Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy

Okładka książki Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy
Tomasz Bonek Wydawnictwo: Znak Horyzont reportaż
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2023-10-11
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-11
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324088768
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy



książek na półce przeczytane 1126 napisanych opinii 490

Oceny książki Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy

Średnia ocen
6,7 / 10
135 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
739
649

Na półkach: , , , , ,

Książkę zacząłem czytać rok temu, w wersji papierowej... i jakoś odpadłem po kilku rozdziałach. Dlaczego nikt mi nie powiedział, że to jakiś dziwny fabularyzowany twór? ;) No ale ostatnio znalazłem ebooka i jakoś to lepiej mi poszło (odsłuchanie). Wprawdzie nadal bym wolał żeby to była książka po prostu dokumentalna czy reportaż, a nie "fabularyzowany dokument", ale poza tym to się właściwie nie ma do czego przyczepić - jest dużo źródeł i autor się przyłożył, momentami nudnawo ale jakiś kawał wiedzy i historii to jest. Ogólnie jest jednak ciekawa (jak się słucha) i duży plus za mocne zdjęcia (i dużo zdjęć), jak również za grafiki. Minus za ostatni rozdział (o von Hagensie), bo pasuje mi tam jak pięść do nosa, ale pewnie miało być tak kontrowersyjnie... I trochę za dużo w nim takich pośrednich ocen albo takich:
"Zastanawiam się natomiast, czy chciałbym, żeby mnie rozebrano, także ze skóry, i pokazywano, w najintymniejszych szczegółach każdemu, kto tylko zechce za to zapłacić."
- jak człowiek umarł to nie żyje i zapewniam autora, że jest mu to całkowicie obojętne :D
"Nie chcę też zgnić w trumnie. Wybieram więc higieniczną kremację."
- też tak myślałem, ale kremacja jest jednak najgorsza dla środowiska :P

Więcej cytatów nie mam, bo nawet jeśli jakieś zaznaczyłem, to za szybko skasowałem plik z komórki i niestety przepadło ;)

(czytana/słuchana: 31.01.2025-11.02.2026)
4/5 [7/10]

Książkę zacząłem czytać rok temu, w wersji papierowej... i jakoś odpadłem po kilku rozdziałach. Dlaczego nikt mi nie powiedział, że to jakiś dziwny fabularyzowany twór? ;) No ale ostatnio znalazłem ebooka i jakoś to lepiej mi poszło (odsłuchanie). Wprawdzie nadal bym wolał żeby to była książka po prostu dokumentalna czy reportaż, a nie "fabularyzowany dokument", ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

513 użytkowników ma tytuł Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy na półkach głównych
  • 355
  • 151
  • 7
73 użytkowników ma tytuł Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy na półkach dodatkowych
  • 35
  • 14
  • 11
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Tomasz Bonek
Tomasz Bonek
Reporter, dokumentalista, fotografik, podróżnik. Przez niemal dwadzieścia lat zarządzał największymi redakcjami biznesowymi w Polsce (Money.pl. Business Insider Polska, Forbes.pl Biznes.Onet) i jest współautorem ich sukcesów. W swoich książkach-reportażach historycznych rozwiązuje przede wszystkim zagadki z czasów II wojny światowej i PRL i opowiada mroczne historie. Najpopularniejsze książki Tomasza Bonka: „Zaginione złoto Hitlera. Bezpieka PRL na tropie skarbu Festung Breslau” (2020) „Chemia śmierci. Zbrodnie w najtajniejszym obozie III Rzeszy” (2021) „Demony śmierci. Zbrodniarze z Gross-Rosen” (2022) „Komando śmierci. Ostatnia tajemnica KL Gross-Rosen i Kloster Leubus” (2023) „Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy” (2023)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Facemaker. Historia człowieka, który stworzył chirurgię plastyczną Lindsey Fitzharris
Facemaker. Historia człowieka, który stworzył chirurgię plastyczną
Lindsey Fitzharris
Książka „Facemaker. Historia człowieka, który stworzył chirurgię plastyczną” autorstwa Lindsey Fitzharris to pozycja fascynująca, a jednocześnie głęboko wstrząsająca. Autorka, znana już polskiemu czytelnikowi z bestsellera „Rzeźnicy i lekarze”, tym razem przenosi nas w mroczne realia I wojny światowej – konfliktu, który dzięki postępowi technologicznemu w dziedzinie artylerii masakrował ciała żołnierzy w sposób wcześniej niespotykany. W centrum tej opowieści stoi Harold Gillies, nowozelandzki chirurg, który podjął się zadania niemal niemożliwego: przywracania twarzy tym, których wojna pozbawiła tożsamości. Fitzharris buduje swoją narrację z niezwykłą precyzją, łącząc rzetelność historyczną z niemal powieściowym tempem akcji. Głównym bohaterem jest tu nie tylko sam Gillies, ale i jego pacjenci – młodzi mężczyźni, którzy przeżyli wybuchy pocisków, ale ich twarze stały się „masą mięsa i strzaskanych kości”. Autorka z dużą wrażliwością opisuje dramat żołnierzy z urazami twarzoczaszki, którzy w tamtym czasie byli traktowani niemal jak wyrzutkowie. O ile utrata kończyny budziła współczucie i podziw dla bohatera, o tyle brak nosa czy żuchwy wywoływał u postronnych lęk i odrazę. To właśnie to wyobcowanie było dla pacjentów Gilliesa najbardziej bolesne. Harold Gillies jawi się w książce jako postać wielowymiarowa – genialny wizjoner, ekscentryk, ale przede wszystkim człowiek o ogromnej empatii. Fitzharris opisuje, jak Gillies musiał tworzyć nową dziedzinę medycyny od zera. W czasach przed antybiotykami, gdy każda infekcja mogła być wyrokiem śmierci, a wiedza o przeszczepach tkanek była w powijakach, on eksperymentował z nowatorskimi metodami, takimi jak „płaty rurkowate”. Autorka nie szczędzi nam technicznych szczegółów operacji, co sprawia, że lektura bywa drastyczna, ale jest to drastyczność uzasadniona – pozwala bowiem w pełni docenić skalę osiągnięć lekarzy z oddziału w Sidcup. Warto podkreślić, że „Facemaker” to nie tylko historia medycyny, ale także opowieść o współpracy między nauką a sztuką. Gillies zapraszał do współpracy rzeźbiarzy i artystów, którzy pomagali mu rekonstruować rysy twarzy pacjentów, opierając się na przedwojennych fotografiach. Ta fuzja dyscyplin pozwoliła na przywrócenie rannym nie tylko funkcji fizjologicznych, ale przede wszystkim godności. Mimo ogromnego entuzjazmu, z jakim książka została przyjęta, można dopatrzyć się w niej pewnych mankamentów. Fitzharris momentami ucieka w zbyt hagiograficzny ton, idealizując postać Gilliesa i spychając w cień innych pionierów medycyny tamtego okresu. Ponadto, opisy kolejnych przypadków medycznych bywają powtarzalne, co pod koniec lektury może u czytelnika wywołać pewne znużenie schematem narracyjnym. Mimo tych drobnych uwag, „Facemaker” to książka wybitna. To hołd złożony ludzkiej pomysłowości i determinacji w obliczu niewyobrażalnego cierpienia. Lindsey Fitzharris udowodniła, że potrafi pisać o medycynie w sposób, który trzyma w napięciu bardziej niż niejedna fikcja literacka. To lektura obowiązkowa nie tylko dla medyków, ale dla każdego, kto chce zrozumieć, jak wielką cenę płacono za rozwój współczesnej chirurgii i jak ważna dla każdego z nas jest twarz – lustro naszej duszy i portal do świata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Ludowa historia kobiet Tomasz Wiślicz
Ludowa historia kobiet
Tomasz Wiślicz Barbara Klich-Kluczewska Małgorzata Kołacz-Chmiel Elwira Wilczyńska Anna Dobrowolska Małgorzata Fidelis Aneta Prymaka-Oniszk Anna Sosnowska Olga Gitkiewicz Przemysław Wielgosz Monika Piotrowska-Marchewa Alicja Urbanik-Kopeć Katarzyna Stańczak-Wiślicz Jaśmina Korczak-Siedlecka Magdalena Toboła-Feliks
Niniejsze opracowanie jest wstępem do tematu i jako takie powinno być odczytywane. Jest to zbiór artykułów naukowych, nie książka popularnonaukowa ani reportaż, warto o tym pamiętać podczas czytania. A jednak język jest prosty i całość przystępna. Jeżeli ktoś już czytał książki Kuciel-Frydryszak ("Chłopki", "Służące"), to może się trochę nudzić podczas lektury, ponieważ autorka w swoich publikacjach omówiła bardzo wiele z poruszonych tu tematów (jest zresztą wymieniona w bibliografii) i to w o wiele obszerniejszy sposób - stąd też lepiej przeczytać ten zbiór artykułów najpierw, a książki Kuciel-Frydryszak mogą być pogłębieniem tematyki. Publikacja porusza różne tematy związane z życiem kobiet - z perspektywy historycznej jest o kobietach w średniowieczu (osobno o czarownicach), o chłopkach w XIX wieku i na początku XX wieku, o służących, o robotnicach, o pracowniach seksualnych (akurat to był dość słaby artykuł), o nauczycielkach ludowych. Mamy też perspektywę kulturową, gdzie znajdziemy artykuł o czarownicach, o nowym postrzeganiu etapów życia kobiet, czyli oprócz dzieci (dziewczynek) i dorosłych kobiet wchodzi kategoria dziewczyny oraz wiążące się z tym sposoby spędzania czasu, moda etc., wreszcie mamy artykuł na tematy queerowe, na ile można mówić o queerowości kobiet w czasach sprzed pojawienia się tego pojęcia, czy wystarczy zdekodować dawne teksty, odnaleźć słowa, których używano podówczas, czy może jednak pojęcie queerowości jest na tyle nowe i unikalne, że wiąże się z nowym postrzeganiem i kategoryzowaniem rzeczywistości, tym samym znacznie utrudniając - o ile nie uniemożliwiając - tropienie postaci queer sprzed wymyślenia tej kategorii. Ostatni dział skupia się wokół społecznego wymiaru kobiecości. O reprodukcji kobiet, upowszechniania się rodzenia w szpitalach, także o polskich migrantkach sprzed ponad stu lat, o bieżenkach - również sprzed około wieku (to był dla mnie jedyny nowy temat w tej publikacji, o tym się po prostu nie mówi i jeśli ktoś nie pochodzi od bieżeńców i nie słyszał o tym w domu, to są małe szanse, że słyszał o tym w szkole czy gdzieś indziej), no i wreszcie bolesny temat przemocy, szczególnie wobec kobiet (szersze omówienie przemocy w ogóle znaleźć można w "Chamstwie" Kacpra Pobłockiego). Widać tu jak na dłoni, jak bardzo szkodliwe dla kobiet czy ofiar w ogóle były działania kościoła katolickiego, umacniał on system patriarchalny, a zatem władzę męża nad żoną, pojęcie gwałtu małżeńskiego nie istniało, a żonom nakazywano przestać odmawiać mężowi swojego ciała i nakazywano wypełniać obowiązki małżeńskie. Oczywiście wiele zależało od obojga małżonków, od charakteru męża, były też związki oparte na miłości i szacunku - ale jeśli nie, to kobieta miała po prostu pecha i musiała cierpieć. Próby zwrócenia uwagi osób z zewnątrz kończyły się uzasadnianiem przez mężczyzn przemocy, jakoby była ona środkiem dyscyplinującym... za wyimaginowane uchybienia. Z obecnej perspektywy poraża ówczesna mentalność, kobiety UMACNIAJĄCE patriarchat i nierzadko będące dla skrzywdzonych kobiet nie mniej brutalne od mężczyzn (co jest bardzo przykre, obecnie wciąż znajdują się kobiety, które utrudniają życie innym kobietom w imię nie wiadomo, czego). Ostracyzm społeczny wobec zgwałconych panien był tak wielki, że PROSIŁY one o ślub z gwałcicielem (bo seks małżeński był legalny, a więc to zmywało z nich hańbę seksu pozamałżeńskiego - ofiary były obwiniane o gwałt). Poprzez nauczanie podkreślające zbawczą silę cierpienia kościół katolicki tylko umacniał przemoc w rodzinie (której ofiarami były też dzieci, mężczyźni rzadziej - gdyby się wydało, byliby wyśmiani przez innych - ale wciąż znajdywali się w pozycji siły, nie byli dyskryminowani społecznie i prawnie jak kobiety). A osiemnastowieczny podręcznik duszpasterski radzi kobietom, nad którymi mąż się znęca, by "ładnie go prosiły" o zaniechanie przemocy, gdy będzie trzeźwy. Po prostu brak słów. Nic dziwnego, że przy wielowiekowym braku wsparcia (na które, jak pokazuje reportaż "Gwałt polski", kobiety nie mogą liczyć nawet dziś) kobiety również obecnie rzadko kiedy zgłaszają gwałty (a gdy już to robią, to sprawca przeważnie i tak nie jest skazany), to się musiało głęboko odcisnąć na ludzkiej mentalności. Na szczęście teraz się zmienia, właśnie dzięki temu, że takie tematy są poruszane. Artykuły te absolutnie nie wyczerpują tematu, należy je traktować jako wprowadzenie doń (dodatkowo zawierają dość bogatą bibliografię). Są to publikacje nierówne, chociaż wszystkie są napisane przystępnym językiem, nie wszystkie są napisane równie starannie. Po każdym artykule są wskazane źródła, z których korzystał/a autor/ka, a na końcu znajdziemy bibliografię zbiorczą, więc jeśli ktoś chce zgłębić któryś z tematów, to ma wskazaną dalszą polecaną lekturę. Publikacja powstała wyraźnie na fali zainteresowania historią i perspektywą tych, którzy dotąd nie mieli głosu - osób z tzw. nizin społecznych, kobiet, przegranych, różnych mniejszości. I bardzo dobrze, to potrzebne, a wielogłos może pomóc zrozumieć perspektywy, które dotąd nie były uważane za dominujące (a przecież kobiety to praktycznie POŁOWA społeczeństwa! A jeszcze kilka dekad temu aż 70% Polaków mieszkało na wsiach!).
Ilse - awatar Ilse
ocenił na 8 1 rok temu
Martwy punkt. Sprawa zabójstwa Iwony Cygan Mateusz Baczyński
Martwy punkt. Sprawa zabójstwa Iwony Cygan
Mateusz Baczyński
Wyjątkowo nie wypowiem się nt. książki ale komentarzy internetowych odnośnie tej książki. Otóż każdy, kto przeczytał książkę i przyjmuje do wiadomości tezy w niej zawarte jest: 1) Opłacony przez panów "Klapa" 2) Opłacony przez adwokatów panów "Klapa" 3) Działa na zlecenie (nie wiadomo czyje, ale prawdopodobnie panów "Klapa"; brak info czy odpłatnie czy gratis) 4) Opłacił ich autor książki. 5) Działa na zlecenie autora książki (nie wiadomo czy odpłatnie czy nie) Najbardziej absurdalne wersje, które wyczytałam: 1) Adwokaci panów "Klapa" opłacają internetowe komentarze. Bo przecież sąd śledzi internetowe komentarze i na ich podstawie wydaje wyroki, a adwokaci sponsorują klientom kampanie marketingowe. 2) Politycy na najwyższych szczeblach władzy zlecili zabójstwo, a teraz chronią wykonawców, czyli panów "Klapa". Panowie "Klapa" jawią się z książek, podcastów i komentarzy niczym Al Capone, Don Corleone i P. Escobar w jednym. Trzęsą okoliczną policją, prokuraturą, a nawet mają bliskie związki z politykami wszystkich opcji politycznych, którzy przez ostatnie 27 lat rządzili w Polsce. Nikt ich nie ruszy. A pieniądze na opłacanie rzeszy ludzi nigdy im się nie kończą. Całe miasto milczy, bo piśnięcie słówkiem grozi śmiercią, a pan, na którego zeznaniach oparło się oskarżenie, wciąż żyje. I to jest w tej historii najdziwniejsze, bo każdy kto umarł nie ze starości, w ciągu ostatnich 27 lat i wypowiedział kiedykolwiek słowo Iwona "coś wiedział", więc go zabili, żeby nie powiedział czegoś więcej. Internetowi specjaliści nigdy nie zawodzą. Znają się absolutnie na wszystkim i żadna teoria spiskowa im niestraszna.
arantxa - awatar arantxa
oceniła na 8 1 rok temu
Niusia z listy Schindlera. Historia ocalenia Magda Huzarska-Szumiec
Niusia z listy Schindlera. Historia ocalenia
Magda Huzarska-Szumiec
W moje ręce wpadł ostatnio audiobook Magdy Huzarskiej-Szumiec pod tytułem "Niusia z Listy Schindlera. Historia ocalenia". Jest to bardzo wzruszający reportaż. Bronisława Horowitz-Karakulska nienawidzi swojego prawdziwego imienia, dlatego wszyscy mówią na nią Niusia. Czasami nawet nie reaguje, gdy ktoś woła ją po jej imieniu. Autorka wraz z naszą bohaterką w sposób chronologiczny, opowiadają historię jej życia. Dowiecie się, jak wyglądało jej życie przed wojną, w czasie jej trwania i po niej. Jak znalazła się na słynnej i drogocennej Liście Schindlera? Z takich ciekawostek powiem wam, że Niusia obserwowała, jak powstaje film Spielberga pod tytułem "Lista Schindlera". Bardzo to przeżywała. Oczywiście dawała dobre rady reżyserowi i sama również uczestniczyła w ostatniej scenie filmu. Specjalnie dla tej jednej sceny poleciała do Izraela, bo tam został pochowany Oskar Schindler — wybawiciel Żydów. Niusia jest mu wdzięczna za ocalenie życia. Do teraz pamięta zapach jego perfum. Dzięki książce "Niusia z Listy Schindlera. Historia ocalenia", możemy przyjrzeć się okropnym wojennym czasom z punktu widzenia małej dziewczynki. Przerażające jest to, że dzieci, zamiast mieć beztroskie dzieciństwo, musiały cierpieć z głodu, uciekać, chować się, walczyć o przetrwanie i patrzeć, jak mordują ich bliskich. Powinniśmy pamiętać o tych, co polegli i tych, co ocaleli. Nie wolno nam zapomnieć o tym co było. Musimy modlić się o to, żeby podobna historia nigdy się nie powtórzyła. Niusia wspomina również o swoim bracie, obecnie znanym fotografie Ryszardzie Horowitzu i jeszcze bardziej znanym reżyserze Romanie Polańskim. Uważam, że każdy czytelnik powinien przeczytać lub tak jak ja wysłuchać tej książki. Audiobook czytała Anna Matusiak. Podobała mi się jej interpretacja.
mommy_and_books - awatar mommy_and_books
ocenił na 9 2 miesiące temu
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu Jakub Benedyczak
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu
Jakub Benedyczak
O książce jak i jej autorze dowiedziałem się z ciekawego artykułu pt. „Woda na młyn Putina” [nr 7/2026 r.] w tygodniku „Wprost”. Wynika z niego, że większość materiałów o sytuacji w Rosji, np. vlogerów kręcących filmiki na potrzeby internetu, szczególnie „Kanału Zero” jest kontrolowane m.in. przez rosyjskie służby jak FSB. Tekst nie jest długi i zawiera wypowiedzi autora „Oddziału chorych na Rosję”. Maria Wiernikowska dla „Kanału Zero” zrealizowała serię reportaży z Rosji. Na razie wyemitowano odcinek z Kaliningradu, który w mediach rozpętał burzę. Pełne półki w sklepach, nowoczesna Mo­skwa, olśniewające zabytki Sankt Pe­tersburga. Rozmowy ze „zwykłymi” Rosjanami o sytuacji w kraju, a nawet wojnie. To widzimy w relacjach polskich vlogerów i dziennikarzy, któ­rzy pojechali do Rosji. O tym, jak powstają ta­kie materiały, opowiada w podcaście „Rozmowa Wprost” DR KUBA BENEDYCZAK, analityk PISM. - To jest kontrolowane – zaznacza. Nie tylko Maria Wiernikowska z „Kanału Zero”, ale też kilku popularnych polskich vlogerów odwiedziło w ostatnich miesiącach Rosję. W ich materiałach widzimy pełne półki w sklepach, drogie samochody, nowoczesną Moskwę, słyszmy zachwyt nad zabytkami Sankt Petersburga. Za każdym razem twórcy tłumaczyli, że chcą obalić mity i stereotypy, po­kazać prawdziwe oblicze tego kraju, zwyczajnych Rosjan i ich codzienność. Pytanie jednak, gdzie postawić granicę między obiektywnym, podróżniczym lub dziennikarskim materiałem a takim, który jest wodą na młyn rosyjskiej propagandy. Odpowiedzi szuka w podcaście „Rozmowa Wprost” doktor Kuba Benedyczak, analityk PISM i autor książki „Oddział chorych na Rosję”. - Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść. Jak bardzo to, co pokazują, jest trochę jak wycieczka po Korei Północnej. Pokazują tylko to, na co dostali pozwolenie od smutnych pań i panów z FSB, od władz regionalnych, od pograniczników, którzy ich sprawdzają - zauważa Benedyczak. - Po części robią dobrą robotę w tym sensie, żebyśmy nie trak­towali Rosjan już kompletnie jako orków ludojadów, bo jednak tam żyją normalni ludzie, którzy płaczą, chorują, śmieją się. Ale w ten sposób normalizujemy też kraj, który w zeszłym roku dwu­krotnie nas zaatakował, stanowi dla nas zagrożenie - mówi dalej nasz gość. I podkreśla, że materiału, który pokazywałby praw­dziwą rosyjską rzeczywistość, nie da się zrealizować „w realiach półtotalitarnej Rosji”. Czego więc twórcy materiałów z Rosją nie pokazują? - Nikt nie pokazuje tego, że połowa ludności wiejskiej nie po­siada dostępu do normalnej toalety, że szkoły wyglądają jak z lat 60., sale się rozpadają, a w wielu miastach 50-tysięcznych nie ma karetek i szpitali. Jest mnóstwo wyludnionych wsi, na Syberii jest ogromny problem z alkoholizmem, a poziom HIV jest równy krajom afrykańskim, gdzie toczą się wojny - wymienia doktor Benedyczak. - Myślę, że (vlogerzy - przyp. red.) mogą udawać, że nie wie­dzieli o „ogonie” albo go nie zauważyli, ale nie wierzę w to, że nie byli tego świadomi - mówi dalej doktor Benedyczak. Stwierdza też, że wielu ujęć, które widzimy w materiałach, nie dałoby się zrealizować bez wiedzy służb. - Rosjanin DOSKONALE WIE, w jakim kraju żyje, nawet jeśli tego głośno nie powie. On tak po prostu Polakowi z kamerą, obywatelowi jednego z najbardziej wrogich państw NATO, bo to słyszy Rosjanin co­dziennie w telewizji, nie pozwoli wsiąść do swojej ciężarówki, pojeździć po mieście i porozmawiać. To jest kontrolowane. „Gorzej niż za Stalina" Nasz gość tłumaczy również, że poruszanie się po Rosji nie jest tak proste, jak wynika to z niektórych materiałów. Podobnie pro­blematyczne może być zdobycie pozwolenia na wjazd. O tym, jak trudno jest pracować w Rosji przedstawicielom mediów, świadczy jego zdaniem choćby to, ilu zostało w Moskwie korespondentów. Zauważał, że w tej kwestii jest dzisiaj „gorzej niż w czasach sta­linowskich” a w Moskwie pracuje jedynie korespondent BBC. - To nie są błahe rzeczy, że ktoś po prostu pojedzie i powiemy, że będzie pokazywał inny obraz Rosji. Bo Krzysztof Stanowski sobie wymyśli, że to jest nisza, którą wyeksploatuje tak samo jak reklamę podpasek - ocenia doktor Benedyczak. - Prawdopo­dobnie Rosja nie cofnie się przed atakami wobec Polski, jesteśmy doskonałym przykładem, żeby pokazywać krajom europejskim, że jak będą nadal pomagać Ukrainie, to takie hale jak przy Mary- wilskiej będą płonąć, być może będą ginąć ludzie. Ekspert przestrzega również tych, którzy mogą chcieć pójść w ślady podróżników jeżdżących do Rosji. - Dwa, trzy razy może się udać, a za piątym razem już nie - ostrzega. - Trafi się na zbyt nadgorliwego pracownika służb albo ktoś we władzach uzna, że warto mieć kolejnych pięciu Polaków w więzieniach, którzy będą przetrzymywani. To jest ryzyko. [Tekst: PIOTR BAREJKA] zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy

Więcej
Tomasz Bonek Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy Zobacz więcej
Tomasz Bonek Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy Zobacz więcej
Więcej