Nauka? Nie rozumiem! Teorie spiskowe dr Pelikana vs naukowy bełkot Dawida

Okładka książki Nauka? Nie rozumiem! Teorie spiskowe dr Pelikana vs naukowy bełkot Dawida
Janek JurkowskiKarol Wyszyński Wydawnictwo: Altenberg satyra
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
satyra
Format:
papier
Data wydania:
2025-12-16
Data 1. wyd. pol.:
2025-12-16
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368292152
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nauka? Nie rozumiem! Teorie spiskowe dr Pelikana vs naukowy bełkot Dawida w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nauka? Nie rozumiem! Teorie spiskowe dr Pelikana vs naukowy bełkot Dawida

Średnia ocen
6,1 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
421
421

Na półkach:

Zdarza Wam się czasem zrobić przerwę od ulubionej tematyki literackiej i sięgnąć po książkę, która z fikcją ma niewiele wspólnego? Mnie tak czego efektem była lektura pozycji, którą możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej.

„Nauka? Nie rozumiem!” to książka niezwykle ciekawa i nie chodzi tu wyłącznie o sam temat, ale również o sposób jego przedstawienia. Autorzy zastosowali bowiem swego rodzaju podwójne podejście do omawianych zagadnień. Każdy rozdział to wyimaginowane foliarstwo i przedstawienie konkretnej teorii spiskowej oraz metodyczne (a często i po prostu naukowe) udowodnienie jej bzdurności. Płaska Ziemia? Reptilianie? Chemtrails? To zaledwie trzy spośród kilkudziesięciu tematów poruszanych w tej książce.

Całość napisana jest niezwykle przystępnym językiem, czyta się ją lekko i z prawdziwą przyjemnością. Po zakończeniu lektury żałowałem jedynie, że książka nie jest przynajmniej dwa razy dłuższa. To naprawdę fascynująca pozycja, którą mogę polecić absolutnie każdemu, kto chciałby lepiej zrozumieć otaczający nas świat, a jednocześnie oczekuje, że wiedza zostanie podana w bardzo lekki i przystępny sposób. Nic, tylko czytać!

#464#4#2026

Zdarza Wam się czasem zrobić przerwę od ulubionej tematyki literackiej i sięgnąć po książkę, która z fikcją ma niewiele wspólnego? Mnie tak czego efektem była lektura pozycji, którą możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej.

„Nauka? Nie rozumiem!” to książka niezwykle ciekawa i nie chodzi tu wyłącznie o sam temat, ale również o sposób jego przedstawienia. Autorzy zastosowali...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

78 użytkowników ma tytuł Nauka? Nie rozumiem! Teorie spiskowe dr Pelikana vs naukowy bełkot Dawida na półkach głównych
  • 43
  • 33
  • 2
38 użytkowników ma tytuł Nauka? Nie rozumiem! Teorie spiskowe dr Pelikana vs naukowy bełkot Dawida na półkach dodatkowych
  • 27
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Foliarze Marek Hucz, Jan Jurkowski, Marcin Osiadacz
Ocena 7,3
Foliarze Marek Hucz, Jan Jurkowski, Marcin Osiadacz
Okładka książki To (nie) koniec świata Marek Hucz, Jan Jurkowski
Ocena 7,7
To (nie) koniec świata Marek Hucz, Jan Jurkowski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Otworzyć po mojej śmierci Abelard Giza
Otworzyć po mojej śmierci
Abelard Giza
Przepraszam, Panie Abelardzie! Nie czekałam, aż Pan opuści ten padół łez! Czy Pan go w ogóle opuści, czy jakimś cudem uda się Panu przeżyć samego siebie i pożyć jeszcze długo oraz płodnie na "Stacji-Segregacji, choćby w formie papierowej, jednej zmiętej stronicy z Pana książki, to ja i tak już to przeczytałam! Nie żałuję! Sorry! Non, je ne regrette rien! Es tut mir laid! Mi scusi! Pardon! Po dobrze przyjętej "Zagładzie i czekoladkach" tym razem Abelard Giza, uznany komik, scenarzysta, stand-uper i założyciel Kabaret Limo, troszkę zmienia kierunek i w tej niedługiej, ale bardzo treściwej, niby-że-nie-kąśliwej książce, odważnie oraz błyskotliwie zaprasza do świata na pierwszy rzut oka banalnych, prostych życiowych spraw (w których na co dzień uczestnicząc, nie zawsze mamy świadomość ich znaczenia dla dalszych losów naszych, a może i świata), ale z błyskotliwym finałem i zawsze nieoczywistą puentą. Czuje się, że Autor to doskonały obserwator rzeczywistości, „wyłapywacz” niuansów i drobnych egzystencjalnych smaczków. Czy pisze o stypie, czy o nieprzyjemnym chamie w sklepowej kolejce, a nawet o legalizacji marihuany – zawsze celnie wyłapuje ludzkie przywary i współczesny pęd do „zdjęć i relacji na instagramach i fejsbukach”, powierzchowność, ludzką złośliwość oraz chęć szybkiego zysku w świecie, gdzie coraz częściej nie wybacza się słabości, potknięć, depresji, nadwagi czy widocznej biedy. Opowiadania są naprawdę niedługie, momentami abstrakcyjne, zawsze z zaskakującym, by nie napisać szokującym zakończeniem! Jakby mimochodem, "ocierając się" o czytelnika, słowa Gizy nie pozostawiają nikogo myślącego obojętnym. Chociaż czasami trzeba je przemyśleć, by dokopać się do znaczeń dopiero po czasie. Chciałoby się więcej, bo Abelard Giza jest naprawdę mistrzem takiej krótkiej formy. To tylko 24 opowiadania, a "pracują" w odbiorcy długo, co chwilę przywodząc na myśl inne możliwości, odcienie i znaczenia. Zmuszają do zadania sobie pytania: co Autor miał na myśli? Jak obiecuje sam Abelard Giza (co już z gruntu brzmi niepokojąco, acz chyba zachęcająco): „Jeśli macie ochotę dowiedzieć się, co tak bardzo zeźliło Eltona Johna podczas koncertu na Stadionie Narodowym, komu potrzebne są nogi, albo kim był drugi papież Polak – zapraszam do lektury!” Dla mnie ta książka jest jak talerz smacznych, lukrowanych pączków, nie zawsze idealnie okrągłych, ale wypieczonych z sercem; tradycyjnie kryjących w sobie dobrą kapkę szklistej marmolady. "Puszyste, delikatne, obficie wypełnione różanym nadzieniem, idealnie wysmażone, otulone cukrem pudrem, wabiły zapachem już z końca ulicy”. Ciekawostka: audiobooka czyta Tomasz Kot. Ja tam jednak zawsze wybieram wersję papierową! No więc: nosić przy sobie i sięgać do kieszeni/torby zawsze, gdy dopada ból duszy albo ktoś nas naprawdę bardzo wkurzy! RECENZJA JEST MOIM AUTORSKIM TEKSTEM. ZAKAZ KOPIOWANIA, POWIELANIA I WYKORZYSTYWANIA CAŁOŚCI LUB CZĘŚCI PUBLIKACJI, BEZ MOJEJ WCZEŚNIEJSZEJ ZGODY. WSZYSTKIE RECENZJE POCHODZĄ ZE STRONY, NA KTÓRĄ ZAPRASZAM: https://www.facebook.com/TatraLang/
Mona - awatar Mona
oceniła na 7 1 rok temu
Rok ogrodnika Karel Čapek
Rok ogrodnika
Karel Čapek
"Człowiek ogrodnik z pewnością powstał na drodze ewolucji kulturalnej, nie naturalnej. Gdyby rozwijał się zgodnie z przyrodą, to wyglądałby inaczej: nogi miałby jak żuk, żeby nie musiał kucać, no i miałby skrzydła po pierwsze z powodów estetycznych, a po drugie po to, żeby móc zawisnąć nad swoimi rabatkami". 🌻🌱🌼🥀 Ogrodnik, co to za dziwne stworzenie? Całymi dniami potrafi dłubać w ziemi, przyglądać się niebu i utyskiwać na pogodę. Ma fioła na punkcie roślin, nasiona i szczepki potrafi przywieźć nawet z urlopu. Na jego rabatkach nie uświadczysz wolnej przestrzeni, a łacińskie nazwy roślin recytuje obudzony w środku nocy. Nic dla niego się nie liczy, tylko jego ogród i rośliny, o których może opowiadać godzinami, pochylony, przygrabiony, obolały. Ale co tam ból, kiedy można obserwować jak nieśmiało z ziemi zaczynają wybijać się liliowce, tojady, złocienie, draceny, latanie czy filodendrony. Kwiaty, ozdobne krzewy, których nazwy to sama poezja, które momentami brzmią jak imiona bajkowych stworzeń. Ogrodnik to akrobata podlewający na jednej nodze skalniaki, tak by broń boże, nie przydepnąć jakiegoś wystającego z ziemi listka. Doprawdy, to bardzo dziwna istota.  I jeśli chcecie poznać wszystkie jego sympatyczne dziwactwa to odsyłam do uroczej książki Karela Čapka "Rok ogrodnika". To dowcipne, czułe felietony, które ukazują codzienne zmaganie się człowieka-ogrodnika z przyrodą. Ogrodnik amator i jego kalendarz pracy, jego niesamowita energia, witalność i miłość do gleby. Wyrasta on z ziemi i ziemię pielęgnuje. Jest troskliwy, momentami szalony i zakochany w miejscu, które ciągle wymaga jego obecności.  Karel Čapek mistrzowsko opowiada o codzienności człowieka, którego serce wzrasta na grządkach, który obserwuje z fascynacją cykl natury i żyje zgodnie z jego rytmem. Jest melancholijnie, jest dowcipnie, jest lekko. Jest tu także ogromna mądrość i radość z życia.  I muszę przyznać, że daleko mi od ogrodniczych fascynacji, ale książkę czytałam z wielką przyjemnością. Dodatkowym atutem są rysunki Josefa Čapka, które uzupełniają i utrzymują klimat tej pięknej opowieści. 
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Ta kurewska miłość Petr Šabach
Ta kurewska miłość
Petr Šabach
Każda książka nieodżałowanego Petra Šabacha działa na mnie jak plaster i balsam na duszę. Choć autora nie ma już wśród nas, pocieszam się myślą, że wciąż zostało jeszcze sporo jego książek i opowiadań nieprzetłumaczonych na polski więc naprawdę jest na co czekać. To jeden z tych pisarzy, którzy od lat potrafią poprawić mi nastrój już od pierwszych stron. Šabach zawsze urzekał mnie swoim gawędziarskim tonem — takim swobodnym, naturalnym, jakby opowiadał historię przy stole w gronie znajomych. Dzięki temu czytelnik po prostu płynie przez fabułę bez wysiłku, dając się prowadzić kolejnym scenom i bohaterom. Dokładnie tak samo jest w zbiorze „Ta kurewska miłość”. To niby krótkie fabułki, migawki i stop-klatki z życia zwyczajnych ludzi a jednak mają w sobie coś niezwykłego. Šabach potrafi opowiadać o codzienności w sposób rubaszny, zabawny, momentami absurdalny i lekko uszczypliwy, ale zawsze w granicach dobrego smaku. Jego humor jest błyskotliwy, inteligentny i bardzo trafny, a nawet gdy ociera się o groteskę czy bezceremonialność, nigdy nie przekracza granic a jeśli to robi to w przemyślany sposób i nie wywołuje niesmaku. To był piekielnie inteligentny pisarz co doskonale widać w jego twórczości. Pod pozorną lekkością i swobodą kryje się świetna obserwacja ludzkiej natury oraz ogromne wyczucie absurdu codziennego życia. Choć nadal bardziej cenię jego powieści, nie sposób odmówić tym opowiadaniom uroku — są dowcipne, błyskotliwe i po prostu dają znakomitą rozrywkę.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 7 9 dni temu
Baśń o trzech braciach i królewnie Aleksander Fredro
Baśń o trzech braciach i królewnie
Aleksander Fredro
"Baśń o trzech braciach i królewnie" to fascynujący przykład literatury, w której Aleksander Fredro wplata wątki erotyczne, przemycając je z nieco przaśnym, lecz niewątpliwie zabawnym językiem. Przypisywane mu autorstwo tej historii doskonale pokazuje, jak zręcznie balansował on między dowcipem a prowokacyjnymi obrazami, tworząc coś, co do dziś bawi i rumieni, a przy tym stanowi jednocześnie wyrafinowaną satyrę. Zdecydowanie jest to pozycja dla dorosłych – i to nie tylko ze względu na wulgarny język, ale także na sposób, w jaki Fredro podchodzi do tematu erotyki. Jest tutaj wiele sytuacji i sformułowań, które współczesnemu czytelnikowi mogą wydać się śmiałe lub wręcz przekraczające granice dobrego smaku, ale w swoim kontekście – i z odpowiednią dawką dystansu – stają się one wyrazistym elementem humorystycznym. W dodatku historia nie jest zbyt długa, ale też nie na tyle krótka, by czuć niedosyt – dokładnie w sam raz, by zagłębić się w świat opowieści, która bawi i szokuje, ale też stanowi literacki eksperyment z konwencją klasycznej baśni. Mimo że język i styl mogą odstraszać bardziej wrażliwych odbiorców, to dla kogoś, kto potrafi spojrzeć na ten tekst z dystansem, będzie on nie lada gratką i dowodem na to, jak różnorodna była twórczość Fredry. To klasyka o wyraźnie erotycznym zabarwieniu, do której, jak sądzę, warto wrócić. Owszem, może nie wszystkim przypadnie do gustu – ale dla tych, którzy zdecydują się przeczytać ją z humorem i odpowiednią perspektywą, "Baśń o trzech braciach i królewnie" będzie ciekawą, choć nietypową przygodą z twórczością Fredry.
Bob - awatar Bob
ocenił na 9 1 rok temu
Ostatni polonez Natalia Kalisiak
Ostatni polonez
Natalia Kalisiak
„Ostatni polonez” to nie jest typowa książka kryminalna. Mamy trupa, szybkie dochodzenie na miejscu zbrodni, niesympatycznego i dociekliwego nadkomisarza Adama Ruckiego, wielu świadków, jeszcze więcej wersji zdarzenia oraz oczywiście kłamstwa, kłamstewka, układziki i sporo potencjalnych morderców. Jednak cała sprawa niewyjaśnionego upadku ze schodów dyrektorki liceum jest tylko tłem dla satyry na temat sytuacji w szkolnictwie i jego najbliższym otoczeniu. Poszczególni bohaterowie tej krótkiej, ale dosadnej powieści są przedstawicielami problemów i sekretów, które często nie wychodzą poza mury szkoły. Jest tutaj dyrektorka nadużywająca swojej władzy i poruszająca sprawy, które zdecydowanie nie są w jej interesie. Obecni są też nauczyciele mający na sumieniu różne grzeszki, które wspomniana wyżej wykorzystuje, aby ich szantażować i wymuszać spełnianie jej warunków. Nie mogę nie wspomnieć o uczniach, którzy zgrywają ofiary tylko po to, żeby zyskać na popularności. Fałszywe oskarżenia, wyssane z palca kłamstwa, to dla niektórych chleb powszechni. Są także rodzice, którzy zapatrzeni w swoje dzieci i nie wątpiąc w ich niewinność, nie cofną się przed niczym, aby bronić potomstwo jak prawdziwe lwice. Kilka słów należy się też pani woźnej, która wie wszystko. Kto z kim i dlaczego. Co w trawie piszczy w pokoju nauczycielskim, kantorku wuefisty czy za drzwiami szkolnego sekretariatu. Nie jest ciekawska, o nie, określą się mianem Strażniczki Szkoły. Mogłabym przywołać tutaj jeszcze sporo stereotypów. Nie chcę jednak zanudzać tylko zachęcić do lektury. Powieść Natalii to najczystsza w świecie, satyra. Pokazuje nie tylko blaski i chlubę oświaty, ale obnaża jej wadliwe działania i nadużycia. Każdy, kto chociaż przez chwilę, miał do czynienia ze szkolnictwem od strony innej niż uczniowska znajdzie tutaj wiele zdarzeń, których sam doświadczył czy zna tylko ze słyszenia. Podoba mi się kierunek, w którym podąża autorka. Miła odmiana przeczytać coś innego niż krwawy kryminał lub niepokojący thriller. Uwielbiam pióro Natalii, potrafi w małej ilości tekstu przekazać maksimum treści. Właśnie tym mnie do siebie przekonała. Udowodniła, że nie potrzeba opasłych tomów, aby zaciekawić i usatysfakcjonować czytelnika. Nie jestem fanką rysunków i wyróżnień graficznych w książce, ale tutaj były jak najbardziej na miejscu i wcale a wcale mnie nie raziły. Sądząc po oznaczeniu, że to pierwszy tom o nadkomisarzu, już niedługo będzie kolejny i na pewno po niego sięgnę. Was też zachęcam do tego, a także do poznania całej twórczości Natalii Kalisiak.
zaczytana_kobitka - awatar zaczytana_kobitka
oceniła na 8 8 dni temu
Anegdoty z czterech stron świata Wojciech Wiercioch
Anegdoty z czterech stron świata
Wojciech Wiercioch Jolanta Szymska-Wiercioch
„Eliezer, Baal Szem Tow, zapytany, co to znaczy, kiedy ludzie mówią, że prawda idzie przez cały kraj, odpowiedział: - To znaczy, że zewsząd ją wyrzucają i że musi wędrować dalej.” Niezawodnym sposobem na poprawienie nastroju, przyjemny relaks po ciężkim dniu, zaspokojenie pragnienia wypełnienia czasu czymś sympatycznym, jest pomysł sięgnięcia po różnorodne anegdoty. Wojciech Wiercioch i Jolanta Szymska-Wiercioch dokonali ich przeglądu i zdecydowali się na uwzględnienie wybranych w publikacji. Historyjki z przesłaniem uporządkowali według klucza pochodzenia, aż z piętnastu źródeł. Zbiór przytoczonych anegdot ogromny, sporo czasu zajmuje zapoznanie się z nim, gdyż najlepiej poznawać je w cyklach po kilka. Publikacja liczy blisko sześćset stron. Poznajemy tysiąc sto siedemnaście opowiastek. Amerykańskie, angielskie, arabskie i perskie, austriackie, chińskie, francuskie, greckie, hinduskie, hiszpańskie, japońskie, niemieckie, rosyjskie, rzymskie i włoskie, tureckie, żydowskie. Doskonale widać, że każda grupa rządzi się własnym klimatem i kulturą, typem humoru, co ciekawi, bawi i uczy. Wśród reprezentantów anegdot znajdujemy ludzi różnych profesji, dokonań, zainteresowań i upodobań, dzięki czemu dostajemy zabawną podróż przez przekrój społeczny i historyczne odniesienia. Anegdoty dostarczają mnóstwa materiału do refleksji, podchwytywania myśli, wchodzenia na krótko w osobowości przywoływanych osób, stosunku do innych, otoczenia i rzeczywistości. Bawi gra słów, celność riposty, błyskotliwość dostrzeżenia absurdu, wyłapywanie logicznych pułapek. Znakomicie sprawdzają się podczas towarzyskich spotkań upływających pod znakiem rozrywek intelektualnych. Warto podkreślić, że każda anegdota otrzymuje starannie i trafnie dobrany tytuł. Zbiór opowiastek poprzedza zwięzły wstęp przybliżający ich definicje, znaczenie, cechy, funkcje i instrukcje obsługi. A jeżeli komuś w tym wszystkim brakuje polskich klimatów, to zachęcam do sięgnięcia po inną publikację autorów „Polska w anegdotach”. Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z powieściami o Mikołaju Koperniku („Rewolucja niebieska” i „Zakazane księgi”). bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Nauka? Nie rozumiem! Teorie spiskowe dr Pelikana vs naukowy bełkot Dawida

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Nauka? Nie rozumiem! Teorie spiskowe dr Pelikana vs naukowy bełkot Dawida