Chłopiec i pies

Okładka książki Chłopiec i pies
Wendy Holden Wydawnictwo: Amber reportaż
223 str. 3 godz. 43 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Haatchi and Little B
Data wydania:
2015-02-19
Data 1. wyd. pol.:
2015-02-19
Liczba stron:
223
Czas czytania
3 godz. 43 min.
Język:
polski
ISBN:
8324151882
Tłumacz:
Agnieszka Zajda
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Chłopiec i pies w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Chłopiec i pies



książek na półce przeczytane 1060 napisanych opinii 848

Oceny książki Chłopiec i pies

Średnia ocen
7,4 / 10
181 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
851
556

Na półkach:

Wzruszający dokument o tragedii, sile życia, miłości i wierze w człowieka.
Przeczytałam jednym tchem. Psia mordka z okładki okazała się być największym szczęściem. Malutki okularnik, który się do niej przytula, zawstydza tych, którzy jakoby mają problemy.
Całą historię dalej można śledzić na stronach internetowych. Książka pokazuje też wspaniałego ojca, łamie stereotypy.
Polecam.

Wzruszający dokument o tragedii, sile życia, miłości i wierze w człowieka.
Przeczytałam jednym tchem. Psia mordka z okładki okazała się być największym szczęściem. Malutki okularnik, który się do niej przytula, zawstydza tych, którzy jakoby mają problemy.
Całą historię dalej można śledzić na stronach internetowych. Książka pokazuje też wspaniałego ojca, łamie stereotypy....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

451 użytkowników ma tytuł Chłopiec i pies na półkach głównych
  • 238
  • 207
  • 6
82 użytkowników ma tytuł Chłopiec i pies na półkach dodatkowych
  • 53
  • 8
  • 6
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Chłopiec i pies

Inne książki autora

Wendy Holden
Wendy Holden
Urodziła się w 1961 r. w Pinner w północnym Londynie. Jest uznaną powieściopisarką, dziennikarką i autorką scenariuszy filmowych. Opublikowała ponad trzydzieści książek. Wiele jej prac zostało adaptowanych przez radio i telewizję. Przez osiemnaście lat pracowała jako dziennikarka, w tym aż dziesięć lat spędziła w redakcji „The Daily Telegraph”. Ma w dorobku kilka znaczących książek, które napisała jako tzw. ghostwriterka, m. in.: bestseller Jesteś moją muzyką. Moje życie z Frankiem Sinatrą, który jest zbiorem wspomnień Barbary Sinatry, żony piosenkarza. Obecnie mieszka w Suffolk, w Anglii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Billy. Kot, który ocalił moje dziecko Louise Booth
Billy. Kot, który ocalił moje dziecko
Louise Booth
"Mówi się, że co nas nie zabije, to nas wzmocni, i tak właśnie jest. Naprawdę. Miesiące po narodzinach Frasera były traumą, ale przeżyłam coś w rodzaju katharsis. Zmieniłam swoją filozofię życiową. Nasza sytuacja nie jest niczyją winą. Ani Frasera, ani moją, ani żadnego innego człowieka. Los rozdał nam takie, a nie inne karty, więc trudno, muszę nimi grać. Chodzi o dobro Frasera - jestem odpowiedzialna za to, by podarować mu jak najlepsze życie. I to właśnie robię, każdego dnia" (str. 55). "Billy. Kot, który ocalił moje dziecko" jest to autobiograficzna opowieść napisana z wielką miłością przez matkę autystycznego chłopca. Louise Booth opowiada szczerze o swoim macierzyństwie, o trudnych jego początkach. O zmaganiu się z depresją poporodową, o dostrzeganiu nieprawidłowości w funkcjonowaniu synka już w pierwszych momentach jego życia, o bagatelizowaniu uwag matki na ten temat przez personel medyczny. Louise opisuje codzienność swojej rodziny pod kątem autyzmu dziecka, uświadamiając czytelnikom, jak wiele kwestii zaburza spokój rodziców (opiekunów), a są to takie kwestie, które w przypadku dzieci nieautystycznych nawet nie przyszłyby nikomu do głowy jako potencjalne źródło wystąpienia "problemu". Proste, prozaiczne sytuacje, które w przypadku życia w spektrum nie zawsze okazują się być takimi prostymi. Bardzo otwiera to oczy postronnego obserwatora na codzienny trud rodzin w spektrum. Autyzm dziecka najczęściej jest bardzo trudny do zaakceptowania przez rodziców w pierwszej fazie po diagnozie. Nie inaczej było w przypadku tej rodziny, Louise zmienia jednak swój sposób myślenia i postawę wobec odmiennego typu rozwoju swojego dziecka w momencie wystąpienia zagrożenia życia Frasera. Patrząc na sytuację z punktu widzenia wiary, aż chce się powiedzieć, że ze zła wyprowadzone zostało dobro. Ale skąd w tytule książki Billy? O co chodzi z tym kotem ocalającym życie dziecka? (choć dla mnie osobiście lepiej współgrałoby tutaj słowo "odmienił"). Fraser jako mały chłopczyk wykazywał typowe dla ASD zachowania. Nie okazywał chociażby żadnego zainteresowania otoczeniem, skupiając się raczej jedynie na tym wszystkim, co posiadało kółka albo się kręciło. Pewnego dnia niespodziewanie jego zainteresowanie przykuł kot, co nie umknęło uwadze troskliwej, kochającej mamy. Louise od razu podchwyciła w tym drobnym zajściu szansę dla swojego synka i nie pomyliła się, obecność kota wpłynęła bowiem znacząco na wiele zachowań Frasera. Najlepszym przykładem może być tutaj fakt, że dziecko dotąd bojące się przebywania na zewnątrz, w ślad za kotem z chęcią zaczęło korzystać z dobrodziejstw ogrodu. Kot pomagał mu również w szybszym uspokojeniu w przypadku wystąpienia ataku histerii. Takich przykładów znajdziecie w książce o wiele więcej, ale o tym musicie przeczytać już sami. Jak również o tym, czym ten konkretny kotek wyróżniał się spośród swojego kociego rodu. Dla mnie osobiście bardzo ważnym punktem całej opowieści był moment, w którym Louise opowiada o tym, jak trudna do przejścia i zaakceptowania dla dziecka autystycznego jest zmiana placówki edukacyjnej, jak wielkie stanowi to dla niego wyzwanie! Podoba mi się opisane w książce podejście nauczycieli i terapeutów pracujących z Fraserem, ich branie pod uwagę realnych potrzeb dziecka i dopasowywanie do nich prowadzonych zajęć, nie bagatelizowanie uwag matki, odnoszenie się do niej jako najlepszego źródła wiedzy o dziecku, wzajemna chęć niesienia realnej pomocy w usprawnianiu funkcjonowania chłopca. Również motyw zapisywania wszelkich uwag na temat pracy Frasera - nie tylko tych negatywnych, ale przede wszystkim skupianie się na tych pozytywnych i przekazywanie ich na bieżąco rodzicom. Wspominając o tej książce, nie sposób pominąć informacji, że pisana ona była z punktu widzenia lat wcześniejszych, kiedy wiedza o autyzmie była dużo mniej rozległa niż dzisiaj. W efekcie niektóre stwierdzenia w niej występujące są już dziś nieaktualne, np. fakt sugerowania przez pediatrę, że diagnozowanie w kierunku autyzmu jest zbyt wczesne, ponieważ spektrum autyzmu nie diagnozuje się zwykle przed czwartym rokiem życia pacjenta, że autyzm występuje częściej u chłopców niż u dziewczynek czy chociażby samo używanie określenia choroba w stosunku do autyzmu. Warto o tym wszystkim pamiętać, sięgając po tę książkę!
Chleb_Powszedni - awatar Chleb_Powszedni
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Dziewczynka z balonikami Agnieszka Turzyniecka
Dziewczynka z balonikami
Agnieszka Turzyniecka
Wcześniej nie była mi znana twórczość Agnieszki Turzynieckiej. Na książkę "Dziewczynka z balonikami" trafiłam przypadkiem - jedna z użytkowniczek portalu LubimyCzytać zamieściła ją na swoim koncie. Nie sądziłam jednak, że będzie to tak krótka powieść- nieco ponad 170 stron dość dużego druku można przecież przeczytać w kilka godzin. Może i książka jest cienka objętościowo, lecz temat w niej poruszony nie jest już taki lekki i przyziemny. Dotyczy bowiem pacjentów szpitala psychiatrycznego. W bardzo wielu przypadkach chorzy traktowani są wręcz nieludzko, a społeczeństwo przekreśla ich całkowicie. Ba, mówi się nawet, że choroby im towarzyszące, jak np. depresja, schizofrenia czy choroba afektywna dwubiegunowa to bzdury, wymysły, a społeczeństwu po prostu nie chce się pracować. Myślę, że treść książki może zmienić krzywdzące nastawienie niektórych osób... Główną bohaterką powieści jest Marlena Serafin- kobieta ta od dawna zmaga się z depresją, ma tez stwierdzoną chorobę afektywną dwubiegunową. Oznacza to, że raz cieszy się ze wszystkiego, by za chwilę popaść w kompletny marazm. Przykre jest to, że swój stan zdrowotny Marlena zawdzięcza głównie matce. Jest to kobieta, która nie powinna być nazywana matką. Żadna normalna, kochająca swoje dzieci matka nie bije, nie poniża, nie podcina skrzydeł słowami typu "jesteś głupia, jesteś grubasem, jesteś pulpetem, niczego nie osiągniesz. Te wszystkie słowa Marlena zna jednak na pamięć, a na domiar złego nie ma żadnego wsparcia od rodzeństwa. Co więcej, jej rodzeństwo ma wiele z zachowań patologicznych- jeden z braci to narkoman, który mieszka w pustostanie, a dalsze strony lektury zdradzają jego tragiczną śmierć... W końcu Marlena trafia do szpitala psychiatrycznego, ale czy lekarze jej pomogą? Nie chcę zdradzać wszystkiego, ale będzie to bardzo żmudna walka o poprawę zdrowia. Kim jest tytułowa dziewczynka z balonikami? Też się nad tym zastanawiałam, ale myślę, że sami musicie się tego dowiedzieć. Marlena nie mieszka w Polsce- wyprowadziła się do Niemiec, jednak jej matka wręcz zmusza ją do powrotu. Któregoś dnia kobieta poznaje Martina- mężczyznę oddanego, czułego, chcącego dzielić życie z Marleną. Czy związek pomoże bohaterce normalnie żyć? Warto przeczytać książkę i się o tym przekonać. Powieść tę warto polecić- wolałabym, żeby nasze społeczeństwo zrozumiało, że choroby psychiczne to nie żarty. Warto też podkreślić, że poniżanie słowne własnych pociech może doprowadzić do dramatu.
FioletowaRóża - awatar FioletowaRóża
oceniła na 6 6 lat temu
Dzień, który zmienił wszystko Catherine Ryan-Hyde
Dzień, który zmienił wszystko
Catherine Ryan-Hyde
„ Wartość twojego życia zależy wyłącznie od ciebie i twoich wyborów.” (str122) Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o ludzkich emocjach z niezwykłą subtelnością. „Dzień, który zmienił wszystko” to wzruszająca opowieść o dwóch samotnych duszach — Nathan mężczyzna w średnim wieku, oraz Nat, chłopiec, którego los splata się z jego życiem w sposób nieoczekiwany i głęboko poruszający. Nathan nie był szczęśliwy w małżeństwie. Wybierając się na polowanie na kaczki, jego pies znajduje w lesie noworodka. Pragnął adoptować noworodka, gdyż nie mieli z żoną swoich dzieci. Lecz chłopak trafił pod opiekę swojej babci. Nathan wymusza na babci dziecka obietnicę, że kiedyś przyprowadzi chłopca, by mógł poznać prawdę o swoim ocaleniu. Piętnaście lat później Nat — zbuntowany, zamknięty w sobie nastolatek — pojawia się na progu Nathana. Babcia nie daje już rady, a Nathan decyduje się przyjąć chłopca pod swój dach. Nat coraz gorzej dogadywał się z babcią i ciągle pakował się w kłopoty. Co roku na urodziny otrzymywał prezent od pana, który znalazł go w lesie. Babcia, której pokłady cierpliwości w stosunku do wnuka się wyczerpały, spełniła obietnicę daną 15 lat temu Nathanowi. Nat był zbuntowanym nastolatkiem. Miał problemy z nauką, kłamał, uciekał z domu, siedział w więzieniu. Jego jedynym marzeniem było zostać znanym bokserem. Został porzucony przez matkę, babcię. Chłopcu bardzo zależało na poznaniu prawdy o matce, lecz babcia go okłamywała. Nathan ponownie się ożenił, lecz jego żona nie akceptowała Nata. Wzajemne relacje między Nathanem a Natem były trudne. Nat był zamknięty w sobie. Bardzo przeżywał gwałtowne zmiany w swoim życiu. Nathan z delikatnością szanował to. Dał chłopcu do zrozumienia, że nigdy nie przestanie mu zależeć na nim. Jednak za decyzje, które podejmował Nat musiał odpowiadać on sam. Nathan małymi krokami wprowadzał swoje zasady, te jednak nie uchroniły chłopca przed więzieniem, w którym jego opiekun odwiedzał go regularnie. Później Nat próbował realizować swoje marzenia o karierze bokserskiej. Ciężko pracował by osiągnąć sukces. Miał dobrego trenera. Nadszedł moment kiedy Nat był przekonany, że jest gotowy stawić czoła na ringu. Po pierwszy sukcesie mimo przestróg trenera podjął decyzję, która go pogrążyła i była tragiczna w skutkach i opłakana w konsekwencjach. Nathan przez cały czas robił dla chłopca bardzo wiele. Uczył go jak odzyskać wiarę w siebie, swoją godność i szacunek innych. Nat po czasie zrozumiał ile dobrego zrobił dla niego człowiek, który nawet nie był z nim spokrewniony. Autorka porusza temat traumy, samotności i uzdrawiającej siły relacji. Pokazuje, że rodzina to nie tylko więzy, ale przede wszystkim wybór, zaangażowanie i wiara w drugiego człowieka. To książka, która wzrusza, ale i daje nadzieję. „ Nie wolno zabraniać ludziom dążyć do spełnienia marzeń wyłącznie dlatego, że nie pasują do naszych.” (str.241)
Alicja - awatar Alicja
oceniła na 7 6 miesięcy temu
Nie pozwól mi odejść Catherine Ryan-Hyde
Nie pozwól mi odejść
Catherine Ryan-Hyde
" Wszystko ma swój cel, nawet jeżeli ma tylko przypominać, czego nie należy robić." (219) Bardzo poruszająca lektura o mieszkańcach domu zamkniętych w swoich mieszkaniach i żyjących swoim życiem. Główną bohaterką jest mała Grace, która zbyt wcześnie musiała dorosnąć. Jej matka była narkomanką, a dom miejscem pełnym chaosu, zaniedbania i strachu. Grace dużo czasu spędzała na schodach przed domem, kiedy jej matka przesypiała całe dni. Grace szukała ciepła tam, gdzie tylko mogła go znaleźć i właśnie wtedy trafia na mieszkańców domu i Billego. Ich spotkanie było przypadkowe, ale zmieniło wszystko. Billi to były tancerz cierpiący na agorafobię. Po traumatycznych wydarzeniach zamknął się w swoim mieszkaniu na lata, a także w sobie samym. Tylko tam czuł się bezpiecznie. Jego życie było ciche, powtarzalne i pozbawione barw. Świat za drzwiami przestał dla niego istnieć, a tym samym on przestał istnieć dla świata. Utrzymywał się z niewielkiej zapomogi otrzymywanej przez rodziców, a jedzenie i potrzebne rzeczy były dostarczane przez kurierów. Zdobył się na odwagę nawiązania kontaktu z Grace. Billi był zamknięty w sobie, wycofany, pełen lęku, ale w środku wciąż miał wrażliwość artysty i ogromne pokłady dobra. Grace była bardzo bystrą i spostrzegawczą dziewczynką, która nie powinna dźwigać takiego ciężaru, a jednak robiła to z zadziwiającą siłą i delikatnością. Ich relacje nie była typowa. Mała dziewczynka i dorosły facet. Obserwujemy ich powolne, ostrożne zbliżanie, dzięki któremu świat był mniej przerażający, kiedy nie było się samemu. Billi zaraził ją pasją do tańca. Dużo to dla niej znaczyło, jej świat zaczynał nabierać kolorów. Grace powoli do swojego życia włączała kolejnych mieszkańców domu. Każdy z nich coś jej ofiarowuje. Zaczynają się spotykać, rozmawiać, interesować swoim życiem i problemami. Grace jest inicjatorką zebrań mieszkańców, na których rozstrzygano ważne dla niej sprawy i jej dalszy los. Każdy z mieszkańców domu był typem samotnika. Dzięki spotkaniom sąsiedzkim wyjawiają swoje tajemnice i rzeczy, które skrywali. A wszystko to za sprawą małej dziewczynki, która odegrała pozytywną rolę w relacjach mieszkańców i która była wreszcie szczęśliwa. Mieszkańcy okazali jej dużo serca i uczucia, spełniając w miarę możliwości jej życzenia i opiekując się nią. Jedynym jest pragnieniem było, żeby matka wyszła z nałogu. Billi powoli się zmieniał, otwierał na ludzi, rozmawiał z nimi, gościł w swoim mieszkaniu, a nawet odważył się je opuścić. Pozostali mieszkańcy też odnaleźli swój cel w życiu. To opowieść o samotności, strachu, krzywdzie, ale też o niezwykłej więzi między dwójką ludzi z zupełnie innych światów. O przyjaźni, która nieoczekiwanie się narodziła wśród mieszkańców domu. A także o tym, że najważniejsza pomoc przychodzi z najmniej spodziewanego miejsca. Że więź miedzy ludźmi potrafi być silniejsza niż strach. Poruszone zostały istotne tematy jak uzależnienie, zaniedbanie dziecka, trauma, poczucie winy.
Alicja - awatar Alicja
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Nie zabierajcie mi dziecka Cathy Glass
Nie zabierajcie mi dziecka
Cathy Glass
Czytanie książek, które są oparte na faktach jest niezwykle trudne. Moim zdaniem jeszcze trudniejsze jest ocenienie takiej lektury. Tu nie można zarzucić, że autor przesadził z reakcją czy wydarzeniami. Napisanie, że historia jest nie na miejscu - również nie wypada. W takich wypadkach, recenzent nie ma łatwego zadania. “Nie zabierajcie mi dziecka” to historia siedemnastoletniej Jade, która jest w ciąży. Matka wyrzuciła ją z domu, więc dziewczyna trafia do Cathy, która od wielu lat prowadzi rodzinę zastępczą. Cathy nie jest do końca pewna czy dobrze zrobiła godząc się na przyjęcie dziewczyny pod swój dach. Do tej pory jej podopiecznymi były głównie małe dzieci. Kobieta nie ma pojęcia jak radzić sobie z Jade, która nie słucha jej rad i wszystko robi odwrotnie niż powinna. W końcu Jade rodzi zdrową córeczkę Courtney, co już należy uznać za uśmiech losu. Czy pojawienie się dziecka sprawi, że nastolatka zacznie zachowywać się odpowiedzialnie? Czy uda jej się zatrzymać dziecko przy sobie? Ta książka doskonale pokazuje, że edukacja seksualna nastolatków w wielu krajach jest na bardzo niskim poziomie. Dzieciaki nie zdają sobie dokładnych konsekwencji z uprawiania seksu bez zabezpieczenia. Sama świadomość ciąży, a potem narodzin dziecka nie jest wystarczającą przeszkodą. Nastolatkowie nie rozumieją jak wielka odpowiedzialność spada na nich w dniu, gdy ich dziecko pojawia się na świecie. Jade jest doskonałym tego przykładem. Już będąc w ciąży nie potrafiła zmienić swojego życia i porzucić toksycznych koleżanek. Nie docierały do niej słowa Cathy, ojca Courtney czy własnej matki. Uważała, że nie robi nic złego. Obowiązki po urodzeniu dziecka ją przerosłych. Nie przykładała się do nich. Była pewna, że nikt nie zabierze jej córki. Jade nie umiała zebrać się w sobie, bo sama była jeszcze dzieckiem. Była dzieckiem, które samo miało dziecko. Cathy mimo tego, że jest doświadczoną osobą, która od lat prowadzi rodzinę zastępczą to sama przyznała, że przypadek Jade w pewnym momencie ją przerósł. Nie wiedziała, gdzie dokładnie postawić granice i czego wymagać od nastolatki. Widziałam w zachowaniu Cathy, że bardzo szybko zaczęło jej zależeć na dziewczynie i jej córeczce. Często naginała swoje zasady dla nich, aby nie zostały rozdzielone. “Nie zabierajcie mi dziecka” to poruszająca książka, która pokazuje, że nastolatki może i fizycznie są gotowe do uprawiania seksu czy też urodzenia dziecka, ale psychicznie daleko im do stanu, gdy będą mogły być odpowiedzialne nie tylko za siebie, ale również za bezbronną istotę jaką jest dziecko. Właśnie dlatego należy kłaść duży nacisk na dobrze prowadzoną edukację seksualną.
Adrianna__ - awatar Adrianna__
ocenił na 8 5 lat temu
Ostatni całus dla mamy Casey Watson
Ostatni całus dla mamy
Casey Watson
Na książki autorstwa Casey Watson natchnęłam się zupełnie przypadkowo. Jednak pokochałam je już od pierwszej pozycji. Kobieta w mistrzowski sposób opisuje historie dzieci, które trafiają pod jej dach. Wraz z mężem tworzą rodzinę zastępczą dla tzw. "trudnych dzieci i młodzieży". Jest to tymczasowe schronienie dla dzieci do czasu, aż ich rodzice nie uregulują swojego życia lub nie znajdzie się dla nich stałej rodziny. Tym razem pod opiekę Casey trafia czternastoletnia Emma wraz ze swoim maleńkim synkiem, Romanem. Matka dziewczyny specjalnie się nią nie interesowała, o ojcu nic nie wiadomo. Sama Emma jest niezaradna życiowo, bardziej od Romana interesuje ją przebywający w więzieniu ojciec chłopczyka. Tymczasem pracownicy opieki społecznej coraz bardziej interesują się tym, czy młoda matka daje radę zajmować się kilkumiesięcznym synkiem? Czy dzięki Casey uda się uniknąć rozdzielenia tej dwójki? Tym bardziej, że na horyzoncie pojawiają się kolejne problemy, w tym następna ciąża nastolatki... Książka porusza dwa istotne problemy społeczne, jakimi są porzucenie dziecka przez rodziców oraz ciąża i macierzyństwo nastolatek. Przedstawia je jednak w "otoczce" codzienności, wraz z pozytywnymi i negatywnymi aspektami życia. Jestem też pozytywnie zaskoczona samą historią. Przy czytaniu niektórych z poprzednich powieści Casay otwierał mi się nóż w kieszeni, że aż tak można skrzywdzić dzieci. Tym razem książka nie jest aż tak "ciężka", dzięki czemu łatwiej mi było się na niej skupić.
Lolek90 - awatar Lolek90
ocenił na 7 6 lat temu

Cytaty z książki Chłopiec i pies

Więcej
Wendy Holden Chłopiec i pies Zobacz więcej
Wendy Holden Chłopiec i pies Zobacz więcej
Wendy Holden Chłopiec i pies Zobacz więcej
Więcej