; autorzy: Adam Smith, Karol Marks, Max Weber 16. Instytucje inkluzywne – instytucje polityczne i gospodarcze zapewniające szeroki dostęp do praw własności, edukacji i rynku dla większości społeczeństwa; nurt: nowa ekonomia instytucjonalna; autorzy: Daron Acemoglu, James A. Robinson 17. Instytucje oligarchiczne (ekstraktywne) – instytucje polityczne i gospodarcze pozwalające wąskiej elicie przejmować zasoby i dochody reszty społeczeństwa; nurt: nowa ekonomia instytucjonalna; autorzy: Daron Acemoglu, James A. Robinson 18. Dystrybucja – pierwotny podział dochodów i majątku w gospodarce wynikający z funkcjonowania rynku i struktury własności; nurt: ekonomia polityczna 19. Redystrybucja – wtórne korygowanie podziału dochodów przez państwo poprzez podatki, transfery społeczne i usługi publiczne; nurt: ekonomia dobrobytu 20. Predystrybucja – kształtowanie podziału dochodów już na etapie działania rynku poprzez instytucje takie jak płaca minimalna, związki zawodowe czy edukacja; nurt: współczesna ekonomia polityczna; autorzy: Joseph Stiglitz 21. Oligarchia ekonomiczna – system, w którym duża część majątku i wpływów gospodarczych znajduje się w rękach niewielkiej grupy elit; nurt: ekonomia nierówności; autor: Thomas Piketty 22. Peryferyjny kapitalizm – model gospodarki podporządkowanej centrum światowego systemu gospodarczego i zależnej od zagranicznego kapitału; nurt: teoria zależności; autorzy: Immanuel Wallerstein 23. System-świat – koncepcja opisująca globalną gospodarkę jako system centrum, półperyferii i peryferii powiązanych relacjami ekonomicznymi; nurt: socjologia historyczna; autor: Immanuel Wallerstein 24. Globalizacja gospodarcza – proces rosnącej integracji gospodarek poprzez handel międzynarodowy, przepływy kapitału i technologii; nurt: ekonomia międzynarodowa 25. Kapitał zagraniczny – inwestycje przedsiębiorstw lub instytucji finansowych z innych krajów w krajowej gospodarce; nurt: ekonomia międzynarodowa
prej7 - awatar prej7
ocenił na 8 25 dni temu
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach Bartosz Panek
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
Bartosz Panek
“Na mnie i podobnych do mnie przyszłość kraju dziś spoczywa! Czy wy chociaż wiecie na wsi co to jest egzekutywa?! Mnie tu męczą, że mam ojca, który ziemi źle używa! Weź ty się skolektywizuj! Nie ma to jak w kolektywach!” - Jacek Kaczmarski “Korespondencja klasowa” Krzysztof Panek w publikacji “Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach”, nie tylko próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak było w Państwowych Gospodarstwach Rolnych, ale również jak sytuacja wygląda dzisiaj, w następstwie przemian ustrojowych. Nie jest to temat nowy, liczni autorzy podchodzili do problematyki w różnoraki sposób, od reporterskich, przez socjologiczne, po publicystyczne. Lecz pomimo tego książka Panka obiła się szerokim echem, co wskazuje na zapotrzebowanie poruszania tematu pegeerów. Pierwsza część skupiająca się na czasach PRL-u, zaczyna się krótką wstawką stricte historyczną, pozwalającą zrozumieć kontekst wydarzeń, choć moim zdaniem zbyt skrótowo, oczekiwałem większej ilości statystyk, żeby na starcie mieć pewną obiektywną wiedzę. Uważam, że można było treściwiej opisać dzieje pegeerów, na przykład Panek tylko wspomina o wzroście dobrobytu na początku rządów Gierka, a potem o upadku, bez większego rozwinięcia. Następnie autor przenosi czytelnika po wsiach i miastach, rozmawiając z ludźmi o ich historii, pod kolektywnym butem. Panek dociera do ludzi z różnych grup społecznych, od robotnicy, przez artystę, po dyrektora. Pozwala to na zrozumienie różnych perspektyw na temat pegeerów. Bohaterowie mówią o rzeczach sobie bliskich, swojskich, ludzkich, dlatego łatwo jest utożsamić się z nimi. Lecz problemem według mnie jest zbyt chaotyczne skakanie przez autora z postaci na postać. Czytamy o artyście, a wtem o biednej kobiecie ciężko pracującej. Brakuje w książce bardziej płynnego przechodzenia między bohaterami. Tak samo tematy poruszane przez bohaterów, rozwijane ewentualnie odrobinę przez autora, nagle ucinane, na przykład temat kobiet na stanowiskach kierowniczych, nie został należycie doprowadzony do końca. Treść książki liczne zdobią fotografie, przedstawiające, na przykład prace w polu czy “Plener Malarski Garbno” z 1974 roku. Ilustracje oraz prosty język, niewymagający zaglądania do słownika w trakcie lektury, dobrze dopełniają i umożliwiają skuteczniejsze zagłębienie się w opowieści bohaterów. Przemiany systemowe, rozpoczęte w roku 1989 r. zmieniły drastycznie życie mieszkańców pegeerów, o czym opowiada druga część książki. Pegeerom są ucinane dotacje, ludzie muszą brać kredyty na duży procent, a niedługi czas później są zupełnie likwidowane. Autor buduje wizję brutalnego planu Balcerowicza, który nie miał litości. Rozumiem założenie autora, iż oddaje głos ofiarom, lecz traci się w taki sposób pełne spektrum obserwacji, nie ma dobrze opisanego stanowiska chroniącego reform gospodarczych, z którymi czytelnik mógłby samodzielnie ocenić ówczesne wydarzenia. Same tragedie ludzkie są przedstawione w sposób dobry, tym bardziej, że nie jest to odległa przeszłość, tylko wręcz współczesność. Krzysztof Panek w świetny sposób przypomina, iż dramatyzm pegeerów trwa obecnie, nie jest jeszcze historią. Pomimo wad, jak chaotyczna konstrukcja czy stronniczość, uważam, iż jest to książka warta uwagi, szczególnie ludziom niezaznajomionym w temacie. Jest to publikacja popularnonaukowa, która wzięła sobie za cel, ukazanie tragedii ludzi, nie jako historię w podręczniku, a jako rzeczywistość, moim zdaniem ten cel spełnia. Liczę, iż dzięki tej pracy temat pegeerów wróci do debaty publicznej, gdzie wszelkie sprawy dyskusyjne będzie można wyjaśnić
Natan Kosinski - awatar Natan Kosinski
ocenił na 6 2 miesiące temu
Wieczne państwo. Opowieść o Kazachstanie Wojciech Górecki
Wieczne państwo. Opowieść o Kazachstanie
Wojciech Górecki
Wydawnictwo Czarne przyzwyczaiło już czytelników, że pozycje wydawane w serii reporterskiej są co najmniej godne uwagi. Tym razem trafiłem na znakomitą pozycję. Autor przedstawia swoje podróże po Kazachstanie, sięgając także do wydarzeń z historii. No bo żeby zrozumieć teraźniejszość trzeba, choć pobieżnie znać historię. Zapoznaje czytelnika z mieszanką językową i kulturową Kazachstanu. Przywołuje także biogramy osób, które zostały zesłane do Kazachstanu najpierw przez opresyjne państwo carów, a następnie system sowiecki. Bogate w złoża surowców ziemie były wręcz w niewyobrażalny sposób eksploatowane, podobnie jak czyniły to państwa kolonialne w Europie w swoich zamorskich posiadłościach. W książce mamy sporą poloników, jakże by inaczej skoro zsyłanie do Kazachstanu było Syberii ulubionym miejscem przesiedleń Polaków. Dramatyczne losy przedstawiające losy budowy osad wokół wykopanych w stepie studni lub miejsc, w którym wyrzucono przesiedleńców, którzy studnie wykopać musieli sobie sami, podobnie jak ziemianki. Ciekawostką wyczytaną w książce była informacja o tym, jak Kazach potrzebuje pieniędzy, robi imprezę, na którą zaprasza wszystkich, a każdy przybysz przynosi w kopercie określoną kwotę. Gospodarz, skrzętnie zapisuje, ile od kogo dostał, aby wiedzieć, ile ma zwrócić, kiedy imprezę będzie organizował donator, czyli swoista kasa zapomogowo pożyczkowa. Bardzo polecam, książka ciekawie napisana i wzbogacona zdjęciami.
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na 8 22 dni temu

Cytaty z książki Wojna „made in Russia”

Więcej
Siergiej Miedwiediew Wojna „made in Russia” Zobacz więcej
Więcej