rozwiń zwiń

Na początku było drzewo

Okładka książki Na początku było drzewo
praca zbiorowa Wydawnictwo: Baobab zdrowie, medycyna
472 str. 7 godz. 52 min.
Kategoria:
zdrowie, medycyna
Format:
papier
Data wydania:
2011-09-29
Data 1. wyd. pol.:
2011-09-29
Liczba stron:
472
Czas czytania
7 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
987-83-89642-98-9
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na początku było drzewo w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Na początku było drzewo

Średnia ocen
7,9 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
383
91

Na półkach:

Tak to chyba jest, że rozpoznajemy marki po ich logotypach, a drzew po ich liściach już nie.
Ta książka to zmieni! Jednak jestem nią zauroczona nie tylko z tego powodu. „Na początku było drzewo” to niezwykle inspirujące kompendium wiedzy. Rzecz, a i owszem, popularnonaukowa - niemniej każdy z rozdziałów poświęcony jednemu z drzew to niesamowita opowieść o tradycjach, znaczeniach, mitach, a także zastosowaniu. Tak, drzewa leczą! A nie dość, że leczą, to i smakują! Całość publikacji uzupełnia indeks przepisów zdrowotnych oraz indeks przepisów kulinarnych.

Po kolei zatem, od A do Z, przyjrzyjmy się drzewom: akacja, bez, brzoza, buk, cis, czeremcha, dąb, głóg, grab, jałowiec, jarzębina, jawor, klon, jesion, jodła, kalina, kasztanowiec, kruszyna, olcha, orzech, osika, sosna, świerk, topola, wiąz, wierzba. Rośliny pełne siły, mocy - ochronne i wobec żywych, i wobec zmarłych. Opisy drzew wzbogacone są o notki źródłowe pochodzące m.in. z Zielnika ekonomiczno-technicznego ułożonego dla gospodarzy i gospodyń przez Józefa Gerald-Wyżyckiego (Wilno, 1845); Opisanie drzew i krzewów leśnych Królestwa Polskiego wydane przez Michała Szuberta Doktora Filozofii, Profesora Królewsko Warszawskiego Uniwersytetu i Szkoły Szczególnej Leśnictwa, Dyrektora Ogrodu Botanicznego, Warszawa, rok 1827; O drzewach przez księdza Krzysztofa Kluka kanonika kruswickiego, dziekana drohickiego, proboszcza ciechanowskiego przedrukowany w Warszawie, roku 1788; Leonard de Verdmon Jacques, Kuracja Roślinna, Warszawa, rok 1936; Botanika Stosowana według Układu Linneusza przez księdza B. S. Jundziłła Historii Naturalnej Wice-Professora w Wilnie, roku 1799; Gospodarstwo leśne czyli proste zasady hodowania, urządzania i użytkowania przez Antoniego Auteituer Nadleśnego lasów Rządowych Nakładem Autora, Warszawa 1853; Encyklopedia staropolska ilustrowana, Zygmunt Gloger, Warszawa 1900-1903;

Że z żołędzi jeszcze nie tak dawno robiło się kawę? A niemieckie „das Buch” oznacza książkę dlatego, że „die Buche” to buk, a Germanie używali bukowych deszczułek do zapisywania? Podobnie świat rzymski zapiski prowadził na lipowym łyku, zwanym po łacinie „liber”. Z kolei polska księga i rosyjska kniga pochodzą od starosłowiańskiego „kna” oznaczającego pień drzewa. Fascynujące! W książce znajdziecie też przepisy na wywary, nalewki… Co na gorączkę, co na katar, co na ból głowy. Wiedza, którą miały nasze babki i prababki - my już niekoniecznie.

Przyznam się - moje ukochane drzewa to lipa i wierzba. Dużą estymą darzę też buka, ale ta książka otworzyła mi oczy nie tylko na świat znaczeń drzew, ale i na drzewa wokół mnie. Okazuje się, że ten, kto w latach pięćdziesiątych sadził drzewa na robotniczym osiedlu, na którym mieszkam, miał więcej niż łeb na karku. To, że rosną tu śliwy, jarzębiny, czeremchy, wierzby, lipy, klony, jawory - to nie jest przypadek, a świadome nasadzenia :) Czytajcie, a drzewa będą Wam przewodnikami po historii miejsc.

| Ma
Na początku było drzewo. Magiczne, lecznicze i smakowe właściwości drzew. Wydawnictwo Baobab, Warszawa 2011.

Tak to chyba jest, że rozpoznajemy marki po ich logotypach, a drzew po ich liściach już nie.
Ta książka to zmieni! Jednak jestem nią zauroczona nie tylko z tego powodu. „Na początku było drzewo” to niezwykle inspirujące kompendium wiedzy. Rzecz, a i owszem, popularnonaukowa - niemniej każdy z rozdziałów poświęcony jednemu z drzew to niesamowita opowieść o tradycjach,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

241 użytkowników ma tytuł Na początku było drzewo na półkach głównych
  • 158
  • 75
  • 8
64 użytkowników ma tytuł Na początku było drzewo na półkach dodatkowych
  • 49
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Na początku było drzewo

Inne książki autora

praca zbiorowa
praca zbiorowa
Książki, które powstały w wyniku prac zbiorowych lub trudno jest przypisać im konkretnych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Za dziewiątą falą. Księga legend irlandzkich Marie Heaney
Za dziewiątą falą. Księga legend irlandzkich
Marie Heaney
Jestem fanem wszelkiego rodzaju mitologii i legend. Sięgnięcie po historie z Zielonej Wyspy było tylko kwestią czasu, który w końcu nadszedł. Autorka w ciekawy sposób prowadzi narrację przez średniowieczne zapisy. Świat, który rodzi się pod jej piórem, nabiera prawdziwych kształtów i wszystkich odcieni zieleni. Nie jestem całkowitym nowicjuszem, jeśli chodzi o tę tematykę. Miałem okazję zapoznać się już z jakimś opracowaniem legend, które przekazało cały temat w bardzo skrótowy sposób. Narracja autorki pozwala zatopić się w ten piękny baśniowy świat i prawdziwie w nim utonąć. Nie będę oceniał kreacji świata, czy bohaterów. Wszystko powstało jako archetypy pewnych zachowań. W porównaniu z innymi zbiorami legend (szczególnie patrząc na ostatnio czytane przeze mnie legendy Połabia) bohaterowie mają dużo więcej głębi, ich historie są interesujące i poruszające. Choć rzadko postępują w sposób, który dziś określilibyśmy jako rozsądny, to jednak ich motywy ją jasne i zrozumiałe. Magia gra tu bardziej w tle, choć cały czas przypomina o swojej obecności. Dzieci Dany pojawiają się co chwila, wyskakują z podziemi, by przeszkadzać herosom lub ich chronić. Podsumowując, mogę z czystym sercem polecić tę książkę. Prezentuje ciekawe spojrzenie na kulturę, z której wyrosło wiele współczesnych tworów, a jednocześnie taką, która wciąż trwa w cieniu.
Karol Wesołowski - awatar Karol Wesołowski
ocenił na 7 3 lata temu
Nasz las i jego mieszkańcy Bohdan Dyakowski
Nasz las i jego mieszkańcy
Bohdan Dyakowski
Książka Bohdana Dyakowskiego wielce odbiega od tego wszystkiego, co dotychczas udało mi się przeczytać w odniesieniu do ekologii, biologii, ogólnie mówiąc w odniesieniu do książek opisujących świat przyrody i ich mieszkańców. Dzisiaj jest przyjęty, a nawet obowiązuje nieco inny styl pisania o tych sprawach. Dziś jest wszystko zdecydowanie bardziej naukowo, dogłębnie i szczegółowo, ale jednocześnie brak we współczesnych książkach tego czegoś, tego zaangażowania emocjonalnego, tej bezgranicznej miłości autora do przyrody, tego chwilowego zachłyśnięcia się miejscem, zdarzeniem, okolicznościami, w których to zdarzenie się rozgrywa, na ogół brak tego luzu a może nawet szczypty naiwności, która sprawia, że autor przez to staje się bardziej żywy i realny, łatwiej się z nim zaprzyjaźnić. Przyznać muszę, iż niektóre opowieści pana Bohdana Dyakowskiego wprawiły mnie w osłupienie i wywołały salwy śmiechu, bo jak nie wybuchnąć śmiechem czytając takie rzeczy, tu pozwolę sobie na kilka cytatów, a sami ocenicie czy można je traktować bez uśmiechu. O wilku i koniu: „Wieśniaka zaczęła zajmować ta walka konia z wilkiem, nie spieszył wiec z pomocą, pewny, że koń sam da sobie radę. Raptem wilk odbiegł i wskoczył do znajdującego się pod lasem rowu napełnionego wodą: wyglądało to, jak gdyby chciał się orzeźwić zimną kąpielą po doznanych cięgach, ale przebiegły rabuś miał zupełnie co innego na celu: wyszedłszy z wody, podbiegł wprost do konia i otrząsnął się silnie tuż przed samym jego pyskiem. Woda zalała oczy koniowi, który na chwilę stracił przytomność, a tymczasem wilk chwycił go za gardło i zdusił”. O przebiegłym lisie: „Pewien amator zwierząt miał obłaskawionego lisa, któremu we dnie wolno było chodzić wszędzie; noc natomiast spędzał w obroży na uwięzi. Lis wprędce spostrzegł, że obroża dawała się łatwo zsunąć przez głowę, zdejmował więc ją w nocy i urządzał wycieczki do sąsiednich kurników; przez ostrożność jednak nigdy nie odwiedzał kurników swego pana. Nad ranem powracał i wsuwał głowę w obrożę; to też, chociaż co nocy sąsiedzi znajdowali mnóstwo kur poduszonych, nikomu nie przychodziło do głowy oskarżać o to chowanego lisa”. Jest o lisie jeszcze jedna opowieść, lecz nieco przydługa, aby ją zacytować; chodzi w niej o to, że lis trenował w lesie wskakiwanie na pień z kłodą dębową(!) w pysku, a trenował- przygotowując się do polowania na młode dziki. Jest jeszcze kilka opowieści tego rodzaju, które jednak w żaden sposób nie umniejszają wartości dzieła, należy je raczej traktować z przymrużeniem oka, jako sympatyczny przerywnik w opisywaniu świata przyrody, a opisuje pan Bohdan Dyakowski ten świat w arcyciekawy i pochłaniający czytelnika sposób. Najciekawszymi rozdziałami w moim odczuciu są rozdziały o roślinach i owadach. Rozdział o ptakach napisany ciekawie, a przede wszystkim z miłością do naszych skrzydlatych braci mniejszych. Cóż... ta chwila musiała nadejść, było wychwalanie, były zachwyty, było nawet śmiesznie, niestety będzie nieco goryczki dorzuconej do czarki miodu. Nie podoba mi się podejście autora do niektórych zwierząt i określanie ich mianem szkodników. Autor w poczet szkodników, zwierząt niezbyt pożądanych w lesie zaliczył następujące stworzenia zamieszkujące las: wilk (?!) jeleń (?!) sarna (?!) jastrząb (?!) krogulec (?!) puchacz (?!) A łosia określił jako zwierzę głupie (?!) Z powyższą listą pseudo szkodników wymienionych przez autora w żadnym wypadku się nie zgadzam, jeśli już wymieniać szkodniki lasu to jest tylko jeden, mianowicie człowiek, a co do głupich stworzeń to nie łosia należało wymienić tylko, a jakże by inaczej naturalnie znów człowieka. Chyba każdy, któremu na sercu leży dobro świata przyrody zgodzi się ze mną, iż najgłupszym spośród stworzeń i czyniącym w przyrodzie najwięcej zła jest właśnie człowiek. Gdyby nie ta lista szkodników i nieco zbyt tolerancyjne podejście autora wobec myśliwych byłaby nieco wyższa ocena, bo w większości i to zdecydowanej większości książka powyższa to arcydzieło, które polecam przeczytać. Polecam.
Bolesław Rychlik - awatar Bolesław Rychlik
ocenił na 8 2 lata temu
Tolkien. Niezwykła biografia twórcy Śródziemia Colin Duriez
Tolkien. Niezwykła biografia twórcy Śródziemia
Colin Duriez
„Tam właśnie ją zauważyłem, w księgarni. Książkę zatytułowana Hobbit z okładką przedstawiającą w powietrzu skrzydlatego smoka z wbitą w pierś strzałą.(…) Dzisiaj trudno jest wyobrazić sobie świat bez opowieści J. R. R. Tolkiena o Śródziemiu, elfach, czarodziejach i hobbitach. Jego nazwisko jest wszędzie, od Tunbridge Wells aż do Toronto, od Kioto do Kapsztadu. Na długo przed filmami nakręconymi na ich podstawie książki Hobbit i Władca Pierścieni były popularne na całym świecie. Ich oddanymi i wiernymi czytelnikami byli zarówno hydraulicy, jak i doktoranci, informatycy i bogaci bankierzy, mechanicy samochodowi i nauczyciele, emeryci i dzieci”. Colin Duriez, Przedmowa do: Colin Duriez,Tolkien. Niezwykła biografia twórcy Śródziemia, Tłum. M. Sowińska – Mann, s.9-10. Jak przeczytamy na okładce: „Ta książka to niezwykłą biografia. To historia zamkniętego w sobie, wspaniałego i niezwykle ekscentrycznego profesora specjalistycznej dziedziny nauki, którego wyobraźnia stanowiła odpowiedź na nasz głód wzniosłych i pokrzepiających historii”. W 1. rozdziale zatytułowanym „Tak naprawdę jestem hobbitem…” dowiemy się, że: „ John Ronald Reuel Tolkien (…) urodził się 3 stycznia 1892 roku w Bloemfontein w południowej Afryce jako pierworodny syn angielskich obywateli Arthura Reuela i Mabel Tolkienów”.(s.16) Jedną z pierwszych opowieści, jaką przedstawia biograf, jest historia małego Johna biegnącego wśród wysokich traw i ukąszonego przez tarantulę (miała mieć wielkość ludzkiej dłoni). Kiedy wrócił z płaczem do domu, opiekunka cóż mogła zrobić? Wyssała jad. Niewykluczone, że był to początek odniesień do wielkich pająków i stworów zaludniających opowiadania przyszłego pisarza. I tak niespiesznie toczy się opowieść aż po kres. Na wspólnym rodzinnym grobie przeczytamy: Edith Mary Tolkien Luthien 1889- 1971 John Ronald Reuel Tolkien Beren 1892- 1973 Biografia Tolkiena w wydaniu C. Durieza to tekst wyjątkowy. Czyta się go jak najlepszą powieść społeczno- obyczajową, bez chwili znużenia. Tolkien – władcą Śródziemia, Duriez -władcą życia - twórcy Hobbita. 8/10
zoe - awatar zoe
ocenił na 8 1 rok temu
Tolkien i C. S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni Colin Duriez
Tolkien i C. S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni
Colin Duriez
Ciekawa pozycja dla literaturoznawców, polonistów, filozofów i teologów oraz osób zainteresowanych wymienionymi dziedzinami kultury. Colin Diurez kreśli obraz przyjaźni Tolkiena i Lewisa, skupiając się na związkach filozofii z mitem i twórczością pisarską. Wydaje mi się, że język biografii jest nieco hermetyczny, nie do końca wiadomo czy to utwór popularnonaukowy czy dla specjalistów. Niewiele wiedziałam o życiu obu panów, dzięki pracy pana Durieza poszerzyłam swój zakres wiadomości. Dowiedziałam się jaki był wpływ obu pisarzy na siebie i twórczość, jaką religię i filozofię wyznawali, gdzie szukać źródeł Opowieści z Narnii i Władcy Pierścienia. Skąd się wzięła fascynacja lingwistyczna Tolkiena. Jakimi byli ludźmi, co było dla nich ważne. Dowiedziałam się, z kim mieszkali, z kim pracowali, jaka była atmosfera intelektualna na Oksfordzie i Cambridge w pierwszej połowie XX wieku. Poznałam pogląd Tolkiena, według którego kult maszyn to współczesna magia. Głosił też ideę subkreacji - dzieła łączącego świat fizyczny, duchowy i moralny. Dla Tolkiena każda kreacja świata wtórnego, w powieściach i filmach, była próbą przedstawienia świata takim jakim stworzył go Bóg. Tolkien marzył też, aby przywrócić baśń ludziom dorosłym. Ubolewał nad tym, że w czasach przedhistorycznych mężczyźni słuchali sag i eposów, nie wstydząc się tego zachwytu mitycznymi, legendarnymi światami. Uważam za wspaniałe, że Tolkien zrealizował swoje marzenie - jego utwory o elfach, wróżkach i gadających drzewach - czytają dorośli. W powieściach Tolkiena zawarta jest cała filozofia pisarza na temat powstania świata. Fascynujące, choć nie jestem zainteresowana szczegółami. Odbieram twory Tolkiena tylko na poziomie literackim. Gdybym chciała poszerzać swoje wiadomości, z pewnością sięgnęłabym po bibliografię i źródła cytatów zamieszczone na końcu książki Colina Durieza. Uważam, że dla laika, zainteresowanego biografiami pisarzy, to warta polecenia lektura.
Olga - awatar Olga
oceniła na 7 7 lat temu
Niedokończone opowieści Charlotte Brontë
Niedokończone opowieści
Charlotte Brontë
Charlotte Bronte to autorka kultowej powieści, wpisującej się w kanony lireratury, ,,Jane Eyre". Jej życiorys zawiera wiele znaków zapytania. Czy inne powieści, przypisywane pozostałym siostrom Bronte, to także jej dzieło? Literaturoznawcy nie umieją jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jedno jest pewne, oprócz ,,Jane Eyre", ,,Shirley" oraz ,,Vilette" Charlotte Bronte pozostawiła cztery zaledwie rozpoczęte opowieści i to one właśnie wchodzą w zbiór tego niewielkiego tomiku. ,,Ashworth", ,,Emma", ,,Państwo Moore" oraz ,,Historia Williego Ellina" to zaledwie początki historii. Dwa - trzy początkowe rozdziały, zaledwie dające pobieżne zapoznanie się z bohaterami i bardzo ogólnikowo budujące tło dla akcji. Ledwie można wyczuć, co będzie głównym wątkiem gdy opowieści urywają się, porzucone z braku pomysłu lub odłożone do późniejszego dokończenia. Co kierowało autorką, że odłożyła je na bok i nigdy do nich nie wróciła? Chyba nigdy nie poznamy odpowiedzi na te pytania. Mówi się, że powinno się przeczytać około trzydziestu stron książki by rozpoznać, czy historia jest warta dalszej lektury czy bez żalu można odłożyć na bok. Zalążki opowieści nakreślone przez Charlotte Bronte z pewnością są tymi, które, gdyby powstały, koniecznie trzeba było kontynuować. Już w pierwszych zdaniach widać kunszt autorki, dokładne budowanie fundamentów psychologicznych postaci, na których można wykreować zapadającą w pamięć opowieść oraz skomplikowanych, nie jednoznacznych, wyrazistych bohaterów. Nawet w tak krótkich fragmentach, widać siłę pióra Bronte. Dokładnie opisuje świat jaki znała - jego zasady, obłudę, groteskowość i fasadowość obowiązujących zasad. Jest to z pewnością ogromna strata dla całej literatury światowej, że opowieści te nigdy nie zostały dokończone i nie mogą w pełnej krasie zachwycać swoim rozmachem i pięknem.
deana - awatar deana
oceniła na 7 5 lat temu
Tajemnice Słowian Leszek Matela
Tajemnice Słowian
Leszek Matela
"Powrót do korzeni Odkąd pamiętam fascynują mnie starożytne cywilizacje, ich mitologie, obyczajowość. Jak dotąd koncentrowałam się głównie na mitach i zwyczajach dawnej kultury śródziemnomorskiej i azjatyckiej, gdyż dostęp do informacji na ich temat był stosunkowo łatwy, powszechnie dostępny i bardzo popularny. Dziedzictwo Słowian i ich wierzeń zainteresowały mnie, gdy skończyłam dziesięć lat - zaraz po przeczytaniu "Sagi o wiedźminie" A. Sapkowskiego. Stworzenia pojawiające się w historii zachęciły mnie do zapoznania się z rodzimą demonologią. Mimo wszystko do tej pary nie dane mi było spotkać się z książką podejmującą tematykę słowiańskich przodków szczegółowo i dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po"Tajemnice Słowian", licząc na to, że pozycja ta w pełni zaspokoi moją ciekawość na temat zamieszkujących niegdyś terytorium Polski plemion. Czy publikacja Leszka Mateli spełniła moje oczekiwania? "Tajemnice Słowian" prezentują nam obszerne spojrzenie na kulturę Słowian zamieszkujących niegdyś Polskę, ale nie tylko. Zapewne większość z nas ma bardzo wąskie pojęcie na temat kultury słowiańskich przodków. A szkoda, bo sporo elementów naszego życia codziennego wiąże się z ich dawnymi obyczajami. Wiele przesądów i przysłów, z którymi zdarza nam się na co dzień zetknąć zaczerpnęliśmy właśnie z ich zwyczajów. Można powiedzieć, że mitologia słowiańskich plemion jest w dzisiejszych czasach nieco dyskryminowana, zarówno w toku szkolnej edukacji, jak i przez media, promujące greckie, rzymskie, egipskie, nordyckie mity. Leszek Matela ukazuje piękno rodzimych, polskich wierzeń - równie zróżnicowanych i interesujących, jak pierwotne kulty innych krajów. Wskazuje dawne miejsca ich obrządków, wspomina o powiązaniach z cywilizacją celtycką i nordycką, prezentuje rodzime bóstwa, słowiańskie święta, zwyczaje, podkreśla szacunek, jakim darzyli naturę, opisuje symbolikę ważnych dla nich roślin, miejsc. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak mocno polska obyczajowość jest związana ze Słowianami, pragniesz spojrzeć na rzecywistość z nowej, świeżej perspektywy, pełnej radości z otaczającej Cię przyrody... sięgnij po "Tajemnice Słowian". Książka dzieli się na opatrzone tytułami rozdziały, co jest dużym udogodnieniem, bo w każdej chwili można wrócić do tematu, który szczególnie nas zainteresował. Autor przystępnie przedstawił zarówno obrzędy, wiarę, jak i życie codzienne Słowian. Omówił ich historię, sposób celebracji świąt i przełomowych momentów w życiu - od narodzin Słowianina, przez jego małżeństwo - aż po śmierć. Nie zapomniał też o niezwykle interesującym aspekcie związanym z ich wierzeniami. Na kartach publikacji spotkamy się m. in. ze strzygą, krasnoludkami, wampirami, wilkołakami, topielcami - słowiańską demonologią, która zainspirowała wielu twórców polskiej fantastyki, nie zabraknie też odniesień do sztuki Słowian, sposobu żywienia, kultu, jakim otaczali drzewa, mające dla nich duże znaczenie zarówno ze względów religijnych, jak i terapeutycznych, opisu otoczenia, w którym się obracali - osad, domostw oraz ich sposobu ubierania się. Sporą część "Tajemnic Słowian" zajmują odniesienia do słowiańskich rytuałów, wróżb i magii. Znajdziemy tu krótki przewodnik po najważniejszych miejscach czci ich bóstw, które do dzisiaj przyciągają turystów swoją niezwykłością. Książka zawiera też informacje o innych, przydatnych w poznawaniu świata Słowian źródłach - literaturze i stronach internetowych oraz dokonaniach archeologicznych na terenach niegdyś przez nich zamieszkiwanych. Stanowi również mały przewodnik po uzdrawiających właściwościach rosnących w Polsce drzew. Język publikacji jest prosty i przystępny, poszczególne tematy zostały wyjaśnione dosyć dokładnie, nie ma tu przesytu informacji, czy też zbytniego przywiązania do drobnych szczegółów. Książkę czyta się przyjemnie, a omówione ciekawostki przyciągają uwagę odbiorcy, zachęcają do głębszego zapoznania się z tematem. Autor omówił większość zagadnień związanych ze Słowianami. Duży plus stanowią przedstawione w "Tajemnicach Słowian" przesądy i przysłowia, które przetrwały do dnia dzisiejszego. Dzięki nim możemy odczuć większą więź z naszymi przodkami. Pozycja powinna zadowolić wszystkich pragnących dowiedzieć się czegoś na temat kultury, obyczajów i wierzeń tej cywilizacji. "Tajemnice Słowian" całkowicie mnie pochłonęły, nie spodziewałam się, że świat Słowian tak bardzo mnie zaintryguje. Z przyjemnością pogłębie wiedzę zdobytą dzięki tej książce. Szkoda, że na rynku rzadko pojawiają się pozycje obejmujące tę tematykę. (...) CAŁA RECENZJA NA: http://florareadsbooks.blogspot.com/2013/04/recenzja-tajemnice-sowian.html
Flora2811 - awatar Flora2811
ocenił na 9 12 lat temu

Cytaty z książki Na początku było drzewo

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Na początku było drzewo