Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo

Okładka książki Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo
Marcin Marchwiński Wydawnictwo: Triglav fantasy, science fiction
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2016-01-18
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-18
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362586929
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo

Średnia ocen
6,2 / 10
82 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
44
39

Na półkach: ,

Ciekawy pomysł na książkę. Pogańska alternatywa dla chrześcijańskiej Europy. Unia państw słowiańskich pod polskim przewodnictwem. Niestety bohaterowie niewyraźni, cała akcja również bez pieprzu. Czytało się lekko i w miarę przyjemnie. Niestety żaden szczegół nie zapada w pamięć. Ani bohaterowie, zdarzenia, dialogi. Wykreowany świat tez nie ma wielkiej głębi. Przeczytać dla rozrywki i otworzyć kolejną książkę.

Ciekawy pomysł na książkę. Pogańska alternatywa dla chrześcijańskiej Europy. Unia państw słowiańskich pod polskim przewodnictwem. Niestety bohaterowie niewyraźni, cała akcja również bez pieprzu. Czytało się lekko i w miarę przyjemnie. Niestety żaden szczegół nie zapada w pamięć. Ani bohaterowie, zdarzenia, dialogi. Wykreowany świat tez nie ma wielkiej głębi. Przeczytać dla...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

341 użytkowników ma tytuł Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo na półkach głównych
  • 240
  • 99
  • 2
75 użytkowników ma tytuł Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo na półkach dodatkowych
  • 56
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W zaświatach Małgorzata Saramonowicz
W zaświatach
Małgorzata Saramonowicz
Akcja Xiąg Nefasa rozgrywa się w czasach kształtowania się polskiej państwowości – na przełomie X i XI wieku podczas trwania rządów Bolesława Krzywoustego i jego konfliktu z przyrodnim bratem Zbigniewem. Nieuważającym na szkolnych lekcjach historii być może warto byłoby w tym miejscu nieco przypomnieć o przebiegu tej braterskiej sprzeczki, lecz sądzę, że zainteresowani bez problemu dotrą do właściwych źródeł wiedzy, zaś ci mniej zainteresowani historię tę poznają z grubsza właśnie z powieści Małgorzaty Saramonowicz. Historia jest dla autorki wyłącznie tłem do zarysowania własnego świata magii, intryg i zdrad. W drugiej części Xiąg Nefasa doszło do przemieszania historyczno-fantastycznych proporcji. W sławosławowej recenzji Trygława. Władcy losu zwracaliśmy uwagę na to, że konflikt Zbigniewa i Bolesława nie jest głównym splotem fabularnym Xiąg Nefasa, lecz w wypadku W zaświatach można dostrzec wyraźnie większą dominację wątków fantastyczno-magicznych, które historię spychają na dość odległy plan. Kto pamięta przebieg akcji pierwszej części, ten nie powinien być tym zaskoczony. Łatwo było można wszakże przewidzieć, że odprawienie z trygławowym „błogosławieństwem” mrocznego rytuału obudzi słowiańską magię w stworzonym przez autorkę świecie. Nie polecam lektury W zaświatach osobom niezaznajomionym z pierwszą częścią Xiąg Nefasa, bowiem świat przedstawiony obfituje w mnogość postaci. Nie dość, że szeregi bohaterów, którzy przetrwali pierwszą część, zostały zasilone przez nowe postacie, to jeszcze za sprawą tytułowej wizyty w zaświatach wciąż jesteśmy zmuszeni pamiętać o tych, którzy stworzony przez Małgorzatę Saramonowicz padół co najmniej ciałem zdążyli opuścić. Przyznam szczerzę, że nawet jako osoba zaznajomiona z Trygławem. Władcą Losu miejscami podczas lektury czułem się zagubiony, gdyż przez roczny odstęp między czytaniem kolejnych części pewne informacje o przebiegu mniej istotnych wątków zdążyły z mej głowy wywietrzeć, a akcja powieści jest na tyle wartka, że autorka nieczęsto przypomina czytelnikowi w szczegółach o wcześniejszych wydarzeniach. Głównymi atutami Xiąg Nefasa (zarówno pierwszej, jak i drugiej części) są mym zdaniem ciekawie zarysowani, różnorodni i niejednoznaczni bohaterowie. Na szczególną uwagę zasługuje tytułowa postać. Nefas to tajemniczy kronikarz, szpieg i doradca Bolesława Krzywoustego, który na ziemiach polskich musi borykać się nie tylko z własną przeszłością, ale też pradawną magią, którą świadomie obudził, chcąc pomóc swemu królowi. To właśnie Nefas poprosił Trygława o ingerencję w rzeczywistość, której skutkiem było splecenie żywotów trójki zrodzonych jednej nocy dzieci. Wszystko po to, by dać Krzywoustemu upragnionego syna, zwiększając w ten sposób jego szansę w konflikcie ze Zbigniewem. Lecz nawet bogowie nie są w stanie stworzyć czegoś z niczego, przez co żeby zrealizować ten cel, było trzeba pozamieniać dzieci w łonach matek, raz na zawsze łącząc i zamieniając ich przeznaczenia. W drugiej części Nefas daje się poznać nie tylko ze strony makiawelicznego doradcy i kronikarskiego piarowca, ale też niepoprawnego romantyka, który niczym Orfeusz zstępuje do zaświatów po to, by odzyskać utraconą ukochaną – szarowłosą Rangdę. Tytułowy motyw katabazy i późniejsze następstwa powrotu z krainy umarłych sprawiają, że z Nefasa zaczyna zsuwać się maska tajemniczego nikogo, człowieka bez tożsamości. Wreszcie autorka uchyla nam nieco rąbka tajemnicy, wprowadzając wątki z przeszłości bohatera i informując nas o jego pochodzeniu. Nie mniej ciekawe pozostają postacie z drugiego planu: Władysław Krzywousty, księżna Sława, biskup Baldwin, Jarko i Zbigniew. Do grona interesujących postaci Xiąg Nefasa po drugiej części z pomyślnością można zaliczyć również trójkę „trygławowych wybrańców”, którzy za sprawą przeskoku czasowego przestają być niemowlakami, a stają się aspirującymi do dorosłości nastolatkami. Stara rodzicielska mądrość głosi Małe dzieci – mały problem, duże dzieci – duży problem. Podobnie jest i w tym wypadku, gdyż żeby ochronić te trzy istnienia Nefas musi napracować się o wiele bardziej niż w czasach pieluszkowych Władysława, Jaksy i Alby. Intrygującym wątkiem jest dorastanie wspomnianej trójki, które nie może przebiegać naturalnie za sprawą pozamienianych przed laty przeznaczeń. Bohaterowie muszą walczyć ze światem i próbować dopasować się do przypisanych im ról, lecz nie każdy z nich czuje się dopasowany do swojego życia. Władysław nie do końca jest w stanie zachowywać się jak na przyszłego władcę przystało – z upływem lat coraz mocniej zaczynają przez niego przemawiać kompleksy i żądze. Jaksa z kolei zamiast odczuwać pociąg do fachu rycerskiego, większe zainteresowanie przejawia magią, Alba zaś za sprawą ogromnej charyzmy z łatwością zjednuje sobie pomorski lud jak na prawdziwą królową przystało. Druga część Xiąg Nefasa ponownie zachęca człowieka do pochylenia się nad problemem tego, co nas ostatecznie determinuje – natura czy wychowanie? Rozwinięcie wątku trygławowego rytuału zdecydowanie mnie satysfakcjonuje, a muszę przyznać, że obawiałem się tego, że potencjał tego pomysłowego wątku w kontynuacji Xiąg Nefasa może nie zostać w pełni wykorzystany. Na całe szczęście byłem w wielkim błędzie. Jeśli miałbym wytknąć jakieś mankamenty drugiej części Xiąg Nefasa, to od strony fabularnej przyczepiłbym się jedynie niepotrzebnego mym zdaniem wprowadzenia do akcji wątku satanistycznego. Świat magii tej powieści był o wiele bardziej klimatyczny, gdy opierał się na słowiańskiej mitologii i demonologii. Bez satanistycznego dodatku powieść miała już odpowiednio mroczny klimat, a wprowadzenie (wprawdzie pomniejszego) wątku tego typu wybiło mnie z rytmu. W jednej chwili poczułem, że budowany od pierwszej strony klimat zaczyna lekko uchodzić, gdyż nie bardzo wiedziałem, czemu to posunięcie fabularne miało służyć. Od strony technicznej pewne zastrzeżenia może też budzić nie do końca staranna korekta powieści. Sam jako czytelnik nie słynę raczej z umiejętności wyłapywania edytorskich baboli, lecz i tak mimo tego w czasie lektury wyłapałem co najmniej kilka błędów leksykalnych i interpunkcyjnych. Jest to jednak problem na tyle błahy, że bez większego trudu można przymknąć na niego oko, zwłaszcza że Xięgi Nefasa z nawiązką odrabiają w warstwie fabularnej. Zakończenie W zaświatach większość rozpoczętych wątków pozostawia otwartych, przez co możemy być niemal pewni, że to nie ostatnia część Xiąg Nefasa. Kto nie miał jeszcze przyjemności zapoznać się z tym cyklem, powinien nadrobić zaległości. Miłośnicy słowiańskich wierzeń nie powinni być zawiedzeni, zwłaszcza że wykorzystanie rodzimej mitologii to nie jedyny atut tej powieści. Książki powinny przypaść do gustu miłośnikom wszelkiej fantastyki, a także tym podobnym do mnie, którzy od literatury oczekują po prostu dobrze opowiedzianej historii i interesujących bohaterów.
Kamil Gołdowski - awatar Kamil Gołdowski
ocenił na 7 1 rok temu
Czarny wiking Bergsveinn Birgisson
Czarny wiking
Bergsveinn Birgisson
Książka Birgissona opiera się zarówno o potwierdzone fakty, dane historyczne, jak również przypuszczenia Autora co do pewnych zdarzeń. Praca wydaje się być przeprowadzona rzetelnie w oparciu o badania archeologiczne oraz umiejętne zaprezentowanie istotnych etnologicznych informacje, ciekawie też snuje własne domysły, gdy pojawiają się luki w odkrytej do tej pory historii. Birgisson prezentuje postać X-wiecznego Wikinga zwanego Czarnym odkrywając przed czytelnikiem szlaki jakimi Geirmund Heljarskinn podążał, przy okazji pisząc o niewolnictwie, ścieraniu się chrześcijaństwa z lokalnymi wierzeniami w średniowieczu oraz dostarcza informacje na temat mitów oraz wikińskich sag. Książka jest próbą odtworzenia realiów z życia Geirmundza Heljarskinna, praprzodka Autora w oparciu o wieloletnie badania, rekonstrukcje historyczne oraz w oparciu o sagi, którymi Birgisson był karmiony od dzieciństwa. Przedstawia postać syna norweskiego króla od dnia narodzin, poprzez dzieciństwo, życie koczownicze oraz tworzy obraz wędrówki z Norwegii do Irlandii, a stamtąd do Islandii. Ale pisząc o jednym człowieku nie sposób ograniczyć się jedynie do jego życia, stąd naturalne jest przedstawienie kontekstu społecznego, realiów życia codziennego w tamtym czasie, co ubogaca całą historię. Możliwe, iż ten z nas, kto liczył na fascynujące opisy najazdów i podbojów tutaj może poczuć zawód, gdyż tym razem mamy do czynienia z historią jednego człowieka umieszczonego w trybach wikińskiej społeczności, ale tej osiadłej, trudniącej się handlem, a nie wciąż podążającej za zdobyczami przemierzając morza. Pozycja fascynująca, odmiennie potraktowana niż te do tej pory przeze mnie przeczytane. I dobrze, bo okazuje się, że nawet poprzez pryzmat historii jednego człowieka dostajemy wiele ciekawych, a mniej znanych informacji o całokształcie zjawiska. Dla mnie takim ciekawym wątkiem była prezentacja wędrówki Wikingów po świecie, wkroczenie i zasiedlanie terytorium Islandii. Jeśli pociągają nas tematy skandynawskich sag, mitologi, wierzeń i hartu ducha wikińskiej społeczności to nie powinno się przejść obojętnie obok "Czarnego wikinga".
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 2 lata temu
Zapomniane narody Europy Jerzy Strzelczyk
Zapomniane narody Europy
Jerzy Strzelczyk
Zapomniane Lisioły Europy . W historii Europy i świata nie brakuje narodów, a właściwie ludów, które odcisnęły swoje piętno, po czym zniknęły, pozostawiając po sobie ledwie garść informacji oraz popiołów. Autor Jerzy Strzelczyk podjął się w książce „Zapomniane narody Europy” opowiedzenia 10 takich historii. W ten sposób czytelnik ma okazje poznać: Wenetów, Swebów, Alanów, Piktów, Longobardów, Wiślan, Chazarów, Obodrzytów, Jaćwięgów oraz Drzewian Połabskich. . I tak Lisioł leżakował na rzymskiej sofie z winogronami w łapce, piszcząc: *Tacycie, którzy barbarzyńcy się lepsi?* I wtedy mądry rzymski historyk odpowiedział „Peucynowie są lepsi, ale Wenedowie również nie najgorsi, nie to, co Fennanie”, po czym wtrąca się Ptolemeusz ze stwierdzeniem „Nie ma jak wielkie ludy Sarmacji” i w tym momencie Lisioł już tyłem wycofuje się w stronę Piktów. Futrzak musi przyznać, że budowanie mostów nie było mocną stronę tego ludu – *Lisioł patrzy na most zrobiony z ciał martwych Piktów*. Widać król Northumbrii koniecznie nie chciał zamoczyć sobie butów w rzece na swojej angielskiej wyprawie karnej w 672 roku. . Chodzenie za Longobardami może się skończyć odciskami na łapkach. Potrafili pozostawać w ruchu przez całe stulecie. Cóż jedni dużo chodzą, inni więcej podbijają – dlatego lepiej nie wpadać pod Chazarów. Ci to nawet w Bizancjum potrafili wywołać ból głowy. Niełatwo jest też być władcą Chazarów. 40 lat panowania i ani jeden dzień dłużej. Dlaczego? Otóż osąd takiego władcy jest już zmącony, dlatego należy go zabić, ewentualnie odsunąć od stanowiska, w zależności od decyzji rodziny. . Książka jest pisana językiem akademickim i ma już swoje lata, co trzeba wziąć pod uwagę. Informacje w niej zawarte są wciąż niezwykle interesujące, ale nie jest to najnowszy stan badań. Trzeba jednak przyznać, że autor analizuje każdą znaną sobie wzmiankę o danym ludzie, po czym stara się na tym zbudować realny obraz, podkreślając np. animozje strony opisującej. W końcu historię piszą zwycięzcy, a zwycięzcy w tamtych czasach rzadko byli porządni.
Lisiołczyta - awatar Lisiołczyta
oceniła na 6 11 miesięcy temu
Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat Maria Pilich
Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat
Maria Pilich Przemysław Pilich
Z książki wyłania się obraz podróżnika w rozumieniu diametralnie różnym niż my rozumiemy to pojęcie… Podróżnik to odkrywca, badacz, naukowiec, który wewnętrzną pasję podporządkowuje wyznaczaniu nowym kierunków, odkrywaniu lądów i pracy badawczej z różnych dziedzin nauki. Autorzy tym razem opowiedzieli nam m.in. o Janie z Kolna, Krzysztofie Arciszewskim, Maurycym Beniowskim, Aleksandrze Czekanowskim, Mariuszu Zaruskim, Kazimierzu Nowaku. Oczywiście bohaterów, których przedstawiono jest o wiele więcej… Polacy wnieśli spory wkład w rozwój różnorakich dziedzin… w odkrycia... Jednak wielu z wielkich Polaków jest w Polsce kompletnie zapomnianych. Czasami wręcz zdarza się, że tylko za granicą kultywuje się pamięć o ich dokonaniach. Świetnym przykładem tego są polscy odkrywcy. Odkrywcy, których pokrótce możemy poznać dzięki niniejszej książce… Poznać i docenić ich wkład a także poczuć dumę, że należą do naszego narodu. Wielcy polscy podróżnicy, którzy okrywali świat to ciekawa pozycja. Ciekawa chociaż muszę przyznać, że nie należy do najlżejszych książek. Pomimo tego zapewniam, że warto się z nią zapoznać. Warto poznać nietuzinkowe postaci… Poznać Polaków, którzy wnieśli spory wkład w odkrycia i przy okazji w wielu dziedzinach nauki. Niniejsza książka pokazała, że mamy, z czego być dumni. Dodatkowym walorem książki są liczne zdjęcia i ryciny pozwalające lepiej poznać konkretne postaci. A to sprawa, że wybitni polscy podróżnicy są nam jeszcze bardziej bliscy… Osobiście jestem szczerze wdzięczna, że mogłam ich poznać dzięki kartom tej książkowej pozycji.
Ania - awatar Ania
oceniła na 8 2 miesiące temu
Hubal Jacek Komuda
Hubal
Jacek Komuda
Mam lekko mieszane uczucia co do te ksiazki. Podzielę ją na dwie części. Sama książka: grubas. 750 stron i w większości ściana tekstu. Czyta się płynnie, ale miejscami monotonnie. Idą, śpią, warta, niemcy, nocleg. Idą, śpią, warta, wódka, karty, niemcy. Nadaje to klimatu i czujesz obławę na Majora i wyczekiwanie wiosny ale tak ciutkę tego za dużo. Spokojnie 100 stron możnaby uciąć bo nie wnoszą nic szczególnego. Hubal: no i tu mam największy zgryz. Z jednej strony bohater, bo nie poddał się w miejscu gdzie poddali się wszyscy. Od początku wiadomo, że jego próba jest wręcz absurdalna i niemożliwa, ale sam bym tak zrobił. Z drugiej strony tego bohaterstwa i walki z niemcami to jak na lekarstwo...chyb że sr*nie po krzakach, picie wódki i granie w brydża przez pół roku jest bohaterskie. Jeszcze z innej perspektywy...jak walczyć z tak dużą przewagą wroga? Zwłaszcza że dostał wytyczne od Góry jak ma działać, czyli unikać konfliktu. Rozmawiałem kiedyś z ekipą historyków i mówili że ta książka to 'nie bardzo' bo 'Hubal taki nie był'. Ile jest tu prawdy,a ile grafomaństwa? Jedno wiem na pewno. Jeśli nienawiść do niemców i ruskich masz wyssaną z mlekiem matki i wpojoną przez dziadków to niemców o ruskich znienawidzisz jeszcze bardziej. Dobry niemiec to martwy niemiec. Reasumując. Warto przeczytać dla samego rysu historycznego, przelać przez sitko tą historie, doczytać inne i wyciągnąć średnią. Polecam
Sithwlf - awatar Sithwlf
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Święci i biesy Paweł Zych
Święci i biesy
Paweł Zych Witold Vargas
Niech nie przerazi was tytuł tej książki, ponieważ nie jest to kolejne tomiszcze szczegółowo opisujące męczeństwo każdego istniejącego świętego. Choć rzeczywiście znajdziemy tu niezwykłe historie oparte na życiu ludzi, którzy zasłużyli na wejście do Królestwa Niebieskiego, dzieło Vargasa i Zycha to przede wszystkim kopalnia wiedzy o regionalnych legendach. Opowieści te, inspirowane ludowymi wierzeniami, luźno nawiązują do konkretnego świętego lub biesa. Najczęściej jednak czytamy o interesujących przypadkach, których bohaterami są zarówno przerażające diabły, jak i prawi ludzie pokładający wiarę w duchowych przewodnikach. Każda z legend niesie cenny morał, a przy tym odwołuje się do polskiej kultury, ukazując również nasze narodowe przywary. W trakcie lektury można się pośmiać, przerazić, a nawet zmotywować do lepszego postępowania, wyruszając w podróż przez świat słowiańskiego folkloru. Styl książki jest gawędziarski i dynamiczny, co sprawia, że nawet nie zauważyłem, kiedy minął mi cały rok świętych – każdy rozdział opisuje bowiem wybrany dzień w roku, w którym wspomina się daną postać. Przy okazji poznajemy związane z tymi dniami tradycje. Czasem świętych ukazuje się jako opiekunów i pomocników, czasem jako sędziów, którzy karzą za złe uczynki. Biesy z kolei nie zawsze występują w negatywnej roli – nieraz okazują się uczciwsze od ludzi. Każdy, kto interesuje się krajoznawstwem i kulturą regionalną, znajdzie tu złoża barwnych podań, wzbogaconych przepięknymi ilustracjami. Bo jak można by nie wspomnieć o charakterystycznym stylu, w jakim tworzone są rysunki z serii „Legendarz”? Rozwijają one wyobraźnię i pomagają jeszcze głębiej wniknąć w niezwykły świat walk między czartami a bożymi wysłannikami. „Święci i biesy” to dzieło szczególnie mi bliskie, gdyż zawiera ogromną ilość niesamowitych opowieści, które będę mógł wykorzystać przy tworzeniu kolejnych filmów na moim profilu Poszukiwacz Legend. Z pewnością nie raz jeszcze sięgnę po tę książkę, by z przyjemnością zgłębiać świat naszych rodzimych legend.
Poszukiwacz Legend - awatar Poszukiwacz Legend
ocenił na 10 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo

Więcej
Marcin Marchwiński Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo Zobacz więcej
Więcej