Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi

Okładka książki Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi
Zbyszek Nowak Wydawnictwo: Muza reportaż
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2025-05-07
Data 1. wyd. pol.:
2025-05-07
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328737372
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi

Średnia ocen
7,1 / 10
181 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
519
418

Na półkach:

Lubicie pójść za ciosem, jeżeli chodzi o serie książkowe? Czy raczej uważacie, że warto robić sobie między nimi przerywniki dla urozmaicenia czytelniczego żywotu?

Po przeczytaniu 24 razy dożywocie poczułem, że muszę stosunkowo szybko sięgnąć po Celę numer 24. Obie książki wciągają, jednak w ten inny sposób, aniżeli typowe kryminały. Mamy tu bowiem do czynienia z prawdziwymi zbrodniami, prawdziwymi wydarzeniami.

I choć tradycyjnie już czuć w literaturze autora zalążek chaosu, mam wrażenie, że recenzowana dziś pozycja ma nieco bardziej naukowy charakter i w dość czytelny sposób przedstawia stanowisko autora w sprawie kary śmierci.

Cela numer 24 prezentuje spektrum skrajnie różnych rozmówców (gdyż słowo bohater ewidentnie tu nie pasuje). Mamy tu przykład idioty Andrzeja K., który z@abił swojego syna, a przy tym pozjadał wszystkie rozumy. Odnoszę wrażenie, że uważa się za osobę na tyle mądrą, że to właśnie on powinien rządzić światem. Oprócz wszystkowiedzącego Andrzeja w kontrze mamy jednak pokorne osoby, które czują skruchę i chcą się resocjalizować.

Nietypowa była też historia osadzonego, który mimo dożywocia, w trakcie odbywania kary wziął ślub. Nie rozumiem tego ani ja, ani on sam, ani ojciec jego wybranki, który swoją drogą również odbywa karę więzienia. Sytuacja brzmi groteskowo, tak jak… prawo ustanowione przez niejakiego Zbigniewa Ziobrę. Choć mimo jego groteskowości, fakt że weszło ono w życie nie jest już tak zabawny. Odwieczna maksyma mówi, iż prawo nie działa wstecz. Widocznie słowa te nie dotarły jednak do Ziobry.

Oprócz wcześniej wspomnianej nuty chaosu, innym drobnym minusem tej książki jest zamieszczenie w niej obszernego, kilkustronicowego wyroku, który dla zwykłego czytelnika może się okazać po prostu nużący. Na szczęście to drobny niuans, a wspomniana lektura ma znacznie więcej plusów.

Największą zaletą tej pozycji jest pewna refleksja. Większość skazanych winę za wszystko zrzuca na alkohol i narkotyki. Niech to będzie przestrogą.

Lubicie pójść za ciosem, jeżeli chodzi o serie książkowe? Czy raczej uważacie, że warto robić sobie między nimi przerywniki dla urozmaicenia czytelniczego żywotu?

Po przeczytaniu 24 razy dożywocie poczułem, że muszę stosunkowo szybko sięgnąć po Celę numer 24. Obie książki wciągają, jednak w ten inny sposób, aniżeli typowe kryminały. Mamy tu bowiem do czynienia z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

507 użytkowników ma tytuł Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi na półkach głównych
  • 284
  • 211
  • 12
70 użytkowników ma tytuł Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi na półkach dodatkowych
  • 34
  • 15
  • 6
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Współuzależnione Marek Sekielski
Współuzależnione
Marek Sekielski
Marek Sekielski WSPÓŁUZALEŻNIONE  Reportaż czy też seria rozmów. Autor jest znany większości ludzi w Polsce, a wśród uzależnionych słyszał o nim chyba każdy. Wiem, bo o to pytam.  Wciągające rozmowy głównie z kobietami, bo ich ten problem najczęściej dotyczy. Na dziesięć współuzależnionych nowe życie zacznie jedna. Reszta żon, partnerek, matek tkwi w patologicznej sytuacji, która wyniszcza całą rodzinę. Nie można ich za to winić. Może dla patrzących z zewnątrz sprawa jest klarowna i prosta. Tymczasem problem współuzależnienia jest nie tylko złożony, ale stanowi właściwie całą grupę nieprawidłowości, zaburzeń, to rodzaj jednostki chorobowej. W związku z tym, że w Polsce alkoholizm i inne nałogi są bardzo częste, kobiet które utkwiły w tej patosytuacji jest tysiące. Warto zrozumieć, skąd i na czym to polega, bo to wcale nie jest proste ani oczywiste.  Zachęcam do przeczytania, żeby zrozumieć i wiedzieć. Poza tym może tym sposobem uda się komuś pomoc. Pomyślałam,  że będę polecać tę książkę innym, bo czasem taki tekst i uświadomienie sobie problemu może pomóc poszukać dla siebie terapii i wyjść z na prostą.  Pamiętam wiele takich kobiet i kiedyś nie umiałam ich zrozumieć. Teraz jest mi łatwiej,  bo lata doświadczenia w pracy robią swoje, choć wciąż zdarzają się sytuacje, gdy brakuje mi słów.  Wspominam panią, która bała się o męża. Nie chciała, żeby wychodził z domu, bo mógł spotkać kolegów, z którymi zacząłby pić i w związku z tym zniknąć z domu na jakiś czas. Dlatego robiła wszystko, żeby pozostawał z nią, pod jej kontrolą, w ich mieszkaniu. Kupowała mu alkohol, żeby pił go w domu sam, a nie gdzieś z kolegami. W sklepie, do które chodziła na zakupy każdego dnia myślano, że to ona jest alkoholiczką. Pamiętam też młodą kobietę ślepo zakochaną w swoim mężu. Mąż stracił ogromne sumy pieniędzy w grach hazardowych. Okradł ojca, z którym prowadził interes. To były naprawdę duże pieniądze. Do tego był alkohol i imprezy. Ta kobieta była "oporna"na wszystko, co złego zrobił jej mąż. Nawet to, że zaraził ją kiłą niczego nie zmieniło. Klapki na oczach. Nie wiem, jak potoczyły się jej losy.  Pamiętam też, jak kiedyś uniosłam się mówiąc "co pani wyprawia!". Głupio mi potem było, ale początkowałam w zawodzie. Przyszła do mnie z mężem, żeby go leczyć z alkoholizmu. Z naszej trójki wszyscy chcieli jego zdrowienia za wyjątkiem jego samego. Pił ciągami, a wtedy nie chodził do pracy. Był "cieciem" i sprzątał na osiedlu. Jego żona chodziła do pracy za niego, gdy wpadał w kolejny ciąg picia. Współuzależnienie nie ma związku ze statusem społecznym, wykształceniem czyli jest "bardzo demokratyczne". Nie należy go kojarzyć z "patologią", biedą, brakiem wiedzy. Kobieta może być prezesem korporacji, adwokatem czy lekarką i też wpadnie. Rzecz w deficytach wyniesionych z dzieciństwa, braku umiejętności w stawianiu granic, często też poczuciu osamotnienia w chorobie uzależnienieniowej partnera. Nie twierdzę,  że po przeczytaniu książki można stać się specjalistą od tematu, ale jeśli uda się choć trochę go zrozumieć, to nie będzie to zmarnowany czas.  
xymenka - awatar xymenka
oceniła na 8 16 dni temu
Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy Maciej Kuciel
Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy
Maciej Kuciel
Morderca w Gumiakach ". Historia Polskiego "zabójcy" działającego na przełomie milenium. Mafioso który zlecał zabójstwa ale sam niepociągał za spust. Jako mózg operacji obserwował i planował kolejne ofiary, które później rabował. Celem byli głównie właściciele kantorów .był nieuchwytny przez około 30 lat. Mamy tu opisaną sprawę zabójstw: napadu rabunkowego i zabicie dwóch Ukraińców oraz gwałtu na Ukraince w Cedzynie, pózniej poznajemy siatkę podobnych zbrodni w całej Polsce: Zabrze, Myślenice, Sosnowiec, Piotrków Trybunalski, Stalowa Wola Rozwadów, Przemyśl i mój rodzimy Przeworsk - którą to sprawe bardzo dobrze pamiętam bo wydarzyła się w bliskiej odległości ode mnie przez co doskonale pamietam panike i terror oraz jego konsekwencje w oczach mieszkańcych spokojnej mieściny. Tadeusz był plantatorem truskawek i posiadał gospodarstwo rolne. Jako zwykły obywatel mąż i ojciec nie wyróżniał sie z tłumu. Przeraża fakt, że "jeden z nas" mógł w celu zwykłego łatwego wzbogacenia się dopuścić się tak przerażających zbrodni. Książkę czyta się błyskawicznie, chociaż nie jest napisana w sposób porywających i jest dość chaotyczna to nie można jej zarzucić braku żetelności. Biorąc ją z biblioteki nie wiedziałem o czym jest ale pewnie z powodu tego, że cała sprawa miała wpływ na mnie za dzieciaka bawiącego się na ulicach miasta na terenie którego doszło do wstrzasającego mordu, spowodowało, że przykuła moja uwagę i przeczytałem w jeden dzień.
kinol88 - awatar kinol88
ocenił na 8 1 miesiąc temu
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot Caroline Darian
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot
Caroline Darian
Zainteresowała mnie ta książka, bo historia matki autorki jest jakoś blisko innego popularnego fetyszu... Książka historię tej sprawy faktycznie przybliża (umyślnie nie czytałem zbyt wiele wcześniej, by zapoznać się z nią z książki), choć nie jest to jakiś szczyt pisarskich osiągnięć i narracja nie jest zbyt dobra. Przyznam też, że autorka momentami mnie irytowała. Oczywiście miała prawo być zszokowana i rozgoryczona, a nawet dotknięta osobiście skoro jej zdjęcia też zostały znalezione... Ale to przede wszystkim jej matka była ofiarą, dużo częściej, dużo brutalniej i z większymi konsekwencjami, a mimo to radziła sobie dużo lepiej niż córka i zachowała pozytywne nastawienie do życia. A to co mnie razi to takie nastawienie autorki: "jak ona śmie nie być tą sytuacją aż tak zbulwersowana jak ja?!" - no takie mi wybrzmiewało, może nie każdy to tak odbierze. Książka uświadomiła mi jednak, że tu nie chodzi tylko o akty seksualne, ale że również odurzanie kogoś w taki sposób i z taką intensywnością, też mogło być bardzo niebezpieczne i jest w sumie kolejnym przestępstwem. Ale co - znowu - irytujące jest w autorce, to że mnie się wydaje, iż ją bulwersuje nie to że jej ojciec wykorzystywał matkę, praktycznie prowokował gwałty itp., nie, ją bulwersuje cuckold. Takie można odnieść wrażenie (choć może nadinterpretuję). A mnie... cóż, ja mam niechęć do każdego, kogo bulwersują formy seksualności które nie muszą być zrozumiałe dla wszystkich ale są ok, są neutralne jeśli się rozgrywają pomiędzy dorosłymi świadomymi (świadomymi!) i chętnymi osobami. I tak mi się wydaje, że to jest druga strona tej historii... Ja myślę, że cała ta sytuacja się stała, bo się dorośli ludzie nie potrafią dogadać: słuchaj, mam taki fetysz, możemy go jakoś realizować? Jeśli możemy jakoś - ja się nagnę, ty się nagniesz - stworzymy udany związek. Albo żadne z nas się nie nagnie, rozstajemy się i układamy sobie życie z kimś innym, kto będzie miał ten sam fetysz (to nie tragedia przecież, czemu ludziom się wydaje, że jak już są w jakimś związku, to koniecznie muszą w nim pozostać nawet, jak czegoś brakuje i się z nim nie realizują?) No ale o czym ja mówię w sumie, dość już się naczytałem książek o mózgach, żeby wiedzieć, że mózgi wielu ludzi tak nie funkcjonują ;) a zamiast tego idą od razu w przestępstwa. Jest to smutne i nie wiem czy można to zmienić. Ale im więcej o tym mówić, tym większa szansa, że może jednak... Ogólnie książka jest krótka, do przeczytania/przesłuchania w kilka godzin i dość łatwo skupić się na treści. I może jestem powyżej troszkę zbyt krytyczny co do osoby autorki, w sumie książka jest jej i o niej, więc może nie ma co mieć pretensji, że więcej pisze o sobie i swoich uczuciach niż o ojcu czy matce... (przeczytana/przesłuchana: 16.12.2025) 3+/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na 6 3 miesiące temu
Polska na prochach Arkadiusz Lorenc
Polska na prochach
Arkadiusz Lorenc
Czy Wy też macie wrażenie, że żyjemy w kulturze „tabletki na każdą okazję”? Ten post będzie o książce, która sprawia, że po jej zamknięciu zaczynasz inaczej patrzeć na szafkę z lekami w domu swojej mamy czy babci. Przeczytałam „Polskę na prochach” dawno i do teraz mam w uszach echo rozdziału o „babciach chodzących po ścianach”. ​ ​To nie są historie z mrocznych zaułków. To cicha epidemia w kapciach, historie staruszek, które leki przepisane na 2 tygodnie... biorą od 20 lat. Często w tajemnicy przed rodziną, często dzięki lekarzom, którzy wypisują recepty „pod stołem”, dla świętego spokoju. Prawda wychodzi na jaw dopiero w szpitalu, gdy odstawienie pigułek powoduje bezsenność i tak silne objawy odstawienne, że lekarze od razu wiedzą, że mają do czynienia z uzależnieniem. ​Już na studiach patrzyłam na wizyty specjalistów, m.in. psychiatrów, z przerażeniem. Widziałam i widzę mechanizm „szybkiego plastra”. ​15 minut- tyle czasami trwa diagnoza depresji czy zaburzeń lękowych. ​Totalny brak planu- leki są wprowadzane i odstawiane bez należytej opieki. Lata na chemii- to, co miało być wsparciem doraźnym, staje się „protezą” na dekady. ​ ​Oglądałam serial Zabić ból o kryzysie opioidowym w USA i chociaż był dobry, to mnie nie zaskoczył. Utwierdził mnie tylko w decyzji, dlaczego od lat nie mam w domu kablówki. Nie chcę patrzeć na bloki reklamowe, gdzie w każdej przerwie serwuje się nam „lek na wszystko”. Na smutek, na nogi, na brak energii, na wątrobę. Ciekawe, co musiałoby się stać, żeby ludzie się obudzili. Przemysł farmaceutyczny ratuje życie, wiem i szanuję to wielkie osiągnięcie nauki. Jednak dokładnie ten sam przemysł jest też gigantycznym biznesem, który nie zawsze ma na celu nasze dobro. To bolesna lekcja, że świat nie zawsze jest dobry (to mój odwieczny ból duty i rozkmina dlaczego ludzie po prostu nie mogą być dobrzy), a intencje tych, którzy sprzedają nam „szczęście w kapsułce”, bywają różne.
mom_the_reader - awatar mom_the_reader
ocenił na 7 20 dni temu
Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw Mikołaj Podolski
Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw
Mikołaj Podolski Marta Bilska
Nadzieja umiera ostatnia Po latach bezowocnych poszukiwań przyjmuje się już, że maturzystka została zamordowana. Tymczasem wciąż pojawiają się nowe tropy, absurdalne hipotezy, matactwa świadków niewyjaśnionej tragedii, niedorzeczne wnioski. Witajcie w ,,małej Sycylii": ,,Noc, która zaczęła się w najbardziej luksusowym kurorcie, a skończyła w piekle podejrzeń ściągniętych na dziesiątki osób. Miejska legenda, która szybko zawładnęła Polską. Królowa nadwiślańskich zagadek kryminalnych. Prosto z Gdańska [...] uchodzącego za stolicę krajowej prostytucji, przemytu narkotyków i układów gangstersko-policyjno-sędziowskich. Miejsca, gdzie przy odpowiednich znajomościach można się wymigać od procesu o zabójstwo''. Prawda, Wybrzeże w owym czasie stało się teatrem mafijnych rozliczeń, przemocy, przestępczości zorganizowanej. Kroniki kryminalne wypełniały doniesienia o łamiących prawo funkcjonariuszach Policji, napadach, zabójstwach i ogólnej demoralizacji. ,,Zaginiona Iwona Wieczorek...'' to doskonały reportaż, doświadczeni dziennikarze misternie rekonstruują ostatnie chwile bohaterki. Książka ukazała się w 15. rocznicę zaginięcia Gdańszczanki, publicyści demaskują piramidalne kłamstwa, przywołują zatajone informacje i kuriozalną rolę Krzysztofa Rutkowskiego. Wykonali przy tym kawał solidnej pracy, obnażyli niechlujstwo, zaniechania organów ścigania, nie do pomyślenia w cywilizowanym, demokratycznym państwie. Punktem wyjścia rozważań stanowią zeznania P. uważanego obecnie za głównego podejrzanego, a wcześniej zaangażowanego w poszukiwania koleżanki. To nie historia kryminalna, to niestety rzeczywistość. Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek od lat bulwersuje opinię publiczną, należy do nierozwiązanych zagadek kryminalnych ostatnich lat. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... Młoda kobieta przepadła bez wieści w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, wówczas to Iwona opuściła lokal, w którym się bawiła i następnie udała się do domu, do którego jednak nigdy nie dotarła... W toku dochodzenia ustalono, że ostatni raz kamery ujęły Wieczorek o 4. 12 rano w Sopocie. I w tym miejscu ślad się po niej urywa... W śledztwie pojawiło się mnóstwo teorii, ale jak dotąd żadna z nich się nie potwierdziła, dużo pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi, np. co się wydarzyło w tę upalną noc? Marta Bilska i Mikołaj Podolski rozważają, co ewentualnie mogłoby się stać i kim jest tajemniczy ''pan ręcznik"? Dziennikarze nadmieniają o tajemniczym mężczyźnie z białym ręcznikiem przewieszonym przez ramię, podążającym za córką fryzjerki. Autorzy utrzymują, że monitoring ponownie uchwycił go dwie godziny później, o 6. 22. Czy Iwona jeszcze wtedy żyła, czy jej los został przesądzony? Czy ''pan ręcznik" był ostatnią osobą, który widział zaginioną? Pytania się mnożą. Reasumując Żurnaliści są ostrożni w ocenach, ich sądy bywają wyważone, a treść nie wzbudza zastrzeżeń. Narracja jest chłodna, ale jednocześnie poruszająca, poznajemy kontekst społeczny i środowiskowy Trójmiasta. Dodać należy, że reportaż absolutnie nie ma charakteru bulwarowego, stanowi próbę zrozumienia tego, co się stało. Kolejnym mocnym elementem publikacji jest fakt, że autorzy nie szukają winnych na siłę, są odporni na presję społeczną. Umiejętnie budują napięcie, wciągają czytelnika w brutalny świat, nie pozwalając ani na moment zapomnieć o Iwonie Wieczorek. Czy wywody Bilskiej i Podolskiego wnoszą coś nowego? Raczej nie, porządkują podstawowe fakty, na odpowiedzi na kluczowe pytania przyjdzie nam jeszcze poczekać. Pamiętacie jeszcze tę sprawę?
LadyMakbet33 - awatar LadyMakbet33
ocenił na 8 1 dzień temu
24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz Zbyszek Nowak
24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz
Zbyszek Nowak
Książka "24 razy dożywocie" autorstwa Zbyszka Nowaka to reportaż, który robi ogromne wrażenie swoją szczerością i bezpośredniością. Autor oddaje głos osobom skazanym na dożywotnie pozbawienie wolności, pokazując ich historie, motywacje oraz sposób patrzenia na własne czyny i karę. Dzięki temu czytelnik ma okazję zajrzeć w świat, który na co dzień pozostaje zamknięty za murami więzień i często jest upraszczany do krótkich nagłówków w mediach. Zaletą tej książki jest jej autentyczność. Każdy rozdział to rozmowa z innym skazanym, poprzedzona krótkim opisem jego sprawy, co pozwala lepiej zrozumieć kontekst i skalę popełnionych czynów. Jednocześnie autor nie próbuje szokować ani budować taniej sensacji – zamiast tego skupia się na człowieku i jego historii, co sprawia, że lektura jest poruszająca i skłania do refleksji nad naturą zbrodni oraz systemem kar. To jednak nie jest książka łatwa ani lekka. Opisywane historie są trudne, często wstrząsające, a sama forma wywiadów sprawia, że czytelnik musi zmierzyć się z bardzo różnymi postawami – od skruchy po jej całkowity brak. Właśnie ta różnorodność pokazuje, że osoby skazane na dożywocie nie są jednorodne i nie da się ich sprowadzić do jednego schematu. „24 razy dożywocie” to bardzo dobra i wartościowa książka, szczególnie dla osób zainteresowanych tematyką true crime i reportażem. Nie tylko przybliża historie najcięższych przestępstw, ale przede wszystkim zmusza do zastanowienia się nad tym, czym jest kara, czy resocjalizacja ma sens i gdzie przebiega granica między potępieniem czynu a próbą zrozumienia człowieka.
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na 6 2 dni temu
Dzieci odchodzą w ciszy. Sprawa Kamilka z Częstochowy Bartosz Wojsa
Dzieci odchodzą w ciszy. Sprawa Kamilka z Częstochowy
Bartosz Wojsa
Książkę Bartosza Wojsy „Dzieci odchodzą w ciszy” można odczytywać nie tylko jako poruszającą historię, ale przede wszystkim jako mocny komentarz do rzeczywistości społecznej, w której dochodzi do tragedii takich jak sprawa Kamilka z Częstochowy. Autor wyraźnie pokazuje, że to nie jest odosobniony przypadek, lecz symbol znacznie większego problemu — systemowej niewydolności i braku skutecznej ochrony dzieci przed przemocą. Wojsa buduje swoją narrację w taki sposób, aby czytelnik zrozumiał, że dramaty dzieci nie zaczynają się nagle. To proces — długotrwały, często ignorowany przez otoczenie, instytucje i dorosłych, którzy powinni reagować. W książce szczególnie mocno wybrzmiewa motyw „ciszy”, która oznacza nie tylko cierpienie dzieci, ale też brak reakcji ze strony społeczeństwa. To cisza nauczycieli, sąsiadów, urzędników — wszystkich tych, którzy mogli coś zauważyć, ale nie zareagowali wystarczająco szybko lub zdecydowanie. Autor wyraźnie sugeruje, że obecny system ochrony dzieci zawodzi. Pokazuje luki w procedurach, brak komunikacji między instytucjami oraz zbyt późne interwencje. W tym kontekście książka staje się apelem o realne zmiany — nie tylko formalne, ale przede wszystkim mentalne. Wojsa podkreśla, że nawet najlepsze przepisy nie będą działać, jeśli zabraknie wrażliwości i odwagi do działania. Jednym z najważniejszych przesłań książki jest to, że problem przemocy wobec dzieci nie maleje — wręcz przeciwnie, stale rośnie. Autor zwraca uwagę na to, że mimo coraz większej świadomości społecznej wciąż dochodzi do dramatów, które można było powstrzymać. To sprawia, że lektura nabiera jeszcze większego ciężaru — czytelnik zaczyna zadawać sobie pytanie, ile jeszcze takich historii musi się wydarzyć, zanim coś naprawdę się zmieni. Wojsa bardzo mocno akcentuje konieczność reagowania. Nie pozostawia miejsca na wątpliwości — każda niepokojąca sytuacja powinna być sygnałem do działania. Lepiej zareagować „na wyrost” niż zignorować coś, co może skończyć się tragedią. Autor pokazuje, że obojętność i zwlekanie są jednymi z największych zagrożeń, bo dają sprawcom czas i poczucie bezkarności. Książka pełni więc funkcję nie tylko literacką, ale też społeczną i edukacyjną. To swoisty apel do każdego z nas — by nie odwracać wzroku, by nie tłumaczyć sobie, że „to nie nasza sprawa”. Wojsa przypomina, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci spoczywa na całym społeczeństwie, nie tylko na instytucjach. Warto też zauważyć, że autor nie skupia się wyłącznie na krytyce, ale pośrednio wskazuje kierunek zmian. Podkreśla znaczenie współpracy między służbami, szybkiej reakcji oraz większej czujności społecznej. To pokazuje, że mimo trudnej tematyki książka niesie w sobie również nadzieję — że zmiana jest możliwa, jeśli zaczniemy działać. Podsumowując, „Dzieci odchodzą w ciszy” to książka niezwykle ważna i potrzebna. To nie tylko opowieść o cierpieniu, ale przede wszystkim ostrzeżenie i apel o zmianę systemu oraz ludzkich postaw. Autor jasno pokazuje, że milczenie zabija — a jedyną odpowiedzią na przemoc powinna być natychmiastowa reakcja. To lektura, która zostaje w głowie na długo i zmusza do refleksji nad tym, czy jako społeczeństwo robimy wystarczająco dużo, by chronić najsłabszych.
Natalia Dziakowicz - awatar Natalia Dziakowicz
ocenił na 9 11 godzin temu
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala Grzegorz Łyś
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala
Grzegorz Łyś
Grzegorz Łyś w reportażu „Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala” przedstawia historię szpitala psychiatrycznego zbudowanego w 1891 r. w Pruszkowie, w dzielnicy Tworki. Autor opisuje założenia szpitala oraz to, jak funkcjonował przez lata, przedstawia pracowników i ich rodziny. Nie zabrakło tu też historii psychiatrii, ani polityki – bo ta nierozerwalnie była z tą dziedziną medycyny związana. To tak naprawdę opowieść, która sięga daleko poza mury szpitalne. Z jednej strony to dobrze, bo dostajemy kompleksową opowieść o stanie psychiatrii na przełomie wieku, a z drugiej szkoda, bo objętość książki jest niewielka, więc dostajemy dużo informacji, ale jednak dość pobieżnie opisanych. Znajdziecie tutaj sporo dat, nazwisk lekarzy, nieco opisów tego, jak funkcjonował szpital, jakich metod leczenia używano. Nie ma jednak wielu opisów pacjentów, konkretnych historii. A nie ma co ukrywać, że raczej takich historii oczekujemy, kiedy czytamy opowieści ze szpitali psychiatrycznych. Przez ich brak ma się wrażenie, że książka jest pozbawiona emocji i stanowi jedynie zbiór „suchych” faktów. Ciekawy był wątek działania szpitala podczas niemieckiej okupacji podczas II wojny światowej, niestety tu również mam poczucie, że można było z niego wyciągnąć więcej. Jako reportaż całość się broni. Nie będzie to najbardziej fascynująca historia o szpitalu psychiatrycznym, jaką przeczytacie, ale przecież nie takie jest zadanie tego gatunku. Jeżeli to temat, który was interesuje, to „Przystanek Tworki” warto przeczytać. Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Ania - awatar Ania
oceniła na 7 26 dni temu
Rezydencja Konstancin Elżbieta Marczuk
Rezydencja Konstancin
Elżbieta Marczuk
Ile warte jest idealne życie, jeśli jego fundamenty zbudowano na pieniądzach? Książka nie jest historią, która krzyczy, ona szepcze. Za wysokimi ogrodzeniami, wśród dopracowanych ogrodów i lśniących fasad willi, pulsuje świat, w którym wszystko ma swoją cenę. Autorka nie prowadzi nas przez klasyczne śledztwo, lecz przez emocjonalne ruiny, w których każdy krok odsłania coś, co miało nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Tutaj zbrodnia nie zaczyna się w chwili jej popełnienia. Ona dojrzewa latami, ukryta pod pozorami perfekcji. Największą siłą tej powieści jest sposób, w jaki rozkłada ona człowieka na czynniki pierwsze. Historia Filipa i Jędrzeja nie jest tylko opowieścią o tragedii. To studium wychowania w świecie, gdzie pieniądze zastępują uwagę, a milczenie staje się formą przemocy. Filip, wychowany bez granic i bez ciepła. Jest konsekwencją zaniedbań, których nikt nie chce nazwać. Jędrzej z kolei to jego przeciwieństwo, a jednocześnie odbicie. Dowód na to, że nawet wrażliwość nie chroni przed upadkiem, jeśli zostanie wystawiona na niewłaściwe siły. Narracja prowadzona z kilku perspektyw, tworzy obraz pęknięty, niejednoznaczny, a przez to boleśnie prawdziwy. Szczególnie wybrzmiewa tutaj głos tych, którzy zwykle pozostają niewidzialni. Ludzi pracujących w cieniu bogactwa, obserwujących jego najbrudniejsze sekrety. To właśnie oni widzą najwięcej i to właśnie ich spojrzenie odbiera tej historii resztki złudzeń. Nie ma tu miejsca na prosty podział na winnych i niewinnych. Książka, która momentami może wydawać się oszczędna w dialogach czy rozwleczona w refleksjach, jednak to właśnie ten zabieg buduje ciężar tej historii. To historia o pozorach, które potrafią być bardziej niebezpieczne niż prawda, o emocjach tłumionych tak długo, aż zaczynają niszczyć wszystko wokół. I o tym, że czasem największe tragedie nie dzieją się nagle, tylko rosną w ciszy, dokładnie tam, gdzie nikt nie chce ich zobaczyć.
mucha_w_ksiazkach - awatar mucha_w_ksiazkach
ocenił na 6 16 dni temu

Cytaty z książki Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi