rozwiń zwiń

Dziennik: Zagadkowa podróż przez czas

Okładka książki Dziennik: Zagadkowa podróż przez czas
Wojciech GrajkowskiMichał Gołębiowski Wydawnictwo: FoxGames interaktywne, obrazkowe, edukacyjne
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
interaktywne, obrazkowe, edukacyjne
Format:
papier
Data wydania:
2021-05-05
Data 1. wyd. pol.:
2021-05-05
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328086272
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziennik: Zagadkowa podróż przez czas w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dziennik: Zagadkowa podróż przez czas

Średnia ocen
8,0 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
311
279

Na półkach:

Fantastyczna pozycja zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Zagadki różnorodne, absolutnie niebanalne z pewnością zajmą niejednego fana główkowania. Nie ma tu elementu przypadkowości, wszystko starannie zaplanowano i sumiennie wykonano. Mogę tylko oddać - chcę więcej!

Fantastyczna pozycja zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Zagadki różnorodne, absolutnie niebanalne z pewnością zajmą niejednego fana główkowania. Nie ma tu elementu przypadkowości, wszystko starannie zaplanowano i sumiennie wykonano. Mogę tylko oddać - chcę więcej!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł Dziennik: Zagadkowa podróż przez czas na półkach głównych
  • 17
  • 10
12 użytkowników ma tytuł Dziennik: Zagadkowa podróż przez czas na półkach dodatkowych
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Oczy Wojciech Grajkowski, Wojciech Stachyra
Ocena 0,0
Oczy Wojciech Grajkowski, Wojciech Stachyra
Okładka książki Mózg Wojciech Grajkowski, Wojciech Stachyra
Ocena 9,3
Mózg Wojciech Grajkowski, Wojciech Stachyra
Okładka książki Chorowanie Wojciech Grajkowski, Wojciech Stachyra
Ocena 8,5
Chorowanie Wojciech Grajkowski, Wojciech Stachyra
Okładka książki Bachor Wojciech Grajkowski, Katarzyna Nowakowska, Anna Rączkowska, Dominika Węcławek
Ocena 6,4
Bachor Wojciech Grajkowski, Katarzyna Nowakowska, Anna Rączkowska, Dominika Węcławek
Okładka książki Dziennik: Zagadkowa podróż Michał Gołębiowski, Wojciech Grajkowski
Ocena 8,4
Dziennik: Zagadkowa podróż Michał Gołębiowski, Wojciech Grajkowski
Okładka książki Zęby Wojciech Grajkowski, Wojciech Stachyra
Ocena 8,3
Zęby Wojciech Grajkowski, Wojciech Stachyra
Wojciech Grajkowski
Wojciech Grajkowski
Doktor biologii. Kiedyś badacz w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. Nenckiego PAN, dziś zajmuje się głównie badaniami edukacyjnymi, a do laboratorium wchodzi tylko po to, żeby prowadzić warsztaty dla dzieci. Współautor serii podręczników do przyrody. Opracował teksty do wydanych przez Dwie Siostry książek Pszczoły i Drzewa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niezwykłe mapy. Dla miłośników przygód i snów na jawie Sarah Sheppard
Niezwykłe mapy. Dla miłośników przygód i snów na jawie
Sarah Sheppard
„Niezwykłe mapy. Dla miłośników przygód i snów na jawie” to wyjątkowa książka, która otwiera przed dziećmi drzwi do fascynującego świata geografii, przyrody i niesamowitych zjawisk. Jest to pozycja, która wyróżnia się na tle innych atlasów dla dzieci – zamiast tradycyjnych map z podziałem na kraje i kontynenty, oferuje wgląd w nietuzinkowe miejsca i tematy, które rozbudzają wyobraźnię i ciekawość młodych odkrywców. Książka zabiera czytelnika w podróż po niezwykłych mapach pełnych inspirujących szczegółów. Znajdziemy tu miejsca i zjawiska, które fascynują: obszary zamieszkane przez jadowite zwierzęta, lokalizacje ukrytych skarbów, wulkany, regiony dotknięte trzęsieniami ziemi, a także najwyższe i najniższe punkty na Ziemi. Każda mapa to oddzielna opowieść – wypełniona ciekawostkami, które nie tylko edukują, ale również angażują i zachęcają do dalszego zgłębiania wiedzy. Dzieci mogą godzinami przyglądać się mapom, odnajdując coraz to nowe elementy i zgłębiając informacje towarzyszące rysunkom. Dzięki temu książka staje się nie tylko źródłem wiedzy, ale także wspaniałą rozrywką. Dla mojego pięcioletniego syna była to prawdziwa przygoda. Uwielbia przyrodę i wszystko, co wiąże się z odkrywaniem nowych rzeczy, a ta książka idealnie wpisała się w jego zainteresowania. Z entuzjazmem pochłaniał każdą ciekawostkę, dzieląc się przy tym swoimi spostrzeżeniami i pytaniami. Takie interaktywne doświadczenie, pełne wspólnego odkrywania, jest bezcenne i czyni książkę idealną pozycją do rodzinnego czytania. „Niezwykłe mapy” to nie tylko atlas, ale również inspiracja do dalszych podróży – tych rzeczywistych i tych wyobrażonych. Można przeglądać ją wielokrotnie i za każdym razem odkrywać coś nowego. Polecam ją wszystkim rodzicom i młodym odkrywcom – to nieoceniona skarbnica wiedzy, która jednocześnie bawi i uczy. Czytajcie.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 7 1 rok temu
Atlas podróżników. Historie wypraw na krańce świata Isabel Minhós Martins
Atlas podróżników. Historie wypraw na krańce świata
Isabel Minhós Martins
Chyba nigdy nie będę miała dość książek o badaczach, odkrywcach, podróżnikach czy wynalazcach. Zarówno tych dla dorosłych, jak i dla dzieci. Może te skierowane do dzieci uwielbiam jeszcze bardziej, bo pozwalają nam cieszyć się wspólnie z odkrywania nowych rzeczy. I podróżować bez wychodzenia z domu. Zdecydowanie przodownikiem w wydawaniu podobnych pozycji jest wydawnictwo Dwie Siostry, a ostatnio do swojego popularnonaukowego portfolio dodało książkę nagrodzoną w 2019 roku nagrodą Bologna Ragazzi Award w kategorii Non Fiction, czyli "Atlas podróżników. Historie wypraw na krańce świata" Isabel Minhós Martins, Bernerdo P. Carvalho. Jak sam tytuł wskazuje, jest to książka poświęcona podróżnikom i ich wyprawom. Znajdziemy tu jedenaście postaci wraz z opisem ich podróży i dokonań. Ale nie tylko. Jeśli chcecie zajrzeć do wnętrza książki, zapraszam na blog (link w bio). Znajdziemy tu historie skupione wokół 11 ciekawych podróżników, ale też interesujące wprowadzenie, w którym autorzy nie tylko wyjaśniają klucz doboru bohaterów, ale piszą ogólnie o zjawisku podróżowania i wprowadzają młodych czytelników w szerszy kontekst. Bardzo ważnym elementem książki są oczywiście ilustracje przygotowane przez Bernerdo P. Carvalho. Mamy tu dwa rodzaje ilustracji - kolorowe i czarno-białe. Te pierwsze to tworzone z barwnych plam krajobrazy, które cieszą oko i znajdują się pomiędzy rozdziałami. Czarno-białe kojarzą mi się z malunkami tuszem bądź pędzelkiem z czarną farbą i uzupełniają one treść rozdziałów. Mamy tu wizerunki miejsc i ludzi, a także - a może przede wszystkim - mapy, czyli to, co tygryski lubią najbardziej. Oczywiście są to mapy uproszczone na potrzeby publikacji dla dzieci (co również wyjaśniają autorzy), niemniej jednak są ważnym dodatkiem do tekstu i pomagają zwizualizować sobie zasięg podróży omawianego bohatera. Choć powstało już kilka książek dla dzieci poświęconych podróżom, uważam, że warto sięgnąć także po tę pozycję. Jest pięknie wydana w dużym formacie, twardej oprawie i z wyjątkowymi ilustracjami, opowiada o bardzo ciekawych postaciach w sposób jasny i pasjonujący, ale też przekazuje wiedzę wraz z wartościami, a to już kwestia nie do przecenienia. To książka, którą czyta się od deski do deski i na wyrywki, do której warto i chce się wracać. Oboje z Wojtkiem się nią zachwycamy i pewnie prędko nie przestaniemy. Mądra, wartościowa pozycja dla wszystkich ciekawych świata, dla małych odkrywców i pasjonatów podróży. Inspirująca i pouczająca lektura.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 8 4 lata temu
Wielka podróż dziadka Eustachego Daniel Mizieliński
Wielka podróż dziadka Eustachego
Daniel Mizieliński Aleksandra Mizielińska
Im więcej czytam komiksów, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że pod względem fabularnym w niczym nie ustępują dziełom literackim czy filmowym. Są to twory z pogranicza literatury i sztuki (oczywiście jedne lepsze, inne gorsze), w których ważny jest storytelling. Oczywiście komiksy korzystają z innych środków wyrazu niż np. powieści, jednak potrafią przekazać te same treści równie wyraźnie i inspirująco. Dlatego tak bardzo smuci mnie, gdy słyszę, że rodzice nie dają dzieciom czytać komiksów bo "to je odciągnie od książek" (autentyczne!). Tymczasem uważam, że bardzo ważnym elementem edukacji kulturalnej najmłodszych jest zaznajamianie ich nie tylko z prozą i poezją, nie tylko z filmem i teatrem oraz muzyką, ale także z komiksem. To równoprawna gałąź kultury, którą warto poznać i rozumieć. Nie każdy w niej zagustuje, jednak aby się o tym przekonać, trzeba spróbować. Kłopot z komiksem jest taki, że ze względu na swoją budowę, niespecjalnie nadaje się do głośnego czytania dziecku. Przekonaliśmy się o tym z mężem nie raz, próbując czytać Wojtkowi wybrane przez niego komiksy, jeszcze zanim nauczył się czytać. Zdecydowanie wolę czas teraz, kiedy siadam sobie z Wojtkiem na kanapie, każde ze swoim komiksem, i pogrążamy się w lekturze. Ale - jak się okazuje - można z komiksem oswajać już najmłodszych, jeśli ma się pod ręką taką perełkę jak "Wielka podróż dziadka Eustachego" Aleksandry i Daniela Mizielińskich. Państwa Mizielińskich pewnie nikomu przedstawiać nie muszę, bo ich nazwisko to marka sama w sobie i rodzice małych moli książkowych są z nim zapewne oswojeni. Powiem za to, że do bogatego dorobku swoich publikacji dołożyli właśnie... komiks bez słów. Jego bohaterem jest sympatyczny niewysoki staruszek, który pewnego dnia pędzi do sklepu po pluszowego niedźwiadka, a następnie pakuje plecak i wyrusza w długą podróż. Zanim dotrze do celu, przeżyje wiele ekscytujących przygód. Ze względu na brak typowych dla komiksu chmurek dialogowych można by tę książkę określić mianem historyjki obrazkowej, jednak niezależnie od nomenklatury, właśnie ten brak słów jest jej głównym atutem. Jest to bowiem pozycja, którą możemy zaproponować dzieciom nieczytającym do samodzielnej "lektury" lub zasiąść do niej wspólnie z nimi. Słowo "lektura" wcale nie jest tu na wyrost, ponieważ ta historia ma wyraźną, zamkniętą w kadrach historię, którą możemy śledzić scena po scenie - i co najważniejsze, każda ze scen jest dla nas zrozumiała. Słowa są tu właściwie zbędne, za to przyjemność z "czytania" jest nie mniejsza niż w przypadku innych książek. "Wielka podróż dziadka Eustachego" to świetna historia obrazkowa z ciekawą fabułą i wzruszającym zakończeniem, która będzie idealna dla najmłodszych czytelników, ale i tym starszym sprawi niemałą frajdę. Narysowana w charakterystycznym dla Mizielińskich stylu, zabiera nas w świat opowieści bez użycia słów. To uniwersalna książka, oferująca sporo możliwości wykorzystania zarówno jako element rozrywki, jak i domowej nauki. Tak że polecam to cudeńko wszystkim, bo każdy znajdzie tu coś dla siebie.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 7 4 lata temu
Książka dla kota Monika Hanulak
Książka dla kota
Monika Hanulak Grażka Lange
Doskonała do drapania Lubię, gdy lektury prowokują do zadawania pytań. W tym przypadku zaczęłam się zastanawiać, jak do tego doszło, że żyjemy w czasach powszechnego „nie mogę, bo kot na mnie leży”, w czasach, w których nie karmimy pupili resztkami z obiadu, a nawet wyprawiamy im imprezy urodzinowe i wydajemy dla nich książki! To co nas łączy już dawno przestało być wykalkulowaną na chłodno wymianą zasobów. Teraz głównie skupiamy się na łączącej nas relacji i nie ma co udawać, że ten proces się nie pogłębia. Mądre głowy odkryły, że człowiek a właściwie hominid, już 2,6 miliona lat temu wpadł na to, że zwierzęta to stworzenia nie tylko bardzo przydatne, ale również fascynujące. Można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie od tamtego momentu zaczęła się nasza wspólna przygoda, prowadząca do miejsca, w którym ważniejsza od użyteczności stała się międzygatunkowa przyjaźń (myślę, że to słowo najlepiej oddaje sens tego, co chcę przekazać). Nie będę tutaj jednak wybiegać daleko w przeszłość, skupię się na tym jak dynamicznie, nasze wzajemne stosunki, zmieniły się na przestrzeni ostatniego (niecałego) wieku. Jeszcze pokolenie boomersów (1946-1964) traktowało zwierzęta głównie jako dodatek, z którym owszem mieszkali pod jednym dachem i który miał swoje potrzeby – ale nie były one ważniejsze od ludzkich. Potem nastało pokolenie x (1965-1979), które usilnie pracowało nad zmianą tego podejścia. Przełom nastąpił jednak dopiero w momencie, gdy pokolenia y (1980-1989) oraz z (urodzeni po 1990 roku), zaczęły traktować zwierzaki jako pełnoprawnych członków rodzin, do potrzeb których dostosowują pozostałe aspekty życia. Czemu tak się dzieje? Z jednej strony żyjemy w czasach szaleńczych zmian, ogromnego przebodźowania i totalnego chaosu. W tym bezładzie i zamieszaniu, zwierzęta dają nam ukojenie i są naszą stałą. Po drugie, nie oddzielamy już, tak jak miały to w zwyczaju starsze pokolenia, życia prywatnego od zawodowego, nie chcemy także znosić dyskomfortu w imię narzuconych nam sztywnych, społecznych norm. Wolimy, gdy jest naturalniej, przyjemniej – a zwierzęta pomagają nam odnaleźć do takiego przyjaznego stanu drogę. Bo jeśli im jest dobrze, to nam też. KSIĄŻKA DLA KOTA Podsumowując moje powyższe wywody, w 2022 roku dotarliśmy do takiego etapu, w którym, co prawda przewrotny (za co bardzie cenię Wydawnictwo Dwie Siostry), tytuł książki nikogo już specjalnie nie zdziwi. Wszak powstała do tej pory specjalnie skomponowana dla kotów muzyka, projektuje się dla nich zabawki i inne cuda, dlaczego nie miałaby więc zostać wydana dla nich książka? To ciekawa idea, nieprawdaż? Oczywiście nie trzeba długo łamać sobie głowy, by odkryć dla kogo tak naprawdę ta książką powstała. Po pierwsze, koty nie są przecież zbytnio zainteresowane byciem „jak ludzie” (nauczyły nas jak je za tę swoją odmienność i osobność kochać), książek też raczej nie zamierzają czytać. Po drugie, zdradza nam to bardzo czytelne oznaczenie wiekowe: +4, które sugeruje wiek niekociego odbiorcy. Sądzę jednak, że z radością sięgnie po dzieło Moniki Hanulak i Grażki Lange nie tylko dziecko, ale także każdy, niezależnie od wieku, kociarz. Omawiana Książka dla kota jest minimalistyczna i oszczędna w wyrazie. Na kolejnych utrzymanych w stonowanej, ale mocno kontrastującej, kolorystyce ilustracjach, koty prężą się w każdej możliwej pozycji, wbijając w czytelnika – lub bezczelne gołębie na parapecie – hipnotyzujące spojrzenie. Patrząc na nie, każdy, kto kiedykolwiek miał okazję obcować z kotem, powie: tak właśnie było! Koty siedzą w pudełkach, czekają na otwarcie drzwi, polują, mruczą, ganiają, miauczą, zawisają wplątane w żaluzje. Mało tutaj słów, za to dużo ciepłych emocji, radości z bycia tu i teraz oraz uśmiechu. Widać, że zwierzaki portretowała osoba, która doskonale rozumie stan bycia kotów i zwyczajnie lubi na nie patrzeć. Muszę przyznać, że chociaż moja córa ma dopiero ociupinkę ponad dwa lata, już lgnie do tej pozycji. Kusi ją spory format i wyraziste ilustracje. Po swojemu opowiada mi o tym na co patrzy, to wskazując na kota z ilustracji, to na któregoś z naszych dwóch sierściuchów, jakby chciała powiedzieć: Mamo patrz, robi dokładnie tak samo! Myślę, że z nieco starszym dzieckiem, przy wykorzystaniu książki, można już swobodnie porozmawiać o kocich zwyczajach oraz o tym, co oznacza bycie kotem – i śmiechu będzie przy tym co nie miara. W zaprezentowanej tutaj kociej niesforności i swobodnym byciu tu i teraz ukryło się także drugie dno. Trudno nie zauważyć, że koty, jak i dzieci, są ciekawe świata, potrafią cieszyć się chwilą i być nieskrępowanie szczęśliwe – tak po prostu. A co to oznacza w tym kontekście zostawiam wam pod rozwagę, bo wiecie „wspólne czytanie wzmacnia więź!”. /Książkę polecają: Garfield, Filemon, Nieśmiałka, Eksploratorka i Żbiczek./
Alicya Oss - awatar Alicya Oss
ocenił na 9 2 lata temu
Ziemia, żywa planeta Aina Bestard
Ziemia, żywa planeta
Aina Bestard
O zachwyt nad tą książką nie trudno. Jest bowiem przykładem wydawniczego dzieła sztuki, które bez względu na to, czy tematy paleontologiczne, geologiczne, archeologiczne są Ci bliskie, docenisz i będziesz podziwiać. „Ziema. Żywa planeta”, bo o niej mowa, to książka, która zaopiekuje się nie tylko Twoim umysłem, ale także zadba o doznania estetyczne. Aina Bestard razem z Barcelońskim Muzeum Nauk Przyrodniczych (to właśnie w tym muzeum ekspozycja „Planeta Życie” zainspirowała autorkę do stworzenia książki) odkrywa przed nami najdłużej znaną ludzkości historię, czyli historię Ziemi. I robi to w sposób iście wykwintny. Wykorzystuje w tym celu niecodzienny format książki (poziomy układ pozwala na czytelne rozrysowanie osi czasu), grafiki, które przypominają stare ryciny, pergaminowe strony, które ułatwiają zrozumienie pewnych procesów (a przede wszystkim uatrakcyjniają całość) i uchylane okienka dodatkowo rozbudzające ciekawość. Te wszystkie zabiegi, które w dużej mierze decydują o wyjątkowości tej pozycji, pozwalają w pełni wybrzmieć treści, która jest tu przecież podstawą. „Ziemia. Żywa planeta” to opowieść, dzięki której zanurzymy się w dalekiej przeszłości naszej planety. Cofniemy się o 4,4 miliardów lat, aby lepiej zrozumieć ślady przeszłości. Autorka poprowadzi nas przez warstwy skalne i tajemnicze szkielety, wyjaśni powstanie Ziemi i Księżyca, a bez mikroskopu pokaże mikroskopijne życie. Poznamy pierwsze ekosystemy i nowe gatunki zasiedlające Ziemię, aby niebawem doświadczyć zlodowacenia. A potem dowiemy się o roślinach i zwierzętach, które opanują planetę. Przyjrzymy się życiu podwodnemu i momentowi, gdy wyjdzie ono na ląd. Przeniesiemy się do ery wielkich gadów, aby zaraz po ich wymarciu przyjrzeć się królestwu ssaków. Na koniec krótkie spojrzenie na pierwszych człowiekowatych. To książka nietuzinkowa, która poprzez swoją kunsztowną formę oddaje hołd nauce. Wskazuje na potęgę natury, wyjątkowość Ziemi i kruchość ludzkiego życia. Aina Bestard sprowadza nas (nomen omen) na ziemię, po której miliony lat temu pełzały dickinsonie, pływały trylobity i biegały stegozaury.
MamaBasiCzyta - awatar MamaBasiCzyta
oceniła na 10 1 rok temu
Strajk Eduarda Lima
Strajk
Eduarda Lima
Nie oceniaj książki po okładce… Chyba że ta okładka krzyczy. I to jednym słowem: STRAJK. W moim przypadku to właśnie okładka była początkiem – początkiem rozmowy, niepokoju, refleksji. Na tle bibliotecznych półek ta książka wyróżnia się prostotą i siłą przekazu. Niepozorna? Tylko z pozoru. „Strajk” to książka obrazkowa dla dzieci, ale trafia tam, gdzie dorośli czasem już nie potrafią zajrzeć – w miejsce pierwotnego poczucia sprawiedliwości i potrzeby działania. Nie znajdziecie tu długich opisów, przesadnej dydaktyki czy moralizatorskiego tonu. To opowieść minimalistyczna – tekstowo i graficznie – ale jednocześnie gęsta od emocji. Historia zaczyna się od… milczenia ptaka. A potem coś się zmienia – nie tylko w świecie przedstawionym, ale i w czytelniku. Dzieci od razu to „czytają”. One nie potrzebują słów, by zrozumieć, że coś jest nie tak. One widzą – i czują. Strajk to książka, która działa jak sejsmograf: rejestruje pęknięcia w naszym podejściu do natury, wspólnoty, planety. Ilustracje – przemyślane, oszczędne, sugestywne – mówią więcej niż niejeden manifest. Czerwienie protestu, chłód niepokoju, cisza zmieniająca się w krzyk. Ale najważniejsze: Strajk to nie książka „dla dzieci”. To książka z dziećmi – o ich świecie, o ich głosie, który coraz częściej domaga się wysłuchania. I może właśnie dlatego warto ją przeczytać razem – w milczeniu, w pytaniach, we wspólnej refleksji. Bo dzieci nie pytają, czy mogą mówić. One po prostu zaczynają. My – dorośli – możemy albo słuchać, albo znowu coś przegapić. Ta książka to nie sezonowa ciekawostka. To manifest wrażliwości. I jedno wielkie przypomnienie: protest nie zawsze oznacza agresję. Czasem to po prostu sposób na to, by świat znów zaczął śpiewać.
Michał Wilk - awatar Michał Wilk
ocenił na 10 10 miesięcy temu
Czy umiem się dzielić? Mo Willems
Czy umiem się dzielić?
Mo Willems
Dziś coś dla tych, którzy czasem mają problemy z dzieleniem się. 🐘"Czy umiem się dzielić?" to zabawna historia o słoniku Leonie, który kupuje sobie pyszną porcję lodów, lecz nagle przypomina sobie, że jego najlepsza przyjaciółka, świnka Malinka, też bardzo lubi lody. W głowie Leona rozpoczyna się walka między pragnieniem zjedzenia wszystkiego samemu a chęcią, by Malinka też była szczęśliwa. Co wygra: łakomstwo czy przyjaźń? Sprawdźcie sami! 💫𝗗𝗹𝗮𝗰𝘇𝗲𝗴𝗼 𝘄𝗮𝗿𝘁𝗼? 😁 Zbawane przedstawienie poważnego problemu. Dla dzieci dzielenie się jest dużym wyzwaniem. Dzięki obserwacji Leona może stać się to łatwiejsze. 📎 Prosta struktura, mocny przekaz Tekstu nie ma dużo — myśli słonia prowadzą akcję, a fabuła jest klarowna i zrozumiała. 🎯Książka uczy, że dzielenie się nie musi być stratą — gest sprawia radość drugiej osobie i wzmacnia więzi. To dobry punkt wyjścia do rozmowy o uczuciach czy empatii. 📌𝗗𝗹𝗮 𝗸𝗼𝗴𝗼? Myślę, że książki z tej serii spokojnie można pokazać dzieciom od 3. roku życia. 📔𝗣𝗼𝗱𝘀𝘂𝗺𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗲 Dzielenie się jest dla dzieci dużym wyzwaniem. Widzę to, kiedy obserwuję moje dziewczynki. Ola jest starsza i bardziej empatyczna, bez problemów dzieli się z siostrą. Ale Ada jest mniejsza i póki co chce wszystko dla siebie, choć zdarzają się sytuację, kiedy upomina się o coś nie tylko dla siebie, ale też dla siostry. Podobnie jak Leon, który też chce dobra Malinki, ale nie potrafi opanować swojego łakomstwa. Efekt jest taki, że nikt nie korzysta, bo lody się roztapiają... Na szczęście malinka nie ma takiego dylematu i po prostu dzieli się z przyjacielem swoją porcją. Historia jest niezwykle prosta i trafiająca do dzieci. To nasze pierwsze, ale bardzo udane spotkanie z serią, więc z pewnością zapoznamy się z innymi częściami. I Was do tego zachęcamy 🍀
codzisczytamy - awatar codzisczytamy
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Alicja w krainie przyszłości, czyli jak działa sztuczna inteligencja Ryszard Tadeusiewicz
Alicja w krainie przyszłości, czyli jak działa sztuczna inteligencja
Ryszard Tadeusiewicz Maria Mazurek Marcin Wierzchowski
Sztuczna inteligencja brzmi dla Was intrygująco czy przerażająco? Bez względu na to, co kto o niej myśli, trzeba pogodzić się z faktem, że niemal na każdym kroku mamy z nią do czynienia, często zupełnie nieświadomie. Nawet teraz – otwierasz Instagrama i widzisz ten post, widzisz go, bo algorytmy uznały, że będzie dla Ciebie interesujący. To nikt inny, jak sztuczna inteligencja podsuwa Ci treści w sieci bazując na twoich preferencjach. Czy tego chcemy czy nie z AI korzystamy na co dzień – wyszukując informacje, podróżując, sprawdzając pogodę, korzystając z telefonu. I naprawdę trudno nam sobie wyobrazić życie bez tych wszystkich udogodnień. Lubimy myśleć o AI jako zaawansowanych systemach przyszłości, a jednak ona obecna jest z nami już od dawna i niepostrzeżenie, coraz szerzej panoszy się w naszym świecie. Dla osób z mojego pokolenia to wszystko wydaje się stosunkowo nowe, bo pamiętam czasy, gdy technologia raczkowała, ale nasze dzieci żyją w świecie, gdzie sztuczna inteligencja jest powszechna. Dlatego książki takie jak „Alicja w krainie przyszłości czyli jak działa sztuczna inteligencja” Ryszarda Tadeusiewicza i Marii Mazurek są genialnym źródłem wiedzy zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, o tym czym jest i w czym pomaga nam AI. Nim w naszych domach królować będą roboty andromorficzne jak u Alicji, trochę czasu jeszcze minie, ale lektura książki pozwoli zrozumieć świat pełen sztucznej inteligencji, wyjaśni czym ona jest, jak funkcjonuje, do czego jest wykorzystywana i czy może zdominować i przejąć świat. Opowiedziana w formie dialogów Alicji z rodzicami i wujkiem przekazuje ogrom wiedzy. Wszystko doprecyzowują i obrazują ilustracje Marcina Wierzchowskiego utrzymywane w komputerowym klimacie. Wiele w niej trudnych zwrotów i technicznych określeń, lecz wszystkie zostały jasno wytłumaczone i opisane, tak żeby każdy mógł zrozumieć. Solidna dawka wiedzy, w przyjemnej formie. Warto po nią sięgnąć, a teraz dostępna jest również w formie słuchowiska.
poczytajmy_razem - awatar poczytajmy_razem
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Dziennik: Zagadkowa podróż przez czas

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dziennik: Zagadkowa podróż przez czas