rozwiń zwiń

Najważniejsze to przeżyć

Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Najważniejsze to przeżyć
Ałbena Grabowska Wydawnictwo: Rebis Seria: Salamandra powieść historyczna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Salamandra
Data wydania:
2023-09-05
Data 1. wyd. pol.:
2023-09-05
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383380957

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Najważniejsze to przeżyć w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Najważniejsze to przeżyć



książek na półce przeczytane 1383 napisanych opinii 951

Oceny książki Najważniejsze to przeżyć

Średnia ocen
7,9 / 10
1039 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
680
674

Na półkach:

Wojna pozostała tylko złym wspomnieniem. Do zrujnowanej Warszawy wracają ludzie, którym udało się przeżyć pięć lat brutalnej niemieckiej okupacji i powstanie. Wiedzą, że nic już nie będzie takie samo. Wiedzą, że będą musieli od nowa budować swoje życie. Jedną z rodzin, która powróciła do morza warszawskich ruin są Patyczakowie. Ich dom cudem ocalał. Ojciec niemal natychmiast wraca do pracy w szpitalu. Matka znajduje pracę, jako dziennikarka. Starsza z córek, Tereska pomaga odgruzowywać politechnikę, marząc o odzyskaniu swojego ukochanego. Najlepiej z całej rodziny radzi sobie młodsza z córek, Mirka, która przejawia prawdziwą smykałkę do handlu. To ona przejawia dość odwagi i siły by udowodnić, że najważniejsze to przeżyć i żyć dalej…
W momencie ukończenia drugiej wojny światowej, stolica Polski była miastem ruin. Okupacja a szczególnie powstanie odcisnęły na niej swój ślad. A jednak do miasta, gdzie na każdym kroku było widać ślady po wydarzeniach sprzed kilku miesięcy, wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi wracało coraz więcej mieszkańców. Nie wiedzieli, czego mogą się spodziewać na miejscu, ale serce podpowiadało im, że w Warszawie jest ich domem. W takiej sytuacji była rodzina Patyczaków. Mieli szczęście, bo wojnę przeżyli wszyscy członkowie rodziny. Dodatkowo po powrocie okazało się, że ich dom jest w nienajgorszym stanie. Mieli gdzie mieszkać i za co żyć. Mogli uważać się za wybrańców losu. A jednak nic już nie było takie samo jak kiedyś… Cała rodzina musiała nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości.
Najważniejsze to przeżyć to książka o trudnych powrotach i nowych początkach budowanych na gruzach starego życia. Autorce udało się odmalować niezwykle drobiazgowo i realistycznie klimat powojennej Warszawy. Na przykładzie Patyczaków pokazała trudny codzienności warszawskich rodzin, które postanowiły wrócić do zniszczonego miasta. Jak pokazuje książka, trzeba było wiele samozaparcia by zostać w stolicy pośród gruzów i trupów, które zaścielały połacie niepokornego miasta. Najważniejsze to przeżyć to książka o nadziei i pragnieniu normalności pośród beznadziei i nienormalności. Dzięki niej możemy zobaczyć drogę, jaką przeszła nasza stolica od morza ruin do miasta, którego nie musimy się wstydzić.

Wojna pozostała tylko złym wspomnieniem. Do zrujnowanej Warszawy wracają ludzie, którym udało się przeżyć pięć lat brutalnej niemieckiej okupacji i powstanie. Wiedzą, że nic już nie będzie takie samo. Wiedzą, że będą musieli od nowa budować swoje życie. Jedną z rodzin, która powróciła do morza warszawskich ruin są Patyczakowie. Ich dom cudem ocalał. Ojciec niemal...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2080 użytkowników ma tytuł Najważniejsze to przeżyć na półkach głównych
  • 1 186
  • 880
  • 14
328 użytkowników ma tytuł Najważniejsze to przeżyć na półkach dodatkowych
  • 116
  • 79
  • 65
  • 23
  • 20
  • 15
  • 10

Tagi i tematy do książki Najważniejsze to przeżyć

Inne książki autora

Ałbena Grabowska
Ałbena Grabowska
Jest popularną i cenioną polską powieściopisarką, która swoje niezwykłe, niespotykane w Polsce imię, oznaczające kwitnącą jabłoń, zawdzięcza bułgarskim korzeniom. Pisarka, lekarz neurolog i epileptolog. Zadebiutowała w 2011 powieścią Tam, gdzie urodził się Orfeusz. Od tamtej pory wydała ponad dwadzieścia książek, nadal pracując czynnie jako lekarz. Studia medyczne ukończyła na warszawskiej Akademii Medycznej. Jako neurolog pracowała m.in. w Klinice Neurologii i Epileptologii w Warszawie oraz w szpitalu dziecięcym w Dziekanowie Leśnym. Ałbena Grabowska nie planowała pisarskiej kariery. Za pióro chwyciła, chcąc zapisać wspomnienia związane z bułgarską gałęzią swojej rodziny. W ten sposób powstała jej pierwsza książka: Tam, gdzie urodził się Orfeusz. Kolejną pisarka stworzyła na prośbę syna, który zapragnął, by powstała książka o nim i dla niego. Tak został zapoczątkowany cykl o przygodach Julka – chłopca, który wolał gry komputerowe od prawdziwego życia. Popularność wśród czytelników Ałbena Grabowska zawdzięcza przede wszystkim bestsellerowej sadze Stulecie Winnych. Tytułowi Winni to wielopokoleniowa rodzina z podwarszawskiego Brwinowa. Zwykli ludzie żyjący w niezwykłych, bardzo burzliwych czasach. Zmagający się z dramatycznymi wydarzeniami XX wieku. W trzech tomach sagi poznajemy ich w przededniu wybuchu I wojny światowej i towarzyszymy przez następne sto lat. Prośby czytelników spragnionych powrotu bohaterów popularnej trylogii sprawiły, że w roku 2018 ukazała się książka Stulecie Winnych. Opowiadania. Losy rodziny Winnych zachwyciły nie tylko czytelników. Potencjał tej epickiej opowieści dostrzegli również filmowcy. W 2018 roku rozpoczęto realizację serialu Stulecie Winnych. W 13 odcinkach pierwszej serii emitowanej od marca 2019 roku na antenie TVP1 w niedzielne wieczory, widzowie poznają losy Winnych w latach 1914-1939, co odpowiada pierwszemu tomowi sagi zatytułowanemu Ci, którzy przeżyli. W obsadzie serialu znalazło się wielu znakomitych aktorów, m.in. Kinga Preis, Katarzyna Kwiatowska, Iwona Bielska, Adam Ferency, Jan Wieczorkowski, Rafał Królikowski i Olaf Lubaszenko. Prócz Stulecia Winnych spod pióra Ałbeny Grabowskiej wyszły, m.in. trylogia Alicja w krainie czasów, kryminał Ostatnia chowa klucz oraz wciągające powieści Lot nisko nad ziemią, Coraz mniej olśnień, Lady M. (Wydawnictwo Zwierciadło). Pisarka wcieliła się w swoich bohaterów trzykrotnie – po raz pierwszy wystąpiła jako tytułowa bohaterka na okładkach trylogii Alicja w krainie czasów, a następnie zagrała dwie niewielkie role w pierwszej serii Stulecia Winnych. Ałbena Grabowska jest mamą trójki dzieci – Julka, Aliny i Franka. I to właśnie one – co sama przyznaje – są dla niej największą inspiracją. Mimo, że coraz więcej czasu poświęca pisaniu, wciąż jest aktywna zawodowo – przyjmuje pacjentów w jednej z przychodni w podwarszawskim Brwinowie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cena wolności Barbara Wysoczańska
Cena wolności
Barbara Wysoczańska
Jak ja już dawno nie polubiłam tak bardzo żadnego głównego bohatera, jak właśnie w tej powieści! 😏 Autorka stworzyła postać pierwszoplanową z iście charakterną osobowością. Sama osobiście uwielbiam kobiety, które są pewne siebie - tak w obyciu, charakterze, jak i w mowie; butne, niepokorne, zdecydowane, konkretne, wiedzące czego chcą - od życia, od samej siebie i od drugiego człowieka jakiego mają w swoim życiu. Ale! Od czegoś zgoła innego powinnam zacząć - od zdecydowanie ważniejszej kwestii. A mianowicie, jest to moja druga przeczytana powieść Pani Barbary Wysoczańskiej i po zachwycie nad tą pierwszą, teraz tylko utwierdziłam się w swoim przekonaniu, iż Pani Barbara ma przeogromną wiedzę historyczną i fikcja, na której podstawie powstaje Jej dana powieść, nie jest wymyślona ot po prostu dla banału. Owszem, postacie i zdarzenia zachodzące między tymi postaciami są fikcyjne, ale przeogromnie szanuję autorów, którzy osadzając fabułę na pewnym odcinku osi historycznej, mają o tej historii naprawdę szerokie pojęcie. I to się właśnie widzi i czuje w książkach Autorki. Ukłon za to w Pani stronę Pani Barbaro. "(...) Właśnie do takiego narodu, który walczy o wolność, należy szczególnie mówić o kobietach. Bo kobieta to potencjał. To siła i niezłomność. To hart ducha." „Cena wolności” to historia, której rzecz się dzieje na terytorium zniewolonej Polski na samym początku XX wieku. To historia z przesłaniem od uciśnionych i stłamszonych kobiet dla innych kobiet, dla obywateli ich własnego kraju, w czasach, gdy kobiety żyły pod ogromną, męską dominacją, gdzie kobietom nic nie było wolno - jak w mowie, tak i w czynie. Jest to powieść, która w sposób bardzo odważny pokazuje do czego zdolna jest kobieta, która kocha, która jest świadoma tego na czym jej prawdziwie zależy, ale też która ceni nade wszystko swoją wolność i pragnie niezależności. Główne wątki w tej powieści (odsuwając na bok wątek romantyczny, który nie mniej ciekawy był od całej reszty) to walka o prawa kobiet do decydowania i stanowienia o samych sobie, to sprzeciw wobec ówczesnej sytuacji politycznej. Patriarchat, feminizm, emancypacja - te hasła aż krzyczą ze stronic owej lektury. Bez sprzeciwu i walki ówczesnych kobiet nie byłoby tak ważnych i potrzebnych zmian do jakich doszło w późniejszych latach na terenie Państwa Polskiego. Powieść pochłonęłam w dwa dłuższe wieczory. Przez jej karty płynie się wartko i z zaciekawieniem. Fabuła, akcja, każdy jeden z bohaterów, nauka historii jaka wyziera z tekstu i jej przesłanie - tu nie ma choćby jednego akapitu z nudą. 💚 "Nie zmienisz rzeczywiści tylko dlatego, że widzisz ją inaczej niż inni." 💚 "To wielka rzecz: tak iść ze słowami wolności na ustach." 💚 "Kobiety potrzebują wyrzucić z siebie swoje dramaty. Chcą być wysłuchane." 💚 "Nie zapominajcie, że prawdziwym przejawem patriotyzmu jest pielęgnowanie w sobie ojczystej mowy." 💚 "Sytuacja kobiet jest dramatyczna w wielu dziedzinach życia, ale odbieranie matce prawa do wychowywania dziecka, tylko dlatego, że urodziło się nieślubne i bez ojca, to obrzydliwe barbarzyństwo. Niemoralnością nie jest urodzenie nieślubnego potomstwa; niemoralnością i ogromnym złym jest odbieranie dziecka matce bez jej zgody i woli, w imię fałszywie pojętych konwenansów..." 💚 "Doprawdy nie rozumiałam, o co tyle hałasu z wciskaniem kobietom do głów, że muszą wyjść za mąż, bo inaczej umrą z głodu." 💚 "Wydaje ci się, że możesz być niezależna, samodzielna i bez męża. Ale to nieprawda! Nam, kobietom, jeśli chcemy żyć normalnie, nie pozostawia się wyboru. My nie możemy żyć w pojedynkę ani na własnych zasadach, bo takie życie jest niemożliwe. Zginiesz szybciej, niż myślisz, i to nie tylko z głodu, bo nie będzie cię miał kto utrzymywać. Zginiesz od ludzkich plotek i szyderstw. Myślenie, że kobieta może żyć samotnie, to mrzonka." 💚 "(...) Nie spotkałam dotąd mężczyzny, który poruszyłby moje serce na tyle, żebym była gotowa zmienić dla niego zdanie co do zamążpójścia." 💚 "Żadne nauki, żadne książki ani mądre artykuły nie są w stanie przygotować kobiety do roli matki." 💚 "Pamiętaj, że cokolwiek się stanie, masz żyć pełnią życia. Masz cieszyć się każdą chwilą, łapać je zachłannie, jak tylko Ty to potrafisz." P.S. zakup własny, nie żaden "sponsoring" i czy współpraca barterowa.
Paula - awatar Paula
oceniła na 9 6 dni temu
Gdziekolwiek jesteś Agnieszka Olejnik
Gdziekolwiek jesteś
Agnieszka Olejnik
WOJENNA TUŁACZKA Cieszę się, że po dłuższym czasie udało mi się sięgnąć po drugi tom cyklu "łużyckiego" Agnieszki Olejnik. "Gdziekolwiek jesteś" opisuje dalsze losy piątki młodych bohaterów, których poznaliśmy w powieści "Jak dzikie gęsi". Historia na tyle mnie zafascynowała, że bardzo chciałam poznać ją do samego końca. Przede mną jeszcze ostatni tom, ale póki co skupmy się na drugiej części... U progu II wojny światowej Peter i Katrin zostali brutalnie rozdzieleni przez los. Ona wyjechała do krewnych w Prusach Wschodnich, a on niebawem miał do niej dołączyć. Połączeni przysięgą przed Bogiem, z dala od siebie próbują ocalić swoją miłość. Katrin spotyka się ze swoją ukochaną babcią - jedyną bliską krewną, jaka jej pozostała i pragnie u niej oczekiwać na przyjazd ukochanego. Tymczasem Peter musi walczyć o przetrwanie w obozie Dachau, gdzie trafił za sprawą zawistnych i złych ludzi. Śledzimy dalej także burzliwe losy pozostałej trójki bohaterów. Anna musi ukrywać się przed światem, Marlene decyduje się na wyjazd z rodzinnego miasteczka w głąb Niemiec, a Rudolf wstępuje w szeregi SS. Jak potoczą się losy całej piątki, gdy wojenna zawierucha zmusi ich do życiowych zmian i niekończącej się walki o przetrwanie przeczytacie w książce. Zdradzę tylko, że będzie to prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Uwielbiam powieści z tematyką wojenną w tle. Agnieszka Olejnik przekonująco nakreśliła wyobrażenie tamtych czasów poprzez same wydarzenia, ale również dopełniając ten obraz opowieściami niektórych postaci. Świetnie oddała realizm tworząc atmosferę niepewności, strachu i cierpienia oraz umiejętnie budując napięcie. Autorka stworzyła wyjątkową sagę rodzinną, w której II wojna światowa została ukazana z ciekawej perspektywy mieszkańców Dolnych Łużyc, czyli terenów należących wówczas do Rzeszy. Co więcej, Agnieszka Olejnik nie ograniczyła się tylko do tego rejonu przenosząc akcję powieści również w okolice Gdańska, dzięki czemu mamy pogląd, jak wyglądało życie mieszkańców także w okolicach Danzig i w Prusach Wschodnich. Zauważamy różnice, widzimy presję, ucisk i prześladowania, ale nie ma takiego wszechobecnego terroru, jaki znamy z rejonów centralnej Polski. Wybory Katrin, Petera, Rudolfa, Anny i Marlene nie zawsze są łatwe do zaakceptowania, ale niewątpliwie są głęboko ludzkie. Rozterki, dylematy moralne i ciężar podejmowanych decyzji przenikają za stron powieści podobnie jak brutalna prawda, która często nie znajduje zrozumienia. Zżyłam się z bohaterami tej opowieści i mocno im kibicowałam, co nie znaczy, że pochwałam wszystkie ich wybory i decyzje. Zawsze jednak zastanawiałam się, co nimi kierowało i przynajmniej próbowałam zrozumieć. "Gdziekolwiek jesteś" to niezwykle emocjonalna opowieść ukazująca niepewność, lęki i nadzieje w obliczu toczącej się wojny. Historia pokazująca wiarę, miłość i złudzenia, które w wyniku zaistniałych okoliczności muszą zostać pogrzebane. Pozostają jedynie głęboko skrywane marzenia, tułaczka, tęsknota za bliskimi i wytrwała walka o przetrwanie. W moim przekonaniu druga część cyklu "łużyckiego" trzyma równie wysoki poziom i fascynuje od pierwszej strony. Przede mną jeszcze ostatni tom i, jak sądzę, domknięcie wszystkich wątków. Już nie mogę się doczekać.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na 9 6 miesięcy temu
Kołyski Rzeszy Jennifer Coburn
Kołyski Rzeszy
Jennifer Coburn
"Kołyski Rzeszy" Jennifer Coburn Gundi zachodzi w ciążę ze swoim ukochanym pochodzenia żydowskiego. Aby chronić siebie i dziecko a zarazem przyjaciela Niemca odmiennej orientacji, jako ojca podaje właśnie jego. Kobieta dzięki rysom aryjskim trafia do ośrodka Lebensborn. Hilde, myśli, że jako kochanka prawej ręki Himmlera jest nietykalna. Kobieta za wszelką cenę pragnie urodzić dziecko kochanka. Po poronieniu, dopuszcza się podstępu aby usidlić mężczyznę. Pielęgniarka Irma, po zawodzie miłosnym przyjmuje prace położnej w Lebensborn. Jednakże wymarzona praca jest daleka od rzeczywistości, gdyż poznaje niewygodną prawdę o zasadach panujących w ośrodku. Temat ośrodków reprodukcyjnych, produkujących dzieci czystej krwi, jest dla mnie jeszcze nie do końca zgłębionym tematem i przyznam, że pierwszy raz się z nim spotykam. W historii tej mamy doczynienia z 3 kobietami, które z różnych powodów trafiają do ośrodka założonego przez Heinricha Himmlera. Poprzez selekcje, dzieci po porodzie czekał przeróżny los. Kobiety oddające się oficerom SS, również do końca nie wiedziały jakie czeka je życie. Historia łączy w sobie fikcję literacką z tłem historycznym. Lekko mnie rozczarowało zakończenie, które w większości bazowało na losie jednej z bohaterek, pozostawiając czytelnika w niewiedzy o pozostałej dwójce. Jednakże tematyka tak samo ciekawa jak i bulwersująca.
pijackawe_czytam - awatar pijackawe_czytam
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Violeta Isabel Allende
Violeta
Isabel Allende
Rozpisany na 100 lat barwny i wielowymiarowy fresk, przedstawiający losy tytułowej Violety na tle tragicznej historii Chile i całej Ameryki Łacińskiej to powieść, która rzeczywiście nie wytrzymuje porównania z „Domem dusz”, czy „Córką fortuny”, ale nie znaczy to wcale, że jest powieścią słabą. Wręcz przeciwnie. Allende nie tworzy tu monumentalnej opowieści, raczej intymny portret kobiecy, w którym pobrzmiewają echa własnych doświadczeń autorki. „Violeta” napisana jest w formie pierwszoosobowej spowiedzi życia, wygłaszanej przez tytułową bohaterkę do Camila, człowieka bardzo jej bliskiego. O jego tożsamości dowiadujemy się dopiero w połowie książki, więc i ja nie zdradzę, kim jest adresat tego wielkiego monologu. Violeta, przeżywszy równo 100 lat, dzieli się z nim swoją historią, która obfitowała w wiele strat i radości, a na jej losy ogromny wpływ miały ważne wydarzenia historyczne: walka o prawa kobiet, zamachy stanu, rządy junt wojskowych, wojna, upadające rządy oraz dwie zarazy, stanowiące klamrę rozpoczynającą i zamykającą całą opowieść. Życie bohaterki rozpięte jest bowiem pomiędzy pandemię grypy hiszpanki w 1920 roku, kiedy przyszła na świat, a znaną nam wszystkim pandemię koronawirusa z 2020 roku. Losy Violety składają się z wydarzeń, które ma w swoim życiorysie większość kobiet: małżeństwo, wielkie namiętności, macierzyństwo, rozstania i powroty. Wszystko to dzieje się w świecie zdominowanym przez mężczyzn, w maczystowskiej kulturze, gdzie bicie i wykorzystywanie kobiet wpisane są w świadomość kulturową, a kobieta, która się przeciw temu buntuje uważana jest za zagrożenie dla tradycji i dziwadło. Dlatego główna bohaterka imponuje swoim hartem ducha w powolnym stawaniu się prawdziwą kobietą. O ile na początku widzimy ją jako powolną i nieświadomą swojej wartości osobę, o tyle w toku zdobywanych doświadczeń życiowych staje się niezależna, silna i wolna. W walce o swoją kobiecość nie jest sama. Towarzyszą jej inne bohaterki, tak samo jak ona zdeterminowane, by podjąć walkę o szczęście własne i bliskich. I nawet jeśli czasem trzeba pomóc losowi, uciekając się do indiańskich rytuałów, chrześcijańskich modłów, czy urzędowych sztuczek, to bohaterki są do tego zdolne. W obronie rodziny, czy przyjaciół zdecydowane są na wielkie poświęcenia. Potrafią kochać i nienawidzić. Z miłości gotowe są zabić, ale i podarować wolność ukochanej osobie, a z nienawiści doprowadzić kogoś do upadku. Bo w świecie Violety emocje są bardzo silne. Biografia bohaterki jest też okazją dla Isabel Allende do podjęcia kilku ważnych społecznie tematów: związków homoseksualnych, przemocy wobec kobiet, narkomanii, uchodźców, prześladowań na tle politycznym czy rasowym. Całość opowiedziana jest swobodnym stylem, bez silenia się na oryginalność, czy intelektualizm, co sprawia, że powieść czyta się znakomicie. Zawiera ona w sobie trochę humoru, trochę smutku, trochę magii i realizmu, znajdziemy tu także nieco filozoficznych wywodów, a nawet sceny erotyczne (ale bardzo delikatne, bez wulgarności). Wszystko podane w idealnie wyważonych proporcjach, a więc smakowite. Czytajcie więc, smacznego!
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 8 3 miesiące temu
Pocztówka Anne Berest
Pocztówka
Anne Berest
Są książki, które zaczynają się od jednego, niepozornego przedmiotu, by ostatecznie stać się monumentalną rekonstrukcją historii. W przypadku „Pocztówki” Anne Berest tym zapalnikiem jest anonimowa kartka znaleziona w skrzynce pocztowej w 2003 roku. Widnieją na niej jedynie cztery imiona: Ephraïm, Emma, Noémie i Jacques – przodkowie autorki, którzy zginęli w Auschwitz. Przyznając tej powieści ocenę 8/10, doceniam jej niezwykłą strukturę, która łączy rodzinny pamiętnik z trzymającym w napięciu śledztwem historycznym. Anne Berest nie pisze kolejnej typowej sagi o Holokauście. Jej podejście jest znacznie bardziej nowoczesne i osobiste. Autorka, początkowo zdystansowana do swoich żydowskich korzeni, pod wpływem pytania córki o to, dlaczego nie są „tacy jak inni”, postanawia odkryć prawdę o nadawcy tajemniczej pocztówki. To, co następuje później, to fascynująca podróż przez wiek XX – od Rosji połączonej z marzeniami o rewolucji, przez Palestynę, aż po przedwojenny Paryż, który dla rodziny Rabinovitchów miał być bezpieczną przystanią, a stał się śmiertelną pułapką. Najmocniejszym punktem książki jest ukazanie powolnego, niemal niezauważalnego procesu osaczania żydowskiej inteligencji we Francji. Berest z chirurgiczną precyzją opisuje, jak biurokracja, sąsiedzka zawiść i administracyjna obojętność doprowadziły do tragedii ludzi, którzy czuli się przede wszystkim Francuzami, a dopiero potem Żydami. Opis losów Noémie i Jacques’a jest rozdzierający nie dlatego, że epatuje przemocą, ale dlatego, że pokazuje straconą młodość, niespełnione talenty i brutalnie przerwaną codzienność. Książka jest również autoportretem samej autorki. Berest zastanawia się, co oznacza bycie Żydówką dzisiaj, w świecie, w którym antysemityzm wciąż przybiera nowe formy, a pamięć o Zagładzie powoli staje się jedynie muzealnym eksponatem. To zderzenie perspektywy historycznej ze współczesnym życiem w Paryżu nadaje „Pocztówce” uniwersalny wymiar. To opowieść o tożsamości, którą dziedziczymy wraz z traumami naszych przodków, nawet jeśli nikt o nich w domu nie opowiadał. Ocena osiem odzwierciedla uznanie dla ogromu pracy badawczej i literackiej sprawności autorki. „Pocztówka” czyta się jak najlepszy kryminał, mimo że finał historii jest nam z góry znany. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami, zwłaszcza w środkowej części opisującej dzieje przodków w Rosji i Palestynie, narracja staje się nieco zbyt gęsta od faktów historycznych, co na krótką chwilę osłabia tempo opowieści. Są to jednak drobne mankamenty w obliczu potęgi emocjonalnej finału. Podsumowanie „Pocztówka” Anne Berest to literacki triumf nad zapomnieniem. To książka, która udowadnia, że dopóki zadajemy pytania o naszych zmarłych, dopóty ich historia pozostaje żywa. Berest udało się stworzyć dzieło, które jest jednocześnie hołdem dla ofiar, rodzinnym rozliczeniem i fascynującą zagadką. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka w literaturze prawdy ubranej w najwyższej próby formę beletrystyczną. To opowieść o tym, że każda rodzina ma swoją „pocztówkę” – pytanie, na które boimy się odpowiedzieć, a które definiuje to, kim jesteśmy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 26 dni temu
Rozdzieliło nas życie Wiktoria Gische
Rozdzieliło nas życie
Wiktoria Gische
" Zbyt wiele wspomnień. Złych, niedobrych, smutnych, wypełniających ją strachem i obrazami, które starała się wymazać z pamięci przez tyle lat." (str.261) To powieść obyczajowa z historycznym tłem. Opowieść o miłości, która dojrzewa w cieniu historii. Autorka pokazała jak wielkie wydarzenia XX wieku wdarły się w życie zwykłych ludzi i zmieniły je na zawsze. Bohaterami jest niemiecka rodzina mieszkająca w Berlinie. Dora i Dorian pobrali się z miłości. Zamieszkali we wspaniałym domu zaprojektowanego przez niego. Byli szczęśliwym małżeństwem. Kiedy na świat przyszedł syn Dora go uwielbiała. Nie chciała mieć więcej dzieci. Pragnęła używać życia, lecz nie było jej to dane, bo zaszła w ciążę z Niną. Nienawidziła tego dziecka, co okazywała córce na każdym kroku. Syn Dory zapatrzony w matkę nie akceptował młodszej siostry. Kiedy Hitler doszedł do władzy Dora zafascynowana była ario filozofią zapisała się do NSDAP, a syna do Hitlerjugend. Zapraszała do domu znane niemieckie osobistości. Dora i syn popadli w fanatyzm. Dorian nie podzielał jej fascynacji, dlatego z córką i jej opiekunką wyjechał na Śląsk. Tam poznali rodzinę Achtelików. Nina uwielbiała ich syna Mikołaja, razem się wychowywali i dorastali. Dobrze się czuli w swoim towarzystwie. Ojciec z córką wracali do Berlina, lecz ich dom nie był już ich domem. Dobrze czuli się w Nikiszowcu, do którego ciągle wracali. Ojciec Mikołaja był górnikiem. Podczas wybuchu w kopalni został poważnie ranny. Mikołaj pragnął się kształcić, lecz w tej sytuacji jego plany runęły. Jego brat zachorował na polio i był przykuty do wózka. Także Mikołaj został jedynym żywicielem i poszedł w ślady ojca. Między Niną a Mikołajem zaczęło rodzić się uczucie. Ta młodzieńcza, czysta miłość została brutalnie przerwana przez wydarzenia historyczne. Wybuchła wojna. Codziennością był strach, obawa i niepewność jutra, nadszedł czas okupacji, później powojennego chaosu i odbudowy i bestialstwa wyzwolicieli. " Wojna nie jest dla słabych. Wojna wyzwala najgorsze instynkty" (str.315), o czym przekonali się nasi bohaterowie. Po latach staruszka Nina mieszkająca w Luizjanie wraca do rodzinnego Berlina wezwana w sprawie testamentu brata. Urodziła się Niemką,lecz dawno przestała się nią czuć. Tam wróciły wspomnienia, które ukrywała przed córką i wnukami. W końcu zdecydowała się mówić i opowiedziała dzieciom swoje wojenne losy. To powieść o dojrzewaniu do miłości, o jej utracie i o tym co zostaje, gdy świat się rozpada. Jak czas i doświadczenia zmieniają ludzi. Jak historia potrafi rozdzielić ludzi. Jak pamięć i uczucia potrafią przetrwać mimo upływu lat. O podejmowaniu trudnych wyborów. Bohaterowie są wiarygodni, czasem pełni sprzeczności. Uwikłani w realia epoki. Musieli zmierzyć się z wojenną traumą, poczuciem winy i próbą odbudowania siebie po latach. W powieści historia jest stale obecna, wpływa na decyzje i wybory bohaterów. Dobrze została oddana atmosfera epoki. Od przedwojennej codzienności, przez wojenne dramaty, aż po powojenne rozdarcie społeczne. To książka, która skłania do refleksji nad losem, pamięcią i czasem.
Alicja - awatar Alicja
oceniła na 7 3 miesiące temu
Nowy świt Magdalena Wala
Nowy świt
Magdalena Wala
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗶ę𝗱𝘇𝘆 𝘂𝘁𝗿𝗮𝘁ą 𝗮 𝗻𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷ą Od pierwszych stron 𝑁𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 ś𝑤𝑖𝑡𝑢 miałam wrażenie, że po raz kolejny wchodzę w świat pełen emocji i niepewności, w którym bohaterowie muszą stawiać czoła trudnym wyborom. Historia Amalii i ludzi wokół niej poruszała mnie, czasem przytłaczała, ale przede wszystkim dawała poczucie bliskości z ich losem. Lektura wciągnęła mnie tak bardzo, że trudno mi było się oderwać od przeżyć, które autorka tak żywo i realistycznie opisywała. Zwróciło moją uwagę, że nawet zwykłe sytuacje, małe gesty i spotkania z innymi potrafiły wprowadzać trochę nadziei i ciepła w świecie pełnym trudów. Jednocześnie autorka nie unikała trudnych tematów, pozwalając mi poczuć, jak wielką siłę mają miłość, lojalność i tęsknota za tym, co utracone. Akcja 𝑁𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 ś𝑤𝑖𝑡𝑢 toczy się jesienią 1945 roku, gdy świat dopiero próbuje odnaleźć się po wojnie. Amalia zostaje uratowana z bydlęcego wagonu, w którym wywożono Niemców i Mazurów, dzięki Piotrowi, który przedstawia ją jako swoją żonę. Uciekając przed własną przeszłością, musi zmierzyć się z trudnym wyborem między uczuciem do mężczyzny a tęsknotą za córką, która zostały w Niemczech. Polacy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, a mimo to Amalia doszła do wniosku, że polskie porządki mogły być podobne do tych sowieckich poznanych przez nią w poprzednich miesiącach, a może były nawet jeszcze gorsze. Polacy bali się Sowietów, więc im się nie sprzeciwiali. Teraz nowe władze chciały zachęcić Mazurów do pozostania, bo dla Polaków nie było tu przecież odpowiednich warunków. Mazurzy zaś uważali, że pozwalano im tu zostać jedynie jako robotnikom. Byli przekonani, że mieli odbudowywać to, co zniszczyli Sowieci. A gdy gospodarstwa znów zaczną kwitnąć, zostaną pozbawieni domów na rzecz nowych polskich osadników. Nie ufali nowym porządkom. Amalia miała zaczynać od zera i chciała to zrobić wśród swoich. Nie chciała pozwolić, by ktokolwiek ją jeszcze wykorzystywał. Co to jednak oznaczało? Kto był tymi swoimi? Piotr tyle kiedyś opowiadał Amalii o swoim kraju. Niestety ta nowa Polska wcale nie należała do krajów przyjaznych obywatelowi, skoro we własnym towarzystwie musieli uważać na każde słowo. Amalia nic nie wiedziała o przeżyciach Piotra, ani on o jej. Musieli teraz poznawać się na nowo. Ciałem była przy nim, ale mentalnie wciąż pozostawała w stodole, w której uwięzili je enkawudziści. Pewnie będzie musiało minąć wiele czasu, nim poważy się na większą poufałość z Piotrem. On zaś cierpliwie czeka i otacza opieką ukochaną. Ciało można wyleczyć, ale tego, co czai się w duszy, nie da się tak po prostu przepędzić. Amalia nie była już sobą. Stała się pusta w środku. Była skorupą, która obejmowała nicość. Chciała żyć, a jednocześnie śmiertelnie się bała. Oni ją po prostu złamali. Więcej, zmiażdżyli ją, a ona czuła lęk, że się rozpadnie i przestanie istnieć. Amalia przygląda się złemu traktowaniu Niemek i zaciska pięści z bezsilności. Nie może zdradzić, kim jest, by nie podzielić ich losu i przy okazji nie pogrążyć Piotra, który także ma swoje tajemnice. Amalia wie, że Niemcy, czyli ona, przegrali wojnę, a Polska, czyli Piotr, straciła niepodległość. Ludzkie emocje to jedno, a polityka to zupełnie coś innego. Magdalena Wala pięknie pisze, co nie ulega wątpliwości, lecz przy tym tomie miałam wrażenie, że nie dorównuje on dwóm pozostałym. Może jest w nim zbyt dużo polityki, a może wpływ na moje odczucia miało zachowanie Amalii, która postrzega Polaków w niezbyt pozytywnym kontekście, choć kocha jednego z nich i to on ją ocalił. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, jak ta sytuacja po wojnie mogła wyglądać. Przerażająca była ta obopólna nienawiść. Polaków do wszystkiego, co kojarzyło im się z Niemcami, a ludziom podobnym do Amalii w głowie się nie mieściło, że na rzecz Polski Niemcom odebrano ziemię, z której na pewno zostaną wypędzeni rodzimi mieszkańcy. Niemcy dręczyli Polaków, teraz sytuacja się odwróciła i to Niemcy cierpieli niedostatek. Polacy ginęli na wszystkich frontach świata, a nasi sojusznicy za ofiarę krwi Polaków oddali Polskę w łapy Stalina. Nikt nie pytał Polaków o zdanie, czego chcą, a czego nie. Przymknięto oko na to, że Sowieci w 1939 roku napadli na Polskę, bo Zachodowi bardziej był potrzebny Związek Sowiecki. Nasz kraj był od zawsze pionkiem w grze wielkich. Żołnierze, którzy w czasie wojny walczyli z Niemcami, po wojnie stawiani byli przed sowieckimi sądami i oskarżani o działalność terrorystyczną oraz współpracę z nazistami. Alianci w ogóle na to nie reagowali. Polska stała się ofiarą nie tylko wroga, ale także swoich sojuszników, którzy nas poświęcili. Polacy nie mieli już siły się przeciwstawiać. Inteligencję wymordowali Niemcy, a zwykłych obywateli interesowało jedynie, by mieli co włożyć do garnka. Po latach spędzonych w strachu ludzie rozpaczliwie chcieli wierzyć w propagandę władz. Przecież wygraliśmy tę wojnę. Czyż nie? Trudny do zaakceptowania był ten powojenny porządek. Amalia należała do pokonanego, pozbawionego wszelkich praw narodu, a Piotr zaś do ponownie zniewolonego. Niby zwycięzcy, jednak nie do końca. Polscy patrioci łudzili się, że ta sytuacja nie potrwa długo. Jak to wyglądało w rzeczywistości, doskonale pamiętamy. Dla kogoś, kto nie interesował się historią i nie zna realiów powojennych, ta część wydaje się być bardzo obciążona polityką. Dla mnie, osoby pamiętającej czasy PRL i mającej rodziców, którzy wychowywali się w tamtych latach, było to rzetelnie przedstawione tło historyczne, choć faktycznie przytłoczyło ono akcję. Dramatyczne były losy ludzi, którzy po wojnie stracili swoją ojczyznę, a nowa ich nie chciała. Autorka pokazała to przez pryzmat miłości Amalii i Piotra, którzy nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Amalia nie umie pogodzić się z utratą tożsamości.Nie jest już Niemką, Polką też nie chce być. Chciałaby być po prostu sobą, a nie ze strachu o życie udawać kogoś, kim nie jest, nawet za cenę miłości. Czy może mieć pewność, że Piotr kiedyś nie będzie miał jej za złe pochodzenia? A może w najgorszym razie wyda się, kim jest, trafi na zsyłkę lub do Niemiec, gdzie jej nie chcą. To smutny obraz powojennej Polski. Nazistowskie obozy zostały zlikwidowane, a w ich miejsce pojawiły się komunistyczne. Tylko los tysięcy uwięzionych i cierpiących ludzi nie uległ zmianie. Niemieckie rodziny musiały opuszczać ziemie odzyskane. Musiały żegnać stare kąty i ludzi, których znały od dawna. Karmiono ich mrzonkami, że to tylko chwilowe, że niedługo wrócą tu z powrotem. Ludzie żyli w strachu, wieczorami bali się chodzić po wsi, by nie wpaść w ręce bandytów. Najbardziej w tej sytuacji cierpiały dzieci, które nie były niczemu winne. Bez względu na wrogość pomiędzy narodami należało chronić najmłodszych. Pozorna wolność dała władzę nie zawsze uczciwym ludziom, którzy w sytuacji dalekiej od normalności, bez skrupułów mogli wykonywać najbardziej absurdalne rozkazy czy wcielać w życie zbrodnicze pomysły. Polacy zaś wpadli z deszczu pod rynnę. Jednego okupanta zamienili na drugiego, a jak pokazała historia, może nawet na gorszego. Bo kto w historii świata wroga nazywał swoim przyjacielem. To była tylko iluzja wolności, wolnego państwa. Po wojnie ludzie nie potrafili żyć w zgodzie i sami piętrzyli kolejne problemy jakby nie mieli ich dość. A normalność i szczęście to było to, czego najbardziej im teraz brakowało. Podsycanie nienawiści było władzom na rękę. Skłóconym i niewykształconym narodem najlepiej się rządzi. Bo gdyby wszyscy trzymali jedna stronę, mogłoby się okazać, że nowa okupacja wcale ludziom się nie podoba. Nikt tak naprawdę nie martwił się losem ludzi, bo gdyby tak było nie doszłoby do bezdusznego poddziału ziem po wojnie. Nikogo nie obchodziło, kto na nich mieszka i kto na tych podziałach ucierpi najbardziej. Amalia nie zaprzestaje kontaktów z teściami, którzy przebywają w Niemczech, ponieważ bardzo chce odzyskać swoją córkę. Gdy w Polsce wszystko zaczyna się układać po jej myśli i rozważa związanie się z Piotrem oraz poddanie się wraz z siostrą weryfikacji, z Niemiec otrzymuje od przyjaciół list, który zmieni wszystko. Znów wsiada do pociągu i gdy zatrzaskują się drzwi wagonu, ma wrażenie, że odcinają ją od Prus, marzeń i… Piotra. Podąża w kierunku Kerpen i swojej córki. Wydaje jej się, że choć z dala od ukochanych jezior, nareszcie znalazła się we właściwym miejscu, daleko od domu, ale wśród swoich. Jest przekonana, że kochani przez nas ludzie tak naprawdę tworzą dom, a nie budynki czy miejscowości. Los mieszkańców Mazur był nie do pozazdroszczenia. Za niemieccy dla Polaków, zbyt polscy dla Niemców. Nie wszyscy bowiem mieli tyle szczęścia co Amalia. Ta radość Niemców wobec polskich Mazurów, jaką autorka pokazała w książce, nie do końca była prawdziwa, bo Niemcy nie za bardzo cieszyli się z przyjazdu pobratymców z Mazur. Ci ludzie tak naprawdę zapłacili najwyższą cenę za zamiany terytorialne po II wojnie światowej. Mazurzy przez Niemców byli traktowani jak Polacy, przez Polaków jak Niemcy. Nieważne, gdzie się osiedlili, nigdy nie byli u siebie. Byli gorszą kategorią ludzi. Ich dawne życie nie powróciło, ani w Prusach, ani z dala od nich. Niestety nie wszyscy wysiedleńcy byli przyjmowani w Niemczech z otwartymi ramionami. To była druga strona medalu. Przyjęcie mieszkańców Mazur przez rodowitych Niemców po wysiedleniu z Polski nie było entuzjastyczne. Większość z nich trafiała do Niemiec Zachodnich lub Wschodnich w dramatycznych warunkach, często bez dachu nad głową, dokumentów i majątku. Lokalne społeczności, same zmagające się z powojennym niedostatkiem i zniszczeniami, często patrzyły na przybyszów z nieufnością lub traktowały ich jako konkurencję o mieszkania, pracę i środki do życia. Nie brakowało konfliktów i napięć, choć zdarzały się też przypadki wzajemnej pomocy w rodzinach czy sąsiedztwach. Ogólnie adaptacja była trudna, a wielu wysiedleńców musiało walczyć o przetrwanie i akceptację w nowych społecznościach. W większości przypadków przyjęcie było trudne. Niemcy Zachodnie i Wschodnie zmagały się z ogromnymi problemami powojennymi: zniszczone miasta, brak mieszkań, niedobory żywności i podstawowych środków do życia. Wielu wysiedleńców przybywało w złych warunkach, często bez dobytku i dokumentów, i musiało stawiać czoła niechęci lokalnej ludności, która sama również cierpiała po wojnie. W Niemczech Zachodnich wysiedleńcy byli czasem postrzegani jako obciążenie lub konkurencja o mieszkania i pracę. W Niemczech Wschodnich sytuacja była podobna, a system komunistyczny narzucał rygorystyczną kontrolę nad nową ludnością. Historia wysiedleń to temat niezwykle kontrowersyjny. Wysiedlenia w czasie II wojny światowej i w okresie bezpośrednio po konflikcie dotknęły szerokie rzesze ludzi, obejmując m.in. Polaków, Niemców, a także mniejszości narodowe, w tym Warmiaków i Mazurów. Zakończenie II wojny światowej pozostawiło nierozwiązany problem ludności zamieszkującej obszar Ziem Odzyskanych. Za szaleństwo Hitlera zwykli ludzie zapłacili najwyższą cenę. Nie brakowało jednak sytuacji solidarności i wzajemnej pomocy w rodzinach czy w społecznościach lokalnych. Z czasem większość wysiedleńców adaptowała się do nowych realiów, choć trauma i poczucie utraty ojczyzny pozostały w pamięci wielu pokoleń. 𝑁𝑜𝑤𝑦 ś𝑤𝑖𝑡 to opowieść, która zmusza do refleksji nad tym, jak bardzo przeszłość kształtuje teraźniejszość i jak silna musi być wiara, by odnaleźć nowe światło po mroku wojennych doświadczeń. Jej lektura zostawia trwały ślad i skłania do zadumy nad ceną, jaką płacimy za przynależność, za miłość i za nadzieję. Autorka nie unika trudnych tematów. Pokazuje człowieczeństwo w różnych odsłonach, od jego pozytywnych stron po chwile, gdy okrucieństwo przeważa. Podchodzi do bohaterów z wyczuciem i szacunkiem, dzięki czemu ich losy stały się dla mnie bliskie i zapadły w pamięć. Magdalena Wala w bardzo realistyczny sposób oddaje atmosferę tamtych czasów, pokazuje, jak wielkie znaczenie miała tożsamość narodowa i jak tragiczne mogły być decyzje ludzi, którzy musieli wybierać między przynależnością a przetrwaniem. Każda strona powieści jest pełna emocji, od miłości i oddania po rozpacz i bezsilność wobec otaczającej niesprawiedliwości. Polityczne tło tamtego czasu, weryfikacja narodowościowa autochtonów oraz codzienne wyzwania nadają historii dramatyzmu i autentyczności. Wszystko to pozwoliło autorce pokazać, jak skomplikowana i wymagająca była ta historia. 𝑁𝑜𝑤𝑦 ś𝑤𝑖𝑡 to poruszająca opowieść osadzona w trudnej historycznej rzeczywistości powojennych Prus Wschodnich. Miał to być trzeci i zarazem finałowy tom cyklu Między jeziorami, ale, jak wiadomo, Magdalena Wala postanowiła kontynuować sagę, tym razem oddając głos Libasiowi Schimanskiemu, młodszemu bratu Amalii, który przeżył ciężkie walki na froncie wschodnim. Ciekawa jestem, co przyniesie dalszy ciąg tej niezwykłej opowieści.
Gala - awatar Gala
oceniła na 8 6 dni temu
Czarny tort Charmaine Wilkerson
Czarny tort
Charmaine Wilkerson
Niektóre rodziny dziedziczą nieruchomości, inne biżuterię, a bohaterowie powieści Charmaine Wilkerson otrzymują w spadku mrożone ciasto i nagranie głosowe, które wywraca ich świat do góry nogami. „Czarny tort” to wielopokoleniowa saga, która z rozmachem kreśli mapę karaibskiej diaspory, łącząc wątki kryminalne z głęboką analizą tożsamości. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej niezwykłą zmysłowość i konstrukcję, choć momentami odczuwam przesyt zbyt licznymi wątkami pobocznymi. Przepis na tajemnicę Punktem wyjścia jest śmierć Eleanor Bennett. Jej skłócone dzieci – Byron i Benny – spotykają się u prawnika, by wysłuchać ostatniej woli matki. Zamiast standardowego testamentu, otrzymują ośmiogodzinną opowieść o kobiecie, której nie znali: o ucieczce z wyspy, zmianie tożsamości i morderstwie, które rzuciło cień na całe jej życie. Wilkerson genialnie wykorzystuje tytułowy „czarny tort” (tradycyjne karaibskie ciasto z owocami moczonymi w alkoholu) jako metaforę rodziny: jest on ciemny, gęsty, wymaga czasu, by dojrzeć, a jego receptura jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, niosąc ze sobą smaki kolonizacji, niewoli i przetrwania. Autorka z wielką sprawnością porusza się między latami 60. na Karaibach a współczesną Kalifornią i Londynem. „Czarny tort” to przede wszystkim opowieść o tym, jak bardzo nasze „tu i teraz” jest zakorzenione w przemilczanych historiach naszych przodków. Wilkerson stawia trudne pytania: czy mamy prawo do sekretów przed własnymi dziećmi? I jak bardzo zmiana imienia zmienia naszą duszę? Postacie Byrona i Benny są nakreślone wiarygodnie – ich zagubienie w obliczu rewelacji matki pozwala czytelnikowi współodczuwać szok związany z dekonstrukcją rodzinnego mitu. Moja ocena odzwierciedla uznanie dla warsztatu pisarskiego Wilkerson, która potrafi pisać o jedzeniu i krajobrazach w sposób niemal namacalny. Książka ma w sobie magię klasycznych sag, ale posiada też wady typowe dla ambitnych debiutów. Autorka próbuje poruszyć zbyt wiele ważnych tematów naraz: od rasizmu i homofobii, przez ochronę środowiska, aż po skomplikowane meandry prawa adopcyjnego. Powoduje to, że niektóre rozwiązania fabularne wydają się zbyt pośpieszne lub oparte na mało prawdopodobnych zbiegach okoliczności, co nieco osłabia emocjonalny ciężar finału. „Czarny tort” to lektura soczysta, aromatyczna i wciągająca. To książka, która przypomina, że każda rodzina to skomplikowany splot kłamstw i poświęceń, a prawda, choć bywa gorzka, jest jedynym sposobem na prawdziwe pojednanie. Charmaine Wilkerson stworzyła debiut, który czyta się z zapartym tchem, marząc o kawałku tradycyjnego ciasta i mając nadzieję, że nasze własne rodzinne historie są choć odrobinę mniej skomplikowane. To solidna „siódemka” – idealna dla fanów prozy Isabel Allende czy mądrych, wielowątkowych opowieści o kobietach, które musiały wymyślić się na nowo.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 25 dni temu

Cytaty z książki Najważniejsze to przeżyć

Więcej
Ałbena Grabowska Najważniejsze to przeżyć Zobacz więcej
Ałbena Grabowska Najważniejsze to przeżyć Zobacz więcej
Ałbena Grabowska Najważniejsze to przeżyć Zobacz więcej
Więcej