Już czas

Okładka książki Już czas autora Jodi Picoult, 9788379610501
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Już czas
Jodi Picoult Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Kobiety to czytają! literatura piękna
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Kobiety to czytają!
Tytuł oryginału:
The Leaving Time
Data wydania:
2014-10-21
Data 1. wyd. pol.:
2014-10-21
Data 1. wydania:
2014-10-14
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379610501
Tłumacz:
Magdalena Moltzan-Małkowska

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Już czas w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Już czas i



Przeczytane 1428 Opinie 235 Oficjalne recenzje 39

Opinia społeczności książki  Już czas i



Książki 1312 Opinie 1115

Oceny książki Już czas

Średnia ocen
7,4 / 10
1383 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
558
504

Na półkach: , , ,

Książka z plot twistem, ale przede wszystkim edukująca w zakresie słoni, można bardzo dużo o nich się z niej dowiedzieć, zyskały moją sympatię. Historia wciąga, nawet nie wiem kiedy te 400 stron się skończyło (niektóre wydania mają niby ok 500 stron, ale te z okładką tutaj nie ma). Godna polecenia.

Przytaczam poniżej linki, które autorka poleca na sam koniec książki:
https://www.elephants.com
https://globalelephants.org

Książka z plot twistem, ale przede wszystkim edukująca w zakresie słoni, można bardzo dużo o nich się z niej dowiedzieć, zyskały moją sympatię. Historia wciąga, nawet nie wiem kiedy te 400 stron się skończyło (niektóre wydania mają niby ok 500 stron, ale te z okładką tutaj nie ma). Godna polecenia.

Przytaczam poniżej linki, które autorka poleca na sam koniec...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3285 użytkowników ma tytuł Już czas na półkach głównych
  • 1 817
  • 1 432
  • 36
600 użytkowników ma tytuł Już czas na półkach dodatkowych
  • 377
  • 75
  • 52
  • 33
  • 24
  • 20
  • 19

Inne książki autora

Jodi Picoult
Jodi Picoult
Studiowała nauki humanistyczne na Uniwersytecie Princeton i pedagogikę na Uniwersytecie Harvarda. W 2003 roku otrzymała nagrodę New England Book Award za całokształt twórczości. Jest autorką trzynastu powieści, m.in.: "Bez mojej zgody", "Zagubionej przeszłości", "Świadectwa prawdy" i "Dziesiątego kręgu". Urodziła się i wychowała na Long Island. Już w trakcie studiów na Uniwersytecie Princeton udało jej się opublikować dwa krótkie opowiadania w magazynie "Seventeen". "Kiedy po raz pierwszy zadzwonił wydawca i powiedział, że chcą zapłacić za moje opowiadanie, od razu zadzwoniłam do mamy i oświadczyłam, że zostanę pisarką!" - mówi Picoult. "To świetnie" - powiedziała mama i zapytała, w jaki sposób zamierzam się utrzymywać? Tak postawione pytanie sprowadziło Jodi Picoult na ziemię. Po ukończeniu Princeton podejmowała różne prace, które zapewniały jej samodzielność finansową. Uzyskała dyplom na Harvardzie i wyszła za mąż za Tima Van Leera, którego poznała jeszcze podczas studiów w Princeton. Pierwszą powieść ukończyła, gdy była w ciąży z pierwszym dzieckiem. "Dowiedziałam się, że moja powieść zostanie opublikowana tuż przed narodzinami mojego syna. Miałam wtedy dość wyidealizowaną wizję życia po jego narodzinach. Widziałam, jak będzie siedział u moich stóp, gaworzył, a ja będę pisać kolejną powieść. Nie muszę dodawać, że nie do końca mi się to udało". Próba pogodzenia życia zawodowego z byciem pełnoetatową matką zaowocowała jednak powstaniem kolejnej powieści. Przez kilka kolejnych lat wydawała na świat - na zmianę - dziecko i nową powieść. Teraz - z trójką dzieci - przyznaje, że będąc sławną pisarką, tak naprawdę jest po prostu matką. "Trochę czasu zajęło mi znalezienie równowagi - mówi. - Ale jestem lepszą matką, bo piszę... I lepszą pisarką, bo jako matka wiem, jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć dla ludzi, których kochamy". Jodi Picoult mieszka z rodziną w Hanoverze, w New Hampshire.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W słusznej sprawie Diane Chamberlain
W słusznej sprawie
Diane Chamberlain
Książka porusza ważny temat eugeniki i sterylizacji w drugiej połowie XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Działo się to po II wojnie światowej, a więc po okropieństwach poczynionych przez nazistów, więc teoretycznie świadomość ludzi powinna być większa, a działania bardziej przemyślane. Niestety tak, nie było. Mamy dwie główne bohaterki - Ivy oraz Jane, których los jest kompletnie różny. Ivy jest nastolatką, która mieszka z babcią, siostrą i siostrzeńcem. Siostra ma lekkie upośledzenie umysłowe, a mały William to bękart, którego ojciec jest nieustalony. Ojciec dziewczyny nie żyje, a matka jest pacjentką szpitala psychiatrycznego. Dziewczyna jest jedyną żywicielką rodziny, która mieszka na farmie w maleńkim domku. Nocami wymyka się na spotkania z chłopakiem, który jest jej wielką miłością i marzy o przeprowadzce do Kaliforni. Jane starannie wykształconą młodą kobietą, która wychodzi za mąż za lekarza. Nie czuje się jednak gotowa, aby zostać matką, dlatego decyduje się w tajemnicy brać tabletki antykoncepcyjne. Najpierw chciałaby popracować i spróbować zmienić świat - z tego powodu zostaje pracownicą socjalną i zaczyna pracować w terenie. W ten sposób rodzina Ivy trafia pod jej opiekę. Jane musi podjąć decyzję, czy procedować dalej decyzję o sterylizacji Ivy, czy spróbować się przeciwstawić wszystkiemu i wszystkim, chcąc zatrzymać cały proces. Końcówka mnie zaskoczyła - takie kompletne zamknięcie.
Muniette - awatar Muniette
ocenił na 6 1 rok temu
Nie odchodź Lisa Scottoline
Nie odchodź
Lisa Scottoline
Mankamentem "Nie odchodź" jest fakt, iż cały czas Autorka przesadnie gra na uczuciach odbiorcy. Scottoline tym razem obrała sobie za cel naszpikowanie powieści przeróżnymi tragediami. Bohaterowie nie mają zza wiele czasu na przemyślenie swojego postępowania, bo wciąż coś się dzieje, z każdej strony padają ciosy. Dr Scanlon nie ma możliwości na odbycie żałoby, bo wmawia mu się, jakie są jego powinności, a to względem kraju, pełnionych obowiązków, a to odnośnie rodziny. Przeżywając traumy za równo na polu prywatnym, jak i w pracy, gdzie dosłownie traci wszystko, Autorka wplątuje go jeszcze w wyjaśnianie spraw kryminalnych. To już lekka przesada, treść na tym traci, w pewnych momentach autentyczność wydarzeń na tym cierpi. Natomiast uważam, że plusem jest wprowadzenie momentów wahania ze strony głównego bohatera. Tym samym zyskuje on cechy zwykłego człowieka, który ma prawo do błędów, a nietrafione decyzje, czasem niezdecydowanie jest naturalną konsekwencją wynikającą ze stresu, przeżywanego bólu, również tego fizycznego. Niestety w przypadku "Nie odchodź" wątek kryminalny zaciera interesującą, złożoną problematykę, jaką są traumy człowieka, który jako wdowiec, okaleczony na misji lekarz, wraca do kraju pragnąć wyleczyć swoje psychiczne i fizyczne rany, a jednocześnie wyjaśnić tajemnice zmarłej żony i w końcu zaistnieć w świecie kilkunastomiesięcznej córeczki. Gdyby skupić się tylko na tych elementach powieść byłaby w pełni akceptowalna. Rozdziały mówiące o sytuacji w Afganistanie, relacjach z kolegami, były na tyle ciekawie przedstawione, że czytało się je z uwagą, natomiast elementy, ktore miały głównie za zadanie podkręcać akcję i skutecznie obciążać barki człowieka już i tak mocno pokiereszowanego przez życie, stają się przesadnie rozbudowane. Mike jako domorosły detektyw pasowałby idealnie do scenariusza filmowego, czy powieści kryminalnej albo jeszcze lepiej, thrillera psychologicznego, ale nie jako któryś tam już motyw powieści "Nie odchodź". Czy jest taka konieczność, by w jednej książce znalazły się tak różnorodne elementy składowe, na pozór łączące się z sobą, a jednocześnie niedograne i zaledwie liźnięte? Autorka marginalizując problemy stresu pourazowego, należytego opłakania śmierci bliskiej osoby oraz odbierania przez rodzinę prawa do bycia pełnoprawnym ojcem robi z dramatu ludzkiego plan rozgrywek dla wielu swoich pomysłów tworząc niepotrzebny miszmasz.I to mnie już po raz drugi rozczarowuje w książkach Lisy Scottoline. Szkoda, bo jest w miarę dobrze, a mogłaby wyjść z tego świetna lektura, do której wracałoby się chętnie nawet po latach.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 6 7 lat temu
To, co zostało Jodi Picoult
To, co zostało
Jodi Picoult
Są książki, które czyta się jednym tchem, i takie, które czytają nas, obnażając nasze lęki, uprzedzenia i pamięć. The Storyteller aspiruje do tej drugiej kategorii. To powieść o winie i przebaczeniu, o pamięci, która nie pozwala przeszłości umrzeć, oraz o opowieści jako ostatnim schronieniu dla prawdy. A jednak im dłużej pozostawałam pod jej wpływem, tym bardziej moje odczucia stawały się niejednoznaczne. Picoult prowadzi narrację z precyzją charakterystyczną dla swojej twórczości. Przeplata teraźniejszość dramatem minionych dekad i buduje napięcie wokół moralnego dylematu, który ma zaniepokoić czytelnika i zmusić go do zadania sobie trudnego pytania: czy zło może prosić o przebaczenie? Konstrukcja jest sprawna, niemal bezbłędna warsztatowo. Jednak historia podąża drogą boleśnie przewidywalną. Każde kolejne odkrycie pojawia się dokładnie tam, gdzie się go spodziewamy. Emocjonalne kulminacje rozwijają się z wyliczoną precyzją. Brakuje elementu zaskoczenia, iskry, która pozwoliłaby uwierzyć, że los bohaterów może wymknąć się schematowi. Jednego jednak nie można autorce odmówić. Fragmenty obozowe są poruszające i niezwykle sugestywne. Opisy rzeczywistości obozowej pulsują grozą oraz ciszą, która brzmi głośniej niż krzyk. W tych partiach Picoult osiąga prawdziwą siłę wyrazu. Surowość detalu i chłód faktów zestawione z kruchością ludzkiego życia tworzą momenty autentyczne i głęboko przejmujące. To tutaj powieść oddycha najpełniej. To tutaj przestaje być konstrukcją, a staje się doświadczeniem. Te rozdziały bez wątpienia zasługują na uwagę i pozostają w pamięci. Jeśli jednym z zamierzeń autorki było pokazanie, że ludzie rzadko są jednoznaczni i że najczęściej istnieją gdzieś pomiędzy dobrem a złem, w szerokim spektrum szarości, trudno nie dostrzec pewnej niekonsekwencji. Poszczególni bohaterowie otrzymują wielowymiarowość. Ich moralne pęknięcia są starannie ukazane. Tymczasem Polacy w partiach rozgrywających się w okupowanej Polsce przedstawieni są niemal wyłącznie w jednym świetle. Brakuje tu tej samej subtelności i gotowości do uznania złożoności postaw. To uproszczenie jest szczególnie dotkliwe, zważywszy na fakt, że część akcji toczy się w Polsce, kraju o niezwykle skomplikowanej historii wojennej. Co więcej, babcia, będąca kluczową postacią opowieści o przeszłości, nigdy wprost nie mówi o poczuciu polskiej tożsamości. Podział tożsamościowy oparty głównie na religii, przy jednoczesnym subtelnym oddzieleniu od przynależności państwowej, sprawia wrażenie konstrukcji nieco sztucznej. Jakby narodowość została zredukowana do tła, a religia stała się jedynym wyznacznikiem tożsamości. W realiach wojennej Europy Środkowo Wschodniej granice te były boleśnie splecione. Ich uproszczenie osłabia wiarygodność historii. Z tych powodów nie mogę powiedzieć, że The Storyteller jest powieścią w pełni dobrą. Jest sprawna, momentami głęboko poruszająca, w niektórych fragmentach niemal wybitna. Jednak jako całość pozostawia poczucie niedosytu. Zbyt wiele elementów wydaje się wymuszonych. Zbyt wiele emocji zostaje wypowiedzianych wprost, jakby autorka nie do końca ufała czytelnikowi, że odnajdzie sens w ciszy między słowami. A jednak tej powieści nie da się zbyć obojętnością. Nawet gdy irytuje, nawet gdy budzi sprzeciw, skłania do refleksji. Być może w tym tkwi jej paradoksalna siła. Nie w doskonałości, lecz w zdolności do wzniecania rozmowy o pamięci, winie i odpowiedzialności. Moja ocena pozostaje zawieszona między uznaniem a rozczarowaniem. Jedno jest pewne. Opowieści dotykające najciemniejszych kart historii nigdy nie są łatwe ani dla pisarza, ani dla czytelnika.
silver1724 - awatar silver1724
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Małe cuda Heather Gudenkauf
Małe cuda
Heather Gudenkauf
Czy uważasz, że każdy błąd można wybaczyć? Ellen Moore jest oddaną żoną i matką trójki dzieci. Jest też pracownikiem społecznym, który widząc najgorsze rzeczy, jakie dorosły jest w stanie zrobić dziecku, z oddaniem i determinacją stara się im pomóc. Pewnego słonecznego dnia kobieta popełnia dramatyczny błąd, który niesie za sobą konsekwencje, których Ellen nie spodziewałaby się nawet w najgorszych koszmarach. Równolegle poznajemy historię dziesięcioletniej Jenny Briard, której ojciec nie radzi sobie z codziennością po odejściu matki dziewczynki. Pewnego dnia na skutek zbiegu okoliczności dziewczynka, z kilkoma dolarami w kieszeni, gubi się i musi sobie radzić sama. Drogi Ellen i Jenny przecinają się. Żadna z nich nie spodziewa się jak bardzo mogą sobie nawzajem pomóc. To moje pierwsze spotkanie z @heathergudenkauf, która wrzuciła wszystkie moje matczyne lęki i strachy w tę powieść. "Małe cuda" to historia, która pokazuje, jak łatwo jest popełnić błąd. Wystarczy chwila, sekunda, mrugnięcie okiem i nasze życie zmienia się nieodwracalnie. Dla mnie dziecko i miłość do niego jest czymś najpiękniejszym, co może się przytrafić, ale także jest największą odpowiedzialnością na ziemi. To my, dorośli, powinniśmy sprawować nad nimi opiekę, chronić je i dbać o nie, jednak jesteśmy tylko ludźmi. Czasami zabieganymi, czasami zmęczonymi, czasami przytłoczonymi obowiązkami. Błąd, który popełnia Hellen mógłby przytrafić się każdemu. I nie raz słyszeliśmy o takich wydarzeniach w wiadomościach. Rzucaliśmy oskarżenia i pełne niedowierzania uwagi. Ja też to robiłam. A jednak to się dzieje. "Małe cuda" zmuszają do refleksji, że nawet w najgorszym momencie i cierpieniu można znaleźć nikłe światełko, mały cud, którego warto się uczepić. Była to dla mnie piękna i dramatyczna historia, jednak zbyt przewidywalna i chyba jednak mało realna.
Związana-z-książkami - awatar Związana-z-książkami
ocenił na 7 4 miesiące temu
Dzień, który zmienił wszystko Catherine Ryan-Hyde
Dzień, który zmienił wszystko
Catherine Ryan-Hyde
„ Wartość twojego życia zależy wyłącznie od ciebie i twoich wyborów.” (str122) Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o ludzkich emocjach z niezwykłą subtelnością. „Dzień, który zmienił wszystko” to wzruszająca opowieść o dwóch samotnych duszach — Nathan mężczyzna w średnim wieku, oraz Nat, chłopiec, którego los splata się z jego życiem w sposób nieoczekiwany i głęboko poruszający. Nathan nie był szczęśliwy w małżeństwie. Wybierając się na polowanie na kaczki, jego pies znajduje w lesie noworodka. Pragnął adoptować noworodka, gdyż nie mieli z żoną swoich dzieci. Lecz chłopak trafił pod opiekę swojej babci. Nathan wymusza na babci dziecka obietnicę, że kiedyś przyprowadzi chłopca, by mógł poznać prawdę o swoim ocaleniu. Piętnaście lat później Nat — zbuntowany, zamknięty w sobie nastolatek — pojawia się na progu Nathana. Babcia nie daje już rady, a Nathan decyduje się przyjąć chłopca pod swój dach. Nat coraz gorzej dogadywał się z babcią i ciągle pakował się w kłopoty. Co roku na urodziny otrzymywał prezent od pana, który znalazł go w lesie. Babcia, której pokłady cierpliwości w stosunku do wnuka się wyczerpały, spełniła obietnicę daną 15 lat temu Nathanowi. Nat był zbuntowanym nastolatkiem. Miał problemy z nauką, kłamał, uciekał z domu, siedział w więzieniu. Jego jedynym marzeniem było zostać znanym bokserem. Został porzucony przez matkę, babcię. Chłopcu bardzo zależało na poznaniu prawdy o matce, lecz babcia go okłamywała. Nathan ponownie się ożenił, lecz jego żona nie akceptowała Nata. Wzajemne relacje między Nathanem a Natem były trudne. Nat był zamknięty w sobie. Bardzo przeżywał gwałtowne zmiany w swoim życiu. Nathan z delikatnością szanował to. Dał chłopcu do zrozumienia, że nigdy nie przestanie mu zależeć na nim. Jednak za decyzje, które podejmował Nat musiał odpowiadać on sam. Nathan małymi krokami wprowadzał swoje zasady, te jednak nie uchroniły chłopca przed więzieniem, w którym jego opiekun odwiedzał go regularnie. Później Nat próbował realizować swoje marzenia o karierze bokserskiej. Ciężko pracował by osiągnąć sukces. Miał dobrego trenera. Nadszedł moment kiedy Nat był przekonany, że jest gotowy stawić czoła na ringu. Po pierwszy sukcesie mimo przestróg trenera podjął decyzję, która go pogrążyła i była tragiczna w skutkach i opłakana w konsekwencjach. Nathan przez cały czas robił dla chłopca bardzo wiele. Uczył go jak odzyskać wiarę w siebie, swoją godność i szacunek innych. Nat po czasie zrozumiał ile dobrego zrobił dla niego człowiek, który nawet nie był z nim spokrewniony. Autorka porusza temat traumy, samotności i uzdrawiającej siły relacji. Pokazuje, że rodzina to nie tylko więzy, ale przede wszystkim wybór, zaangażowanie i wiara w drugiego człowieka. To książka, która wzrusza, ale i daje nadzieję. „ Nie wolno zabraniać ludziom dążyć do spełnienia marzeń wyłącznie dlatego, że nie pasują do naszych.” (str.241)
Alicja - awatar Alicja
oceniła na 7 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Już czas

Więcej
Jodi Picoult Już czas Zobacz więcej
Jodi Picoult Już czas Zobacz więcej
Jodi Picoult Już czas Zobacz więcej
Więcej