Może w innym życiu

Okładka książki Może w innym życiu
Taylor Jenkins Reid Wydawnictwo: Czwarta Strona literatura obyczajowa, romans
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Maybe in Another Life
Data wydania:
2026-04-08
Data 1. wyd. pol.:
2015-08-11
Data 1. wydania:
2015-01-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368800043
Tłumacz:
Kaja Makowska
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Może w innym życiu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Może w innym życiu



książek na półce przeczytane 8809 napisanych opinii 7044

Oceny książki Może w innym życiu

Średnia ocen
6,7 / 10
321 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1326
1063

Na półkach: , ,

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby Wasze życie, gdybyście podjęli inne decyzje? Może poszlibyście na studia do innego miasta, albo wsiedli w inny pociąg. Postali gdzieś nieco dłużej, albo nieco krócej. Ja czasem o tym myślę. Ciekawe ile uniknęliśmy wypadków, albo wręcz odwrotnie nie uniknęliśmy ich, ponieważ, w którymś momencie postanowiliśmy zrobić coś tak, a nie inaczej. Z jednej strony myślę sobie, że przez niektóre decyzje nie poznałabym ludzi, których znam, a z drugiej, że może ominęło mnie poznanie kogoś wyjątkowego.

„Może w innym życiu” pokazuje dwie perspektywy życia bohaterki. Wystarczyła jedna decyzja, by jej życie wyglądało zupełnie inaczej. Hannah po wielu przeprowadzkach wróciła do rodzinnego Los Angeles, gdzie mieszka jej najlepsza przyjaciółka, ale również pierwsza miłość, której nie widziała od wielu lat. Spotykają się na imprezie i kobieta musi podjąć decyzję, czy wróci do domu z Gabby, czy zostanie z Ethanem. Mamy to szczęście, że poznajemy obie te wersje.

Ciekawym pomysłem jest pokazanie dwóch odmiennych perspektyw, które się ze sobą przeplatają. Jednocześnie zadziwiające jest to, jak przez jedną, niezbyt ważną decyzję, życie Hannah potoczyło się zupełnie inaczej. Nie umiem wybrać, którą wersję wolę bardziej. Każda z nich ma lepsze i gorsze momenty. Może i dobrze, że nie wiemy, jak mogło się zmienić nasze życie, gdyby nie los. Nie wiemy, co zyskujemy, nie wiemy, co tracimy, tak samo, jak Hannah.

Najpierw zakochałam się w „Jedynych prawdziwych miłościach”, a po dwóch latach me serce skradło „Może w innym życiu”. W obu tych książkach Taylor Jenkins Reid stawia na wybory. Trudne, bolesne, ważne. Uważam, że obie te pozycje zasługują na uwagę, chociażby ze względu na oryginalny pomysł na fabułę.

Podoba mi się to, że mimo bolesnych doświadczeń, autorka znalazła miejsce również na poczucie humoru. Bohaterzy są sympatyczni, nawet jeśli popełniają błędy. Potrafią w sposób sprawiedliwy i trzeźwy spojrzeć na daną sytuację, a także przyznać się do pomyłki, no może poza byłym Hannah, który schował głowę w piasek, gdy walił mu się grunt pod nogami.

Sięgając po „Może w innym życiu”, otrzymujemy jedną książkę, ale dwie różne historie, które skłaniają do refleksji nad tym, jak niewiele czasem dzieli nas od zupełnie innego życia. To ciepła, momentami wzruszająca opowieść o przeznaczeniu, wyborach i miłości, która pokazuje, że niezależnie od drogi, każda z nich ma swoją wartość.

Na koniec muszę dodać to, co powinno zostać umieszczone na okładce, a nie w środku książki. W historii pojawia się wątek poronienia, więc jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by o tym czytać, niech zostawi tę pozycję na inny moment w życiu. Cieszę się, że takie ostrzeżenie zostało umieszczone w powieści, ale na nic się zda, jeśli ktoś nie ma możliwości zajrzenia do niej przed zakupem.

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby Wasze życie, gdybyście podjęli inne decyzje? Może poszlibyście na studia do innego miasta, albo wsiedli w inny pociąg. Postali gdzieś nieco dłużej, albo nieco krócej. Ja czasem o tym myślę. Ciekawe ile uniknęliśmy wypadków, albo wręcz odwrotnie nie uniknęliśmy ich, ponieważ, w którymś momencie postanowiliśmy zrobić coś tak, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

989 użytkowników ma tytuł Może w innym życiu na półkach głównych
  • 584
  • 391
  • 14
112 użytkowników ma tytuł Może w innym życiu na półkach dodatkowych
  • 68
  • 12
  • 9
  • 9
  • 5
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Taylor Jenkins Reid
Taylor Jenkins Reid
Zadebiutowała jako pisarka w 2013 powieścią Forever, Interrupted (prawa sprzedano do 11 krajów) nazwaną przez prestiżowy magazyn literacki „Kirkus Reviews” „jednym z 11 debiutów, które kochamy”. Na jej podstawie ma powstać film z Dakotą Johnson. Rozstańmy się na rok „Shape Magazine” i kanadyjska „Elle” polecały wśród 10 najlepszych książek lata 2014, a „Huffington Post” – wśród 10 najlepszych książek zimy 2014. A najnowsza powieść Cokolwiek zrobisz, będziesz szczęśliwa jest jedną z najbardziej oczekiwanych książek lata 2015. Zanim rozpoczęła karierę pisarską, przez kilka lat związana była z branżą filmową, a jej pierwsze książki powstawały w wolnym czasie. Kiedy tworzy, zawsze narzuca sobie ścisłą dyscyplinę, której stara się przestrzegać. Pisze od poniedziałku do piątku, od 8 do 16 i najczęściej w głuchej ciszy, bo muzyka ją rozprasza. Jako pracująca mama z powodzeniem łączy pisanie z wychowaniem córki Liliah, co podejrzeć można na jej Instagramie. Wraz z mężem Alexem mieszka w Los Angeles. Publikuje również artykuły i tworzy scenariusze. Czyta przeważnie historie o kobietach lub pisane przez kobiety, ale jej ulubioną książką jest „Wielki Gatsby”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Znikająca Księgarnia pod Kwitnącą Wiśnią Takuya Asakura
Znikająca Księgarnia pod Kwitnącą Wiśnią
Takuya Asakura
To nie jest klasyczna opowieść z wyraźnym początkiem, środkiem i zakończeniem. To raczej doświadczenie. Coś pomiędzy snem, wspomnieniem a wewnętrzną podróżą bohaterów. Konstrukcja fabularna oparta na kilku historiach tworzy mozaikę emocji, w której najważniejszym spoiwem nie są wydarzenia, lecz stan duszy. Sama księgarnia nie jest miejscem w sensie fizycznym, to raczej stan przejścia. Można ją interpretować jako metaforę wewnętrznego procesu żałoby i uzdrawiania. Ta książka w swojej najgłębszej strukturze przypomina opowieść inicjacyjną, tylko zamiast wielkiej wyprawy mamy podróż do wnętrza siebie. Wszystkie elementy, które na pierwszy rzut oka wydają się delikatne i baśniowe, pełnią bardzo konkretną funkcję symboliczną. Księgarnia nie jest miejscem przypadkowym. Można ją odczytać jako symbol ludzkiej duszy, tej części nas, do której na co dzień nie mamy dostępu. Pojawia się tylko wtedy, gdy jesteśmy gotowi zajrzeć głębiej. To, że znika, jest równie ważne jak to, że się pojawia. Oznacza, że ten stan wglądu nie trwa wiecznie. Człowiek dostaje chwilę prawdy o sobie, a potem wraca do rzeczywistości, już trochę odmieniony. Można też spojrzeć na nią jak na przestrzeń pomiędzy światami, coś na kształt symbolicznego progu. Nie jesteśmy już tym, kim byliśmy, ale jeszcze nie staliśmy się kimś nowym. Hanami, moment podziwiania kwitnących wiśni, nie jest tu tylko tłem. To klucz interpretacyjny całej książki. Kwitnienie sakury jest piękne właśnie dlatego, że trwa krótko. I dokładnie tak samo przedstawione są relacje, chwile i ludzkie życie w tej historii. Księgarnia pojawia się tylko w tym ulotnym czasie, jakby istniała na granicy światów: między tym, co było, a tym, co dopiero musi zostać przepracowane. To przestrzeń zawieszona, niemal rytualna. Nieprzypadkowo bohaterowie trafiają do niej wtedy, gdy znajdują się emocjonalnie „pomiędzy”: między stratą a akceptacją, między pamięcią a próbą zapomnienia. Kwitnąca wiśnia nie symbolizuje tylko przemijania. Ona mówi coś więcej, o zgodzie na to przemijanie. Jej piękno nie istnieje mimo ulotności, lecz właśnie dzięki niej. To bardzo ważne przesunięcie znaczenia. W kontekście książki oznacza to, że ból, strata i tęsknota nie są przeszkodą w przeżywaniu życia, ale jego integralną częścią. Sakura uczy cichej zgody, nie wymuszonej, nie natychmiastowej, ale takiej, która dojrzewa powoli. Kotka wybierająca książki nie jest przypadkowym elementem „uroku”. Symbolicznie można ją odczytać jako uosobienie intuicji: tej części nas, która wie więcej, niż jesteśmy gotowi przyznać świadomie. To ona decyduje, jaka historia zostanie „przydzielona” danej osobie. Oznacza to, że proces uzdrawiania nie jest racjonalny ani linearny. Nie wybieramy tego, co chcemy przeżyć. A raczej to, co jest nam potrzebne, przychodzi do nas w odpowiednim momencie. Kotka wybierająca książki może być odczytana jako intuicja, ale też jako coś jeszcze głębszego, jako wewnętrzny przewodnik. Nie mówi, nie tłumaczy, nie wyjaśnia. Po prostu wybiera. To bardzo symboliczne, bo pokazuje, że nie wszystkie odpowiedzi przychodzą poprzez analizę. Czasem trzeba zaufać temu, co niewidzialne i nienazwane. Kot jako zwierzę od dawna kojarzony jest z przechodzeniem między światami, z ciszą, z obserwacją. Tutaj pełni rolę cichego strażnika procesu przemiany. Motyw czytania tej samej książki i tego samego fragmentu jest niezwykle znaczący. To nie jest tylko zabieg fabularny. To symbol lustra. Bohater nie czyta historii kogoś innego. On czyta siebie, tylko w innej formie. Tekst staje się odbiciem jego emocji, jego wspomnień, jego niewypowiedzianych słów. To pokazuje, że każda historia, która nas porusza, dotyka czegoś, co już w nas istnieje. Literatura nie tworzy emocji, ona je wydobywa. Trzy opowieści można interpretować jako trzy etapy przechodzenia przez trudne doświadczenie. Pierwszy to zagubienie, brak zrozumienia, chaos emocjonalny. Drugi to konfrontacja, moment, w którym nie da się już uciec przed tym, co boli. Trzeci to cicha akceptacja, nie idealna, nie pełna, ale wystarczająca, by zrobić kolejny krok. Nie są to etapy liniowe. Raczej powracają, mieszają się, przenikają. Tak jak w prawdziwym życiu. Postać właścicielki księgarni jest niemal przezroczysta, a jednocześnie bardzo znacząca. Można ją odczytać jako strażniczkę pamięci, kogoś, kto czuwa nad tym, by historie nie znikały. Nie ingeruje bezpośrednio, nie narzuca swojej obecności. Jest jak ktoś, kto rozumie, że każdy musi przejść swoją drogę sam, ale jednocześnie nie zostawia go całkowicie bez wsparcia. Może symbolizować też tę część nas, która już wie, która przeszła przez ból i potrafi patrzeć na niego spokojniej. W tej książce samotność nie jest czarną dziurą. Jest przestrzenią. To bardzo subtelna, ale ważna różnica. Przestrzeń można wypełnić, można ją zrozumieć, można w niej usłyszeć siebie. Bohaterowie zaczynają dostrzegać, że ich samotność nie wynika tylko z braku innych ludzi, ale z braku kontaktu z samym sobą. I to właśnie zaczyna się zmieniać. Symbolicznie żałoba nie jest tutaj końcem więzi, ale jej przekształceniem. Osoba, która odeszła, nie znika całkowicie. Zmienia formę obecności. Staje się częścią wewnętrznego świata bohatera, jego pamięci, jego tożsamości. To trudne do przyjęcia, ale jednocześnie uwalniające. Bo oznacza, że nie trzeba wybierać między pamięcią a dalszym życiem. Dlaczego ta symbolika działa tak mocno? Bo jest miękka, nienarzucająca się. Nie mówi wprost, co mamy czuć. Pozwala nam odnaleźć własne znaczenia. Każdy element, księgarnia, kotka, sakura, książki, jest jak fragment większej układanki. I każdy czytelnik składa ją trochę inaczej. Dlatego ta historia zostaje. Nie jako konkretna fabuła, ale jako odczucie, które trudno nazwać, ale łatwo rozpoznać. Jak sen, który nie daje się opowiedzieć, ale zostawia w nas ślad
Aleksandra Andrzejewska - awatar Aleksandra Andrzejewska
oceniła na 9 10 dni temu
Wszystko, czego dziś chcę Monika Leśniewska
Wszystko, czego dziś chcę
Monika Leśniewska
Jak to piękne, sielskie okładki, potrafią wprowadzać w błąd. Często kryją się za nimi, pełne emocji historie, w których nie brak smutku, bólu i łez. Taka niewątpliwie jest okładka książki "Wszystko, czego dziś chcę" Moniki Leśniewskiej. I od razu powiem, że chciałabym przeczytać kontynuację, bo zakończenie zostawiło mnie z wieloma pytaniami. Mam nadzieję, że autorka planuje kolejny tom, bo inaczej uznam, że to historia niedokończona. A może to celowy zabieg? Byśmy to my sami "dopisali" takie zakończenie, jakie chcemy. No cóż... Zofia, główna bohaterka, przeżywa żałobę, bo śmierć odebrała jej kogoś bardzo bliskiego. I te emocje da się tu wyczuć. Ale autorka nie epatuje smutkiem, ona pokazuje, że choć przeżywamy żałobę, to musimy też myśleć o sobie i dalszym życiu. Ale żałoba, to nie jedno jej zmartwienie, bo zmartwienia są jak króliki...mnożą się, nawet wtedy, gdy ich nie chcemy. Ale co jeszcze dotyka Zofię, to już przekonajcie się sami. Nieoczekiwanym ratunkiem, lekiem na smutki i zmartwienia, staje się wyjazd na Sardynię. I wyraźnie da się wyczuć, jak jej klimat i niespieszność, działają na Zofię...niczym lekarstwo. Odzyskuje radość życia, spokój i nadzieję. Bardzo podobała mi się też jej piękna przyjaźń z Heleną. Przyjaźń, która wykuwała się w trudnych dla Zofii czasach. Wsparcie, jakie od niej otrzymała i wzajemna troska, były bardzo budujące. Zresztą podobnie jak więź Zosi z synem. Ależ mieli relację. Każdy powinien mieć taką relację matka-dziecko. Opartą na miłości, ale też na szacunku i przyjaźni. Autorka porusza w tej książce również, bardzo ważny wątek kobiecego wsparcia, mentoringu. Oraz problem osób po chorobie, które straciły pracę, właśnie w związku z leczeniem. To poczucie, że jesteś zbędna i nic nie warta, że oprócz walki o zdrowie, musisz walczyć o byt...a to często jest już ponad siły. Zachwyca mnie, w jaki sposób autorka, położyła w niej nacisk na relacje międzyludzkie. Relacje oparte na obecności, wspólnocie, wspólnych przeżyciach. Zachwycająca, mądra, pełna empatii opowieść. Niewątpliwie jedna z tych, które zostają w nas na dłużej. Gorąco polecam.
renia1473 - awatar renia1473
ocenił na 9 17 godzin temu
Jak napisać historię miłosną Catherine Walsh
Jak napisać historię miłosną
Catherine Walsh
Ciara Sheridan staje przed niemal niemożliwym zadaniem dokończenia legendarnej sagi fantasy swojego zmarłego ojca. W samym środku dusznego, irlandzkiego lata w jej progu staje Sam, nowojorski redaktor, który ma dopilnować, by ta historia w końcu doczekała się finału. Chociaż początkowo dzieli ich niemal wszystko, od akcentu, temperamentu po podejście do pracy, wspólny cel zaczyna ich do siebie przybliżać. Uwielbiam styl Catherine Walsh i po jej przeczytanych już przeze mnie książkach, nastawiałam się na absolutny zachwyt, ale muszę przyznać, że ta nowość zostawiła mnie z lekkim niedosytem i nie dała mi tyle satysfakcji, ile się spodziewałam. Catherine ma niesamowity dar do tworzenia męskich postaci. Pisze facetów, których się po prostu lubi, bo są ludzcy, pełni szacunku i czuć w nich autentyczność, a nie tylko papierowy ideał. To ciepła historia o tym, jak ból po stracie ojca powoli mija i robi miejsce na coś nowego. Najbardziej podobało mi się to, jak naturalnie pokazano moment, w którym Ciara zaczyna się otwierać. Pod koniec miałam wrażenie, że autorka trochę się pogubiła i za bardzo rozmyła akcję. Wątek Maddie stał się na tyle dominujący, że zamiast skupiać się na głównej parze, czułam się, jakbym czytała już wstęp do kolejnego tomu, co niepotrzebnie rozbiło mi całą dynamikę tej historii. To wciąż warta uwagi pozycja z genialnym irlandzkim klimatem i świetnym humorem, ale jako wierna fanka Walsh liczyłam na coś, co totalnie mnie porwie, a tym razem zabrakło mi tej kropki nad i. Nie da się ukryć, że to bardzo ciepła i kojąca opowieść, przy której można odpocząć i po prostu ogrzać sobie serce. W tym upalnym chaosie Ciara odkrywa, że postawienie ostatniej kropki w „cudzej” książce może być kluczem do otwarcia nowego rozdziału we własnym życiu.
ztejstronyksiazka - awatar ztejstronyksiazka
oceniła na 8 2 dni temu
Daleko od siebie Anna Kulawik
Daleko od siebie
Anna Kulawik
Tę książkę wzięłam ze sobą na urlop, bo pierwsze kilka stron wciągnęło mnie na tyle, że po prostu musiałam poznać resztę tej historii. I to jak najszybciej. Główna bohaterka- Anna- to ceniona terapeutka, która niedawno została mamą i… wdową. Natomiast Olgierd jest prawdopodobnie ostatnią osobą na świecie, z którą chciałaby stworzyć związek. Jest bowiem nie tylko nieustępliwym prawnikiem, z którym przyjdzie jej stanąć twarzą w twarz na sali sądowej, ale przede wszystkim synem jej zmarłego partnera. Los sprawi, że drogi tych dwojga nieoczekiwanie skrzyżują się podczas sprawy o pośmiertne ustalenie ojcowsta dla córki Anny. A potem już nic nie będzie czarno- białe. Jest więc dokładnie tak, jak myślicie - to trochę romans, a trochę dramat. Nade wszystko jednak to opowieść o emocjach, również tych trudnych i niewygodnych. Podane są one jednak w ciekawy sposób, w niemalże terapeutycznym przekazie. Główna bohaterka prowadzi nas przez meandry swych uczuć, nazywając je tak, jak zrobiłaby to w swoim gabinecie. Są więc niezliczone mechanizmy regulacji napięcia, schematy działania, traumy i stawianie granic. I choć na początku czułam się tym wszystkim mocno zaintrygowana, to im bliżej finału, tym bardziej ten styl narracji wydał mi się nieco zbyt przerysowany. Być może gdyby pojawiło się ciut więcej lżejszych dialogów lub wątków, które odciążyłyby tę fabułę od psychologicznych zagadnień, moje odczucia byłyby inne. Nie zmienia to faktu, że przeczytałam tę książkę z wypiekami na twarzy (i to niekoniecznie od słońca). Polecam wszystkim, którzy mają ochotę sięgnąć po nieoczywistą historię o miłości, która pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie.
Pati_bookworm - awatar Pati_bookworm
ocenił na 7 2 dni temu
Daleko od domu Danielle Steel
Daleko od domu
Danielle Steel
“To dziwne, jak drastycznie zmieniły się czasy i jak ich życia potoczyły się w zupełnie niespodziewanym kierunku”. Rok 1944. Arielle von Auspeck przyjeżdża do ogarniętego wojenną zawieruchą Paryża, zatrzymuje się hotelu Ritz. Wkrótce ma do niej dołączyć mąż, były pułkownik niemieckiej armii. Los jednak szybko krzyżuje ich plany. Mężczyzna ginie po udziale w Operacji Walkiria, nieudanej próbie zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu. Zagrożona Arielle zmuszona jest opuścić Paryż i szukać schronienia w Normandii. W czasie, gdy alianci lądują na francuskich plażach, kobieta ukrywa się pod przybranym nazwiskiem w niewielkiej miejscowości, odcięta od swoich dzieci. Tam poznaje Sébastiena – mężczyznę, który również nosi w sobie ból straty. Razem angażują się w działalność ruchu oporu, walcząc z okupantem i jednocześnie próbując odnaleźć najbliższych. Fabuła ciekawie poprowadzona ukazuje straszne realia II wojny światowej, skomplikowane relacje międzyludzkie i przeżywane dramaty. Autorka z lekkością prowadzi narrację, jej styl jest naturalny, powodował ogromną przyjemność z czytania. Atutem powieści są bohaterowie, skomplikowane, autentyczne, rewelacyjnie wykreowane osobowości. Cały czas miałam wrażenie, że razem z nimi przemierzałem ich kręte życiowe ścieżki. Historia, która zaczyna się w świecie pełnym blasku – w eleganckich salach paryskiego hotelu Ritz, gdzie muzyka, rozmowy i luksus na chwilę pozwalają zapomnieć o tym, że za oknami trwa wojna. Ten obraz szybko jednak pęka. Życie Arielle zmienia się nagle i boleśnie – z dnia na dzień traci wszystko, co było jej dotychczasową codziennością. Bezpieczny świat znika, a jego miejsce zajmuje strach, niepewność i konieczność ukrywania się. Kobieta, która nigdy nie musiała walczyć o przetrwanie, zostaje rzucona w rzeczywistość, w której każdy dzień jest próbą siły. A mimo to nie poddaje się. W tej opowieści wojna nie jest tylko tłem – jest obecna w każdej decyzji, w każdym lęku i każdym małym przebłysku nadziei. Autorka pokazuje nie tylko chaos tamtych lat, ale też działalność ruchu oporu, pomoc prześladowanym, a później trudne powojenne realia: poszukiwanie bliskich, próby odnalezienia się w zrujnowanej rzeczywistości i walkę o sprawiedliwość. Jest tu też miejsce na bliskość, na przyjaźń, która rodzi się w najmniej spodziewanych momentach i daje oparcie wtedy, gdy najbardziej go potrzeba. Jest też odrobina romantyzmu – subtelna, nienachalna, ale dająca czytelnikowi oddech. To opowieść o stracie, ale i o nadziei. O tym, że życie potrafi odebrać wszystko… a mimo to gdzieś po drodze zostawia nam siłę, by zacząć od nowa. Czasach, gdzie każdy dzień mógł być ostatni, a odwaga przybierała różne oblicza. Bardzo polecam! https://tatiaszaaleksiej.pl/daleko-od-domu/
Tatiasza ijejksiążki - awatar Tatiasza ijejksiążki
ocenił na 8 1 dzień temu
Zapomniałam, że Cię kocham Anna Prusik (Craft)
Zapomniałam, że Cię kocham
Anna Prusik (Craft)
Tytuł: "Zapomniałam, że cię kocham" Autor: Anna Prusik Wydawnictwo: Amare "Zapomniałam, że cię kocham", już sam tytuł mówi o tym, że nie będzie to łatwa historia. Bo czy utrata pamięci i zapomnienie tylu ważnych osób może być czymś prostym? Liliana po wypadku samochodowym i utracie pamięci próbuje poskładać swoje życie w jedną logiczną całość. Jednak jej serce nie prowadzi kobiety do Warszawy i życia producentki muzycznej, jakie dotąd wiodła, a do domu babci na wsi. Nie jest łatwo odzyskać wspomnienia, gdy umysł podąża swoją drogą. Jest to historia, która zmusza nas do refleksji i zadumy nad tym, co w życiu jest dla nas ważne. Pokazuje też, że pomimo utraty pamięci, ciało i dusza nie zapominają. Ciekawe jest to, że pierwsze wspomnienia nie są o narzeczonym, czy życiu w showbiznesie, ale o dzieciństwie, dawnych przyjaciołach i rodzinnym domu.    Język książki jest prosty, ale jednocześnie pełen emocji, dzięki czemu czyta się ją szybko i z dużym zainteresowaniem. Bohaterowie nie są przesłodzeni, za to przedstawieni w bardzo naturalny sposób, by czytelnik mógł się wczuć w ich emocje i rozterki. Tutaj miłość pokazana jest z zupełnie innej strony, ale nie oznacza, że gorszej. „Zapomniałam, że cię kocham” to książka godna polecenia szczególnie osobom, które lubią historie obyczajowe i romantyczne z głębszym przesłaniem. To opowieść, która nie tylko wzrusza, ale także zostaje w pamięci na dłużej. Pokazuje, że miłość bywa skomplikowana, ale jednocześnie bardzo ważna w życiu każdego człowieka. Polecam ją wszystkim, którzy lubią emocjonalne historie o relacjach, uczuciach i życiowych wyborach.
Marta Kalinowska - awatar Marta Kalinowska
oceniła na 7 1 dzień temu
Miłość na linii B.K. Borison
Miłość na linii
B.K. Borison
Moje serce przez lata należało tylko do fantastyki, na inne gatunki otworzyłam się całkiem niedawno i szczerze mówiąc, nieraz zastanawiam się, czy ja w ogóle odnajduję się w romansach. Wtedy pojawia się taka książka, jak „Miłość na linii” i już wiem, że lubię romanse — one po prostu muszą być tak świetne jak ten. Są takie historie, przy których od pierwszych stron czuć, że to będzie coś wyjątkowego. Tutaj kupił mnie sam pomysł na bohaterów: Aiden, sceptyk, który nie wierzy w miłość, ale prowadzi audycję radiową z poradami sercowymi, oraz Lucie — samotna mama i romantyczka. Ich drogi krzyżują się, gdy córka Lucie podstępem dzwoni do radia, co kończy się zaproszeniem jej do współprowadzenia audycji i wspólnego szukania dla niej faceta marzeń. Urzekło mnie, jak niesamowicie realne, głębokie i dopracowane są te postacie. Rzadko czuję taką więź z bohaterami już na samym starcie, a tutaj ich charaktery i słowa trafiały we mnie bardzo mocno, od razu chciałam dla nich wszystkiego, co najlepsze. Super, że autorka też sensownie rozpisała wątek Aidena i jego rodziny. Dzięki temu widać, że jego niechęć do miłości ma konkretne podstawy, a nie jest tylko motywem, który fajnie brzmi. To niesamowicie ciepła i przytulna książka, która otula niczym ulubiony koc w deszczowy dzień. Czytałam ją w pociągu i serio cieszyłam się, że mam pusty przedział, bo co chwilę uśmiechałam się sama do siebie, a momentami wręcz chichotałam pod nosem. Obserwowanie, jak oni powoli skracają dystans i zupełnie nie zauważają momentu, w którym się w sobie zakochują, było piękne. Uwielbiałam te momenty, gdy ich rozmowy poza anteną stawały się ważniejsze niż te dla słuchaczy, a oni zupełnie nie zauważali, że szukanie partnera dla Lucie staje się tylko tłem dla tego, co dzieje się między nimi. Aiden to absolutna definicja zielonej flagi. Mimo tego swojego pancerza okazał się facetem, który potrafi słuchać, wyłapywać najdrobniejsze szczegóły i być niesamowitym wsparciem. Lucie też mnie zaskoczyła; wiedziałam, że to silna babka, ale nie sądziłam, że potrafi aż tak postawić na swoim i nie dać się zdominować mocnej osobowości Aidena i podobało mi się, że nie została sprowadzona tylko do roli romantyczki. Bardziej gorące sceny też zostały świetnie wyważone. Nie było ich dużo i dzięki temu nie dominowały historii, ale jednocześnie były napisane tak, że faktycznie czuć było między nimi chemię. Nie miałam ani razu wrażenia zażenowania, co w romansach niestety czasem się zdarza. Szczerze mówiąc, romanse zwykle mnie nie poruszają, ale tutaj rozklejałam się przez połowę książki. Naprawdę rzadko się zdarza, żeby autorce udało się tak pokazać bezinteresowną miłość, która po prostu cię wzrusza samym swoim istnieniem. Dla mnie to 100/5 ⭐ i jeden z najlepszych romansów, jakie kiedykolwiek miałam w rękach. Jeśli cokolwiek w tym roku ma przebić tę historię, to podejrzewam, że może to zrobić tylko drugi tom. współpraca @uniesienia.wydawnictwo
Hardcoverhaven - awatar Hardcoverhaven
ocenił na 10 19 godzin temu
Teoria (prawie) wszystkiego Kara Gnodde
Teoria (prawie) wszystkiego
Kara Gnodde
Książka "Teoria (prawie) wszystkiego" jest debiutancką powieścią autorki. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo przyjemny w odbiorze, jednak jest to jedna z tych pozycji podczas czytania której moim zdaniem trzeba się skupić żeby dostrzec wszelkie istotne kwestie i niuanse. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w ciekawy, niejednoznaczny i wielowymiarowy sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego, zdarza się im także popełniać błędy dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Na kartach powieści mogłam lepiej poznać rodzeństwo - Mimi i Arta. Ich myśli, odczucia, mogłam dowiedzieć się z czym się zmagają każdego dnia, stopniowo także jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie, co ich ukształtowało, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Relacja rodzeństwa została w interesujący sposób przedstawiona. Jest mocno zakorzeniona w ich przeszłości, ukształtowana przez rodziców, a także to co się z nimi stało. Ważnym elementem tej opowieści są tajemnice z przeszłości, a tak zwane "grzebanie"  w starych sprawach pozwoliło bohaterom zrozumieć siebie, odkryć pewne mające znaczenie fakty i zyskać szansę na lepszą przyszłość. To co na pewno cudownie się obserwowało to to, że oboje na swój sposób się o siebie troszczyli, wspierali. Ale autorka pokazuje również drugą stronę tej sytuacji czyli zależność jednej osoby od drugiej, która w dłuższej perspektywie zaczyna być frustrująca, nawet pomimo ogromnej miłości. Istotną rolę w tej historii odgrywają oczywiście postaci drugoplanowe, które wprowadzają sporo zamieszania do życia rodzeństwa, dostarczając zarówno im samym jak i Czytelnikowi wielu skrajnych emocji i wrażeń. Mowa o współpracownikach Arta, przyjaciółce Mimi, czy Franku, który pojawił się w życiu kobiety. Po książkę sięgnęłam głównie ze względu na fakt, że mój syn jest w spektrum autyzmu, a to właśnie jeden z przykładów neuroróżnorodności. Główny bohater podobnie jak mój syn ma problemy w komunikacji społecznej, przetwarzaniu sensorycznym, lubi schematy, a dodatkowo Art ma głębokie zainteresowania, w jego przypadku jest to matematyka, która wydaje mi się, że daje mu poczucie bezpieczeństwa i stabilnosci. Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa o starcie bliskich osób, żałobie czy odpowiedzialności za drugiego człowieka, a także zmianach, które są nieodzownym elementem naszego życia. "Teoria (prawie) wszystkiego" to pełna refleksji historia, z którą naprawdę miło spędziłam czas. Polecam!
kochamksiazki1991 - awatar kochamksiazki1991
ocenił na 8 1 dzień temu
Księgarnia na piętrze Denise Hunter
Księgarnia na piętrze
Denise Hunter
Shelby Thatcher od zawsze odnajdywała spokój między regałami urokliwego antykwariatu w nadjeziornej miejscowości. Kiedy po odejściu babci staje się właścicielką lokalu, myśli, że jej życie wreszcie nabierze stabilizacji. Los ma jednak inne plany – wychodzi na jaw, że połowę udziałów w biznesie przejął Gray Briggs, mężczyzna, który przed laty zostawił w jej sercu zgliszcza. Wspomnienia o Grayu nie należą w Grandville do najmilszych. Mieszkańcy nigdy nie szczędzili mu złośliwości, traktując go jak wyrzutka. Gdy tylko odebrał dyplom, zniknął bez słowa, zostawiając Shelby z milionem pytań i złamaną obietnicą. Teraz powraca jako niespodziewany sukcesor swojej dawnej mentorki. Chłodne spojrzenia sąsiadów to dla niego chleb powszedni, ale stanięcie twarzą w twarz z Shelby okazuje się najtrudniejszą próbą, jakiej kiedykolwiek poddało go życie. Czy pomimo dawniej dzielącego ich uczucia będą w stanie uratować księgarnię? Czy oda im się odbudować dawną relację? Historia zabiera nas do malowniczej miejscowości, w której główna bohaterka mierzy się z trudnym zadaniem ocalenia familijnego przedsięwzięcia – wspomnianej w tytule księgarni. Nie jest to wyłącznie batalia o utrzymanie firmy, lecz przede wszystkim rozliczenie się z dawnymi latami oraz nagłe zbliżenie, które pojawia się w najmniej oczekiwanej chwili. To coś więcej niż opowieść o dawnej namiętności, która wygasła. To bolesne studium tego, jak lokalna społeczność potrafi zaszczuć jednostkę. Gray, przekraczając progi Grandville, musi stawić czoła nie tylko chłodowi ze strony Shelby, ale i jawnemu uprzedzeniu sąsiadów, którzy nigdy nie wymazali jego win, ani tego co zrobił jego ojciec. Denise Hunter po mistrzowsku udowodniła, że dla niektórych „powrót na stare śmieci” nie jest odnajdywaniem spokoju, lecz dobrowolnym wejściem wprost w paszczę lwa. „Księgarnia na piętrze” uczy nas, że czasem musimy wspiąć się po stromych schodach przeszłości, by w końcu zobaczyć przed sobą jasną przyszłość. To lektura, która nie krzyczy o uwagę, ale zostaje w sercu na długo po przewróceniu ostatniej strony. Serdecznie polecam!
literacka_przystan - awatar literacka_przystan
ocenił na 8 21 dni temu
Daruj nadzieję Jagoda Kwiecień
Daruj nadzieję
Jagoda Kwiecień
"(…) wiara nie jest ucieczką od bólu, ale zgodą na jego obecność". Urokliwe Wrzosowo już na stałe zagościło w moim sercu, stając się miejscem, do którego chętnie zaglądam. Dwa poprzednie tomy tej serii wywołały we mnie sporo refleksji i przemyśleń, ale to właśnie trzecie spotkanie z jej bohaterami okazało się największym wyzwaniem pod względem emocjonalnym. "Daruj nadzieję" to piękne i równocześnie mocne domknięcie całej "Trylogii Różanej". Jagoda Kwiecień znana jako Jagoopeppermint to marzycielka, która nie buja w obłokach i ma głowę pełną pomysłów. Ukończyła ekonomię, ale prawdziwą pasją jest dla niej zamiłowanie do Bible Journalingu. Autorka zadebiutowała w 2024 r. książką pt. "Z różą w dłoni" będącą pierwszym tomem "Trylogii Różanej". Wiktoria i Janek jako świeżo poślubieni małżonkowie planują korzystać z życia. Los szykuje jednak dla nich niespodziankę, która w krótkim czasie niesie ze sobą wielkie zmiany. Ich małżeństwo zostaje wystawione na wielką próbę. Tymczasem sporo także dzieje się w życiu Róży i Gabrysi. Przed przyjaciółkami nowe wyzwania i decyzje do podjęcia, którym zawsze towarzyszy święta Rita. "Daruj nadzieję" to książka mająca duszę, podobnie jak połączenie kwiaciarni z kawiarnią, jaką prowadzi Róża. Cała ta trylogia jest wyjątkowa, ale to właśnie jej trzeci tom, finalnie zamykający serię okazuje się najbardziej dopracowaną i autentyczną częścią. A wszystko to za sprawą wątku przewodniego, czyli tego, z czym muszą mierzyć się Wiktoria i Janek. To bowiem doświadczenie najwyższej wagi, które rozdziela ludzi, albo łączy ich na zawsze. Jagoda Kwiecień z wielką wrażliwością podeszła do tego tematu i z wielkim wyczuciem zobrazowała dylematy, jakie mogą pojawić się w takiej sytuacji. Poznawanie losów tej pary to zatem wielkie emocje dla czytelnika, niezależnie od tego czym jest dla niego wiara. Nadzieja to motyw przewodni tej części i to właśnie do niej autorka bardzo często nawiązuje budując fabułę swojej książki. Najmocniej widać to na przykładzie Wiktorii i Janka, ale doświadczenie daru dotyczy także pozostałych przyjaciółek ze Wrzosowa. Ta warstwa skłania do własnych refleksji w temacie tego, czym jest dla nas nadzieja i czy w ogóle chcemy ją pielęgnować poprzez wdzięczność i otwartość. W powieści nie brakuje także wspomnienia Jane Austen, dobrego ducha całej trylogii i kontynuacji wątku pasji do czytania przeradzającej się w powstanie ciekawego klubu książki. Jeden z bohaterów "Daruj nadzieję" mówi, że "nie wróci tam, gdzie nie było miejsca na szacunek". Z pewnością taka sytuacja nie będzie miała miejsca w przypadku Trylogii Różanej, gdyż Jagoda Kwiecień z szacunkiem podchodzi do swoich czytelników, oddając w ich ręce tak dobrze napisane zwieńczenie całej trylogii. Jest w tej części bowiem pełne spektrum emocji oraz duch literatury zaangażowanej społecznie związany z trudnym wątkiem przewodnim, wobec którego nie sposób przejść obojętnie. Jest też oczywiście Święta Rita, która już nieodzownie będzie nam się kojarzyła z urokliwym Wrzosowem i piękne barwione brzegi, które ozdobią każdą półkę. https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
Wioleta Sadowska - awatar Wioleta Sadowska
oceniła na 10 3 dni temu
Zakochana Kinga Jesman
Zakochana
Kinga Jesman
„Bo kiedy jesteśmy kochane, nie tylko świat się zmienia. My się zmieniamy. Nasze spojrzenie, nasz głos, nasz sposób chodzenia. Czujemy się pewne siebie. Czujemy się piękne. Bez filtrów. Bez masek.” Podobno miłość nie wpisuje się w żadne ramy i schematy… Podobno miłość nie patrzy na wiek, bo tu liczy się to, co mówi serce… Ale patrząc na moją dwudziestoletnią córkę, piękną i młodą, pełną życia, zastanawiam się, czy faktycznie umiałabym spojrzeć na jej sercowe wybory w takich wytycznych… Bo czy można kochać kogoś, kto jest dwie dekady od ciebie starszy i mógłby być Twoim ojcem? Czy taka miłość ma szansę na przetrwanie i czy umiałabym jej kibicować? A jak było z Biancą, główną bohaterką książki „Zakochana” autorstwa Kingi esman? Przekonajmy się… „Czasem właśnie w takich chwilach, między półkami, zapachem słodyczy i śmiechem, rodzi się siła, która pozwala iść dalej.” Czy uczucie, które rodzi się w sercu młodej dziewczyny do dojrzałego mężczyzny, jest prawdziwe, czy to tylko dziewczęca mrzonka? Czy dojrzały mężczyzna może pokochać młodą dziewczynę, która dopiero co wchodzi w dorosły świat i jest córką jego najlepszego przyjaciela? Czy ojciec dziewczyny zaakceptuje ten związek? Ile Bianca jest gotowa poświęcić dla tego uczucia? Czy Klara, jej najlepsza przyjaciółka, poprze dziewczynę w jej działaniach, a może sama będzie próbowała odnaleźć swoją drogę życiową? Czy Dawid, z którym Bianka się spotykała i którego zostawiła dla Oliwiera, odpuści, czy będzie walczył o dziewczynę? „(…) myślę, że nie zasłużyłam na tę przyjaźń. Może właśnie na tym polega jej siła, że nie trzeba na nią zasługiwać. Może przyjaźń, tak jak miłość, po prostu się zdarza. Jest nieoczekiwana i bezwarunkowa. Prawdziwa.” To był mój debiut z twórczością Kingi Jesman i muszę przyznać, że całkiem przyjemny debiut. Historia, którą porusza autorka, to historia miłości starszego mężczyzny i młodziutkiej dziewczyny, ale to nie jedyny trudny temat, jaki znajdziemy w tej historii. Mamy tu też poruszany wątek trudnych relacji w szkole pomiędzy rówieśnikami, a także straty matki czy choroby. Muszę przyznać, że początkowo główna bohaterka mnie troszkę irytowała, dopiero później zapałałam do niej jakimiś cieplejszymi uczuciami. Bliżej mi chyba było do pełnej życia Klary. To historia, która daje czytelnikowi do myślenia i muszę przyznać, że nawet po skończonej lekturze zastanawiam się, jak ja bym się zachowała, kiedy sytuacja dotyczyłaby mojego dziecka. Czy umiałabym mu kibicować i wspierać, czy byłoby w moim zachowaniu troszkę z zachowania Juliana, ojca Bianki? Z takimi rozważaniami zostaję ja, a Ty, czytelniku? Jak Ty byś się zachował/zachowała gdyby to dotyczyło Twojego dziecka?
Lila - awatar Lila
oceniła na 7 4 dni temu
Skandal Katarzyna Michalak
Skandal
Katarzyna Michalak
💙 "Skandal” autorstwa Katarzyny Michalak to pierwsza część nowej serii pod tytułem "Bestseller", która wciąga od pierwszych stron w wir nowojorskiego świata wydawniczego pełnego blasku, wielkich pieniędzy, ambicji i podstępnych intryg. 💙 Amanda to uznana pisarka, która desperacko walczy o utrzymanie swojej pozycji i musi napisać kolejną wielką książkę, bo bez niej jej kariera i całe życie mogą runąć. Holly wydaje się mieć już wszystko: pieniądze, wpływy, stabilizację. A jednak pragnie czegoś więcej – tego nieuchwytnego sukcesu literackiego. Kayla z kolei to postać, która straciła sporo, ale ma w sobie determinację i własną, ostrą motywację, by wejść do tej gry. Czy kobietom uda się napisać prawdziwy bestseller? 💙 Autorka z dużą wprawą pokazuje, jak kruche bywają granice między inspiracją a kradzieżą pomysłów, między szczerością a grą pozorów, między przyjaźnią a zdradą. Świat agentów, wydawców i mediów jest tu bezlitosny a sukces smakuje słodko, jednak jego cena bywa bardzo wysoka. Autorka nie boi się pokazać ciemnych stron tego środowiska: presji, samotności, ukrytych tajemnic i tego, jak łatwo prywatne słabości mogą stać się publicznym skandalem. To, co szczególnie mi się podobało, to sposób, w jaki książka łączy emocjonalną głębię z dynamiczną akcją. Nie jest to tylko historia o pisaniu książek. Jest to opowieść o kobietach, które muszą zmierzyć się z własnymi demonami, z presją otoczenia i z pytaniem, ile są w stanie poświęcić, by osiągnąć to, czego pragną. Pojawiają się tu wątki miłosne, ale nie dominują i służą raczej jako dodatkowe źródło napięcia i komplikacji. Styl pani Katarzyny jest lekki, ale jednocześnie wciągający. Książkę czyta się szybko i z ciekawością a tajemnica budowana jest stopniowo przez co czytelnik co chwilę zmienia zdanie na temat bohaterów. To wszystko sprawia, że ciężko oderwać się od czytania. Jeśli lubicie powieści obyczajowe z ostrym, współczesnym tłem, z dobrze zarysowanymi, wielowymiarowymi bohaterkami i nutą sensacji, to "Skandal” będzie strzałem w dziesiątkę.
Recenzjeksiazek - awatar Recenzjeksiazek
ocenił na 9 2 dni temu
Pod właściwym sercem Anna Sakowicz
Pod właściwym sercem
Anna Sakowicz
Gdy marzenie staje się towarem. Recenzja powieści „Pod właściwym sercem” Anny Sakowicz Często myślimy o życiu jako o prostej linii, którą kreślimy własnymi wyborami. Jednak los bywa bezlitosnym redaktorem. Wykreśla nasze plany i zmusza do szukania ratunku tam, gdzie nigdy wcześniej nie odważylibyśmy się spojrzeć. Czasem pomoc przychodzi pod postacią drugiego człowieka. Jest to ktoś obcy, kogo droga splata się z naszą w akcie najwyższej próby. To w takich momentach, na styku desperacji i nadziei, rodzą się więzi, których nie potrafi opisać żadna definicja słownikowa. Ich ciężar i piękno mierzy się nie w genach, lecz w uderzeniach serca. Właśnie taką trudną, gęstą od emocji i nieoczywistych kroków historię kreśli Anna Sakowicz - strona autorska w swojej najnowszej książce pt. „Pod właściwym sercem”. Pisarka rzuca nas w sam środek życia Patrycji i Marcela, których świat legł w gruzach. Poznajemy też Ekaterinę, stającą się dla nich ostatnią deską ratunku. Gdy medycyna w kraju bezradnie rozkłada ręce, a pragnienie bycia rodzicem staje się bólem niemal fizycznym, bohaterowie decydują się na krok ostateczny. Jest nim podróż do Gruzji. To tam ich nadzieja zyskuje twarz młodej kobiety, która nie szuka wielkich marzeń, lecz ratunku dla własnej rodziny. Eka jest osaczona przez biedę i podejmuje wybór niewyobrażalny. Staje się powierniczką cudzych pragnień i niesie pod sercem życie, które formalnie do niej nie należy. ​Nie sposób przejść obojętnie obok samego zjawiska surogacji, które autorka obdziera z marketingowych haseł. Twórczyni stawia nas przed brutalnym dylematem: czy ciało kobiety może stać się przedmiotem umowy? W kontekście Gruzji problem ten zyskuje mroczny odcień etyki „turystyki prokreacyjnej” oraz asymetrii sił między bogatym Zachodem a biednym Wschodem. Czy kobieta w skrajnej nędzy rzeczywiście decyduje się na takie rozwiązanie dobrowolnie? ​Kluczem do pełnego zrozumienia tej opowieści jest sam jej tytuł. W miarę lektury nabiera on coraz to nowych, bolesnych znaczeń. Początkowo fraza „Pod właściwym sercem” zdaje się odnosić jedynie do biologicznego aspektu macierzyństwa zastępczego. Jednak narratorka szybko wyprowadza nas z błędu i pokazuje, że to, co „właściwe”, rzadko bywa oczywiste. Czy właściwe serce to to, które daje życie? A może to, które przelewa na dziecko całą swoją niespełnioną miłość? Ta wielowarstwowość sprawia, że te trzy słowa stają się dla czytelnika bolesnym drogowskazem. Zmuszają one do przedefiniowania pojęcia bliskości. Siła tej fabuły tkwi w jej bohaterach. Patrycja i Marcel to portret małżeństwa w głębokim kryzysie, który czasem ociera się o egoizm. Na przeciwległym biegunie stoi Ekaterina. Jest to postać, która kradnie serce swoją cichą siłą i godnością. Pisarka mistrzowsko oddaje jej wewnętrznie rozdarty świat, w którym instynkt macierzyński walczy z surowymi zapisami umowy. Książka staje się intensywną podróżą w głąb własnego sumienia i wystawia nasz moralny kompas na ciężką próbę. Uświadamiamy sobie, jak cienka jest granica między nami a postaciami dramatu. Zadajemy sobie wtedy pytanie: jakich wyborów ja bym dokonała i jakie decyzje podjęła, stojąc pod ścianą własnej bezradności? ​O sile rażenia powieści decyduje kunsztowny warsztat autorki. Język jest precyzyjny i pozbawiony taniego sentymentalizmu. Niezwykle istotną rolę odgrywają tu retrospekcje. Niczym brakujące elementy układanki pozwalają one zrozumieć genezę dzisiejszych postanowień. Obok nich, niemal jako osobny bohater, wyrasta sama Gruzja. Twórczyni po mistrzowsku kreśli obraz kraju pełnego kontrastów – od turystycznego piękna po duszny, surowy klimat domów, w których toczy się codzienna walka o przetrwanie. Tempo akcji zostało idealnie wyważone. Sprawia to, że od lektury trudno się oderwać, ale każda strona domaga się jednocześnie chwili namysłu. ​Najbardziej przejmującym aspektem jest jednak świadomość, że ta historia jest w dużej mierze oparta na autentycznych wydarzeniach. To sprawia, że każde słowo waży więcej. Twórczyni zostawia nas z bolesną lekcją pokory. Miłość nie jest transakcją, a drugiego człowieka nie można sprowadzić do roli narzędzia. To opowieść o tym, że godność jest wartością nadrzędną. Nie wolno jej poświęcać na ołtarzu nawet najszlachetniejszych pragnień. Podsumowując, dzieło to jest propozycją dla tych, którzy szukają w literaturze prawdy, a nie ucieczki. Warto zatopić się w tej treści, ponieważ uczy ona empatii wobec sytuacji, w jakich same nigdy nie musiałyśmy się znaleźć. Choć los w tej powieści okazał się surowym redaktorem, to ostatecznie przypomina nam on, że każde życie zasługuje na to, by bić „pod właściwym sercem”. Jest to jedna z tych rzadkich książek, które trwale zmieniają sposób, w jaki patrzymy na drugiego człowieka.
Agnieszka Kaniuk - awatar Agnieszka Kaniuk
ocenił na 10 1 dzień temu
Kiedyś byłaś moja K. A. Zysk
Kiedyś byłaś moja
K. A. Zysk
Współpraca reklamowa 🤠 Są takie książki, które czytasz… i czujesz je całym sobą. Ta właśnie taka była 🥺 Dziesięć lat. Dziesięć lat ciszy, bólu i prób poukładania życia na nowo… a potem jedno spotkanie, które burzy wszystko, co wydawało się już zamkniętym rozdziałem 💥 💔 Leah i Milan Ich relacja to definicja niedokończonej historii… pełnej ran, niedopowiedzeń i emocji, które nigdy tak naprawdę nie wygasły ❤️‍🔥 Każde ich spotkanie to była mieszanka napięcia, tęsknoty i bólu. Czułam ich zagubienie, żal i to „co by było gdyby…” 🥀 I choć momentami miałam ochotę krzyczeć na Milana za przeszłość 😤, to jednocześnie widziałam, jak bardzo oboje nadal są ze sobą związani… mimo upływu lat. 💜 Milan i Leo Relacja Milana z synem totalnie skradła moje serce 💙 Było w niej coś tak autentycznego i ciepłego… troska, miłość i próba bycia najlepszym ojcem, mimo własnych błędów i trudnej przeszłości 🥺 Te sceny dodawały historii ogromnej głębi i pokazywały Milana z zupełnie innej strony – bardziej dojrzałej, prawdziwej. 👭 Leah i Bri I tu mamy coś pięknego – przyjaźń, która daje siłę 💕 Bri była dla Leah wsparciem, głosem rozsądku i kimś, kto pomagał jej nie zatracić się w emocjach. Ich relacja była naturalna, szczera i momentami dawała oddech od całego tego emocjonalnego chaosu 🌿 🌸 Relacje Leah z rodzicami Tutaj emocje uderzają jeszcze mocniej… 💔 Powrót do rodzinnego domu to nie tylko wspomnienia, ale też trudne rozmowy, niewypowiedziane żale i napięcia, które nigdy do końca nie zniknęły. Czuć było ciężar przeszłości i to, jak bardzo wpłynęła ona na Leah 🥀 Te fragmenty były bolesne, ale też bardzo prawdziwe – pokazujące, że nie zawsze wszystko da się łatwo naprawić. 😤 Zazdrość Sandry Oj, tutaj emocje aż kipiały… 🔥 Zazdrość Sandry była wyczuwalna w każdej scenie, dodając historii napięcia i momentami aż frustracji 😤 To właśnie takie postacie sprawiają, że fabuła nabiera tempa i jeszcze bardziej angażuje. To co zrobiła- brak słów 😞 🔥 Cała historia to jeden wielki emocjonalny rollercoaster – napięcie, sekrety, powracająca przeszłość i uczucia, które nigdy nie umarły… 😭 Autorka świetnie buduje atmosferę – miałam wrażenie, że każde słowo coś znaczy, a każda scena zostawia ślad 💔 To książka o drugich szansach, trudnych wyborach i o tym, że niektórych ludzi nigdy nie przestajemy kochać… nawet jeśli próbujemy 🥺 Ja przepadłam całkowicie ❤️
ZaczytanaDaria Jasek - awatar ZaczytanaDaria Jasek
ocenił na 9 3 dni temu
Linia lojalności Natalia Sońska
Linia lojalności
Natalia Sońska
"W sumie w pewnym stopniu sama byłam sobie winna, bo od dawna skupiałam się głównie na pracy, a później na egzaminie, by zdać go jak najlepiej. Zwyczajnie nie miałam czasu ani przestrzeni na coś więcej w swoim życiu." Przymknęłam oczy, odkładając tę książkę na bok, i przez chwilę w moich myślach wciąż wybrzmiewały echa sali rozpraw, szelest przerzucanych akt i ten duszny klimat prawniczego świata, który Natalia Sońska odmalowała z taką dbałością o detale. "Linia lojalności" to historia, która trafiła do mnie w idealnym momencie, przypominając mi, dlaczego tak bardzo cenię sobie pióro autorki i dlaczego Seria z Aktami zajmuje na moich regałach tak szczególne miejsce. Choć to już kolejny tom, od razu Was uspokoję – jeśli nie miałyście okazji poznać poprzednich części, możecie śmiało wchodzić w tę opowieść bez obaw, że czegoś nie zrozumiecie, choć osobiście uważam, że warto znać cały ten literacki krajobraz. Główna bohaterka, Anita, to postać, z którą błyskawicznie złapałam wspólny język, obserwując jej zmęczenie po trudach egzaminów zawodowych i tę ogromną nadzieję na upragniony, święty spokój. Niestety, w życiu bywa tak, że gdy tylko zdejmiemy z barków jeden ciężar, los natychmiast dorzuca nam kolejny, często znacznie trudniejszy do udźwignięcia, bo nasycony osobistymi emocjami. Telefon od Julity, dawnej mentorki i autorytetu, staje się katalizatorem zdarzeń, które zmuszają Anitę do wejścia na emocjonalne pole minowe, gdzie granica między zawodowym profesjonalizmem a ludzkim odruchem serca staje się niebezpiecznie cienka. Niesamowicie podobało mi się to, jak autorka nakreśliła relację między tymi dwiema kobietami, pokazując, że w świecie paragrafów i chłodnych kalkulacji, to właśnie lojalność bywa walutą najtrudniejszą do rzetelnego wycenienia. Sprawa rozwodowa, która z założenia miała być kolejnym zadaniem do odhaczenia, szybko przeradza się w skomplikowaną sieć zależności, w której nic nie jest czarno-białe. Czułam ten wewnętrzny rozdarcia Anity, jej wątpliwości i narastające napięcie, które nie pozwalało mi przerwać lektury nawet na zaparzenie kolejnej herbaty. Wprowadzenie postaci Adama, śledczego o przenikliwym spojrzeniu i tajemniczych powiązaniach, dodało tej historii niesamowitego rumieńca i sprawiło, że wątek obyczajowy zyskał niemal thrillerowy posmak. To właśnie to połączenie gatunków sprawia, że "Linia lojalności" wyróżnia się na tle typowych powieści o miłości czy problemach dnia codziennego, bo pod powierzchnią zwyczajnych spotkań czai się mrok i niepokój. Natalia Sońska po mistrzowsku dawkuje emocje, sprawiając, że zaczynamy kwestionować intencje bohaterów i razem z Anitą szukamy prawdy ukrytej między wierszami zeznań i dowodów. Bardzo doceniam fakt, że autorka nie ucieka od trudnych pytań o to, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiej osoby i gdzie kończy się pomoc, a zaczyna współudział w czymś, co może nas zniszczyć. Dynamika między Anitą a Adamem została rozpisana z wyczuciem, bez zbędnego pośpiechu, co pozwoliło mi delektować się każdą sceną, w której ta dwójka musiała konfrontować swoje odmienne światy. To właśnie ta chemia, podszyta nieufnością i rodzącym się zainteresowaniem, trzymała mnie w napięciu do ostatnich stron, których nadejście powitałam z autentycznym smutkiem. Styl Natalii Sońskiej jest mi niezwykle bliski – jest w nim pewna elegancja, a jednocześnie ogromna dawka ciepła i zrozumienia dla ludzkich słabości, co sprawia, że przez tę historię po prostu się płynie. Mimo że poruszane tematy do łatwych nie należą, autorka potrafi ubrać je w słowa w taki sposób, że lektura staje się czystą przyjemnością i formą ucieczki od własnych trosk. "Linia lojalności" to książka, która wciągnęła mnie tak bez reszty, że wystarczyło mi zaledwie kilka godzin, by pochłonąć ją w całości, zapominając o otaczającym mnie świecie. Zamykając tę powieść, poczułam taką specyficzną pustkę, która pojawia się tylko wtedy, gdy żegnamy się z bohaterami, z którymi zdążyliśmy się zżyć i których losy szczerze nas przejęły. To nie jest tylko opowieść o prawie i rozwodzie, to przede wszystkim głęboka analiza ludzkiej psychiki i granic, których przekroczenie zmienia nas na zawsze. Jeśli szukacie czegoś, co połączy w sobie subtelność literatury kobiecej z dreszczykiem emocji właściwym dla dobrych kryminałów, to ten tytuł będzie dla Was strzałem w dziesiątkę. Dla mnie "Linia lojalności" to potwierdzenie, że Seria z Aktami to jedna z najlepszych rzeczy, jakie spotkały polską literaturę obyczajową w ostatnich latach, i już teraz wiem, że będę do niej wracać myślami jeszcze długo. To lektura obowiązkowa dla każdej z nas, która kiedykolwiek stanęła przed wyborem między tym, co słuszne, a tym, co podpowiada instynkt i lojalność wobec bliskich. Polecam z całego serca, bo to literatura, która zostaje pod skórą i nie daje o sobie zapomnieć, budząc apetyt na znacznie więcej.
ksiazkowyzaulek - awatar ksiazkowyzaulek
ocenił na 8 2 dni temu
Obrońca Ana Huang
Obrońca
Ana Huang
Muszę to przyznać otwarcie, że nigdy nie byłam fanką pióra Any Huang. W jej poprzednich książkach zawsze coś mi zgrzytało, coś nie pasowało i po prostu nie potrafiłam się do nich przekonać. Ale ta, absolutnie mnie zachwyciła. Aż ciężko mi uwierzyć, że tę historię napisała ta sama osoba, co Napastnika. Tamtą część męczyłam, a tutaj bawiłam się świetnie. Przede wszystkim mam wrażenie, że u Any Huang często spotykamy kobiety targane skrajnymi emocjami, czasem naiwne, czasem działające impulsywnie. Brooklyn jest inna. To kobieta z pasją, która wie, że bycie córką trenera to nie przywilej, ale obciążenie, które zmusza ją do pracy dwa razy cięższej niż inni. Uwielbiam to, z jakim oddaniem podchodziła do swojej pracy. Brooklyn była zdeterminowana, by zapracować na swój sukces, by udowodnić swoją wartość w zmaskulinizowanym świecie futbolu. Cała etyka zawodowa jest przedstawiona z niezwykłą dbałością o szczegóły. Vincent DuBois to kapitan, którego nie da się nie lubić. Ana Huang stworzyła bohatera, który jest absolutnym zaprzeczeniem toksycznego sportowca. Jeśli miałabym wskazać jedną rzecz, która totalnie kupiła mnie w Vincencie, to jest to jego rozbrajająca otwartość. Ta dwójka pokazuje, że romans na boisku i poza nim, może być inteligentny i niesamowicie wciągający. Zero niepotrzebnego nadęcia, za to mnóstwo chemii i bohaterowie, którym kibicuje się z uśmiechem na ustach od pierwszej do ostatniej strony. Książka ma swoje wady. Czy jest za długa? Tak, Ana Huang ma tendencję do rozwlekania niektórych wątków. Jednak tempo jest znacznie lepiej wyważone niż w Miłość. Seria Twisted, tak samo jak w nużący Napastniku. Wątek stalkera wyciągnął tę historię na wyższy poziom. Daję taką ocenę, bo choć to świetny progres, czuć tutaj zbyt wyraźne inspiracje serią Windy City, co momentami odbierało tej historii oryginalność. Teraz jednak, gdy zamykam rozdział Vincenta i Brooklyn, z niecierpliwością czekam na Noah. Samotny ojciec to motyw, który uwielbiam, więc z dużą przyjemnością sięgnę.
ztejstronyksiazka - awatar ztejstronyksiazka
oceniła na 8 2 dni temu

Cytaty z książki Może w innym życiu

Więcej
Taylor Jenkins Reid Dwa szczęścia do wyboru Zobacz więcej
Taylor Jenkins Reid Dwa szczęścia do wyboru Zobacz więcej
Taylor Jenkins Reid Dwa szczęścia do wyboru Zobacz więcej
Więcej