Oczy z Rigela

Okładka książki Oczy z Rigela
Roy Jacobsen Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie Cykl: Ingrid Barrøy (tom 3) Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich literatura piękna
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Ingrid Barrøy (tom 3)
Seria:
Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Tytuł oryginału:
Rigles Oyne
Data wydania:
2020-09-02
Data 1. wyd. pol.:
2020-09-02
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366570290
Tłumacz:
Iwona Zimnicka
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Oczy z Rigela w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Oczy z Rigela



książek na półce przeczytane 14647 napisanych opinii 425

Oceny książki Oczy z Rigela

Średnia ocen
7,4 / 10
446 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
157
151

Na półkach:

Mam słabość do książek, które od początku potrafią wciągnąć czytelnika w swój świat, a ta robi to od pierwszych zdań. Nie czytałem pozostałych pozycji z tej serii, ale nie czułem też, że coś mnie ominęło. Po prostu poznałem bohaterkę (Ingrid) na etapie decyzji o wyruszeniu w podróż, która miała doprowadzić Ją do Aleksandra. Uważam, że książka miała lepsze i gorsze momenty, przyjemnie się odkrywało kolejne "części mapy" po której poruszał się wcześniej ten kogo, główna bohaterka, postawia odszukać ryzykując swoje życie i życie swojego dziecka. Momentami jednak mnie osobiście odpychała przesadna nieprawdopodobność tej historii. Z pozostałych przemyśleń to uważam, że wojna nie kończy się z dniem zawieszenia broni, tylko ciągnie się i ciągnie latami w naszych rozmowach, naszych sekretach, kłamstwach, czy żalu. Ta książka pokazuje, że wiara w to, że da się oddzielić ten etap grubą kreską i żyć od nowa jest naiwna. Z przeszłością najlepiej się po prostu pogodzić, ale żeby to zrobić należy poznać prawdę - i w tym właśnie upatruję cel podróży Ingrid.

Mam słabość do książek, które od początku potrafią wciągnąć czytelnika w swój świat, a ta robi to od pierwszych zdań. Nie czytałem pozostałych pozycji z tej serii, ale nie czułem też, że coś mnie ominęło. Po prostu poznałem bohaterkę (Ingrid) na etapie decyzji o wyruszeniu w podróż, która miała doprowadzić Ją do Aleksandra. Uważam, że książka miała lepsze i gorsze momenty,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

957 użytkowników ma tytuł Oczy z Rigela na półkach głównych
  • 529
  • 428
238 użytkowników ma tytuł Oczy z Rigela na półkach dodatkowych
  • 146
  • 25
  • 16
  • 13
  • 12
  • 12
  • 7
  • 7

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści. Skandynawska zima Hans Aanrud, Elin Bengtsson, Þórir Bergsson, Minna Canth, Stig Dagerman, Inger Edelfeldt, Karin Erlandsson, Frode Grytten, Viktor Arnar Ingólfsson, Santeri Ivalo, Roy Jacobsen, Jonas Karlsson, Malin Kivelä, Juha-Pekka Koskinen, Selma Lagerlöf, Kim Leine, Óskar Árni Óskarsson, Tiina Raevaara, Ingvild H. Rishøi, Raija Siekkinen, Hjalmar Söderberg, Britta Stenberg, Laila Stien, Tarjei Vesaas, Elin Wägner, Charlotte Weitze
Ocena 6,9
Mistrzowie opowieści. Skandynawska zima Hans Aanrud, Elin Bengtsson, Þórir Bergsson, Minna Canth, Stig Dagerman, Inger Edelfeldt, Karin Erlandsson, Frode Grytten, Viktor Arnar Ingólfsson, Santeri Ivalo, Roy Jacobsen, Jonas Karlsson, Malin Kivelä, Juha-Pekka Koskinen, Selma Lagerlöf, Kim Leine, Óskar Árni Óskarsson, Tiina Raevaara, Ingvild H. Rishøi, Raija Siekkinen, Hjalmar Söderberg, Britta Stenberg, Laila Stien, Tarjei Vesaas, Elin Wägner, Charlotte Weitze
Okładka książki Człowiek, który kochał Syberię Roy Jacobsen, Anneliese Pitz
Ocena 6,6
Człowiek, który kochał Syberię Roy Jacobsen, Anneliese Pitz
Roy Jacobsen
Roy Jacobsen
Prozaik norweski. Dorastał w Grorud, wówczas przedmieściu Oslo. W latach 1979-1986 mieszkał w Sollfjellsjøen (rodzinnej miejscowości swojej matki) w regionie Nordland. Obydwa te miejsca często pojawiają się w jego twórczości. Debiutował w 1982 r. zbiorem opowiadań "Fangeliv" (Więzienne życie), za który otrzymał nagrodę im. Tarjei Vesaasa. W 1991 r. opublikował powieść "Seierherrene" (Zdobywcy) nominowaną do Nagrody literackiej Rady Nordyckiej. Na przykładzie dwóch pokoleń norweskiej rodziny Jacobsen pokazuje całkowitą zmianę warunków i stylu życia w swoim kraju. W ciągu kilku dziesięcioleci XX wieku tradycyjne norweskie społeczeństwo złożone z rolników, robotników i nielicznej klasy średniej przekształciło się w nowoczesne, postindustrialne społeczeństwo dobrobytu. Do tych pokoleniowych doświadczeń Jacobsen powraca m.in. w powieści "Vidundenbarn" (wyd. pol. pt. "Cudowne dzieci", 2012). Większość jej akcji toczy się we wczesnych latach 60. XX w. Wówczas to w życie Finna, ucznia szkoły podstawowej i jego rozwiedzionej matki (mieszkańców blokowiska w Oslo) wkracza siedmioletnia przyrodnia siostra chłopca. Ich losy to opowiedziana z perspektywy wielu lat historia dorastania, w której tęsknota za minionym czasem przeplata się z ironią, a wspomnienia chwil beztroskich z doświadczeniem brutalności świata. W Polsce opublikowano również thriller "Det nye vannet" (wyd. pol. pt. "Nowa woda", 1998), powieść psychologiczno-sensacyjną "Ismael" (wyd.pol. pt. "Izmael", 1998) oraz teksty Jacobsena w: "Norwegia: Przewodnik nieturystyczny" (2011) i "Antologii współczesnej prozy norweskiej" (1996). Jacobsen jest także autorem biografii Trygve Bratteliego, w latach 70 XX w. dwukrotnego premiera Norwegii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Orkiestra bezbronnych Chigozie Obioma
Orkiestra bezbronnych
Chigozie Obioma
W przeciwieństwie do ubiegłych miesięcy, w tym nie miałam żadnych trudności z wyborem idealnie pasującej książki do wyzwania czytelniczego. Powodem tej łatwości było posiadanie w mojej biblioteczce idealnej pozycji literackiej, która od dawna czekała na swoją kolej. Autorem tej książki jest pisarz pochodzący z Nigerii, co dodaje niezwykłego klimatu i kontekstu do opowiadanej historii. Jako osoby z innej kultury, mamy szczególną okazję, aby docenić bogactwo magicznego świata przedstawionego w tej książce. Od samego początku oczarowała mnie narracja, która wciąga i porusza. Nic dziwnego, że autor jest uznawany za jednego z czołowych twórców literatury światowej, a jego talent został doceniony poprzez dwukrotną nominację do prestiżowej nagrody Bookera. Jego unikalny styl pisania wyróżnia się na tle innych autorów, sprawiając, że każdy wątek jest starannie przemyślany, a każda scena malowana słowami w sposób, który zapada w pamięć. Inwestycja w tę książkę okazała się, więc bardzo trafna. Bohaterowie są wyraźnie nakreśleni, a ich historia szybko angażuje emocjonalnie. Łatwo im kibicować, a ich niepowodzenia budzą szczere poruszenie. To książka, o której myśli się jeszcze długo po zakończeniu lektury. Opowiada o człowieku, który poświęcił wszystko w imię miłości, ukazując jednocześnie ponurą rzeczywistość, w której przyszło mu żyć. Nie chciałabym zagłębiać się w szczegóły fabularne, ponieważ zdradzenie choćby elementów opowieści mogłoby odebrać czytelnikom radość z odkrywania tej historii na własną rękę. A jest to nie tylko przyjemność, ale również ważne refleksje, które książka wywołuje, oraz wnioski, które można z niej wynieść. To dzieło jest niezwykle refleksyjne i realistyczne, poruszające temat przeciwstawiania się przeznaczeniu oraz społecznym barierom. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to lekka lektura. Wymaga skupienia, a także głębszego zastanowienia się nad przedstawionymi treściami. Każda strona skłania do przemyśleń i konfrontacji z własnymi przekonaniami, co czyni ją jeszcze bardziej wartościową.
Roksana - awatar Roksana
oceniła na 8 4 miesiące temu
Tylko matka Roy Jacobsen
Tylko matka
Roy Jacobsen
„Tylko matka”, to czwarta odsłona sagi o mieszkańcach wyspy Barrøy, która z niemal fizyczną siłą uderza w czytelnika surowością norweskiego krajobrazu i głębią ludzkiego doświadczenia. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura wymagająca, oszczędna w słowach, ale niezwykle gęsta od emocji, która stawia pomnik kobiecej sile przetrwania w świecie, gdzie natura nie zna litości. Główną bohaterką jest Ingrid Barrøy, postać, którą czytelnicy zdążyli już pokochać za jej niezłomność. Po latach tułaczki i wojennej zawierusze, Ingrid powraca na rodzinną wyspę wraz z córką, Kają. Barrøy to miejsce, gdzie czas płynie rytmem odpływów i przypływów, a życie determinuje połów ryb i kaprysy Morza Norweskiego. Tytułowa rola matki nie ogranicza się tu jednak wyłącznie do opieki nad dzieckiem. Ingrid staje się „matką” całej wyspy – to na jej barkach spoczywa ciężar odbudowy gospodarstwa, dbania o tradycję i scalania rozproszonej rodziny. Jacobsen z mistrzowską precyzją opisuje codzienność, w której każdy gest ma znaczenie. Naprawa sieci, przygotowywanie sztokfisza czy walka z wichurą to nie tylko tło, ale esencja egzystencji bohaterów. Autor pokazuje, że macierzyństwo w tak ekstremalnych warunkach to nieustanny akt odwagi i rezygnacji z własnych potrzeb na rzecz wspólnoty. Styl: Surowość północy i milczenie Zamiast budować napięcie poprzez gwałtowne zwroty akcji, Jacobsen stawia na minimalizm i autentyzm. Napięcie w powieści wynika z tego, co niewypowiedziane – z ukrytych lęków, niewyjaśnionych spraw z przeszłości i narastającego zmęczenia fizycznego. Styl autora jest krótki, niemal ascetyczny, co idealnie oddaje charakter mieszkańców północy, którzy nie marnują słów, jeśli nie są one niezbędne do przetrwania. Ta oszczędność sprawia, że każda emocja, która przebije się przez pancerz milczenia, wybrzmiewa z podwójną siłą. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Siła w prostocie: Jacobsen uczy nas, że sens życia można odnaleźć w powtarzalnych, codziennych obowiązkach, jeśli wykonuje się je z miłością i szacunkiem do tradycji. Samotność jest częścią natury: Najważniejszą lekcją Ingrid jest zrozumienie, że bycie liderem i „matką” wyspy wiąże się z nieuniknioną izolacją, którą trzeba zaakceptować. Trwanie to zwycięstwo: Powieść pokazuje, że w świecie podlegającym ciągłym zmianom, sama obecność i dbanie o „swoje miejsce na ziemi” jest najwyższą formą heroizmu. Książka otrzymuje taką notę za niesamowity klimat i lojalność wobec bohaterów, których losy śledzimy od lat. Jacobsen jest niezrównany w opisywaniu relacji człowieka z naturą. Brakujące trzy punkty wynikają jednak z pewnej hermetyczności tekstu – dla czytelników, którzy nie znają poprzednich tomów, wejście w świat Ingrid może być trudne i nużące. Momentami narracja staje się tak powolna, że grozi zastojem, co wymaga od odbiorcy dużej cierpliwości i skupienia. „Tylko matka” to piękna, choć gorzka lekcja pokory wobec losu. Roy Jacobsen stworzył portret kobiety, która jest jak skała Barrøy – smagana wiatrem, obmywana słoną wodą, ale niewzruszona w swoim trwaniu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Początki Carl Frode Tiller
Początki
Carl Frode Tiller
Na początku książki pt. Początki myślałam, że będę się z tą historią męczyła. Jednak z każdym kolejnym epizodem z życia głównego bohatera coraz bardziej się wciągałam. I choć nie mogę powiedzieć, że ta książka jest jakoś bardzo wybitna i zmieniła moje życie, to na swój sposób była ciekawa. Można albo lubić albo nie lubić sposób prowadzenia opowieści skandynawskich autorów. Ja skłaniam się bardziej ku lubieniu. Ich historie są surowe, niespecjalnie przegadane, oszczędne emocjonalnie, wręcz wstrzemięźliwe. Taki właśnie jest główny bohater, Terje, którego życie poznajemy przez retrospekcje. Najpierw popełnia samobójstwo. Nie jest to żaden spoiler, bo dzieje się to na pierwszych stronach książki. Później, z każdą kolejną stroną poznajemy przyczyny tego dramatycznego czynu. Nawiasem mówiąc autor ciekawie te retrospekcje prowadzi. Każdy rozdział jest pewnym odcinkiem czasu “przed”. Tylko nie do końca wiadomo przed czym. Na początku myślałam, że przed samobójstwem, ale jednak nie. Nie rozgryzłam tego do końca. 🌿 Trzy dni przed Tiller zaczyna opowieść od najnowszych wydarzeń i stopniowo zagłębia się coraz bardziej w przeszłość, dochodząc aż do dzieciństwa Terjego. Te retrospekcje, mimo że fragmentaryczne, to zupełnie wyraźnie pokazują człowieka, który boryka się z nieprzepracowanymi problemami rodzinnymi. Ucieczka ojca i złe relacje z depresyjną matką i siostrą przekładają się na jego obecne życie z żoną i córką. 🌿 Początki Do tego praca, która choć sprawiała mu satysfakcję, to także dawała poczucie bezsensu. Trudno się nie wypalić gdy walczy się o przegraną sprawę. Terje jest urzędnikiem, nauczycielem – idealistą, który walczy o ochronę przyrody. Nawiasem mówiąc jego wywody na ten temat są całkiem interesujące. Opowiada o grabieżczej wycince lasów, o wymieraniu gatunków roślin, o gatunkach inwazyjnych, o bezmyślności ludzi. Jak widać nie tylko w Polsce w rabunkowy sposób eksploatuje się rzadkie lasy. Na początku miałam wrażenie, że cała książka będzie właśnie o przyrodzie. Z biegiem historii okazało się jednak, że to tylko wątek poboczny. Ważny, bo praca i przyroda to chyba jedyna rzecz, która sprawiała Terjemu przyjemność, ale wciąż poboczny. Początki to ostatecznie smutna i dramatyczna historia człowieka, który choć bardzo nie chce, to i tak dziedziczy po rodzicach te najgorsze wady.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 9 miesięcy temu
Zbieranie kości Jesmyn Ward
Zbieranie kości
Jesmyn Ward
Jesmyn Ward, trzy lata po debiucie prozatorskim, wydała swoją kolejną powieść „Zbieranie kości”. Ukazała się ona w 2011 roku, zdobywając szereg nagród i w tym tą najważniejszą – National Book Award. Już w swoim debiucie, powieści „Linie krwi” pokazała próbkę swoich umiejętności literackich, wrażliwość społeczną i umiejętność obserwacji życia i kultury amerykańskiego południa. Akcję swojej pierwszej powieści umieściła w fikcyjnej osadzie Bois Sauvage, zagubionej gdzieś w delcie Missisipi i do Bois Sauvage wracamy w „Zbieraniu kości”. Nad Zatoką Meksykańską zbiera się potężny huragan Katrina, który, wg meteorologów może uderzyć w południowe wybrzeże Missisipi. Mieszkająca w okolicach Bois Sauvage rodzina próbuje przygotować się na nadejście huraganu. Trzech braci, czternastoletnia siostra i ojciec alkoholik. Wydaje się, iż Jesmyn Ward pisze wciąż tą samą powieść, zmieniając jedynie niektóre detale, dodając lub ujmując inne. Bo to opowieść, tak jak i w „Liniach krwi” o rodzinie, o skomplikowanych relacjach rodzinnych i bezwarunkowej miłości. O pasji, przyjaźni i czułości. O biedzie dziedziczonej z pokolenia na pokolenie z której nie sposób się wyrwać, kolejnym pokoleniu straconych szans. Konstrukcja powieści, którą zaproponowała Jesmyn Ward, powoduje, iż razem z narratorką, czternastoletnią Esch, czekamy na to co nieuniknione. Potężna, bezpośrednia i brutalna miejscami proza przeplatająca się z poetycką metaforyką.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Mona Bianca Bellová
Mona
Bianca Bellová
Piękno-smutny hymn na cześć Wolności – kobiety, religii, od kulturowego przymusu, wyboru ścieżki kariery i wielu innych jej form. Książka porównywalna z prześwietnym “Jeziorem” Autorki, choć jednak nie jest od niego lepsza. Świat przedstawiony to nieokreślony kraj, zapewne muzułmański (a może i bliższy Chinom), który dawniej zajmowali Francuzi, choć to raczej jakiś mikst kultur, gdzie generalnie królują zakazy. Choć kiedyś, po odejściu kolonizatorów, było normalnie, teraz trwa tam wojna domowa. Reżim się zaostrza, coraz bardziej bezwzględna religijno-ideologiczna kontrola wszystkiego. Rodzice tytułowej bohaterki, pielęgniarki w szpitalu, zostali porwani przez oprawców, tamtejszych ubeków. Mimo że wiele tu przemocy - i faktycznej, i symbolicznej - to kobiety, przynajmniej niektóre, czynią ten system mniej strasznym. Niemniej jednak, to świat antykobiecy, wobec czego nie może się obejść bez tego, co się robi dojrzewającym dziewczynkom. “- Nie, tylko nie to – krzyczała Mona, kiedy uświadomiła sobie, co się zaraz stanie.(...) Starsze kobiety uśmiechały się i kiwały głowami, dobrze wiedziały, że bez tego nie ożeniłby się z żadną nikt z tych dobrych mężów, którzy przez całe życie zamykali je na strychu albo wyrzucali z domu, kiedy miesiączkowały, to właśnie jest tradycja“. “Nigdy nikomu o tym nie opowiadała. Był tylko jeden jedyny człowiek, który mógł o tym wiedzieć, jej mąż Kamil. Ale Mona nie była pewna, czy kiedykolwiek odważył się przyjrzeć, jak ona wygląda tam, na dole“. I jeszcze walka z szatanem, perfidnie we włosach ukrytym. “Niekończące się uwagi, i wyzywanie od kurw, kiedy ma odkrytą głowę. W każdym dniem coraz mniej świata z czasu, kiedy Mona mieszkała tu z rodzicami“. “Dziewczyny, które zgrzeszyły przeciwko zasadom lub moralności, zamykano o wodzie w izolatce.(...) Musiały spać oczywiście spać z rękami na kołdrach“ (nb w Auschwitz też był taki nakaz). “Jako pielęgniarka będzie przecież musiała zakrywać włosy z przyczyn praktycznych. Pozbędzie się tego problemu na zawsze, bez dodatkowego społecznego ciężaru“. To kraj, gdzie matka ma nadzieję że “jeśli nie będzie się czepiać ani karać synka, jeśli pozwoli mu dorastać zgodnie z jego potrzebami, jeśli nie będzie wiedział, co to cierpienie, to wszystko będzie dobrze”. No właśnie nie będzie….. “Kiedy było już jasne, że innowiercy tacy jak Zhu będą mieli w kraju coraz trudniej, jego rodzina zdecydowała posłać chłopaka do klasztoru: niezupełnie pasował do tego świata, a klasztor przynajmniej będzie go chronić od pogromów, do których coraz częściej dochodziło“. Wstrząsający opis pożaru tego klasztoru, prawdopodobnie podpalonego przez fanatyków religijnych. “To kraj, gdzie najpierw jedzą mężczyźni a kobiety... cóż, wynoszą brudne naczynia a potem same jedzą....”w zaciszu kuchni”. Gdzie mężczyźni nie mogą wykonywać prac kobiecych - sprzątać, gotować, prać. Wolno im zaś na przykład hodować bakłażany czy pomidory“. “-​ Przecież musi być coś więcej?, myślała czasem Mona. Niemożliwe, żeby przez całe życie w kółko sprzątać rzygowiny, wracać wieczorem do apatycznego męża i przez cały dzień martwić się, czy na pewno ma się zakryte włosy“. “- Kobietom nie wolno już zajmować się mężczyznami, a mężczyznom – kobietami. - Jak to ma niby działać? Przecież nigdy nie było żadnej szkoły pielęgniarskiej dla mężczyzn. Kto się będzie opiekował pacjentami?“. “Tam jeszcze nie wiedzą o tym, jak ludzie w nocy znikają ze swoich łóżek i nigdy nie wracają. Jak krzyczy ten, kogo torturują. Jak rodziny dostają z powrotem ojców wypuszczonych z aresztu: bełkoczących, bez zębów, bez oczu“. Świetnie nakreślona jest relacja Mony z ciężko rannym Adamem, którym się opiekuje - w zasadzie jedyna to normalna komunikacja w tym nieprzyjaznym ludziom świecie. Wielką wartością, podobnie jak w poprzedniej książce Autorki jest powściągliwy język, oszczędny, pozbawiony opisów czy przymiotników, ale także i wartościowania - co tylko potęguje wrażenia osoby czytającej. Przemieszanie planów czasowych też mi odpowiada….
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 3 miesiące temu
Hana Alena Mornštajnová
Hana
Alena Mornštajnová
Czy jest wśród nas ktoś, kto nigdy nie zastanawiał się nad tym, jak wyglądałoby jego życie, gdyby pewnego dnia zrobił coś innego, niż zrobił? Gdyby nie wyszedł tego dnia z domu, nie wszedł do kawiarni „Kameralna”, nie wsiadł do autobusu nr 64, nie zapomniał zadzwonić itp. Co by było gdyby? W historii opowiedzianej przez Alenę Mornštajnovą jest wiele takich wątpliwości. Gdyby Hana nie zakochała się w Jaroslavie, gdyby nie odłożyła listu do kieszeni płaszcza, gdyby Mira nie poszła pewnego mroźnego dnia nad rzekę. Co stałoby się z rodziną Elsy Helerovej, z Haną, z Rosą? No tak, ale w tym momencie mógłby wtrącić się natychmiast głos polemiczny z argumentem, że należałoby zacząć od tego, co by było gdyby nie wybuchła wojna, gdyby Niemcy nie napadły na Czechosłowację, wówczas rozważania nad niewysłanym listem nie miałyby najmniejszego sensu. Mira mówi: „Mojego imienia nie ma wśród wykonanych w złocie napisów na nagrobku tylko dlatego, że czasami opłaca się być niegrzeczną i bezczelną. Jeśli się z tym nie zgadzasz, nie czytaj dalej” [1]. Nie jestem pewna czy się z tym zgadzam, albo inaczej - zgadzam się z tym, że faktycznie „czasami”, więc czytam dalej. „Hanę” Aleny Mornštajnovej odłożyłam z przekonaniem, że po raz kolejny przeczytałam świetną powieść o tym, że życie jest niesprawiedliwe, że ludzie są dla siebie okrutni, a szczęśliwych zbiegów okoliczności jest znacznie mniej niż tych fatalnych. I po raz kolejny gratuluję sobie zasady nie zagłębiania się w opisy książek, recenzje i noty wydawcy przed lekturą. W tytule pierwszej części przeczytałam: „Ja, Mira 1954-1963” i czułam się bezpiecznie, nie podejrzewałam, że będę zmuszona cofnąć się w czasie razem z bohaterkami do okresu Holocaustu, do Terezinstadt, a nawet do Auschwitz. To dobrze, że nie wiedziałam, bo pewnie świadomie nie zdecydowałabym się na tę lekturę i miałabym czego żałować. Uprzedzam, „Hana” to emocjonalne wyzwanie. Akcja powieści podzielona jest na trzy części rozgrywające się w latach 1954-1963, 1933-1945 i 1942-1963, ale tylko jedna z jej kobiecych bohaterek jest obecna we wszystkich trzech okresach i właściwie wszystkie wydarzenia prowadzą do rozwikłania jej osobistej historii. Mirę, najmłodszą z nich poznajemy najwcześniej - w pierwszej części (w lutym 1954 roku) - ma wówczas 9 lat. Jej rodzina to mama - Rosa, tata, siostra Dagmarka, brat Otik i ciotka Hana. Rosa obchodzi swoje 30 urodziny i nikt się nie może spodziewać, że ten dzień wszystko zmieni w ich życiu. Gdyby Mira nie zasłużyła tego dnia na karę za kłamstwo i niebezpieczną zabawę na pokrytej krą rzece, zakończoną kąpielą w lodowatej wodzie, to być może cała historia skończyłaby się inaczej. Jeszcze gorzej? Jak potoczyły się losy Miry? Kim były siostry Rosa i Hana? Czuję, że nie powinnam zdradzać nic więcej. Czechosłowacja z lat przedwojennych i podczas II wojny światowej, a na podstawie losów członków jednej rodziny uniwersalna prawda o ludziach, niestety wciąż aktualna. Może trzeba więcej takich rozdzierających książek, żeby nie zapominać. A przecież sama tak bardzo nie chciałam już czytać o wojnie, Holocauście, o Auschwitz, bo przecież tyle już książek, tyle obrazów, które trudno zapomnieć, tyle przykrych i bolesnych opowieści. „Radzono mi, że powinnam zapomnieć, bo nie chciano słyszeć tego co mogłabym opowiedzieć” [2] [1] „Hana”, Alena Mornštajnová, tłum. Tomasz Grabiński, wyd. Amaltea, Wrocław, 2019, s.8. [2] Tamże, s.287. Recenzja zamieszczona również na innym portalu czytelniczym.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na 8 7 miesięcy temu
Przejście Pajtim Statovci
Przejście
Pajtim Statovci
Po wiosennym wypadzie do Albanii ciągle chodzą za mną okołoalbańskie tematy, więc z ciekawością sięgnęłam po "Przejście" Statovci. Fakt, że jest to literatura fińska, ale autor urodził się w Kosowie, jego rodzice byli Albańczykami i to właśnie w Albanii rozpoczynają się przygody głównego bohatera "Przejścia", Bujara. Poznajemy go jako młodego chłopca w Tiranie przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych - Hoxha zmarł, system zaczął się walić, a kraj dotknęła ogromna bieda i przestępczość, więc kto mógł, ten uciekał, próbował emigrować. Spróbował też Bujar ze swoim przyjacielem i niemal od razu wiemy, że udało mu się uciec za granicę, bo wspomnienia z Albanii przeplatają się z doświadczeniami młodego już mężczyzny w kolejnych krajach. Bujar bowiem nigdzie nie może zagrzać miejsca - trafia najpierw do Włoch, potem Niemiec, Hiszpanii, USA, Finlandii... Wszędzie próbuje jakoś ułożyć swoje życie, a nie idzie mu to łatwo - nie tylko dlatego, że jest obcokrajowcem, który wstydzi się swojego pochodzenia (wszędzie poza Włochami podaje się za Włocha), ale nie umie określić swojej seksualności i osobowości. Raz więc występuje jako mężczyzna, raz jako kobieta, wchodzi w różne związki i relacje, a większość z nich nie kończy się najlepiej. Wydaje się, że dla wielu osób największą zaletą (bądź też wadą, w zależności, czy lektura przypadła do gustu) jest właśnie ta tematyka transseksualności i związanych z nią problemów Bujara. Dla mnie "Przejście" okazało się kolejną fascynującą lekturą o Albanii - zwłaszcza z tych trudnych lat, gdy państwo nie umiało stanąć na nogi po utracie rządzącego nim przez dekady dyktatora. Chłopięce wspomnienia bohatera, wyjazd na pogrzeb do Kosowa, ucieczka do Włoch, albańskie legendy... pochłonęła mnie ta lektura, fajnie się to czytało :). Wątki dorosłe przypadły mi do gustu nieco mniej, wydawały mi się bardziej chaotyczne, no i Albania zeszła już nawet nie na drugi, ale na dziesiąty plan. Fajna to była jednak lektura, cieszę się, że po nią sięgnęłam.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 7 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Oczy z Rigela

Więcej
Roy Jacobsen Oczy z Rigela Zobacz więcej
Więcej