Efekt Rosie

Okładka książki Efekt Rosie autora Graeme Simsion, 9788380080638
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Efekt Rosie
Graeme Simsion Wydawnictwo: Media Rodzina Cykl: Don Tillman (tom 2) Seria: Gorzka Czekolada literatura piękna
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Don Tillman (tom 2)
Seria:
Gorzka Czekolada
Tytuł oryginału:
The Rosie Effect
Data wydania:
2016-04-30
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-30
Data 1. wydania:
2014-09-24
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380080638
Tłumacz:
Maciej Potulny
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Efekt Rosie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Efekt Rosie i



Przeczytane 790 Opinie 186 Oficjalne recenzje 98

Opinia społeczności książki  Efekt Rosie i



Książki 5943 Opinie 1295

Oceny książki Efekt Rosie

Średnia ocen
6,9 / 10
404 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
43
43

Na półkach:

Wspaniała książka, z resztą podobnie jak cała seria, w zabawny i mądry sposób poruszająca temat autyzmu, doskonała na wakacje lub inny wolny czas, z zapartym tchem i ciągłym uśmiechem śledzimy w niej losy głównego bohatera, lektura odprężająca i bardzo przyjemna że względu na lekkość języka, polecam serdecznie 🥰🥰

Wspaniała książka, z resztą podobnie jak cała seria, w zabawny i mądry sposób poruszająca temat autyzmu, doskonała na wakacje lub inny wolny czas, z zapartym tchem i ciągłym uśmiechem śledzimy w niej losy głównego bohatera, lektura odprężająca i bardzo przyjemna że względu na lekkość języka, polecam serdecznie 🥰🥰

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

890 użytkowników ma tytuł Efekt Rosie na półkach głównych
  • 479
  • 401
  • 10
145 użytkowników ma tytuł Efekt Rosie na półkach dodatkowych
  • 81
  • 16
  • 13
  • 10
  • 10
  • 8
  • 7

Tagi i tematy do książki Efekt Rosie

Inne książki autora

Graeme Simsion
Graeme Simsion
Graeme Simsion był programistą i specjalistą od baz danych, zanim nie założył firmy konsultingowej Simsion Bowles & Associates w 1982. Gdy ją sprzedawał w 1999, liczyła już siedemdziesięciu pracowników w trzech miastach. Graeme Simsion zdobył międzynarodową renomę w dziedzinie zarządzania danymi i jest autorem podręcznika modelowania danych. Założył również firmę importującą i dystrybuującą wina, Pinot Now, oraz handlującą antykami, Roy’s Antiques. Niedawno zrezygnował z posady naukowca na Uniwersytecie w Melbourne. Jego żona Anne jest profesorem psychiatrii i autorką romansów erotycznych. Mają dwoje dzieci. W 2007 roku, po uzyskaniu doktoratu z informatyki, Graeme zapisał się na kurs dla scenarzystów w Royal Melbourne Institute of Technology. W 2010 roku jego scenariusz Projekt “Rosie” zdobył prestiżową nagrodę Australian Writers Guild / Inception Award for Best Romantic Comedy Script. Następnie na kanwie scenariusza stworzył powieść, która w czerwcu 2012 roku otrzymała nagrodę Victorian Premier’s award dla najlepszej niewydanej książki. W przeciągu pół roku prawa do książki kupiło 35 krajów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana Mamen Sánchez
Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana
Mamen Sánchez
Książka wydana w ramach lubianej przeze mnie serii wydawnictwa Media Rodzina – „Gorzka czekolada”. Polowałam na nią od pewnego czasu, dowiedziawszy się, że jej bohater – zniknięty w tytule Atticus Craftsman – jest, jak ja, fanem herbaty Earl Grey. Książka przyszła do mnie sama, wyłożona na blat przez czytające w moich myślach już nie pierwszy raz panie bibliotekarki. Earl Grey okazał się wprawdzie być marki Twinings, do tego w torebkach (nie przepadam), jednak mimo to lekturę uznałam za całkiem miłą i przyjemną. Według zapewnień na okładce jest to „komedia romantyczna, komedia omyłek i kryminał w jednym”. Może i tak, choć mnie tego rodzaju stwierdzenia raczej odstraszają niż zachęcają. Na pewno jest tu trochę komizmu, pojawia się wątek miłosny, nawet więcej niż jeden. Czepiłabym się tylko tej komedii omyłek. Tak czy siak, miłe jest to (bo zawsze lubię czytać o księgarniach, bibliotekach i wydawnictwach), że rodzina Craftsmanów to angielscy właściciele wydawnictwa z długą już tradycją, obejmującą także nadawanie kolejnym dziedzicom imion słynnych postaci literackich (co wyjaśnia skąd wziął się w tytule Atticus). Autorka powieści uczyniła ich tak angielskimi jak tylko mogła, niebezpiecznie balansując momentami na krawędzi, lecz na szczęście z niej nie spadając. Akcję usytuowała jednak w Hiszpanii, gdyż tam umieściła jedną z licznych filii wydawnictwa, mającą zostać zlikwidowaną z powodu swojej nierentowności. To niewdzięczne zadanie przypadło właśnie Atticusowi, który po przybyciu do Madrytu i zapoznaniu się z sytuacją (oraz z pięcioma pracującymi dla Craftsmanów Hiszpankami, w tym jedną nader cudnej urody) niespodziewanie (w każdym razie jak dla kogo) zniknął. W związku z tym do akcji wkroczył również hiszpański policjant, inspektor Alonso Jandalillo, marzący o tym, by przypominać don Kichota z Manchy nie tylko z imienia (dlatego każe się nazywać Manchego), ale i z wiekopomnych czynów. Wszystkich bohaterów, a pojawia się tu ich wielu, Sánchez nakreśliła dość grubą, za to położoną z sympatią, a momentami wręcz czułością, kreską, co sprawiło, że czytelnik bez trudu przymyka oko na śmiałe pomysły fabularne i macha ręką na prawdopodobieństwo. Miłe, sympatyczne, idealne jako odskocznia od potężniejszych lektur, jak również od życia.
momarta - awatar momarta
oceniła na 6 1 rok temu
Arystokratka w ukropie Evžen Boček
Arystokratka w ukropie
Evžen Boček
Jeśli ktoś myślał, że życie w czeskim zamku to eleganckie przyjęcia, dostojne konwersacje i aksamitne wieczory przy kominku, „Arystokratka w ukropie” udowadnia, że jest wręcz przeciwnie – i właśnie w tym tkwi jej cały urok. Evžen Boček ponownie prowadzi nas do Kostki – tej dziwacznej mieszanki arystokratycznej ruiny i rodzinnego domu, w którym zdrowy rozsądek zawsze stoi w cieniu ekscentrycznych pomysłów mieszkańców. Wiosna w Kostce nie jest zwykłą wiosną – jest „szaleństwem” emocjonalnym. Marie, z typową dla siebie autoironią, relacjonuje absurdalne codzienne zmagania: ojciec wciąż obsesyjnie liczy grosze, matka walczy o pozory arystokratycznego stylu życia, a służba w tym domu ma swoje własne zasady logiki, których nikt przy zdrowych zmysłach nawet nie próbuje zrozumieć. Boček ma dar, który rzadko się zdarza – potrafi bawić bez wysiłku. Jego humor nie jest wymuszony, lecz wynika z samej konstrukcji świata, który stworzył. Każde zdanie niesie w sobie lekkość, a jednocześnie kąśliwe spostrzeżenia o ludzkich słabościach. Czytelnik śmieje się, ale między tymi salwami śmiechu kryje się coś jeszcze – czułość wobec bohaterów, którzy w swojej niedoskonałości są po prostu ludzcy. „Arystokratka w ukropie” to kontynuacja i dowód na to, że Boček znalazł idealny ton dla tej opowieści: lekki, błyskotliwy, nieco absurdalny, a przy tym zaskakująco ciepły. To książka do czytania w nieustającym poczuciu, że w świecie, w którym wszyscy próbują być poważni, najlepiej być czasem trochę jak mieszkańcy Kostki – kompletnie niepoważnym.
Diana - awatar Diana
oceniła na 9 8 miesięcy temu
Dwa szczęścia do wyboru Taylor Jenkins Reid
Dwa szczęścia do wyboru
Taylor Jenkins Reid
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby Wasze życie, gdybyście podjęli inne decyzje? Może poszlibyście na studia do innego miasta, albo wsiedli w inny pociąg. Postali gdzieś nieco dłużej, albo nieco krócej. Ja czasem o tym myślę. Ciekawe ile uniknęliśmy wypadków, albo wręcz odwrotnie nie uniknęliśmy ich, ponieważ, w którymś momencie postanowiliśmy zrobić coś tak, a nie inaczej. Z jednej strony myślę sobie, że przez niektóre decyzje nie poznałabym ludzi, których znam, a z drugiej, że może ominęło mnie poznanie kogoś wyjątkowego. „Może w innym życiu” pokazuje dwie perspektywy życia bohaterki. Wystarczyła jedna decyzja, by jej życie wyglądało zupełnie inaczej. Hannah po wielu przeprowadzkach wróciła do rodzinnego Los Angeles, gdzie mieszka jej najlepsza przyjaciółka, ale również pierwsza miłość, której nie widziała od wielu lat. Spotykają się na imprezie i kobieta musi podjąć decyzję, czy wróci do domu z Gabby, czy zostanie z Ethanem. Mamy to szczęście, że poznajemy obie te wersje. Ciekawym pomysłem jest pokazanie dwóch odmiennych perspektyw, które się ze sobą przeplatają. Jednocześnie zadziwiające jest to, jak przez jedną, niezbyt ważną decyzję, życie Hannah potoczyło się zupełnie inaczej. Nie umiem wybrać, którą wersję wolę bardziej. Każda z nich ma lepsze i gorsze momenty. Może i dobrze, że nie wiemy, jak mogło się zmienić nasze życie, gdyby nie los. Nie wiemy, co zyskujemy, nie wiemy, co tracimy, tak samo, jak Hannah. Najpierw zakochałam się w „Jedynych prawdziwych miłościach”, a po dwóch latach me serce skradło „Może w innym życiu”. W obu tych książkach Taylor Jenkins Reid stawia na wybory. Trudne, bolesne, ważne. Uważam, że obie te pozycje zasługują na uwagę, chociażby ze względu na oryginalny pomysł na fabułę. Podoba mi się to, że mimo bolesnych doświadczeń, autorka znalazła miejsce również na poczucie humoru. Bohaterzy są sympatyczni, nawet jeśli popełniają błędy. Potrafią w sposób sprawiedliwy i trzeźwy spojrzeć na daną sytuację, a także przyznać się do pomyłki, no może poza byłym Hannah, który schował głowę w piasek, gdy walił mu się grunt pod nogami. Sięgając po „Może w innym życiu”, otrzymujemy jedną książkę, ale dwie różne historie, które skłaniają do refleksji nad tym, jak niewiele czasem dzieli nas od zupełnie innego życia. To ciepła, momentami wzruszająca opowieść o przeznaczeniu, wyborach i miłości, która pokazuje, że niezależnie od drogi, każda z nich ma swoją wartość. Na koniec muszę dodać to, co powinno zostać umieszczone na okładce, a nie w środku książki. W historii pojawia się wątek poronienia, więc jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by o tym czytać, niech zostawi tę pozycję na inny moment w życiu. Cieszę się, że takie ostrzeżenie zostało umieszczone w powieści, ale na nic się zda, jeśli ktoś nie ma możliwości zajrzenia do niej przed zakupem.
Gąska - awatar Gąska
oceniła na 9 15 godzin temu
Dom letni z basenem Herman Koch
Dom letni z basenem
Herman Koch
Herman Koch, niderlandzki Houellebecq (albo, po prostu, Herman Koch), pozwala nam spoglądać na nas jego oczyma. To on ukazuje wszelkie zboczenia tam, gdzie rządzi „normalność”. Nie grzmi, raczej prowokuje. Pod pozornym cynizmem jego powieści kryje się głęboka troska o nas samych. W swojej drugiej – po Kolacji – powieści opublikowanej w Polsce pierwsze skrzypce gra Marc Schlosser. Pod wpływem znajomości z pewnym bardzo znanym aktorem (oraz pod wpływem zaproszenia Marca wraz z rodziną do jego letniej rezydencji) dochodzi do wydarzeń tragicznych. Oraz do bolesnej sekcji zwłok. Naszego świata. Główny bohater Domu letniego z basenem – lekarz pierwszego kontaktu, „lekarz wyższych sfer” – Marc Schlosser wykonuje swoją pracę rzetelnie. Poświęca każdemu ze swoich pacjentów po dwadzieścia minut, wszystkim przedstawia dokładnie taką diagnozę, jaką chcą usłyszeć. Zjawiający się u niego nowobogaccy nie oczekują prawdziwej pomocy lekarskiej, ale cudotwórcy, który na wszystko znajdzie receptę, a na pewno – tabletki. Schlosser stoi najbliżej ciała ludzkiego, wydawałoby się zatem, że musi godzić profesjonalizm z empatią. Nic podobnego. Tak naprawdę to pozbawiony wrażliwości cynik. Bo ciało jest brzydkie; wydala; poci się; drży na zimnie; marszczy się pod wpływem wody; blednie i czerwienieje. „Ludzkie ciała i w ubraniu są wystarczająco odpychające. Nie chcę ich oglądać, zwłaszcza tych części ciała, do których nigdy nie dociera światło słoneczne. Fałdów skóry, pomiędzy którymi zawsze jest zbyt ciepło, a bakterie mają pełne pole do popisu; grzybic i miejsc zapalnych między palcami u nóg i pod paznokciami; palców, które coś rozdrapują, palców, które trą aż do krwi…”. Podobnie podwójnie wygląda kwestia jego stosunku do własnej rodziny, do żony – jej obecność nie przeszkadza w planowaniu zdrad i wymyślaniu scenariuszy zdrady. Najprawdopodobniej Koch chciał pokazać zblazowanie i znudzenie świata nim samym. „Świat jest mną znużony, podobnie jak ja nim”, zacytuje Houellebecq na pierwszych kartach Mapy i terytorium. Istotnie, współczesny świat zaproponował aż tyle, że nie wiadomo do końca co wybrać, co jest dobre i właściwe dla człowieka. Zakwestionowaliśmy wszystko, nawet samych siebie – i teraz już tylko straszna nuda. „Znudzeni i zblazowani” podważają także wszelkie towarzyskie konwenanse. Sztuka jest nieciekawa, ale przecież trzeba obejrzeć ją do końca. Wcale nie po to, by wyrobić sobie zdanie, tylko żeby inni nie gadali. Z filmu nic nie rozumiemy, ale można dyskretnie przysnąć, przecież nikt nie zauważy, a zawsze można posnobować znajomością „dzieła”. Przykłady można mnożyć i mnożyć, dochodząc do spraw kluczowych, dotyczących poprawności politycznej czy modelu życia. Koch wskazuje na kolejne dwa wrzody współczesności – formę i banał. Forma, w rozumieniu Gombrowicza, oznacza udawanie, przed sobą i przed pozostałymi. Gra, którą każdy człowiek toczy przede wszystkim z samym sobą, skacze z jednej wysepki na drugą, nie mogąc przy tym odnaleźć siebie. W końcu staje się trywialny i płytki – a otaczająca rzeczywistość wyłącznie mu w tym pomaga, podsuwając kolejne możliwości. Chcesz być sławny, proszę bardzo, musisz tylko zrobić to i to. Chcesz gotować, proszę bardzo. Wszędzie gotowe produkty, przygotowane z chirurgiczną precyzją recepty na egzystencję. Masz depresję? Weź tabletki. Mało jesz? Idź i kup. Masz tysiące ubrań w szafie? Nie szkodzi, kup większą i leć po następne. Nadmiar wyprodukował formę (lub odwrotnie, szukanie źródła nie ma sensu) i kolejny składnik, banał. Człowiek zniknął z pola widzenia, przygnieciony możliwościami. Paradoks wyboru: zakup soku w sklepie. Skazani jesteśmy na poznawanie wszystkiego po łebkach, czytanie coraz to nowych książek (bo o starych po tygodniu nikt nie pamięta, a lektury dziadków czy pradziadków to epoka kamienia łupanego), oglądanie coraz większej ilości filmów. Nie ma czasu na refleksję, w pewnym momencie nie ma już czasu nawet na życie. Od razu zaznaczam – nie traktuję powieści Kocha jako źródła prawd objawionych. Prawdę powiedziawszy, trudno jest powiedzieć w tej materii coś nowego. Jednakże lekkość fabuły i fakt, że „dobrze się to czyta”, pozwala Kochowi na przeniesienie poważnych traktatów socjologicznych w formę wygodniejszą, z fabułą i dialogami. Współczesny świat przyrównuje Koch do dzisiejszego awangardowego teatru – aby zaskakiwać, musi szokować coraz mocniej, oddziaływać na widza skrajnymi środkami. Kicz i przesada przenikają do kolejnych aspektów egzystencji, zatruwając sprawy fundamentalne, jak śmierć. „Podobnie jest z pogrzebami. Te też muszą być przede wszystkim przyjemne. Trzeba na nich móc śmiać się, pić i przeklinać. W innym wypadku to małomiasteczkowe. (…) Wydaje mi się, że radosne pogrzeby weszły w modę jakieś piętnaście lat temu. Różowe trumny, trumny z naturalnego drewna, z wymalowanymi na nich smokami i zębami rekina, trumny z Ikei, trumny plastikowe albo owinięte w worki na śmieci”. Dziwny pęd, maniera do bycia dostrzeżonym, zapamiętanym, ale w oderwany od rzeczywistości sposób. Możliwe, że taka śmierć ma coś rekompensować – może samo upokorzenie zgonu? Ciało wszak zaczyna gnić, śmierdzieć, trzeba więc je przyozdobić, w jakikolwiek sposób śmierć przegonić. Możliwe, że takie traktowanie zwłok ma oswoić zgon i przykryć pewien niepokój: czy ładne opakowanie kryje w sobie smacznego cukierka, czy może w cukierku żyje obrzydliwy robak? Fabuła Kocha przypomina pełny (pełny – bez znanego z filmu zakończenia) reality show z Trumanem Burbankiem – życie jest od początku do końca wyreżyserowane, ustawione, nieprawdziwe. Znany nam świat niderlandzki autor odbija w krzywym zwierciadle; w wyniku tej operacji, wszyscy bohaterowie powieści coś udają, w coś grają. Przypomnę pierwszy z brzegu przykład – główny bohater odgrywa przed sobą i przed światem podwójną rolę, przykładnego ojca i męża oraz dandysa, podrywającego coraz to nowe kobiety. A jego córka? Z zewnątrz poukładana, grzeczna, nieśmiało chwytająca za rękę swojego pierwszego chłopaka (może pierwszego, oprócz ojca). Pod grzeczną fasadą ukrywa się jednak kobieta, która zaczyna mieć swoje potrzeby i u której ciekawość przerasta rozsądek. Ich nieprawdziwość podważa jednocześnie realność świata powieściowego oraz – naszego. Może właśnie w taki sposób odpowiada Koch na jedno z podstawowych pytań dotyczących faktycznego istnienia wszystkiego dookoła. Może to wszystko, tak naprawdę, już umarło, a człowiek pluska się na powierzchni basenu przy letnim domu, nie dostrzegając, że pod nogami nie ma już dna.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na 6 1 rok temu
Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem Catharina Ingelman-Sundberg
Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem
Catharina Ingelman-Sundberg
Emerytura to nie koniec drogi - to początek nowej przygody. Czy rabowanie, okradanie nie stało się dla naszych bohaterów celem który uświęca środka, idąc tropem Robin Hooda, okradzione pieniądze przeznaczyli na dobry zaszczytny cel, podreperowania budżetu seniorów w Domu Opieki czy robiąc mega przelew na inne instytucje, czyniąc dobro jakby się usprawiedliwiali, aczkolwiek czyniąc je mieli na celu trafić do więzienia, ale i tam zdobyli przywileje. Słowem dobra passa trzyma ich mocno w ryzach. Przebywając w Las Vegas uzbroili się w elektryczne wózki inwalidzkie, sztuczne szczęki, napadają na kasyno by zdobyć pieniądze dla biednych. Po udanym napadzie wracają szczęśliwie do Szwecji gdzie policja drepcze im po piętach, a także gang motocyklowy. Szykując się do kolejnego skoku grupa przyjaciół postanowiła wykorzystać motocyklistów, czy im to się opłaci w dobrym imieniu walczących o najuboższych? Co na to policja i czy uda im sie odzyskać skradzione artefakty? ; Dopóki jesteś zadłużony, nie jesteś prawdziwie wolny ; Powieść totalnie fikcyjna, można powiedzieć że lawiruje na granicy fantazji, wlepiając postacie daleko po osiemdziesiątce którzy posiadają niesamowitą werwę i energię. Tryskają poczuciem humoru, zdrowiem, a każdy napad powoduje niesamowitą adrenalinę która działa na nich jak opium. Śmieszna, lekka, zabawna powieść z morałem w tle, o przyjaźni, miłości, zaufaniu, wspólnocie, pomaganiu. Porusza temat wykluczenia, odosobnienia, walczy o zwracanie uwagi na tabu czym jest zniedołężnienie, stawiając staruszków na miejscu super bohaterów. A kto powiedział że młodość nie zaczyna sie właśnie po osiemdziesiątce! Bo kto biednemu zabroni bogato żyć?
zaczytana_kartka - awatar zaczytana_kartka
oceniła na 7 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Efekt Rosie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Efekt Rosie