Ex Machina. Tom 1
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Ex Machina (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Ex Machina: The Deluxe Edition Book One
- Data wydania:
- 2018-05-17
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-05-17
- Data 1. wydania:
- 2014-01-08
- Liczba stron:
- 276
- Czas czytania
- 4 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328134270
- Tłumacz:
- Tomasz Kłoszewski
Pierwszy tom nowej, pięciotomowej serii łączącej kryminał, thriller polityczny i science fiction z opowieścią superbohaterską.
Początek XXI wieku, Nowy Jork. Inżynier Mitchell Hundred ulega wypadkowi i w niewytłumaczalny sposób zostaje obdarzony niezwykłymi mocami. Zaczyna rozumieć mowę maszyn i urządzeń. Mężczyzna postanawia wykorzystać swój dar, żeby pomagać ludziom. Kiedy po udaremnieniu zamachu terrorystycznego zostaje bohaterem tłumów, porzuca jednak rolę zamaskowanego obrońcy i postanawia ubiegać się o urząd burmistrza Nowego Jorku. Wierzy, że zdoła doskonale połączyć sprawowanie władzy z działalnością na rzecz społeczeństwa. Nie wie jeszcze, jak wiele napotka przeszkód: intryg politycznych, zagadek kryminalnych, nadnaturalnych mocy, a także problemów miłosnych...
Scenariusz opowieści napisał słynny amerykański twórca Brian K. Vaughan (Y – Ostatni z Mężczyzn, Saga), zdobywca aż dziesięciu Nagród Eisnera. Rysunki są dziełem Tony’ego Harrisa (Starman), również laureata Nagrody Eisnera. Komiks dla dorosłych.
Kup Ex Machina. Tom 1 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Ex Machina. Tom 1
Egmont lubi zaskakiwać. Sporą niespodzianką była na pewno decyzja o szerszym zaprezentowaniu polskiemu czytelnikowi oferty Vertigo, imprintu DC Comics. Nie sądziłem, że na naszym rynku pojawią się tak liczne tytuły tego wydawnictwa, przeznaczone przecież w znacznej mierze dla dojrzałego odbiorcy, wymagające większego oczytania i pewnej wiedzy ogólnej, bardzo różne od wciąż dominującego u nas trykociarstwa. To w ramach Vertigo światło dzienne ujrzały tak znakomite i popularne serie jak „Sandman”, "Kaznodzieja" czy „Baśnie”. Kolejną, na której warto zawiesić oko, jest bez wątpienia „Ex Machina”, która w błyskotliwy sposób łączy motywy superhero z kryminałem i politycznym thrillerem. W wyniku dziwnego wypadku Mitchell Hundred zostaje obdarzony nadprzyrodzonymi mocami. Mężczyzna zyskuje zdolność komunikowania się z urządzeniami mechanicznymi i wydawania im poleceń. Chcąc wykorzystać nabyte w ten sposób umiejętności, za namową kilku zaufanych ludzi postanawia zostać pierwszym amerykańskim superbohaterem z krwi i kości. Zwalczanie przestępczości okazuje się jednak trudniejsze niż się początkowo wydawało, co skłania go do poszukiwania innej drogi realizacji własnych ambicji. Decyduje się na karierę polityczną i postanawia wystartować w wyborach na burmistrza Nowego Jorku. Wygrana to początek nowej, pełnej innego typu zagrożeń, ścieżki. Próby łączenia komiksu superbohaterskiego z bardziej przyziemnymi motywami nie są niczym nowym. Twórcy od czasu do czasu decydują się na odmitologizowanie zamaskowanych herosów, a traktujące o tym tytuły nader często nader często można określić jako nieprzeciętne, wspomnę choćby o „Strażnikach” czy „Czarnym Młocie”. Vaughan po części także ową tematykę eksploatuje, chociaż w „Ex Machinie” nie dostajemy próby zdezawuowania mitu superbohaterstwa. Autor koncentruje się na nieco innych aspektach zagadnienia – u niego bohater próbował przywdziać kostium i pomagać ludziom, nawet przez pewien czas działał pod pseudonimem Potężna Machina, jednak szybko okazuje się, że mimo odpowiednich umiejętności i finansowego zaplecza zwyczajnie nie do końca się do tej aktywności nadaje. Vaughan pokazuje czytelnikowi motyw powołania z lekkim przymrużeniem oka, dając do zrozumienia, że nie zawsze można robić to, o czym się marzyło, a do celu prowadzi więcej niż tylko jedna droga. „Ex Machina” skupia się na kilku równorzędnych elementach. Jest to na przykład prezentacja zagadnień dzielących społeczeństwo. Autor zagłębia się w tematy małżeństw homoseksualnych i rasizmu, przedstawiając te zagadnienia jako okazję do pokazania pracy polityka od kuchni i zaprezentowania różnych spojrzeń na dosyć kontrowersyjne zagadnienia. Mimo że Vaughanowi wyraźnie bliżej tu do przekonań liberalnych (przynajmniej wnioskując z tego, jak owe sprawy przedstawia), unika, na szczęście, nachalnej postępowości i przekonywania do swoich poglądów na siłę. Amerykanin pisze z dużym wyczuciem, a efekty jego pracy nie powinny ani zgorszyć co bardziej konserwatywnych odbiorów, ani rozczarować tych bardziej otwartych. W takich tematach trudno stać na środku, ale w „Ex Machinie” zasadniczo ta niełatwa sztuka udała się doskonale. Pierwszy zbiorczy tom „Ex Machiny” to przy tym także, a może przede wszystkim, bardzo sprawnie napisana opowieść kryminalna z domieszką thrillera. Warstwa akcyjna jest satysfakcjonująca także dzięki dwutorowej narracji. Vaughan przedstawia nie tylko wydarzenia dziejące się obecnie, ale też te sprzed wyboru Mitchella na stanowisko burmistrza, co znacząco pogłębia świat przedstawiony, dając historii szerszy kontekst. Warto też zaznaczyć, że bardzo dobre wrażenie sprawia kreacja bohaterów i łączących ich relacji. Autor bez dwóch zdań ma dobrą rękę do pokazywania związków i zależności między ludźmi, pokazując różne punkty widzenia i ich wzajemne przenikanie się. Ilustracje do „Ex Machiny” tworzą klimat bardzo… „przyziemny”. Tony Harris porusza się w dosyć realistycznej konwencji i raczej stroni od większych wizualnych fajerwerków. Podczas oglądania grafik w albumie podobać może się chociażby duża dbałość rysownika o szczegóły, co odpowiednio pogłębia obraz świata. Całość utrzymana jest raczej w stonowanej i zimnej kolorystyce, która zabiera ilustracjom odrobinę wyrazistości, do czego jednak po kilkunastu stronach można się w pewnym stopniu przyzwyczaić. Trochę lepiej mogłoby być w przypadku teł niektórych kadrów, które miejscami wydają się zapomniane i pokolorowane na odczepnego. Jednak patrząc całościowo, warstwa graficzna stoi na wysokim poziomie. Wydaje się, że nie bez powodu „Ex Machina” zdobyła w 2005 roku nagrodę Eisnera za najlepszą nową serię. Ten cykl faktycznie robi wrażenie, zwłaszcza dzięki pełnemu wyczucia połączeniu motywów superbohaterskich z gatunkiem, w którym herosów zazwyczaj trudno szukać, czyli politycznym thrillerem/kryminałem. Paradoksalnie jest to chwila odpoczynku od trykociarzy, zwłaszcza tych od DC i Marvela, bo Vaughan, owszem, korzysta z paru gatunkowych schematów, ale twórczo je zmienia, sprawiając, że ten tytuł z miejsca staje się kolejnym mocnym punktem w katalogu wydawnictwa Egmont. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2018/06/ex-machina-tom-1-recenzja.html oraz na łamach serwisu Szortal - http://szortal.com/node/14438
Oceny książki Ex Machina. Tom 1
Poznaj innych czytelników
169 użytkowników ma tytuł Ex Machina. Tom 1 na półkach głównych- Przeczytane 93
- Chcę przeczytać 76
- Posiadam 29
- Komiksy 17
- Komiks 12
- Komiksy 4
- Komiks 3
- Chcę w prezencie 2
- Ulubione 2
- 2018 2
Opinia
Co by się stało, gdyby na świecie pojawił się człowiek z nadnaturalnymi mocami? Na to pytanie, w sposób bardzo interesujący starają się odpowiedzieć Brian K. Vaughan (scenariusz) oraz Tony Harris (rysunek), przy współudziale JD Mettlera (kolor) i Toma Feistera (tusz). Oto przedstawiają wam Mitchella Hundreda, znanego też jako Potężna Machina. człowieka, który w wyniku wypadku, a jakżeby inaczej, zyskał zdolność komunikowania się z maszynami i narzucania im swej woli. Jest też osobą nie radzącą sobie zbyt dobrze w roli superbohatera, gdzie więcej z jego pracy jest szkody niż pożytku, a komisarz policji miasta Nowy Jork, najchętniej wpakowałaby "bohatera" za kratki. Dlatego Mitchell porzuca swój, wcale nie lateksowy, strój, ujawnia swą tożsamość i postanawia zostać... burmistrzem Nowego Jorku. Osiąga to, ale nie zdaje sobie sprawy, ze świat do którego wszedł jest znacznie groźniejszy niż bandyci na ulicy.
Komiks jest w praktyce mieszaniną kilku gatunków, ale dominują dwa - thriller polityczny i science fiction nastawiony na superhero. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze lekka mydlana opera będąca wypełniaczem prowadzącym wątki romansowe. Wszystkie te elementy świetnie z sobą współgrają, dając czytelnikowi bardzo bogaty w treść i niezwykle realistyczny od strony fabularnej komiks, skierowany ewidentnie do dorosłego czytelnika, mającego choć blade pojęcie jak wygląda scena polityczna w USA. Większość fabuły tego tomu rozgrywa się w latach 1999-2002, zatem obejmuje swymi ramami tragedię z 11 września 2001 roku. Tutaj otrzymujemy jej alternatywny finał, choć nie tak radosny, jakby część czytelników mogła oczekiwać. Nie jest to jedyny element, który uległ zmianie, ale typowe problemy nękające Nowy Jork oraz USA i świat, pozostały.
Niemniej cały komiks, mimo skakanki pomiędzy różnymi wydarzeniami w wyżej opisanym przedziale czasu, zaczyna się w 2005 roku. Burmistrz Hundred tak naprawdę opowiada historię swego urzędu, która doprowadziła go do jakiejś, bliżej nie określonej, dramatycznej chwili. W trakcie pierwszych dwóch rozdziałów tego albumu poznajemy trochę sekretów głównego bohatera, ale to wszystko wygląda bardzo mgliście. Kolejne dwa rozdziały rozwiewają kilka wątpliwości, jednak nadal daleko czytelnikowi do uzyskania pełnego obrazu przeszłości Hundreda. Osobiście poczytuję to za ogromny plus, bo fabuła jest tak poprowadzona, ze ciągle mi mało i chce wiedzieć więcej, a to jest najważniejsze.
Spory kawałek fabuły poświęcono Potężnej Maszynie, czyli zamaskowanemu herosowi, w którego wcielał się Hundred, aby ratować ludzi. Pseudonim może wydawać się śmieszny, ale wcale taki nie jest i posiada bardzo mocne odniesienie do społeczeństwa Amerykanów. Tutaj na szczęście Vaughan wyjaśnia ustami głównego bohatera, dlaczego ten przydomek jest taki ważny. Niemniej nasz super bohater do najlepszych nie należy. Naraża miasto na szkody, choć nie robi tego celowo, większość jego akcji nie przynosi jakichś oszałamiających rezultatów, a komisarz policji Angotti potrafiła potraktować go pałką. Ich pierwsze spotkanie zdecydowanie nie należało do najprzyjemniejszych, choć po ujawnieniu swej tożsamości i zdobyciu fotela burmistrza Nowego Jorku, Hundred i Angotti stają się dobrymi przyjaciółmi, choć nadal tylko na stopie zawodowej.
Nie jest to jedyna kobieta w życiu Hundreda, co jest oczywiście tematem mediów. Młody, posiadający nadludzkie moce i polityczną władzę, a do tego przystojny, jest najlepszą partią do wzięcia. Vaughan i Harris idealnie wykorzystali ten motyw, aby pokazać problemy społeczne na tle rasowym oraz obyczajowym. Wątki te potrafią wić się długo i mają całą masę odniesień do ówczesnej, ale też obecnej, sytuacji politycznej. Kontrowersyjna artystka, gejowski ślub, śnieżyca stulecia i tajemniczy morderca, powiązania z burmistrza z FBI i NSA. To są stałe elementy tego komiksu, które budują napięcie i dają czytelnikowi rasowy thriller polityczny z najwyższej półki.
Nadal jest to jednak komiks superbohaterski, o czym autorzy nie pozwalają nam zapomnieć. Tajemnicze symbole, zdolności burmistrza oraz tajemnicza postać z jego przeszłości, określana wrogiem numer jeden. Na tym polu sporą rolę odgrywają przyjaciele burmistrza w osobach rosyjskiego żyda o ksywie Kreml i jego szefa ochrony Ricka Bradbury'ego. Obaj pomagali Hundredowi gdy ten był Potężną Maszyną, wyposażając go w gadżety, osłaniając i zajmując się wywiadem. Niestety po porzuceniu stroju i wejściu w świat polityki ich drogi nieco się rozeszły. Bradbury pozostał przy boku przyjaciela, jako szef jego ochrony, zaś Kreml wolał usunąć się w cień. Nie ufa politykom, woli swoje życie na Coney Island i marzy o powrocie Potężnej Machiny. Obie postacie są jednak o wiele bardziej rozwinięte fabularnie niż początkowo przypuszczałem.
Pierwszy tom "Ex Machina" strasznie mi się spodobał. O wiele bardziej niż "Jessica Jones: Alias", która swego czasu zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Tutaj jednak czuję się o wiele, wiele lepiej. To naprawdę mocna rzecz, która ma szansę rozwinąć się niezwykle ciekawie, a znając inne prace Vaughana, na pewno nie zawiodę się na finale. Czekam zatem z niecierpliwością na kolejny album, zapowiedziany na październik tego roku. Na koniec dodam, że warto przeczytać zamieszczone w komiksie noty od autorów, które znajdują się na końcu albumu. Pozwolą one nam zrozumieć, ile pracy musieli włożyć w powstanie tego komiksu.
Co by się stało, gdyby na świecie pojawił się człowiek z nadnaturalnymi mocami? Na to pytanie, w sposób bardzo interesujący starają się odpowiedzieć Brian K. Vaughan (scenariusz) oraz Tony Harris (rysunek), przy współudziale JD Mettlera (kolor) i Toma Feistera (tusz). Oto przedstawiają wam Mitchella Hundreda, znanego też jako Potężna Machina. człowieka, który w wyniku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to