rozwińzwiń

Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński

Okładka książki Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński autora Bartłomiej Dobroczyński, 8370069525
Okładka książki Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński
Bartłomiej Dobroczyński Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
8370069525
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński

Średnia ocen
7,0 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński

Sortuj:
avatar
98
6

Na półkach:

Strona 49-50 rozbawiłem się do łez i obudziłem przy tym dziecko. Nigdy nie byłem na żadnym przystanku Woodstock, nie interesowałem się Owsiakiem . Książkę w sumie wypożyczyłem w bibliotece dla żony, która była uczestniczyła kiedyś w pokojowym patrolu. Sam też książkę przeczytałem, bo miała zachęcającą kolorową okładkę - nie żałuję.

Strona 49-50 rozbawiłem się do łez i obudziłem przy tym dziecko. Nigdy nie byłem na żadnym przystanku Woodstock, nie interesowałem się Owsiakiem . Książkę w sumie wypożyczyłem w bibliotece dla żony, która była uczestniczyła kiedyś w pokojowym patrolu. Sam też książkę przeczytałem, bo miała zachęcającą kolorową okładkę - nie żałuję.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4716
392

Na półkach: , ,

Owsiaka albo się lubi albo nie, świadomie tu nie pisze nienawidzi, bo zakładam, że nienawiść jako niezwykle silna ale negatywna emocja, nie powinna być udziałem człowieka dojrzałego i odpowiedzialnego, nie lubienie ma mniej silną konotację i powinno być do zaakceptowania dla ewentualnych adwersarzy. Wszystko, co robi Owsiak bardzo intensywnie przebija się do mediów, które nie da się ukryć, bardzo go lubią, hołdują i starają się prezentować bardzo świetlany i pełen blasku obraz, nawet jeśli czasem rzucą mimochodem jakąś krytyczną uwagę, to tylko bardziej, by mieć w ręku argument, że przecież cały czas nie chwalą. Ale rzeczywiście czynią to i wcale tego nie ukrywają. Wizja świata zaproponowana przez Owsiaka jest bowiem spójna z przekazem jaki jest głoszony w mainstremowych mediach. Stał się Jurek postacią iście na wzór średniowiecznych świętych: nietykalną i z nie podważalnym autorytetem dla kolejnych młodych pokoleń, które co roku z ogromnym entuzjazmem i wielkim poświeceniem angażują się w akcje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy a potem uczestniczą w Przystanku Woodstock. Wszelkie glosy krytyczne względem jednej czy drugiej akcji są momentalnie wyciszane i nie dopuszcza się ich do publicznej debaty, postać twórcy Wielkiej Orkiestry musi być poza wszelkimi zastrzeżeniami nie można podważać jego działań. Jaki jednak naprawdę jest Owsiak, czy mamy do czynienia z oszołomem, wariatem, który ostatnie dwadzieścia lat swego życia poświęcił na stworzeniu w Polsce ruchu społecznego, dzięki któremu tysiące dzieci i dorosłych poprzez zakupy dokonane ze zbiórek mogło liczyć na szansę przeżycia i ratunek w szpitalach, które niedofinansowane lub na skraju bankructwa nie były w stanie w odpowiednim czasie zatroszczyć się o pacjentów, czy mamy do czynienia z niezwykle sprytnym hochsztaplerem, który bazując na ludzkiej naiwności, uczuciach i emocjach skonstruował machinę, która z jednej strony - medialnie jest przykładem akcji pełnej oddania i poświecenia, a z drugiej dała mu i jego znajomym intratne miejsce pracy, dzięki którym świetnie się w życiu urządzili zjadając profity z popularności akcji, która z założenia w intencji miała być charytatywną i w całości służyć potrzebującym. Któż lepiej odpowie na te pytania i zarzuty jak nie sam Jerzy. I tak oto dostajemy utrzymaną, w nawiązaniu do znanej piosenki The Beatlesów o sierżancie Pieprzu, będącą przeplataną nielicznymi pytaniami opowieść-monolog Jerzego, który w bardzo osobisty i szczery sposób opowiada o sobie i swoim życiu, o swoje drodze życiowej, porażkach, sukcesach. Nie ucieka przed żadnymi kłopotliwymi kwestiami, odpowiada więc na sugestie o zarabianiu na fundacji, o malwersacjach lub oszustwach, odsłania kulisy działań związanych z pracą licznych firm audytorskich sprawdzających jego działania, podkreśla, że punktem wyjścia jest zawsze z jego strony postawa zaufania do człowieka i tego zawsze sie trzymał mając w świadomości to, że mogą znaleźć się tacy, co będą chcieli go oszukać. Przyznaje się do swoich eksperymentów z narkotykami i o decyzji odrzucenia ich ze swego życia, o piciu alkoholu. Opowiada o swoich rozterkach w wierze, o spotkanych księżach, i o tym jacy się przed nim jawili, jak ich zachowanie i postawa powodowała, że jego drogi z Kościołem tak radykalnie się rozeszły. Wspomina o swoich początkach w telewizji, o programie Rób ta, co chce ta, i wymyślonym na jego potrzeby haśle, które do dzisiaj odbija mu się czkawką i ciągnie się za nim wzbudzając tak liczne negatywne oceny a jego sytuując jako propagatora nihilizmu i lewaka. Mówi o swoich podróżach po świecie, by promować Orkiestrę, ale i zdobywać potrzebne doświadczenie, o swojej fascynacji witrażami, muzyką i koncertami, które miały być dla młodych ludzi okazją do wspólnej zabawy i rozrywki. Nie ucieka również przed przyznaniem się do kontaktów z Hare Krisznowcami i do ich obecności na Przystanku, tłumacząc to nie jakimiś antykościelnymi działaniami a zwykłą formą współpracy osób, które chciały pozytywnymi hasłami wzmacniać i pokazywać bogactwo świata. I choć wywiad sięga do wielu przestrzeni i postać naszego bohatera jawi się nam w całkiem innym świetle, bo poznajemy człowieka z krwi i kości, nie wstydzącego się swoich błędów i słabości, to nie możemy zapomnieć, że to zawsze tylko jedna strona przekazu, i że w pełnej ocenie człowieka nie wystarczą jego intencje, nawet najlepsze, ale również skutki i konsekwencje jego działań. Niemniej jednak na bilans przyjdzie nam jeszcze poczekać, co nie zmienia faktu, że warto do tej lektury sięgnąć.

Owsiaka albo się lubi albo nie, świadomie tu nie pisze nienawidzi, bo zakładam, że nienawiść jako niezwykle silna ale negatywna emocja, nie powinna być udziałem człowieka dojrzałego i odpowiedzialnego, nie lubienie ma mniej silną konotację i powinno być do zaakceptowania dla ewentualnych adwersarzy. Wszystko, co robi Owsiak bardzo intensywnie przebija się do mediów, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

46 użytkowników ma tytuł Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński na półkach głównych
  • 39
  • 7
11 użytkowników ma tytuł Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński na półkach dodatkowych
  • 7
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński

Inne książki autora

Okładka książki Tańcząc. Rozmowy o kryzysie i przemianie Bartłomiej Dobroczyński, Agnieszka Jucewicz
Ocena 7,4
Tańcząc. Rozmowy o kryzysie i przemianie Bartłomiej Dobroczyński, Agnieszka Jucewicz
Okładka książki Historia polskiej myśli psychologicznej Bartłomiej Dobroczyński, Teresa Rzepa
Ocena 6,8
Historia polskiej myśli psychologicznej Bartłomiej Dobroczyński, Teresa Rzepa
Okładka książki Wiara w czasach niewiary. Rozmowy o współczesnej religijności Agata Bielik-Robson, Wojciech Józef Burszta, Bartłomiej Dobroczyński, Jan Andrzej Kłoczowski OP, Leon Knabit OSB, Krzysztof Mech, Maksymilian Nawara OSB, Andrzej Tyc, Robert Wieczorek, Krzysztof Zanussi
Ocena 6,5
Wiara w czasach niewiary. Rozmowy o współczesnej religijności Agata Bielik-Robson, Wojciech Józef Burszta, Bartłomiej Dobroczyński, Jan Andrzej Kłoczowski OP, Leon Knabit OSB, Krzysztof Mech, Maksymilian Nawara OSB, Andrzej Tyc, Robert Wieczorek, Krzysztof Zanussi
Okładka książki Czyje jest nasze życie? Bartłomiej Dobroczyński, Olga Drenda
Ocena 6,9
Czyje jest nasze życie? Bartłomiej Dobroczyński, Olga Drenda
Bartłomiej Dobroczyński
Bartłomiej Dobroczyński
Psycholog, pracownik naukowy Instytutu Psychologii UJ. Zajmuje się m.in. historią myśli psychologicznej, psychologią transpersonalną, problematyką nieświadomości w psychologii i filozofii oraz analizą i krytyką kultury masowej. Autor licznych esejów i kilku książek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czas Piotr Ibrahim Kalwas
Czas
Piotr Ibrahim Kalwas
Mocna krytyka Kościoła katolickiego. Apologia islamu, ale tego, który nie ma nic wspólnego z fanatycznym fundamentalizmem. A jest taki? - ktoś zapyta. Odpowiem: - A jak wyglądałaby historia katolicyzmu opisująca wyłącznie: krucjaty, nienawiść do innowierców i „braci odłączonych” antysemityzm, sojusz z każdą władzą, także zaborczą, służący analfabetyzmowi zakaz samodzielnego czytania Biblii, sprzeciw wobec przeszczepów, nakaz „przyjmowania bólu dla Jezusa” narzucony przez zaburzoną świętą, sprzęgniecie religii z nacjonalizmem, obsesję na tle seksualności, księży-donosicieli UB i księży pedofilów, pazerność na mamonę towarzyszącą ostentacyjnej wystawności, nienawiść do osób kochających inaczej oraz do UE, wspólne ideały z czarcim patriarchą Cyrylem, całkowity zakaz aborcji, a to wszystko pod znakiem wrogości do tego „co nie nasze”, podlane sosem z Torunia rodem… Warto zatem choćby od Kalwasa dowiedzieć się o złotym wieku islamu w czasach al-Andaluz, gdy najwięksi mędrcy chrześcijaństwa jeździli po nauki do arabskich akademii w dzisiejszej Hiszpanii; ze normalny islam zawsze szanował „wyznawców Księgi”- czyli żydów i chrześcijan, bynajmniej ich nie prześladując, tak jak niedouczki uważają; że nasza cywilizacja ma źródła także na ternach dzisiejszej Etiopii, gdzie powstało państwo chrześcijańskie, a gdzie dziś wspaniałe klasztory sprzed setek lat, które Autor odwiedza… I tak można by długo. Pytanie tylko po co, skoro nikt jeszcze nie przekonał (i nie przekona) do czegokolwiek kogokolwiek nieprzekonanego. Ale i przeciwnie: nie zraził do czegoś zawołanego tego czegoś stronnika. I tak samo Kalwas: nie zamierza nikogo do niczego przekonywać. Po prostu spisuje to co przeżył, co widział, czego się dowiedział..
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na64 lata temu
Przeglądarka. Felietony poufałe Anna Janko
Przeglądarka. Felietony poufałe
Anna Janko
Z twórczością Pani Anny Janko miałam zapoznać się po raz pierwszy dzięki zaprezentowanej przez nią autorskiej książce wydanej w formie zbioru felietonów pt.'' Przeglądarka. Felietony poufałe'', w której to zwróciła moją szczególną uwagę tym, że potrafi ona ocenić szczerze sytuacje obserwowane przez nią w świecie wirtualnym. Każdy z przeczytanych przeze mnie felietonów ukazuje bolesną prawdę na temat życia, emocje z nim związane w trudnych sytuacjach, refleksje i uwagi połączone z jej osobistymi odczuciami, jak widzą problem sytuacyjny różni użytkownicy korzystający z portalów społecznościowych, ale są oni nie do końca pełni i świadomi wypisywanych przez siebie wypowiedzi. Uważam, że napisane przez autorkę tematy przedstawionych tekstów felietonów nie były dla niej łatwe do napisania, gdyż musiała sama odkrywać wiele tajemnic twarzy ludzkiej natury lub czy też osobowości, by móc mocno się w niej zagłębić, aby Czytelnik mógł z łatwością odczytać jej przekaz wynikający z całości zinterpretowanych z nich treści. Mogłabym podać przykład jednego z felietonów, który zrobił na mnie ogromne wrażenie pod względem podjętego w nim tematu: ''Dzikie ciało, piękny umysł'', wywołało we mnie głębokie wzruszenie i myślę, że wiele osób po jego przeczytaniu dowie się, z jakimi problemami chorobowymi występującymi u dzieci autystycznych muszą przechodzić rodzice im wiernie towarzyszący. Książkę tę czytało mi wyjątkowo dobrze ze względu na dobrze zobrazowaną w niej rzeczywistość i podawane przez autorkę przykłady z życia wzięte oraz te, które są znane nam z wirtualnej obserwacji. Wydawnictwu Zwierciadło dziękuje za podarowanie mi do zrecenzowania egzemplarza książki pt. autorstwa Pani Anny Janko pt. '' Przeglądarka. Felietony poufałe''. Polecam przeczytać tę książkę.
Anna - awatar Anna
oceniła na96 lat temu
Uszczelka Andrzej Zbych
Uszczelka
Andrzej Zbych
Książka ukazała się w roku 1975. Zawiera dwa opowiadania autorstwa Andrzeja Zbycha. Pierwsze nosi tytuł "Uszczelka", a drugie "Gra". Zamieszczone w książce opowiadania są adaptacją literacką dwu scenariuszy telewizyjnych z serii filmów "Najważniejszy dzień życia", która prezentowana była na ekranach po raz pierwszy w 1974 roku. Czy udane są te opowiadania, adaptacje? W moim odczuciu i mniemaniu bardzo udane. Pierwsze ukazuje nam życie Aleksandra Sochackiego. Główny bohater zajmuje kierownicze stanowisko w jednym z dużych zakładów przemysłowych. Jego życie to praca, praca i jeszcze raz praca. Zatraca się w niej i dla niej zaniedbuje rodzinę, przyjaciół i rujnuje własne zdrowie. Opowiadanie pokazuje grozę pracoholizmu i ukazuje sposób prowadzenia państwowej firmy w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Dotrzymanie terminów i zrealizowanie wygórowanych planów jest okupione wieloma działaniami na granicy prawa, zdrowego rozsądku i przyzwoitości. Nasz bohater jest w takich działaniach specjalistą. Takie załatwianie spraw i rozwiązywanie w ten sposób problemów w końcu doprowadzi do wielu negatywnych skutków. W drugim opowiadaniu główną bohaterką jest starsza kobieta Melania Kicała. Postanawia wziąć udział w bardzo trudnym telewizyjnym teleturnieju "Wielka gra". Potajemnie i w ukryciu przed rodziną czyta, uczy się, zbiera informacje dotyczące mitologii greckiej i rzymskiej. Rodzina uważa babcię Melanię za osobę miłą, pomocną, uczynną lecz bez większych zdolności intelektualnych. Seniorka rodu udowadnia, że są w błędzie. Opowiadanie może motywować do działania, mówi, że nie ocenia się ludzi po pozorach i przekonuje że osoby starsze też mogą wiele mimo wszystko osiągnąć. Opowiadania oceniam bardzo dobrze i taką też ocenę wystawiam. Zasługują na nią bezwzględnie, są ciekawe i dobrze napisane. Polecam z całą pewnością i z całą mocą.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na78 lat temu
Głodny Alojzy Andrzej Łuczak
Głodny
Alojzy Andrzej Łuczak
Polskiej literatury wojennej unikam jak ognia, bo zwykle obezwładnia patosem. Nie jestem też fanem literatury wspomnieniowej, zwłaszcza dotyczącej ważnych wydarzeń, bo często bywa podkoloryzowana. Książkę dostał mój ojciec jako nagrodę w podstawówce. Pomyślałem -a co mi tam, przeczytam. ,,Głodnego” o dziwo, czytało mi się nadzwyczaj dobrze. Lektura to autentyczne losy Alojzego Łuczaka, młodego chłopaka, miłośnika książek, który w czasie wojny pracował w wielkiej niemieckiej księgarni w Poznaniu jako goniec. Dlaczego warto przeczytać? Po pierwsze, mamy tu pełne spektrum różnych postaw społeczeństwa wobec okupacji. Celne obserwacje psychologiczne dotyczą w szczególności różnych Niemców przebywających w wojennym Poznaniu. Mamy tu świnie traktujące Polaków jak podludzi (większość),normalnych, niemieckich znajomych sprzed wojny, volksdeutsche’ów, gestapowców, żołnierzy, dygnitarzy Kraju Warty, mamy też tzw. ,,dobrych Niemców” i wiele typów pośrednich. Po drugie, książka jest kopalnią wiedzy o życiu niemieckich, poznańskich elit, które to autor obserwuje, np. będąc głodny spogląda na suto zastawione stoły. Aż mi się ,,Głód" Hamsuna przypomniał. Jest to oczywiście podane w kontraście do, naznaczonego strachem, życia większości Polaków. Po trzecie, jest to opis życia nastolatka, którego można polubić. Staje się trochę kameleonem, kombinuje, fałszuje kartki żywnościowe i bilety do kina, kradnie. Stara się przetrwać. Po trzecie, książkę można polecić zwłaszcza tym, którzy choć trochę znają centrum Poznania. To także kopalnia wiedzy o jego wojennych losach. Razem z tym co nieuchronne w styczniu 1945 r., bo dla jednych oznaczało wybawienie a dla innych koniec świata. Dostrzegam też niestety wady. Autor uparł się wy wrzucać mnóstwo niemieckich dialogów, a wydawnictwo nie pokusiło się o jakiekolwiek tłumaczenie. Przy całym szacunku dla losów autora, trudno mi też uwierzyć, że niektóre wstawki nie zostały zmyślone albo podkoloryzowane. Przykładowo: - darcie polskich flag przez niemieckich myśliwych i jednoczesne bicie autora, - przyjemne pogadanki z Arthurem Greiserem (zbrodniarz wojenny) przy przynoszeniu mu (bezpośrednio!) gazet. No grubo.. - bycie bezpośrednim świadkiem zbrodni nad Rusałką, ot tak z przypadku. Warto, mimo wszystko. Trochę przypomina ,,Filipa” Tyrmanda, choć bez romansów i ciut bardziej patriotycznie
wiciu - awatar wiciu
ocenił na73 miesiące temu
Strawiński. Geniusz muzyki i mistrz wizerunku Charles M. Joseph
Strawiński. Geniusz muzyki i mistrz wizerunku
Charles M. Joseph
Książka autorstwa Charlesa M. Josepha nie jest typową biografią Igora Strawińskiego. To raczej studium zachowań kompozytora w relacjach z otoczeniem, opinią publiczną, współpracownikami i partnerami biznesowymi, jakimi dla twórcy byli wszyscy ci, którzy zamawiali u niego kompozycje. „Strawiński. Geniusz muzyki i mistrz wizerunku” odkrywa przed czytelnikami tę ciemniejszą stronę artysty – człowieka, dla którego sława była orężem, kiedy chciał się na kimś zemścić (s. 29),zmienność poglądów na tematy religii nie stanowiła żadnego problemu (s. 129),a warunkiem wykorzystania wizerunku była tylko odpowiednia cena (s. 269). Szczególnie ciekawy wydaje się rozdział poświęcony związkom Strawińskiego z Hollywood. Kompozytor z całych sił pragnął zagościć w świadomości odbiorcy właśnie poprzez filmowy nośnik sygnowany logiem Fabryki Snów. Na drodze do bogactwa stanął jednak charakter twórcy, który nie dał narzucić sobie amerykańskiej komercyjnej wizji i za wszelką cenę forsował własne pomysły na muzykę oraz proces jej tworzenia. Nie podobało się to producentom, którzy woleli stawiać na Coplanda, Gershwina i Bernsteina, a więc osoby bardziej elastyczne i podatne na sugestie tych, którzy za ich prace płacili. Jak wywnioskować można z narracji prowadzonej przez autora, który przywołuje cytat z Nadii Boulanger, „osobowość Strawińskiego jest tak silna, że gdy coś podniesie, nie widać przedmiotu lecz rękę, która go trzyma” (s. 24). Joseph w swojej książce w dużym stopniu opiera się na archiwaliach zgromadzonych w Bazylei. Zbiór, który na mocy postanowienia nowojorskiego sądu trafił do Paula Sachera Stiftunga, jest tym, co pozostało po Strawińskim. Sądowa batalia trwała ponad dziesięć lat, jednak ostatecznie całość materiałów (księgozbiór, rękopisy, korespondencja, notatki itp.) trafiła w ręce dyrygenta i filantropa, prywatnie przyjaciela Strawińskiego. Do tego wszystkiego dołożyć należy zapiski z rozmów przeprowadzonych z synem muzyka, Sulimą (autor poznał profesora Sulimę w czasie studiów w katedrze fortepianu na University of Illinois, później pozostawał z nim w bliższym kontakcie przez około dwie dekady),z który z kolei możemy poznać Strawińskiego jako ojca i męża. Bogaty materiał źródłowy niewątpliwie pomógł w stworzeniu ciekawej książki, z kart której składamy element po elemencie portret psychologiczny Igora Strawińskiego – pełnego sprzeczności, niedopowiedzeń i niekiedy chaosu, a więc cech, które pozbawione są jego muzyczne dzieła. Być może najlepszym podsumowaniem życia i zachowania Strawińskiego będą słowa Gustava Flauberta, który powiedział: „Uważam, że życie człowieka powinno dzielić się na dwie części – powinien żyć jak mieszczanin, a myśleć jak półbóg” (s. 35). Owo filisterskie zakłamanie widoczne jest w postępowaniu twórcy i jego relacjach z otoczeniem. Półboska część ujawnia się natomiast w muzyce. (tekst z mojego blogu axunarts.wordpress.com)
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na610 lat temu

Cytaty z książki Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński