Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli

Okładka książki Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli
Daniel L. Everett Wydawnictwo: Copernicus Center Press popularnonaukowa
330 str. 5 godz. 30 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Don't Sleep, There Are Snakes: Life and Language in the Amazonian Jungle
Data wydania:
2020-09-24
Data 1. wyd. pol.:
2020-09-24
Data 1. wydania:
2009-11-03
Liczba stron:
330
Czas czytania
5 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378865018
Tłumacz:
Jerzy Luty
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli



książek na półce przeczytane 3577 napisanych opinii 583

Oceny książki Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli

Średnia ocen
7,1 / 10
80 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
11
9

Na półkach:

Książka jest niezła, jednak nierówna. Część opisująca kulturę i zwyczaje plemienia Piraha wciąga, natomiast część dotycząca językoznawstwa zdecydowanie „dla koneserów” i mocno musiałam przemęczyć niektóre spcjalistyczne fragmenty

Wszystkich, którzy mogą się obawiać „moralizowania” w książce, gdy odkryją że autor jest misjonarzem, uspokajam- absolutnie Dan uniósł ten temat, wyodrębnił go w osobnym rozdziale (więc można pominąć). Nie zachęcam do pomijania, bo jego spojrzenie na ten temat też jest zaskakująco świeże i niestandardowe

Książka jest niezła, jednak nierówna. Część opisująca kulturę i zwyczaje plemienia Piraha wciąga, natomiast część dotycząca językoznawstwa zdecydowanie „dla koneserów” i mocno musiałam przemęczyć niektóre spcjalistyczne fragmenty

Wszystkich, którzy mogą się obawiać „moralizowania” w książce, gdy odkryją że autor jest misjonarzem, uspokajam- absolutnie Dan uniósł ten...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

278 użytkowników ma tytuł Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli na półkach głównych
  • 177
  • 97
  • 4
32 użytkowników ma tytuł Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli na półkach dodatkowych
  • 18
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Daniel L. Everett
Daniel L. Everett
Słynny amerykański lingwista, dziekan wydziału Nauk Humanistycznych na Bentley University w Waltham, Massachusetts. Wykładał na University of Manchester, był szefem Wydziału Lingwistyki na University of Pittsburgh i szefował Wydziałowi Lingwistyki, Literatury i Kultury na Illinois State University. Sławę przyniosły mu przede wszystkim badania języka amazońskiego plemienia Pirahã.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czym jest życie? Biologia w pięciu krokach Paul Nurse
Czym jest życie? Biologia w pięciu krokach
Paul Nurse
Czym jest życie ? Vol.2.:Reaktywacja - Notatki z noblisty #szaleństwopodręczników ŚWIATY (POZA)FIZYKĄ Według tęgich głów XX wieku biologia miała być zjedzona przez fizykę(i chemię). Takie przekonanie nazywamy fizykalizmem („wszystko da się sprowadzić do praw fizyki i cząstek elementarnych”), a możliwe byłoby to dzięki redukcji opisu zjawisk społecznych, czy biologicznych do opisu zjawisk fizycznych. Czy tak rzeczywiście jest: nie wiem, czy to się kiedykolwiek uda: nie wiem. Od pewnego czasu wiele tęgich głów ma w tym temacie wątpliwości, ale wciąż pozostaje całkiem spora grupa ludzi, którzy ten projekt uważają za płodny i ambitny (Jerzy Dzik pisał w polskim podręczniku do biologii: Po dziesięcioleciach sporów nie ma jednak wątpliwości, że podejście redukcjonistyczne daje niepełnym obraz życia). Paul Nurse, choć sceptycznie podchodzi do radykalnej wersji tej idei, to mimo wszystko jako biolog molekularny widzi życie biologiczne jako proces, którym rządzą prawa fizyki i chemii. Wyjściem poza opis chemii i fizyki(jak?) zdaje się dla Nurse’a opis oparty na przetwarzaniu informacji (po co?). Czy ten nowy paradygmat w biologii (ale przecież i w fizyce, czy naukach społecznych), którego piewcą jest np. Harari stanie się dominujący, to dopiero pieśń przyszłości. Aczkolwiek, ostatnio przyszłość to, parafrazując Norwida, dziś tylko cokolwiek dalej. PYTANIE O ŻYCIE W 1944 roku Erwin Schrödinger zastanawiał się jak to jest, że żywe organizmy z pokolenia na pokolenia utrzymują jednolity kształt i porządek, choć światem rządzi entropia (II prawo termodynamiki: wszechświat zmierza ku chaosowi)? Według Paula Nurse’a, pytanie Schrödingera skupiające się na dziedziczności nie wystarcza do zrozumienia w pełni fenomenu życia, i choć odpowiedź na pytanie czym są geny i jak przechodzą na dalsze pokolenia są kluczowe dla życia, to nie jest wszystkim (odejście od paradygmatu „samolubnego genu”). Definicja Nurse’a dotyka pięciu zagadnień: życia jako fenomenu komórkowego, życia jako fenomenu przenoszonego przez geny, życie i jego rozwój w ramach ewolucji drogą doboru naturalnego, życia jako procesu chemicznego oraz życia jako procesu zapisu informacji. 1. TEORIA KOMÓRKOWA-„atomizm” biologiczny Podstawowym atomem biologii, nauki o życiu, są komórki. Jak pisze Nurse, według naszej wiedzy, wszystko, co żyje na Ziemi, jest albo komórką, albo ich zbiorem. Teoria komórkowa ma 150 lat, i aż dziw bierze, że zważywszy jej znaczenie, ma tak mało piewców (w porównaniu do Darwina, czy Newtona). Odkrycie komórki musiało poczekać na wynalezienie mikroskopu, co pięknie pokazuje związek nauki i techniki. Bakterie i inne mikroby to „najpowszechniejsza i najbardziej zróżnicowana grupa istot żywych na Ziemi”. Nawet człowiek „nie jest odrębną, indywidualną całością, lecz ogromną i nieustannie się zmieniająca kolonią ludzkich i nie-ludzkich komórek”. Dopiero jednak „rewolucja naukowa” w Europie XVII i n. stuleci, pozwoliła dostrzec „niewidzialne” jednostki życia. Komórka jest nośnikiem życia (ma znamiona życia), ale i sama jest żywa. A więc: komórki to jednostki życia, komórki są żywe, a każda komórka pochodzi od innej komórki (nie ma samorództwa). Paul Nurse daje nam współczesny opis budowy komórki: „Komórki to najprostsza jednostka życia. Stanowią one pojedyncze żywe organizmy, otoczone membraną z lipidów przypominających tłuszcz(…)Największe z nich (wewnętrznych struktur komórki) są organelle -każde opakowane we własną membranę. Wśród organelli wyróżniamy jądro komórkowe, które stanowi centrum dowodzenia komórki, ponieważ zawiera informacje genetyczne zapisane w chromosomach. Mitochondria pełnią funkcje miniaturowych zasilaczy dostarczających komóre energii potrzebnej do rozwoju i przetrwania.(…)najważniejszym elementem komórki jest błona komórkowa(…)która oddziela komórkę od otoczenia, a tym samym określa, co jest na zewnątrz, a co wewnątrz.(…)Komórki (…) rosną, reprodukują się, utrzymują przy życiu, a ich działanie charakteryzuje celowość: imperatyw przetrwania i podziału.”. Poznając działanie komórki, poznajemy jak działa życie. 2.GENY_MENDEL i CRICK/WATSON- mendelizm Choć od zarania dziejów wiemy, że podobieństwo między rodzicami, a potomstwem to cecha definiująca organizmy żywe, to bardzo późno zrozumieliśmy dlaczego i jak to się dzieje. Dopiero od Gregora Mendla, tego działającego na terenie Czech opata augustianów w Brnie, „bawiącego się” krzyżowaniem sadzonek groszku ogrodowego, mamy o tym „jako-takie”, realistyczne wyobrażenie tego procesu. Może „bawił się” to zbytnia przesada, bo jak pisze Nurse, przed Mendlem nikt nie poważył się na takie poważne „badania ilościowe”. Dzięki eksperymentom, mógł „zauważyć” prawidłowości w dziedziczeniu cech takich jak kolor. Jednak dla jego współczesnych nie były to „poważne” badania. Jednak dały one podwaliny pod genetykę, a ideą główną tej dziedziny będzie mendelizm, teoria głosząca, że cechy dziedziczone są zdeterminowane przez obecność cząstek fizycznych istniejących jako pary („geny”). Nie tylko zresztą u groszku ogrodowego, a praktycznie w każdym organizmie żywym. Geny znajdują się w „niteczkach”, które zwiemy chromosomami (ich odkrywca, Flemming, zauważył, że „gdy komórka przygotowała się do podziału, niteczki rozdwajały się wzdłuż własnej osi pionowej, a potem stawały się krótsze i grubsze. Następnie komórka dzieliła się na dwoje, a niteczki rozłączały się, tak że w każdej komórce córce pozostawała tylko jedna z par.”). Dziś wiemy, że u eukariontów (komórkowców z jądrem komórkowym) rozmnażanie płciowe wygląda tak samo, „w jajeczku i plemniku znajduje się po połowie chromosomów, a pełna ich liczba kształtuje się, gdy obie te komórki łączą się w jedną, tworząc zapłodnione jajeczko”. Każdy chromosom zawiera pojedynczą, nierozdzielną molekułę DNA (każda molekuła jest nosicielką genów), a „geny są zrobione z DNA”. Geny zatem to stabilne jednostki chemiczne (zbiory atomów), podlegające prawom chemii i fizyki. Datą kluczową był rok 1953. To wtedy Watson z Crickem podali dwa warunki konieczne przetrwania życia: 1) DNA musi kodować informacje, jakie komórki potrzebują rozwoju i utrzymania życia, 2) DNA musi być w stanie precyzyjnie i stabilnie się replikować, aby nowe komórki dziedziczyły komplet instrukcji genetycznych. Umożliwia to właśnie odkryta wtedy, spiralna struktura DNA. To właśnie w kodzie DNA ukryte są komunikaty za pomocą czterech zasad azotowych, i właśnie ich „odczytywaniem” zajmuje się mechanizm komórki. Tak właśnie geny „programują” zachowanie komórek, instruując komórki, jak mają budować różne białka (to białka budują większość enzymów, struktur i systemów komórkowych). Komórki „przekładają” język zasad azotowych( A,T,G,C) na 24-znakowy język aminokwasów (cegiełek białek). Ten rodzaj „przekładu” zwiemy kodowaniem genetycznym. Przykładowo, układ GCT każe dodać komórce aminokwas zwany alaniną do nowej cząstki bialka. Wiedząc to, możemy zacząć programować życie. Jak pisze nasz noblista, „złamanie kodu genetycznego rozwiązało największą tajemnice życia”. Dalszym krokiem było „sekwencjonowanie DNA”, a więc identyfikacja rodzaju i porządku sekwencji połączeń zasad azotowych w genie (dzięki temu wiemy jakie połączenia tworzą jakie białka). Od 2003 roku znamy genom ludzki, 22 tysiące genów kodujących białka, które są wspólne dla naszego gatunku („Gdy swoją krew i waszą sprawdzę, /Wierzcie mi, jedna będzie jucha”). Autor pokazuje nam, że nasz genom jest niemal identyczny u każdego osobnika ludzkiego (różnice to mutacje, i nie przekraczają one 1% materiału genetycznego s.56). Powtórzmy: nasze genomy, każdy długi na trzy miliardy „liter” DNA, są bardzo podobne, bez względu na płeć, narodowość, wyznanie, czy klasę. Co ciekawe, podział komórki i replikacja genów są zjawiskami zachodzącymi synchronicznie. Jak pisze Nurse, „analiza cyklu komórkowego stanowi fundamentalny krok w stronę zrozumienia natury życia”. 3.EWOLUCJA_DARWIN (ewolucjonizm i (neo)darwinizm) Z biegiem czasu, życie gatunkowe ulega zmianom. Z biegiem czasu głębokiego (zmiany są niewidoczne w horyzoncie życia osobnika homo sapiens) dodajmy. Jeśli za ojca genetyki uznamy Mendla, to ojcem ewolucji jest Darwin. Nurse oddaje należny hołd również Lamarckowi i Erazmowi Darwinowi(dziadkowi Darwina). Wyjaśnia, że: „Podstawą idei doboru naturalnego jest fakt, że populacje żywych organizmów występują w różnych wariacjach. Kiedy powstają one w wyniku zmian genetycznych, są dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Niektóre z takich wariacji wpływają na predyspozycje do rozmnażania obdarzonych nimi jednostek. Sukcesy w reprodukcji sprawiają, że osobniki posiadające nowe cechy będą stanowić większą część populacji w kolejnym pokoleniu.” Organizmy żywe muszą spełniać trzy warunki, aby mogło dojść do ewolucji drogą doboru naturalnego: muszą być zdolne do rozmnażania, muszą być wyposażone w system dziedziczenia (system kopiowania i przekazywania informacji o cechach organizmów), muszą mieć system dziedziczenia zdolny do zmienności. Jest też jeden szkopuł: aby proces działał skutecznie, pisze Nurse, żywe organizmy muszą umierać. Dzięki temu, nowe pokolenia lepiej dostosowanych mogą zastąpić mniej dostosowanych przodków. 4. Metabolizm to chemia życia (redukcjonizm i fizykalizm) Dzisiaj wiemy jak pisze Nurse, że: w komórkach wszystkich żywych organizmów zachodzą setki, a nawet tysiące reakcji chemicznych równocześnie. To one tworzą molekuły życia, które z kolei budują komponenty i konstrukcje wewnątrz komórek. One też są odpowiedzialne za rozbijanie tych molekuł, by dokonywać recyklingu elementów komórki i wyzwalać energię. Te niezliczone reakcje zachodzące razem w żywych organizmach nazywamy metabolizmem. Stanowi on podstawę wszystkich mechanizmów życia: wzrostu, rozwoju i reprodukcji, z niego też bierze się cała energia potrzebna do napędzania tych procesów. Metabolizm to chemia życia. Metabolizm działa dzięki enzymom, molekuł zbudowanych z białek zwanych polimerami. Budowę polimerową mają również węglowodany i tłuszcze, kwasy nukleinowe, DNA i RNA. Co ciekawe, wszystko one są wariacją na temat pięciu pierwiastków: węgla, wodoru, tlenu, azotu i fosforu. Nurse nie ukrywa, że właśnie na poziomie mikro- możemy rozpoznać, że biologia działaj tak „jak” mówią opisy fizyki i chemii. Ilustruje to opisem fermentacji: Odkąd ponad dwieście lat temu Lavoisier zaczął zadawać pytania o działanie procesu fermentacji, biolodzy stopniowo przekonywali się, że nawet najbardziej złożone zachowania komórek i organizmów wielokomórkowych można analizować w kategoriach chemii i fizyki. (…)Przekonanie, że komórki – a zatem wszystkie żywe organizmy – to niezwykle skomplikowane, choć ostatecznie możliwe do zrozumienia chemiczne i fizyczne urządzenia, jest obecnie powszechnie akceptowanym sposobem myślenia o życiu. Ludzie nauki czerpią z tego odkrycia i usiłują scharakteryzować i skatalogować wszystkie komponenty niewyobrażalnie złożonych żywych maszyn, jakimi wszyscy jesteśmy. 5. INFORMACJA co to wszystko znaczy? Celowość_Monod/Jacob(francuscy intelektualiści oraz Kant)_cykle biologiczne jako przetwarzanie informacji Wiemy dużo jak działają organizmy, ale nie zawsze wiemy po co. Noblista pisze: Żywe stworzenia nie tylko polegają na gromadzonych informacjach, ale też działają świadomie.(…)Biologia to gałąź nauki, w której często mówimy o celowości działania. W naukach z obszaru fizyki się tego nie robi – nie pytamy o cel działania rzeki, komety czy fali grawitacyjnej. (…) Wszystkie żywe organizmy zajmują się sobą, dokonują samoorganizacji, rosną i się reprodukują. To celowe zachowania, opracowane ewolucyjnie, dlatego że zwiększają szanse organizmu na zrealizowanie najważniejszego celu, jakim jest podtrzymanie własnego istnienia i wydanie na świat potomstwa. Co ciekawe, mamy u biologów trochę bardziej łaskawe podejście do kasty filozofów niż u ich ziomków za między, fizyków. Kant staje się bohaterem i prekursorem badań nad celowością, znaczeniem i świadomym działaniem. Nurse, w jakimś sensie, oddziela badania biologiczne i fizyczne właśnie na podstawie braku przedmiotowej celowości w materii nieożywionej (czy możliwa jest fizyka materii ożywionej, oto jest pytanie?). Oddajmy głos autorowi: Celowe działanie stanowi jeden z definiujących aspektów życia, ale jest podejmowane tylko wtedy, kiedy organizm operuje jako całość. Jedną z pierwszych osób, które pojęły mechanizm tej szczególnej cechy istot żywych, był osiemnastowieczny filozof Immanuel Kant. W swoim ostatnim dziele, zatytułowanym Krytyka władzy sądzenia, Kant twierdzi, że elementy żywego organizmu istnieją ze względu na całość jego istoty, a ona z kolei istnieje, by podtrzymywać przy życiu części, z których się składa. Myśliciel uważał, że żywe organizmy to zorganizowane, spójne i samoregulujące się byty kontrolujące własny los. Co ciekawe, mamy u biologów trochę bardziej łaskawe podejście do kasty filozofów niż u ich ziomków za między, fizyków. Kant staje się bohaterem i prekursorem badań nad celowością, znaczeniem i świadomym działaniem. Nurse, w jakimś sensie, oddziela badania biologiczne i fizyczne właśnie na podstawie braku przedmiotowej celowości w materii nieożywionej (czy możliwa jest fizyka materii ożywionej, oto jest pytanie?). CZYM JEST ŻYCIE? ODPOWIEDŹ Według Nurse’a życie krąży wokół pięciu wielkich koncpecji biologii: idei komórki, idei genu (dziedziczenia), idea ewolucji (zmiany) oraz idea życia jako procesu chemicznego i życia jako przetwarzania informacji. Z tą ostatnią ideą, biolog wiąże nadzieję na nowy, przełomowy paradygmat w tej nauce. W pytanie o życie są zapętlone podpytania: o to jak działa życie, jak powstało, czy na czym polegają relacje wiążące żywe istoty na naszej planecie? Schrodinger, a później Chalmers, czy Penrose „czekali” na nowe „prawa fizyki” wyjaśniające takie „trudne” zjawiska jak życie, czy świadomość. Możliwe, że pewne odpowiedzi będą „tajemnicą” dla nas do końca, bo są przed nami „ukryte”. Nurse próbuje zdefiniować życie za pomocą zasad. Oto jego definicja: Zdolność do ewolucji drogą doboru naturalnego to pierwsza zasada, jaką się posłużę, by zdefiniować życie.(...)Moja druga zasada mówi, że wszystkie formy życia są ograniczonymi przestrzennie fizycznymi bytami, oddzielnymi od swojego środowiska, lecz zdolnymi się z nim komunikować.(...)Moja trzecia zasada głosi, że organizmy żywe to systemy chemiczne, fizyczne i przetwarzające informacje.(...)Te trzy zasady razem wzięte definiują życie. Każdy byt funkcjonujący według nich wszystkich może zostać uznany za żywy. IDZIE NOWE? Na koniec lista ciekawych ścieczek/koncepcji, z którymi mierzy i będzie się mierzyć biologia XXI wieku: 1. Modułowa teoria komórki Nurse’a a modułowa teoria mózgu Dehaenego 2. Wetware – software/hardware jako tylko że żywe 3. Dziedziczenie epigenetyczne?-kontrowersyjna teza 4. Nowa biologia będzie opierać się na paradygmacie przetwarzania informacji (parafrazując Dobrzanskiego: Nic w biologii nie ma sensu, jeśli jest rozpatrywane w oderwaniu od informacji). 5. Edytowanie genów 6. Biologia syntetyczna 7. Poszukiwanie życia pozaziemskiego. Czy możliwe jest życie oparte na krzemie, a nie na węglu? 8. Ku hipotezie Gai – współzależność wszystkich istot żywych, co z tego wynika Ps.1. Nurse o fundamentalnym „związku” wszystkich istot biosfery i dlaczego powinniśmy ochraniać przyrodę: „ To, jak fundamentalnie są ze sobą połączone wszystkie formy życia, dotarło do mnie podczas wędrówki z przewodnikiem przez wilgotny, kipiący zielenią las deszczowy w Ugandzie, gdzie szukałem goryli górskich. W pewnym momencie natknęliśmy się na małe stado. Usiadłem naprzeciwko wspaniałego dorosłego samca, przykucniętego pod drzewem zaledwie dwa czy trzy metry ode mnie. Zacząłem się pocić, ale nie tylko przez upał i wilgoć. Jako genetyk wiedziałem, że goryl i ja dzielimy około 96 procent genów, ale ta goła liczba opowiada tylko część historii. Kiedy napotkałem inteligentne spojrzenie jego ciemnobrązowych oczu, zobaczyłem, że odbija się w nich wiele aspektów mojego człowieczeństwa. Małpy były bardzo wyczulone na siebie nawzajem i na nas, ludzi. Wiele zachowań goryli wyglądało w oczywisty sposób znajomo; na pierwszy rzut oka dawało się dostrzec empatię i ciekawość tych stworzeń. Samiec i ja przyglądaliśmy się sobie przez kilka minut. To było jak rozmowa. Następnie wyciągnął ramię, przygiął do ziemi pień młodego drzewa o średnicy jakichś pięciu centymetrów (czyżby próbował mi coś przekazać?) i wdrapał się na nie powoli, nie odrywając ode mnie przenikliwego wzroku. To dramatyczne i poruszające spotkanie uświadomiło mi dojmująco, jak blisko jesteśmy spokrewnieni z tymi wspaniałymi istotami. Nasza relacja z innymi organizmami rozciąga się jednak dalej, na inne małpy, ssaki i zwierzęta, a także – na starszych rozwidleniach wspólnego drzewa genealogicznego – łączy nas z roślinami i mikrobami. W moich oczach to jeden z najlepszych argumentów, dlaczego ludzkość powinna troszczyć się o całą biosferę, czyli wszystkie formy życia, z którymi wspólnie zamieszkujemy Ziemię.” . Ps2. Książkę przetłumaczyła, co ciekawe, Aga Zano, wybitna tłumaczka literatury anglojęzycznej. DODATEK. SŁOWNIK BIOLOGICZNY: Komórka – podstawowa jednostka budowy i funkcjonowania organizmów. Jądro komórkowe – organellum zawierające DNA i kontrolujące pracę komórki. Błona komórkowa – cienka warstwa oddzielająca wnętrze komórki od środowiska zewnętrznego. Gen – fragment DNA z informacją potrzebną do wytworzenia białka lub RNA. Genom – całość materiału genetycznego organizmu. Sekwencja DNA – kolejność zasad azotowych (A, T, G, C) w DNA. DNA – kwas deoksyrybonukleinowy, nośnik informacji genetycznej. RNA – kwas rybonukleinowy, bierze udział w odczytywaniu informacji z DNA. Chromosom – struktura z DNA i białek, zawierająca wiele genów. Cytoplazma – płynne wnętrze komórki, w którym znajdują się organella. Białka – cząsteczki zbudowane z aminokwasów, pełniące różne funkcje (enzymy, budulec, transport). Mutacja – zmiana w sekwencji DNA. Metabolizm – zespół reakcji chemicznych zachodzących w organizmie. Enzym – białko przyspieszające reakcje chemiczne w komórkach. Rybosom – struktura komórkowa, w której powstają białka. Organella komórkowa – wyspecjalizowana część komórki pełniąca określoną funkcję. Mitochondrium – „elektrownia komórki”, produkuje energię (ATP) w procesie oddychania komórkowego. Chloroplast – organellum roślinne, w którym zachodzi fotosynteza. Oddychanie komórkowe – proces pozyskiwania energii z glukozy (najczęściej z udziałem tlenu). Fotosynteza – proces wytwarzania glukozy z dwutlenku węgla i wody przy udziale światła. Tkanka – zespół podobnych komórek pełniących określoną funkcję. Organ – część organizmu zbudowana z tkanek, pełniąca konkretną funkcję. Układ narządów – zespół współpracujących organów (np. układ pokarmowy). ATP – adenozynotrifosforan, podstawowy „nośnik energii” w komórkach. Homeostaza – zdolność organizmu do utrzymywania stałych warunków wewnętrznych. Ewolucja – proces stopniowych zmian organizmów w czasie. Dobór naturalny – mechanizm ewolucji, w którym lepiej przystosowane organizmy częściej przeżywają i rozmnażają się. Gatunek – grupa organizmów zdolnych do krzyżowania się i wydawania płodnego potomstwa. Informacja genetyczna – zapis instrukcji życia w DNA. Chemia życia – ogół procesów chemicznych i związków (DNA, białka, ATP) warunkujących życie. RECENZJE POWIĄZANE: Primo Levi układ okresowy: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/uklad-okresowy/opinia/68192229 Dehaene: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/jak-sie-uczymy-dlaczego-mozgi-ucza-sie-lepiej-niz-komputery-jak-dotad/opinia/64905214 Dennett: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/od-bakterii-do-bacha-o-ewolucji-umyslow/opinia/71543549 De Waal: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/malpy-i-filozofowie-skad-pochodzi-moralnosc/opinia/65719244 CO CZYTAĆ: Mayr, „Darwin XX wieku”: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/134676/to-jest-biologia Polski nowy podręcznik Dzika: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4806893/biologia-czyli-sens-zycia Znikąd donikąd, polski klasyk: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/191368/znikad-donikad Jak powstało życie na Ziemi: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5058214/jak-powstalo-zycie-na-ziemi Kant: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4956906/krytyka-wladzy-sadzenia Jacob: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/202476/historia-i-dziedzicznosc Monod: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5033668/przypadek-i-koniecznosc-esej-o-filozofii-naturalnej-wspolczesnej-biologii Schrödinger: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4940221/czym-jest-zycie-biologia-w-pieciu-krokach Nick Lane, przewodnik po biochemii życia: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/293521/pytanie-o-zycie-energia-ewolucja-i-pochodzenie-zycia Informacja i życie: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4940737/demon-w-maszynie-jak-ukryte-sieci-informacji-wyjasniaja-tajemnice-zycia
prej7 - awatar prej7
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Szamańska choroba Jacek Hugo-Bader
Szamańska choroba
Jacek Hugo-Bader
Jacek Hugo-Bader to w polskim reportażu marka sama w sobie – reporter „drogi”, który nie boi się brudu, mrozu ani ludzkiego szaleństwa. W „Szamańskiej chorobie” autor ponownie zabiera nas na Wschód, jednak tym razem trasa nie wiedzie tylko przez bezkresne stepy Tuwy czy mroźną Jakucję, ale przede wszystkim przez meandry ludzkiej psychiki i metafizyki. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej niesamowitą plastyczność, choć momentami odczuwam przesyt autorską kreacją, która spycha bohaterów na drugi plan. Głównym tematem książki jest tytułowa „szamańska choroba” – stan zawieszenia między światami, który według wierzeń ludów Syberii jest sygnałem od duchów, że dany człowiek został wybrany. Hugo-Bader nie jest tu jedynie chłodnym obserwatorem. On wchodzi w ten świat całym sobą: pije z szamanami, uczestniczy w rytuałach, daje się „uzdrawiać” i prowokuje los. To sprawia, że książka pulsuje życiem i emocjami. Autor ma rzadki dar wyciągania z ludzi opowieści, których nigdy nie zdradziliby urzędnikowi czy turyście. Dzięki temu otrzymujemy portrety ludzi rozdartych między pradawną tradycją a brutalną, postradziecką rzeczywistością. Siłą reportaży Hugo-Badera jest ich bezwzględna szczerość. Syberia w jego wydaniu nie jest uduchowioną krainą z folderów o New Age. To miejsce przesiąknięte alkoholem, biedą i poczuciem beznadziei, gdzie szamanizm często miesza się z szarlatanerią, a prawdziwa wiara z desperacją. Reporter genialnie pokazuje, jak współczesny człowiek próbuje odnaleźć sens w świecie, który dawno go utracił. Opisy przyrody są tu surowe i piękne, ale to zawsze człowiek – z jego słabościami i lękami – pozostaje w centrum uwagi. Mimo niewątpliwego talentu narracyjnego, „Szamańska choroba” cierpi na pewną przypadłość typową dla późniejszych dzieł autora: egocentryzm. Momentami odnosi się wrażenie, że to nie szamani są najważniejsi, ale to, jak Jacek Hugo-Bader na nich reaguje i jak on sam prezentuje się w danej scenerii. Ta skłonność do gonzo-reportażu jest fascynująca, ale może męczyć czytelnika szukającego bardziej obiektywnej wiedzy o kulturze Syberii. Niektóre wątki wydają się też urwane, a konstrukcja książki, będąca zbiorem reportaży, bywa nierówna pod względem napięcia. „Szamańska choroba” to lektura intensywna, pachnąca dymem z ogniska i tanim tytoniem. To wyprawa do świata, w którym granica między sacrum a profanum jest cieńsza niż skóra na bębnie szamana. Jacek Hugo-Bader stworzył fascynujący dokument o przetrwaniu ducha w trudnych czasach. To pozycja obowiązkowa dla fanów literatury faktu, którzy lubią, gdy reporter ryzykuje własną równowagą psychiczną, by dostarczyć nam mocną opowieść. To solidna „siódemka” – książka z duszą, choć momentami zbyt mocno zdominowana przez jej autora.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 22 dni temu
Historia naszej świadomości. Jak po czterech miliardach lat ewolucji powstał świadomy mózg Joseph LeDoux
Historia naszej świadomości. Jak po czterech miliardach lat ewolucji powstał świadomy mózg
Joseph LeDoux
,,Koń jaki jest każdy widzi” - i tak, zgodnie z tą definicją (teoretycznie) nie należy dyskutować z ustalonym porządkiem rzeczywistości. No bo ona, a nazwijmy ją ,,macierzą”, przestrzeń, która nas otacza wręcz nakazuje nam twierdzenie, że wszystko, to czego doświadcza każdy z nas jest, że tak to ujmę ,,obiektywną prawdą”, dla każdej świadomej istoty ludzkiej z osobna – czyli wszystko jest takie samo zawsze, wszędzie i o każdej porze dla każdego z ludzi. I tu pojawia się zagadka czy też kwestia świadomości, tym bardziej samoświadomości. Bo ,,szklanka jest również do połowy pusta” – druga strona tej dość starej niniejszym przytaczanej definicji ,,Konia” w odniesieniu do tegoż to zjawiska opisującego funkcjonowanie żywego ludzkiego organizmu, a może i nawet świadomego, może i nie… Wszechświata, każe nam twierdzić, że rozumienie tego, co nas otacza w każdym punkcie przestrzeni, w której jesteśmy my świadomi i samoświadomi zarazem ludzie, zanurzeni, jest kwestią indywidualną: że nie mogę mieć pewności, że rzeczywistość badana i ,,dotykana” zmysłami przeze mnie jest taka sama, jak doświadczana przez Ciebie... Że to świadomość dyktuje opis tego, czym i dlaczego jest nasz Wszechświat. To od niej zależy całość pojęcia wszelakiego istnienia i anty-istnienia wokół nas. No bo zastanówmy się, czy Ty widzisz omawianego ,,zagadkowego” konia takiego jakim go ja widzę? Wszechświat albo jest super-deterministyczny – zaprogramowany od najstarszej możliwej do opisania chwili jego narodzin (a nawet przed) i zaprogramowane jest zgodnie w nim zgodnie z tą teorią w macierzy wszystko to, co robisz teraz, za dwie sekundy, co zrobisz tu i tu za x dni czy lat, i to w odniesieniu do każdego istnienia we Wszechświecie. A to ma wpływ z kolei na nasze pojęcie tego, czy świadomość (a nawet w konsekwencji dla inteligentnych gatunków: samoświadomość) jest procesem/fenomenem egzystencji biologicznej ,,należącej do nas”, czy jest ona z góry narzucona przez ,,Inteligentny Projekt”? Tak, jak widać Kosmos jawi się jako taka abstrakcja kreowana, co nie będzie nie wiadomo jakim szokiem, gdy w taki oto sposób się to ujmie: to również taka świadomość egzystująca na zasadzie powiązań kwantowych każdego z ludzi z osobna, jakby jego obraz był współtworzony przez nas samych. Brzmi szalenie? Być może. Prawdopodobnie według tego rozumienia Świadomości/Wszech-świadomości, paradoksalnie rzecz biorąc wszystko zależy tu od: procesu świadomości i jej wydajności u człowieka. To ona steruje wolną wolą gatunku ludzkiego – jeśli odnosimy jej definicję, także historię jej ewolucji do istoty Homo Sapiens Sapiens – oraz naszym doświadczeniem, przyszłością, wyborami. Jaka jest historia przytaczanej m.in. tej ,,ludzkiej” świadomości, jaka jest jej ewolucja czy dość ,,płodne” w liczne twory zastosowanie (choć pod wieloma względami dalej nie mamy pojęcia czym ona jest) jej ,,możliwości” w popkulturze czy paranauce. W ,,rozrywce mas” kieruje się ona ku fenomenowi telepatii, szczególnie aż nazbyt obecnej w nurcie fantastyki naukowej. To w jej ramach gatunkowych najbardziej przytaczane są postaci z mocami telekinezy, telepatii, prekognicji – najczęściej herosi, złoczyńcy, po prostu istoty o nadludzkiej puli możliwości organizmu. I czyż ta ,,fantastyczna” strona naszej natury nie zachwyca i nie szokuje?! Tak, ona to robi, sęk w tym, że jeśli chodzi o stricte telepatię i np. telekinezę, to na punkcie naukowym: trwa ona w ramach hipotetyczności – tak, z tymi zjawiskami jest pewien problem, otóż zwykliśmy badać to, co jest namacalne, dotykalne, czy jak kto woli ,,materialne". Najprościej mówiąc, że to czego ,,nie widać" nie da się badać, więc praktycznie ,,to ewentualne coś" nie istnieje. Telepatia, Telekineza - to właśni tego rodzaju ciężki doświadczalnie naukowy temat. A jak wiemy są one ,,pokłosiem” bytności tego, co nas tworzy wewnętrznie, co opisuje nasze intymne, ,,samorealizacyjne Ja": z świadomością. Niektórzy sądzą, że z próbą uwierzenia w jeden konkretny jej model jest jak z doświadczeniem przez masę ludzi UFO, Wielkiej Stopy czy duchów: dopóki nie zobaczysz, nie uwierzysz. W tym przypadku: dopóki nie natrafisz na jakiegoś naukowego Świętego Graala, lub nie zrozumiesz, nie pojmiesz tego procesu tworzącego ludzkie Ja (albo i ,,Ja jakiegoś tygrysa, ryby, psa… wszystkiego co biologiczne i żywe) – a to zrozumienie jest istotne, aby szerzej móc rozumieć całą macierz, która nas zewsząd wypełnia. I tu kłania się piękna lektura do tego rodzaju kwestii. To publikacja w zakresie literatury naukowej-popularnonaukowej od J. LeDoux pt. ,,Historia naszej świadomości. Jak po czterech miliardach lat ewolucji powstał świadomy mózg”. ,,Z czym to się je?!”, jak opisuje wielowymiarowy, tematycznie dość szeroki, wręcz ,,turbo-multi-dyscyplinarny”, jeśli chodzi o ilość gałęzi nauk i wiedzy, która stara się wyjaśnić i opisać Świadomość oraz Samoświadomość człowieka, zakres pojęcia Świadomości owa omawiana i recenzowana przeze mnie pozycja LeDoux? Książka ta, cóż, to taka ,,smaczna” potrawka, podchodząca do opisywanych zagadnień dość praktycznie, empirycznie, ale i na dodatek z lekka zagadkowo, za co temu specjaliści należą się wręcz ogromne brawa i super-kciuki w górę! Zaskoczyło mnie w tych prawie 4 do 5 godzin uważnej lektury i w tychże dywagacjach pro naukowych, którym nie brakowało odpowiedniego zacięcia literackiego, jedno: przyznam się szczerze zaskoczony byłem w miarę przystępnym językiem używanym do budowania swojej pracy przez LeDoux. Nie trąci tu profesorszczyzną i tubalnością akademickich zeszytów i sztywności turbo opasłych ksiąg. Podczas czytania i intensywnych prób zrozumienia tego, co mi tu nadłożono o Świadomości ludzkiego mózgu, odnosiłem wrażenie, że jest tu tak dużo fantastycznych informacji, tak swobodnie paradoksalnie podanych, iż mógłbym nie zdążyłem przeczytać wszystkiego, choćbym i miał na to całą wieczność – taka jest to wciągająca narracja i dawka wiedzy: dużo neurobiologicznego i antropologicznego ,,contentu”, tak sporo wątków i treści… o historii nas samych, ludzi, i to z perspektywy szeroko ujętego naukowo ciągle ewoluującego mózgu Homo Sapiens, że mam teraz sporo danych do przemyśleń w temacie Świadomości człowieka, co nastraja mnie dość pozytywnie do prywatnego podążania za ,,odkryciem” tego, czym mogłaby być ,,to coś”, co ma największy wpływ na istnienie Homo Sapiens na każdej płaszczyźnie rzeczywistości. Chyba największe wrażenie zrobiło na mnie w publikacji LeDoux wtrącanie – i to cholernie intrygujące, z nutką stopniowego naukowego suspensu i dochodzenia do sedna biologicznego i neurologicznego ujęcia trwania w eterze rozwoju, świadomości ludzkiej – wątków z dziedzin nauk biologicznych: autor wychodzi praktycznie od totalnych podstaw opisywania i ujęcia tego czym jest zjawisko życia, wraz ze swobodnym wtrącaniem pojęć z neurobiologii, neurochemii, nawet geologii etc. I kłaniać się należy za to nisko: nie wyobrażałbym sobie zbudowania ,,empirycznej” opinii na temat świadomości bez podania podstaw biologicznych stojących za historią powstania, ewolucji, adaptacji życia na Ziemi. Bo co by nie było to ta krutacka ,,Świadomość!!!”, w przypadku człowieka znajduje się w kostnej puszcze umieszczonej na wapniowo-fosforowym szkielecie z dopiętymi do niego mięśniami. To tu ulokowane jest czysto biologiczne centrum trwania świadomości. I podoba mi się ,,podany nam na tacy” na przestrzeni całej książki Pana Josepha tok myślowo-analityczny, który stosuje autor. Tak, neurobiolog robi to z pasją i zaangażowaniem; widać tu harmonię i poukładanie treści w sposób dobry do odbierania przez zarówno laików jak i profesjonalistów – łopatologia stosowana każe mi więc mówić: ,,to pozycja dla każdego dorosłego i w miarę ogarniętego człowieka; dla kogoś, kto chce się czegoś konkretnego i w miarę przydatnego dla poszerzenia horyzontów, wiedzy o otaczającym nas padole, dowiedzieć”. Czy Świadomość, właśnie ,,to coś”, ów niematerialny byt, którego w pełni ludzki mózg być może nigdy nie zrozumie, a który go opisuje i na 70% znajduje się właśnie w nim? Chyba nigdy, ale to nigdy nie zostanie ona dokładnie i ostatecznie opisana, bo być może nasz mózg nie jest zaprojektowany do pełnego zrozumienia siebie? Może świadomość to ,,stan” pomiędzy duchem a fizycznością? Po świetnie zaprojektowanej, bo faktycznie nasz specjalista neuroantropologiczną Odyseję świadomości gatunku Homo Sapiens Sapiens i jej ewolucji w trakcie podróży, która twa w naszym przypadku ponad 100 tys. Lat wyłożył tu świetnie, i ogólnie wyłożonej lekturze LeDoux, mam coraz większą ochotę na tego typu ,,naukowe rozkminy”, co podsumuje pewien cytat z powieści, którą niegdyś czytałem: ,, - Skąd mam wiedzieć, że jesteś tym, kim się wydajesz? – spytała wreszcie. - Nie wiesz. Ja też nie wiem, kim się tobie wydaję. Zastanowiła się.”. I nie ma to jak biologia, łączona z nutką paleoantropologii, czy antropologii samej w sobie, na dodatek z sosem w postaci omówienia (i to, nie zdradzając spoilerów) dość szczegółowo biologicznej i chemicznej natury, być może struktury (bo to wciąż zagadka) ,,ciała” świadomości i samoświadomości podczas jej ewolucji. Tak, prawdziwy książkowy skarb dla pasjonatów tematu, ale nie dla takiego totalnego ,,kanapowicza” jakoś tam zorientowanego w temacie. Inspiruje, ale i wymaga zaangażowania.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 7 3 miesiące temu
Kod kreatywności. Sztuka i innowacja w epoce sztucznej inteligencji Marcus du Sautoy
Kod kreatywności. Sztuka i innowacja w epoce sztucznej inteligencji
Marcus du Sautoy
Dlaczego matematyk zabiera się za pisanie książki o sztuce i kreatywności? Impulsem do jej napisania były sukcesy sztucznej inteligencji w grze w go, grze, w której maszyna miała nigdy nie być w stanie pokonać człowieka. Po tym jak AlphaGo (model-algorytm) pokonał w roku 2016 mistrza gry go Lee Sedola w stosunku 5 do 1, autor doznaje kryzysu egzystencjonalnego i zadaje kluczowe pytanie o to, czy on, matematyk, nie stanie się wkrótce zbędny, bo maszyny za chwilę będą w stanie ogarniać matematykę lepiej. Temat kreatywności, dzieł sztuki wyglądać może na rozpaczliwe poszukiwanie tego czegoś nieuchwytnego, czego nigdy nie sięgnie „algorytm”, a człowiek, uff, ma do tego po prostu dostęp. Mam wrażenie, że autor dokonując analizy aktu twórczego stara się wykazać, że mamy do czynienia z czymś koniec końców typowo i unikalnie ludzkim. Tak więc w książce mamy z jednej strony próbę wglądu w metody i podstawy algorytmów i systemów AI, z drugiej wycieczki w stronę sztuki, poszukiwania esencji aktu kreacji i dzieła, czy to w malarstwie czy muzyce czy bliższej autorowi matematyce. Wywód autora jest niewątpliwie erudycyjny, można się jednak zgubić w sprinterskim tempie przeskakiwania z tematu w temat, ale myślę, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Książka wydana została w 2019 roku, teraz jest początek 2025 roku i trzeba niestety stwierdzić, że część materiału i przemyśleń się po prostu zdezaktualizowała (po ludzku żal, że tak szybko?). Dzisiaj nikt już nie będzie chyba odmawiał kreatywności najnowszym modelom AI, oglądając wygenerowane na wskazany temat obrazy, w dowolnie wskazanym stylu. Kto nie słuchał jeszcze muzyki wygenerowanej z ostatnich modeli generujących dowolną muzykę niech to zrobi i zrozumie, że przykłady osiągnięć algorytmów i AI z 2019 pokazane przez autora jako jednak te gorsze, ‘bezduszne’ - to już przeszłość i z każdym dniem bardziej zamierzchła. Dzisiaj pytania o stosunek człowieka, AI, kreacji, współpracy, zagrożeń należy stawiać na nowo, i każdym dniem na nowo wraz z toczącą się rewolucją technologiczną sztucznej inteligencji i przemianami w polityce i świecie. I ta książka, mimo wskazanych braków, może temu jak najbardziej służyć.
BaroloZBiedronki - awatar BaroloZBiedronki
ocenił na 6 1 rok temu
Szkice z filozofii głupoty Jerzy Stelmach
Szkice z filozofii głupoty
Jerzy Stelmach Michał Heller Bartosz Brożek
Ta krótka książeczka jest zbiorem dwudziestu szkiców napisanych przez trzech autorów. Łączy je wspólna tematyka, którą jest głupota, dzieli sposób pisania i perspektywy poruszane przez autorów. Pierwszym jest Jerzy Stelmach, autor 10 szkiców zawartych w książce pisze o głupocie expressis verbis. Opisuje głupotę jako nieznajomość lub lekceważenie podstawowych zasad komunikacji językowej, jako dystansowanie się od wiedzy, minimalizm poznawczy, brak poczucia humoru, dystansu do siebie, słowem obnaża przejawy głupoty w naszym najbliższym otoczeniu. Kończy szkicem o głupocie bytów zbiorowych, prowadząc obserwacje z perspektywy socjologicznej. Kolejnym autorem jest Michał Heller, przygląda się on głupocie z perspektywy filozoficznej sensu stricto. Pyta więc „jak głupota jest możliwa?”, zastanawia się, czy jest zaraźliwa, analizuje proces Sokratesa, obnażając czynniki, które doprowadziły do jego śmierci, wprost oskarżając o to głupotę. Wszystko to okraszone niebywałą erudycją. Last, but not least; Bartosz Brożek. Ten autor skupił się na metodologii głupoty. Obnaża ją z pozycji autorytarnej, pisząc jaki pływ na rozprzestrzenianie się głupoty mają autorytety, wzorce społeczne. Z jednej strony atakuje filozofię postmodernistyczną reprezentowaną przez takie postacie jak Derrida, Lacan czy Zizek, bezpardonowo obnażając mechanizmy działania oraz narzędzia, którymi powyżsi autorzy się posługują, by sprawnie sprzedawać wyprodukowany przez siebie bełkot jako mądrość. Z drugiej zaś zastanawia się, czy jego krytyka postmodernizmu nie jest wynikiem głupoty, wpływu środowiska naukowego, czy nie jest ona elementem myślenia stadnego, ufundowanego na z góry przyjętych paradygmatach. Podsumowując; bardzo ciekawa pozycja, aczkolwiek czuć niedosyt, chciałoby się bardziej rozwinąć wiele kwestii. Niestety szkicowy charakter tej pozycji nie pozwala jej traktować jako książkę, a co dopiero traktat filozoficzny. Razi też trochę niespójność całej kompozycji, dysonanse tematyczne i różny poziom pisarstwa autorów. Jest to raczej dziełko do przeczytania raz w życiu, bez przemożnej chęci powrotu po latach jak to bywa z wartościową literaturą.
Jacek  Jagosz - awatar Jacek Jagosz
ocenił na 6 1 rok temu
Podziemie. Świat pod naszymi stopami Will Hunt
Podziemie. Świat pod naszymi stopami
Will Hunt
Ocena: 4/5 - złodziejka czasu Niektórzy pędzą przez życie bezrefleksyjnie. Inni rozkładają na atomy każdy fragment otaczającej ich rzeczywistości. Niektórzy zastanawiają się nad wszystkimi zasłyszanymi i wypowiedzianymi słowami, są też tacy którzy spędzają długie godziny na poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o to, czy nasze istnienie ma jakiś sens. Są też tacy, którzy po prostu czują. Płaczą na widok rzeki, góry, dzikiego zwierzęcia, pierwszy raz dostrzeżonego gwiazdozbioru i tak samo reagują na wytwory ludzkiej kreatywności. Chcą gdzieś być, coś widzieć, czegoś doświadczać i godzić się na swoją maluczkość w nieskończoności. Jeśli tak jak ja zaliczasz się do tej ostatniej grupy, to myślę że miło spędzisz czas z książką "Podziemie. Świat pod naszymi stopami” Willa Hunta. To reportaż, ale bardzo lekki. Całkowicie odmienny od wszystkich tytułów, z jakimi w ostatnich miesiącach, a może nawet latach, miałam styczność. Przyjemność tej lektury polega chyba na tym, z jaką gracją pokazuje ona, że to co fascynujące, tajemnicze i nieznane nie musi znajdować się gdzieś daleko. Czasem wystarczy spojrzeć w niebo, czasem, jak to udowadnia Hunt, wystarczy zejść do piwnicy, kanału, dziury w skale czy opuszczonej kopalni. Polecam ten tytuł wszystkim poszukiwaczom przygód teoretykom, biegłym w teorii tomb raiderom, miłośnikom podróży palcem po mapie. Pozwólcie, aby Hunt był waszym przewodnikiem - szczególnie po katakumbach paryskich, które są nie tylko idealnym miejscem akcji pod tanie horrory, ale też świadkiem historii, galerią sztuki i domem.
Papierowy_Morderca - awatar Papierowy_Morderca
oceniła na 7 4 miesiące temu
Połącz kropki. Nanoboty medyczne, drony zabójcy, odczytywanie myśli i inne technologie przyszłości Łukasz Lamża
Połącz kropki. Nanoboty medyczne, drony zabójcy, odczytywanie myśli i inne technologie przyszłości
Łukasz Lamża
📦 Zdejmuję z półki (i z siebie kurz) 💡 📡 Połącz i zrozum – czyli futurologia na chłodno, nie na haju 🤖 📘 Łukasz Lamża nie zabiera nas w kosmiczną odyseję z robotem w roli Mesjasza, tylko... zaprasza do warsztatu. Bierze na stół rozkręconą przyszłość, ogląda trybiki, analizuje śrubki i tłumaczy, dlaczego ten android jeszcze nie poda Ci kawy – chociaż bardzo by chciał. 💡 To nie jest książka „wow” z tanim efekciarstwem. To książka „aha” – o świecie, który dzieje się teraz, tylko nie zawsze go dostrzegamy. Lamża z dziennikarską precyzją i pasją naukowca rozbraja wielkie techno-wizje: od robotów humanoidalnych, przez spersonalizowane media, po edycję genomu. I nie przeraża – wręcz przeciwnie, budzi szacunek do detalu. 🔍 Styl? Klarowny, gawędziarski, chwilami zadziorny. Autor wie, kiedy przystanąć przy ciekawostce, kiedy zadać trudne pytanie, a kiedy mrugnąć do czytelnika jak stary znajomy. Forma ramkowa i świetnie wybrane przykłady sprawiają, że można czytać na wyrywki albo od deski do deski – i nigdzie nie boli. 🧠 Czy po lekturze zmieni się Twoje spojrzenie na przyszłość? Może nie całkiem. Ale na pewno przestaniesz ją traktować jak coś z Netfliksa i zaczniesz widzieć jako ciąg logicznych, mozolnych kroków, które właśnie się dzieją – w laboratoriach, klinikach, centrach danych. 📈 Dla mnie: 8/10 - to książka, która nie krzyczy, a robi wrażenie. I choć może nie zostaje na zawsze w głowie, zostawia wewnętrzny nawyk – szukania sensu w detalach zamiast bujania w chmurach. 👁 Kilka spojrzeń w lekturę 👁 🔧 Twój robot – Marzenie o robocie-służącym to pretekst, by pokazać, jak trudne (i fascynujące!) są próby nauczenia maszyn chodzenia, mówienia i rozumienia.
 🎯 Twój świat – Spersonalizowane treści i inteligentne przedmioty tworzą nową rzeczywistość, która bardziej przypomina lustro niż wspólnotę.
 📊 Twoje dane – Gromadzone o nas informacje stają się paliwem dla algorytmów, które wiedzą o nas więcej, niż chcielibyśmy przyznać.
 🧬 Twoje ciało – Od regeneracji tkanek po edycję DNA – przyszłość medycyny to nie tylko leczenie, ale i projektowanie człowieka.
 🧠 Twój umysł – Połączenie mózgu z komputerem to nie sci-fi, tylko pytanie o tożsamość, pamięć i granice „ja”.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Śmiech ma po matce. Tajemnice genów Carl Zimmer
Śmiech ma po matce. Tajemnice genów
Carl Zimmer
Książka jest obszerna – liczy blisko 600 stron i, według opinii wielu osób, bardzo przystępnie wyjaśnia czytelnikom historię genetyki od jej początków aż po XXI wiek. Mnie osobiście nie porwała, być może dlatego, że tematy związane z ludzkim DNA czy szerzej – dziedziczeniem – nie są dla mnie szczególnie fascynujące. Doceniam jednak walory tej publikacji, która popularyzuje wiedzę o historii badań nad genami. Autor posługuje się przystępnym językiem, mimo że tematyka bywa zawiła, i sprawnie łączy daleką przeszłość z teraźniejszością, wykorzystując liczne przykłady z historii. Szczególnie ciekawe okazały się fragmenty dotyczące dziejów austriackiej dynastii Habsburgów, gdzie autor prezentuje mnóstwo porównań i analogii, które pomagają lepiej zrozumieć skomplikowane mechanizmy dziedziczenia. Myślę, że książka będzie doskonałym narzędziem dla osób zainteresowanych biologią, które chcą spojrzeć na ten temat z innej perspektywy. Sporo miejsca autor poświęca także zagadnieniom etycznym, inżynierii genetycznej oraz potencjalnym zagrożeniom, jakie mogą wynikać z ingerencji człowieka w geny. Ciekawie opisuje również relacje między genami a osobowością człowieka, wyjaśniając, w jakim stopniu predyspozycje psychologiczne jednostki są zapisane w jej DNA. Być może kiedyś wrócę do tej książki, gdy ten obszar nauki stanie się bliższy moim czytelniczym zainteresowaniom.
Arek - awatar Arek
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli

Więcej
Daniel L. Everett Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli Zobacz więcej
Daniel L. Everett Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne