Historia Indii

Okładka książki Historia Indii
Jan Kieniewicz Wydawnictwo: Ossolineum Seria: Historie Krajów i Narodów historia
854 str. 14 godz. 14 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Historie Krajów i Narodów
Data wydania:
1980-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1980-01-01
Liczba stron:
854
Czas czytania
14 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
8304003201
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Historia Indii w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Historia Indii

Średnia ocen
6,7 / 10
3 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
253
243

Na półkach:

"Historia Indii"
Autor: Jan Kieniewicz

Książka, którą zdecydowanie warto przeczytać, choć muszę przyznać, że momentami była dla mnie wyzwaniem. "Historia Indii" to imponujące dzieło, które szczegółowo ukazuje dzieje tego fascynującego kraju, od czasów starożytnych aż po współczesność. W zależności od zainteresowań, niektóre rozdziały mogą być dla czytelnika bardziej angażujące, inne nieco mniej. Niemniej jednak, nie można odmówić autorowi skrupulatności – momentami wydaje się, że jego szczegółowość wręcz graniczy z przesadą, ale dla miłośników historii to prawdziwy atut.

Szczególnie przypadły mi do gustu ilustracje, mimo że są czarno-białe. Są doskonale dobrane i pięknie komponują się z treścią, wzbogacając narrację. Ważnym elementem są również liczne mapy, które ułatwiają orientację w opisywanych wydarzeniach historycznych i pomagają lepiej zrozumieć przemiany geopolityczne na subkontynencie indyjskim.

Książka jest naprawdę obszerna – sam tekst to 766 stron, a wraz z bibliografią i spisami zamyka się na 854 stronach. To pokaźna pozycja, która wymaga czasu i skupienia, ale jednocześnie oferuje ogromną ilość wartościowych informacji.

Chociaż podchodziłem do niej kilka razy i miałem momenty zwątpienia, ostatecznie książka mnie oczarowała. Każde kolejne podejście ujawniało nowe aspekty jej wartości, co sprawiło, że odkryłem w niej prawdziwe piękno i głębię.

Zdecydowanie polecam, zwłaszcza dla tych, którzy pragną poznać historię Indii w sposób kompleksowy i szczegółowy!

"Historia Indii"
Autor: Jan Kieniewicz

Książka, którą zdecydowanie warto przeczytać, choć muszę przyznać, że momentami była dla mnie wyzwaniem. "Historia Indii" to imponujące dzieło, które szczegółowo ukazuje dzieje tego fascynującego kraju, od czasów starożytnych aż po współczesność. W zależności od zainteresowań, niektóre rozdziały mogą być dla czytelnika bardziej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

162 użytkowników ma tytuł Historia Indii na półkach głównych
  • 116
  • 42
  • 4
52 użytkowników ma tytuł Historia Indii na półkach dodatkowych
  • 29
  • 9
  • 7
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Jan Kieniewicz
Jan Kieniewicz
Jan Kieniewicz (1938–2024) – polski historyk i dyplomata, ambasador RP w Hiszpanii w latach 1990–1994. Profesor nauk humanistycznych, związany z Uniwersytetem Warszawskim. Zajmował się dziejami Indii i ekspansji przedkolonialnej, Hiszpanią czasów nowożytnych i najnowszych, historią Polski i Europy, badaniami nad porównawczymi dziejami cywilizacji. Był członkiem jury Nagrody Klio przyznawanej od 1995 za wybitny wkład w badania historyczne. Syn profesora Stefana Kieniewicza.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Historia Chin Witold Rodziński
Historia Chin
Witold Rodziński
Ogromna książka, a paradoksalnie jakby za mała, aby opowiedzieć historię cywilizacji i narodu, który trwał tysiąclecia. Ostatecznie urwana tam, gdzie zaczyna się najciekawsze, czyli na początku XX wieku, a przynajmniej tak było w wydaniu, do którego się dobrałem. Z tego co się orientuję także dobór transkrypcji jest co najmniej kontrowersyjny, a jest to spora przeszkoda, aby odnaleźć się w gąszczu tych obcych kulturowo nam nazwiskach i miejscach. Chronologia pozornie zachowana, ale to ten typ historycznych rozważań, gdzie wykonuje się dwa kroki naprzód, aby potem wykonać jeden w tył. Ten taniec ciężko się tańczy. Doceniam jednak ogromną wiedzę autora i przyznać muszę, że niezłe przedstawienie mentalności chińskiej, która tkwi gdzieś głęboko w historii ich cywilizacji. To fascynujący obraz wielkiego, starego imperium, którego podstawą z czasem stało się trzymanie skostniałej doktryny i poczucie wyższości. Mało kto żył dobrze w tym świecie wyzysku i korupcji. Z jednej strony kolejne najazdy kończyły się wchłanianiem obcego elementu dzięki tej kulturowej podstawie, ale z drugiej gdy raz udało się temu oprzeć (mandżurowie) chiny zostały zdominowane przez dynastię, która na wiele lat pogrążyła kraj w stagnacji. Tajne stowarzyszenia, rewolucje, niby tyle tu szlachetnych kart w tej historii, ale ostatecznie zawsze pod przykrywką konserwatywnych wartości tkwiła korupcja, a imperializm europejczyków zwyciężył nad zupełnie nieprzygotowanymi chinami. Uczynił to w sposób, który Witold Rodziński przedstawia tak dosadnie, że żal mi skorumpowanych chińczyków i rozumiem ich niechęć do bezczelnego najeźdźcy. Europa to pasmo nieszczęść dla tego kraju, a inspiracja dopiero na drugim miejscu. Ich schemat myślenia oraz ostateczne przyjęcie komunizmu wydają mi się teraz zaskakująco racjonalną konsekwencją dziejów. To duże osiągniecie autora, że to tak przedstawił. Można dlatego wybaczyć, że trochę prześlizgnął się przez wcześniejsze okresy ich historii. On byłby na pewno w stanie zrelacjonować je szczegółowo, ale nie sądzę, by miało to sens dla osób, które nie zajmują się tematem naukowo lub zawodowo. Jestem ciekaw nowszego wydania, które zahacza o współczesność, w tym także zawiera losy rewolucji kulturalnej, przy której fantazje Orwella są łagodną mrzonką. Na szczęście ten okres liznąłem w innej książkowej pozycji.
Wiwchan - awatar Wiwchan
ocenił na 6 1 rok temu
Historia Arabów Albert Hourani
Historia Arabów
Albert Hourani
„Historia Arabów” A. Houraniego jest dość zwięzłą syntezą dziejów świata arabskiego od czasów Mahometa po lata 80. XX stulecia (pierwsze wydanie ukazało się podczas I wojny w Zatoce Perskiej). Autor przedstawia przede wszystkim zagadnienia społeczno-kulturowe, a nie polityczne; bardziej interesuje go to, jak zmieniało się życie ludzi, niż granice państw. Książka podzielona jest na pięć ułożonych chronologicznie części: „Tworzenie świata (VII-X wiek)”, „Społeczeństwa arabsko-muzułmańskie (XI-XV wiek)”, „Epoka osmańska (XVI-XVIII wiek)”, „Wiek europejskich imperiów (1800-1939)” oraz „Wiek państw narodowych (po roku 1939)”. Hourani kładzie większy nacisk na XIX- i XX-wieczne dzieje świata arabskiego, dokładnie opisuje proces jego modernizacji oraz walki z europejskimi imperiami kolonialnymi. Tym różni się np. od Hittiego, który w „Dziejach Arabów” skupił się niemal wyłącznie na epoce klasycznej. Mimo iż w „Historii Arabów” wiele miejsca poświęcono opisowi zachodzących na Bliskim Wschodzie procesów społecznych takich jak islamizacja (w średniowieczu), modernizacja połączona z okcydentalizacją (wieki XVIII-XIX) czy pojawienie się panarabizmu (okres powojenny), to jest to kolejna praca, która nie wyjaśnia wielkiej zapaści kulturalnej świata islamskiego pod koniec średniowiecza i w okresie rządów tureckich. Pomijam już w ogóle fakt, że opracowanie epoki osmańskiej jest u Houraniego stosunkowo najsłabsze. Jako pewną wadę tej pracy wskazałbym jeszcze zbyt słabe moim zdaniem uwzględnienie roli chrześcijańskich Arabów (zwłaszcza Libańczyków), którzy przecież w procesach modernizacji świata bliskowschodniego odegrali ogromną rolę. Książka jest jednak bardzo wartościowa, bo rzeczywiście ma charakter syntezy dziejów świata arabskiego, w której opisane zostały najważniejsze procesy, jakie w nim zachodziły i wciąż zachodzą. Tomasz Babnis P.S. Dwadzieścia pięć lat trudnych relacji świata arabskiego z cywilizacją zachodnią chyba trochę zmieniło optykę ostatnich rozdziałów tej książki.
Elevander - awatar Elevander
ocenił na 7 8 lat temu
Wielki Mur Chiński. Chiny kontra świat 1000 p.n.e.–2000 n.e. Julia Lovell
Wielki Mur Chiński. Chiny kontra świat 1000 p.n.e.–2000 n.e.
Julia Lovell
OCENA-7/10 BARDZO DOBRA „WIELKI MUR CHIŃSKI” jest jednym z siedmiu cudów świata, co roku odwiedzają go miliony turystów, to niewątpliwie jedna z największych budowli wzniesiona kiedykolwiek przez człowieka. Pierwotnie służył w bezpośredniej obronie przed najazdami ludów z tak zwanego Wielkiego Stepu, miał również znaczenie handlowe, ponieważ jego zachodni odcinek chronił chińską część Jedwabnego Szlaku. Pełnił również rolę zmierzającą do rozszerzenia wpływów czyli chińskiego imperializmu, oraz by nie dopuścić do ucieczki samych chińczyków ze swojego kraju i mieć nad nimi kontrole. Między innymi właśnie tego dowiedziecie się z tej lektury, co obali niejako utarty pogląd, że mur pełnił jedynie role obronną. Niniejsza książka opisuje burzliwe dzieje powstawania „WIELKIEGO MURU” oraz jaką rolę odegrał na przestrzeni trzech tysięcy lat to jest od roku 1000 p.n.e do 2000 n.e. w historii Chin. To bardzo ciekawa i zarazem skomplikowana lektura, która wymaga od czytającego wytrwałości i skupienia, zawiera bowiem ogrom informacji, które trudno przyswoić z uwagi na czasookres jaki obejmuje. Choć publikacja skupia się na najistotniejszych wydarzeniach, informacji jest tak dużo, że można poczuć lekkie zagubienie i znużenie lekturą, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest jej dawkowanie. Opowieść zaproponowana przez autorkę w niniejszej publikacji, stanowi studium badawcze, dzięki której łatwiej nam będzie zrozumieć przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość Chin. Przedstawiła swoje rozważania w bardzo interesujący sposób, poparty faktami oraz solidną bibliografią, która czyni tę lekturę wiarygodną. Z pewnością nie jest to lektura dla wszystkich czytelników, bowiem zawiera wiele dat, przypisów, map, ilustracji, uwag na temat pisowni i wymowy oraz uwag na temat imion i nazwisk cesarzy. Co do ostatniego punktu, który wymieniłem a mianowicie w odniesieniu do imion i nazwisk Chińskich Cesarzy, jest to na tyle kłopotliwe, ponieważ owi cesarze za życia i po śmierci nosili na ogół co najmniej potrójne imiona, więc czasami możemy podczas lektury poczuć się zagubieni. Dzieje się tak dlatego ponieważ dany władca może w książce występować pod trzema różnymi przydomkami, imionami i nazwiskami, które co tu ukrywać są bardzo trudne do zapamiętania i wprowadzają zamieszanie. Dla zobrazowania jak to wygląda w książce posłużę się przykładem, otóż założyciel dynastii Ming nim został cesarzem nazywał się Zhu Yuanzhang w okresie swojego panowania znany był jako Hongwu – „Pogromca zbrojnej siły”, po śmierci zaś zyskał przydomek Taizu – „Wielki przodek”, jak widać może to wprawiać w zakłopotanie czytelnika, choć autorka starała się w książce pozostać przy skróconych imionach cesarzy z okresu, gdy rządzili oni w Chinach. Ciekawym natomiast rozwiązaniem jaki zaproponowała autorka w książce są szczególnie trzy dodatki. Pierwszy to biogramy głównych postaci, których jest przynajmniej 100. Drugi to ważniejsze daty w dziejach Chin i Wielkiego Muru Chińskiego, który pozwala usystematyzować nabytą wiedzę podczas lektury, podany chronologicznie na przestrzeni trzech tysięcy lat. Trzeci natomiast to tablica chronologiczna lat panowania poszczególnych dynastii, na okresy podziału Chin, wszystko podane przejrzyście, by stało się bardziej przyswajalne. Reasumując książka godna uwagi, ale jak już wspominałem wcześniej nie dla wszystkich czytelników. Z pewnością jest to ciekawa i obowiązkowa lektura dla osób interesujących się Dalekim Wschodem i historią Państwa Środka. Pozdrawiam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na 7 6 lat temu
Jedwabny szlak. Kultury antyku między Chinami a Rzymem Helmut Uhlig
Jedwabny szlak. Kultury antyku między Chinami a Rzymem
Helmut Uhlig
Książka popularnonaukowa, której większa część napisana jest w bardzo „niemieckim” stylu. Oznacza to, że tematy zostały potraktowane wyczerpująco, równo i sprawiedliwie, obficie, bez pomijania i wartościowania i z istotnie niemiecką (można rzecz że wprost bawarską 😉) porcją faktów. A więc podane zostało wszystko, od początku do końca. Z tym, że takie danie jest trudno zjadliwe i ciężkostrawne. Czytelnik może zatęsknić za zawoalowanymi tezami autora czy przewijającą się myślą przewodnią, które pozwoliłyby odchudzić materiał, podać go w ciekawszej formie, a przede wszystkim za dobrym opakowaniem, tudzież podaniem. Autor zaczyna bowiem od wydarzeń sprzed niemal trzech tysięcy lat. Powoli i chronologicznie przebija się przez historię jedwabnych szlaków, szafując nazwami geograficznymi, plemion, państw, języków i miejscowości. Niestety wszystkiemu towarzyszy słownie jedna czarno-biała mapka, niespecjalnie szczegółowa czy czytelna. W sytuacji, gdy otoczenia państwa środka się ciągle zmieniało, nie wystarczy ona do uważnego śledzenia kolejnych rozdziałów, obejmujących z reguły po kilkaset lat. Taka sytuacja stanowi oczywiście winę redakcji, a nie autora, jednak nie ułatwia to lektury. Dopiero w drugiej części książki autor zaczął podchodzić do tematyki problemowa, acz niekonsekwentnie. Niestety parę rozdziałów napisanych jest w formie odautorskich wspomnień wojaży Helmuta Uhliga po świeżo otwartych Chinach (okres od 1976 r. i późniejszy), które nie pasują stylowo do reszty, bowiem nie stanowią tematyki poszczególnych rozdziałów, lecz ich kulisy. A szkoda, bowiem wiedza niemieckiego naukowca jest wielka. Korzysta on przy tym zarówno ze źródeł pisanych jak i archeologii. Umie przekonywująco i wiarygodnie wskazać, które fakty, wydarzenia czy procesy były przyczynami, a które ich skutkami. Trafnie je grupuje i wyciąga wnioski wskazując, na jakich dowodach się opierał. Czytelnicy mają okazję poznać nowe fakty oraz historię ich ustalenia. Np. dowiedzieć się, że potrzeba było sześciu lat, by karawany kupieckiej ze wschodnich Chin dotarła do Azji Środkowej. Pogranicze państwa środka z tym ostatnim regionem było miejscem przetrwania i czasowego rozwoju nestoriańskiej wersji chrześcijaństwa i manicheizmu, zaś Marco Polo miał całkiem licznych poprzedników. Jednym słowem książka interesująca, lecz słabo opracowana edytorski i redakcyjnie. Zapewne opisuje temat najbardziej wyczerpująco na naszym rynku wydawniczym, ale raczej nie w sposób W zasadzie 6,5. najbardziej zaciekawiający. Niestety, tłumaczenie egzonimów i nazw własnych wypada słabo, jest to z reguły przytoczenie niemieckiej pisowni (np. rzeka Yangzi zamiast Jangcy etc.).
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 6 9 miesięcy temu
Cywilizacja islamu (VII-XIII w.) Dominique Sourdel
Cywilizacja islamu (VII-XIII w.)
Dominique Sourdel Janine Sourdel
Bardzo dobre, kompleksowe ujęcie dziejów cywilizacji muzułmańskiej w epoce jej średniowiecznego rozwoju (VII-XII w.). Wykład jest spójny i dotyka najważniejszych zagadnień. Część pierwsza przedstawia najważniejsze wydarzenia polityczne od powstania islamu aż po rozpad imperium w XII i XIII wieku. W części drugiej Sourdelowie analizują rozwój systemu religijnego i prawnego islamu. Tu można znaleźć wiele informacji o szyizmie, mutazylizmie oraz kształtowaniu się czterech głównych szkół prawa muzułmańskiego. Najciekawsza jest jednak moim zdaniem część trzecia. Tutaj ukazane zostały zagadnienia społeczno-gospodarcze (w swoim czasie we Francji bardzo lubiono takie tematy). Autorzy podjęli więc analizę gospodarczych podstaw kalifatu, zasobów umożliwiających imperium rozwój, przyjrzeli się dworowi kalifa oraz mieszkańcom miast. Stosunkowo niewiele napisali za to na temat kultury, ale o tym akurat można przeczytać w innych pracach, a takie ujęcie społeczne i gospodarcze jest czymś rzadkim, więc i wartościowym. Należy zaznaczyć, że książka obfituje w ilustracje, mapy i plany (choćby różnych budynków charakterystycznych dla cywilizacji islamu). Integralna częścią pracy jest także bardzo obszerny alfabetyczny słownik najważniejszych postaci, terminów oraz toponimów. Znacznie ułatwia korzystanie z publikacji Sourdelów, ale też innych pozycji na temat muzułmańskiego średniowiecza. Co się tyczy porównania "Cywilizacji islamu" z innymi książkami o podobnej charakterystyce, to jeśli idzie o sprawy historii politycznej, to więcej informacji dostarczą "Burzliwe dzieje kalifatu bagdadzkiego" Hauzińskiego, natomiast kulturę tej epoki lepiej naświetlają "Dzieje Arabów" Hittiego i - tu trochę wyrywkowo - "Renesans islamu" Meza. Omawiana pozycja cechuje się jednak bardzo dobrym ujęciem spraw społecznych i gospodarczych, które w tamtych książkach są zmarginalizowane. W sumie praca Sourdelów jest bardzo dobrze skomponowana i pozwala dobrze usystematyzować wiedzę na temat średniowiecznego świata islamu. Tomasz Babnis
Elevander - awatar Elevander
ocenił na 8 8 lat temu
Angkor i imperium khmerskie John Audric
Angkor i imperium khmerskie
John Audric
Kambodża to jeden z najmniej znanych przez Europejczyków krajów Azji i równocześnie jedno z najbiedniejszych i najmniej znaczących państw tego kontynentu. Nie zawsze jednak tak było. Od około II wieku istniały tu potężne organizmy państwowe, by w IX wieku wyłoniło się imperium khmerskie: jedno z najpotężniejszych państw Azji Południowo - Wschodniej okresu średniowiecza, które upadło ostatecznie w wieku XIV. Przez ten czas powstało w tym imperium wiele wspaniałych budowli, takich jak największy na świecie kompleks świątynny, słynne Angkor Wat. Jednak John Audric, choć wiele miejsca poświęca tym wspaniałym budowlom, które do dziś można w okazałości podziwiać, pisze także o strukturze społecznej, wojnach i relacjach z sąsiadami oraz, co w tym przypadku bardzo istotne, przemianom religijnym jakie zaszły w ówczesnej Kambodży. Bardzo mnie ciekawiło jak to się stało, że kraj początkowo w zasadzie jednolicie hinduistyczny, stał się buddyjski i taki pozostał po dziś dzień (z niewielkimi skupiskami chrześcijan i wyznawcami chińskiego taoizmu, hinduizm w zasadzie jest nieobecny). I tu mamy odpowiedź na to pytanie :) Książka napisana w sposób bardziej popularnonaukowy niż naukowy, więc nie zanudzi (w dodatku nie jest specjalnie długa). Wydana w Polsce prawie pół wieku temu, możliwe że coś się zdezaktualizowało, ale to wciąż fajne kompendium wiedzy o początkach khmerskiej/kambodżańskiej cywilizacji.
Iselor - awatar Iselor
ocenił na 7 1 rok temu
Cywilizacja chińska Marcel Granet
Cywilizacja chińska
Marcel Granet
Za chwilę książka będzie miała już niemal 100 lat ale wydaje się w swojej treści ponadczasowa. Co ciekawe, jej pierwsze wydanie pochodzi z 1929 roku i to zaskakujące, że wciąż jest traktowana jako jedno z podstawowych opracowań analizujących chińską cywilizację. Mimo że dotyczy cywilizacji chińskiej czasów starożytnych, aż do okresu panowania dynastii Han, to jednak tezy w niej zawarte, a dotyczące fundamentów idei oraz kultury chińskiej, są aktualne aż po dzień dzisiejszy. Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza z nich dotyczy historii politycznej i opisuje proces kształtowania się organizmów państwowych na terenie dzisiejszych Chin, aż po ukonstytuowanie się jednej centralnej władzy. Druga część skupia się na historii społecznej i odnosi się do życia codziennego, funkcjonowania różnych warstw społecznych, kształtowania się miast, a także okręgów peryferyjnych. W tej części szczególnie interesujące były dla mnie opisy rytuałów oraz reguł i relacji funkcjonujących w rodzinie. Tutaj na myśl przychodzi mi słynna myśl Wschodu – nie można zrozumieć dzisiejszych Chin bez zrozumienia ich rytuałów, które stanowią duszę społeczeństwa. Ostatnia część książki to obszerna bibliografia, którą autor wykorzystał, co świadczy o jego rzetelnym podejściu do tematu. Dla wielu osób książka może być trudna w odbiorze ze względu na dosyć specyficzny, momentami archaiczny język, jednak mnie on odpowiadał – zresztą spotkałem się już z podobnym stylem podczas lektury innych dzieł francuskich historyków. Przypomina mi się tu klasyczna pozycja „Czasy katedr”. Książkę zdecydowanie warto przeczytać, ale podczas lektury warto być mocno skupionym, by w pełni docenić jej wartość i głębię przekazu.
Arek - awatar Arek
ocenił na 7 2 miesiące temu
Miłość w starożytnym Rzymie Pierre Grimal
Miłość w starożytnym Rzymie
Pierre Grimal
Moje trzecie spotkanie z twórczością francuskiego filologa klasycznego i historyka. Wcześniejsze to biografie Seneki i Marka Aureliusza wydane w serii BSL. Tutaj tematyka zgoła inna niż biografistyka. Bez dwóch zdań trudniejsza do kompleksowego ujęcia, ponieważ zjawisko miłości bardziej pasuje do rozważań z zakresu innych dziedzin niż historia, ale w XX wieku historycy zaczęli pisać o wielu sprawach, które nie wiązały się jedynie z polityką, dyplomacją, czy wojnami - jako naturalnymi konsekwencjami dwóch wcześniej wymienionych. "Miłość w Rzymie" ma swoje ramy czasowe w książce. "Rzym" został tu potraktowany od legendarnych początków (od ucieczki Eneasza z płonącej Troi, po podania o dzieciach Rei Sylwii: Romulusie i Remusie), aż po schyłek dynastii julijsko-klaudyjskiej. Jeśli autor wykracza poza ten okres, to tylko w paru przykładach (i to chyba ani razu w czasy późniejsze niż panowanie Kommodusa). Pierwsze rozdziały o czasach najdawniejszych to sporo dywagacji teoretycznych, na niewielkiej bazie przykładów. Wiąże się to oczywiście z nikłą podstawą źródłową. Im bliżej czasów schyłku Republiki i początków Cesarstwa, tym więcej soczystych historii z życia wziętych. Trochę zaburza to narracyjny odbiór książki, ale nie stanowi wielkiego problemu. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z naukowcem, który gładko operuje piórem, a wszechstronna znajomość całokształtu problematyki historii starożytnego Rzymu umożliwia mu interesujące przedstawienie "miłości" - jako zagadnienia, które miało spory wpływ na najważniejsze decyzje ludzkie, determinujące powstanie, rozwój i liczne perturbacje społeczeństwa i państwa rzymskiego. W centralnym miejscu zagadnienia "miłości" stoi kobieta. Z wielu względów. Chyba najważniejszym z nich była sprawa "czystości krwi". Tak, tak, ta sama sprawa, która przewijała się w późniejszej historii świata w trochę innych kontekstach, aczkolwiek zazwyczaj złowieszczych. Otóż kobieta w Rzymie musiała zachować "czystość krwi" z uwagi na to, aby nie skalać rodu. Było to niesłychanie istotne dla mężczyzn, którzy dbali o tę sprawę dosyć skrupulatnie, tym bardziej, że była ona mocno osadzona religijnie (tego typu myślenie miało swoją przyszłość także w religii, która zastąpiła w Rzymie wiarę w dawnych bogów; tu i ówdzie w dalszym ciągu ma wpływ na niektóre umysły). Czego w takim razie nie wolno było robić kobiecie? Po pierwsze... pić wina (moja partnerka skwitowała to, iż w takim razie nie przeżyłaby długo w starożytnym Rzymie:). Już w najdawniejszych prawach, przypisywanych Romulusowi, mąż mógł odtrącić kobietę za... przywłaszczenie kluczy. Chodziło o klucze do piwniczki, gdzie trzymano wina. Bywały przypadki, że tzw. trybunał familijny karał kobiety - które mimo grożących surowych kar nie potrafiły powstrzymać się od tańca z Bachusem - śmiercią. Ktoś by zapytał: skąd takie absurdalne z naszego punktu widzenia praktyki? Uważano, że wino, jako tajemnicza zasada życia, które mieszało krew kobiety z obcą zasadą, mogło doprowadzić do splamienia całego rodu; po wtóre wino traktowano jako środek antykoncepcyjny i abortywny; po trzecie zaś rezerwowano je dla świętej bogini Wenus. Która z tych trzech hipotez jest najbardziej prawdopodobna, tego nie wiadomo. A może grały rolę wszystkie po trochę. Z tym wszystkim wiązał się dosyć osobliwy zwyczaj. Jak pisze Grimal: "panie z dobrych rodzin przez długi czas witały swoich krewnych lub powinowatych pocałunkiem w usta. Szczególne to prawo, którego nie mogły żądać dla siebie zwykłe kobiety, może być wyjaśnione, jak to zresztą rozumieli już sami starożytni, jedynie poprzez tabu związane z winem. Po prostu krewni szlachetnej damy sprawdzali w ten sposób, czy jej oddech wolny był od odoru alkoholu". Drugi zakaz, jaki wiązał kobiety to oczywiście sfera seksualności. Słynny cenzor Katon mawiał: "Jeśli przyłapiesz żonę na cudzołóstwie, będziesz mógł zabić ją bez sądu, i to bezkarnie; ale jeśli ty byś popełnił cudzołóstwo (…) ona nie odważy tknąć cię nawet palcem, a zresztą nie ma nawet do tego prawa". Idealny ten stan (chyba dla wielu mężczyzn nawet w naszych czasach) miał się często nijak do rzeczywistości. Był on związany ponownie z kwestią "czystości krwi" całego rodu, ponieważ, siłą rzeczy, mater semper certa est. Gorzej z ojcem, z czego zdawali sobie sprawę biedni Rzymianie i co spędzało im nierzadko sen z powiek. Tym bardziej, że do możliwości sprawdzenia ojcostwa poprzez badania DNA daleka była jeszcze droga. Tak więc kobiety musiały być "czyste" w 100%. Od wina i od seksu z nie-mężem. A co kiedy dochodziło do dramatycznej dla każdego mężczyzny decyzji o konieczności oddalenia swej połowicy? Musiał on użyć uświęconej tradycją formuły: "Zabieraj swoje rzeczy i wynoś się" (jakże nasze czasy są jednak tolerancyjne! Aktualnie taką formułę słyszy się chyba częściej w drugą stronę...). A co jeśli były widoki na złagodzenie mężowskiego gniewu? Oto na Palatynie swe sanktuarium miała bogini Viriplaca - Łagodząca Mężowski Gniew. Pary mogły się do niej udać i wygarnąć sobie co leżało na wątrobie. Pod wpływem mówienia (i oczywiście bogini), często dochodziło do złagodzenia mężowskiego gniewu i "zespolenia" małżonków "jak nigdy przedtem". W świadomości wielu prawdziwych Rzymian kobieta była złem. Na szczęście koniecznym. Jeden z nich Metellus Numidyjski (zwycięzca Jugurty), będąc cenzorem w 102 r.p.n.e. wygłosił następujące słowa: "Jeśli moglibyśmy, Kwiryci, żyć bez kobiet, wszyscy zrezygnowalibyśmy z tego kłopotu: ale ponieważ natura tak pokierowała, że ani z nimi wystarczająco wygodnie, ani bez nich żadnym sposobem żyć nie można, należy raczej doradzać trwały związek niż przelotną przyjemność". Chodziło oczywiście o nakłanianie do zawierania związków małżeńskich, aby owoce miłości przychodziły na świat bez wątpliwości natury prawnej i bez podejrzeń o "czystość krwi". A że prawdziwi rzymscy mężczyźni lubili prawdziwy sport mężczyzn wszystkich czasów - wojny, to problem zasilania państwa kolejnymi prawdziwymi Rzymianami coraz bardziej stawał się pilny. O książce tej można by było pisać jeszcze i jeszcze. Zainteresowanych tego typu sprawami zachęcam do lektury. Jeśli powyższe przykłady choć trochę to już uskuteczniły, to zapewniam, że jest ich więcej w tej ciekawej i pouczającej publikacji.
Munk - awatar Munk
ocenił na 7 12 dni temu
Japonia od czasów najdawniejszych do dzisiaj John Whitney Hall
Japonia od czasów najdawniejszych do dzisiaj
John Whitney Hall
Autor posiada głęboką wiedzę na temat dziejów Japonii i stanowi to główną zaletę książki. Sposób przedstawienia tej wiedzy jest jednak mało atrakcyjny, niemal zniechęcający. Tok wykładu zachowuje charakter typowo akademicki, pozostaje niezwykle suchy. Historia Japonii pełna jest wydarzeń dramatycznych, często przedstawianych przez rodzime źródła w sposób niezwykle barwny. J.W. Hall przyjął chyba za punkt honoru, że wszystkie te tradycyjne „ozdobniki” usunie do gruntu i wspomniane elementy barwne czy dramatyczne pomija, a gdy już w żaden sposób nie da się tego uczynić, poświęca im jedno czy dwa zdawkowe zdania. W zamian koncentruje uwagę na ogólnych procesach przemian społecznych, gospodarczych, politycznych, prawnych, religijnych i kulturowych (które w Japonii często wiązały się ze sobą). Tego rodzaju analizy i syntezy przeważają w treści książki, czyniąc lekturę trudną i wymagającą skupienia uwagi. Wiele dowiadujemy się o ogólnych procesach, stosunkowo mało o konkretnych ludziach. Doprawdy, pewne ustępstwa wobec wspomnianej „barwnej tradycji” z pewnością tokowi wykładu by nie zaszkodziły, czyniąc w zamian lekturę znacznie bardziej wciągającą. Kolejna uwaga to wyraźne zachwianie chronologiczne. Autor zdecydowanie poszerza zakres wykładu poczynając od epoki szogunatu Tokugawa (XVII-XIX w.), poprzez obszerne omówienie reform Meiji (XIX w.), aż po koleje przemian wewnętrznego życia politycznego kraju w XX w. i trudną drogę do ustanowienia demokracji. W tego rodzaju syntezach dziejów państwa czy narodu skupienie uwagi na historii nowszej i najnowszej nie jest niczym niezwykłym, w pracy J.W. Halla występuje jednak jeszcze wyraźniej niż zwykle i wynika zapewne z własnych preferencji badawczych Autora. Jak już wspomniałem, można to zrozumieć, ale pomijanie lub kwitowanie jednym czy dwoma zdaniami wydarzeń równie ważnych, czy wręcz przełomowych musi już wywołać krytykę. Pomijane wydarzenia mają głównie charakter militarny i bogate dzieje japońskich wojen wewnętrznych oraz zewnętrznych Autor traktuje gorzej niż po macoszemu. Dotyczy to zarówno wojen dawniejszych (inwazja mongolska w XIII w.), nowożytnych (kampanie przełomu XVI/XVII w., zakończone bitwą pod Seikigaharą w 1600 r. oraz oblężeniem Osaki w latach 1614-1615, które doprowadziły do ustanowienia szogunatu Tokugawa), jak i najnowszych (przebieg działań wojennych na Dalekim Wschodzie podczas II wojny światowej i klęska Japonii zamknięte na niecałej stronie). W rezultacie otrzymujemy pozycję wartościową i zawierającą duży ładunek solidnej wiedzy, trudną jednak w lekturze, a przy tym bynajmniej nie wyczerpującą tematu. Plusem są natomiast zapewnione przez Wydawnictwo PIW staranna szata graficzna oraz obfity materiał ilustracyjny.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Renesans islamu Adam Mez
Renesans islamu
Adam Mez
Książka dosłownie wiekowa, ale otwierająca oczy. Od pierwszych stron widać jednak, że jest to dzieło niedokończone: najbardziej brakuje mi tutaj ujęcia syntetycznego, jakiejś próby podsumowania i spojrzenia na poszczególne zagadnienia z szerszej perspektywy. Równocześnie nie jest to książka, którą można polecić początkującemu czytelnikowi tego typu pozycji. Mez wychodził z założenia, że pisze dla naukowców, którym podstawowych terminów i postaci ówczesnego świata islamu wyjaśniać nie trzeba. Przedmowa Janusza Daneckiego jest w tym konkretnym przypadku absolutnie obowiązkową lekturą, ponieważ tylko dzięki niej taki laik jak ja jest w stanie pojąć skomplikowane zależności przedstawianej kultury. A mimo to prawie „utonąłem” w zalewie nazwisk, pojęć i nazw miejsc. Ale nie to jest dla mnie prawdziwym problemem „Renesansu islamu”. Najbardziej przeszkadza mi sposób, w jaki autor dzieli narrację na rozdziały. Pozornie mają one duży sens, bo Mez rozpoczyna od imperium i jego właców, aby potem przejść do bardziej szczegółowego spojrzenia na zagadnienia życia codziennego. Jednak impet, z jakim wnika on w materię, jest stanowczo zbyt duży dla czytelnika. Być może stało się tak, bo książka nie została ukończona za życia autora? Może Mez planował jakieś podsumowanie swoich wywodów? Jakby nie było, „Renesans...” był dla mnie dużym, ale na pewno wartym spędzonego nad książką czasu, wyzwaniem. Rzeczowe i neutralne spojrzenie Meza na świat X-wiecznego świata muzułmańskiego bardzo sprzyja poznaniu tej kultury, tylko pozornie tak odmiennej od europejskiej. Nie można nie podziwiać sporych osiągnięć islamu tamtych czasów – czy to na polu literatury i filologii, czy religii i teologii. Książka spełnia swoją rolę jako „okienko” na ten znaczący dla rozwoju olbrzymich połaci trzech kontynentów czas. Jednak jej lektura koniecznie powinna zostać uzupełniona przez nowsze i aktualniejsze pozycje.
Zoltar - awatar Zoltar
ocenił na 6 3 lata temu

Cytaty z książki Historia Indii

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Historia Indii


Ciekawostki historyczne