Grzesznica

Okładka książki Grzesznica
Petra Hammesfahr Wydawnictwo: Bellona literatura piękna
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Sünderin
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
8311100500
Tłumacz:
Barbara Tarnas
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Grzesznica w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Grzesznica

Średnia ocen
6,8 / 10
135 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1094
652

Na półkach: , , , ,

Dziś proponuję Wam pochylić nieznacznie swe strudzone głowy nad niemiecką pisarką kryminałów: Petrą Hammesfahr. Petra i ja spotkałyśmy się po raz pierwszy. Cóż, sama do mnie przyszła, a ja wyraziłąm zachwyt wielce umiarkowany. Dlaczego? Dowody zbrodni znajdziecie poniżej. Jednak zanim to nastąpi: standardowo garść smaczków.

Nasza Petra (swoją drogą posłużę się eufemizmem i napiszę: mało wyrafinowane imię) tworzyć zaczęłą w wieku nastoletnim, a dokładniej 17-letnim. Cóż, pierwsze próby zaistnienia były regularnie niszczone w zarodku (ach, Ci wydawcy...;>). Ale w końcu, w roku jakże pięknym anno Domini 1991 zadebiutowała na łamach bardzo poczytnego pisma... Playboy. Póki co, polscy tłumacze zaofiarowali nam cztery tytuły tej Pani.

Okładka książki daje nam zrozumienia następujące rzeczy: po pierwsze, bezsprzecznie popełniono morderstwo, po drugie: sprawczynią jest kobieta, po trzecie: narzędziem zbrodni okazuje się nóż (o tym małym, acz jakże kłującym moje oczy, błędziku grafika, nieco później).

Pewnego upalnego lipcowego dnia, będąc na plaży wraz z mężem Gereonem i synkiem, Cora Bender postanawia umrzeć. Jednak jej decyzja nie jest wynikiem wszechogarniającego upału. Wprost przeciwnie, jest to decyzja świadoma (o ile do końca świadoma być winna taka decyzja). Wypadki jednak potoczą się inaczej, a głównym bohaterem staje się nożyk, którym Bender uśmierca przypadkowego (czy aby na pewno?) mężczyznę z koca obok, który wymieniał czułości z dziewczyną. W tymi miejscu pragnę zauważyć, iż moim zdaniem grafik umieszczając na okładce taki obrazek ciut przesadził z tym atrybutem zbrodni, hiperbolizując go wizualnie. Mniejsza oto, brnijmy jednak dalej w fabułę, która z każdym krokiem robi się coraz bardziej grząska i grząska, aż zapadamy się po pas w lepkiej mazi naciąganej historii pani Hammesfahr...

Cora nie wydaje się skruszona popełnieniem swego niecnego czynu, wręcz przeciwnie, chce być ukarana i jest gotowa przyjąć na siebie wyrok. Taki niecodzienny obrót spraw, zaskakuje przesłuchujących ją policjantów, którzy pragną z całej mocy zgłębić przyczynę takiego, a nie innego zachowania podejrzanej. I trrrrach! Chwyciwszy nić Ariadny powoli, mozolnie zaczynamy wędrówkę w stronę Prawdy (, których notabene okazuje się kilkanaście). Nieraz trzymany w ręce zwój liny tylko nieznacznie podrażnia delikatną skórę naszych dłoni, a nieraz (i to zdecydowanie częściej) wpija się boleśnie i bezpardonowo i aż do krwii (o tym, we wnioskach). W toku śledztwa na światło dzienne wychodzą kolejno: intrygującego, szokujące, bolesne i demaskujące spraweczki, sprawki i sprawy. Autorka książki zdołała upchnąć w tych, blisko 400 stronach wiele cierpienia i... wiele dziwactw oraz zboczeń. Czegóż my nie znajdziemy w tym galimatiasie: fanatyzm religijny (bardzo, bardzo skrajna wersja!), śmiertelną chorobę, narkotyki, molestowanie seksualne i kazirodczy związek dwóch sióstr (swoją drogą Magdalena to jedna z barwniejszych postaci w tej książce). A wszystko wymieszane ze sobą w proporcjach nierównomiernych i niewspółmiernych z Prawdą, która zaczyna niepostrzeżenie się rozszczepiać doprowadzając nas do wielokrotnych konfuzji (i tego powodu stękamy jak przedwojenny parowóz)

Przebrnąwszy przez mózg Bender można spuścić nieco pary i odsapnąć, wytrzeć pot z czoła i ujrzeć zakończenie: budowa klamrowa? Uff, na szczęście to już koniec.

Wnioski: jestem rozczarowana. Jakiś mało rozgarnięty recenzent określił ten twór (a raczej tworek) mianem "oryginalnego kryminału". W tej opinii jest o jedno słowo za dużo. Po drugie, nie wiedziałam, że lipcowy wypoczynek nazywa się "sobotnią majówką" (no chyba, że w Niemczech weekendy rządzą się innymi prawami niż w Polsce, czy innych krajach...). Drugim wcieleniem Harlana Cobena, ani Stephena Kinga ta pani raczej nie będzie, bowiem w moim mniemaniu pozostaje nieudolną twórczynią, która stara się ze wszystkich sił i siłek stworzyć coś lepszego, niż w rzeczywiostości byt ów jawić się zdaje. Nawet jako tkz. odmóżdżacz nie chcę rekomendować. Kochani, na bibliotecznych, czy księgarnianych półkach stoi na prawdę sporo DOBRYCH kryminałów, a nie emocjonalno-zbrodniczych papek.

Dziękuję.

Ocena: 6/10 (bo polubiłam Magdalenę).
Tekst ukazał się w 2011 r. na stronie:
https://www.photoblog.pl/poczytelnia/86312461/26.html

Dziś proponuję Wam pochylić nieznacznie swe strudzone głowy nad niemiecką pisarką kryminałów: Petrą Hammesfahr. Petra i ja spotkałyśmy się po raz pierwszy. Cóż, sama do mnie przyszła, a ja wyraziłąm zachwyt wielce umiarkowany. Dlaczego? Dowody zbrodni znajdziecie poniżej. Jednak zanim to nastąpi: standardowo garść smaczków.

Nasza Petra (swoją drogą posłużę się eufemizmem i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1499 użytkowników ma tytuł Grzesznica na półkach głównych
  • 792
  • 695
  • 12
246 użytkowników ma tytuł Grzesznica na półkach dodatkowych
  • 156
  • 48
  • 17
  • 7
  • 7
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Petra Hammesfahr
Petra Hammesfahr
Niemiecka pisarka, scenarzystka. Jest autorką powieści kryminalnych i thillerów, w których łączy wątek kryminalny z analizą psychologiczną bohaterów. Należy do najpopularniejszych autorów powieści kryminalnych w Niemczech. Obecnie mieszka w okolicach Kolonii. Ma męża i troje dzieci
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Martwa jesteś piękna Belinda Bauer
Martwa jesteś piękna
Belinda Bauer
"Martwa jesteś piękna" Belinda Bauer 🌼 Jest to powieść, która niezwykle mnie zaskoczyła. Początkowo sprawiała wrażenie, niczym niewyróżniającego się thrilleru. Typowo schematyczna książka kryminalna z wątkiem dziennikarskim. Lecz, im dalej zagłębiałam się w powieść, tym coraz bardziej zachwycałam się fabułą. Książka opowiada o Evie Singer, która była reporterką kryminalną. Jej kariera zawodowa utknęła w martwym punkcie i szukała sprawy, która zachwyci mnóstwo widzów. Padło na zabójstwo rozegrane w wielkim biurowcu. Nie wyróżniało się na tle innych zbrodni, ale obeszło się szumem w całym mieście. Wszystko szło z górki, póki morderca nie zaczął kontaktować się z kobietą. Starał się manipulować reportażami, a z każdą kolejną zbrodnią oczekiwał większej uwagi. Nie uważał, że robi coś złego. Oczekiwał tylko uznania i widowni. Swoje zbrodnie reklamował jako wystawy, były to dla niego godne uznania sztuki. Pragnął, by każdy mógł odczuć piękno umierania. Najciekawszym wątkiem jest stawianie Evy w dość specyficznej sytuacji. Morderca stara się wydobyć z niej, jej najskrytsze myśli oraz uczucia. Stara się udowodnić, że popełnione przez niego zbrodnie nie są niczym złym, a nawet niosą za sobą pozytywne skutki. Zaprasza dziennikarkę na swoje wystawy i oczekuje od niej zrozumienia. Książka zdecydowanie jest warta uwagi. Wyróżnia się na tle innych kryminalnych powieści i genialnie wciąga czytającego. Bardzo ciekawym zabiegiem jest to, że fabuła nie skupia się głównie na mordercy, nie jesteśmy w stanie bliżej go poznać i odczuć jego prawdziwych intencji. Wszystko obraca się wokół dziennikarki i oddziaływania zabójcy na jej umysł.
Aleksandra vv - awatar Aleksandra vv
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Kobieta w oknie A.J. Finn
Kobieta w oknie
A.J. Finn
Kobieta w oknie” to hołd dla klasyki kina i literatury, zamknięty w czterech ścianach nowojorskiej kamienicy. Czy to genialny thriller, czy tylko sprawny miks znanych schematów? ​Klimat i bohaterka ​Główna bohaterka, Anna Fox, to postać, którą albo się współczuje, albo ma się ochotę nią potrząsnąć. Cierpi na agorafobię – od miesięcy nie wyszła z domu. Jej świat to wino, stare filmy Hitchcocka i podglądanie sąsiadów przez obiektyw aparatu. Finn świetnie oddaje duszny, klaustrofobiczny klimat jej izolacji. Jako czytelniczka czułam ten ciężar i niepewność – czy to, co widzi Anna, dzieje się naprawdę, czy jest wynikiem mieszania leków z alkoholem? ​Co mi się podobało? ​Nawiązania filmowe: Jeśli kochasz „Okno na podwórze” Hitchcocka, poczujesz się jak w domu. Autor bawi się motywami starego kina. ​Zwroty akcji: Choć początek ciągnie się dość wolno (trzeba przebrnąć przez pierwsze 100-150 stron), to finałowe rozdziały są jak jazda bez trzymanki. Rozwiązanie tajemnicy jest naprawdę satysfakcjonujące. ​Emocje: To nie jest tylko kryminał. To historia o traumie, stracie i o tym, jak umysł potrafi nas oszukiwać, by przetrwać ból. ​Co mogłoby być lepsze? ​Tempo: Książka rozkręca się powoli. Dla czytelnika, który szuka akcji od pierwszej strony, może być nużąca. ​Schematy: Wiele motywów wydało mi się znajomych (podobieństwo do „Dziewczyny z pociągu” jest uderzające). ​Podsumowanie – dla kogo jest ta książka? ​„Kobieta w oknie” to idealna lektura na wieczór, gdy dzieci już śpią, a Ty chcesz zanurzyć się w mrocznej, niepokojącej atmosferze. To thriller psychologiczny w starym stylu – niespieszny, skupiony na detalach i psychice bohaterki.
Justikiusti - awatar Justikiusti
ocenił na 7 2 miesiące temu
13 minut Sarah Pinborough
13 minut
Sarah Pinborough
Trzynaście minut... byłaś martwa przez prawie kwadrans, a teraz musisz na nowo poskładać życie. Niemalże utonęłaś w lodowatej rzece, co przecież nie przydarza się dziewczynom takim jak Ty – najpopularniejszym w szkole, nadającym rytm wyselekcjonowanej ekipie, zawsze modnie ubranym i trwoniącym pieniądze na zachcianki. Młode kobiety, zawiadujące elitą trójcy Barbie, nie łapią chciwie powietrza w ciągu nocy, przypominając sobie jak gałęzie raniły ich ciało, a rwący nurt próbował porwać je w swoje objęcia na zawsze. Co poszło nie tak? Co pamiętasz? Co naprawdę pamiętasz?! Dlaczego inteligentny strateg i śmiała towarzyska planistka znalazła się porzucona w wodzie niemalże bez życia w samym środku nocy? “Możemy się od siebie różnić - my, trzy przyjaciółki - ale wszystkie kochamy teatr, w życiu i na scenie. Uwielbiamy szkolne przedstawienia. Tam się spełniamy.” Natasha, Jenny i Hayley. Elitarna świta - królowa szkoły i jej dwie przyboczne. Jesteś tą pierwszą, warunkiem sine qua non, przywódcą wciąż wyznaczającym trendy i podejmującym decyzje, choć przez trzynaście minut nie byłaś niczym. Wyłowiona z rzeki w ostatnim momencie, próbujesz przypomnieć sobie, jak w ogóle się tam znalazłaś. Żadnych panicznych kroków - wszak nie wiadomo, kto jest odpowiedzialny za doprowadzenie do niedoszłej zbrodni. Czy w ogóle jakaś była zamierzona? Licealny zamach stanu na kogoś, komu można jedynie zazdrościć? Choć... czy aby na pewno? Będąc zawsze na świeczniku; stojąc nieprzerwanie w świetle reflektorów, obnażającym wszystkie blaski i cienie, wklęśnięcia i wypukłości, piękno oraz brzydotę... również można poczuć się zmęczonym. Zmaltretowanym wieczną grą, ułudą i dostosowywaniem entej wersji siebie do tego co wypada, wolno i ludzie powiedzą. Współczuć nie można zaś komuś, kto sam wybrał a przy tym w znacznej części wykreował swój los... popełniwszy przy tym tylko jeden błąd. Trzynaście minut... “Piękny granat, ale czerń mnie przerażała. Zamknęłam oczy. Ta czerń była jeszcze gorsza - znajdowała się we mnie. W mojej głowie. Zjadała mnie. Trzynaście zakrętów na drodze. Trzynaście minut śmierci.” Pewnego dnia zniknęły Twoje piękne ciemne włosy, rozjaśnione na sztucznie platynowy blond. Wyćwiczyłaś nadprogramowe kilogramy, a posiłki przemieniły się w skubanie sałaty i przesuwanie dawniej lubianego jedzenia po talerzu. Perfekcyjna. Musisz być idealna. W końcu bez Ciebie... szkoła może i dalej by istniała, ale nie miałby kto nadawać jej rytmu i lśnić szczerozłoto jak król. Wszyscy rozstępują się przed trójką Barbie na korytarzu, zupełnie niczym woda przed pewnym biblijnym – o tak, dokładnie tak miało to wyglądać. Na to pracowałaś. Przewodzisz orszakowi, idąc po środku i o krok przed nim. Z tyłu po lewej wizualna kopia numer jeden, Jenny. Trzpiotka chichotka, mentalna idiotka, definitywnie wydymka. Idealny potakiwacz o niezaprzeczalnych walorach aparycyjnych. Cóż, każdy ma choć małą zaletę. Po prawej kroczy druga kalka imieniem Hayley – wybitne osiągnięcia w sporcie, dobre wyniki w nauce, kawałek jeszcze niezepsutego serca. Przeciwwaga tej pierwszej, bo... jako ktoś ponadprzeciętny nie lubisz się nudzić. Świat, nawet twój Barbie-świat, pełna blichtru i plastiku rzeczywistość, nie zniósłby obok siebie dwóch Jenny. Nie zawsze zresztą złożone przez Ciebie trio wyglądało w ten sposób. Dawniej zamiast prawej przybocznej na Twojej orbicie majaczyła jedynie Rebecca – pierwsza prawdziwa przyjaciółka. Taka od piaskownicy, dorastania, blasków z cieniami oraz radościo-słabości. Ta, której pozbyłaś się, jak tylko przestała wizualnie i intelektualnie pasować do kreowanego przez Ciebie obrazka; picture perfect. Becca kochająca jedzenie, swój emo-styl, niewyparzony język, czerń na głowie i niemodny makijaż do bezmetkowej odzieży. Bex, której... postanawiasz w przypływie chwili powierzyć pewną misję. A może tylko ustawić ją znów na szachownicy dokładnie tam, gdzie chciałaś. “Zawsze. To słowo ją prześladowało. Przyjaciółki na zawsze. Zawsze będę Cię kochać. Zawsze okazało się bardzo nietrwałe.” Trzynaście minut... co pamiętasz? Co tak naprawdę pamiętasz z tego czasu, kiedy mokry materiał oblepiał Twoje ciało, a spacerujący z psem mężczyzna cudem na nie natrafił i w ostatniej chwili wezwał odpowiednie służby? Kto wysłał do Ciebie wiadomość o tajemniczym spotkaniu w środku mroźnej nocy i po co to uczynił? Odmawiasz poddania się hipnozie, która mogłaby to wyjaśnić - za bardzo przypomina niedawne tonięcie. Przesłuchania dociekliwej policjantki nie rozjaśniają zaciemnionych zakamarków pamięci. Nie pomagają również sesje u psychologa, jakich wynikiem są jedynie coraz większa irytacja oraz fakt, że zaczynasz prowadzić pamiętnik. Przelewasz swoje uczucia i myśli na papier, próbując uwierzyć, że w ten sposób przypomnisz sobie wszystkie kawałki strzaskanej i prawie na wskroś tragicznej układanki. Uciekałaś przed kimś i wpadłaś do rzeki? Jakaś osoba odurzyła Cię i próbowała zamordować? Przecież dziewczyna taka jak Ty nigdy sama nie chciałby odebrać sobie życia i to w tak mało widowiskowy sposób. Kolejne strony dziennika zapisane eleganckim pismem. Artykuły w gazetach, próbujące dociec, co przydarzyło się złotej Barbie. Przyboczne – z jednej strony pomagające Ci wrócić do codzienności, lecz z drugiej zachowujące się coraz bardziej tajemniczo oraz nerwowo. Czyżby te dwie stworzone przez Ciebie istotki próbowały wybić się na niepodległość? A może to wszystko to ich sprawka? Nie ufasz już absolutnie nikomu, ze sobą samą na czele. Została Ci jedynie wiara w Rebeccę - most łączący przeszłość z teraźniejszością, po którym nigdy nie planowałaś już przejść. Niemy wyrzut sumienia; szkolny odludek, jakiego sama skazałaś na towarzyskie nieistnienie. Czy zwrócenie się do niej z pomocą jest jakkolwiek rozsądne? “Słońce świeciło jasno i (...) po raz pierwszy i ostatni w swoim krótkim, niespełnionym życiu znalazła się w jego blasku jak w świetle reflektora.” Co innego Ci pozostało? Dzienny teatr szkolny; nocny teatr cieni. Trzynaście minut śmierci. Trzynaście małych śmierci. Trzynaście wielkich ciemności zestawionych z ułudą życia. Trzynaście nieszczęsnych szczęść. “Lubię plany. Lubię szczegóły. Nie przepadam za improwizacją. Ale obie gramy w szachy. Jeśli ktoś potrafi zastawić skuteczną pułapkę, to tylko my.” Gdybym miała wskazać jednego autora, będącego moim personalnym guru, ikoną kreacji nieodkładalnych thrillerów, bez ani sekundy wahania wskazałabym pochodzącą z Anglii Sarah Pinborough - pisarkę, która nie ma na koncie ani jednej niewidowiskowej czy nieidealnej książki. Po “Co kryją jej oczy” do dziś zbieram przysłowiową szczękę z podłogi, a klepki z sufitu (piątej dalej brak), choć czytałam ją dwa lata temu. “Insomnia” w minionych 366 dniach otrzymała ode mnie ponadskalowe 12/10 punktów, łącząc w sobie niesamowity klimat, element nadnaturalności i kaskadową piramidę emocjonalną, jaką w thrillerach cenię najbardziej. Recenzowane tym razem “13 minut” rozpoczęło się wręcz zwodniczo spokojnie, zapowiadając opowieść o zbrodni, dotykającej popularną nastolatkę, która przez niespełna kwadrans pozostawała martwa. Podejrzenia względem najbliższego otoczenia, ukazanie perspektywy jej odrzuconej przyjaciółki, wstawki z przesłuchań oraz konsultacji psychologicznych... Próżno znaleźć moment, w jakim Pinborough wrzuca każdy z elementów fabuły do miksera i nastawia go na takie obroty, że po chwili wybuchają one w zupełnie innym kształcie, składającym się w kompletnie niespodziewanie odmienną całość. Podejrzewane na początku rozwiązania okazują się niemożliwe - w głowie czytającego rodzą się więc kolejne, które... też nie do końca pasują. Sarah w sposób mistrzowski gubi i myli kolejne tropy, na domiar wspaniałego szokując jeszcze samym finałem. Prosty w początkowych rozdziałach język zyskuje tajemniczej, mrocznej i poetyckiej barwy, oplatającej dusznymi mackami. Teoretycznie klarowna narracja ewoluuje z kolei w tragiczny teatr cieni. Sztukę życia, przetrwania i umierania, w jakiej próżno szukać szczęśliwych zakończeń. A może przeciwnie - tę, w której każdy dostanie to, na co zasłużył. Tylko względem kogo: pana czerni czy bieli? Pasowałby tu Shakespeare: “Świat jest teatrem – aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają” - właśnie w tym przekładzie, który jako pierwszy zwrócił moją uwagę nad polonistyczną salą gimnazjalną, na zawsze zapisując się w żyłach. Z całą mocą podtrzymuję: Sarah Pinborough jest mistrzem thrillerów. Niedoścignionym literackim wzorem mrocznych kreacji i tworzenia pełnych suspensu, widowiskowych fabuł. Mogłabym wręcz pokusić się o hasło: chcesz napisać thriller doskonały - zrób to jak Pinborough. 10/10 “Muszę się wziąć w garść. Ja nie popełniam błędów. Jestem i zawsze byłam precyzyjna. Jestem strategiem.” instagram.com/thrillerly
Thrillerly - awatar Thrillerly
ocenił na 10 1 rok temu
Surogatka Louise Jensen
Surogatka
Louise Jensen
Od samego początku Surogatka mnie zaskoczyła. Spodziewałam się raczej powolnej, przewidywalnej historii, a tymczasem Louise Jensen od razu wrzuciła mnie w świat pełen pytań i niedopowiedzeń. To jedna z tych książek, gdzie im więcej stron przeczytasz, tym więcej pytań się pojawia. Z każdą kolejną sceną miałam wrażenie, że grunt pod nogami staje się coraz mniej stabilny. Fabuła wydaje się prosta: Kat i Nick od dawna starają się o dziecko. Próby adopcji kończą się fiaskiem, a ich marzenie o rodzicielstwie zdaje się coraz bardziej nierealne. Wtedy na horyzoncie pojawia się dawna przyjaciółka Kat – Lisa – z propozycją, która mogłaby odmienić ich życie. Ale to, co na początku wygląda jak dar od losu, bardzo szybko okazuje się początkiem koszmaru. Relacje, którym Kat ufała najbardziej, zaczynają się rozpadać, a wspomnienia przeszłości wracają z ogromną siłą. To, co naprawdę podobało mi się w tej historii, to atmosfera niepewności. Jako czytelnik cały czas czułam się jak w grze – nie wiedziałam, kto mówi prawdę, kto manipuluje, a które wydarzenia mogą być tylko wyobrażeniem Kat. Było to uczucie, które trzymało mnie w napięciu do samego końca. I właśnie zakończenie zrobiło na mnie największe wrażenie – plot twisty naprawdę mnie zaskoczyły, szczególnie wyjaśnienie przeszłości Kat i cała postać Lisy. Nie ukrywam, że Kat jako bohaterka momentami mnie irytowała. Była bardzo skupiona na swoim pragnieniu macierzyństwa i miałam wrażenie, że nie zawsze potrafiła spojrzeć na swojego męża z wyrozumiałością. Ale z drugiej strony – to sprawiło, że wydała mi się bardziej prawdziwa. Ludzie często w obliczu ogromnego pragnienia lub traumy nie zachowują się idealnie, tylko egoistycznie, i to widać w jej postaci. Styl Louise Jensen przypadł mi do gustu. Autorka pisze lekko, a książkę pochłania się szybko, ale jednocześnie potrafi świetnie budować napięcie. Cenię sobie thrillery, które nie są przeładowane niepotrzebnymi opisami, a jednocześnie zostawiają we mnie poczucie niepokoju – Surogatka właśnie taka była. To książka, którą poleciłabym przede wszystkim fanom thrillerów psychologicznych – szczególnie tym, którzy lubią historie o rodzinnych sekretach, niepewności i o tym, jak cienka jest granica między zaufaniem a zdradą. Nie jest to literatura, która przestraszy czytelnika, ale na pewno taka, która wciągnie i nie pozwoli łatwo zapomnieć.
Ksiazkowy_update - awatar Ksiazkowy_update
ocenił na 7 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Grzesznica

Więcej
Petra Hammesfahr Grzesznica Zobacz więcej
Petra Hammesfahr Grzesznica Zobacz więcej
Petra Hammesfahr Grzesznica Zobacz więcej
Więcej