Mroczne miejsca

Okładka książki Mroczne miejsca
Greta Drawska Wydawnictwo: Prószyński i S-ka kryminał, sensacja, thriller
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2023-01-12
Data 1. wyd. pol.:
2023-01-10
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382952599
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mroczne miejsca w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mroczne miejsca

Średnia ocen
7,1 / 10
239 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
524
187

Na półkach:

Największym atutem tej historii jest jej duszny, "gęsty" klimat - początkowo niespieszny, w końcu coraz bardziej niepokojący. Losy obu bohaterek wciągnęły mnie od pierwszych chwil, dodatkowym plusem jest to, że nie przewidziałam zakończenia, które dosłownie miażdży! To straszne , że takie rzeczy przytrafiają się komuś, kto być może w realnym świecie żyje obok nas. Bo przecież się przytrafiają, a świat jest pełen potworów. Polubiłam styl autorki i z chęcią sięgnę po jej kolejne powieści.

Największym atutem tej historii jest jej duszny, "gęsty" klimat - początkowo niespieszny, w końcu coraz bardziej niepokojący. Losy obu bohaterek wciągnęły mnie od pierwszych chwil, dodatkowym plusem jest to, że nie przewidziałam zakończenia, które dosłownie miażdży! To straszne , że takie rzeczy przytrafiają się komuś, kto być może w realnym świecie żyje obok nas. Bo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

475 użytkowników ma tytuł Mroczne miejsca na półkach głównych
  • 265
  • 204
  • 6
78 użytkowników ma tytuł Mroczne miejsca na półkach dodatkowych
  • 30
  • 19
  • 8
  • 7
  • 5
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Greta Drawska
Greta Drawska
Pisarka, anglistka, nauczycielka jogi, kolekcjonerka historii utraconych i ciekawych rozmów. Lubi ludzi. To oni są zawsze w centrum jej zainteresowań. Od pewnego czasu dzieli swoje życie między Poznań pełen bliskich i ponad stuletni dom z piecami kaflowymi na Pojezierzu Drawskim. Zmienny krajobraz, który łączy w sobie i Bieszczady i Mazury, proste życie w rytmie „slow” oraz medytacja to jej zdaniem doskonała recepta na pobudzanie wyobraźni. To tam konstruuje skomplikowane fabuły powieści w swoim ulubionym gatunku, którym jest thriller psychologiczny i kryminał. Lubi tworzyć wielowarstwowe powieści i niejednoznacznych bohaterów. Jej najciekawsza powieść to zawsze ta, którą właśnie ma w głowie. Wśród współczesnych pisarzy najbardziej inspirują ją Elizabeth Strout, Elena Ferrante, Sigrid Nunez, Teresa Bohman, ale i Stephen King. W świecie, w którym coraz więcej ludzi mówi, coraz mniej słucha, pisze wtedy, gdy czuje, że historia dojrzała do opowiedzenia
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Terytorium Agnieszka Pietrzyk
Terytorium
Agnieszka Pietrzyk
Rywalizacja „Nagle zamarł, bo na karku poczuł dotyk zimnego metalu. Lufa broni, to nie mogło być nic innego. Oddech mu przyśpieszył, krew pulsowała w skroniach. Swój karabinek miał przewieszony przez pierś. Nie zdoła go użyć. Gorączkowo myślał nad innym sposobem odparcia ataku. - Kapralu Derkacz, jesteś martwy”. Nie będę ukrywał, że byłem niezwykle ciekawy najnowszej powieści Agnieszki Pietrzyk pod tytułem „Terytorium”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czwarta Strona. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, dobrze już znaną czytelnikom. Tym razem zaintrygował mnie już opis zamieszczony na okładce przez wydawcę. Zwykłe ćwiczenia terytorialsów zupełnie zmieniają charakter, gdy podczas nich ginie człowiek. Byłem bardzo zaintrygowany, w jaki sposób autorka opisze tę historię. Jak przedstawi żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej? Dlaczego podczas rutynowych ćwiczeń dochodzi do tragedii? Po skończonej lekturze jestem usatysfakcjonowany. Tę książkę naprawdę bardzo dobrze się czyta. Agnieszka Pietrzyk umiejętnie buduje napięcie i tak gmatwa całą historię, że po prostu chcemy jak najszybciej poznać odpowiedź na pytanie, o co w tym wszystkim chodzi. Zakończenie zaś przechodzi nasze wyobrażenia. Ale po kolei. W lesie odbywają się ćwiczenia Wojsk Obrony Terytorialnej. Niestety, jeden z żołnierzy strzela w kierunku cywila i go zabija. Kim była ofiara? Czy znalazła się tam przypadkiem? Na miejscu szybko pojawia się lokalna policja. Jednak żołnierze absolutnie nie zamierzają ułatwiać zadania śledczym. Chcą za wszelką cenę chronić dobre imię swojej formacji. Liczą, że uda im się zmanipulować młodą panią prokurator. Policjanci szybko odkrywają, że jest świadek całego zajścia – tajemnicza kobieta. Obie formacje za wszelką cenę starają się ją przejąć. Nikt nie przypuszcza nawet, że właśnie rozpoczęła się sekwencja zdarzeń trudnych nie tylko do przewidzenia, ale i do zatrzymania. Agnieszka Pietrzyk napisała przerażający i mroczny thriller. Thriller, w którym trup ściele się gęsto. Jednak jest to tylko pretekst do ważnych pytań, jakie stawia autorka. Oczywiście można zadawać pytanie, czy taka historia mogła się wydarzyć naprawdę? W tym miejscu uczciwie wspomnę, że powieść ma pewne słabe strony. Przede wszystkim zupełnie niewykorzystana została postać pani prokurator, która pojawia się ledwie na początku książki i potem zupełnie znika nam z oczu. Tymczasem to prokuratura prowadzi przecież śledztwo, to prokuratura stawia zarzuty, wydawać by się mogło zatem, że prokurator będzie jednym z ważniejszych bohaterów. Tak się jednak nie dzieje. Jeszcze bardziej uwiera – początkowo niemal zupełny – brak Żandarmerii Wojskowej. Tymczasem trudno sobie wyobrazić, aby wojsko mogło nie wezwać żandarmerii, gdy ginie człowiek. Co więcej – nie robi tego wojsko, ale nie robi też tego ani policja ani prokurator. Szczerze powiedziawszy kwestia ta wydaje mi się najbardziej naciągana. Tak się bowiem składa, że – choć nie jestem żołnierzem – to jednak mam pewną orientację w wojskowych procedurach. Dlatego też poruszyłem kwestię Żandarmerii Wojskowej. Wszystko to jednak nie przekreśla tego, co napisałem wcześniej. „Terytorium” to powieść, którą czyta się naprawdę dobrze. Sam dosłownie przepadłem na kilka godzin i usilnie zastanawiałem się, jak się to wszystko ostatecznie skończy. Zakończenie zaś jest naprawdę mocne, rodem z amerykańskich filmów. Autorka nie pozostawia miejsca na niedomówienia czy snucie przypuszczeń. Maluje przy tym ciemny obraz obu formacji mundurowych. Zarówno żołnierze jak i policjanci to u Agnieszki Pietrzyk ludzie, którzy mają sporo za uszami. Mundur nierzadko wykorzystują do realizacji własnych celów. Czy istotnie stoją na straży bezpieczeństwa obywateli i państwa? Reasumując „Terytorium” to książka z gatunku tych, które trudno odłożyć dopóki nie poznamy zakończenia. To zaś może okazać się naprawdę mocne i wstrząsające. Zdecydowanie polecam. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Za żywopłotem Maria Biernacka-Drabik
Za żywopłotem
Maria Biernacka-Drabik
Intryga szyta grubymi nićmi. Choć pomysł świetny, taki z życia wzięty. Za żywopłotem, to debiutancka powieść polonistki Marii Biernackiej-Drabik i dlatego chciałam zacząć od rzeczy pozytywnych, po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku że jedyną pozytywną rzeczą w tej książce jest język. Ale od początku. W tak skonstruowanych powieściach jak Za żywopłotem pierwsze skrzypce i najważniejsze grają bohaterowie. Pani Maria stworzyła postacie papierowe, nieautentyczne, sztuczne. Kompletny brak rysu psychologicznego, co prawda autorka próbowała w małym stopniu ukazać głównego bohatera Miłosza, ale zrobiła to nieudolnie, pobieżnie stworzyła bohatera do którego sama nie mogła dotrzeć, nie umiała wejść w jego głowę, pokazać go jako człowieka a nie papierową postać. Podobnie rzecz się ma z innymi bohaterami. Posłużę się dla przykładu postacią pewnej kobiety. Z rozmysłem nie wyjawię jej imienia, bo poniekąd może naprowadzić na trop winnego. A spojlerować nie chce. Są "rzuty" z jej życia, teraźniejszości i przeszłości, które jak się finalnie okazuje nic do tej historii nie wniosły. Kompletnie zbędne strony. Dużo atrakcyjniej dla powieści byłyby wycinki z życia m0rdercy. Ale ok zostawmy już ten temat . Przejdźmy do fabuły. Jak pisałam na wstępie pomysł świetny, gorzej z realizacją. Cała akcja jest tak bardzo naciągana, momentami wręcz ciut żenująca . Ewidentnie autorka nie miała dobrego palnu zgrania pomysłu w wartką wciągającą akcję. Reasumując powieść mocno poprawna. Autorka z potencjałem ale jeszcze musi popracować nad warsztatem. Ewidentny brak rysów psychologicznych bohaterów psuje całą powieść 6🌟/10 @czytamy.i.oceniamy
Justyna - awatar Justyna
oceniła na 6 6 miesięcy temu
Naprawiacz Piotr Kuźniak
Naprawiacz
Piotr Kuźniak
Thriller na bogato: psychopata z hollywoodzkim rozmachem, barbarzyńskie morderstwa kobiet (to zawsze są kobiety), diaboliczny scenariusz w tle i desperackie śledztwo. Dzieje się więcej niż w Jamesie Bondzie, tempo jest imponujące... tyle, że czegoś brakło. Moim zdaniem umiaru. A także większej dawki logiki i sensu. To jedna z tych opowieści, w których wydarzenia nie rozgrywają się według reguł prawdopodobieństwa, ale według wycyzelowanego scenariusza przypominającego amerykańskie blockbustery, pozbawionego natomiast wiarygodności. Antagonista to postać rodem z opowieści marvelowskich. Wie wszystko, widzi wszystko, kontroluje wszystko. Zawsze wszystkich ubiega, zawsze piętnaście kroków przed policją. Jego doba ma około stu godzin lekko licząc. Śledzi ofiary, ustala ich plan dnia, porywa je zawsze niewidziany, przeprowadza na nich wielogodzinne operacje, ciała - lub jeszcze żywe ofiary - podrzuca w różnych miejscach, na przykład w domu policjanta, a wszystko z całkowitym brakiem szacunku do istnienia czasoprzestrzeni. Nikt go nie widzi, on natomiast zawsze wie gdzie jest każdy z protagonistów powieści i jeszcze każdy z ich bliskich, więc rozgrywa ich sobie jak chce. Nie je. Nie śpi. Nie defekuje. Nie bzyka. Widzi przez ściany. Teleportuje się po całej Polsce. I na bieżąco czyta scenariusz. Po prostu nie sposób nie skojarzyć tego z amerykańską literaturą z lat 90tych. To ten poziom. Dla odmiany policja to towarzystwo wzajemnej adoracji. Ofiar przybywa, a śledztwo prowadzi dwójka detektywów i... dziennikarz. I jeszcze dwóch emerytowanych gliniarzy. I ciągle ćpający dzieciak. Nawet na chwilę nie pojawia się prokurator, a i przełożony protagonistów ma wszystko w pupie. Jest tak profesjonalnie, że nikt nawet nie próbuje namierzyć numeru, z którego Zły kontaktuje się regularnie z dziennikarzem, w zamian za to śledczy hackują co się da (jak na policję przystało). Czemu do śledztwa wciągani są głównie ludzie spoza policji? Czemu nikt tak naprawdę nie jest zainteresowany postępem w pościgu za zabójcą klasy Doktora No? Last but not least: co z tą burzą? Trwa koniec świata czy co? No i... czemu tyle tych papierosów? Jakby wyciąć fragmenty, w których ktoś pali, zapala, gasi lub bawi się papierosami, to książka byłaby zauważalnie lżejsza. Oceniam 6/10 bo pewne fragmenty mi się podobały, momentami byłem całkiem wciągnięty. Książka raczej dla wielbicieli komiksowych fabuł niż dla szukających naprawdę twardego, mocno ugruntowanego kryminału. Rozumiem, że to debiut autora i także z tego powodu oceniam wyżej niż zamierzałem - jak na pierwszą powieść to jest to dobra robota. Widać pracę. Nawet jeśli nie pasują mi jej efekty.
failsafedb - awatar failsafedb
ocenił na 6 21 dni temu
Dobra rodzina Katarzyna Troszczyńska
Dobra rodzina
Katarzyna Troszczyńska
Rozpoczynając lekturę książki „Dobra rodzina” Katarzyny Troszczyńskiej spodziewałam się tajemnic, ale nie tak okrutnych i bolesnych. Otrzymałam opartą na faktach, wręcz reporterską powieść o brutalnym morderstwie, zimno zaplanowanej zbrodni, której motywów do końca nie poznano do dziś. O ludziach, których życie poddało wielkiej próbie miłości, lojalności, wiary i konieczności zmierzenia się z prawdą, a „są prawdy nie do ogarnięcia”. 29.05.2006 w małej miejscowości dochodzi do morderstwa. Zwłoki 21-letniej kobiety, dwa dni po zgłoszeniu jej zaginięcia, zostają odnalezione w lesie. Zbrodnia szokuje całą społeczność i pogrąża w żałobie rodzinę. Kolejny wstrząs przychodzi gdy anonimowy rozmówca na winnych tej zbrodni wskazuje siostrę zabitej i jej chłopaka. Cień na wizerunku tzw. dobrej rodziny powiększa się wraz z pojawianiem się postępów w śledztwie. Najbliżsi nie dają wiary, by winnym był jeden z członków rodziny. Dodatkowo bestialskie uśmiercenie młodej dziewczyny rozbudza zainteresowanie krajowych mediów. Znalezione przez policję dowody wystarczają by skazać winnych. Wyrok 25 lat pozbawienia wolności. W roku 2023 winny/winna zbrodni będzie mógł/a starać się o przedterminowe zwolnienie. True crime przekazuje fakty. Ocenę i wyciągnięcie wniosków pozostawia czytelnikom. Autorka na kartach swej powieści daje głos wielu bohaterom. Narrację prowadzi z punktu widzenia każdego z nich. Pomiędzy umieszcza akta śledztwa oraz retrospekcję sprzed sześciu miesięcy przed zdarzeniem. Tak poprowadzona fabuła sprawia iż czytelnik dostaje spojrzenie na sprawę z wielu perspektyw i możliwość poznania osób w nią zaangażowanych. Te zaś kluczą, przekazują sprzeczne informacje, mijają się z prawdą, zmieniają zeznania, czasem ukrywają ważne fakty. Kto zabił i dlaczego? Mroźny dreszczyk emocji dla ceniących true crime, bo przecież najokrutniejsze scenariusze pisze samo życie. „Słowa wypowiedziane stają się rzeczywistością, z którą trzeba się zmierzyć, a nie zawsze ma się w sobie na to gotowość”
Ewa - awatar Ewa
oceniła na 7 6 miesięcy temu
Zło pójdzie za tobą Mark Edwards
Zło pójdzie za tobą
Mark Edwards
Daniel i Laura to para trzydziestolatków z Londynu, którzy postanawiają wyruszyć w podróż po Europie, zanim osiądą na dobre i założą rodzinę. Brzmi jak klasyczna, romantyczna przygoda... do momentu, gdy trafiają do Rumunii. Tam, w środku mrocznego, gęstego lasu, odkrywają chatkę. Od tej chwili wszystko zaczyna się sypać. Atmosfera robi się coraz bardziej ciężka, dziwna i niepokojąca, a wokół nich zaczynają dziać się rzeczy, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Im dalej w historię, tym bardziej czujemy, że to nie jest zwykła podróż, tylko początek czegoś naprawdę złego. Czegoś, co ich śledzi i nie zamierza odpuścić. Mark Edwards świetnie buduje napięcie i klimat. Od pierwszych stron czuć, że to nie będzie lekka historia, wszystko jest podszyte jakimś lękiem, tajemnicą i poczuciem, że zaraz wydarzy się coś strasznego. Autor bardzo dobrze operuje przestrzenią, las w Rumunii, odludna chatka, cisza i izolacja działają niemal jak kolejny bohater tej książki. Do tego dochodzi tempo i mnóstwo zwrotów akcji (tak, naprawdę sporo plot twistów!), które sprawiają, że ciężko się od tej historii oderwać. Fabuła jest przemyślana, a zakończenie... no cóż, zdecydowanie jest zaskakujace. Ta książka totalnie mnie zaskoczyła. Naprawdę nie spodziewałam się, że wciągnie mnie aż tak bardzo, a jednak wpadłam w nią od pierwszych stron. Ten mroczny, tajemniczy klimat, las, ukryta w nim chatka... serio, to wszystko brzmi jak początek horroru i dokładnie takie miałam odczucia podczas czytania. Czułam ciągły niepokój i napięcie, a to jest coś, co w thrillerach uwielbiam najbardziej. Zakończenie mnie zmiażdżyło, totalnie się go nie spodziewałam i jeszcze długo po skończeniu książki miałam w głowie myśli typu „co ja właśnie przeczytałam?!”. Dla mnie to był naprawdę świetny, mroczny thriller, niepokojący, wciągający i bardzo klimatyczny.
VViolla - awatar VViolla
oceniła na 8 2 miesiące temu
Sroka Elizabeth Day
Sroka
Elizabeth Day
Takiego obrotu spraw t o t a l n i e się nie spodziewałam. Marisa, Jake i Kate. Miłosny trójkąt, który początkowo jawi się dość typowo: facet zdradza swoją ciężarną partnerkę, przez co czytelnik zaczyna jej współczuć a ich nienawidzieć, tak wygląda część pierwsza. Później, w drugiej części, wychodzą na jaw jeszcze lepsze rewelacje przez co jeszcze bardziej współczułam Marisie i z całego serca nienawidziałam Kate i Jake’a myśląc „jak można coś takiego zrobić?!” A potem czytam trzecią część, gdzie ostatecznie autorka funduje taki twist, że na końcu wszystko się zmienia. Widziałam kilka opinii wyrażających zaniepokojenie i/lub niechęć do faktu, że choroba psychiczna jest wykorzystywana jako zwrot akcji, ale w rzeczywistości odkryłam, że w porównaniu z wieloma thrillerami, które czytałam, a które prezentują niemal wiktoriańsko-gotyckie podejście do zdrowia psychicznego, zostało to… potraktowane w miarę rozsądnie. W tym sensie, że aspekt „szokowania” szybko zastępuje coś bardziej pragmatycznego i ugruntowanego. I prawdopodobnie przyczyniło się to do tego, dlaczego po przeczytaniu książki miałam tak pozytywne odczucia mimo szczęśliwego zakończenia, których fanką nie jestem. Jasne, thrillery mogą mieć szczęśliwe zakończenia, ale najczęściej jest to „a potem dom spłonął” albo „a potem ten, kto okazał się złoczyńcą po 300 stronach, spadł z klifu”, a nacisk położony jest na katharsis i przywrócenie porządku. „Sroka” z kolei, kończy się zbyt słodko jak na ten gatunek, przez co w rezultacie określiłabym tę powieść bardziej jako dramat niż thriller. Dobry - ale nie thriller.
Panna Jagiellonka - awatar Panna Jagiellonka
oceniła na 8 2 miesiące temu
Nasza prywatna gra Magdalena Zimniak
Nasza prywatna gra
Magdalena Zimniak
„Naszą prywatną grę” przesłuchałam w audiobooku. Zaintrygowana opisem postanowiłam zapoznać się z tą historią. I choć z początku wydawało mi się, że trafiłam na coś naprawdę super, tak końcowo książka wypada tylko dobrze – bez fajerwerków i zachwytów. Bohaterką książki jest Bianka, która pewnego dnia odwiedza swój rodzinny Nasielsk. Rozmawia ze starymi znajomymi, odwiedza grób matki, wieczorem prowadzi zajęcia w szkole językowej i… Nagle znika. Kobieta budzi się w piwnicy, a jej porywacz skryty jest za maską. Ojciec i mąż Bianki zawiadamiają policję. Próbują też działać na własną rękę. Od tej pory skrywane tajemnice powoli zaczynają wychodzić na wierzch. Historia rozkręca się powoli, aby później nabrać całkiem fajnego tempa. Mimo to jednak momentami wieje nudą. Natłok różnych bohaterów, niektórych tak podobnych do siebie, sprawiają, że postacie te niemalże się ze sobą zlewają. Nie ma też nikogo, kto by mocniej mnie w tej książce zainteresował. Nawet główna bohaterka nie wywołuje zbyt wielu emocji, a co za tym idzie, jej los był mi nieco obojętny. Autorce udało się stworzyć dość fajny klimat i jest on całkiem nieźle utrzymywany aż do finału. Plusem też jest sam pomysł na historię. Porwanie i rodzinna tajemnica to są schematy, które lubię. Momentami do fabuły wdziera się chaos. Jest też dość przewidywalnie. „Nasza prywatna gra” jest dla mnie książką po prostu dobrą, jednak nie taką, która zostanie w mojej pamięci na dłużej. Nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych, podobnych do niej historii.
BookNaPółce - awatar BookNaPółce
ocenił na 6 10 miesięcy temu

Cytaty z książki Mroczne miejsca

Więcej
Greta Drawska Mroczne miejsca Zobacz więcej
Greta Drawska Mroczne miejsca Zobacz więcej
Greta Drawska Mroczne miejsca Zobacz więcej
Więcej