rozwiń zwiń

Kiedy wzywa nas dzicz. Jak więź ze zwierzętami może zmienić nasze – i ocalić ich – życie

Okładka książki Kiedy wzywa nas dzicz. Jak więź ze zwierzętami może zmienić nasze – i ocalić ich – życie
Richard Louv Wydawnictwo: Mamania flora i fauna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
flora i fauna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Our Wild Calling: How Connecting with Animals Can Transform Our Lives — and Save Theirs
Data wydania:
2020-06-03
Data 1. wyd. pol.:
2020-06-03
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366329850
Tłumacz:
Krzysztof Sokalla
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kiedy wzywa nas dzicz. Jak więź ze zwierzętami może zmienić nasze – i ocalić ich – życie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kiedy wzywa nas dzicz. Jak więź ze zwierzętami może zmienić nasze – i ocalić ich – życie

Średnia ocen
6,4 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1040
540

Na półkach: ,

Niesamowita książka o więzach łączących ludzi z dziką przyrodą, zielenią i zwierzętami. Będąc dziećmi mamy naturalną ciekawość i otwartość oraz empatię do zwierząt, z biegiem lat dostajemy niejako amnezji i duża część z nas zapomina o tej pierwotnej więzi. Od 1970 roku ludzkość zdziesiątkowała 60 procent ssaków, ptaków, ryb i gadów żyjących na Ziemi. Spacerujemy po krawędzi urwiska - ostrzegają naukowcy. To właściwe ostatni moment żeby zapobiec katastrofie i na nowo ustalić zasady wspólnego dzielenia przestrzeni ze zwierzętami.
Książka opowiada wiele historii obcowania ze zwierzętami, które mogły zabić tych ludzi, ale tego nie zrobiły.
Przytaczane są też różne badania, obserwacje i pozytywne przykłady zmian jakie udało się wprowadzić w środowisku miejskim aby nam ludziom żyło się dobrze ze zwierzętami. Czy chcemy czy nie dzikie zwierzęta będą coraz częściej wkraczać do miast z powodu odebrania im ich naturalnych siedlisk, emigracji wywołanej zmianami klimatu. Musimy na nowo nauczyć się dzielić przestrzeń ze zwierzętami.
Bez zieleni my ludzie żyjemy krócej, zapadamy na więcej chorób, także tych psychicznych. Niby rozwój poszedł do przodu a jako gatunek nieustannie podcinaliśmy gałąź, na której siedzimy.
Bardzo refleksyjna lektura.
Najbardziej zapadł mi w głowę fragment dotyczących kojotów, które nauczyły się przechodzić przez autostradę, kiedy samochody mają czerwone światło, rozglądają się na boki i przemykają między autami. Pewnie dlatego, że jestem opiekunka psa. Próby relokacji czy niszczenia populacji zwierząt wkraczających do ludzkiej niszy niestety sprawia, że ich populacja szybciej się rozmnaża, staje się bardziej agresywna. Eliminacja nie jest właściwa drogą postępowania. Mam 37 lat i jestem ciekawa czy jeśli dożyje starości, to świat będzie choć trochę przypominał ten z mojego dzieciństwa lub ten obecny. Jesteśmy złączeni na stałe z przyrodą i zwierzętami niewidzianą nicią. Jeśli nie zadbamy o tą więź, to nie skończy się to dla nas dobrze. Zwierzęta raczej świetnie sobie poradzą bez ludzi, odwrotnie już nie.

Niesamowita książka o więzach łączących ludzi z dziką przyrodą, zielenią i zwierzętami. Będąc dziećmi mamy naturalną ciekawość i otwartość oraz empatię do zwierząt, z biegiem lat dostajemy niejako amnezji i duża część z nas zapomina o tej pierwotnej więzi. Od 1970 roku ludzkość zdziesiątkowała 60 procent ssaków, ptaków, ryb i gadów żyjących na Ziemi. Spacerujemy po krawędzi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

275 użytkowników ma tytuł Kiedy wzywa nas dzicz. Jak więź ze zwierzętami może zmienić nasze – i ocalić ich – życie na półkach głównych
  • 223
  • 45
  • 7
31 użytkowników ma tytuł Kiedy wzywa nas dzicz. Jak więź ze zwierzętami może zmienić nasze – i ocalić ich – życie na półkach dodatkowych
  • 16
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Kiedy wzywa nas dzicz. Jak więź ze zwierzętami może zmienić nasze – i ocalić ich – życie

Inne książki autora

Richard Louv
Richard Louv
Richard Louv jest dziennikarzem i autorem ośmiu książek na temat związków między rodziną, przyrodą i społeczeństwem. Jest również założycielem i prezesem organizacji Children and Nature Network, która wspiera działania mające na celu szeroko rozumiany „powrót do natury”. Publikował w The New York Times, The Washington Post, The Times of London i wielu innych cenionych pismach. Gościł w programach telewizyjnych, m.in. w NBC Today Show, Nightly News, CBS Evening News, ABC Good Morning America. Był felietonistą The San Diego Union -Tribune.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zamień leczenie na jedzenie Michalsen Andreas
Zamień leczenie na jedzenie
Michalsen Andreas
"Głód jest najlepszym kucharzem, post najlepszym lekarzem" Za każdym razem, zabierając się za czytanie kolejnej książki o żywieniu, zastanawiam się, co tym razem z żywności okaże się "modne". Serio, może i jestem z lekka cyniczna, ale czasami mam nieodparte wrażenie, że te wszystkie żywieniowe poradniki piszą "specjaliści" sowicie opłacani przez ten czy ów koncern spożywczy. Nie lubię czytać poradników, ale lubię wiedzieć "co w trawie piszczy", dlatego je czasami czytuję. Widziałam już różne mody żywieniowe. Masło, a broń boże smalec okazały się złe, trzeba było zajadać roślinną margarynę, teraz okazuje się, że margaryny to tłuszcze utwardzane, zupełnie i absolutnie niezdrowe. Jajka są też niezdrowe, bo dużo w nich cholesterolu. Ciekawe jest to, że autor obecnie omawianej przeze mnie książki, czyli pan profesor, doktor Andreas Michalsen, podtrzymuje opinię na temat złego wpływu jajek na nasze zdrowie, jednak z zupełnie innego powodu niż zawarty w nich cholesterol. Nie wspomnę już nawet o mleku, które "wykarmiło" tyle pokoleń, oraz reklamujące je hasła i slogany, które pamiętam do dziś "Pij mleko, będziesz wielki", słowa wypowiadane przez wybitnych sportowców. Niestety jak się później okazało mleko, absolutnie nie jest pożądane dla dorosłych ludzi. W ślad za tym odkryciem pojawiło się nawet hasło "Pij mleko, będziesz kaleką" Ten poradnik, jak i wiele innych, niewiele nowego wniósł w moją znajomość szeroko pojętego tematu żywieniowego. Trzeba jednak przyznać, że autor rzetelnie próbuje zgłębić temat i przyjrzeć mu się od początku, czyli od homo sapiens i jego sposobu odżywiania. Ukazuje przekonująco, szeroki rys historyczny początków ludzkości i tego co i jak, rasa ludzka, jadała. Ciekawie mówi też o mikrobiomie i biznesie insulinowym (jak go nazywa) przywołując słowa innego lekarza: "Düsseldorfski diabetolog Stephan Martin mówi w tym kontekście nawet o „insulinowym biznesie”: ponieważ insulinoterapia jest korzystna finansowo dla lekarzy i kas chorych, [...] Insulina jest mianowicie rozliczana poza budżetem lekarskim, kasy chorych za każdego pacjenta leczonego insuliną otrzymują rekompensatę w wysokości do dwóch tysięcy euro." Jednak to, co dla mnie było pewną nowością (jednak) w tej książce, to dokładnie i szeroko omówione posty: leczniczy, oraz interwałowy zwany inaczej przerywanym. To, co pisze pan doktor, szczególnie o tym drugim rodzaju postu, trafia mi do przekonania na tyle, że z ciekawością szerzej zainteresuję się tym tematem. Na koniec książki autor przedstawia korzyści, jakie omawiane przez niego posty przynoszą w przypadku konkretnych chorób, schorzeń i zaburzeń. Od tych czysto fizycznych, po depresje, czy migreny. Książkę można przeczytać, napisana jest w sposób ciekawy i zajmujący, chociaż w moim odczuciu, dość jednostronny. Dla kogoś, kto "siedzi" w żywności, niewiele wniesie ona nowego, jednak dla początkujących, zainteresowanych tym tematem, może się okazać, prawdziwą skarbnicą wiedzy.
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na 6 4 lata temu
Bachor Katarzyna Nowakowska
Bachor
Katarzyna Nowakowska Dominika Węcławek Wojciech Grajkowski Anna Rączkowska
Książka jest późnym potomkiem pisma “Bachor” - trochę zgrywy w ogóle, a trochę ironicznej odpowiedzi na wszelkie rodzicielskie poradniki, wszelkie zachwyty nad rodzicielstwem i wszelkie instagramowe pato-cukierkowe rodzicielstwa wzorce, a normalnych ludzi prowadzące do frustracji, poczucia klęski i nieustających porażek. I to właśnie ku pokrzepieniu serc tych rodziców wyklętych i przeklętych jest ta powieść. Ilość ironii, sarkazmu i gorzkich a prawdziwych obserwacji rodzicielstwu i rodzicom tu poświęconych może przyprawić o niestrawność i palpitacje różne - to na pewno. To pozycja w jakimś tam rodzaju premium i do niedosłownego odczytywania! Początkowy zachwyt nad soczystą ironią i mnogością celnych, trafnych obserwacji ubranych w kąsającą satyrę pewnie w trakcie lektury powszednieje i przygasa, a to w związku z nieustającym wysokim tej pastiszowej formy poziomem, ale trzeba i książce przyznać, że utrzymuje bardzo równy poziom, a kończy się w momencie, w którym skończyć się powinna. Do tego nieraz lektura pokazuje, że nie jest tylko zgrywą, a jest dość dobrze osadzona we współczesnej literaturze przedmiotu i jej treść, to jedynie swoista polemika ze wzmiankowanymi niejednokrotnie pojęciami i treściami głęboko zahaczającymi o zagadnienia rodzicielstwa i świetnie orientująca się też we współczesnej myśli pedagogicznej (tj. tej prawdziwej a nie czarnkowo-nowakowej). Wersja audio została świetnie wyprodukowana przez Krytykę Polityczną i właśnie ją polecam!
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na 7 2 lata temu
Matryca. Jak DNA programuje nasze życie Robert Plomin
Matryca. Jak DNA programuje nasze życie
Robert Plomin
W 2006 roku ukazała się książka Niebezpieczne idee we współczesnej nauce. John Brockman, który był jej inicjatorem – zadał pytanie naukowcom z wielu różnych dziedzin, jaką ideę uważają za najbardziej wywrotową w nadchodzących latach. Judith Harris – zmarła w 2018 roku amerykańska psycholożka napisała w tym tomie tekst o zerowym wpływie rodzicielskim. Czy niebezpieczne jest twierdzenie, że rodzice nie mają żadnego wpływu (z wyjątkiem genetycznego) na osobowość i inteligencję swoich dzieci ani na ich zachowania poza domem rodzinnym? Co bardziej istotne, czy to twierdzenie jest fałszywe? Czy myliłam się, twierdząc, że rodzice mają zerowe możliwości kształtowania tych atrybutów poprzez oddziaływania środowiskowe? Przyznaję, że kiedy dziesięć lat temu przedstawiłam ten pogląd, sama nie do końca w niego wierzyłam. Zajęłam skrajne stanowisko – formułując hipotezę zerową o całkowitym braku wpływu rodzicielskiego – na potrzeby klarowności naukowej. W ten sposób uczyniłam z siebie łatwy cel, prowokując przedstawicieli establishmentu – psychologów badaczy z kręgów akademickich – do prób zestrzelenia mojej koncepcji. Nie sądziłam, że okaże się to dla nich takie trudne. W tym czasie było już oczywiste, że wychowanie nie wywiera na dzieci istotnego wpływu, ale sądziłam, iż z pewnością pociąga za sobą niewielkie skutki, które będę musiała uznać. Niezdolność establishmentu akademickiego do udowodnienia, że nie mam racji, wydała mi się zdumiewająca. Ostatnio pewna psycholog rozwojowa przyznała nawet, że badacze jeszcze nie znaleźli dowodu na to, iż „rodzice kształtują swoje dzieci”, ale dodała, że nadal jest pewna, iż jeśli będą szukać wystarczająco długo, to z pewnością go znajdą. Akceptacja takiej hipotezy to dla wielu osób (zwłaszcza rodziców) rzecz nie do zaakceptowania. W roku, w którym umiera J. Harris, Robert Plomin – psycholog, genetyk behawioralny publikuje książkę Matryca. Jak DNA programuje nasze życie. [...] całość: https://www.speculatio.pl/matryca-jak-dna-programuje-nasze-zycie/
GZal - awatar GZal
ocenił na 6 3 lata temu
Tak dziś jemy. Biografia jedzenia Bee Wilson
Tak dziś jemy. Biografia jedzenia
Bee Wilson
🍽️🧠 Jedzenie przestało być tylko jedzeniem — stało się systemem, wygodą, wyborem i skutkiem cywilizacyjnej zmiany 🧠🍽️ ⭐ Moja ocena: 7/10 — za bardzo rozsądne i wyważone podejście do tematu. Najbardziej cenię tu to, że autorka nie wpada ani w zachwyt nad nowoczesnością, ani w tanią nostalgię za „dawnym jedzeniem”. 🥪 To nie poradnik, tylko opowieść o tym, jak zmieniło się nasze jedzenie 🥪
 Bee Wilson nie pisze książki w stylu „jedz to, nie jedz tamtego”. To raczej biografia współczesnego jedzenia: opowieść o tym, jak zmieniły się smak, głód, gotowanie, zakupy, rytm posiłków i sama relacja człowieka z jedzeniem. To książka bardziej o tym, jak żyjemy, niż tylko o tym, co mamy na talerzu. ⚖️ Współczesne jedzenie dało nam wygodę — i zabrało prostotę ⚖️ Najmocniej działa tu dla mnie to, że Wilson nie upraszcza. Pokazuje uczciwie, że dzisiejszy system żywnościowy przyniósł ogromne korzyści: jedzenie stało się tańsze, bardziej dostępne, łatwiejsze do zdobycia i mniej zależne od sezonowości, lokalności i zwykłego niedoboru. Ale jednocześnie ten sam system wepchnął nas w nadmiar, przetworzenie, chaos wyboru i stopniową utratę zwykłego, spokojnego kontaktu z jedzeniem. Wilson pokazuje też, że współczesna obfitość bywa złudna: półki uginają się od produktów, ale często jest to tylko pozór różnorodności, bo w tle działa monokultura tych samych składników, smaków i żywieniowych nawyków. 🍔 Problemem nie jest tylko to, co jemy, ale jak jemy 🍔
 I tu siedzi dla mnie sedno tej książki. Wilson dobrze pokazuje, że problem nie zaczyna się wyłącznie na poziomie składu czy kalorii. Zaczyna się też na poziomie rytmu życia. Jemy w biegu, między bodźcami, często odruchowo, z wygody albo zmęczenia. I wtedy jedzenie przestaje być częścią codzienności, a zaczyna być szybką reakcją na stres, pośpiech i rozproszenie. 🍞 Jedzenie to kultura, status, marketing i pamięć 🍞 
Bardzo podoba mi się też to, że autorka nie traktuje jedzenia jak czystej biologii. Tu jedzenie jest częścią większej układanki: historii, rynku, reklamy, dzieciństwa, rodzinnych rytuałów i społecznych zmian. Dzięki temu książka nie zamyka się w prostym haśle „jedz zdrowiej”, tylko pokazuje, że nasze wybory żywieniowe są zanurzone w całym stylu życia. 🪞 Największa zaleta: rozsądek bez fanatyzmu 🪞
 To, co naprawdę mnie tu przekonuje, to ton. Bez moralizowania, bez histerii, bez ideologicznego napinania się. Wilson nie robi z jedzenia religii i nie udaje, że istnieje jeden prosty powrót do rzekomo lepszej przeszłości. Zamiast tego daje coś cenniejszego: porządek, proporcje i szerszy ogląd. 📌 Wniosek: mądra książka o jedzeniu jako obrazie współczesnego życia 📌
 To nie jest książka, która miażdży literacko albo zostawia po sobie wielki wstrząs, ale jest naprawdę sensowna i potrzebna. Dobrze porządkuje temat i zostawia z myślą, że dziś problemem nie jest już tylko brak jedzenia, ale to, że mamy go za dużo, za łatwo i coraz częściej bez prawdziwej relacji z nim. 📖 Ta książka nie mówi tylko o jedzeniu. Ona mówi o człowieku, który najpierw dostał ogromny wybór, a potem został z tym wyborem trochę sam.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 7 30 dni temu
Nasz stronniczy optymizm. Dlaczego jesteśmy zaprogramowani tak, by patrzeć na jasną stronę Tali Sharot
Nasz stronniczy optymizm. Dlaczego jesteśmy zaprogramowani tak, by patrzeć na jasną stronę
Tali Sharot
"Nasz stronniczy optymizm" był dla mnie tak zaskakującą propozycją do przeczytania i zrecenzowania, że rzuciłam się na nią niemal od razu, bez kolejki, bez stosiku hańby, ot po prostu, natychmiast. Dlaczego? Już mówię. Dr Tali Sharat to badaczka neuronauki, a jednocześnie, co bardzo ciekawe ma doktorat z neurologii, a także psychologii. To mieszanka, przy której można się śmiało spodziewać, że taka książka będzie bardzo mądrze napisana i nie będzie czytelnika nudzić. W tej niepozornej książce Autorka przekonuje, że mimo wszystko lepiej być w życiu optymistą, patrzeć przez różowe okulary niż pesymistą. W sumie całkiem logiczne podejście, ileż można się zadręczać paskudnymi myślami, prawda? Jak się tak zastanowić, to kiedy patrzymy na świat pozytywnie, mamy lepsze samopoczucie i wszystko nam przychodzi łatwiej dopóki coś nie pójdzie nie po naszej myśli... no właśnie. Czy z automatu taka osoba ma skłonność do depresji przez jedno niepowodzenie? Może lepiej patrzeć na wszystko tak, jakby miało się nie udać i być pozytywnie zaskoczonym i zadowolonym? Z tej książki dowiecie się wielu rzeczy, choć nie traktowałabym jej jako poradnik, ale raczej coś nad czym można się uśmiechnąć, dowiedzieć się ciekawostek związanych z naszą psychiką. Bo ktoś wie dlaczego z utęsknieniem czekamy na piątkowe popołudnie, kiedy to zaczyna się dla wielu osób weekend, a nienawidzimy poniedziałkowych poranków? Tego się dowiecie z tej lektury! Polecam, serio :) bo warto czasami się zastanowić co nas określa od takiej strony typowo naukowej a Wydawnictwu Amber dziękuję za możliwość przeczytania ciekawej książki, zupełnie innej niż te, po które sięgam na co dzień.
WystukaneRecenzje - awatar WystukaneRecenzje
ocenił na 7 5 lat temu

Cytaty z książki Kiedy wzywa nas dzicz. Jak więź ze zwierzętami może zmienić nasze – i ocalić ich – życie

Więcej
Richard Louv Kiedy wzywa nas dzicz. Jak więź ze zwierzętami może zmienić nasze – i ocalić ich – życie Zobacz więcej
Więcej