rozwiń zwiń

Kontrola umysłu metodą Silvy. Odkryj niezwykłe możliwości swojego mózgu

Okładka książki Kontrola umysłu metodą Silvy. Odkryj niezwykłe możliwości swojego mózgu
José SilvaPhilip Miele Wydawnictwo: Sensus nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Data wydania:
2024-01-29
Data 1. wyd. pol.:
2024-01-29
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383226453
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kontrola umysłu metodą Silvy. Odkryj niezwykłe możliwości swojego mózgu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kontrola umysłu metodą Silvy. Odkryj niezwykłe możliwości swojego mózgu



książek na półce przeczytane 580 napisanych opinii 241

Oceny książki Kontrola umysłu metodą Silvy. Odkryj niezwykłe możliwości swojego mózgu

Średnia ocen
6,8 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
69
60

Na półkach:

Metody od tak dawna już znane, używane oraz przebadane, co prowadzi do wniosków i je potwierdza, że możliwości ludzkiego umysłu są przeogromne. Pozwalające nawet napisać lepszą recenzję tej książki.
Pytanie tylko dlaczego nie wszyscy z tych możliwości korzystamy i jak wyglądał by świat i społeczeństwa, gdybyśmy z nich faktycznie zrobili dobry użytek.
Wrócę zapewne do tej recenzji, po tym jak poćwiczę mój mózg, również w celu bardziej rzetelnego recenzowania.

Metody od tak dawna już znane, używane oraz przebadane, co prowadzi do wniosków i je potwierdza, że możliwości ludzkiego umysłu są przeogromne. Pozwalające nawet napisać lepszą recenzję tej książki.
Pytanie tylko dlaczego nie wszyscy z tych możliwości korzystamy i jak wyglądał by świat i społeczeństwa, gdybyśmy z nich faktycznie zrobili dobry użytek.
Wrócę zapewne do tej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

237 użytkowników ma tytuł Kontrola umysłu metodą Silvy. Odkryj niezwykłe możliwości swojego mózgu na półkach głównych
  • 163
  • 66
  • 8
38 użytkowników ma tytuł Kontrola umysłu metodą Silvy. Odkryj niezwykłe możliwości swojego mózgu na półkach dodatkowych
  • 20
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

(Naprawdę) dobrze cię widzieć. Niezbędnik przetrwania dla nieporadnych społecznie Nicolas Mera
(Naprawdę) dobrze cię widzieć. Niezbędnik przetrwania dla nieporadnych społecznie
Nicolas Mera
Hej! Naprawdę dobrze Cię widzieć! Cieszę się, że jesteś. Dobra, przyznajcie się - Wy to raczej z tych nieśmiałych, czy typowe dusze towarzystwa? Ja jestem pół na pół. Często o sobie mówię, że jestem typowym ekstrawertykiem, który potrzebuje dużo akcji wokół, ale ostatnimi czasy zauważyłam, że coraz częściej wybieram samotność z książką, zamiast paplaniny z koleżanką. Nie mam też jakiejś dużej potrzeby zaczepiania ludzi w pociągach czy kolejce w sklepie. Aczkolwiek muszę zaznaczyć, że wkurza mnie wszechobecny hejt na ekstrawertyków - szanujmy się wszyscy!" Naprawdę dobrze Cię widzieć" to wspaniały, lekko napisany i posypany świetnym humorem - niezbędnik przetrwania dla nieporadnych społecznie. Autor dzieli się radami jak ogarnąć swoje życie towarzyskie, wieloma śmiesznymi anegdotkami i historiami z życia wziętymi. Jednak za tym całym zabawnym tonem, stoi bardzo użyteczna i myślę, że mocno funkcjonalna wiedza, podana w cudownie lekki sposób. Autor uczy jak wyjść ze swojej strefy komfortu, pokazując jednocześnie, że bycie introwertykiem nie jest złe. Ta książka motywuje, inspiruje i skłania do refleksji. A do tego bawi! Dużo wyniosłam z tej pozycji i na pewno będę do niej wracać, żeby przypomnieć sobie niektóre porady. To co? Który jesteście team #introwertyk czy #ekstrawertyk ?A tam, kochajmy się jacykolwiek jesteśmy!
chaotyczna_ - awatar chaotyczna_
ocenił na 10 2 lata temu
Dziedziczone blizny. Jak uwolnić się od traumy pokoleniowej i żyć swoim życiem? Sabine Lück
Dziedziczone blizny. Jak uwolnić się od traumy pokoleniowej i żyć swoim życiem?
Sabine Lück
"Taki mój los" - czasami stosujemy takie określenie wobec próby usprawiedliwienia trajektorii naszego życia, nie znając, powiedzmy, z  góry określonych jego kulis, że nic nie dzieje się z przypadku, a nasza konkretna historia zbudowana jest na solidnych fundamentach określonych przez przeszłość naszych rodzimych przodków. "Traumą międzypokoleniową nazywa się przeniesienie i wpływ bolesnych, nieprzepracowanych doświadczeń przodków na późniejsze pokolenia", dlatego tym bardziej warte i wskazane jest w wyruszenie w podróż ku przodkiniom i przodkom, bo to właśnie w ich losach, historiach można znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania Czytelnika o sobie samym, o jego osobie, zachowaniach i mechanizmach postępowania, gdyż "nie żyjemy tylko własnym życiem,  które otrzymaliśmy od rodziców — przodkowie przekazali nam w spadku dobre i bolesne doświadczenia, a wraz z nimi zaopatrzyli nas we wzorce radzenia sobie z życiem. Żyjemy więc także ich życiem, a nierzadko powtarzamy ich losy." Dla mnie osobiście najbardziej wartościową treścią tej lektury jest przedstawienie koncepcji międzypokoleniowego przekazywania traumy, a dalej pięć dziecięcych dróg uzdrowienia (przyjęcie roli wewnętrznego (nie)otoczonego opieką dziecka matki lub ojca; przyjęcie roli własnych rodziców, by ich nie absorbować; bycie rodzicami dla rodziców; bycie przykładem dla rodziców oraz strażniczka zła — introjektowany introjekt). Zaś najmniej przekonującą mnie częścią jest zbiór licznych ćwiczeń związanych z tematem przetwarzania i przerabiania traumy na różnych polach psychoemocjonalnych. Uważam, że jak na poważne zagadnienie, jakim jest trauma międzypokoleniowa, te ćwiczenia wydają mi się kuriozalnie, śmiesznawe i niepoważne jak na rangę osobistego, że tak ujmę, problemu. Aby móc w pełni zrozumieć swoje koleje losy i predyktory dokonywanych wybór, warto wybrać się w tę trudną, emocjonującą, ale niezwykle ważną i potrzebną podróż w przeszłość na spotkanie swoich przodów. Pełne zrozumienie i uszanowanie historii rodzinnej może nie odmieni nas samych z dnia na dzień, ale umożliwi pracę nad rozwojem i podążanie drogą życia przez siebie utorowaną, zbudowaną na solidnych filarach, na własnych warunkach, z uszanowaniem nie zawsze zrozumiałych i dobrych doświadczeń przodków. To od nas zależy, jaki obierzemy kierunek, w którą stronę podążymy znając i mając niemały bagaż doświadczeń swojej rodziny uwikłanej w traumę międzypokoleniową. Ale dla nas samych ważne i potrzebne jest poznanie i rozwiązanie tego kodu międzypokoleniowego; a to wszystko dla własnego dobra i lepszej jakości życia.
Kinga Ortyl - awatar Kinga Ortyl
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Praca z cieniem. Dziennik motywacyjny, dzięki któremu poznasz, przekroczysz i zintegrujesz swoje cienie Keila Shaheen
Praca z cieniem. Dziennik motywacyjny, dzięki któremu poznasz, przekroczysz i zintegrujesz swoje cienie
Keila Shaheen
„Praca z cieniem. Dziennik motywacyjny, dzięki któremu poznasz, przekroczysz i zintegrujesz swoje cienie” Keila’y Shaheen od Wydawnictwo Marginesy to kolejny poradnik, z którym się zapoznałam. Mimo, że polska premiera była ostatniego dnia stycznia br., dziennik ujrzał światło dzienne na początku listopada 2021 roku. To nie kolejny poradnik, który trudno się czyta. Już po przekartkowaniu kilku stron zauważyłam, że książka zawiera zbiór ćwiczeń praktycznych, które ja w tym gatunku cenię najbardziej. „Jesteście gotowi wstąpić na ścieżkę do samoświadomości, uzdrowienia i wewnętrznej przemiany?” – z opisu Wydawcy. Ja gotowa jestem zawsze, tylko czasem efekty tej mej gotowości mi nie odpowiadają. Też tak macie jak czytacie inspirującą książkę motywacją, refleksyjną? Książka rozdzielona jest na cztery części, tj. wstęp, ćwiczenia, wskazówki i rozdział o dojrzewaniu do źródeł swojego cienia. Tytułowy cień to nic innego, jak coś co za nami chodzi. Jak coś, co nie pozwala o sobie zapomnieć. Często cień podąża za nami każdego i jak tylko zwrócimy się w jego stronę wyziera na nas ze ścian, mebli czy podłogi. Te cienie to sprawy, o których wolimy nie rozpamiętywać, uczucia, wydarzenia, do których nie chcemy się przyznać i o których chcemy zapomnieć. I właśnie ta publikacja udowadnia, że można. Można żyć bez cienia. Pierwsza myśl, która pojawiła się po przeczytaniu dziennika związana była z tym, że skupia się on na tym jak przeżycia z dzieciństwa i wyuczone wtedy schematy rzutują na nasze życie. Ten temat to dla mnie rzeka. Często rozmawiam o nim z moją przyjaciółką. Pokazujemy sobie wzajemnie czego świadomie i nieświadomie nauczyli nas rodzice. Co wpoiła nam grupa odniesienia, co utrudnia nam samoakceptację, nasze życie w dojrzałości emocjonalnej. Okazuje się bowiem, że nasz bagaż emocjonalny utkany z różnych wydarzeń, słów, doświadczeń z przeszłości pozostaje z nami na długo. I oby nie do końca życia – w niektórych przypadkach chciałoby się rzec. Zachęcam Was gorąco do zapoznania się z tą publikacją. Pokazuje w sposób przystępny jak sami możemy poprawić sobie jakość naszego życia. Jednocześnie zachęcam Was do czytania z odstępami. Do kolejnych części wracajcie po przerwie. Kontemplujcie. Praktykujcie ćwiczenia. Istotne jest by każdemu poświęcić czas oraz dać sobie miejsce na zastanowienie. Moje ulubione ćwiczenie to uzupełnij luki w zdaniu, w którym brakuje wyrazów. Możemy uzupełnić je po swojemu. W wielu miejscach znajdziecie również pytania do przemyślenia, listy, uzupełnianie pól itd. W kolejnych rozdziałach czytelnik może uporać się z tytułowymi cieniami. Ja przykładowo bardzo długo zastanawiałam się nad „wewnętrzny nastolatek. Co chciałbyś, aby ktoś ci powiedział, gdy byłeś nastolatkiem?”. Wiele rzeczy przyszło mi do głowy, których nikt mi nie powiedział. Nawet najbliżsi. To ogromna wartość tej książki, która z jednej strony tłumaczy pewne nasze zachowania i braki tym, co wydarzyło się w przeszłości, a z drugiej uczy, czego mamy nie robić i jak z tym walczyć. Serdecznie Wam polecam ćwiczenia. Serdecznie Wam polecam ten dziennik. Z książką zapoznałam się dzięki Wydawnictwu Marginesy, za co serdecznie dziękuję.
SłonecznaStronaŻycia - awatar SłonecznaStronaŻycia
oceniła na 8 1 rok temu
Psychopozytywność Maria Kaczorowska
Psychopozytywność
Maria Kaczorowska
𝗖𝘇𝘂ł𝗼ść 𝘄𝗼𝗯𝗲𝗰 𝘀𝗶𝗲𝗯𝗶𝗲 𝘁𝗼 𝗮𝗸𝘁 𝗼𝗱𝘄𝗮𝗴𝗶. Nie każda książka z działu „rozwój osobisty” potrafi przemówić do mnie językiem, który nie zgrzyta. Zbyt często przypominają one monologi samozwańczych mentorów – napompowane frazesami, wypolerowane hasłami, które dobrze brzmią na okładce, ale rozpadają się przy pierwszym kryzysie. Czytam: „wystarczy, że wybierzesz szczęście”, i czuję, jak coś we mnie się buntuje. Bo to nie zawsze wystarczy. Bo życie to nie równanie z jednym rozwiązaniem. A cierpienie – choć nielubiane – też jest częścią bycia człowiekiem. Zbyt często spotykam się z książkami, które nie tyle chcą pomóc, ile podporządkować. W których autor – z pozycji eksperta – mówi mi, że moja obecna wersja to wersja „do poprawki”. I że jeśli się nie zmienię, jeśli nie wprowadzę ich magicznych zasad w życie, to właściwie… sama jestem sobie winna. Znasz ten ton? Taki chłodny coaching w przebraniu empatii? Podobno z troski, ale jednak z wyższością. To właśnie od takich książek nauczyłam się być podejrzliwa. I dlatego po Psychopozytywność sięgnęłam bez większych oczekiwań – spodziewałam się ładnie wydanego zestawu uproszczeń. Tymczasem autorka zrobiła coś, czego nie potrafi większość autorów poradników: zamilkła wtedy, kiedy było trzeba. Dała przestrzeń. Zamiast rzucać rozwiązaniami, zaczęła zadawać pytania. Zamiast mobilizować, pozwalała odpocząć. Zamiast udawać, że zna mnie lepiej niż ja sama – po prostu towarzyszyła. Bez oceny, bez presji, bez pustych słów. Ta książka nie próbuje mnie ulepszać. Nie próbuje mnie przekonać, że moje obecne „ja” to tylko przystanek na drodze do lepszego „ja 2.0”. Wręcz przeciwnie – mówi: możesz się zatrzymać. Możesz nie być gotowa. Możesz czuć się zmęczona. I w tym zmęczeniu – nadal zasługujesz na troskę. Bo jesteś wystarczająca. Już teraz. To jest właśnie ten język, który nie zgrzyta. Delikatny, nienarzucający się, prawdziwie ludzki. Nie gloryfikuje „ciągłego rozwoju”. Nie podsyca strachu, że jeśli nie zrobisz kroku do przodu, to zostaniesz w tyle. Zamiast tego przypomina: czasem największym krokiem do przodu jest danie sobie spokoju. I tak – bywało, że zamykałam tę książkę z wilgocią w oczach. Bo jej słowa nie wbijały się we mnie jak ostrze. One osiadały cicho – jak kropelki deszczu na suchym listku. Przynosiły ulgę. Nie krzyczały: „zmień się”. Mówiły: „możesz być przy sobie – taka, jaka jesteś”. A to, w świecie poradników, które krzyczą „więcej!”, „lepiej!”, „mocniej!”, jest rewolucyjne. Psychologia, która nie rani Zaskoczyło mnie, jak bardzo Psychopozytywność była inna od wszystkiego, co znałam z popularnej psychologii. Bo to nie poradnik. Nie esej. Nie tylko zbiór rysunków – choć ilustracje autorki są czułe, trafne i miejscami bardziej poruszające niż słowa. To coś bardziej osobistego. Intymnego. Książka Marii Kaczorowskiej to coś pomiędzy dziennikiem a rozmową z terapeutą, który nie chce cię naprawić, tylko usłyszeć. Autorka pisze o akceptacji emocji. Wszystkich – nie tylko tych „ładnych”. Uczy, że wstyd, lęk, złość, smutek – to nie wrogowie, ale komunikaty. Sygnały, że coś w nas potrzebuje uwagi. Że może, zamiast je tłumić, warto się nad nimi pochylić. I nie – nie chodzi tu o pogrążanie się w ciemnościach. Chodzi o ich uznanie. O danie sobie prawa do nie perfekcyjności. To chyba największa siła Psychopozytywności: jej łagodność. Nie tylko w warstwie językowej, ale w samym podejściu do człowieka. To książka, która nie próbuje „zdiagnozować” czytelnika. Nie próbuje też wcisnąć go w psychologiczne schematy, nie szuka w nim defektów do naprawienia. To ogromna ulga, zwłaszcza dla osób zmęczonych narracją, że „wszystko jest w twojej głowie”, „wystarczy zmienić nastawienie”, „zaprogramuj się na sukces”. Kaczorowska nie próbuje niczego programować. Ona przywraca miękkość psychologii – tę pierwotną, humanistyczną, uważną. Taką, w której człowiek nie jest zadaniem do rozwiązania, tylko istotą, która czasem po prostu potrzebuje być wysłuchana. I nie w wersji kontrolowanej, wygładzonej, „do pokazania światu”, ale w tej najprawdziwszej — kiedy boli, kiedy wstyd, kiedy się nie chce. Ta książka daje prawo do emocjonalnej brzydoty. Do krzyku wewnętrznego. Do poczucia zagubienia. To nie jest psychologia w wersji fast food. To raczej emocjonalne slow life — przystanek na poboczu, na którym można po prostu usiąść i nie udawać. I właśnie dlatego działa. Bo nie jest o tym, jak przestać się bać, tylko jak być przy sobie, nawet jeśli się boisz. Bo nie mówi: „złość szkodzi”, tylko: „złość coś ci mówi”. Bo nie wymaga od ciebie bycia „najlepszą wersją siebie”, tylko pomaga spotkać się z tą wersją, którą najczęściej chowasz przed światem. Jeśli więc psychologia miała cię kiedyś zawieść – osądzić, zranić, zmanipulować – ta książka może być formą reparacji. Takiej osobistej. Delikatnej. Czasem niemal szeptanej. Ale prawdziwej. Odwaga czułości Odwaga czułości — samo to zestawienie słów brzmi dziś niemal prowokacyjnie. Bo żyjemy w świecie, który premiuje siłę w rozumieniu twardości. „Ogarnij się”, „nie bądź miękka”, „rób swoje i nie przepraszaj”. Zbyt często zapominamy, że prawdziwa siła nie leży w dominacji nad sobą, lecz w czułości wobec siebie. I właśnie tę perspektywę przywraca Maria Kaczorowska. Nie przez coachingowe frazesy, nie przez nachalne afirmacje. Ale przez prosty akt obecności — bycia przy sobie także wtedy, gdy nie ma się ochoty na bycie „dobrą wersją siebie”. To odwrócenie perspektywy. Bo nie chodzi o to, by siebie „zrobić na nowo”, ale by siebie wreszcie usłyszeć i zobaczyć — nawet w wersji popękanej, drażliwej, zawstydzonej. W Psychopozytywności samoakceptacja nie jest kolejnym punktem do odhaczenia w notesie. Nie jest efektem kursu, terapii, pięciu nawyków. Jest relacją, która zmienia się w czasie. Czasem jest łatwa, czasem bolesna. Czasem mamy ochotę uciec od siebie tak daleko, jak się da. I właśnie wtedy ta książka przypomina — nie musisz siebie lubić w każdej chwili, by być po swojej stronie. To coś rzadkiego. Książka, która nie mówi „bądź lepszy”, tylko pyta: co by było, gdybyś dziś pozwolił sobie być taki, jaki jesteś? Bez presji. Bez poprawiania. Bez „muszę coś ze sobą zrobić”. Tylko Ty i Twoje uczucia – nawet te, które na co dzień próbujesz zakopać pod działaniem, ambicją, kontrolą. W świecie, który mówi „bądź silny”, Psychopozytywność mówi: „bądź łagodny — nawet jeśli dziś ledwo się trzymasz”. Forma, która oddycha Są książki, które chcą być „ważne” przez to, jak wiele mówią. Które rozpisują się, tłumaczą, analizują, nie zostawiając miejsca na oddech. Psychopozytywność idzie zupełnie inną drogą. To książka, która zna wartość ciszy. Wie, że między słowami też toczy się rozmowa. Że czytelnik nie zawsze potrzebuje odpowiedzi — czasem potrzebuje tylko towarzystwa. Nie jest to publikacja, którą czyta się od deski do deski w jedno popołudnie. I dobrze. Bo Psychopozytywność nie została napisana, by ją „zaliczyć”, tylko by do niej wracać. Jak do pamiętnika. Jak do ulubionego kubka, po który sięgasz wtedy, kiedy nic innego nie działa. Każda jej strona to moment zatrzymania. Refleksja. Czasem jedno zdanie, które zostaje z tobą na cały dzień. Autorka świadomie rezygnuje z nadmiaru. Z teoretyzowania. Z rozpisywania się ponad miarę. Oddaje przestrzeń czytelnikowi — jakby mówiła: „ja swoje już powiedziałam, teraz ty powiedz sobie swoje”. To rzadkie. Bo większość książek z kategorii psychologii czy rozwoju osobistego chce nas czymś zapełnić: radą, metodą, analizą. A Kaczorowska… zostawia miejsce. Na Twój smutek. Na Twój opór. Na Twoje własne skojarzenia. I przez to — paradoksalnie — mówi więcej niż setki poradników. Ilustracje, obecne niemal na każdej stronie, nie są dodatkiem. Są częścią tej formy. Intuicyjne, pełne czułości, bardziej odczuwane niż analizowane. To one tworzą rytm tej książki – rytm przypominający oddech. Czytasz krótką myśl, patrzysz na obrazek, zatrzymujesz się. Nie musisz „przyswajać treści”. Możesz po prostu być. Forma Psychopozytywności przypomina, że nie musimy zasługiwać na spokój, na zatrzymanie, na czułość. Możemy je sobie podarować — bez powodu. A ta książka, z całym swoim minimalistycznym pięknem, jest jak liścik zostawiony przy poduszce przez kogoś, kto naprawdę cię rozumie. Ilustracje jak szept Niektóre książki próbują przyciągnąć wzrok ilustracjami pełnymi detalu, koloru, efektu. Psychopozytywność robi coś zupełnie odwrotnego. Maria Kaczorowska ilustruje sama – i robi to tak, jak pisze: z czułością, ostrożnie, bez nachalności. Jej rysunki nie krzyczą. Nie zabiegają o uwagę. One są… jak oddech. Jak cisza, która mówi. Czasem to tylko jedna linia, postać bez twarzy, kontur dłoni. A jednak w tej prostocie kryje się więcej emocji niż w wielu rozbudowanych grafikach. Widać, że te ilustracje nie powstały „dla ozdoby”. One są częścią narracji – organicznie splecione z tekstem, uzupełniające go, czasem wręcz wyprzedzające. Potrafią zatrzymać, poruszyć, powiedzieć coś, czego słowa nie są w stanie unieść. Coś, co bardzo mnie ujęło: te obrazy nie próbują udawać, że wszystko będzie dobrze. Nie są też „motywacyjne” w sposób, który zamienia sztukę w dekoracyjny banał. Nie zobaczysz tu rozpostartych skrzydeł i haseł w stylu „uwierz w siebie”. Zamiast tego dostajesz coś dużo bardziej intymnego: rysunkową obecność. Postać skuloną w rogu kartki. Kroplę spływającą po liniach dłoni. Pustkę, która ma kształt. W ilustracjach Kaczorowskiej czuję echo emocji, których nie potrafię czasem nazwać. To trochę jakby ktoś – zanim coś powiedział – najpierw cię przytulił. I właśnie dzięki temu ta książka działa jak notatnik uczuć. Miękki. Szczery. Delikatny. Ilustracje nie prowadzą za rękę. Ale zostają w niej na dłużej. Między psychologią a poezją To, co naprawdę wyróżnia Psychopozytywność spośród innych książek o zdrowiu psychicznym, to niezwykła lekkość, z jaką Maria Kaczorowska porusza się między językiem neuronauk a językiem codziennej, poranionej wrażliwości. Mówi o funkcjonowaniu mózgu, o reakcjach stresowych, o tym, co robi z nami kortyzol – ale robi to tak, że ani przez chwilę nie czułam się jak na wykładzie z psychologii. Raczej jak w bezpiecznej rozmowie z kimś, kto nie tylko przeczytał książki, ale też przeszedł swoje. I nie udaje, że wszystko już wie. To ma ogromną wartość. W świecie, gdzie wielu autorów rozwoju osobistego przemawia z piedestału – mówiąc, co masz robić, by być „lepszym człowiekiem” – Kaczorowska schodzi z tej sceny i siada obok. Jej „ja też się czasem gubię” ma większą siłę niż niejedna akademicka mądrość. Bo to nie jest opowieść o idealnej wersji siebie. To zaproszenie do uznania siebie takim, jakim jesteśmy – z całym bałaganem, niepewnością, zmęczeniem. Właśnie dlatego książka balansuje gdzieś pomiędzy psychologią a poezją. Bo obok rzeczowych wyjaśnień o funkcjonowaniu układu limbicznego, znajdziemy zdania, które brzmią jak wersy wiersza. Zamiast instrukcji: pytania. Zamiast zaleceń: obecność. A między słowami – cicha zgoda na to, że nie wszystko musimy wiedzieć. Że możemy się zatrzymać. I że spokój nie przychodzi wtedy, gdy już jesteśmy „naprawieni”. On przychodzi wtedy, gdy wreszcie przestajemy się naprawiać na siłę. Nie musisz być „ogarnięta”, żeby zasługiwać na spokój Psychopozytywność to książka, która nie próbuje sprzedawać obrazka idealnego życia. Nie jest dla tych, którzy mają porządek w kalendarzu, rytuały poranne niczym z reklamy, ani dla tych, którzy codziennie witają dzień z uśmiechem i afirmacją w ręku. To lektura dla nas – tych, którzy czasem po prostu nie mają siły. Którzy zapominają, że wolno się zatrzymać. Którzy noszą w sobie ciężar emocji niewidzialny dla świata. To książka dla zmęczonych byciem „dzielnymi”. I to nie jest tani frazes, ale najgłębszy sens tej opowieści. Bo ile razy czułaś, że musisz trwać, mimo że wszystko w Tobie krzyczy „odpuść”? Ile razy udawałaś, że wszystko jest pod kontrolą, gdy serce było ciężkie? Kaczorowska nie bagatelizuje tych momentów. Wręcz przeciwnie — ona je zna, rozumie i pozwala im być. Pisze tak, jakby trzymała Cię za rękę w chwilach, gdy masz ochotę rzucić wszystko i odejść — od siebie samej, od oczekiwań, od presji. I mówi: „Zostań. Zostań z sobą, nawet jeśli nie wiesz, jak to zrobić. Nawet jeśli się boisz. Nawet jeśli nie wierzysz, że cokolwiek się zmieni.” Ta delikatna, a jednocześnie mocna obecność jest najcenniejszym darem tej książki. To przypomnienie, że spokój nie jest nagrodą za „ogarnięcie” czy perfekcję. Nie trzeba być „naprawioną”, żeby na niego zasługiwać. Spokój jest prawem każdego z nas — nawet, a może zwłaszcza, wtedy, gdy czujemy się zagubieni i niedoskonali. Największą siłą Psychopozytywności jest jej prostota — i zarazem trudność. Uczy czegoś, co na pozór wydaje się banalne, ale w praktyce jest niebywale wymagające: bycia przy sobie. Nie chodzi tu o od razu wielką miłość do siebie, ani o bezustanną wyrozumiałość wobec własnych słabości. Nie jest to też wołanie o sztuczne pozytywne nastawienie czy nieustanne napinanie się na bycie „dobrym”. To przede wszystkim zaproszenie do obecności. Do tego, by nie uciekać przed sobą w momentach zwątpienia, złości, smutku czy lęku. By być z tym, co jest — z ciekawością, z uważnością, z czułością, ale bez żadnej presji. Kaczorowska pokazuje, że czasem po prostu nie da się siebie pokochać. Że bywają dni, kiedy brak nam cierpliwości wobec własnych słabości, kiedy chcemy uciec od tego, co w nas trudne. I wtedy zamiast miłości, możemy dać sobie coś równie ważnego: wysłuchanie. Nie opuszczanie siebie w najgorszych momentach. Być przy sobie to pozwolić sobie na nieidealność. To dać sobie prawo do bycia zmęczonym, nieogarniętym, zagubionym — bez poczucia winy. To może właśnie jest sedno psychopozytywności: nie „myśl pozytywnie”, ale bądź pozytywnie obecny wobec tego, co w Tobie trudne. Cicha, łagodna, pełna szacunku obecność, która nie wymaga zmiany, tylko akceptacji. Nie będę udawać, że Psychopozytywność to książka, która „odmieniła moje życie”. Nie znajdziemy tu spektakularnych obietnic ani wielkich rewolucji. Ta książka robi coś innego — coś, co w moim odczuciu jest znacznie ważniejsze i trudniejsze: pomaga rozpoznać to, co już jest. Uczy patrzeć na siebie z czułością i zrozumieniem, na to życie, które często jest zamazane, niewyraźne, jak uczucie pod żebrami, którego nie potrafimy nazwać. W świecie pełnym presji na „bycie lepszym”, „bycie bardziej produktywnym”, „bycie szczęśliwym” Psychopozytywność mówi: nie musisz być produktem końcowym swojego rozwoju. Możesz po prostu być. Wystarczy, że pozwolisz sobie na obecność, na odczuwanie, na niedoskonałość. To jest coś, co daje ulgę, bo nie wymaga od nas heroicznych zmian ani nieustannego dążenia do idealnego „ja”. Ta książka nie proponuje złotych recept ani uniwersalnych rozwiązań — ona rozpoznaje i potwierdza to, co u każdego z nas jest prawdziwe: że czasem wystarczy zatrzymać się i po prostu być. Zamknęłam tę książkę nie z euforią, ale z poczuciem ulgi. Jak po rozmowie z kimś, kto nie próbuje mnie przekonać, że „wszystko będzie dobrze”. Kto nie udaje, że zna wszystkie odpowiedzi, ale mówi mi: „Nie musisz być sama z tym, co czujesz. Jesteś ważna, dokładnie taka, jaka jesteś”. To doświadczenie intymnej obecności, które trudno przecenić. Dla kogo jest „Psychopozytywność”? Dla każdego, kto kiedyś miał dość bycia silnym. Dla tych, którzy czują, że nie mieszczą się w idealnych wzorcach „zdrowia psychicznego” serwowanych na Instagramie i mediach społecznościowych. Dla ludzi wrażliwych, którzy noszą w sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Dla tych, którzy zagubili się w pędzie życia i nie wiedzą, jak się zatrzymać, by posłuchać własnego oddechu. I przede wszystkim — dla tych, którzy czują, że potrzebują nauczyć się słuchać siebie, zanim znów zaczną siebie wymagać. Psychopozytywność to książka dla tych, którzy nie chcą więcej przymusu pozytywności i nie wierzą w magiczne recepty. To opowieść o łagodnej obecności i cierpliwym byciu, które — choć tak proste — są dla nas prawdziwym ratunkiem. Podsumowanie? Nie będzie. Będzie cisza Zamiast typowego „polecam / nie polecam”, chcę zakończyć tę recenzję czymś innym. Ciszą. Tą samą, którą poczułam, gdy przewróciłam ostatnią stronę. Ciszą, w której nie trzeba mówić niczego więcej. Bo wszystko zostało powiedziane. Cicho. Mądrze. Czułe. Z troską. I w tej ciszy postanowiłam zostać trochę dłużej. Przy sobie.
Anna Szymczak - awatar Anna Szymczak
ocenił na 8 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Kontrola umysłu metodą Silvy. Odkryj niezwykłe możliwości swojego mózgu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kontrola umysłu metodą Silvy. Odkryj niezwykłe możliwości swojego mózgu