Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi

Okładka książki Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi
Agata Szydłowska Wydawnictwo: Karakter literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2013-04-11
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-11
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362376186
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi i

Miliard odcieni wernakularyzmu



106 8 30

Oceny książki Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi

Średnia ocen
6,8 / 10
89 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
162
161

Na półkach:

W "Miliardzie rzeczy dookoła" Agata Szydłowska pokazuje nam spektrum postaw dostrzegalnych we współczesnym i nowoczesnym dizajnie. Każdy z twórców to profesjonalista i postać istotnie wpływowa w świecie projektowania graficznego dzisiejszej Polski. Być może nie wszystkie rozmowy są jednakowo zajmujące, ale z wielu można dowiedzieć się naprawdę interesujących rzeczy i podchwycić nieco inspiracji. Szczególnie ciekawe, a wręcz zaskakujące i ożywcze (zwłaszcza dla osób, które nie mają z projektowaniem do czynienia, dopiero zaczynają edukację lub wkraczają na rynek) może być podejście właściwie wszystkich wypowiadających się projektantów do spuścizny rodzimej twórczości graficznej – mam na myśli polską szkołę plakatu. Istotnym rysem jest także to, że – na co zresztą zwraca uwagę sama autorka – wszyscy twórcy zaczynali działalność po przemianach ustrojowych, co również wpłynęło na ich podejście do pracy i projektowania.

Cała recenzja na: http://zcyklu.pl/na-czasie/130/projektant-czyli-kto-Agata-Szydlowska-Miliard-rzeczy-dookola

W "Miliardzie rzeczy dookoła" Agata Szydłowska pokazuje nam spektrum postaw dostrzegalnych we współczesnym i nowoczesnym dizajnie. Każdy z twórców to profesjonalista i postać istotnie wpływowa w świecie projektowania graficznego dzisiejszej Polski. Być może nie wszystkie rozmowy są jednakowo zajmujące, ale z wielu można dowiedzieć się naprawdę interesujących rzeczy i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

274 użytkowników ma tytuł Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi na półkach głównych
  • 145
  • 115
  • 14
65 użytkowników ma tytuł Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi na półkach dodatkowych
  • 51
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi

Inne książki autora

Agata Szydłowska
Agata Szydłowska
Krytyczka i kuratorka dizajnu. Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, a obecnie w Szkole Nauk Społecznych przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN przygotowuje pracę doktorską na temat polskiego projektowania graficznego wobec tożsamości narodowej i lokalnej. Należy do zespołu redakcyjnego kwartalnika projektowego "2+3D". W poznańskiej School of Form wykłada historię dizajnu oraz typografię. W ramach współpracy m.in. ze Stowarzyszeniem Twórców Grafiki Użytkowej kuratorowała i współkuratorowała wystawy i wydarzenia poświęcone projektowaniu graficznemu w Polsce i na świecie (m. in. w Japonii, na Kubie i w Szwecji). W 2013 roku została laureatką programu "Młoda Polska". Mieszka w Warszawie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lukier i mięso. Wokół architektury w Polsce po 1989 roku Jarosław Trybuś
Lukier i mięso. Wokół architektury w Polsce po 1989 roku
Jarosław Trybuś Grzegorz Piątek
Świetna, świetna! Słuchajcie, jest tak: siada sobie trzech gości po fachu i prowadzą dyskusję. Akademicką taką... Jadą więc przez największych polskich architektów i ich realizacje, obiecujące i mocno trzymające się pracownie, efekty największych konkursów architektonicznych w Polsce, najlepsze obiekty które udało się zbudować (lukier). A przeplatają to myślami, takimi jak np. o polskim modernizmie, jego ideach, szczerości tamtej architektury, i tym co się z nią dzisiaj wyprawia. O tym dlaczego w naszym kraju bezkarnie można zburzyć zabytkową czy po prostu wartościową zabudowę i oddać najwartościowszy teren komercyjnym inwestorom, stuprocentowo na ich warunkach, tak samo jak 20 lat temu, jak w jakiejś republice bananowej. O kondycji środowiska architektonicznego, o kulcie obrazka i jak on wpływa na wybory inwestorów, o fasadowym podejściu do "rewitalizacji" w większości polskich miast i miasteczek, zamiast realnej zmiany na rzecz społeczności i o przyczynach tego stanu rzeczy. No i generalnie o tej zwykłej, szarej codziennej zabudowie, która najważniejsza jest dla zwykłych szarych ludzi (mięso). I piękna jest ta dyskusja. Pomimo, że dyskutują ludzie młodzi, a wiek w ich fachu ma zasadniczy wpływ na sądy, idee, opinie. Ale najważniejsze żeby była dyskusja, debata. O jakże wspaniale by było, gdyby na tym poziomie rzeczowym debatowali w Polsce samorządowcy, sponsorzy zmian przestrzeni bublicznej, politycy! Tylko pomyślcie...!
Grzegorz - awatar Grzegorz
ocenił na 7 11 lat temu
Deliryczny Nowy Jork. Retroaktywny manifest dla Manhattanu Rem Koolhaas
Deliryczny Nowy Jork. Retroaktywny manifest dla Manhattanu
Rem Koolhaas
Recenzowana książka stanowi ciekawe zjawisko: jej autor, słynny architekt holenderski, napisał manifest post-factum dla niebosiężnych wizji nowojorskich budowniczych! Manifesty były popularne w sztuce końca XIX oraz początku XX wieku i objaśniały ludziom, co dopiero zostanie stworzone. A tu do praktyki dorobiono teorię po wielu latach. Lecz jakaż wspaniała jest ta teoria..! Zacznę od ważnej uwagi: nie jest to historia urbanistyki Nowego Jorku. Wiele rzeczy zostało nieuwzględnionych lub pominiętych. Zamiast tego książka skupia się na paru obszarach, głównie Manhattanie i Coney Island. Dotyczy czasów, gdy tworzono głównie wieżowce w stylu Art Deco, a nie szklane prostopadłościany, którym początek dał Mies van der Rohe. Nie poświęcono w niej miejsca słynnym, wielkoskalowym i bardzo kontrowersyjnym reformom Roberta Mosesa i polemizowaniu z nimi przez Jane Jacobs. Autor nie pisze w kierunku chronologicznym, lecz raczej rozprawia o kolejnych obszarach. Zaczyna od organizowanych na Coney Island wesołych miasteczkach, by potem skierować uwagę ku szeregowi wieżowców, poświęcając każdej budowli osobne akapity zapełnione garścią głębokich uwag i rzucając światło na trudno dostrzegalne czynniki. Na sam koniec opisano wizyty Salvadora Dalego i Le Corbusiera w Nowym Jorku oraz to, co z nich (nie) wyszło. Zarazem twórca dostrzega w owych wesołych miasteczkach zaczątki bujnego kapitalistycznego systemu dostarczania rozrywki, który nie spocznie i będzie się rozwijał wszerz i wzdłuż – hen wysoko, aż ku niebu! Oprócz nakreślenia historii obiektów czasem już nieistniejących Koolhaas wspomina niezrealizowane wizje. Możemy ujrzeć projekt wieżowca autorstwa Gaudiego (który wygląda, że nigdy nie był tworzony z myślą o realizacji – była to raczej wizualizacja, która deweloper chciał zaprezentować w celach autopromocji) oraz o zatrważającym projekcie „specyficznej Wenecji” Corbetta. W owej „Wenecji” miejsce wód zajęłyby drogi wypełnione samochodami i parkingi. Dla pieszych przewidziano specjalne platformy na pierwszych piętrach wieżowców. Celem architekta było odciążenie ruchu. Trzeba przyznać, że w swej wizji poszedł dużo dalej niż Moses… Miasta to nie tylko budowle; są one tworzone przez ludzi dla ludzi. Nie umknęło to autorowi. „Deliryczny Nowy Jork” to nie tylko książka techniczna, dużo uwagi poświęcono w niej kwestiom społecznym (choć ludzie są tu głównie rozpatrywani jako klienci). Wydaje mi się, że podejście Koolhaasa stanowiło inspirację dla Grzegorza Piątka. Książkę kończy opis wizyt Dalego i Le Corbusiera w Nowym Jorku. Ta część może zdać się nieco mniej zrozumiała wielu czytelnikom, ale wydaje mi, że autor chciał powiedzieć, iż Nowy Jork był na tyle dziwnym i sztucznym miastem, że prowokacje Dalego nie robiły na nikim wrażenia. Zaś Le Corbusier, gwiazda i samozwańczy mesjasz architektury snuł wizje „naprawy” miasta. Z jego pomysłów zrodził się gmach ONZ. Zbiegło się to z końcem projektowania wieżowców w dawnym stylu. Koolhaas wspaniale operuje piórem – jego dzieło doskonale się czyta, choć wymaga skupienia. Trzeba mocno zaprząc do pomocy wyobraźnię, by ujrzeć oczyma umysłu opisywane obszary. Z tego powodu lektura ta nie będzie każdemu odpowiadać, podobnie jak fakt, że traktuje ona tylko o części dziejów nie tak dużego fragmentu miasta. Jednak gorąco ją polecam miłośnikom architektury i urbanistyki oraz Nowego Jorku!
Zbyszek - awatar Zbyszek
ocenił na 7 1 rok temu
Jak przestałem kochać design Marcin Wicha
Jak przestałem kochać design
Marcin Wicha
Poszłam za ciosem. Od razu po skończeniu "Prostych rzeczy" zaczęłam czytać tę książkę, bo nie mogłam się nasycić pisarstwem Wichy. Teraz zachodzę w głowę z wielu "dlaczego?" i "jak to?". Książkę kupiłam kilka miesięcy temu i nawet ją zaczęłam, ale z jakiej przyczyny przerwałam, nie wiem. Może dlatego, że ....JEST.... [Rozkminiam] - źle napisana, bo bez dbałości o kropki, przecinki i całą interpunkcję, do której przywiązuję (za) dużą uwagę? - zbudowana z treści zrozumiałych tylko dla branży od architektury, dizajnu i innych takich i niczego nie da się w związku z tym zrozumieć, gdy się jest nieobeznanym w temacie laikiem? - nie ma w niej smakowitych nawiązań do literatury, ale tyle, żeby treści nie stały się nudziarskim zbiorem cytatów sklejonych tytułem lub głęboko ukrytą myślą autora? - nie ma w niej wspomnień z przeszłości, które pielęgnuję w sobie jako pamiątkę po czasach dawno minionych? - srogo poważna, nadęta albo z rozdmuchanym patosem, którym ziewam do bólu szczęķ? - nie wywołuje napadu śmiechu lub chichotów w zabawnych momentach, a potem wzruszenia, bo każdy by się rozpłakał czytając ten fragment tekstu? - bez polotu, bez myśli przewodniej, bez ładu i składu i zwyczajnie bez sensu? - jest daleka od tego, co lubię czytać, czyli dobrego pisarstwa? - nadaje się do skupu makulatury lub innego składowisko epapieru z ebooków? - pominięta przez innych literatów, którzy z powodu branżowej zazdrości krytykowali ten zbiór od tytułu do ostatniej puenty? - festiwalem ziewania z nudów, bo dobra książka bez trupa znalezionego nad rzeką , to "jedna wielka porażka". - kandydatką do konkursu na nudę, bo nawet trupów szafie nikt nie znajdzie, a zatem szkoda czasu i atłasu. - jak podręcznik z suchymi faktami bez jajcarstwa, przekory, poczucia humoru, przymrużenia oka, błyskotliwych podsumowań, czyli:"zieeew". Odpowiedź i zakończenie będzie krótkie: NIE JEST. Dalej nie rozumiem, dlaczego nie skończyłam tej książki zaraz po kupieniu. Reszta mojego przekazu w domyśle :)
xymenka - awatar xymenka
oceniła na 9 24 dni temu
W stronę architektury  Le Corbusier
W stronę architektury
Le Corbusier
Homilia papieża modernizmu Mija 99 lat, od kiedy po raz pierwszy W stronę architektury zostało opublikowane. I choć teraz trzymam w ręku trzecie polskie wydanie oparte na n-tym wydaniu francuskim z 1995 roku, opatrzone przedmowami i uzupełnieniami samego Le Corbusiera oraz wstępem profesor Marty Leśniakowskiej, znaczenie tej pozycji pozostaje w gruncie takie samo. To prawdopodobnie najważniejsza książka XX wieku z zakresu architektury, swoisty społeczny manifest Janneret-Grisa, jednocześnie zapatrzonego w grecki Akropol i będącego naocznym świadkiem gwałtownego rozwoju techniki, podziwiającego projekty samochodów, samolotów czy chociażby silosów zbożowych. Le Corbusier wytyka współczesnym sobie architektom z jednej strony odejście od klasycznych form z nieposzanowaniem bryły, powierzchni czy planu a z drugiej ich nienadążanie za inżynierami i tworzenie architektury, która nie odpowiada potrzebom człowieka nowoczesnego. Dzieło składa się z siedmiu części-esejów. W moim odczuciu są na tyle hermetyczne, że czytelnik nie poczuje się nadto zagubiony zaczynając lekturę na przykład od rozdziału „Domy seryjne”, porządkowo będącego przedostatnim. Warto jednak zastosować się do podziału zastosowanego przez autora. Dojrzymy wtedy eklektyzm Vers une architecture, stanie się wtedy dla nas logiczny związek między liniami kompozycyjnymi fasady rzymskiego kapitolu a pokładem transatlantyku Aquitania. O przeczytanie od deski do deski nie będzie zresztą trudno, styl Le Corbusiera w tłumaczeniu Tomasza Swobody jest atrakcyjny i powinien być przystępny nawet dla osób niezaznajomionych do tej pory z terminologią fachową, gdyż jeśli już występuje, zostaje ona należycie wytłumaczona. Czytelnika nie będzie opuszczać jednak wrażenie, że czyta on dzieło przełomowe, będące początkiem rewolucji projektowo-poglądowej. Książka ta nie jest bowiem podręcznikiem dla studentów politechniki, przygotowującym do wykonywania zawodu architekta. Owszem, Le Corbusier dzieli się projektami will, wieżowców, małych budynków mieszkalnych. Ale to tylko środek przekazu swojej wizji, część planu. A ten w moim odczuciu był dość jasny: dokonać rewolucji w architekturze i planowaniu przestrzennym a także w sposobie postrzegania człowieka otoczonego architekturą. Le Corbusier wiedział, że XIX-wieczne miasto nie jest przystosowane do XX-wiecznych realiów. Ciasna zabudowa pierzejowa w centrach miast, niedoświetlone mieszkania w kamienicach, długa i droga budowa domu, nieosiągalna dla większości obywateli. W to miejsce proponuje zmianę poglądu na dom: z luksusowej inwestycji, zapchanej niepotrzebnym wyposażeniem i zdobnictwem na, zgodnie z duchem postępu techniki, maszynę do mieszkania-tanią i dostępną dla wszystkich. Zamiast ciasnych centrów miast – rozciągnięcie zabudowy na wyższe wieżowce, oddzielane pasami zieleni i miejscami do aktywności i integracji. Miasto miało się stać miejscem zaprojektowanym dla człowieka i jego potrzeb. W stronę… wydane przez Centrum Architektury stanowi wierne odwzorowanie pierwszych wersji z lat dwudziestych XX wieku. Zachowana została oryginalna struktura rozdziałów, utrzymano pierwotne umiejscowienie fotografii, szkiców i notatek Le Corbusiera oraz innych twórców. A tych są naprawdę setki. Nie mamy w końcu do czynienia z dziełem teoretyka a czynnego architekta i urbanisty. Janneret-Gris rozpościera przed naszymi oczami wizję miast wieżowców, tanich domów seryjnych z prefabrykatów, chce, byśmy razem z nim wytykali błędy w założeniach ówczesnych profesorów francuskiej Akademii Sztuk Pięknych i ich niefunkcjonalne Boulevard Raspail a podziwiali kokpity samolotów, nadwozia samochodów czy perfekcyjne w swoim pragmatyzmie i użyteczności fabryki oraz porty wodne. Dochodzę tu jednak do pewnego zarzutu, który stawiam Le Corbusierowi podczas lektury. W niektórych miejscach tekst rozdzielony jest znaczną liczbą fotografii i szkiców, które, zgodnie z ich przeznaczeniem, należy dość dokładnie przestudiować, by zrozumieć, co Le Corbusier chciał przekazać zamieszczając je. Większość posiada także notatki. Sprawia to, że zaburzony jest czasem odbiór tekstu rozdziału. Nieraz musiałem wracać i powtórnie przeczytać fragment przed sekcją graficzną, by odnaleźć się w dalszej lekturze. Miałem też kilka razy wrażenie, że ilustracje nie dotyczą bezpośrednio konkretnego zagadnienia a są jedynie dodatkiem, chociażby w rozdziale „Architektura albo rewolucja”, choć są to moim zdaniem problemy marginalne. Dziś idee Le Corbusiera może nie wzbudzają już takich emocji, nie wszystkie założenia urbanistyczne okazały się też trafne. Jednak chociażby wizja, dla niektórych w momencie wydania skrajnie socjalistyczna, zapewnienia mieszkańcom godnych warunków do życia, bezpiecznego miejsca na ziemi z dostępem do światła i bieżącej wody w tanich mieszkaniach z prefabrykatów, ukształtowała obraz przestrzenny wielu miast, zwłaszcza po II Wojnie Światowej. Le Corbusier był wizjonerem a tę książkę polecam każdemu, kto chce zapoznać się przemyśleniami geniusza. Piotr Lis
ptr_ls - awatar ptr_ls
ocenił na 9 4 lata temu

Cytaty z książki Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi

Więcej
Agata Szydłowska Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi Zobacz więcej
Agata Szydłowska Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi Zobacz więcej
Agata Szydłowska Miliard rzeczy dookoła. Agata Szydłowska rozmawia z polskimi projektantami graficznymi Zobacz więcej
Więcej