Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat

Okładka książki Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat
David Graeber Wydawnictwo: Krytyka Polityczna nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
637 str. 10 godz. 37 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Debt: The First 5000 Years
Data wydania:
2018-01-15
Data 1. wyd. pol.:
2017-12-01
Data 1. wydania:
2011-01-01
Liczba stron:
637
Czas czytania
10 godz. 37 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365853196
Tłumacz:
Bartosz Kuźniarz
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat

Średnia ocen
7,7 / 10
121 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
116
13

Na półkach:

Jedna z bardziej męczących książek, które przyszło mi czytać w ostatnich latach. Po pierwsze konstrukcja książki: przypisy wbite w treść, zajmujące nieraz ponad pół strony to właściwie druga "książka w książce", pełna dygresji i przez to utrudniająca czytanie i rozbijająca koncentrację nad głównym wątkiem. Znacie tych bystrzaków, którzy coś wam opowiadają, ale wpadają z wątku w wąteczek, z dygresji w dygresyjkę, gubią się w meandrach własnej superwiedzy i w końcu nie wiecie o co im chodzi? No właśnie.
Po drugie sam wywód - początek jest niezły, a potem fruwamy nad panoramą, którą chce nam pokazać autor. Przelot ma prezentować ten dogłębnie zepsuty i niesprawiedliwy świat, ale lot jest pokrętny, chaotyczny, pełen podskoków, tak że w sumie nie za wiele widać, choć niby siedzimy przy oknie. Do tego widok zasłaniają wyraźne emocjonalne chmury antykapitalistycznego aktywizmu. Pewnie słuszne, ale mnie takie wzmożenie razi i nie bardzo budzi zaufanie. Po wielu ochach i achach nad tą pozycją - jednak spore rozczarowanie.

Jedna z bardziej męczących książek, które przyszło mi czytać w ostatnich latach. Po pierwsze konstrukcja książki: przypisy wbite w treść, zajmujące nieraz ponad pół strony to właściwie druga "książka w książce", pełna dygresji i przez to utrudniająca czytanie i rozbijająca koncentrację nad głównym wątkiem. Znacie tych bystrzaków, którzy coś wam opowiadają, ale wpadają z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1208 użytkowników ma tytuł Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat na półkach głównych
  • 1 018
  • 158
  • 32
84 użytkowników ma tytuł Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat na półkach dodatkowych
  • 50
  • 8
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5
  • 3

Tagi i tematy do książki Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat

Inne książki autora

David Graeber
David Graeber
David Graeber (1961-2020) - profesor antropologii, aktywista. Wykładowca London School of Economics, jeden z ważniejszych uczestników ruchu Occupy Wall Street (magazyn Rolling Stone przypisuje mu wymyślenie głównego hasła protestów o 99 procentach "We are the 99%"). Autor bestsellerowej i nagradzanej książki Bullshit Jobs (Praca Bez Sensu), książek Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat oraz Utopia Regulaminów. Działacz rewolucyjnego związku zawodowego Industrial Workers of the World. Publicznie wspierał demokratyczną rewolucję w kurdyjskiej Rożawie, Jeremiego Corbyna na stanowisku przewodniczącego brytyjskiej Partii Pracy oraz międzynarodowy ruch Extinction Rebellion.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kapitalizm. Historia krótkiego trwania Kacper Pobłocki
Kapitalizm. Historia krótkiego trwania
Kacper Pobłocki
Książka ma już ładnych parę lat, a nadal jest to ciekawy, świeży głos w sprawie kapitalizmu. Niekończące się debaty trwają i trwać nadal będą, ale zazwyczaj z perspektywy ekonomicznej lub socjologicznej. Tymczasem Kacper Pobłocki, antropolog społeczny, podejmuje w próbę opowieści nie tyle o tym, jak wygląda kapitalizm dzisiaj, ale "jakie są jego źródła, jak się rozwijał, co go konstytuuje — praca, przestrzeń, pieniądz — i jakie są jego perspektywy przyszłościowe". Autor stara się oderwać od paradygmatu, wedle którego kapitalizm to system niemal wieczny lub quasi-naturalny, i pokazać, że nie tylko ma określony początek, ale też że jego logika w wielu aspektach może się zmieniać, wyczerpywać lub być poddana krytycznej transformacji. Książka porusza szereg tematów: globalne nierówności, historia pieniądza, kredytu i długu, urbanizacja, zmiany ekonomiczne i społeczne w różnych częściach świata (w tym poza Zachodem), relacje historyczne pomiędzy Europą, Azją, światem arabsko-islamskim. Pobłocki nie tylko opisuje, ale stawia pytania: czy kapitalizm jest zachodniym wynalazkiem, czy też został zapożyczony / stworzony w wielu miejscach niezależnie; kiedy i jak peryferie światowe stały się peryferiami zapośredniczonymi, jak zmieniał się stosunek do pracy, przestrzeni, własności. Już tak zakreślona lista wątków wskazuje, że Pobłocki buduje opowieść bardzo rozległą — geograficznie i czasowo. Od starożytności, przez wieki średnie, rewolucję przemysłową, po współczesność. Włącza przykłady z różnych kontynentów, różnych cywilizacji, co pozwala zobaczyć kapitalizm nie jako jedyną możliwą ścieżkę, ale jako system, który się kształtował w wielu kontekstach. Autor demitologizuje popularne narracje: że modernizacja, miasto, demokracja, nowoczesność to wynalazki Zachodu. Pokazuje, że procesy te miały różne źródła i że Zachód często adaptował, kopiował, przejmował. Stawia też pytanie o teleologię — o to, że historia ma kierunek „zawsze do lepszego”, z Zachodem jako celem. Pobłocki nie zadowala się ogólnikami. Zajmuje się konkretnymi mechanizmami: jak działa pieniądz, kredyt, dług; jak kapitalizm ingeruje w przestrzeń, jak się rozwijała urbanizacja; jak zmieniały się relacje pracy. Autor nie tylko opisuje przeszłość, ale patrzy na teraźniejszość — globalizację, przesunięcie centrum ciężkości w świecie, kryzysy ekonomiczne, nierówności, finansjalizację. Pyta o granice, o możliwe przyszłe scenariusze, o to, co dzieje się dziś z kapitalizmem. To nie tylko historia, ale także socjologiczna, antropologiczna i ekonomiczna refleksja, a szczegółówość niektórych przykładów i zagadnień, powoduje, że książka imponuje rozmiarem. Zachwyca mnie także język tej opowieści - wspaniała, wysmakowana polszczyzna, komunikatywność, umiejętność prowadzenia Czytelnika przez skomplikowane zagadnienia. Tekst nie jest suchy, choć przyznam, że wymaga uwagi i zaangażowania. Niektórym czytelnikom książka może wydać się przytłaczająca — zarówno objętością, jak i tempem, ilością wątków, szczegółów. Liczba przykładów i wątków sprawia, że niektóre części są mniej rozwinięte, bardziej szkicowe, albo że autorowi trudno zachować równowagę między analizą historyczną, teoretyczną, antropologiczną. Niektóre fragmenty mogą wydawać się bardziej ciekawostkowe — mniej centralne względem głównej tezy. Dla czytelnika, który oczekuje zwartej chronologii lub jednego spójnego argumentu, może być to przeszkoda, choć przyznam, że ja uwielbiam takie "erudycyjne" lektury. Przeszkadzało mi natomiast to, że mimo iż autor stara się wyjść poza narracje zachodnie i linearne, czasami wraca do pewnych założeń ‒ np. co do wspólnot/tradycji, co do pojęcia „postępu” albo co do pracy i własności prywatnej jako uniwersalnych kategorii. Książka nie zawsze też dostatecznie zagłębia się w alternatywne formy ekonomiczne, które nie tylko funkcjonowały jako „brak kapitalizmu”, ale miały własną dynamikę spoza logiki cen, kapitalizacji czy własności prywatnej. Pobłocki bazuje też często na założeniach, które wymagają odrzucenia innych możliwych punktów widzenia (np. perspektywa czysto ekonomiczna, marksistowska, postkolonialna). Niemniej to opasłe opus pozwala spojrzeć na kapitalizm z perspektywy globalnej, historycznej i antropologicznej, co często się gubi w narracjach publicystycznych lub ekonomicznych. Książka może zatem wzbogacić debatę polską — szczególnie w kontekście transformacji po 1989 roku, dyskusji o neoliberalizmie, o tym, jak Polska (i inne peryferie) wpasowały się w światowy kapitalizm, z jakim kosztem i z jakimi konsekwencjami. Największą słabością książki jest jej zbytnią rozległość, nierówna gęstość treści i brak jasnych, praktycznych perspektyw działania, ale i tak pozostanie ona jednym z opracowań, które wywaliły mój świat pojęć i zmusiły do gruntownego przemyślenia zastanych wzorców i przekonań.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Światło, które zgasło. Jak Zachód zawiódł swoich wyznawców Stephen Holmes
Światło, które zgasło. Jak Zachód zawiódł swoich wyznawców
Stephen Holmes Iwan Krastew
Książka, która dobrze się zestarzała - a w zasadzie pozostaje wciąż aktualna, mimo że została napisana przed agresją Rosji na Ukrainę i przed drugą kadencją Trumpa. Rozdziały o Polsce i Węgrzech były wg mnie trochę nudnawe, ale już część o Rosji Putina jest bardzo odkrywcza. Autorzy tłumaczą w niej dlaczego Rosja zachowuje się tak jak się zachowuje i że rosyjskie międzynarodowe awanturnictwo nie jest jedynie bandyterką dla samej idei, ale służy lustrzanemu odbiciu hipokryzji zachodnich liberalnych demokracji, dowożąc Rosjanom to na czym im najbardziej zależy - jakieś poczucie dumy narodowej zszarganej upokarzającym dla nich rozpadem ZSRR. Pozwoliło mi to może nie tyle poczuć jakąkolwiek sympatię dla Rosji i putinowskiej geopolityki, ale zrozumieć, że w naszej części świata zostaliśmy tak sformatowni, że jak Rosja się miesza w wybory prezydencie w USA (2016 r) to olaboga jak tak można, a jak USA się mieszało w rosyjskie (pomagając Jelcynowi w re-elekcji w 1996) to brawo, krzewimy demokrację. Podobnie ostatnia część książki wyjaśniająca Trumpa, jest również fascynująca i pasuje jak ulał również do jego drugiej kadencji - a tym samym pozwala zrozumieć tę przetaczającą się nie tylko przez USA, ale i globalnie zmianę nastrojów i zwrot prawicowo-nacjonalistyczny. Naprawdę polecam, zwłaszcza, że diagnozy w tej pozycji wydają się zdecydowanie bardziej głębokie niż większość komentariatu youtubowo - podcastowo - prasowego.
kt_stw - awatar kt_stw
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Praca bez sensu. Teoria David Graeber
Praca bez sensu. Teoria
David Graeber
Czy robiliście kiedykolwiek w pracy zadanie, które było kompletnie bez sensu? To jest pytanie retoryczne. Nie znam osoby, która odpowiedziałaby przecząco. Idźmy więc głębiej. Ile szacunkowo Twoich zadań wydaje Ci się bez sensu? Ile zadań, które zostały zlecone, to te, które miały istotny wpływ na Twoją pracę, wynik finansowy organizacji, motywację zespoły? Ile ze wszystkich Twoich zadań miało jakikolwiek sens? Na te właśnie pytania udziela odpowiedzi wybitny, niestety już nieżyjący, wykładowca akademicki, antropolog David Graeber. Książka obfituje w liczne przykłady pracy bez sensu. Wskazuje niepotrzebną biurokrację, zatrudnianie osób o bliżej nieokreślonym profilu stanowiska, a nawet w swoich rozważaniach idzie znacznie dalej wskazując konkretne zawody, które są bez sensu. Do takich zawodów o dziwo zalicza … m.in. zawód prawnika. Graeber obala mit o tym, że praca bez sensu jest tylko domeną sektora publicznego wraz z rzeszą urzędników, którzy spokojnie wykonywaliby tą samą pracę nawet, gdyby było ich o połowę mniej. Dlatego „Praca bez sensu” to jest również książka o bezmyślnym marnotrawieniu pieniędzy. Graeber zdaje kłam tezom, że wysoko opłacana praca daje porównywalne do nakładów finansowych wymierne efekty. W ramach tych rozważań Graeber wymienia złożone prace bez sensy przyjmujące różne formy, a często mające swoje źródła w branży technologicznej. I tutaj też mogą pojawić się pewne nieścisłości w teoriach autora. Są one jak drobne, ale widoczne pęknięcia na ścianie. Można przyjąć hipotetycznie, że 90% działań w branży technologicznej jest bez sensu, tyle że pozostałe 10% prac może stanowić wartość dającą przełom. Czy bez nakładów pracy, mogącej znaleźć się pod mianownikiem „bez sensu” da się osiągnąć tą kluczową wartość tworzącą wymierne efekty? Odpowiedzi na to pytanie z oczywistych względów w tej książce nie znajdziemy. Oczywistych, bo mocno podważyłaby ona teorie stanowiące oręż autora w tej pozycji. Znajdziemy natomiast jeszcze jedną ciekawą przestrzeń do analizy. Mianowicie jak prace bez sensu wpływa na motywację pracowników do jej wykonywania. Świadomość braku celowości pracy działa tutaj destrukcyjnie. Obniża morale, zabiera energię. Dziwi zatem jej powszechność. Dziwi jeszcze bardziej, bo to praca i zadania z nią związane mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Przecież podstawowym narzędziem każdego Managera powinna być metodologia SMART, która w swej jasności i prostocie mówi o cechach wyznaczonych celów by były : konkretne, mierzalne, osiągalne, istotne i mierzalne w czasie. Czy więc powszechne stosowanie SMART wyzwoliłby pracowników z okowów pracy bez sensu? Na pewno w dużej mierze tak. Dlaczego zatem nie jest stosowana. Takie sugestie w książce Graebera padają. Powód jest trywialny. Metodologia SMART nie jest powszechnie stosowana, bo wtedy okazałoby się, że praca większości osób zarządzających … jest po prostu bez sensu. https://www.instagram.com/biznes_na_stronach/
biznes_na_stronach - awatar biznes_na_stronach
ocenił na 6 22 dni temu
Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji pracy Elizabeth Dunn
Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji pracy
Elizabeth Dunn
Wbrew tytułowi Elizabeth Dunn zawęża polską prywatyzację do rzeszowskiego zakładu Alima, który we wczesnych latach dziewięćdziesiątych XX wieku zakupiło amerykańskie przedsiębiorstwo Gerber. Nabycie podkarpackiego podmiotu przez zagranicznego przedsiębiorcę przypomina małżeństwo socjalizmu z kapitalizmem bez większego rozeznania, co do skutków jego zawarcia. Spośród wielu płaszczyzn autorka najmocniej wyeksponowała socjologiczny aspekt przeobrażeń Alimy, czego upatrywać należałoby w okoliczności zatrudnienia w charakterze robotnicy polskiego przedsiębiorstwa. Uczestnictwo w wewnątrzzakładowej codzienności, jak również rozmowy z innymi pracownicami pozwoliły jej zebrać niezbędny materiał badawczy do omówienia transformacji firmy, dla której charakterystyczne pozostają ludzkie dylematy w zakresie uprzedmiotowienia robotników przez amerykańskiego inwestora, a co w kontekście raczkujących koncepcji marketingu niszowego oraz tworzenia zrębów hierarchii stanowisk z bezrefleksyjnie przypisywanymi im cechami, unaocznia złożoność i dogłębność przemian Alimy. Socjalistyczna wizja przedsiębiorstwa jako wspólnego dobra pracowników z poszanowaniem prawa do udziału w dystrybucji dóbr zderza się z kapitalistycznym podejściem o generowaniu zysków, czemu podporządkowano modyfikacje procesów przetwórczych oraz nową organizację wewnątrz zakładu. Rozdźwięk pomiędzy zatrudnionymi osobami, a kadrą kierowniczą nie pozostaje bez wpływu na Gerbera, którego oczekiwania w zakresie dynamicznego przejścia z fordowskiego na innowacyjny schemat zarządzania Alimą napotyka wiele przeszkód z powodu socjalistycznych naleciałości, jakie w mniejszym bądź większym stopniu utrzymywały się w firmie pod koniec ubiegłego stulecia. Elizabeth Dunn zwraca uwagę na zręczne wdrożenie nowego ładu produkcyjnego przez amerykańskiego inwestora oraz jego odbiór przez robotnice. Podobnie jak zakład pracy, przestrzeń książki zdominowały kobiety, co wykorzystano, aby przybliżyć fenomen postrzegania Alimy przez pryzmat wartości rodzinnych, a także przyczyn konkretnych wyobrażeń w tym zakresie. Jedyne zastrzeżenia budzić może objętość publikacji, która zyskałby na rozwinięciu niektórych zagadnień. Niemniej, tekst Elizabeth Dunn spełnia funkcję edukacyjną i zaostrza apetyt na dalsze penetrowanie przestrzeni literackiej w poszukiwaniu pozycji o tematyce polskich transformacji z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na 7 1 rok temu
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka Jonathan Haidt
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka
Jonathan Haidt
Ciekawa książka o tym, jak ludzie rzeczywiście podejmują decyzje moralne (nie należy tego mylić z tym, jak powinni je podejmować). Jonathan Haidt formułuje tu tezę, że u podstaw naszych ocen moralnych leżą automatyczne intuicje, i robi to w sposób przekonujący. Książkę czyta się bardzo dobrze. Warto podkreślić, że autor nie proponuje żadnego systemu moralnego, którego należałoby przestrzegać — nie jest to też praca promująca określoną ideologię polityczną. Choć wspomina, że bliska jest mu etyka cnót, robi to marginalnie, główny nacisk kładzie na opis wyników badań prowadzonych przez siebie i swój zespół. Szczególnie interesujące są eksperymenty oparte na pozornie prostych i intuicyjnych pytaniach, na które trudno udzielić spójnej, „racjonalnej” odpowiedzi. Pokazują one, jak często nasze sądy moralne pojawiają się szybciej niż ich uzasadnienia. Książka jest również warta uwagi w kontekście współczesnych zjawisk społecznych, takich jak rosnąca polaryzacja. Autor - niejako przy okazji - dostarcza narzędzi do lepszego zrozumienia, dlaczego ludzie o odmiennych poglądach tak często rozmijają się w ocenach moralnych. Widać to wyraźnie w wielu społeczeństwach Zachodu, gdzie spory ideowe przybierają coraz ostrzejszą formę i czasem podważają poczucie wspólnoty. Choć Haidt nie daje prostych recept, można odczytać jego przesłanie jako zachętę do większej refleksji, pokory i powściągliwości w ocenianiu innych.
Jan - awatar Jan
ocenił na 8 1 dzień temu
Kapitał w XXI wieku Thomas Piketty
Kapitał w XXI wieku
Thomas Piketty
TLDR: Książka główną tezę przedstawia już na wstępie, brzmi ona następująco: stopa zwrotu z inwestycji (kapitału) przekracza wzrost gospodarczy. Logiczną konsekwencją tego jest postępująca akumulacja majątku w rękach tych, którzy go posiadają (np. poprzez dziedziczenie) - tort rośnie w pewnym tempie, ale, jeśli mój majątek rośnie w szybszym, to mam coraz większy kawał(-eczek) tego tortu. Jeśli interesuje cię rozwinięcie tej tezy, podparcie jej o dane historyczne, oraz dyskusja o jej implikacjach to czyta się to jak kryminał. Wersja długa: Gdy my przechodziliśmy transformację ustrojową, na świecie tryumfował paradygmat neoliberalny (w wersji Reagana i Thatcher). Ukształtował on wygląd debaty ekonomicznej w Polsce na następne dekady do tego stopnia, że wciąż wiele osób utożsamia neoliberalizm z kapitalizmem jako takim i jakakolwiek jego krytyka (której bezpośrednio w tej książce praktycznie nie ma, została nadbudowana w interpretacjach), jest traktowana jako chęć powrotu do czasów słusznie minionych. Dlatego pewne tezy tej książki mogą się wydawać bardziej kontrowersyjne w Polsce, a mniej w państwach zachodnich, gdzie neoliberalna myśl ekonomiczna, od 40 lat stopniowo traci na znaczeniu. Chyba dlatego wiele osób krytycznie oceniających książkę zarzuca autorowi sympatie komunistyczne (od których on się jednoznacznie odżegnuje). Stawianie znaku równości pomiędzy, na przykład rozważaniami na temat możliwych zmian systemów podatkowych (większa progresja podatkowa, jakaś forma opodatkowania majątku - a mamy go już w wielu krajach Europy w formie podatku katastralnego, czy podatku spadkowego) a komunizmem (opierającemu się przede wszystkim na braku własności prywatnej, a szczególnie kolektywnej własności środków produkcji) świadczy o złej woli lub głębokim niezrozumieniu tematyki. Dorzucanie do tego zbrodni stalinizmu sprowadza dyskusję do podwórkowej przepychanki. Co więcej, być może to właśnie debata ekonomiczna analogiczna do tej, którą zapoczątkowuje autor, uchroniła Europę od rozlania się na nią rewolucji bolszewickiej, poprzez częściowe uznanie postulatów ruchu robotniczego np. w Wielkiej Brytanii. Piketty na wstępie definiuje zakres w jakim używa słowa „kapitał”, i konsekwentnie się tej definicji trzyma. W wywodzie przyjmuje pewne uproszczenia (lub, jeśli ktoś chce mu przypisać złą wolę, w kilku miejscach przedstawia dane nieco tendencyjnie) - np. przy informacji o najwyższej stawce podatku dochodowego w latach 1930-1980 wynoszącej w USA powyżej 80%, pominięta zostaje informacja o rozbudowanym systemie ulg, który sprawiał że realna stawka podatku była znacznie niższa. Jednak nie zmienia to zasadniczo wpływu trendu zmian w systemie podatkowym na akumulację majątku (nawet jeśli realna stawka podatku wynosiła po uwzględnieniu ulg znacznie mniej niż 80%, to przy stawce 37% i równie rozbudowanym systemie ulg trend wciąż pozostaje wyraźnie spadkowy). Co więcej, analiza złożonych zjawisk w czasie, wymaga ich zamodelowania, przyjęcia pewnych założeń i uproszczeń. Jest to niezbędne zarówno w ekonomii, jak w fizyce, po prostu jesteśmy w stanie obserwować tylko określoną ilość zmiennych. Uproszczenie polegające na tym że pomijamy fakt iż np. niektóre spółki giełdowe rosną szybciej niż inne, a jedynie obserwujemy średnią stopę zwrotu na rynku, nie powinien wpływać na wyniki przy wystarczająco wysokiej liczbie inwestorów. Zarzut o podpieranie się Jane Austin jako źródłem danych jest bezzasadny, Piketty przytacza wiele prac badawczych z XVIII i XIXw., o jej powieściach wspominając jedynie w kontekście tego że wysokość renty rolnej była rzeczą powszechnie znaną. Książka skłania do namysłu nad stosunkiem do takich pytań jak: * czy historia negatywnie zweryfikowała tzw. teorię skapywania (przypływ podnosi wszystkie łodzie) * czy mobilność społeczna w krajach bogatych jest coraz mniejsza, historie "od zera do milionera" są jak historie o zwycięzcach lotto (już nie każdy jest kowalem swojego losu, lub jest nim w bardzo ograniczonym zakresie) * czy istnieje trend ku coraz większej akumulacji majątku (mityczny 1%) * czy obecny kształt nierówności sprzyja społeczeństwom czy też jest dla nich szkodliwy (wiele badań wskazuje że powyżej pewnego poziomu nierówności są szkodliwe zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym, ograniczając wzrost gospodarczy) Ja ze swej strony nadbudowałbym to kwestią czy mamy prawo myśleć o tym w jakim społeczeństwie chcielibyśmy żyć i działaniami politycznymi zmieniać rzeczywistość w tym kierunku, czy też przyjąć istnienie sił (takich jak np. "niewidzialna ręka rynku"), które same, poprzez dziejową konieczność, prowadzą społeczeństwo ku wyższym formom rozwoju. Piketty wyraźnie zastrzega, że historia nierówności jest w znacznej mierze historią polityczną. Co ważne, prezentuje koncepcje i dane mające je podeprzeć w sposób pełen pokory, każdorazowo prezentując opinie krytyczne i odżegnując się od jednoznacznych konkluzji. Warto jeszcze podkreślić że z tezami książki nie trzeba się zgadzać, by uznać ją za inspirującą, pobudzającą do myślenia.
BuddhaMeeple - awatar BuddhaMeeple
ocenił na 8 2 lata temu
Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej Andrzej Leder
Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej
Andrzej Leder
Obiektywizmu tej pozycji ocenić nie mogę, niemniej była to, górnolotnie ujmując, intelektualna uczta. Leder stara się odpowiedzieć na pytanie, które, z moich obserwacji, rzadko kiedy sobie zadajemy - na które wielu znajomych, gdy ich dla testu zaczepnie pytałem, nie było w stanie dokładnie odpowiedzieć - czyli jak w Polsce narodziła się klasa średnia i czemu jej kondycja jest tak kulawa i niepewna, czemu mamy problem z ustaleniem własnej tożsamości i gdzieś tam jesteśmy zawieszeni między ciągłym gonieniem Zachodu i uciekaniem przed Wschodem. Centralną tezą książki jest to, że konstytutywne dla formowania się klasy średniej wydarzenia, w odróżnieniu od krajów o wysokiej samoświadomości typu Francja, nie były udziałem Polaków, tj. wydarzyły się, jak to określa autor, transpasywnie(zmiana zaszła realnie, ale sprawczość była jakby "poza nami": my staliśmy się beneficjentami/przegranymi procesu (zależy jak na to patrzeć), którego nie zrobiliśmy własnymi rękami, więc i nie do końca umiemy go włączyć w sensowną opowieść o sobie. W praktyce dokonało się to, jak pisze Leder, poprzez ręce okupanta niemieckiego, a potem radzieckiego. Stą∂ właśnie “prześniona rewolucja”. 
Wykorzystując narzędzia psychoanalizy autor tłumaczy, jakie zjawiska podświadomości zbiorowej zostały w ten sposób skatalizowane, czytaj: czemu Zagłada, a także późniejsza rewolucja ziemiańska (czyli rozpad dawnego porządku opartego o ziemiaństwo aka szlachtę jako klasę -> wywłaszczenia, przesunięcia własności, reforma rolna i ogólnie demontaż “pańskości" jako realnej struktury społecznej,) pozwoliły na przemianę pola symbolicznego (jedno z Lacanowskich pojęć, których w książce jest bardzo dużo; wszak to właśnie psychoanaliza Lacanowska została tutaj wykorzystana jako teoria krytyczna, btw. może to trochę przytłoczyć, bo jest tego dużo i żeby zrozumieć dobrze książka, trzeba ieć trochę backgroundu) oraz imaginarium Polaków i jak to wpłynęło na to, kim jako naród jesteśmy. Dla mnie pozycja obowiązkowa, o której dużo rozmyślam i która w duży sposób wpłynęła na moje myślenie o tożsamości narodowej oraz o historii i pozycji Polski.
SkogensKonung - awatar SkogensKonung
ocenił na 9 2 miesiące temu
NIE to za mało. Jak stawić opór polityce szoku i stworzyć świat, jakiego nam trzeba Naomi Klein
NIE to za mało. Jak stawić opór polityce szoku i stworzyć świat, jakiego nam trzeba
Naomi Klein
W Nie to za mało Naomi Klein puentuje dojście do władzy Donalda Trumpa w 2016 r., co dla wielu Amerykanów było szokiem. Także dla aktywistów klimatycznych, gdyż jak wiemy Trump neguje zmiany klimatyczne i robił wręcz wszystko to, co możliwe, żeby jeszcze je zintensyfikować. Sprawa może wydawać się przebrzmiała (zwłaszcza, że od czasu powstania tej książki mieliśmy też kolejne kryzysy: pandemię i wojnę w Ukrainie), tyle tylko, że dziś mamy powtórkę z rozrywki w postaci Trumpa usiłującego zdobyć władzę (i coraz szybszymi zmianami klimatu). Współcześnie też na całym świecie odradza się nacjonalizm i neofaszym, ksenofobia, mizoginizm, ludzie hołdują teoriom spiskowym w poszukiwaniu jakiegoś wyjaśnienia tego, co się dzieje. Rośnie niezadowolenie (którego elity nie dostrzegają lub ignorują), świat staje się coraz bardziej wrogim, nienawistnym miejscem. A jest to dokładnie odwrotność tego, czego potrzebujemy, żeby poradzić sobie z globalnym kryzysem klimatycznym. Czy książka się powtarza i co z tego? Jak może się nie powtarzać, skoro autorka nie zmieniła poglądów i też niewiele się zmieniło w kwestiach, o które walczy. I skoro te same rzeczy trzeba powtarzać raz po raz, a i tak to nie dociera... Jak widać do faktów i prawdy na temat realiów, w jakich żyjemy, nie stosuje się zasada, iż "powtórzone tysiąckrotnie staje się prawdą".
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na 8 1 rok temu
Wyjście awaryjne. O zmianie wyobraźni politycznej Rafał Matyja
Wyjście awaryjne. O zmianie wyobraźni politycznej
Rafał Matyja
Książka dość nierówna: o ile w stawianiu diagnoz, opisie rzeczywistości – bardzo dobra, o tyle w proponowanych rozwiązaniach, czyli tytułowym wyjściu awaryjnym, nader ogólnikowa i nawet banalna. W opisie rzeczywistości z pewnymi tezami się nie zgadzam, ale nie zasługują one na lekceważące wzruszenie ramion. Na przykład, warte polemiki są jego wnioski na temat populizmu w polskiej polityce. Matyja słusznie opisuje zarówno naszą nędzną sytuację, jeśli chodzi o istnienie elity (a właściwie jej brak) oraz problem z istnieniem samego państwa – państwo „istniejące tylko teoretycznie” ma jak najbardziej praktyczne konsekwencje. Jak pisze autor: „czas po 1989 roku procesom elitotwórczym nie sprzyjał. Chodzi raczej o pewne grupy osób na wysokich stanowiskach lub posiadających spore fortuny, które jednak nie myślą w kategoriach jakiejkolwiek zbiorowości szerszej niż doraźna koalicja zawodowa lub korporacyjna.” Do najciekawszych części książki należy opis wielkiego zaniedbania, w części świadomego, a w części nie, czyli braku budowy państwowości. Matyja słusznie, moim zdaniem, zauważa, że PRL nie była państwem – była polem działania partii, PZPZ, która to partia była właściwym czynnikiem sprawczym. Książka jest bardzo krytyczna wobec głównych aktorów politycznych, ale jest to krytycyzm ciekawy, z którym można polemizować, niemający nic wspólnego z nienawiścią typową dla naszych "plemion". Proponowane wyjście z duopolu PO – PiS jest jednak tak nijakie, że w sumie nawet nie wiem, co autor proponuje. Szkoda, bo byłoby potrzebne…
Karola - awatar Karola
oceniła na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat