Larwa

Okładka książki Larwa
John Fowles Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
504 str. 8 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
A Maggot
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1997-05-01
Data 1. wydania:
1996-11-07
Liczba stron:
504
Czas czytania
8 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375062731
Tłumacz:
Irena Doleżal-Nowicka
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Larwa w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Larwa



książek na półce przeczytane 656 napisanych opinii 67

Oceny książki Larwa

Średnia ocen
6,2 / 10
210 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
542
542

Na półkach:

Powieść rozpoczyna się ponuro. Akcja osadzona jest w XVIII wieku, ale narrator patrzy na wydarzenia z perspektywy człowieka współczesnego. Nie przepadam za ozdobną prozą, a taką powieść się staje poprzez stylizowany język bohaterów. Książka pod względem literackim jest dobra, ale znużyły mnie rozważania natury religijnej.

Powieść rozpoczyna się ponuro. Akcja osadzona jest w XVIII wieku, ale narrator patrzy na wydarzenia z perspektywy człowieka współczesnego. Nie przepadam za ozdobną prozą, a taką powieść się staje poprzez stylizowany język bohaterów. Książka pod względem literackim jest dobra, ale znużyły mnie rozważania natury religijnej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

528 użytkowników ma tytuł Larwa na półkach głównych
  • 301
  • 222
  • 5
100 użytkowników ma tytuł Larwa na półkach dodatkowych
  • 77
  • 6
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

John Fowles
John Fowles
Angielski pisarz i eseista. Urodził się w Leigh-on-Sea w Essex (niedaleko Londynu) w Anglii. Studiował język francuski i niemiecki. Pracował jako nauczyciel w szkołach w Anglii, Francji i Grecji. W Grecji uczył na wyspie Spetses – doświadczenia tej pracy wykorzystał w książce Mag (The Magus) wydanej w 1966 (drugie wydanie w 1978) – opowiada ona historię młodego nauczyciela, który podczas kryzysu tożsamości przybywa na grecką wyspę by uczyć angielskiego i gdzie spotyka go seria niecodziennych zdarzeń. Ksiąźką, która rozpoczęła pisarską drogę Fowlesa był Kolekcjoner (The Collector) wydany w 1963. Po jej wydaniu Fowles zrezygnował z kariery nauczyciela i całkowicie poświęcił się pisaniu. W 1968 przeniósł się do Lyme Regis w hrabstwie Dorset na południu Anglii, gdzie mieszkał aż do śmierci. Kolejną książką była wydana w 1969 Kochanica Francuza (The French Lieutenant's Woman), na której podstawie nakręcono w 1981 film o tym samym tytule a scenariusz do niego napisał późniejszy noblista Harold Pinter. Następne powieści w dorobku Fowlesa to Daniel Martin wydana w 1977 roku; potem Mantissa wydana w 1982 a także Larwa (The Maggot). Zmarł po długiej chorobie w swej posiadłości w Lyme Regis /informacje za wikipedia.org
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szkarłatny płatek i biały Michel Faber
Szkarłatny płatek i biały
Michel Faber
Tytuł ,,Szkarłatny płatek i biały” zawsze jakoś przewijał się w mojej głowie wśród książek osadzonych w XIX wieku. Praktycznie nic o niej nie wiedziałam, ale sam tytuł wydawał mi się bardzo piękny i zachęcający. Teraz sięgnęłam po nią w ramach wyzwania czytelniczego… i cieszę się, że nie przeczytałam jej wcześniej. Sugar to młoda prostytutka żyjąca w biednej dzielnicy wiktoriańskiego Londynu. Nie jest olśniewającą pięknością, ale wyróżnia się inteligencją, wiedzą oraz sprawnym łączeniem delikatności i wyuzdania. Chichot losu stawia na jej drodze Williama Rackhama, syna właściciela fabryki perfum, mężczyznę, który nie powinien zapuszczać się do takich miejsc. Jednak Sugar z miejsca oczarowuje Williama, a ten postanawia ułatwić jej zmianę statusu społecznego. Wiedząc, że jest to powieść o prostytutce, nastawiałam się na coś mocnego i uciekającego od pruderyjnego obrazu dziewiętnastowiecznej Anglii, ale dostałam jeszcze więcej, niż się spodziewałam. Faber nie gryzie się w język, nie próbuje nam wmawiać, że w ukazanym świecie jest coś pięknego i eleganckiego. Mamy tu dosadne wyrażenia, naturalistyczne opisy brudu, smrodu i potrzeb fizjologicznych, akty seksualne są przedstawione ostro i bez cienia subtelności, mamy tu też wątek mężczyzny marzącego o karierze duchownego, który próbuje nawracać prostytutki, a ich rozmowy mogą być dla niektórych wręcz obrazoburcze. I mimo że przecież ja nie lubię wulgarności w książkach, to tutaj było to opisane tak, że z miejsca mnie kupiło i nie wyobrażam sobie, by ta powieść została napisana inaczej. Od jakiegoś czasu jestem zmęczona cukierkową wizją dawnych epok, ciągnie mnie do książek opisujących niższe warstwy czy wręcz półświatek i tu to dostałam. Jeśli ktoś oczekuje czegoś w stylu klasyków, delikatnego i wyważonego, to może być zawiedziony, ale dla mnie to było bardzo ciekawe doświadczenie – zastanowić się, o jakich aspektach znani autorzy nie mogliby napisać. Nie jest to lekka i przyjemna pozycja. Napisana jest w sposób dość rozwleczony, mamy tutaj dużo szczegółów i odchodzenia od głównej fabuły. Mi czytało się ją dość ciężko. Bohaterowie w większości są okropnymi, pełnymi wad ludźmi. To nie jest klasyczny romans o miłości ludzi z dwóch różnych światów – mimo zauroczenia i pożądania wiemy, że Sugar i William postrzegają swoją relację jako układ. Oboje też popełniają masę błędów i niemoralności, a autor kreśli nam wizję świata, gdzie niewinność i czyste intencje są skazane na porażkę, tak jak w przypadku Henry’ego. Ciężko tu do kogoś szczerze się przywiązać, ale jednocześnie udało mi się zrozumieć Sugar, zderzenie jej zapału do nauki i ukrytej wrażliwości ze światem, który budził w niej szorstkość i brutalność, wydawało mi się bardzo prawdziwe. Faber poruszył trudny, bolesny temat zmuszania do prostytucji, i to bardzo młodych dziewcząt, ale zrobił to w surowy sposób, bez moralizowania i użalania się, ale tak, by czytelnik powoli zaczynał zdawać sobie sprawę, co tak naprawdę całe życie czuła główna bohaterka. Bardzo ciekawą postacią jest też Agnes, żona Williama – inteligentna, skłonna do refleksji, ale bardzo ,,odklejona”, żyjąca w swoim świecie, nieprzystosowana do realiów i uciekająca przed nimi. Zakończenie mnie zaskoczyło i skłoniło do spekulacji, co naprawdę się wydarzyło i jak to wszystko rozumieć. Nie pokochałam tej książki, pewnie nie będę do niej wracać, ale na pewno dała mi do myślenia i wyróżniała się na tle powieści, które zazwyczaj czytam. Polecam chociaż spróbować. ,, Ludzie mają dzieci, bo pragną nieśmiertelności, żyją jednak iluzją, albowiem te małe potwory są przecież sobą, nie nimi. Kto chce nieśmiertelności, powinien zdobyć ją na własną rękę!”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Mantissa John Fowles
Mantissa
John Fowles
Ani czytelnikom, ani krytykom ta książka nie przypadła do gustu. Nie sposób się temu dziwić, jeśli zauważymy, że autor nie pisał jej dla publiczności, lecz dla siebie. Był znany i uznany, wiedział, że wydadzą mu, cokolwiek napisze. No to stworzył dialog z samym sobą - to oczywiście moja prywatna opinia, nie stwierdzony fakt. Najczęstszym zarzutem jest pornograficzność, co jest prawdą, ale tylko w odniesieniu do części tekstu. Czytam to jako rozprawę pisarza z własnymi fantazjami seksualnymi, spełnionymi czy nie, jako próbę zrozumienia swojego libido, zrozumienia siebie na poziomie ciała i emocji podstawowych, płynących z ciała właśnie. Odnoszenie tej warstwy znaczeniowej do twórczości literackiej, jego własnej czy literatury w ogóle, może być tylko kamuflażem, bo koniec końców niewiele z tego wynika. Utarczki słowne (i nie tylko) wypełniające powieść są, a raczej miały być, metatekstem o twórczym pisaniu. No i tak jest, do pewnego stopnia, jednak i tutaj Fowles tłumaczy się przed sobą ze swoich doświadczeń małżeńskich i, szerzej, z relacji z kobietami, ze swoich błędów, frustracji, z nieporozumień, z egoizmu (z obu stron) i całej reszty splątanych uczuć nierozerwalnie związanych z miłością. Czy nam, czytelnikom, coś to daje? Obawiam się, że niewiele. Zaletą Mantissy (czyli dygresji, już sam tytuł sugeruje, że czytamy co innego niż czytamy) jest oferowana nam możliwość samodzielnego odkrywania, w których miejscach autor jest pisarzem piszącym o pisaniu, a w których pacjentem na kozetce u terapeuty, którym uczynił ciebie, czytelniku.
Mario - awatar Mario
ocenił na 6 1 rok temu
Wiwisekcja Patrick White
Wiwisekcja
Patrick White
Dobre, ale trochę niedobre: to przykład takiej powieści. Czyta się dobrze, zaczyna się bardzo dobrze i tak do połowy uznawałem ją za bardzo dobra, choć bez żadnej oryginalności w narracji czy fabule. Potem powieść moim zdaniem grzęźnie. Nadal czyta się dobrze, ale fabularnie jest mniej interesująca. Gdzieś koło 75% treści straciłem większość zapału do czytania, ale przeczytałem do końca. Fabularnie (spojler, uwaga), to czas gdy stary bohater zakochuje się w 13-14 latce i z nią śpi, a potem latami o niej myśli i ma o nią ból dupy. Nie mam nic przeciw takim wątkom, np. Lolitę uważam za wybitną, ale w tej powieści jest to drętwe, nudne, miałkie, czy jakie tam. W ogóle żałuję, że straciłem kilkanaście godzin na tą powieść. Postać niezrozumiałego cierpiącego artysty okazuje się nudna, podobnie wątki poboczne. Niby wszystko jest napisane dobrze, poprawnie, ale powieść traci szansę na zaskoczenie czytelnika, na powiedzeniu dużo więcej. Mamy za to długą treść bez niespodzianki w formie, treści, rozwoju akcji itd. W zasadzie wolę powieści nawet wyraźnie gorsze, które jednak nas zaskoczą niż takie całkowicie poprawne i dobre, które nie wychodzą w niczym dalej, więcej, nic nie ryzykują, tylko grzeją to samo przez kilkanaście godzin czytania. Jeśli ta powieść jest dla autora charakterystyczna, nie wrócę do niego. 6/10 mimo początkowej połowy 8/10. Postać Rhody oczywiście fajna.
Dzierzba - awatar Dzierzba
oceniła na 6 5 miesięcy temu
Sprzysiężenie osłów John Kennedy Toole
Sprzysiężenie osłów
John Kennedy Toole
„Sprzysiężenie osłów” to powieść, która nie przypomina niczego innego. I całe szczęście :) Nie wiem, czy bardziej się śmiałam, czy kręciłam głową z niedowierzaniem. Bo ta książka jest… dziwna. Dzika. Złośliwa. Momentami przytłaczająca, a chwilę później genialna. I właśnie to sprawia, że trudno ją zapomnieć. Ignacy J. Reilly – główny bohater – to postać, której nie da się lubić. Ale też nie da się przestać go obserwować. Tłusty, rozwrzeszczany, niezdolny do życia, rozdęty od własnego ego i misji zbawiania świata. A jednocześnie: śmieszny, błyskotliwy i bardzo tragiczny. Bo pod tą groteską kryje się samotność i zupełne oderwanie od rzeczywistości. To opowieść o Nowym Orleanie, o Ameryce lat 60., o upadku ideałów, o chaosie, o matkach i synach, o pracy, której nikt nie chce, i o geniuszu, który nie potrafi się odnaleźć w realnym świecie. Ale tak naprawdę to książka o tym, jak trudno być człowiekiem, gdy nie pasujesz do żadnego systemu. Styl? Momentami jazda bez trzymanki. Dialogi są tak dobre, że czasem trzeba je przeczytać dwa razy – raz żeby się śmiać, drugi żeby docenić konstrukcję. Nie zawsze mi było z tą książką wygodnie, ale nie żałuję ani jednej strony. Bo takich powieści się nie czyta dla komfortu. Czyta się je po to, żeby sobie przypomnieć, że świat nie musi być uporządkowany, żeby był genialny. Polecam
Diana - awatar Diana
oceniła na 8 5 miesięcy temu
Tysiąc drzewek pomarańczowych Kathryn Harrison
Tysiąc drzewek pomarańczowych
Kathryn Harrison
To książka, po której spodziewałam się zdecydowanie więcej. Temat jest mocny, historyczne tło bardzo obiecujące, a XVII-wieczna Hiszpania, Inkwizycja, dwór królewski i losy dwóch kobiet aż proszą się o poruszającą, intensywną opowieść. Niestety — potencjał nie do końca został wykorzystany. Największym plusem tej powieści jest klimat. Autorka potrafi oddać duszną, opresyjną atmosferę epoki, pełnej strachu, religijnego fanatyzmu i braku miejsca na jakąkolwiek wolność — szczególnie dla kobiet. Motyw splatających się losów Marii Luisy i Franciski jest ciekawy i sam w sobie bardzo nośny. Są tu piękne obrazy, symbolika (drzewka, jedwab, natura kontra przemoc systemu) i momenty, które naprawdę przyciągają uwagę. Problem pojawia się jednak w prowadzeniu historii. Miałam wrażenie, że książka momentami bardziej opowiada o wydarzeniach, niż pozwala je przeżyć. Emocje, które powinny uderzać z pełną siłą — często zostają tylko zarysowane. Brakuje głębi w relacjach, większego wejścia w psychikę bohaterek, przez co trudno było mi się z nimi naprawdę związać emocjonalnie. Również tempo bywa nierówne. Niektóre fragmenty są rozwlekłe, inne — aż proszą się o rozwinięcie, ale kończą się zbyt szybko. Przez to całość czyta się poprawnie, chwilami z zainteresowaniem, ale bez tego „czegoś”, co sprawia, że książka zostaje w głowie na dłużej. To nie jest zła powieść. Jest poprawna, momentami ładnie napisana, z ciekawym tłem historycznym. Ale przy tak mocnym temacie liczyłam na więcej emocji, więcej ciężaru i większe zaangażowanie czytelnika. 6/10 — za klimat i pomysł. Dla osób lubiących powieści historyczne może być interesująca, ale jeśli ktoś oczekuje naprawdę poruszającej, intensywnej historii, może poczuć niedosyt.
Antares - awatar Antares
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Wahadło Foucaulta Umberto Eco
Wahadło Foucaulta
Umberto Eco
Wracam do „Wahadła Foucaulta” po naprawdę wielu latach. Dopiero teraz zrozumiałem, jak niewiele wówczas wiedziałem, czytając je po raz pierwszy (a był to zeszły wiek, tak psze państwa, chodzą wciąż po tym łez padole ludzie, którzy żyli w zeszłym wieku). Na fali ówczesnej czytelniczej mody na Eco (niech twa, fala - nie Eco, wiecznie!) dostałem w ręce księgę potężną (grubo ponad 600 stron), wypełnioną cudowną, choć do dziś obezwładniającą mnie mieszanką. Trzech facetów z mediolańskiego wydawnictwa postanawia zabawić się własnym intelektem i podbić nieco sprzedażowe słupki – wymyślają PLAN, w którym upychają wszystkie możliwe i te zupełnie niedorzeczne związki, sekrety, tajne i jawne organizacje, kabałę, różokrzyżowców, masonerię, Żydów, wieżę Eiffela... i paryskie metro. Tworzą panoptikum luźnych powiązań, które jednak łączą TAJEMNICĄ i SEKRETEM – te bowiem mają tłumaczyć wszystko i wyjaśnić, że są na tym świecie tacy, którzy chcą przejąć nad nami kontrolę. Intelektualny żart zamienia się jednak w niebezpieczną grę z tajnymi stowarzyszeniami, których członkowie traktują Plan jako objawienie i obawiają się ujawnienia PRAWDY. Czytanie „Wahadła” jest wymagające nie tylko z powodu natłoku szczegółowych informacji ale również zamieszania, jakie wywołuje w naszym intelekcie. Tracimy historyczno-rzeczywisty grunt pod nogami – nie wiemy, co jest potwierdzoną źródłowo prawdą, co zaś już wymysłem bajarzy z wydawnictwa. Do tego wspaniały zapis czasów minionych, kiedy to jeszcze wierzono w siłę komputerów jako naukowej wizji cudownej przyszłości, nie zaś źródła społecznych nieszczęść i uzależnień oraz nośników internetowego kłamstwa, które potrafi wpływać na historię. I cały myk tkwi w tym, że Eco nabija nas w butelkę – wy, nasączeni wiedzą, przeintelektualizowane mieszczuchy nie umiecie z niej korzystać, mówi. To dzięki wam powstają teorie spiskowe, które krążą po świecie i zbierają żniwo wśród tępaków (cóż za cudowny ukłon w stronę dzisiejszych mediów! Eco okazał się wizjonerem!). Nie dziwi więc, że w układzie liczb i cyfr na tablicach rejestracyjnych czy spodku od filiżanki dostrzega się ZNAKI wieszczące koniec świata. Na szczęście dla wszystkich istnieje jeszcze Wahadło – jedyny stały punkty we wszechświecie, ale jego tajemnicę musicie poznać sami (choć z drugiej strony może to tylko zwykły kawałek metalu na sznurku?). Do tego wspaniale dwuznaczne i otwarte zakończenie, które wywołuje przysłowiowe ciary. Dla erudytów, fizyków i humanistów, encyklopedystów i egiptologów. Ludzi pracy i dobrej woli, robotnika i chłopki, kucharek i kucharzy, templariuszy, ministów i minister. Dla wszystkich. PIW, 1993 Przekład Adam Szymanowski, okładka Waldemar Świerzy
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 19 dni temu

Cytaty z książki Larwa

Więcej
John Fowles Larwa Zobacz więcej
Więcej