Dorożkarz nr 13

Okładka książki Dorożkarz nr 13 autora Michał Bałucki, 9788328576803
Okładka książki Dorożkarz nr 13
Michał Bałucki Wydawnictwo: Wolne Lektury literatura piękna
82 str. 1 godz. 22 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
e-book
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1902-01-01
Liczba stron:
82
Czas czytania
1 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328576803
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dorożkarz nr 13 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dorożkarz nr 13

Średnia ocen
7,1 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dorożkarz nr 13

avatar
1117
571

Na półkach:

Świetna opowieść, oczywiście jak to u Bałuckiego z morałem, ale mniejsza o to. Dobrze się czyta, kibicuje głównemu bohaterowi, książka wciąga. Pan na włościach bliski samobójstwa, który podejmuje pracę dorożkarza, odkrywa dawną miłość i chroni innego młodego pana, w którym widzi dawnego siebie, od zguby. Zdecydowanie polecam.

Świetna opowieść, oczywiście jak to u Bałuckiego z morałem, ale mniejsza o to. Dobrze się czyta, kibicuje głównemu bohaterowi, książka wciąga. Pan na włościach bliski samobójstwa, który podejmuje pracę dorożkarza, odkrywa dawną miłość i chroni innego młodego pana, w którym widzi dawnego siebie, od zguby. Zdecydowanie polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
280
93

Na półkach: ,

Zaciekawiło mnie to styczniowe wyzwanie czytelnicze.
Coś krótkiego z cyferką w tytule...i jest!
"Dorożkarz nr 13".
Chultajski-bogaty panicz prowadzi próżniacze życie.Pojawienie się na horyzoncie Tomasza właściciela feralnej dorożki odmienia jego życie.
Wstrząsem dla niego okazuje się przez przypadek usłyszana rozmowa małego Kazia z Tomaszem
"Wujciu!czemże jest ten pan?-a Tomasz dał mu odpowiedz przyciszonym głosem Niczem,jest sobie panem."

Z przyjemnością przeniosłam się do epoki pozytywizmu.
Obiecałam sobie że zapoznam się z twórczością Michał Bałuckiego. Myślę że warto. A trzynastki się nie boję...ucząc się w Gdańsku przeważnie jeździłam tramwajem nr 13:)

Zaciekawiło mnie to styczniowe wyzwanie czytelnicze.
Coś krótkiego z cyferką w tytule...i jest!
"Dorożkarz nr 13".
Chultajski-bogaty panicz prowadzi próżniacze życie.Pojawienie się na horyzoncie Tomasza właściciela feralnej dorożki odmienia jego życie.
Wstrząsem dla niego okazuje się przez przypadek usłyszana rozmowa małego Kazia z Tomaszem
"Wujciu!czemże jest ten pan?-a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1212
967

Na półkach:

Pan Tomasz jest właścicielem dorożki nr 13. Ze względu na ludzkie przesądy, nie ma dużego zainteresowania i źle mu się wiedzie finansowo. Raz po znajomości został prywatnym dorożkarzem bogatego arystokraty. Pewnego razu pracodawca każe wywieźć siebie do lasu. Dorożkarz nie wie, że mężczyzna chce tam popełnić samobójstwo…
To książka o tym, jak łatwo może odmienić się życie. To historia nikczemności a także transformacji osobowości, o tym, że ludzie się zmieniają, , że na zło czeka zasłużona sprawiedliwość, a dobro popłaca. Z tego względu troszeczkę „bajeczna”, jednak autor stwierdza, że opisuje prawdziwe wydarzenia. Dobra w czytaniu - narracja jest płynna.

Pan Tomasz jest właścicielem dorożki nr 13. Ze względu na ludzkie przesądy, nie ma dużego zainteresowania i źle mu się wiedzie finansowo. Raz po znajomości został prywatnym dorożkarzem bogatego arystokraty. Pewnego razu pracodawca każe wywieźć siebie do lasu. Dorożkarz nie wie, że mężczyzna chce tam popełnić samobójstwo…
To książka o tym, jak łatwo może odmienić się życie....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

30 użytkowników ma tytuł Dorożkarz nr 13 na półkach głównych
  • 19
  • 11
10 użytkowników ma tytuł Dorożkarz nr 13 na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Dorożkarz nr 13

Inne książki autora

Michał Bałucki
Michał Bałucki
Polski pisarz, komediopisarz i publicysta okresu pozytywizmu, prezes Wydziału Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Krakowie w 1885 roku. Bałucki pochodził z rodziny mieszczańskiej (jego ojciec był krawcem, matka – neofitka z Kochmanów – prowadziła kawiarnię). Uczęszczał do krakowskiego gimnazjum Św. Anny, następnie na wydział matematyczno-fizyczny (od 1857),a potem historyczno-literacki Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1857–1864 brał udział w spotkaniach artystów zbierających się w pracowni rzeźbiarskiej Parysa Filippiego w Krakowie (m.in. z Józefem Szujskim i J.K. Turskim). Współredagował też tygodnik społeczno-kulturalny „Niewiasta” (1861–1862). Następnie pracował przez pewien czas w Częstochowie jako nauczyciel. Bałucki nie walczył w powstaniu styczniowym, jednak aktywnie uczestniczył w organizacjach spiskowych w Galicji, wspierając stronnictwo czerwonych. Spędził za tę działalność rok w więzieniu (aresztowany pod koniec 1863). W latach 1865–1866 mieszkał w Warszawie, po czym przeniósł się do Krakowa. Wraz z Alfredem Szczepańskim współredagował w latach 1867–1868 tygodnik dla kobiet „Kalina”. Od roku 1869 do 1873 pisał do dziennika „Kraj” cotygodniowe felietony pt. Tygodnik krakowski. W roku 1871 otrzymał nagrodę w krakowskim konkursie dramatycznym za sztukę Pracowici próżniacy, zaś w 1892 – w konkursie „Kuriera Warszawskiego” za komedię Flirt. Pod koniec życia wiódł spór z ruchem młodopolskim – w krytyce Bałuckiego szczególnie napastliwy był Lucjan Rydel. Bałucki rozgoryczony niepowodzeniami ostatnich swoich sztuk, przygnębiony zdiagnozowaną nerwicą popełnił samobójstwo, strzelając z rewolweru w skroń. Dramat miał miejsce w październikowy wieczór na krakowskich Błoniach (przed wejściem do Parku Jordana). Bałucki pochowany został na Cmentarzu Rakowickim, w kwaterze Bc, bez religijnej oprawy. W sprawie uzyskania zgody na pogrzeb kościelny interweniowali m.in. marszałek Andrzej Kazimierz Potocki i tajny radca Antoni Wodzicki, ale kategorycznie sprzeciwił się temu kardynał Jan Puzyna, co wywołało powszechne oburzenie krakowskiej opinii publicznej. Niedługo po tragicznej śmierci pisarza, mieszkańcy miasta postanowili wystawić mu pomnik. Szybko zebrano społeczne fundusze i wkrótce popiersie Bałuckiego było gotowe. Jego autorem był Tadeusz Błotnicki. Pierwotnie pomnik planowano ustawić na skwerze przed Teatrem Słowackiego, ale wpływowe kręgi konserwatywne sprzeciwiły się tej lokalizacji. Ostatecznie pomnik został ustawiony na tyłach teatru, wśród zieleni Plant. Odsłonięcia dokonano w roku 1911, w dziesiątą rocznicę śmierci Bałuckiego. Bałucki zaliczał się do grupy tzw. przedburzowców – pisarzy debiutujących przed powstaniem styczniowym, na przełomie późnego romantyzmu i pozytywizmu. Większość opracowań podaje, że jego debiutem literackim były wydane 1861 roku poematy na motywach ludowych. Według innego źródła debiutował w 1860 roku na łamach Gwiazdki Cieszyńskiej wierszami Do ojca (nr 16/1860) i Niedzielna pieśń pastuchy (nr 26/1860). Na łamach tego czasopisma opublikował także dłuższy utwór poetycki Góral (nr 42/1860) oraz wierszowany obrazek Dziewczyna spod lasu (nr od 22 do 25/1860). Jako debiut jest też podawana publikacja w „Dzienniku Literackim” z 1859. Pierwsze powieści Bałuckiego były inspirowane wypadkami powstańczymi: Przebudzeni (1864) oraz Młodzi i starzy (1866). W latach 70. XIX w. Bałucki stał się w Galicji jednym z głównych propagatorów pozytywizmu, tworząc powieści tendencyjne. Bohaterowie pozytywni i negatywni (głównie mieszczaństwo) tych utworów byli przedstawieni schematycznie, ich wypowiedzi przekazywały program społeczny oraz ideowy autora. Powieść Z obozu do obozu (1874) opisywała klęskę uczciwego działacza uwikłanego w sieć intryg w środowisku krakowskim. W powieści Błyszczące nędze (1870) przedstawił krytyczny obraz środowiska arystokratyczno-ziemiańskiego. Bohaterami pozytywnymi powieści byli przedstawiciele inteligencji (np. adwokat w Błyszczących nędzach) lub rzemieślnicy (Byle wyżej, 1875). Powieść Żydówka (1870) potępiała antysemityzm. W późniejszej twórczości Bałuckiego punkt ciężkości przesunął się z promowania programu pozytywistycznego w stronę krytyki rzeczywistości – świat przedstawiony został jako pełen zbrodni, kapitalistycznego wyzysku, socjalistycznych demagogów (250 000 1882, W żydowskich rękach 1884, Przeklęte pieniądze 1899). W ostatnich utworach przeciwstawiał się dekadentyzmowi (Pamiętnik Munia 1899). Inny nurt twórczości Bałuckiego to satyra polityczno-obyczajowa. Dwie wizyty jego ekscelencji (1883) pokazywały przemianę dawnych patriotów w rojalistów. W groteskowy sposób Bałucki przedstawiał drobne mieszczaństwo Galicji z jego kompleksem niższości wobec szlachty, snobizmem, życiem ponad stan (Pan burmistrz z Pipidówki 1887). Przeciwstawiał im rzetelność i pracowitość warstw niższych – rzemieślników, służących, straganiarek – portretując je z sympatią i humorem (Typy i obrazki krakowskie 1881, Nowele i obrazki 1885). Większość dramatów Bałuckiego sytuuje się na pograniczu komedii oraz farsy i nawiązuje do tradycji Aleksandra Fredry. Akcja komedii rozgrywa się głównie w środowisku średniozamożnego mieszczaństwa (kupcy, właściciele kamienic, urzędnicy),rzadziej wśród szlachty. We wczesnych utworach Bałucki ośmieszał pogoń za tytułami i godnościami, wygórowane ambicje, snobizm, służalczość wobec szlachty i sfer rządowych, chłopomanię (Polowanie na męża 1865, Radcy pana radcy 1867, Pracowici próżniacy 1871, Komedia z oświatą 1876, Krewniaki 1879, Sąsiedzi 1880). Do najpopularniejszych należały komedie Bałuckiego ze środkowego okresu twórczości – w latach 80. XIX w. były jednymi z najczęściej wystawianych sztuk. Grube ryby (1881) pokazywały starszych panów, nadmiernie ufnych we własną atrakcyjność małżeńską. W Domu otwartym (1883) przedstawione były perypetie gości i gospodarzy na wieczorku tanecznym. Klub kawalerów (1890) osnuty był wokół zabiegów kobiet w odpowiedzi na kawalerskie postanowienia mężczyzn. W późniejszych komediach atakował również demoralizację dziennikarzy (Nowy dziennik 1887) oraz dekadentyzm (Szwaczki 1897). W sposób komediowy prezentował także temat emancypacji kobiet (Emancypowane 1873, Sprawa kobiet 1896). Fabuła komedii Bałuckiego często oparta była na drobnych sprawach, łatwych do rozwiązania konfliktach, mało prawdopodobnych zdarzeniach. Komizm postaci wynikał z rozbieżności między ich słowami a czynami, mniemaniem o osobie a oceną otoczenia. Obecny był również humor słowny i sytuacyjny. Bohaterowie wcześniejszych komedii byli schematyczni, w późniejszych utworach nabrali więcej cech indywidualnych. W publicystyce Bałucki poruszał podobne wątki ideowe jak w powieściach. W felietonach Tygodnik krakowski krytykował niedojrzałość społeczną mieszczaństwa i szlachty, bierność, brak odwagi cywilnej, serwilizm wobec władz zaborczych, postawy konserwatywne i klerykalne.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Boże Narodzenie Maria Dąbrowska
Boże Narodzenie
Maria Dąbrowska
Maleńkie opowiadanie, ale w moich oczach dobre ku temu, aby odnowić w sobie poczucie wartości świąt Bożego Narodzenia. Dlaczego odnowić? Kto w dzisiejszym świecie poświęca tyle czasu co kiedyś na przygotowanie potraw na stół wigilijny, skoro w marketach pułki uginają się od gotowych dań? Kto traci czas na własnoręczne wykonywanie, swoją drogą nieco prymitywnych, ozdób na choinkę, skoro dziś w oku mgnienia można kupić takie cacka, że wspomniane oko "bieleje"? Kto dziś przywiezienie choinki z lasu i wniesienie jej do domu w dzień wigilijny czyni zachowując swoisty rytuał i namaszczenie, skoro świat już na początku grudnia stawia niemal wszędzie choinki i ubierając je w co tylko możliwe, a odzierając z kontekstu sakralnego i symboliki wiary, która wskazuje na Jezusa Chrystusa? Kto dziś przejmuje się wspólnym śpiewaniem kolęd i usłyszeniem ich treści, skoro dziś już nawet nie potrzeba podnosić się, aby jak kiedyś załączyć płytę czy włączyć kasetę, bo przecież nawet wciąż siedząc przy stole wszystko to mamy dostępne w telefonie; wystarczy poklikać i kolędy będą brzęczeć w tle? A kto dziś jest w stanie wykrzyknąć autentyczne zdziwienie zapachami, które wiążą się z tym dniem: "Ach, figi! — Czy wy pamiętacie jeszcze, jak pachną figi i daktyle wespół z igłami choinki?" Kto wreszcie jest w stanie dziś ujrzeć na niebie "pierwszą gwiazdę", skoro z powodu rozświetlenia miast i ich okolic trudno dojrzeć choćby jedną gwiazdę, nie mówiąc już o teologicznym znaczeniu wypatrywania gwiazdy — komu dziś gwiazda przypomina Trzech Mędrców, którzy szukali Króla i, jak się okazało, wcielonego Boga? W takim świetle ujmując, uważam, że maleńkie opowiadanie Marii Dąbrowskiej "Boże Narodzenie" jest godne uwagi. . P.S. Dostępne na "Wolne lektury".
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na62 miesiące temu
Upiór Józef Ignacy Kraszewski
Upiór
Józef Ignacy Kraszewski
Sobowtór z języka niemieckiego Doppelgänger, istotę fikcyjna, duch-bliźniak żyjącej osoby, czarny charakter, mający zdolność pojawiania się w dwóch miejscach jednocześnie. W wierzeniach jednak odnosi do negatywnego brata bliźniaka. W języku niemieckim etymologia „podwójnego wędrowca”, naszego cienia, identycznych zachowań psycho-fizycznych. Dopatrujemy się również oznaczać zjawisko polegające na tym, że człowiek widzi siebie samego kątem oka w miejscu, w którym zobaczenie swojego własnego odbicia jest niemożliwe. Zobaczenie samego siebie przyjmuje się jako zapowiedź zguby lub nieszczęścia. Wiele źródeł mówi, że zobaczenie doppelgängera swojego przyjaciela lub krewnego zwiastuje chorobę lub niebezpieczeństwo dla osoby, która go ujrzała. Z kolei ujrzenie swojego własnego doppelgängera jest zapowiedzią rychłej śmierci. Mitologia skandynawska ma „vardøger” oznacza duchowego bliźniaka, który jest zawsze o jeden krok przed żyjącą osobą, wykonując jej ruchy z wyprzedzeniem. Wierzenia ludowe określają, że doppelgängerzy nie rzucają cienia i nie mają odbicia lustrzanego. Ich zadaniem jest udzielanie porad i wskazówek osobie, której cieniem są. Czasami jednak ich rady mogą okazać się złośliwe i sprowadzić człowieka na złą drogę. Sobowtóry mogą zasiać ziarno niepewności w umyśle swojej ofiary lub ukazać się jej przyjaciołom lub krewnymi powodując zamieszanie. Istnieje takie przekonanie, że ujrzenie swojego własnego sobowtóra już zawsze będzie go nawiedzało. Niektórzy wierzą, że sobowtór, który swoją naturą przypomina niemieckiego doppelgängera może ukazywać się pod postacią zwierzęcia lub osoby o nieokreślonej płci czy kształcie. Króciutkie opowiadanie, nowelka pod enigmatycznym tytułem "Upiór". Tytułowy "upiór" nie bez przyczyny pojawia się i towarzyszy nam, i jest przenośnią, metaforą, i Kraszewski uległ pewnemu zjawisku, jak sobowtór, które tworzy w 1878 roku. "....Siedzieliśmy u komina; suche drewka olchowe płonęły na nim tym spokojnym ogniem, mieniącym się w barwy zielonawe i fioletowe, na który godzinami całymi człowiek zapatrzywszy się, zadumawszy, siedziałby, ot tak, z rękoma założonymi. Tyras, głowę położywszy na łapach, drzemał, też nosem zwrócony ku kominowi. Trzech starych myśliwych otaczało ognisko to domowe, które nigdy prawie nie wygasało, ja czwarty tuliłem się w kątku za włosieniem okrytą kanapką. Wabiły mnie tam i pociągały niewypowiedzianym urokiem powieści, które całymi wieczorami starzy sobie o dawnych czasach opowiadali..." Seweryn Burba zabiera nas w młodzieńcze lata i opowiada historię, w którą został wciągnięty, gdy podjął pracę dzierżawcy w jednym z majątków. Zmarły syn Boguszów na wojnie, w rodzinie fakt, ten jest ukrywany przed matką. Seweryn okazuje się kopią Włodka i tutaj zaczyna się cała farsa, która tylko pozornie ma na celu dobre relacje rodzinne. Jak to w każdej rodzinie , dobrze na zdjęciu i z boku, bo mozna się wykadrować i oczywiście pieniądze, majątek, to nieustanny od zarania dziejów ludzkich problem...
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na65 lat temu
Muza z zaścianka Honoré de Balzac
Muza z zaścianka
Honoré de Balzac
Trochę jak w memie: "Mamo, mamo, kupmy George Sand" - "Mamy George Sand w domu". George Sand w domu: Dina de La Baudraye. Czyli kobieta o wielkich ambicjach i małych możliwościach realizacji tych ambicji, najpierw uwięziona na prowincjonalnej intelektualnej pustyni w małżeństwie z cherlawym tyranem, kiczowate próby literackie, wpakowanie się w romans z rozczarowującym nicponiem głównie przez pragnienie, żeby wreszcie coś przeżyć, robienie temu nicponiowi za ghostwriterkę, gospodynię i niańkę. Balzac balansuje na granicy współczucia i kpiny, nie odmawia Dinie pewnej duchowej wielkości, ale jej kulturalne ambicje traktuje z przymrużeniem oka, a losy kieruje torami gorzko-satyrycznymi, wręcz antyromansowymi. Ciekawe myśli o prowincji wysysanej przez dominujący politycznie, a przez to i kulturalnie, Paryż. Z drugiej strony muza z zaścianka w Paryżu też umie jako tako brylować, a paryski nicpoń, niby wielki literat Lousteau bynajmniej orłem nie jest. Wyjątkowo dużo nawiązań literackich, bo i kpiny z domorosłych George Sand, i hołd dla Stendhala, i dla Constanta z jego "Adolfem" (swoją drogą polecam),i bezlitosne szydzenie z romansowych romansideł. Jest w tym i jakaś zapowiedź pani Bovary, tyle że Dina wymyka się romansowej konwencji. Najlepiej na wszystkim wychodzi, o dziwo, rogacz La Baudraye. Tylko 7/10, bo całość po prostu bardzo dobra, bez chwil zachwytu, no i dominujący w książce cynizm nieco mnie przygnębił.
OZM - awatar OZM
ocenił na713 dni temu
Dziwna historia Eliza Orzeszkowa
Dziwna historia
Eliza Orzeszkowa
Niezwykła opowieść o miłości, zemście, zdradzie i odkupieniu win, którą z pewnością zapamiętam na bardzo długo. I to nie tylko za sprawą samej historii, stworzonej przez Elizę Orzeszkową, ale i Danuty Stenki, która czyta ją wręcz fenomenalnie:) Kiedy człowiek skupia się tylko na lekturach szkolnych, potem nie ma pojęcia, że spod pióra Orzeszkowej mogła wyjść tak przepiękna perełka, jaką jest opowiadanie "Dziwna historia". Jak wszystkie opowiadania z tomu "Gloria victis", tak i to związane jest tematycznie z powstaniem styczniowym 1863 roku, ale choć bardzo istotne, nie stanowi ono tu głównego wątku. Bohaterką i narratorką jest młoda dziewczyna, którą wychował starszy brat. Pewnego majowego dnia poznaje ona przybyłego w te strony Stefana Niegirycza, mężczyznę mającego opinię hulaki i bawidamka. Młodzi zakochują się w sobie. Pod wpływem tej miłości Stefan pragnie zmienić siebie i swoje życie. Jednak na ich związek nie wyraża zgody brat dziewczyny. Dziewczyna poróżniona z bratem wyprowadza się z domu i razem ze Stefanem planuje ślub. Na przeszkodzie staje jednak Historia, i Stefan pod dowództwem jej brata wyrusza, by wziąć udział w powstaniu styczniowym. Tam, mszcząc się okrutnie, naraża go na wielkie niebezpieczeństwo, a siebie na hańbę. Wówczas losy całej trójki rozchodzą się. Upłynie wiele lat, nim ich drogi niespodziewanie przetną się ponownie… Naprawdę warto poświęcić 1,5 godziny, by wysłuchać tego wspaniałego i wzruszającego opowiadania. Ja kończąc je miałam łzy w oczach. Serdecznie polecam, zwłaszcza że łatwo można je znaleźć na stronie Wolnych Lektur! Moja ocena: 6/6 lub 10/10 i do ulubionych:)
Anne_Joy - awatar Anne_Joy
ocenił na1010 lat temu

Cytaty z książki Dorożkarz nr 13

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dorożkarz nr 13