rozwiń zwiń

Królowa Attolii

Okładka książki Królowa Attolii autora Megan Whalen Turner, 9788363523022
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Królowa Attolii
Megan Whalen Turner Wydawnictwo: Ars Machina Cykl: Złodziej Królowej (tom 2) fantasy, science fiction
392 str. 6 godz. 32 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Złodziej Królowej (tom 2)
Tytuł oryginału:
The Queen of Attolia
Data wydania:
2012-06-23
Data 1. wyd. pol.:
2012-06-23
Liczba stron:
392
Czas czytania
6 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-63523-02-2
Tłumacz:
Dominika Rycerz-Jakubiec
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Królowa Attolii w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Królowa Attolii i



Przeczytane 2479 Opinie 64 Oficjalne recenzje 61

Opinia społeczności książki  Królowa Attolii i



Książki 837 Opinie 329

Oceny książki Królowa Attolii

Średnia ocen
6,9 / 10
133 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2344
1518

Na półkach: ,

-Nie czuję się jak bohater. Raczej jak idiota.
-Wydaje mi się, że bohaterowie na ogół tak właśnie się czują.

Po tym, jak zachwyciłam się pierwszą część, z niecierpliwością wyglądałam tomu drugiego, szukając go po księgarniach i bibliotekach. Z żalem muszę przyznać, że niestety kolejne części nie zostały przetłumaczone na polski.

Kilka pierwszych rozdziałów wysoko postawiło poprzeczkę autorce. Kolejne strony sprawiły, że zaczęłam obawiać się, czy uda się podtrzymać Turner poziom przez całą powieść. Łatwo było bowiem obniżyć loty i sprawić, by "Królowa Attolii" była jedynie miłą, nieco łzawą historyjką.

Historia wciąga, sprawia, że nie można oderwać się od książki nawet chwilę. Przez stronice wyziera czarny humor Gena - można się pośmiać, choć czasem przez łzy, gdy człowiek uświadomi sobie prawdziwe myśli Eugenidesa. Zakończenie mogłoby być inne, ale nie narzekam.

Teraz trzeba będzie poszukać, czy nie ma może e-booków kolejnych części. Z wielką chęcią sięgnę po kolejne tomy, gdy tylko je dopadnę.

-Nie czuję się jak bohater. Raczej jak idiota.
-Wydaje mi się, że bohaterowie na ogół tak właśnie się czują.

Po tym, jak zachwyciłam się pierwszą część, z niecierpliwością wyglądałam tomu drugiego, szukając go po księgarniach i bibliotekach. Z żalem muszę przyznać, że niestety kolejne części nie zostały przetłumaczone na polski.

Kilka pierwszych rozdziałów wysoko...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

449 użytkowników ma tytuł Królowa Attolii na półkach głównych
  • 285
  • 164
147 użytkowników ma tytuł Królowa Attolii na półkach dodatkowych
  • 85
  • 13
  • 10
  • 10
  • 9
  • 8
  • 6
  • 6

Inne książki autora

Megan Whalen Turner
Megan Whalen Turner
MEGAN WHALEN TURNER to amerykańska pisarka książek fantasy dla dzieci i młodzieży. Najbardziej znana jest ze swojego cyklu o złodzieju Eugenidesie, który fani ochrzcili mianem Złodzieja Królowej. Autorka uzyskała w 1987 roku tytuł licencjata z literatury angielskiej. Na rynku wydawniczym zadebiutowała w 1996 roku książką Złodziej (ang. The Thief). Od tego czasu jej kolejne pozycje wyczekiwane są przez fanów z nieciepliwością. W 2010 roku na rynek trafiła ostatnia część przygód Eugenidesa, The Conspiracy of Kings (Spisek królów), który trafił m.in. na listę bestsellerów NY Timesa. Obecnie mieszka w Ohio wraz ze swoim mężem. Mają trzech synów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Smocza droga Daniel Abraham
Smocza droga
Daniel Abraham
Jeśli podobał Wam się klimat Drogi Królów Sandersona, to Smocza droga będzie dla Was świetną rozrywką. Ja uważam, że to dobra, złożona, zaskakująca opowieść o władzy, dojrzewaniu, kształtowaniu postaw i życiowych wyborach. Fabuła osadzona jest w czasach, które możemy określić jako średniowiecze – to fantastyka, a nie powieść historyczna, dlatego nie pokuszę się o stwierdzenie, że to jest w ogóle jakaś konkretna epoka. Mamy więc rycerzy, królów, magów, ciężki sprzęt, prymitywne narzędzia, i wszędzie, gdzie chcemy się dostać, podróżujemy konno (a wędrówki jest tam dużo). Powieść zaczyna się od czwórki bohaterów – na początku nie mających ze sobą nic wspólnego, ale ich losy szybko splata wojna Wolnych Miast z Rozdartym Tronem. Sądzę, że właśnie bohaterowie są siłą tej powieści – oni nadają charakter zdarzeniom. Zatem nie będę się o nich rozwodzić, żebyście mogli sami odkryć ich historię. Powiem kilka zdań o mojej ulubionej bohaterce – Cithrin. Poznajemy ją jako sierotę wplątaną w proceder przemytu skarbu przez strefę działań wojennych, żeby ustrzec je przed grabieżą i pozostawienie krainy bez środków. Cithrin robi to, ponieważ jest własnością banku, opiekują się nią władze głównego skarbca jednego z królestw. W toku całej powieści Cithrin dorasta, napotyka na swej drodze różnych ludzi, z których czerpie życiową naukę i siłę. Oczywiście nie ma ideału – spotyka nie tylko tych dobrych i tylko tych miłych… ale każde z tych spotkań jest ważne i niesie ze sobą konsekwencje. Bardzo mi się podobało, w jaką stronę ewoluowała dziewczyna i jak autor ją opisał w „dorosłym życiu”. W tle losów Cithrin trwają przygotowania do wojny – chociaż nikt sytuacji nie traktuje jako groźną, mimo że gęsto w powietrzu. Ciekawie Abraham pokazuje nam wymyślony przez siebie świat – widać, że nie poznajemy wszystkich zakamarków, ale to, jak przechadzamy się po tej krainie daje nam spore wyobrażenie z czym mamy do czynienia. Bardzo podobało mi się jak potraktowana jest w powieści smocza droga – jest swoistym jedwabnym szlakiem, który z różnych powodów jest ważny dla fabuły. Technicznie książka jest podzielona na rozdziały, które zatytułowane są imionami bohaterów, których losy w danym momencie śledzimy – raz, że akcja dzieje się w różnych miejscach; dwa, że każdy z bohaterów ma swoją funkcję i znaczenie dla historii. Podobało mi się to, bo dzięki tej różnorodności postaci można łatwo się utożsamić z ich postawami. Książkę czyta się szybko – ilość bohaterów pozwala na swobodne śledzenie akcji bez obaw, że zgubimy się gdzieś po drodze. Wydarzenia nie galopują w zawrotnym tempie, aczkolwiek dzieje się sporo. Świat przedstawiony też nie zabija ilością nazw, krain, etc., do tego dość łatwo poruszać się po mapie umieszczonej na początku książki. Powieść jest godna polecenia, chociaż mistrzostwem świata nie jest – niektóre sceny są przegadane, przekombinowane i trudno mi było przebić się przez nie bez zmęczenia. Jedna z kluczowych postaci z kolei potraktowana jest w zbytnim uproszczeniu – ponieważ od początku widzimy do czego zmierza autor opisując jej losy. Mimo to chciałabym znać koniec całej serii, bo jednak końcówka tego tomu bardzo mi się podobała i myślę, że warto dać jej szansę.
fmds - awatar fmds
ocenił na 6 5 lat temu
Sto Tysięcy Królestw Nora K. Jemisin
Sto Tysięcy Królestw
Nora K. Jemisin
Oczarował mnie pałac Sky wybudowany w mieście o tej samej nazwie, położony w sercu Stu Tysięcy Królestw. Bielejący murami w kształcie kwiatu bezcennej róży baldachimowej, których chłód łamał perłowy odcień i ciepły efekt blasku wieczornego ognia, odbitego w lśniącej powierzchni pokrywającej je miki. Pociągał mnie labirynt marmurowych wnętrz korytarzy, do których ścian można było przyłożyć rozpalone czoło i przestrzeń oszklonych sal, których ascetyzm łagodził koloryt i faktura drewnianych elementów i bursztynowej podłogi. Kusiły drzwi obiecujące kolejną niespodziankę odkrywaną w sali, w której wiatr grał muzykę rozpuszczającą duszę, uciszając rozbiegane myśli i ból cierpiącego ciała lub prowadzące do biblioteki pełnej długich korytarzy między regałami wypełnionymi od podłogi do sufitu książkami, kryjącymi w szczelinach styku ich boków niebezpieczne tajemnice. Pociągała winda kierowana siłą myśli i przestrzenie między oficjalnymi pomieszczeniami zwanymi martwymi punktami, w których zdarzyć mogło się wszystko. Nie odstraszał mnie nawet mrok zapadający o zmierzchu, wpełzający powoli na ściany pałacu, które w tym czasie pożerały nieostrożnych ludzi, nieposiadających sigila. Znaku umieszczanego na czole przysługującego członkom rodu Aramerich, na którego czele stał Dekarta. Władca absolutny krainy Stu Tysięcy Królestw. Również nad bogami uwięzionymi w ludzkich ciałach zwanych Enefadeh, o których prawda stała się z czasem legendą zamienioną w zakazany mit. Obowiązywał kult jednego boga, Świetlistego Pana, Boskiego Ojca, władcy nieba i ziemi oraz Porządku – Itempasa. Tych, którzy wierzyli w świat sprzed Wojny Bogów, oddawali cześć uwięzionemu Panu Ciemności, bogu Chaosu – Nahadothowi lub bogini Życia i Śmierci – Enefie, ogłaszano heretykami i skazywano na śmierć. Do takiego właśnie miejsca, którego piękno bezwiednie wstrzymywało oddech, została wezwana przez Dekartę główna bohaterka opowieści, dziewiętnastoletnia Yeine. Była jego wnuczką. Miała stanąć do walki o tron i władzę z kuzynką Sciminą i kuzynem Reladem, która szybko okazała się być również krwawą walką o własne życie i bezwzględną wojną między ludźmi a bogami. Autorka stworzyła niezwykły świat, którego uroda dorównywała okrucieństwu zamieszkujących ją istot. Rzeczywistość, w której nic nie było stałe i pewne tak, jak zmienną była człowiecza natura ją kreująca. Ten, kto dzisiaj był wrogiem, jutro mógł być sojusznikiem i sprzymierzeńcem w dążeniu do celu, by pojutrze stać się mordercą. Zagubienie Yeine było całkowicie uzasadnione, a stojące przed nią zadanie trudne do wykonania, ale to pozwoliło na stworzenie fabuły, której toku i kierunków rozwoju nie byłam w stanie przewidzieć, a samo zakończenie było całkowitym zaskoczeniem. To zagubienie i niepewność, które i ja odczuwałam, potęgowała narracja przeplatana dialogiem, o którym początkowo myślałam, że był skierowany do mnie, a okazał się zupełnie czymś innym. Jednak byłabym niedokładna w przekazie swoich wrażeń, gdybym nie wspomniała o przebogatym i intensywnym świecie emocji, od nienawiści do pożądania, czającym się w tej powieści i starannie ukrywanym przed innymi istotami. Jednak kiedy autorka pozwoliła bohaterom na odrobinę zaufania, na osobistą chwilę słabości z tymczasowym przyjacielem czy na moment intymny z kochankiem, świat doznań emocjonalnych nie ograniczał się tylko do odczuć fizycznych. Byłam świadkiem przeżyć wykraczających poza zmysły, nabierających wymiaru metafizycznego, po których można było już tylko umrzeć. Do tego popychało "esui, żądza życia i żądza krwi, chwała i głupota w jednym", bez którego jednak nie było po co żyć. Ta pięknie namalowana opowieść o odważnej dziewczynie, w której autorka używa słów jak pędzla, jest tak naprawdę opowieścią o ludziach i ich ułomnościach, którzy dążąc do idealnego porządku według własnego wyobrażenia i naruszając równowagę natury, w której ciemność i światło, porządek i chaos, życie i śmierć, tworzenie i destrukcja, musi współistnieć na równych prawach, czynią więcej zła niż dobra. Właśnie to przesłanie zrozumiała Yeine, a przywrócenie starego porządku i równowagi w krainie Stu Tysięcy Królestw sprzed Wojny Bogów stanie się jej nowym celem. Już innej Yeine, zmienionej, doświadczonej, dojrzałej, która o sobie mówi: "Nie jestem już taka jak dawniej. Oni mi to zrobili. Złamali mnie i wydarli mi serce z piersi. Nie wiem, kim już jestem. Muszę to sobie na nowo przypomnieć". I wcale nie zdradzam zakończenia powieści. To dopiero początek tej baśni. Tymi słowami bohaterka rozpoczyna pierwszą część Trylogii Dziedzictwa. Na koniec zostawiłam sobie dwa brakujące piksele w tym pięknym obrazie. Pierwszy z nich to nie tyle nadużywanie, ile w ogóle używanie słowa „idiotka” i jego odmian, które zupełnie nie pasują do stworzonej rzeczywistości, a które chętnie zastąpiłabym o wiele bardziej współgrającym z tekstem określeniem – „postradać zmysły”. A druga to nagminność i jednostajność reakcji Yeine na widok makabrycznych scen – mdłości i wymioty. A jeśli nie robiła tego dziewczyna, to torsji dostawał ktoś z otoczenia. Od połowy książki, na widok kolejnej reakcji wymiotnej, nabrałam niebezpiecznego manieryzmu przewracania oczami połączonym z ciężkim westchnieniem. No ale, to doprawdy tylko dwie delikatne, maluteńkie rysy, usprawiedliwione debiutem autorki. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 4 lata temu
Obsydianowe serce. Część 1 Ju Honisch
Obsydianowe serce. Część 1
Ju Honisch
Według okładki: Fascynujące postacie i akcja, która osiąga wbijający w fotel punkt kulminacyjny. Obsydianowe serce łączy to co najlepsze w romansie historycznym i fantastyce. Tanya Huff Najlepszy hotel w Monachium. Damy i gentlemani, nienaganne maniery i styl. A pod blichtrem wyższych sfer – starcie sił, których istnienia nie uznaje oświecone społeczeństwo. Spiskowcy-patrioci kradną zwój, którego moc pozwala zmienić rzeczywistość. Jednak potężny artefakt znika... Na poszukiwania ruszają oficerowie bawarskiego króla oraz mistrzowie wiedzy tajemnej. I nie tylko oni – także tajemnicze Sí – istoty, o których wspominają tylko gusła oraz równie zagadkowe, kościelne Bractwo Światła. Czy z mocą artefaktu odmienią świat na obraz własnej, okrutnej wyobraźni? Bezwzględna, bezpardonowa walka zrodzi wielkie tragedie... i płomienną miłość. Zbliża się zmierzch wieku rozumu. Rodzi się nowa epoka – romantyzm. *** Akcja książki dzieje się w Monachium, stolicy Królestwa Bawarii, gdzie bale, spotkania towarzyskie i tajemne pojedynki to codzienność. Opowieść rozpoczyna się spotkaniem niemal wagi państwowej, gdzie dyskutuje się o tajemnym artefakcie, który został ukradziony, a który ma ogromne znaczenie dla losów świata. Zadanie odnalezienia rękopisu, bo to o niego chodzi, trafia w ręce trzech dżentelmenów (... i kobiety), którzy za cenę własnego życia postanawiają go odnaleźć. *** Opowieść dość ciekawa, ale nie aż tak jak się na początku spodziewałam. Całość kręci się wokół kilku wątków, które wydają nam się nie związane ze sobą. PO PIERWSZE: wątek panny Corrisande Jarrencourt, jej przyzwoitki i służącej, DRUGI: wątek dżentelmenów: podporucznika Udolfa von Görenczy, podporucznika Asko von Orvena i pułkownika Delacroix TRZECI: śpiewaczki operowej Cerise Denglot i jej tajemniczego wielbiciela. Niby powinno się to wydawać ciekawe i w ogóle, ale czasami jest to zbyt długie. Wątki przeplatają się ze sobą, niestety czasami nie wiadomo o co chodzi Książka oczywiście nie jest beznadziejna, ale na te 450 stron, akcji może było 100. Reszta to niepotrzebne wydłużanie, powieść bez tego byłaby ciekawsza, troszkę krótsza, ale prawdopodobnie lepsza. Jedną z "fajniejszych" rzeczy było pokazanie tamtejszej mentalności. Mężczyzn uczono, aby nigdy nie obrazili damy albo żeby ona nie czuła się niekomfortowo. Pokazanie, że dżentelmeni odgrywają ważną rolę w społeczeństwie. Kobiety ukazane są jako damy, które mają się rumienić i uśmiechać, nie pokazywać po sobie, że coś im się nie podoba, lub że nie chcą z kimś rozmawiać.
Camillie - awatar Camillie
ocenił na 6 9 lat temu
Złodziej Megan Whalen Turner
Złodziej
Megan Whalen Turner
Gen trafił do więzienia za kradzież królewskiej pieczęci. Wydaje mu się, że przyjdzie spędzić mu tam wieczność, gdy mag i prawa ręka władcy składa mu ofertę. Jeśli chłopak pomoże w zdobyciu niezwykle cennego przedmiotu, będzie mógł odejść wolny. „Złodziej” Megan Whalen Turner nigdy nie trafiłby w moje ręce, gdyby nie fakt, że już lata temu zakupiłam i przeczytałam jego kontynuację. „Królowa Attolii” nie podobała mi się jakoś szczególnie, niewiele z niej też chyba zrozumiałam i niewiele pamiętam (czytałam ją jakoś w 2013 roku), ale skoro nadarzyła się okazja to uznałam, że uzupełnie sobie serię. I w gruncie rzeczy… spodziewałam się, że moje spotkanie z tą książką wypadnie dużo gorzej. Ta książka to dość klasyczne, młodzieżowe high fantasy, wydane po raz pierwszy w 1996 roku. Nie jest to więc książka najnowsza i to trochę czuć – kreacja świata przedstawionego jest tu raczej w „starym stylu”. Nie jest to nic wychodzącego poza ramy zwyczajnego fantasy, nie ma tu szczególnie intrygującego pomysłu na uniwersum, ale jednocześnie powieść daje takie poczucie dobrze osadzonego, tradycyjnego, choć przeciętnego jakościowo świata. Nie powiem, ma to swój urok. Mam wrażenie, że gdybym natrafiła na „Złodzieja” mając 11-13 lat to po prostu by mi się spodobał. „Królowa Attolii” była tomem drugim, czytałam ją bez znajomości części pierwszej i jednak w 2013 byłam nieco starsza, toteż nie dziwi mnie, że wówczas miałam ochotę na nią jedynie narzekać. Pierwszy tom jednak ma w sobie pewien urok. Jest napisany dość lekko i ma pewne problemy (o których zaraz), ale generalnie to całkiem solidnie napisane, rozrywkowe fantasy ze średniej półki. Jednakże ja, jako dorosły czytelnik, który ma za sobą już naprawdę sporo fantastyki z różnych półek jakościowych, targetów i gatunków, nie byłam w stanie się w pełni na tej książce dobrze bawić. Zacznijmy od Gena. Główny bohater tej książki to młody człowiek o niedookreślonym wieku. Jego początkowa kreacja na pierwszych stronach naprawdę przypadła mi do gustu, choć sam pomysł na fabułę (najlepszy na świecie złodziej jest potrzebny władcy) nie jest dla mnie niczym świeżym. Sceny w więzieniu naprawdę miały pewien klimat. Im jednak dalej w las, tym Gen bardziej mnie drażnił. Okazało się, że jest po prostu narzekającym dzieciakiem, który non stop myśli o jedzeniu, a w którego zachowaniu nie do końca widać tego legendarnego złodzieja. I to ostatecznie MA SENS w ramach całej fabuły, ale po prostu było dla mnie trochę męczące. Zwłaszcza że otaczający go bohaterowie też do najbardziej przyjemnych nie narzekali. Drugim problemem jest fakt, że… w tej książce niewiele się dzieje. „Złodziej” ma około trzystu stron, jest więc stosunkowo krótki jak na przygodową powieść high fantasy, a ponad połowa tej historii to tak naprawdę zawiązanie akcji i podróż do miejsca, w którym Ged ma wykonać swoje zadanie. Oznacza to, że przez ponad 150 stron bohater tak naprawdę ani przez chwilę nie pokazuje swoich złodziejskich umiejętności i ja jako czytelnik przestałam na tym etapie w to już wierzyć. Następnie, po tej dość długo trwającej i nudnawej podróży, dostajemy krótką porcję akcji, która też nie została rozpisana w szczególnie emocjonujący i wciągający sposób i stopniowo zmierzamy do finału. Gdybym miała te naście lat to prawdopodobnie ostateczny zwrot akcji naprawdę by mi się spodobał. Obecnie jednak: nie jest dla mnie niczym nowym i mogę jedynie docenić fakt, że autorka naprawdę nieźle to od początku zaplanowała, mimo pewnych niedomagań „Złodzieja”. Jak już mówiłam, sam świat przedstawiony jest raczej sztampowy. Autorka nawiązuje tu trochę do mitologii greckiej, choć świat osadzony jest raczej w quasi-średniowieczu. Na przestrzeni powieści dostajemy tez – dla mnie raczej nudnawe – mity rozbudowujące nieco to uniwersum. Nie powiedziałabym, że „Złodziej” to książka, którą koniecznie trzeba przeczytać, ale jednocześnie mam poczucie, że na tle innych, nowszych powieści młodzieżowych tego typu nie wypada wcale aż tak źle. Jeśli komuś tęskno do nieco bardziej tradycyjnego podejścia do fantasy i chce powieści napisanej w zdecydowanie lekki sposób to jest to na pewno jakiś wybór. Ale osoby poszukujące wyłącznie naprawdę wybitnej literatury z tego gatunku mogą sobie debiut Megan Whalen Turner odpuścić.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 6 1 rok temu
Królewski wygnaniec Fiona McIntosh
Królewski wygnaniec
Fiona McIntosh
Koalicja Denova - luźna konfederacja królestw skupiona wokół najpotężniejszego z nich Królestwa Penraven - zostaje zaatakowana przez hordę barbarzyńców pod wodzą Loethara. Barbarzyńcy podbijają kolejne królestwa, które kiedyś uważały ich za niegroźnych. Do zdobycia pozostaje Penraven rządzone przez władców z rodu Valisarów. Kiedy barbarzyńcy atakują stolicę Penraven, jedynemu pozostałemu przy życiu Valisarowi udaje się uciec. Musi on jednak uważać, bo Loethar nie spocznie dopóki ostatni z Valisarów nie umrze. Fabuła ,,Królewskiego Wygnańca" jest pełna znanych motywów (tyran podbijający kolejne królestwa, żądny zemsty książę, okrutni barbarzyńcy), jednak jest w niej też wiele momentów, w których jesteśmy zaskoczeni obrotem spraw. Po zakończeniu książki mamy dużo pytań co stanie się dalej. Widać, że jest pierwsza część trylogii. Nie ma w niej dużo akcji, jednak dzieje się w niej dużo ze strony politycznej. Fabułę obserwujemy z perspektywy kilku postaci. Najważniejszą z nich jest Leo, książę Penraven. Los się z nim nie oszczędza i w ciągu kilku dni traci prawie wszystkich bliskich. Pozostaje mu jedynie jego przyjaciel i obrońca Gavriel. Leo jest postacią, którą polubiłem. Chociaż po śmierci ojca zostaje królem nie wywyższa się nad osobami, które mu pomagają. Jego przyjaciel, Gavriel, stracił swojego ojca, jednak wspiera młodego króla jak może. Razem uciekają z zamku i przemierzają królestwo w poszukiwaniu schronienia. Loethar jest postacią bardzo brutalną. Jest bezwzględny wobec swoich wrogów (królewskich dynastii, a szczególnie Valisarów), ale potrafi okazać łaskę. Za wszelką cenę chce zabić Leo, bo wie, że jest on symbolem nadziei dla ludzi. Jest on postacią intrygującą. Nie znamy do końca motywacji, które nim kierują, jednak z wielką ciekawością poznawałem jego przeszłość. W jego wątku najważniejsza jest polityka. Wątki Clovisa i Freatha są ze sobą splecione przez prawie cała książkę. Clovis jest Obdarowanym - osobą posiadającą jakieś magiczne moce. Potrafi przewidywać przyszłość. Razem ze swoim przyjacielem Kirinem (też Obdarowanym) zostają sługami Freatha. W ich wątku nie pojawia się dużo magi, jednak jest ona bardzo ważna. Freath, były sługa rodu Valisarów, teraz służy Loetharowi. W wielu momenach jego wątku zaskoczyłem się. Świat przedstawiony w książce jest bardzo ciekawy. Z każdym rozdziałem poznajemy coraz więcej z jego historii, geografii, kultury itd. Magii nie jest dużo, ale jeśli się pojawia jest bardzo ważna. Nie do końca wiemy jak działa i jakie są ograniczenia postaci się nią posługujących (oprócz jednej). Podsumowując fabuła ,,Królewskiego Wygnańca" jest bardzo intrygująca. Na początku może wydawać się, że wiemy jak to się skończy, ale okazuje się, że nie mieliśmy racji. Postacie są ciekawe - szczególnie główny antagonista Loethar. Jestem ciekawy jak fabuła rozwinie się dalej w drugiej części trylogii. Mogę polecić tę książkę innym. Jest to moja pierwsza recenzja książki, więc przepraszam za wszelkie błędy. Mam nadzieję, że nie jest napisana chaotycznie i dzięki niej ktoś zdecydował się na przeczytanie ,,Królewskiego Wygnańcy", bo zdecydowanie warto.
wyvern_books - awatar wyvern_books
ocenił na 8 2 lata temu
Tae ekkejr! Eleonora Ratkiewicz
Tae ekkejr!
Eleonora Ratkiewicz
"Marna sprawa, to ratowanie elfów. Uratujesz, a potem raptem się okazuje, że masz wieczny cień, nieodłączne towarzystwo - jednym słowem: osobistego elfa." "Tae ekkejr!" to historia idealna na 5-cio godzinnego one shota! Są ludzie, elfy, krasnoludy - i to całkiem stereotypowe, nie w złym znaczeniu. No i właśnie człowiek - książę Lermett wyrusza z poselstwem do Doliny Elfów, jednak plany krzyżuje mu górska lawina, a w niej... o dziwo, jeszcze żywy elf. Lermett ocala Enneariego, a ten czuje, że ma wobec niego dług. Wkrótce okazuje się, że cele podróży tej dwójki są ze sobą ściśle powiązane, a my obserwujemy ich przygodę z rozwijająca się w tle przyjaźnią. Autorka sprawnie oddaje emocje i charaktery postaci, a początek znajomości księcia i elfa pełen jest bardzo nietrafnych (przy czym bardzo zabawnych :D) prób zrozumienia zwyczajów rasy tego drugiego - rozdziały dzielone są na bohaterów i ciekawie się przeplatają, dzięki czemu poznajemy ich myśli. Niekiedy akcja jest wartka, by zaraz zwolnić i dać im czas na lepsze poznanie siebie. Raz dialogi i wydarzenia są zabawne, a parę stron dalej opisane jest pogorzelisko, skatowane elfy czy głębokie rozterki postaci. Rzeczy ważne potrafią nagle przerodzić się w przydługie dygresje, które wydają się zbędne, jednak po chwili okazuje się, że były one kluczowe, by załapać inny wątek. Zazwyczaj. Raczej nie ma w tym nudy, ale da się odczuć zmiany tempa. Historia nie jest epicka, pompatyczna, tak naprawdę jest to jedna przygoda i nie na wielką skalę, choć zignorowana mogłaby dać tragiczne skutki. Książkę czytało się raz szybciej, raz wolniej, ale był w tym fun, nawet będąc poza docelową grupą (bo to definitywnie fantastyka dla młodzieży). Jestem w trakcie czytania drugiego tomu, a w nim gra się toczy już na znacznie większą skalę, ale ilość nowych postaci przytłacza! Jednak o tym innym razem :P Recenzja pochodzi z instagrama @ofeti_fetio - tam możesz przeczytać ją w całości i zobaczyć zdjęcia oraz cytaty z powieści! :)
ofeti_fetio - awatar ofeti_fetio
ocenił na 8 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Królowa Attolii

Więcej
Megan Whalen Turner Królowa Attolii Zobacz więcej
Megan Whalen Turner Królowa Attolii Zobacz więcej
Więcej