Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana

Okładka książki Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana
Mamen Sánchez Wydawnictwo: Media Rodzina Seria: Gorzka Czekolada literatura piękna
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Gorzka Czekolada
Tytuł oryginału:
La felicidad es un té contigo
Data wydania:
2015-06-03
Data 1. wyd. pol.:
2015-06-03
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380080737
Tłumacz:
Aleksandra Wiktorowska
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana

Średnia ocen
6,6 / 10
193 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
903
333

Na półkach: ,

Książka wydana w ramach lubianej przeze mnie serii wydawnictwa Media Rodzina – „Gorzka czekolada”. Polowałam na nią od pewnego czasu, dowiedziawszy się, że jej bohater – zniknięty w tytule Atticus Craftsman – jest, jak ja, fanem herbaty Earl Grey. Książka przyszła do mnie sama, wyłożona na blat przez czytające w moich myślach już nie pierwszy raz panie bibliotekarki. Earl Grey okazał się wprawdzie być marki Twinings, do tego w torebkach (nie przepadam), jednak mimo to lekturę uznałam za całkiem miłą i przyjemną.
Według zapewnień na okładce jest to „komedia romantyczna, komedia omyłek i kryminał w jednym”. Może i tak, choć mnie tego rodzaju stwierdzenia raczej odstraszają niż zachęcają. Na pewno jest tu trochę komizmu, pojawia się wątek miłosny, nawet więcej niż jeden. Czepiłabym się tylko tej komedii omyłek.
Tak czy siak, miłe jest to (bo zawsze lubię czytać o księgarniach, bibliotekach i wydawnictwach), że rodzina Craftsmanów to angielscy właściciele wydawnictwa z długą już tradycją, obejmującą także nadawanie kolejnym dziedzicom imion słynnych postaci literackich (co wyjaśnia skąd wziął się w tytule Atticus). Autorka powieści uczyniła ich tak angielskimi jak tylko mogła, niebezpiecznie balansując momentami na krawędzi, lecz na szczęście z niej nie spadając. Akcję usytuowała jednak w Hiszpanii, gdyż tam umieściła jedną z licznych filii wydawnictwa, mającą zostać zlikwidowaną z powodu swojej nierentowności. To niewdzięczne zadanie przypadło właśnie Atticusowi, który po przybyciu do Madrytu i zapoznaniu się z sytuacją (oraz z pięcioma pracującymi dla Craftsmanów Hiszpankami, w tym jedną nader cudnej urody) niespodziewanie (w każdym razie jak dla kogo) zniknął. W związku z tym do akcji wkroczył również hiszpański policjant, inspektor Alonso Jandalillo, marzący o tym, by przypominać don Kichota z Manchy nie tylko z imienia (dlatego każe się nazywać Manchego), ale i z wiekopomnych czynów. Wszystkich bohaterów, a pojawia się tu ich wielu, Sánchez nakreśliła dość grubą, za to położoną z sympatią, a momentami wręcz czułością, kreską, co sprawiło, że czytelnik bez trudu przymyka oko na śmiałe pomysły fabularne i macha ręką na prawdopodobieństwo.
Miłe, sympatyczne, idealne jako odskocznia od potężniejszych lektur, jak również od życia.

Książka wydana w ramach lubianej przeze mnie serii wydawnictwa Media Rodzina – „Gorzka czekolada”. Polowałam na nią od pewnego czasu, dowiedziawszy się, że jej bohater – zniknięty w tytule Atticus Craftsman – jest, jak ja, fanem herbaty Earl Grey. Książka przyszła do mnie sama, wyłożona na blat przez czytające w moich myślach już nie pierwszy raz panie bibliotekarki. Earl...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

416 użytkowników ma tytuł Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana na półkach głównych
  • 222
  • 194
61 użytkowników ma tytuł Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana na półkach dodatkowych
  • 37
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana

Inne książki autora

Mamen Sánchez
Mamen Sánchez
Jest zastępcą redaktora naczelnego magazynu "¡Hola!" i autorką kilku hiszpańskich bestsellerów. "Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana" to jej pierwsza powieść przetłumaczona na język polski.Mieszka w Madrycie z mężem i pięciorgiem dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dom letni z basenem Herman Koch
Dom letni z basenem
Herman Koch
Herman Koch, niderlandzki Houellebecq (albo, po prostu, Herman Koch), pozwala nam spoglądać na nas jego oczyma. To on ukazuje wszelkie zboczenia tam, gdzie rządzi „normalność”. Nie grzmi, raczej prowokuje. Pod pozornym cynizmem jego powieści kryje się głęboka troska o nas samych. W swojej drugiej – po Kolacji – powieści opublikowanej w Polsce pierwsze skrzypce gra Marc Schlosser. Pod wpływem znajomości z pewnym bardzo znanym aktorem (oraz pod wpływem zaproszenia Marca wraz z rodziną do jego letniej rezydencji) dochodzi do wydarzeń tragicznych. Oraz do bolesnej sekcji zwłok. Naszego świata. Główny bohater Domu letniego z basenem – lekarz pierwszego kontaktu, „lekarz wyższych sfer” – Marc Schlosser wykonuje swoją pracę rzetelnie. Poświęca każdemu ze swoich pacjentów po dwadzieścia minut, wszystkim przedstawia dokładnie taką diagnozę, jaką chcą usłyszeć. Zjawiający się u niego nowobogaccy nie oczekują prawdziwej pomocy lekarskiej, ale cudotwórcy, który na wszystko znajdzie receptę, a na pewno – tabletki. Schlosser stoi najbliżej ciała ludzkiego, wydawałoby się zatem, że musi godzić profesjonalizm z empatią. Nic podobnego. Tak naprawdę to pozbawiony wrażliwości cynik. Bo ciało jest brzydkie; wydala; poci się; drży na zimnie; marszczy się pod wpływem wody; blednie i czerwienieje. „Ludzkie ciała i w ubraniu są wystarczająco odpychające. Nie chcę ich oglądać, zwłaszcza tych części ciała, do których nigdy nie dociera światło słoneczne. Fałdów skóry, pomiędzy którymi zawsze jest zbyt ciepło, a bakterie mają pełne pole do popisu; grzybic i miejsc zapalnych między palcami u nóg i pod paznokciami; palców, które coś rozdrapują, palców, które trą aż do krwi…”. Podobnie podwójnie wygląda kwestia jego stosunku do własnej rodziny, do żony – jej obecność nie przeszkadza w planowaniu zdrad i wymyślaniu scenariuszy zdrady. Najprawdopodobniej Koch chciał pokazać zblazowanie i znudzenie świata nim samym. „Świat jest mną znużony, podobnie jak ja nim”, zacytuje Houellebecq na pierwszych kartach Mapy i terytorium. Istotnie, współczesny świat zaproponował aż tyle, że nie wiadomo do końca co wybrać, co jest dobre i właściwe dla człowieka. Zakwestionowaliśmy wszystko, nawet samych siebie – i teraz już tylko straszna nuda. „Znudzeni i zblazowani” podważają także wszelkie towarzyskie konwenanse. Sztuka jest nieciekawa, ale przecież trzeba obejrzeć ją do końca. Wcale nie po to, by wyrobić sobie zdanie, tylko żeby inni nie gadali. Z filmu nic nie rozumiemy, ale można dyskretnie przysnąć, przecież nikt nie zauważy, a zawsze można posnobować znajomością „dzieła”. Przykłady można mnożyć i mnożyć, dochodząc do spraw kluczowych, dotyczących poprawności politycznej czy modelu życia. Koch wskazuje na kolejne dwa wrzody współczesności – formę i banał. Forma, w rozumieniu Gombrowicza, oznacza udawanie, przed sobą i przed pozostałymi. Gra, którą każdy człowiek toczy przede wszystkim z samym sobą, skacze z jednej wysepki na drugą, nie mogąc przy tym odnaleźć siebie. W końcu staje się trywialny i płytki – a otaczająca rzeczywistość wyłącznie mu w tym pomaga, podsuwając kolejne możliwości. Chcesz być sławny, proszę bardzo, musisz tylko zrobić to i to. Chcesz gotować, proszę bardzo. Wszędzie gotowe produkty, przygotowane z chirurgiczną precyzją recepty na egzystencję. Masz depresję? Weź tabletki. Mało jesz? Idź i kup. Masz tysiące ubrań w szafie? Nie szkodzi, kup większą i leć po następne. Nadmiar wyprodukował formę (lub odwrotnie, szukanie źródła nie ma sensu) i kolejny składnik, banał. Człowiek zniknął z pola widzenia, przygnieciony możliwościami. Paradoks wyboru: zakup soku w sklepie. Skazani jesteśmy na poznawanie wszystkiego po łebkach, czytanie coraz to nowych książek (bo o starych po tygodniu nikt nie pamięta, a lektury dziadków czy pradziadków to epoka kamienia łupanego), oglądanie coraz większej ilości filmów. Nie ma czasu na refleksję, w pewnym momencie nie ma już czasu nawet na życie. Od razu zaznaczam – nie traktuję powieści Kocha jako źródła prawd objawionych. Prawdę powiedziawszy, trudno jest powiedzieć w tej materii coś nowego. Jednakże lekkość fabuły i fakt, że „dobrze się to czyta”, pozwala Kochowi na przeniesienie poważnych traktatów socjologicznych w formę wygodniejszą, z fabułą i dialogami. Współczesny świat przyrównuje Koch do dzisiejszego awangardowego teatru – aby zaskakiwać, musi szokować coraz mocniej, oddziaływać na widza skrajnymi środkami. Kicz i przesada przenikają do kolejnych aspektów egzystencji, zatruwając sprawy fundamentalne, jak śmierć. „Podobnie jest z pogrzebami. Te też muszą być przede wszystkim przyjemne. Trzeba na nich móc śmiać się, pić i przeklinać. W innym wypadku to małomiasteczkowe. (…) Wydaje mi się, że radosne pogrzeby weszły w modę jakieś piętnaście lat temu. Różowe trumny, trumny z naturalnego drewna, z wymalowanymi na nich smokami i zębami rekina, trumny z Ikei, trumny plastikowe albo owinięte w worki na śmieci”. Dziwny pęd, maniera do bycia dostrzeżonym, zapamiętanym, ale w oderwany od rzeczywistości sposób. Możliwe, że taka śmierć ma coś rekompensować – może samo upokorzenie zgonu? Ciało wszak zaczyna gnić, śmierdzieć, trzeba więc je przyozdobić, w jakikolwiek sposób śmierć przegonić. Możliwe, że takie traktowanie zwłok ma oswoić zgon i przykryć pewien niepokój: czy ładne opakowanie kryje w sobie smacznego cukierka, czy może w cukierku żyje obrzydliwy robak? Fabuła Kocha przypomina pełny (pełny – bez znanego z filmu zakończenia) reality show z Trumanem Burbankiem – życie jest od początku do końca wyreżyserowane, ustawione, nieprawdziwe. Znany nam świat niderlandzki autor odbija w krzywym zwierciadle; w wyniku tej operacji, wszyscy bohaterowie powieści coś udają, w coś grają. Przypomnę pierwszy z brzegu przykład – główny bohater odgrywa przed sobą i przed światem podwójną rolę, przykładnego ojca i męża oraz dandysa, podrywającego coraz to nowe kobiety. A jego córka? Z zewnątrz poukładana, grzeczna, nieśmiało chwytająca za rękę swojego pierwszego chłopaka (może pierwszego, oprócz ojca). Pod grzeczną fasadą ukrywa się jednak kobieta, która zaczyna mieć swoje potrzeby i u której ciekawość przerasta rozsądek. Ich nieprawdziwość podważa jednocześnie realność świata powieściowego oraz – naszego. Może właśnie w taki sposób odpowiada Koch na jedno z podstawowych pytań dotyczących faktycznego istnienia wszystkiego dookoła. Może to wszystko, tak naprawdę, już umarło, a człowiek pluska się na powierzchni basenu przy letnim domu, nie dostrzegając, że pod nogami nie ma już dna.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na 6 1 rok temu
Arystokratka w ukropie Evžen Boček
Arystokratka w ukropie
Evžen Boček
Jeśli ktoś myślał, że życie w czeskim zamku to eleganckie przyjęcia, dostojne konwersacje i aksamitne wieczory przy kominku, „Arystokratka w ukropie” udowadnia, że jest wręcz przeciwnie – i właśnie w tym tkwi jej cały urok. Evžen Boček ponownie prowadzi nas do Kostki – tej dziwacznej mieszanki arystokratycznej ruiny i rodzinnego domu, w którym zdrowy rozsądek zawsze stoi w cieniu ekscentrycznych pomysłów mieszkańców. Wiosna w Kostce nie jest zwykłą wiosną – jest „szaleństwem” emocjonalnym. Marie, z typową dla siebie autoironią, relacjonuje absurdalne codzienne zmagania: ojciec wciąż obsesyjnie liczy grosze, matka walczy o pozory arystokratycznego stylu życia, a służba w tym domu ma swoje własne zasady logiki, których nikt przy zdrowych zmysłach nawet nie próbuje zrozumieć. Boček ma dar, który rzadko się zdarza – potrafi bawić bez wysiłku. Jego humor nie jest wymuszony, lecz wynika z samej konstrukcji świata, który stworzył. Każde zdanie niesie w sobie lekkość, a jednocześnie kąśliwe spostrzeżenia o ludzkich słabościach. Czytelnik śmieje się, ale między tymi salwami śmiechu kryje się coś jeszcze – czułość wobec bohaterów, którzy w swojej niedoskonałości są po prostu ludzcy. „Arystokratka w ukropie” to kontynuacja i dowód na to, że Boček znalazł idealny ton dla tej opowieści: lekki, błyskotliwy, nieco absurdalny, a przy tym zaskakująco ciepły. To książka do czytania w nieustającym poczuciu, że w świecie, w którym wszyscy próbują być poważni, najlepiej być czasem trochę jak mieszkańcy Kostki – kompletnie niepoważnym.
Diana - awatar Diana
oceniła na 9 8 miesięcy temu
Lektor z pociągu 6:27 Jean-Paul Didierlaurent
Lektor z pociągu 6:27
Jean-Paul Didierlaurent
*po książkę sięgnęłam z polecenia księgarza z mojej ulubionej (i jedynej w okolicy) księgarni. Znudzona przez rozwleczony w nieskończoność 'Wielki Świat' Lemaitre'a poprosiłam o coś 'lekkiego, łatwego i przyjemnego' na odtrutkę. I dostałam to, I nie żałuję* Ta zwięzła, idealna na jeden wieczór książeczka, to: *mistrzostwo* - wielcy pisarze, piszą o wielkich rzeczach, tak? G~+ prawda! Spłucz to przekonanie w klozecie i zdezynfekuj domestosem! Prawdziwy talent potrafi nalać z pustego i znaleźć inspiracje nawet w kafelkach w publicznej toalecie, czy w maszynie niszczącej książki. *kilka w jednym* - teksty z uratowanych kartek, czy zapiski babci klozetowej (chyba wolę francuskie określenie tej profesji - 'madame pipi') stają się odskocznią od głównego wątku *antidotum na czasy naznaczone Netflixową 'Emily w Paryżu' - nasz bohater jest poniżej przeciętnej nie tylko jeśli chodzi o jego masę ciała, ale też życiowe dokonania. Jest tego brutalnie świadomy i w sumie pogodzony z losem, choć się go wstydzący (okłamuje matkę, co do tego, czym się zajmuje) *zagadka* - czy bohater odnajdzie autorkę tekstów ze znalezionego pendrive'a? *humorystyczne określenia, czy tautologie ciotki - zgrabne i zabawne, oszczędne w słowach. *feel good factor* - zakończenie, czyli to co bohater napisał do madame pipi, to majstersztyk komedii romantycznej. Polecam (ale raczej fanom Amelie, niż Emily ;))
EdytaDe - awatar EdytaDe
ocenił na 7 1 rok temu
Ostatnie lato w Nebrasce Nele Neuhaus
Ostatnie lato w Nebrasce
Nele Neuhaus
Powieść „Ostatnie lato w Nebrasce” Nele Neuhaus to podróż do dusznej atmosfery amerykańskiej prowincji lat 90. XX wieku. W centrum uwagi znajduje się szesnastoletnia Sheridan Grant, dziewczyna obdarzona wyjątkowym talentem i wrażliwością, która dusi się w złotej klatce zamożnego, lecz zaściankowego domu. Monotonia życia i chłód macochy kontrastują z pasjami Sheridan – miłością do książek, muzyki i koni, które stanowią jej azyl. Książka wciąga w wir dojrzewania i odkrywania złożoności ludzkich relacji. Biblioteka ciotki Isabelli staje się wrotami do nieznanego świata wolności i namiętności. Odkrywając kolejne odcienie miłości i zmysłowości w kontaktach z różnymi mężczyznami – od lidera szkolnego zespołu, Brandona, po pomocnika na farmie, jeźdźca rodeo i pisarza. Równolegle rozwija się wątek kryminalny związany z pamiętnikami zaginionej przed laty Carolyn. To poszukiwanie prawdy o innej kobiecie staje się dla Sheridan lustrem, w którym odbijają się jej własne dylematy. Narastające napięcie kulminuje podczas tragicznych wydarzeń w Halloween, które brutalnie weryfikują, komu dziewczyna może naprawdę zaufać. Nele Neuhaus stworzyła wielowymiarową powieść, która łączy historię inicjacyjną (coming-of-age) z elementami thrillera obyczajowego. „Ostatnie lato w Nebrasce” to opowieść o buncie, poszukiwaniu tożsamości i cenie, jaką trzeba zapłacić za wolność. To lektura, która trzyma w napięciu i skłania do refleksji nad tym, co tak naprawdę rządzi naszym światem.
Feliznami - awatar Feliznami
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Królowa lodów z Orchard Street Susan Jane Gilman
Królowa lodów z Orchard Street
Susan Jane Gilman
„Królowa lodów z Orchard Street” to powieść, w ktorej autorka w formie wspomnień snuje historię biednej emigrantki, która w XX-wiecznej Ameryce, mimo wypadku i wielu przeciwności, buduje lodowe imperium. Narracja prowadzona jest z perspektywy starszej, zamożnej kobiety, która wraca wspomnieniami do swojego dzieciństwa i kolejnych etapów życia. Dzięki temu razem z bohaterką dorastamy, obserwujemy jej decyzje, sukcesy i porażki oraz to, jak stopniowo kształtuje się jej charakter. Największą siłą tej książki jest główna bohaterka. Nie jest ani piękna, ani sprawna i zdecydowanie nie jest postacią jednoznacznie pozytywną. Bywa naiwna, przebiegła, zgryźliwa, momentami dwulicowa i nieprzyjemna (zwłaszcza do swojego męża). Mimo ogromnego sukcesu finansowego żyje w ciągłym strachu i nie sprawia wrażenia osoby zadowolonej z życia. To właśnie jej wady czynią ją wiarygodną. Jednocześnie powieść pokazuje, że na sukces nie składają się wyłącznie ciężka praca i wytrwałość, ale również łut szczęścia, konsekwencja w działaniu oraz gotowość do podejmowania trudnych decyzji. Dużym atutem jest także tło historyczne. Akcja rozpoczyna się w pierwszej połowie XX wieku i wprowadza czytelnika w realia życia ubogich grup społecznych emigrujących do Ameryki w poszukiwaniu lepszego życia. W tle pojawiają się ważne wydarzenia historyczne, takie jak wybuch II wojny światowej czy przemiany społeczne. Ciekawym elementem jest również przedstawienie kulis powstawania i rozwoju biznesu lodowego, w końcu mało osób wie jak wygląda produkcja lodów "od kuchni". Z pozoru mogłoby się wydawać, że jest to ciepła opowieść o spełnionym amerykańskim śnie, jednak książka zawiera sporo goryczy, rozczarowań i ludzkiego cierpienia. Nie wszystko kończy się tak, jak można by tego oczekiwać. Samo zakończenie wydało mi się niesprawiedliwe, choć jednocześnie dobrze wpisuje się w losy antybohaterki i podkreśla myśl, że świat nie jest sprawiedliwy. To powieść spokojna, momentami surowa, ale również w pewnym sensie budującą. Polecam ją czytelnikom, którzy cenią niejednoznacznych bohaterów, historyczne tło i historie pokazujące cenę, jaką czasem płaci się za sukces.
Jedz_czytaj_zwiedzaj - awatar Jedz_czytaj_zwiedzaj
ocenił na 7 3 miesiące temu

Cytaty z książki Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana

Więcej
Mamen Sánchez Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana Zobacz więcej
Mamen Sánchez Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana Zobacz więcej
Mamen Sánchez Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana Zobacz więcej
Więcej