Homilia papieża modernizmu
Mija 99 lat, od kiedy po raz pierwszy W stronę architektury zostało opublikowane. I choć teraz trzymam w ręku trzecie polskie wydanie oparte na n-tym wydaniu francuskim z 1995 roku, opatrzone przedmowami i uzupełnieniami samego Le Corbusiera oraz wstępem profesor Marty Leśniakowskiej, znaczenie tej pozycji pozostaje w gruncie takie samo. To prawdopodobnie najważniejsza książka XX wieku z zakresu architektury, swoisty społeczny manifest Janneret-Grisa, jednocześnie zapatrzonego w grecki Akropol i będącego naocznym świadkiem gwałtownego rozwoju techniki, podziwiającego projekty samochodów, samolotów czy chociażby silosów zbożowych. Le Corbusier wytyka współczesnym sobie architektom z jednej strony odejście od klasycznych form z nieposzanowaniem bryły, powierzchni czy planu a z drugiej ich nienadążanie za inżynierami i tworzenie architektury, która nie odpowiada potrzebom człowieka nowoczesnego.
Dzieło składa się z siedmiu części-esejów. W moim odczuciu są na tyle hermetyczne, że czytelnik nie poczuje się nadto zagubiony zaczynając lekturę na przykład od rozdziału „Domy seryjne”, porządkowo będącego przedostatnim. Warto jednak zastosować się do podziału zastosowanego przez autora. Dojrzymy wtedy eklektyzm Vers une architecture, stanie się wtedy dla nas logiczny związek między liniami kompozycyjnymi fasady rzymskiego kapitolu a pokładem transatlantyku Aquitania. O przeczytanie od deski do deski nie będzie zresztą trudno, styl Le Corbusiera w tłumaczeniu Tomasza Swobody jest atrakcyjny i powinien być przystępny nawet dla osób niezaznajomionych do tej pory z terminologią fachową, gdyż jeśli już występuje, zostaje ona należycie wytłumaczona. Czytelnika nie będzie opuszczać jednak wrażenie, że czyta on dzieło przełomowe, będące początkiem rewolucji projektowo-poglądowej.
Książka ta nie jest bowiem podręcznikiem dla studentów politechniki, przygotowującym do wykonywania zawodu architekta. Owszem, Le Corbusier dzieli się projektami will, wieżowców, małych budynków mieszkalnych. Ale to tylko środek przekazu swojej wizji, część planu. A ten w moim odczuciu był dość jasny: dokonać rewolucji w architekturze i planowaniu przestrzennym a także w sposobie postrzegania człowieka otoczonego architekturą. Le Corbusier wiedział, że XIX-wieczne miasto nie jest przystosowane do XX-wiecznych realiów. Ciasna zabudowa pierzejowa w centrach miast, niedoświetlone mieszkania w kamienicach, długa i droga budowa domu, nieosiągalna dla większości obywateli. W to miejsce proponuje zmianę poglądu na dom: z luksusowej inwestycji, zapchanej niepotrzebnym wyposażeniem i zdobnictwem na, zgodnie z duchem postępu techniki, maszynę do mieszkania-tanią i dostępną dla wszystkich. Zamiast ciasnych centrów miast – rozciągnięcie zabudowy na wyższe wieżowce, oddzielane pasami zieleni i miejscami do aktywności i integracji. Miasto miało się stać miejscem zaprojektowanym dla człowieka i jego potrzeb.
W stronę… wydane przez Centrum Architektury stanowi wierne odwzorowanie pierwszych wersji z lat dwudziestych XX wieku. Zachowana została oryginalna struktura rozdziałów, utrzymano pierwotne umiejscowienie fotografii, szkiców i notatek Le Corbusiera oraz innych twórców. A tych są naprawdę setki. Nie mamy w końcu do czynienia z dziełem teoretyka a czynnego architekta i urbanisty. Janneret-Gris rozpościera przed naszymi oczami wizję miast wieżowców, tanich domów seryjnych z prefabrykatów, chce, byśmy razem z nim wytykali błędy w założeniach ówczesnych profesorów francuskiej Akademii Sztuk Pięknych i ich niefunkcjonalne Boulevard Raspail a podziwiali kokpity samolotów, nadwozia samochodów czy perfekcyjne w swoim pragmatyzmie i użyteczności fabryki oraz porty wodne. Dochodzę tu jednak do pewnego zarzutu, który stawiam Le Corbusierowi podczas lektury. W niektórych miejscach tekst rozdzielony jest znaczną liczbą fotografii i szkiców, które, zgodnie z ich przeznaczeniem, należy dość dokładnie przestudiować, by zrozumieć, co Le Corbusier chciał przekazać zamieszczając je. Większość posiada także notatki. Sprawia to, że zaburzony jest czasem odbiór tekstu rozdziału. Nieraz musiałem wracać i powtórnie przeczytać fragment przed sekcją graficzną, by odnaleźć się w dalszej lekturze. Miałem też kilka razy wrażenie, że ilustracje nie dotyczą bezpośrednio konkretnego zagadnienia a są jedynie dodatkiem, chociażby w rozdziale „Architektura albo rewolucja”, choć są to moim zdaniem problemy marginalne.
Dziś idee Le Corbusiera może nie wzbudzają już takich emocji, nie wszystkie założenia urbanistyczne okazały się też trafne. Jednak chociażby wizja, dla niektórych w momencie wydania skrajnie socjalistyczna, zapewnienia mieszkańcom godnych warunków do życia, bezpiecznego miejsca na ziemi z dostępem do światła i bieżącej wody w tanich mieszkaniach z prefabrykatów, ukształtowała obraz przestrzenny wielu miast, zwłaszcza po II Wojnie Światowej. Le Corbusier był wizjonerem a tę książkę polecam każdemu, kto chce zapoznać się przemyśleniami geniusza.
Piotr Lis
Opinia
Przed jej przeczytaniem radzę sięgnąć po Listy do brata van Gogha. Zauważyć wtedy można jak wiele sprzeczności i niekonsekwencji występuje w 'świecie sztuki' w XX i XXI wieku, które znaczna część społeczeństwa niesłusznie uważa za normę, ale i nie ze swojej winy dopuściła je do swojego życia; wreszcie, jaki dokładniej charakter ma ta upadłość, marność, słabość naszych czasów.
Przed jej przeczytaniem radzę sięgnąć po Listy do brata van Gogha. Zauważyć wtedy można jak wiele sprzeczności i niekonsekwencji występuje w 'świecie sztuki' w XX i XXI wieku, które znaczna część społeczeństwa niesłusznie uważa za normę, ale i nie ze swojej winy dopuściła je do swojego życia; wreszcie, jaki dokładniej charakter ma ta upadłość, marność, słabość naszych czasów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to