Klub Dumas

Okładka książki Klub Dumas
Arturo Pérez-Reverte Wydawnictwo: ArtRage literatura piękna
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
El Club Dumas
Data wydania:
2025-12-15
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368295627
Tłumacz:
Filip Łobodziński

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 / 00:00
Reklama

Kup Klub Dumas w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Klub Dumas



książek na półce przeczytane 4889 napisanych opinii 1342

Oceny książki Klub Dumas

Średnia ocen
7,1 / 10
2669 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
395
393

Na półkach:

Podobało mi się. Ciekawa, nieśpiesznie opowiedziana, klimatyczna historia kręcąca się wokół książek i czytania, coś pomiędzy powieściami Dana Browna a Umberto Eco. Do tego nowe Artrejdżowe wydanie ma w sobie coś takiego, że przyjemnie się z niego czytało - estetyczny cukiereczek.

Podobało mi się. Ciekawa, nieśpiesznie opowiedziana, klimatyczna historia kręcąca się wokół książek i czytania, coś pomiędzy powieściami Dana Browna a Umberto Eco. Do tego nowe Artrejdżowe wydanie ma w sobie coś takiego, że przyjemnie się z niego czytało - estetyczny cukiereczek.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

6089 użytkowników ma tytuł Klub Dumas na półkach głównych
  • 3 471
  • 2 529
  • 89
1241 użytkowników ma tytuł Klub Dumas na półkach dodatkowych
  • 976
  • 158
  • 36
  • 26
  • 15
  • 15
  • 15

Inne książki autora

Arturo Pérez-Reverte
Arturo Pérez-Reverte
Hiszpański pisarz i dziennikarz. Pochodzi z marynarskiej rodziny. Jako chłopiec inspirował się przygodami Hermana Melville’a (autora Moby Dicka), Josepha Conrada, Roberta Louisa Stevensona czy Jacka Londona. Fascynował się też życiorysami Homera i Cervantesa. Przez dwadzieścia jeden lat (1973-1994) pracował jako reporter dla hiszpańskiej prasy, radia i telewizji. Dwanaście lat pracował dla dziennika "Pueblo" i dziewięć dla TVE (telewizji hiszpańskiej) jako specjalista ds. konfliktów zbrojnych. Jako reportażysta opisywał między innymi: różne fazy wojny w Libanie, na Saharze, wojnę w Nikaragui, Czadzie, Mozambiku, kryzys w Libii, a także rewolucję w Rumunii i wojnę na Półwyspie Bałkańskim. Powszechnie bardziej znany jest jako pisarz i autor fikcyjnych powieści aniżeli dziennikarz i reportażysta. Jego książki zostały przetłumaczone na dwadzieścia osiem języków, a kilka z nich doczekało się ekranizacji np. na podstawie Klubu Dumas Roman Polański wyreżyserował "Dziewiąte wrota". Pérez-Reverte mieszka z żoną i córką Carlotą w okolicach Madrytu. Często też odwiedza rodzinną Kartagenę, gdzie cumuje swój ukochany jacht. Od 2003 roku wchodzi w skład Królewskiej Akademii Hiszpańskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wahadło Foucaulta Umberto Eco
Wahadło Foucaulta
Umberto Eco
Wracam do „Wahadła Foucaulta” po naprawdę wielu latach. Dopiero teraz zrozumiałem, jak niewiele wówczas wiedziałem, czytając je po raz pierwszy (a był to zeszły wiek, tak psze państwa, chodzą wciąż po tym łez padole ludzie, którzy żyli w zeszłym wieku). Na fali ówczesnej czytelniczej mody na Eco (niech twa, fala - nie Eco, wiecznie!) dostałem w ręce księgę potężną (grubo ponad 600 stron), wypełnioną cudowną, choć do dziś obezwładniającą mnie mieszanką. Trzech facetów z mediolańskiego wydawnictwa postanawia zabawić się własnym intelektem i podbić nieco sprzedażowe słupki – wymyślają PLAN, w którym upychają wszystkie możliwe i te zupełnie niedorzeczne związki, sekrety, tajne i jawne organizacje, kabałę, różokrzyżowców, masonerię, Żydów, wieżę Eiffela... i paryskie metro. Tworzą panoptikum luźnych powiązań, które jednak łączą TAJEMNICĄ i SEKRETEM – te bowiem mają tłumaczyć wszystko i wyjaśnić, że są na tym świecie tacy, którzy chcą przejąć nad nami kontrolę. Intelektualny żart zamienia się jednak w niebezpieczną grę z tajnymi stowarzyszeniami, których członkowie traktują Plan jako objawienie i obawiają się ujawnienia PRAWDY. Czytanie „Wahadła” jest wymagające nie tylko z powodu natłoku szczegółowych informacji ale również zamieszania, jakie wywołuje w naszym intelekcie. Tracimy historyczno-rzeczywisty grunt pod nogami – nie wiemy, co jest potwierdzoną źródłowo prawdą, co zaś już wymysłem bajarzy z wydawnictwa. Do tego wspaniały zapis czasów minionych, kiedy to jeszcze wierzono w siłę komputerów jako naukowej wizji cudownej przyszłości, nie zaś źródła społecznych nieszczęść i uzależnień oraz nośników internetowego kłamstwa, które potrafi wpływać na historię. I cały myk tkwi w tym, że Eco nabija nas w butelkę – wy, nasączeni wiedzą, przeintelektualizowane mieszczuchy nie umiecie z niej korzystać, mówi. To dzięki wam powstają teorie spiskowe, które krążą po świecie i zbierają żniwo wśród tępaków (cóż za cudowny ukłon w stronę dzisiejszych mediów! Eco okazał się wizjonerem!). Nie dziwi więc, że w układzie liczb i cyfr na tablicach rejestracyjnych czy spodku od filiżanki dostrzega się ZNAKI wieszczące koniec świata. Na szczęście dla wszystkich istnieje jeszcze Wahadło – jedyny stały punkty we wszechświecie, ale jego tajemnicę musicie poznać sami (choć z drugiej strony może to tylko zwykły kawałek metalu na sznurku?). Do tego wspaniale dwuznaczne i otwarte zakończenie, które wywołuje przysłowiowe ciary. Dla erudytów, fizyków i humanistów, encyklopedystów i egiptologów. Ludzi pracy i dobrej woli, robotnika i chłopki, kucharek i kucharzy, templariuszy, ministów i minister. Dla wszystkich. PIW, 1993 Przekład Adam Szymanowski, okładka Waldemar Świerzy
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 19 dni temu
Klub Dantego Matthew Pearl
Klub Dantego
Matthew Pearl
Boston to miasto w którym powstał klub Dantego, klub czterech przyjaciół mających jeden wspólny cel - przetłumaczenie dzieł Dantego z włoskiego na angielski. Jednak szybko się okazuje, że niewinne cotygodniowe spotkania w prywatnym gronie, są dla zewnątrz czymś więcej niż tylko gronem tłumaczeniowców. Jedni im kibicują, jedni twierdzą, że te spotkania nie powinny mieć miejsca, a jeszcze niektórzy - no cóż... W tym samym czasie w Bostonie pojawia się morderca. Sprytny, kreatywny i nieuchwytny zabójca. Zabija w specyficzny sposób, a jednocześnie w zaskakująco różny. Giną "niby" przypadkowe osoby. Nie radzi sobie policja, nie radzą detektywi... Uczeni zaczynają zauważać zależności. I to, że być może to przez nich po mieście grasuje morderca. Ale co ma wspólnego prywatny i zamknięty w czterech ścianach kącik tłumaczeniowy zajmujący się dziełami Dantego, i nieuchwytny morderca? Jak powstrzymać zabójcę by nie zginęło więcej osób? - Mimo średnich ocen i bardzo różnorodnych opinii, postanowiłem, że spróbuję swoich sił w przeczytaniu tej książki. No i... nie jest tak źle jak niektórzy piszą. Prawda, początek był dość nużący - mimo że zaczęliśmy mocno - to większość czasu czytamy rozważania o poezji. Ciężko było mi nawet zapamiętać kto jest kim, bo raz był wymieniany z imienia, a raz z nazwiska. Ale później, wraz z rozwojem wydarzeń akcja przyśpieszyła. Zaczął się wyrównywać czas przeznaczony na filozoficzne czy literackie rozważania, z czasem przeznaczanym na wymagające śledztwo. Przyjemnie, że akcja nie była tylko z jednej perspektywy. Poszlak było mało, więc każdy dorabiał swoje wyjaśnienia. Ciekawe właśnie było to że autor nadał akcji taki bieg, że sprawiał, że każdy zaczynał być w jakiś sposób podejrzany. Powiązanie tego wszystkiego z twórczością Dantego i powolne ale skuteczne rozwikływanie zagadki i motywów też na plus. Fajnie, że została przywołana retrospekcja wspomnień sprzed Bostonu. Nie uznam książki za wybitną ale jest bardzo dobra. Nie byłem też nigdy zaznajomiony z "Boską komedia" więc to też mogło mieć wpływ na moją ocenę.
szymon879 - awatar szymon879
ocenił na 7 1 rok temu
Ostatnia bitwa templariusza Arturo Pérez-Reverte
Ostatnia bitwa templariusza
Arturo Pérez-Reverte
Szlachetny postępek wbrew samemu sobie- ten motyw zawsze mi się podobał. Poza tym jest tu wzruszająca historia kapitana Xaloca , ujmująca przyjaźń trzech dziwacznych postaci , spacery po Sewili i opis mechanizmw rządzących kościołem katolickim. Jest za co lubić tę powieść. Pierwszy raz czytałam ją na początku XXI w kiedy papieżem był Jan Paweł II i w popularnych polskich mediach nigdy nie przedstawiano sytuacji w kościele tak jak zrobił to Perez Reverte [ chociaż wcześniej powstał np. " Urząd" i "Spiżowa brama" Tadeusza Berezy" ]. Ciekawie było zapoznać się z innym punktem widzenia. W recenzjach zauważyłam niezadowolenie, że autor postawił na czele Kongregacji Nauki i Wiary [ instytucji , która w pewnym sensie zastąpiła Świętą Inkwizycję ] - demonicznego polskiego kardynała. To postać fikcyjna - wtedy szefował Joseph Ratzinger - przyszły papież. Myślę , że Polacy są dziś na tyle pewni swojej wartości , że nie ma się co obrażać za literackie pomysły. Kilka elementów książki nie bardzo mi się podobało. Np. częste powtórzenia opisów postaci. Zastanawiam się czy autor zna się na budowlance. Architekt miejski spada z dachu na jakąś rurę sterczącą obok kościoła - bohaterta tej powieści. Nie mogę sobie wyobrazić po co jakaś rura miałaby być pionowo umocowana obok zabytku - chyba dla zwiększenia dramatyzmu. Opiekunowie kościoła, którzy muszą liczyć każdy grosz zostawiają stertę worków z cementam na dziedzińcu - pewnie po to żeby pierwszy deszcz zamienił cement w kamień. Młody człowiek rozrabia ten cement w betoniarce - tylko co on z nim zrobi przy kamiennym kościele , który zdaje się wymaga najpierw osuszenia i izolacji. To drobiazgi ale jeżeli w nich się coś nie zgadza to może nie zgadza się też w innych fragmentach , których nie potrafię ocenić. Bohaterowie pozytywni są piękni , bohaterowie negatywni obrzydliwi - trochę mnie to raziło , chociaż na koniec zrozumiałam dlaczego główny bohater powinien był być bardzo przystoiny. Uważam , że zakończenie jest mocnym punktem tej książki. " Szachownica flamandzka " czy "Fechmistrz" podobały mi się bardziej , ale i " Ostatnią bitwę Templariusza" warto przeczytać
magpro - awatar magpro
ocenił na 8 1 rok temu
Jaskinia filozofów José Carlos Somoza
Jaskinia filozofów
José Carlos Somoza
Somozę znam na ten moment jedynie z „Klucza do Otchłani”, ale wyrósł dla mnie błyskawicznie na bardzo ciekawego autora, co „Jaskinia Filozofów” tylko potwierdziła. Hiszpan nie tylko ma niezły warsztat, stałą stylistykę opierającą się o połączenie tajemnicy z przemocą, ale przede wszystkim do jego stałych zagrywek należą wymyślne koncepty na swoje historie. W tym przypadku przechodzi samego siebie, tworząc kryminał w Antycznej Grecji. Oprócz świetnego duetu Heraklesa Pontora (tropiciela tajemnic, czyli detektywa) oraz jego zleceniodawcy (filozofa z Akademii Platońskiej) – świetna dynamika między przeciwstawnymi temperamentami i poglądami, swoją drogą - tajemniczej śmierci młodego efeba z wspomnianej Akademii rozszarpanego przez wilki otrzymujemy Ateny dopiero co oderwane spod władzy Sparty. Mamy szeroki komentarz co do naiwności filozofów wierzących w cnotę, a niedostrzegających skali hedonizmu swoich podopiecznych oraz komentarz filozoficzny, przede wszystkim względem rzekomego świata idei. W pewnym sensie to jest to, co już doskonale znamy z „Klucza do Otchłani” - raz jeszcze będziemy obnażać czy rzeczywiste są prawidłowości, które dostrzegamy i raz jeszcze będziemy szukać klucza, tym razem do interpretacji „Jaskini Filozofów”. To co jest najlepsze, że książka, która czytamy, sama w sobie jest książką, którą z kolei tłumaczy w osobnej – czy aby na pewno? - opowieści pewien tłumacz, którego liczne przypisy pełne przemyśleń, jego własnej historii i podpowiedzi tworzą osobną historię. Metazabawy formą oraz szkatułkowa forma zrealizowane są wyśmienicie, budując nie tylko napięcie, ale i dodając całości kolorytu. „Tłumacz z przypisów” podrzuca czytelnikowi trop interpretacyjny w postaci 12 prac Heraklesa, ale czy ten jest właściwy czytelnik musi odpowiedzieć sobie, tym bardziej czy nasz tłumacz jest w ogóle wiarygodnym źródłem jakichkolwiek informacji. Dobry – choć podsuwający zbędne tropy - kryminał, obnażający prawdziwe oblicze wybitnie dionizyjskich Aten oraz wyśmienita zabawa formą, która trzyma w nieustannym napięciu. To jedna z tych książek, którymi można się delektować. Czy zło wynika z niewiedzy czy instynktu? Co jest prawdą, czy istnieje świat idei? Na to musicie odpowiedzieć sobie sami. W moim przypadku stanowisko autora, wyrażone dobitnie i z wielką śmiałością, pokrywa się z moim. Uważam głos Somozy za bardzo pożyteczny, podobnie jak i jego pióro, chociaż nie będę udawał - jeśli szukacie tylko filozofię, to Somoza rzuca tym "jakie są stanowiska" i jaki ma do nich stosunek, ale już nie rzuca zbyt ochoczo "jakie są argumenty". Polecam.
Wiwchan - awatar Wiwchan
ocenił na 8 5 lat temu
sen_numer_9 David Mitchell
sen_numer_9
David Mitchell
Sen_numer_9 to druga powieść w dorobku Davida Mitchella, autora, którego czytelnicy kojarzą dzięki Atlasowi chmur czy Tysiącu jesieni Jacoba de Zoeta. I jest to powieść dziwna, nietypowa, nieco chaotyczna, która wymaga uważnego czytania i sporej wyobraźni. Głównym bohaterem jest dwudziestoletni Eidżi Mijake, który przybywa do Tokio, by odnaleźć swojego ojca. Nigdy wcześniej go nie widział i tak naprawdę nie zna jego tożsamości, ale liczy, że wydusi z kancelarii prawnej niezbędne szczegóły. Chłopak niedawno stracił siostrę bliźniaczkę, a matka porzuciła go w dzieciństwie. Jeśli dotrze do taty i przekona go do siebie, nie będzie już sam. Taki początek Sen_numer_9 zapowiada dramat egzystencjonalny lub – w najgorszym wypadku – rodzinną soap operę. David Mitchell nie bawi się jednak w takie nudne gatunki, za to tworzy szalone i absurdalne wizje, miesza narracje, łączy sny z rzeczywistością. Już na początku bohater wyobraża sobie moment, w którym wchodzi na nielegalu do owej kancelarii, podając się za karmiciela rybek, i żąda wydania dokumentów dotyczących swojego pochodzenia. Raz widzi to oczyma wyobraźni jak akcję z filmu szpiegowskiego, innym razem jak prawdziwą apokalipsę z powodzią zalewającą miasto. A dalej? Dalej mamy wspomnienia z dzieciństwa, szaloną znajomość z bogatym nastolatkiem o nieciekawych powiązaniach, tajne kluby i imprezy, dzienniki dziadka żołnierza uczestniczącego w II wojnie światowej czy kozę gadającą z kurą. Wątki przeskakują pomiędzy sobą, potęgując wrażenie chaosu, ale też budując oniryczny klimat. W pewnym momencie trudno już się połapać, co jest snem, a co okrutną rzeczywistością. Niełatwo się czyta Sen_numer_9, bo trzeba skupić się na każdym zdaniu. A w tych pojawiają się w nadmiarze trzykropki, myślniki, dialogi złożone w jeden długi ciąg wypowiedzi. Ale wszystko to sprawia, że książki tej nie sposób zapomnieć. Jest zdrowo zakręcona, nietypowa, bardzo inna. Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/ Zapraszam do współpracy autorów i wydawców!
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Klub Dumas

Więcej
Arturo Pérez-Reverte Klub Dumas Zobacz więcej
Arturo Pérez-Reverte Klub Dumas Zobacz więcej
Arturo Pérez-Reverte Klub Dumas Zobacz więcej
Więcej