Ciężkie czasy

Okładka książki Ciężkie czasy
Michał Bałucki Wydawnictwo: Wolne Lektury Seria: Wolne Lektury utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
54 str. 54 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
e-book
Seria:
Wolne Lektury
Tytuł oryginału:
Ciężkie czasy
Data wydania:
1972-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1972-01-01
Liczba stron:
54
Czas czytania
54 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ciężkie czasy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ciężkie czasy

Średnia ocen
6,5 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
195
186

Na półkach:

Prześmieszna i rozliczająca polskie ziemiaństwo z typowych przywar. Autora znam i lubię, ale przyznam, że tę sztukę przeczytałam dopiero niedawno, wobec faktu, że nasz lubelski teatr miał ją wystawiać, a ja lubię przeczytać sobie dramat, zanim obejrzę. Co do Michała Bałuckiego - komedia pełną gębą, wspaniała rozrywka (można obejrzeć wierną adaptację np. na You Tube: https://www.youtube.com/watch?v=Qj7tQGKVPxI), co do sztuki w teatrze, to byliśmy rozczarowani "nowatorskością" = zero kostiumów, zero scenografii, jakieś wstawki z innej literatury. Jakoś nam to nie podeszło. Ale samą sztukę polecam, i Teatr Telewizji też zrobił dobrą robotę.

Prześmieszna i rozliczająca polskie ziemiaństwo z typowych przywar. Autora znam i lubię, ale przyznam, że tę sztukę przeczytałam dopiero niedawno, wobec faktu, że nasz lubelski teatr miał ją wystawiać, a ja lubię przeczytać sobie dramat, zanim obejrzę. Co do Michała Bałuckiego - komedia pełną gębą, wspaniała rozrywka (można obejrzeć wierną adaptację np. na You Tube:...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

28 użytkowników ma tytuł Ciężkie czasy na półkach głównych
  • 19
  • 9
9 użytkowników ma tytuł Ciężkie czasy na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Michał Bałucki
Michał Bałucki
Polski pisarz, komediopisarz i publicysta okresu pozytywizmu, prezes Wydziału Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Krakowie w 1885 roku. Bałucki pochodził z rodziny mieszczańskiej (jego ojciec był krawcem, matka – neofitka z Kochmanów – prowadziła kawiarnię). Uczęszczał do krakowskiego gimnazjum Św. Anny, następnie na wydział matematyczno-fizyczny (od 1857), a potem historyczno-literacki Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1857–1864 brał udział w spotkaniach artystów zbierających się w pracowni rzeźbiarskiej Parysa Filippiego w Krakowie (m.in. z Józefem Szujskim i J.K. Turskim). Współredagował też tygodnik społeczno-kulturalny „Niewiasta” (1861–1862). Następnie pracował przez pewien czas w Częstochowie jako nauczyciel. Bałucki nie walczył w powstaniu styczniowym, jednak aktywnie uczestniczył w organizacjach spiskowych w Galicji, wspierając stronnictwo czerwonych. Spędził za tę działalność rok w więzieniu (aresztowany pod koniec 1863). W latach 1865–1866 mieszkał w Warszawie, po czym przeniósł się do Krakowa. Wraz z Alfredem Szczepańskim współredagował w latach 1867–1868 tygodnik dla kobiet „Kalina”. Od roku 1869 do 1873 pisał do dziennika „Kraj” cotygodniowe felietony pt. Tygodnik krakowski. W roku 1871 otrzymał nagrodę w krakowskim konkursie dramatycznym za sztukę Pracowici próżniacy, zaś w 1892 – w konkursie „Kuriera Warszawskiego” za komedię Flirt. Pod koniec życia wiódł spór z ruchem młodopolskim – w krytyce Bałuckiego szczególnie napastliwy był Lucjan Rydel. Bałucki rozgoryczony niepowodzeniami ostatnich swoich sztuk, przygnębiony zdiagnozowaną nerwicą popełnił samobójstwo, strzelając z rewolweru w skroń. Dramat miał miejsce w październikowy wieczór na krakowskich Błoniach (przed wejściem do Parku Jordana). Bałucki pochowany został na Cmentarzu Rakowickim, w kwaterze Bc, bez religijnej oprawy. W sprawie uzyskania zgody na pogrzeb kościelny interweniowali m.in. marszałek Andrzej Kazimierz Potocki i tajny radca Antoni Wodzicki, ale kategorycznie sprzeciwił się temu kardynał Jan Puzyna, co wywołało powszechne oburzenie krakowskiej opinii publicznej. Niedługo po tragicznej śmierci pisarza, mieszkańcy miasta postanowili wystawić mu pomnik. Szybko zebrano społeczne fundusze i wkrótce popiersie Bałuckiego było gotowe. Jego autorem był Tadeusz Błotnicki. Pierwotnie pomnik planowano ustawić na skwerze przed Teatrem Słowackiego, ale wpływowe kręgi konserwatywne sprzeciwiły się tej lokalizacji. Ostatecznie pomnik został ustawiony na tyłach teatru, wśród zieleni Plant. Odsłonięcia dokonano w roku 1911, w dziesiątą rocznicę śmierci Bałuckiego. Bałucki zaliczał się do grupy tzw. przedburzowców – pisarzy debiutujących przed powstaniem styczniowym, na przełomie późnego romantyzmu i pozytywizmu. Większość opracowań podaje, że jego debiutem literackim były wydane 1861 roku poematy na motywach ludowych. Według innego źródła debiutował w 1860 roku na łamach Gwiazdki Cieszyńskiej wierszami Do ojca (nr 16/1860) i Niedzielna pieśń pastuchy (nr 26/1860). Na łamach tego czasopisma opublikował także dłuższy utwór poetycki Góral (nr 42/1860) oraz wierszowany obrazek Dziewczyna spod lasu (nr od 22 do 25/1860). Jako debiut jest też podawana publikacja w „Dzienniku Literackim” z 1859. Pierwsze powieści Bałuckiego były inspirowane wypadkami powstańczymi: Przebudzeni (1864) oraz Młodzi i starzy (1866). W latach 70. XIX w. Bałucki stał się w Galicji jednym z głównych propagatorów pozytywizmu, tworząc powieści tendencyjne. Bohaterowie pozytywni i negatywni (głównie mieszczaństwo) tych utworów byli przedstawieni schematycznie, ich wypowiedzi przekazywały program społeczny oraz ideowy autora. Powieść Z obozu do obozu (1874) opisywała klęskę uczciwego działacza uwikłanego w sieć intryg w środowisku krakowskim. W powieści Błyszczące nędze (1870) przedstawił krytyczny obraz środowiska arystokratyczno-ziemiańskiego. Bohaterami pozytywnymi powieści byli przedstawiciele inteligencji (np. adwokat w Błyszczących nędzach) lub rzemieślnicy (Byle wyżej, 1875). Powieść Żydówka (1870) potępiała antysemityzm. W późniejszej twórczości Bałuckiego punkt ciężkości przesunął się z promowania programu pozytywistycznego w stronę krytyki rzeczywistości – świat przedstawiony został jako pełen zbrodni, kapitalistycznego wyzysku, socjalistycznych demagogów (250 000 1882, W żydowskich rękach 1884, Przeklęte pieniądze 1899). W ostatnich utworach przeciwstawiał się dekadentyzmowi (Pamiętnik Munia 1899). Inny nurt twórczości Bałuckiego to satyra polityczno-obyczajowa. Dwie wizyty jego ekscelencji (1883) pokazywały przemianę dawnych patriotów w rojalistów. W groteskowy sposób Bałucki przedstawiał drobne mieszczaństwo Galicji z jego kompleksem niższości wobec szlachty, snobizmem, życiem ponad stan (Pan burmistrz z Pipidówki 1887). Przeciwstawiał im rzetelność i pracowitość warstw niższych – rzemieślników, służących, straganiarek – portretując je z sympatią i humorem (Typy i obrazki krakowskie 1881, Nowele i obrazki 1885). Większość dramatów Bałuckiego sytuuje się na pograniczu komedii oraz farsy i nawiązuje do tradycji Aleksandra Fredry. Akcja komedii rozgrywa się głównie w środowisku średniozamożnego mieszczaństwa (kupcy, właściciele kamienic, urzędnicy), rzadziej wśród szlachty. We wczesnych utworach Bałucki ośmieszał pogoń za tytułami i godnościami, wygórowane ambicje, snobizm, służalczość wobec szlachty i sfer rządowych, chłopomanię (Polowanie na męża 1865, Radcy pana radcy 1867, Pracowici próżniacy 1871, Komedia z oświatą 1876, Krewniaki 1879, Sąsiedzi 1880). Do najpopularniejszych należały komedie Bałuckiego ze środkowego okresu twórczości – w latach 80. XIX w. były jednymi z najczęściej wystawianych sztuk. Grube ryby (1881) pokazywały starszych panów, nadmiernie ufnych we własną atrakcyjność małżeńską. W Domu otwartym (1883) przedstawione były perypetie gości i gospodarzy na wieczorku tanecznym. Klub kawalerów (1890) osnuty był wokół zabiegów kobiet w odpowiedzi na kawalerskie postanowienia mężczyzn. W późniejszych komediach atakował również demoralizację dziennikarzy (Nowy dziennik 1887) oraz dekadentyzm (Szwaczki 1897). W sposób komediowy prezentował także temat emancypacji kobiet (Emancypowane 1873, Sprawa kobiet 1896). Fabuła komedii Bałuckiego często oparta była na drobnych sprawach, łatwych do rozwiązania konfliktach, mało prawdopodobnych zdarzeniach. Komizm postaci wynikał z rozbieżności między ich słowami a czynami, mniemaniem o osobie a oceną otoczenia. Obecny był również humor słowny i sytuacyjny. Bohaterowie wcześniejszych komedii byli schematyczni, w późniejszych utworach nabrali więcej cech indywidualnych. W publicystyce Bałucki poruszał podobne wątki ideowe jak w powieściach. W felietonach Tygodnik krakowski krytykował niedojrzałość społeczną mieszczaństwa i szlachty, bierność, brak odwagi cywilnej, serwilizm wobec władz zaborczych, postawy konserwatywne i klerykalne.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gromiwoja  Arystofanes
Gromiwoja
Arystofanes
Momentami dosadna, momentami frywolna, generalnie zabawna, ale przede wszystkim pełna troski recepta Arystofanesa na pokój panhelleński – tym właśnie jest „Gromiwoja” (inne tytuły: „Lizystrata”, „Boromira”). Myślę, że jest to jeden z piękniejszych utworów patriotycznych, jaki zdarzyło mi się czytać. Tutaj pisanie ku pokrzepieniu serc nie jest zabarwione martyrologią. Skupia się na życiu, nie na umieraniu. Zaproponowana przez komediopisarza metoda osiągnięcia pokoju może wydawać się nieco kontrowersyjna, ale przecież współczesna historia doskonale pokazała, czym może skutkować przedłużająca się nieobecność w domach mężczyzn zajętych wojną – i u pań, i u panów krew nie woda (moja ciocia zawsze w tym momencie dopowiada „majtki nie pokrzywy”, ale różnie to bywa). I gdyby wszystko było oparte tylko na specyficznym strajku kobiet, nie sądzę by była to wystarczająca motywacja dla mężczyzn, by zawrzeć pokój. Ale zdeterminowane kobitki odcięły źródełko pieniążków (zajęcie Akropolu) – ciężko prowadzić jakiekolwiek działania wojenne, gdy finansów na nie brak. Podoba mi się sposób prezentacji kobiet przez Arystofanesa – nie są pozbawione wad, czasami same siebie wpychają w schematy słabej płci, ale potrafią się zjednoczyć i wytrwale realizują powzięty plan. W konfrontacji z nimi, mężczyźni wypadają dość blado. Ale może to kwestia niedotlenienia mózgu jest – krew spłynęła w wiadomy organ, ciężko chodzić i myśleć ciężko. Inna sprawa, że dramatopisarz nie pokazuje konfliktu płci. Kobiety i mężczyźni potrzebują się nawzajem, i tylko razem mogą zbudować trwały pokój. „Gromiwoja” mimo ciężaru poruszanego tematu jest lekka i przyjemna w odbiorze. Może zaskakiwać bezpośredniością aluzji seksualnych (pruderia, zdaje się, nie była dominującą cechą ówczesnych Ateńczyków), ale w tej najważniejszej kwestii pojednania jest ponadczasowa.
onika - awatar onika
oceniła na 7 10 lat temu
Akropolis Stanisław Wyspiański
Akropolis
Stanisław Wyspiański
Nazywając swój dramat słowem tak uniwersalnym i wieloznacznym jak „akropolis”, postawił Wyspiański przed czytelnikiem już na wstępie wielość interpretacji. Sam tytuł sugeruje być może niezwykłą podróż do świata ateńskiego. Mając na uwadze fakt, iż akcja umieszczona została w katedrze wawelskiej, odrzucić trzeba po części tę wersję. Idąc drogą dosłownego odczytania, dostajemy od autora tytuł oznaczający po prostu miasto, a dokładniej górną jego część – wzgórza z zabudowaniami i świątyniami, miejsca życia publicznego i religijnego, piętrzącego się nad siecią urbanistycznych budynków obronnych. W tym przypadku Kraków. Miejsce, swoją drogą, w twórczości Wyspiańskiego bardzo wyjątkowe i przez niego ukochane. „Wawel” pełni więc funkcję bliskoznaczną do słowa „akropolis”. Krakowski pisarz Polskę wskrzeszał przez Troję, Wawel widział przez Akropol. Już w otwierającej części dramatu przeczytać możemy „Rzecz dzieje się na Wawelu w Noc Wielką Zmartwychwstania”. Każde przytoczone tu słowo wywiera ogromny wpływ na całość dramatu. "Akropolis" to wciąż jeden z najbardziej zagadkowych utworów, zarówno w swojej wymowie ideowej, jak porządku artystycznym. Cały dramat wydaje się stworzony na zasadzie odbicia. Akt pierwszy i ostatni to odbicie Chrystusa, akty środkowe krążą wokół konfliktu braterskiego. W obu przypadkach zastosował Wyspiański inne rozwiązania dla każdego przypadku, skrajnie inne.
pszczelarka - awatar pszczelarka
oceniła na 8 2 lata temu
Don Karlos Friedrich Schiller
Don Karlos
Friedrich Schiller
9/10 Po bardzo średnich "Zbójcach", rzekomo najważniejszym i najlepszym dziele Schillera, miałem dość niskie mniemanie o reszcie jego twórczości. Postanowiłem jednak sięgnąć w końcu po "Don Karlosa", bo sama historia infanta od dawna mnie fascynowała, tak samo jak XVI-wieczna Hiszpania Habsburgów i cała epoka późnego renesansu, wypełniona tak barwnymi postaciami członków ówczesnych dynastii. Nie dziwię się, że XVIII i XIX-wieczni tragediopisarze czerpali garściami inspirację z tego okresu europejskiej historii. Okazało się, że w "Don Karlosie" Fryderyk Schiller zawarł naprawdę fantastyczną historię. Cechy dramatu wskazują na faktyczne położenie tej tragedii gdzieś w połowie pomiędzy Shakespeare'em a właściwym romantyzmem. Sam tytułowy infant Hiszpanii jest pod wieloma względami odbiciem Hamleta, ale ma już wyraźne cechy bohatera typowo romantycznego - wrażliwego i nierozważnego indywidualisty, zakochanego ze wzajemnością we własnej macosze, którą w przeszłości mu przyrzeczono. Jest to oczywiście jednym z powodów konfliktu z ojcem, ale sama relacja króla z synem jest o wiele trudniejsza i posiada głębsze podłoże, niż tylko rywalizacja o kobietę. Sam konflikt urasta z czasem do wielkiej sprawy politycznej, a stawką jest wolność narodów, co nadaje całej sytuacji nowe znaczenie. Karlos przez większość dramatu pozostaje bierny, ale historia w pewnym momencie zaczyna się koncentrować na fantastycznej i jeszcze lepszej postaci przyjaciela głównego bohatera. Markiz Posa, którego łatwo porównać do Horacego, również postaci z "Hamleta", prowadzi u Schillera podwójną grę pomiędzy Karlosem a jego ojcem. Intryga markiza jest wprost fenomenalnie poprowadzona, podpierana przez pisane białym wierszem dialogi, dające iście dworski klimat każdej ze scen. I właśnie największe wrażenie robi właśnie prawdziwie dworska atmosfera tego dramatu. Dwór Filipa II jest przedstawiony z ogromnym realizmem. Jego mieszkańcy żyją w absolutnym braku jakiejkolwiek prywatności, a emocje, nawet pomiędzy najbliższą rodziną, muszą być ukryte za wielkim parawanem dworskiej etykiety. Bo przecież gdy Królowa odsyła na moment dwórki, już wzbudza to podejrzenia u Króla, a gdy Karlos zaczyna szczerze i otwarcie rozmawiać z ojcem, ten czuje się nieswojo z powodu zburzenia tej zasłony. Wszyscy tutaj żywią podejrzenia wobec siebie nawzajem. Najmniejsze odstępstwa od normy już powodują podekscytowanie wśród dworzan, a wytworzone przez to plotki nie tylko rozchodzą się z zatrważającą prędkością, ale często są absurdalnie przekręcane. Nie dziwota, że gdy Królowa słabnie, Król bardziej obawia się plotek, niż tego, że jego żonie stała się krzywda. Wszystko to sprawia, że ta tragedia, choć praktycznie bez rozlewu krwi, jest skąpana w niebywale mrocznej atmosferze. To co jednak obniża ostateczną wartość dramatu to przede wszystkim zbytnie podobieństwo do słynnego "Hamleta". Trafia się także kilka typowych dla dramatów niezręczności fabularnych, jak dziwna śmierć jednego z bohaterów, czy wprowadzony na koniec wątek przebierania się za ducha. Trochę rozczarował mnie sam finał i dramat zdecydowanie powinien się skończyć parę scen wcześniej. Inspiracja największym dziełem Shakespeare'a jest aż nazbyt oczywista, ale Schillerowi udaje się mimo wszystkich podobieństw opowiedzieć historię całkiem inną. Jest to opowieść o tym, jak złota klatka więzi ludzką emocjonalność, o samotności wśród tłumu, o naturalnej ludzkiej potrzebie otwartego mówienia, co leży nam na sercu. Szczerze uzyskana emocjonalność, duszna atmosfera, dobrze napisane dialogi, niepapierowe postaci i prawdziwy tragizm.
Hadrian - awatar Hadrian
ocenił na 9 5 lat temu

Cytaty z książki Ciężkie czasy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ciężkie czasy