rozwińzwiń

Katharsis futurum

Okładka książki Katharsis futurum autorstwa Patryk Omen
Okładka książki Katharsis futurum autorstwa Patryk Omen
Patryk Omen Wydawnictwo: Novae Res fantasy, science fiction
354 str. 5 godz. 54 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
354
Czas czytania
5 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7722-141-9
Nie tak odległa przyszłość - nie tak odległa perspektywa.

Przestępczość w Unii Europejskiej osiąga tak wysoki poziom, iż w ramach oszczędności finansowych Parlament Europejski wprowadza dyrektywę znoszącą pojęcie przestępstwa ściganego z urzędu. Od tego momentu, aby zostało wszczęte postępowanie śledcze, ofiary przestępstwa lub jego świadkowie muszą zgłosić zawiadomienie osobiście. Ofiarom śmiertelnym pozostawiono jednak furtkę dającą możliwość pośmiertnego zgłoszenia zawiadomienia.

Kamil Koc, inspektor krakowskiej sekcji rozpoznania – specjalnego wydziału policji, mającego za zadanie odszukiwanie tego typu zawiadomień – dostaje wezwanie do nietypowej sprawy. Sprawy, która całkowicie odmieni jego życie oraz życie osób biorących w niej udział.

Czy przy niespójnym i niechroniącym obywatela prawie istnieje zbrodnia doskonała? Czym jest prawdziwe katharsis – katharsis jednostki, ogółu i systemu? To tylko dwa z wielu pytań, na które w swojej nowej powieści „Katharsis futurum” szuka odpowiedzi Patryk Omen – autor tego pełnego emocji, akcji i barwnego języka psychologicznego thrillera science-fiction.
Średnia ocen
5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Katharsis futurum w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Katharsis futurum

Średnia ocen
5,7 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Katharsis futurum

avatar
73
73

Na półkach:

Katharis Futurm to fatalna książka, wulgarna, prostacka i przegadana. W mojej ocenie nie posiada żadnej wartości literackiej, za to może służyć za kopalnię przekleństw i paskudnych pomysłów fabularnych, takich jak ugotowanie żywego zwierzaka w mikrofali. Miałka i pozbawiona napięcia fabuła, odpychający bohaterowie oraz prymitywny język w dialogach sprawiają, że od powieści Patryka Omena należy się trzymać z daleka. Bez żadnych wyrzutów sumienia daję jej 1/10.

Katharis Futurm to fatalna książka, wulgarna, prostacka i przegadana. W mojej ocenie nie posiada żadnej wartości literackiej, za to może służyć za kopalnię przekleństw i paskudnych pomysłów fabularnych, takich jak ugotowanie żywego zwierzaka w mikrofali. Miałka i pozbawiona napięcia fabuła, odpychający bohaterowie oraz prymitywny język w dialogach sprawiają, że od powieści...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

avatar
172
20

Na półkach: , ,

Bardzo ciekawy świat wykreowany przez autora. Akcja jest wartka, czyta się lekko. Przeszkadza mi jedynie ogrom wulgaryzmów, które wyglądają jakby były wstawione na siłę. Ale cóż, tak wygląda Kraków w roku 2049 wg Patryka Omena.

Bardzo ciekawy świat wykreowany przez autora. Akcja jest wartka, czyta się lekko. Przeszkadza mi jedynie ogrom wulgaryzmów, które wyglądają jakby były wstawione na siłę. Ale cóż, tak wygląda Kraków w roku 2049 wg Patryka Omena.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5574
5360

Na półkach:

Jako wielki i zagorzały zwolennik UE byłem zniesmaczony czytając tę książkę.
Przecież nie może być w przyszłości,aż tak źle i po prostu po chamsku.
Autor przedstawiam nam historię kryminalno-s/f za kilkadziesiąt lat.Mamy Kraków i dochodzi do zabójstwa pewnej rodziny przy pomocy pewnej substancji.
Dobra wątek samego kryminału był naprawdę dobry,może dla mnie jakiś wyjątkowy,ale dobry-to tak.
Mamy tu kilka nowinek technicznych,ale zwolennicy jakieś rewolucji technicznej mogą się czuć zawiedzeni.
Co do tego co mnie przeraziło.
Dzietność UE spada,kobieta po urodzeniu dziecka nie może wyjeżdżać po za kraje Europy przez 6 lat !! Mam nadzieję,że tego nigdy nie będzie.
A te przekleństwa ? Czy to tak ma wyglądać nasz kraj.
Nie raczej bym nie chciał.Książka ma bez zwątpienia ma swój urok.
Ale dla mnie tylko dobra i nic więcej.

Jako wielki i zagorzały zwolennik UE byłem zniesmaczony czytając tę książkę.
Przecież nie może być w przyszłości,aż tak źle i po prostu po chamsku.
Autor przedstawiam nam historię kryminalno-s/f za kilkadziesiąt lat.Mamy Kraków i dochodzi do zabójstwa pewnej rodziny przy pomocy pewnej substancji.
Dobra wątek samego kryminału był naprawdę dobry,może dla mnie jakiś...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

43 użytkowników ma tytuł Katharsis futurum na półkach głównych
  • 27
  • 16
20 użytkowników ma tytuł Katharsis futurum na półkach dodatkowych
  • 11
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Poznań Fantastyczny. Antymiasto Magdalena Filipiak, Damian Filipkowski, Sylwia Finklińska, Marcin Jaraczewski, Konrad Knapek, Bartłomiej Lewandowski, Patryk Młynek, Patryk Omen, Agnieszka Sawicz, Sylwia Soszyńska, Dawid Szymański, Jacek Weichert, Krzysztof Witkowski, Grzegorz Żak
Ocena 6,9
Poznań Fantastyczny. Antymiasto Magdalena Filipiak, Damian Filipkowski, Sylwia Finklińska, Marcin Jaraczewski, Konrad Knapek, Bartłomiej Lewandowski, Patryk Młynek, Patryk Omen, Agnieszka Sawicz, Sylwia Soszyńska, Dawid Szymański, Jacek Weichert, Krzysztof Witkowski, Grzegorz Żak
Patryk Omen
Patryk Omen
Patryk Omen to pseudonim literacki; urodzony i wychowany na tej samej ziemi, aktualnie jednak bez stałego miejsca zamieszkania. Ślepo poddany swemu mobilnemu sercu, hołdując zasadzie; tam dom twój, gdzie serce twoje. Pisarz samouk, pasjonat, marzyciel i buntownik. Nie szukający sławy, a jedynie prawdy i sposobu aby ją wyrazić.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Księga kłamców Mariusz Zielke
Księga kłamców
Mariusz Zielke
Uwaga, wśród nas krąży "Księga kłamców"! Taki wilk w owczej skórze. Dopalacz o nieznanym składzie i nieprzewidywalnych skutkach. Gdybym wiedziała o niej przed przeczytaniem tyle, ile po zastanowiłabym się kilka razy nad zaglądaniem do jej treści. Bo to nie była spokojna wyprawa w realia starej, dobrej rzeczywistości kreowanej według zasad klasycznej powieści, ale zakamuflowany bilet na szaloną przejażdżkę Diabelskim Młynem i kolejką górską w jednym, prosto w odklejoną rzeczywistość zdopingowanego (nie mam pojęcia czym?!) umysłu malarki Anny Blume i jej kochanka Siergieja. A może nie jej? Może narratora "Księgi kłamców"? Jednak nie tej, którą mam w ręku, ale tej, którą otrzymują niektórzy bohaterowie powieści? A może tylko jeden bohater, ten, który kradnie jej pierwodruk z biblioteki, zastanawiając się nad jej ponownym wydaniem? Próbowałam znaleźć w tych meandrach pomieszania klucz, który otworzyłby mi drogę do jakiegokolwiek porządku, myśli przewodniej i… znalazłam! Był na okładce! A dokładniej w tytule, który jeszcze o niczym nie świadczył, ale małe, niepozorne, odwrócone „k”, już tak! To kłamstwo kreowało treść opowieści, chociaż sama w sobie scalała poplątane wątki, łączyła na swój pokrętny sposób zmiennych bohaterów, panowała na chaosem, spinając klamrą początek z jej końcem, by przestrzeń między nimi jednak wypełnić hybrydą wiedzy i wyobraźni licznych bohaterów i narratora. To kłamstwo było bazą, podstawą, normą, zasadą i wyznacznikiem kształtu świata złożonego z jeszcze mniejszych jego odmian, aberracji i mutacji, tworzonych, czytanych, opowiadanych, śnionych, poprawianych przez bohaterów i rosnących jak grzyby po deszczu z rodzaju tych halucynogennych. Rzeczywistości zmiennej i stwarzanej stale od nowa, gdzie sen mieszał się z natchnieniem, marzenia z jawą, przyszłość z przeszłością, a małe kłamstwo z większą nieprawdą. Nic nie było w niej pewne oprócz kłamstwa, a to, co było, stwarzało tylko takie pozory. Nie opowiem, co było wątkiem głównym w tej bardzo wielokrotnie złożonej fabule, bo porwałabym się na wyznaczenie toru pioruna przed jego uderzeniem, ale to właśnie ten chaos i jego nieprzewidywalność ze stale zmieniającymi się bohaterami, przybierającymi w kolejnej historii inną, choć znajomą postać lub osobowość, wyznaczały drogę mojej czytelniczej uwadze. Drogę przez mękę. Miałam wrażenie (ale nie dam sobie ręki uciąć, że było prawdziwe!),że ten świat poskładany z elementów przejawów współczesnej kultury oraz tej przeszłej, odwołującej się do mitów, historii biblijnych czy faktów historycznych, tworzy bardzo niepochlebny obraz współczesnego człowieka. Podobny hologramowi bez duszy, a tym samym bez zdolności do miłości, ale za to owładniętego seksem, który wręcz przelewał się ze strony na stronę, aż do zniesmaczenia i obrzydzenia. Człowieka wyssanego z marzeń i radości życia przez wampirów energetycznych, które rozsiewają zarazę umartwiania się i cierpienia, dającą im jedyną rozkosz i przyjemność istnienia. Człowieka okłamującego siebie oraz innych i stwarzającego w ten sposób siebie, a także świat wokół jako byty fikcyjne. Smutny, ale prawdziwy obraz. Tylko że to "Księga kłamców", więc czy, aby na pewno prawdziwy? Tak mi się przynajmniej wydawało. Takie miałam wrażenie, chociaż ubranie go w słowa wymagało ode mnie ogromnej woli skupienia się na dygresyjnej, wielowątkowej, rozgałęzionej niczym korona drzewa, fabule, za którą nie podążałam z własnej woli. To ona mnie niosła tam, dokąd chciała i w tym kierunku, w którym jej było wygodnie i po drodze. Nie było w niej miejsca na moją kreatywność, moją logikę i na moją wyobraźnię, a złapanie równowagi i gruntu pod nogami wymagało nie lada woli i uporu, by czytać dalej. Miałam dać się ponieść i przeżywać jak na rollercoasterze wizji. Czułam się wykorzystana i sprowadzona do roli bezwolnego słuchacza, ograniczonego tylko i wyłącznie do tej roli pod hasłem – Czytaj i podziwiaj moją wyobraźnię oraz umiejętność operowania słowem! A tego bardzo, ale to bardzo nie lubię. Nie sprawia mi żadnej przyjemności jednostronna komunikacja, rola przedmiotu do podziwiania sztuki dla sztuki, pogoń myśli bez przewidywanego celu lub końca, oglądanie świata zbudowanego na kłamstwie i znajdywanie ziarenka prawdopodobnej prawdy, którego koszty pozyskania przewyższają moje siły czytelnicze, ocierając się wręcz o masochizm. Z kolei zachwycać się urodą kłamliwej historii byłoby z mojej strony czystym turpizmem, którego nie jestem zwolenniczką. Dlatego wzięłam sobie do serca motto z powieści: "Porzućcie nadzieję, wszyscy wierzący w prawdę. Ona zwykle wysiada na innej stacji". Z ulgą wysiadłam również i ja, także na innej. Nie po drodze mi z kłamstwem. Ale, ale… Są tacy, którzy taką jazdę bez trzymanki uwielbiają! Nazywają się homo ludens. To właśnie dla nich są budowane Wesołe Miasteczka, a w witrynach antykwarycznych wystawiane "Księgi kłamców".
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na64 lata temu
Pamięć krwi Izabela Degórska
Pamięć krwi
Izabela Degórska
Kupiłam ją za 3 zł (+opłata serwisowa i dostawa) na Vinted, tylko dlatego, że była tania i była o wampirach. Nie spodziewałam się niczego wysokich lotów, ale okazała się udana. Początkiem byłam zachwycona. Zaintrygował mnie motyw z tajemniczymi podziemiami, urwaną nogą i zniknięciami, można powiedzieć, że było w tym trochę z kryminału — reporterka próbująca odkryć prawdę. Co prawda długo szukać nie musiała, bo prawa sama przyszła do niej. Wiele razy się zaśmiałam, podczas czytania, szczególnie gdy do akcji wkroczył egzorcysta wątpliwego pochodzenia — Wróż Mariusz z jego dziwacznymi metodami. Nawiązanie zapewne do Wróżbity Macieja. Przezabawna groteska. Kolejną zaletą jest także przepiękne wydanie, okładka, a także oprawa graficzna. Co mi najbardziej przeszkadzało, to że 🇰​​🇦​ż​🇩​​🇦 męska postać chciała główną bohaterkę przelecieć. Jest to wyjaśnione w drugim tomie tym, że wampirzyce świeżo po przemianie wydzielają intensywniejsze feromony, ale ludzie trzymajcie mnie! Nie lubię takich motywów w książkach, cechujących erotyki średniej jakości. Główna bohaterka miała więc kilku kandydatów, a niespodziewanie [🇸​​🇵​​🇴​​🇮​​🇱​​🇪​​🇷​!] do współżycia wybrała pierwszego lepszego brudasa wampira z podziemi — który był tam jakiś strażnikiem — bo ona wcześniej wypiła krew jego ukochanej i mieli oboje zwidy, że ona ma jej duszę w sobie. Ledwo chłopa znała, on nic kompletnie nie miał w sobie, a jakby w transie poszła do łóżka z nim. Zapewne ta krew jego ukochanej spowodowała takie decyzje, ale mi się ten pomysł nie spodobał. To było bardzo niespodziewane i nie było wyjaśnione. Wiele innych wątków również jest niewyjaśnionych. Co z Inez i tym kolegą z redakcji? Jak zareagowała Małgorzata, gdy dowiedziała się, że Dariusz zgłosił się na policję? Jest druga część tej powieści i już ją czytam. Mimo swoich głupotek i stulejarstwa do głównej bohaterki to świat przedstawiony i jego mechanika mnie bardzo zaintrygowały. Błędy: - nie rozumiem, dlaczego nie przetłumaczono wszystkich niemieckich/rosyjskich słówek w przypisach, a tylko wybrane? Nie zastosowano zasady ujednolicenia; - najbardziej problematycznym przypisem okazał się ten ze strony 273. Jest zdanie „Familianci byli najbliżej Stworzycieli”. Do Familiantów jest przypis o treści „Członkowie rodziny, należący do rodziny”. Gdy to zobaczyłam pierwszy raz, chyba z 5 razy przeczytałam to na głos, by upewnić się, że to ja czegoś źle nie zrozumiałam. „​🇨​​🇿​ł​🇴​​🇳​​🇰​​🇴​​🇼​​🇮​​🇪​ ​🇷​​🇴​​🇩​​🇿​​🇮​​🇳​​🇾​, ​🇳​​🇦​​🇱​​🇪​żą​🇨​​🇾​ ​🇩​​🇴​ ​🇷​​🇴​​🇩​​🇿​​🇮​​🇳​​🇾” tautologia; masło maślane, które nic nie znaczy; - „trzy postaci” użycie nieprawidłowej formy, ponieważ wraz z liczebnikami poprawne jest zastosowanie tylko 𝘱𝘰𝘴𝘵𝘢𝘤𝘪𝘦 (źródło: pwsz.chelm.pl/poradnia_jezykowa). 7,5/10
MagicznyKokietek - awatar MagicznyKokietek
ocenił na81 rok temu
Milczące słowa Jagoda Wochlik
Milczące słowa
Jagoda Wochlik
Polskie spojrzenie na modę wampiryzmu w literaturze. Henry jest wampirem, którego postać jest jednocześnie zagadkowa jak i posiadającą wiele cech sprzecznych ze sobą w stosunku do jednej osoby. Zuzanna-studentka uratowana przez wampira nie znająca wcześniej tajemniczego świata Nocnych Stworzeń. Fabuła wciąga. Czytelnik wciąż się waha czy spotka go zawód i klątwa się spełni, czy znajdzie się inne lepsze rozwiązanie. Sceny akcji poprowadzone z polotem pozwalają wyostrzyć własną wyobraźnię. Opis innego świata zadowalający. Postaci jak by było za wiele i nie do wszystkich ma się czas się przekonać. Królowe jednak od samego początku robią wrażenie, ich opisy dają nikłe wskazówki iż to one będą miały w tej sprawie coś do powiedzenia. Nie jest to jednak schematyczna lektura, gdzie spotykamy się z romansami postaci. Miłość jest tu jednak zawoalowana w niemożliwe, które ujawnia się w drobnych gestach i wypowiedziach lecz do innych nie do siebie. Główne postacie posługujące się cytatami różnych dzieł stanowią ciekawą innowację. Dodatkowo przez występujące w tekście Drobne Uwagi możemy zapoznawać się z psychiką Zuzy i w pewnym sensie szukać inspiracji do jej zachowania. Postać ta z niechcącej się bronić dziewczyny staje się walczącą kobietą, która chce uratować własne życie. Henry Got jako postać szara ani dobra ani zła ze swoimi skłonnościami staje się jakby szkieletem dla opowieści, najbardziej dopracowaną i szczegółową. Nie widzimy tu cukierkowego wampira, który chce bronić się przed swoją naturą, lecz potwora pogodzonego z tym kim jest i jednocześnie znającego konsekwencję takiego stanu. Pragnie on jednak odsunąć od siebie osobę na której mu w jakiś sposób zależy i nie chce skrzywdzić. Książka ta jest nowatorska, pomimo braku spójności akcji, wydarzenia wydają się łączyć i ktoś posiadający krztynę wyobraźni jest w stanie dopisywać sobie do niej fakty. Zakończenie odrobinę nieprzewidziane, jednak odpowiadające opowieści. Wciągająca lektura na zimowe wieczory.
Agata Antoniak - awatar Agata Antoniak
ocenił na610 lat temu
Koniec pieśni Wojciech Zembaty
Koniec pieśni
Wojciech Zembaty
Poznałam świat mroczny, ohydny, przerażający mnie do tego stopnia, że wchodziłam do niego ostrożnie, delikatnie, niepewnym wzrokiem badając czekające mnie wizje, bojąc się następnego zdania, brzydząc się kolejnej sceny i błogosławiąc możliwość stania z boku w roli obserwatora, bezpiecznego przyglądania się zdarzeniom i śledzenia plecionych wątków. Z czasem nauczyłam się nie jeść podczas czytania tej książki z turpistyczną wizją świata, a właściwie dwóch równoległych rzeczywistości, w których śmierć i rozkład były normą, a jej symptomy i objawy skutecznego panoszenia się prawie na każdej stronie ropiały, czerwieniły krwią, uryną i kałem strachu, bólem prutych jelit, trzaskiem łamanych kości i smrodem. Przenikliwą, ostrą, mdlącą wonią wymiocin, bagiennych oparów, rozkładających się trupów, gnijących ran i cuchnących oddechów chorych dziąseł. A jednocześnie byłam tym światem zachwycona, zafascynowana! Przyzwyczaiłam się, nie podjadałam w trakcie czytania, z trudem przełykając nawet ślinę, ale brnęłam wbrew odruchom własnego organizmu, wbrew rozsądkowi i instynktowi samozachowawczemu w te realno-nierealne wizje sięgające samego Matecznika Bogów, do których drzwi otwierał stavalon. Rodzaj memoaktywnej substancji dla współczesnych bohaterów powieści, a dla druidów Zaklęcie Przejścia. A nic nie zapowiadało właśnie takiej zaskakującej fabuły. Prolog wprowadził mnie w znany świat umierającego króla Artura, którego ostatni rycerz Bedevir, pełniący wcześniej rolę jego giermka, pragnął ocalić Brytów przed saskim potopem. Potrzebował do tego wyjątkowego Naszyjnika, tak zwanego torka. Tradycyjnego insygnium celtyckich królów i bohaterów, który był "przekutą wolą, zastygłą w metalu potęgą oraz Nosiciela, bez którego stanowił tylko stary, kosztowny złom". Razem, przy pomocy magii druidów, mogliby odzyskać świetność i przywrócić przyszłość Brytów. Tyle że Naszyjnik znalazł Igi, dziewiętnastolatek o popapranej przeszłości z dwudziestego wieku, nawiedzany przez koszmarne sny, po których pozostawały zupełnie realne rany. Stavalon umożliwił połączenie losów ludzi, demonów i bogów ze średniowiecznej przeszłości i z dwudziestowiecznej teraźniejszości. Otworzył między nimi drzwi udowadniając, że "światów nie dzieli nieprzekraczalna bariera. Współistnieją i czerpią z siebie." Stanowią jedność, w której czas, jakikolwiek czas, nie ma żadnego znaczenia. Dlatego Igi znalazł się w świecie Brytów, stając się Nosicielem Naszyjnika. Łukasz, jego psycholog, u którego początkowo szukał pomocy, mógł funkcjonować w obu, a demony z rzeczywistości równoległej, pożywiać się krwią i mięsem ludzi we współczesnej Warszawie. Podobał mi się ten bezlitosny, okrutny świat, te plastyczne wizje, oniryczne majaki, wędrówki do najdalszych zakątków umysłu kryjących najstraszliwsze instynkty ludzkie i język je stwarzający, opisujący, ożywiający, pobudzający moje zmysły i wyobraźnię. Gęsty, bagnisty, wciągający, mamiący i taki realnie, niemalże namacalnie kreujący obrazy grozy godne najlepszych horrorów. Snujący fabułę pełną przejść z przeszłości do przyszłości, z jaźni do podświadomości, ze świadomości w sen, z rzeczywistości w magię i na odwrót. Czułam ogromną wiedzę jaką autor zgromadził, by mógł powstać ten jeden świat ze splecionych wątków przeszłych i teraźniejszych. Czerpał ją, jak sam wspomniał w podziękowaniach na końcu książki, przede wszystkim z "Narodzin cywilizacji Wysp Brytyjskich" Wojciecha Lipońskiego. Ta fascynacja historią Brytów i chęć umieszczenia jak największej ilości informacji w powieści, mogłaby posłużyć do stworzenia obszernej trylogii, jeśli nie dłuższego cyklu. Pozwoliłoby to na rozproszenie wiedzy historycznej, która momentami brzmiała jak wstawki encyklopedyczne. Można byłoby rozwinąć wiele wątków, tutaj tylko zarysowanych lub wykorzystanych do jednej przygody czy wyeliminować wielość bohaterów. Bardzo brakowało mi jednego spojrzenia na rozwijający się ciąg zdarzeń, wiodącego narratora, z którym mogłabym się utożsamić, przyjąć jego system wartości za swój. Można byłoby też uniknąć szybkiego przeskakiwania z jednej sceny do drugiej bez zdania wiążącego lub uprzedzającego zmianę scenerii. Na szczęście im dalej w powieść, tym tych niespodziewanych cięć było mniej. Przedobrzenie dotknęło również języka. Autor uczynił go bardzo swojskim, potocznym, wulgarnym, nazywającym rzeczy wprost bez zbędnych ozdobników językowych, niezbędnym do tworzenia naturalnych dialogów czy naturalistycznych obrazów, ale czasami wyjechał w swoich szkicach poza linię, serwując zdania tego typu: Jego towarzysz, przygarbiony kulawy facet w szacie koloru gówna, rozdarł się. Swojskość też ma swoje granice, za którymi czai się pułapka ordynarności. I na koniec muszę jeszcze wspomnieć o zbyt pośpiesznym zakończeniu i dialogach. O ile były świetne między bohaterami współczesnymi, o tyle były niewiarygodne, bo z użyciem charakterystycznych powiedzeń młodzieżowych, w ustach postaci historycznych. Całość makabrycznie przepiękna w plastycznych obrazach wizji, ciekawie snutej fabule, której trochę zaszkodził nadmiar wiedzy, fantazji i chęci umieszczenia tego wszystkiego w jednej opowieści oraz niedostatki warsztatu pisarskiego. Pierwsza cecha jest zaletą, z której trzeba się cieszyć i tylko nauczyć panować nad nią, a druga wadą, która na szczęście mija wraz z wiekiem i doświadczeniem. Zwłaszcza że to debiutancka powieść tego pisarza. I jeszcze jedno. Literówki. Rzadko o nich wspominam, jeśli nie są uporczywe. Tutaj bardzo mi przeszkadzały swoją nagminnością. Często zmieniały znaczenie zdania, które musiałam czytać od nowa, by uchwycić prawidłowy sens wypowiedzi czy opisu. Ale to już uwaga czysto techniczna ku rozwadze wydawnictwa. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na66 lat temu
Castus Ignis i nawiedzający sny Karolina Andrzejak
Castus Ignis i nawiedzający sny
Karolina Andrzejak
Natknęłam się na tę książkę przez przypadek. Czułam, że trąci banałem: dobro kontra zło, anioły kontra upadłe anioły, sekta i miłość która nie powinna zaistnieć. Pomimo polskich bohaterów i miejsca akcji, wykreowanej w typowo amerykańskiej fantazji walki bytów paranormalnych - akcja nie jest czymś w rodzaju karykatury literatury obcej. Wręcz przeciwnie, bohaterowie mają zawiłe osobowości i do samego końca nie potrafimy ich osądzić ani podjąć za nich decyzji, każda wydaje się być niewłaściwa. Świetnie oddany jest również charakter typowego Janusza (jeden z bohaterów tak ma dosłownie na imię - to nie tylko przenośnia :) Książka opowiada o losach Ani, która urodziła się z czystą duszą i mocami anioła Nathaniela ukrytymi wewnątrz niej. Miała być jego ratunkiem i końcem kary jaką dostał za niechęć do ludzi. Skazany na życie pośród istot którymi gardził, odcięty od bliskich oszalał i potrzebował mocy by uciec od tego życia i się na nich zemścić. Wysłał ludzi obdarzonych mocą a zrzeszonych w założonej przez niego sekcie by odnaleźli człowieka z jego duszą, miała mu oddać moc "ulatując do nieba". Łatwiej kogoś zabić niż w sobie rozkochać, dlatego miała zostać złożona w ofierze. Adam, nawiedzający sny członek sekty odnalazł Anię i się w niej zakochał ze wzajemnością. Niestety zginął broniąc jej, ona zaś porwana do Nathaniela. Jak ma sobie poradzić Ania jeśli ukochany Adam powrócił odmieniony z okrucieństwem w oczach, zaś Nathaniel wywołuje w niej niechęć i pustkę w sercu za czymś co powinno być między nimi, a nie jest w stanie zaistnieć? Przyjemnie i lekko napisana książka, dlatego łatwo i szybko się czyta, niestety trzymając w ciągłym napięciu nie pozwala na oderwanie się od niej :) Na pewno sięgnę po kolejne części.
Ewa_J - awatar Ewa_J
ocenił na77 lat temu
Nieśmiertelność zabije nas wszystkich Drew Magary
Nieśmiertelność zabije nas wszystkich
Drew Magary
W ubiegłym roku czytałam powieść „Miara życia”, w której ludzie otrzymują tajemnicze sznurki prognozujące długość ich życia. Oczywiście implikuje to całą masę problemów, głównie związanych z dyskryminacją osób, które otrzymały „krótkie sznurki”. I tak np. ludzie nie chcą wchodzić w związki z krótkosznurkowcami, gdyż się „nie opłaca” na kilka lat. Zabawne, że w powieści Drew Magary zachodzi zupełnie coś odwrotnego: po wynalezieniu leku „na śmierć” ludzie nie chcą się wiązać, gdyż przeraża ich perspektywa tak długiego bycia z drugą osobą, nawet jeśli ta się nie starzeje i jest w dobrym zdrowiu… Jedna tylko duża uwaga – jest zasadnicza różnica między niestarzeniem się, a nieśmiertelnością – i dlatego tytuł tej książki jest tak bardzo błędny (o prawdziwym „pokonaniu śmierci” pisze Neal Shusterman w trylogii Kosiarze – można sobie porównać jak tych dwóch autorów różnie podeszło do tematu). To jest wszystko jeden wielki paradoks, gdyż wychodzi na to, że cokolwiek by zrobić, zawsze będzie źle (co też świetnie widać w tej książce): żyjesz krótko – źle, żyjesz długo, też źle. Jesteś młody – źle (wiadomo, młodość też ma swoje wady),stary – jeszcze gorzej. Człowieka nijak nie da się zaspokoić ani zadowolić, zawsze chce więcej, albo „trawa jest bardziej zielona u sąsiada”, a co gorsza nie da się też nas powstrzymać od robienia rzeczy, które w efekcie są strzałem w stopę dla całej ludzkości, kończącym się katastrofą. Tym bardziej, jeśli dotyczy to kwestii zdrowia i życia: przecież każdy chce żyć jak najdłużej (i nikt nie chce być stary) i spróbuj przekonać kogoś, że ma sobie nie przedłużać życia (jeśli jest taka możliwość),albo nie posiadać dzieci, w trosce o dobro wszystkich… Przeludnienie? Who cares? Katastrofa klimatyczna. Oj tam oj tam… Magary pokazuje konsekwencje takich ludzkich działań i jest to mocna dystopia. Największe marzenie ludzi przeradza się w koszmar, zgodnie z maksymą beware what you wish for. I wcale to nie jest takie nieprawdopodobne, w świetle tego, co już potrafi biologia syntetyczna – chyba nam do tego bliżej, niż dalej. Trochę mnie jednak w tego typu dystopiach bawi, kiedy autor skupia się na jednym aspekcie, a ignoruje inne, tzn. zakłada się postęp w jakiejś dziedzinie, ale nie uwzględnia, że inne też nie stoją w miejscu. Ewentualne problemy mogą być niwelowane innymi wynalazkami/odkryciami. Albo w drugą stronę – nie zakłada się negatywnych konsekwencji, takich, które już mamy na dzień dzisiejszy. Tu autor w ogóle nie bierze pod uwagę konsekwencji katastrofy klimatycznej (choć pisze o ekspansji człowieka na północ, co byłoby niemożliwe bez ocieplenia się klimatu),a niektóre wydarzenia są dość absurdalne, zatem zbudowany obraz przyszłości jest mocno niedoskonały. Ale co ciekawe Magary „prognozuje” rosyjską inwazję na Ukrainę (a książka napisana w 2010 roku). Ciekawa dystopia.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na61 rok temu
Śmierciowisko Anna Głomb
Śmierciowisko
Anna Głomb
Zupełnie zaskakująca pozycja, bardzo udany „rustykalny” horror z satanicznym twistem, utrzymany w konwencji postapo. Aż zdziwienie ogarnia, że po tak dobrym starcie autorka popadła (przynajmniej w dziedzinie grozy) w twórcze milczenie. Ziemia po Katastrofie. Ludzie żyjąc w oderwanych skupiskach usiłują budować od nowa więzi społeczne. Pewną małą wsią wstrząsa seria niewyjaśnionych śmierci. W polu odnalezione zostaje zmiażdżone ciało rolnika, w rzeczce topi się myśliwy, a w otaczającym wieś lesie grasuje wilkołak. Wszystkie wydarzenia w niewytłumaczony sposób wiążą się z osobą samotnie żyjącej młodej dziewczyny – Doroty, śmierć wybiera osoby jej nieprzychylne. Dorota w stojącym na uboczu wsi, pozornie opuszczonym domu napotyka dziwną postać, przystojnego, tajemniczego mężczyznę. Gdy pewnego dnia w otaczającym wieś lesie znika córka byłej przyjaciółki Doroty, ta, oskarża dziewczynę o spowodowanie tragedii. Dziewczyna wyrusza na poszukiwanie małej. W lesie znajduje dom czarownicy – dziecko mieszka tam, całe i zdrowe, nie zamierza jednak wracać do swych rodziców. + Jak zaznaczyłem na początku, „Śmierciowisko” przebrane jest w kostium postapo. Tak naprawdę jednak jest to baśniowy horror okultystyczny, z Szatanem i czarownicami w rolach głównych. W rezultacie powieści bliżej do filmu „VVitch” niż do opowieści o zniszczonym postapokaliptycznym świecie. ” Śmierciowisko” to powieść bardzo udana, ze świetnym pomysłem głównym, dobrze skonstruowaną, efektownie straszącą, wciągającą akcją i z niebanalnie skrojoną bohaterką. Dorota jest absolutnie niejednoznaczną postacią. Małomówna, trochę na uboczu wiejskiej społeczności, od początku nieco przypomina archetyp czarownicy. Intrygujące są jej zachowania i wybory moralne, zaciekawia historia i przyczyny obecnego zachowania (bardzo zgrabnie wprowadzony wątek lesbijski). Warsztatowo jest poprawnie, choć momentami widać jeszcze surowość stylu i drobne niedoróbki techniczne. Pozostają one jednak zupełnie bez wpływu na wysoką końcową ocenę. Mocne 7/10
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na77 lat temu
Demi-Monde. Zima Rod Rees
Demi-Monde. Zima
Rod Rees
Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, wiele wątków zatarło mi się w pamięci, ale do dziś pamiętam to co najbardziej mnie rozdrażniło, czyli nierealność postaci Trixie a dokładnie Lady Trixiebelli Dashwood. Jest to rozkapryszona, gniewna młoda dama, wychowana w luksusie i otoczona niewolnikami (których czasami bije). Otóż to dziewczę, poruszające się drobnymi kroczkami, robiące wszystko zgodnie z obowiązującą etykietą, które o zawał przyprawiło zniszczenie trawnika na którym grywa w krykieta – przeistacza się w dowódcę wojsk i co jeszcze dziwniejsze ma posłuch. Serio? Przykładowo - początkowo czytamy o wewnętrznych rozważaniach Trixie: “ Trixie mimowolnie jęknęła, słysząc wulgaryzm... i to w obecności mężczyzn!” albo “Trixie oszołomiła taka groźba w ustach kobiety” po czym ok. 300 stron dalej czytamy o tej samej osobie: “Dowodzę czterema tysiącami ludzi, Woźniak, i jak sądzę, przekonasz się, że wszyscy wykonują moje rozkazy, ponieważ mają zaufanie do moich umiejętności jako dowódcy. Liczy się nie moja płeć, ale to, czy potrafię dowodzić i zabijać SS”. Po czym strzela komuś między oczy. Ponownie pytam, serio? Może uwierzyłabym w taką przemianę - po 40 latach, a nie kilku miesiącach. Cała historia jest ciekawa i wszystko byłoby jak należy, gdyby nie ten nonsensowny wątek. Bardzo pomocny podczas czytanie jest słowniczek terminów i slangu – ułatwia on zrozumienie powieści.
Kobieta_Zaczytana - awatar Kobieta_Zaczytana
oceniła na65 lat temu
Pierwsza z rodu: Znajda Joanna Łukowska
Pierwsza z rodu: Znajda
Joanna Łukowska
„Znajda” to dość udana, prawie klasyczna fantasy… prawie. Bardzo ładnie zarysowany świat, wzorowany na średniowieczu, w którym żyją ludzie o wdzięcznych imionach (Ścibor, Dobromir, Mirosława,…),skrzaty (Rosa, Witka, Warga, Śnieżka, Pośpiech,…) oraz wszelkie tałatajstwo, paskudne i śmiertelnie groźne genetyczne mutanty, które wychynęły na świat, gdy zgasło Słońce. Bo pewnego dnia skrzat Świtek nie dopełnił swej posługi, nie obudził ognistej kuli i świat pogrążył się w mroku… Nowe pokolenia nie dowierzają już najstarszym dziadom bajającym o jasnym świetle i zieleni drzew… Historia opowiedziana sprawnie i barwnie. Społeczność, obyczaje, cała kultura skrzatów z dzikiej Kniei i Siedliszcza; konflikt między Wielebną z Zamku Snów i stareńką Wieszczką oczekującą zjawienia się Następczyni; niezgoda między surowym wójtem i jego „nieudanym” drugim synem; no i oczywiście sama Znajda, której pojawienie się komplikuje wątki, wpływając na losy ludzi, skrzatów, zwierząt i bestii. Trudno mi w ten kompletny, bogaty, znajomy świat fantasy wplatać takie fakty: fabuła rozgrywa się ponad sto lat od zagaśnięcia Słońca, gdy cywilizacja zbliżona do naszej pogrążyła się w galopującej degrengoladzie. Do łask wróciły rozwiązania z czasów króla Ćwieczka, choć nawet prastary Bór zaśmiecony jest odpadami naszej cywilizacji, np. wrakami samochodów (w którym to reprezentacyjne gniazdo ma młody przywódca skrzatów z Siedliska, Rosa). Dla mnie elementy postapo są całkowicie zbędne, na szczęście nie dominują. "Znajda" będzie miała na pewno kontynuację, wiele ledwo zarysowanych wątków zapowiada się obiecująco, bo młodziutka Mila (Emilia) zgromadziła wokół siebie naprawdę ciekawą grupę oddanych jej przyjaciół/obrońców. Polecam – mimo pewnego nadmiaru gatunkowego tej pozycji. Już zupełnie na marginesie - okładka, jej grafika i kolorystyka, długo trzymały mnie z dala od tej książki...
Visenna - awatar Visenna
oceniła na611 lat temu
Wieczni Alma Katsu
Wieczni
Alma Katsu
Lanny to młoda dziewczyna, która trafia na nocny oddział niewielkiego szpitala, tuż po tym jak została oskarżona o zamordowanie człowieka. Lanny twierdzi, że bardzo dobrze zna ofiarę, ponieważ jest to jej ukochany, którego poznała… dwieście lat temu. Historia, którą przedstawia dziewczyna wydaje się być niedorzeczna, ale mimo to doktor Luke, który miał tamtego wieczora dyżur na oddziale, postanawia pomóc jej w ucieczce, by mogła w spokoju opowiedzieć mu całą swoją historię. Jak to się stało, że dwójka młodych bohaterów przeżyła ponad dwieście lat? Jaką skrywają tajemnicę? Wydarzenia, które mają miejsce w książce dzieją się na dwóch płaszczyznach czasowych: współcześnie oraz dwieście lat temu. Opisywane są naprzemiennie, ale w dość płynny i przejrzysty sposób, dzięki czemu czytelnik nie ma problemu ze zorientowaniem się, w których czasach akurat dzieje się akcja. Autorka wykreowała bohaterów w bardzo ciekawy sposób, ponieważ większość z nich posiada wręcz skrajnie różne cechy. Główna bohaterka jest, co prawda, nieco męcząca, ale nie wpływa to na odbiór całości. Język jakim posługuje się autorka jest dość lekki, momentami nieco archaiczny, ale rozumiem to ponieważ tego wymaga fabuła. Niektóre wydarzenia są dla mnie niezrozumiałe i żałuję, że nie poświecono im większej uwagi, bo warto byłoby poświecić im nieco więcej uwagi. Nie spotkałam się wcześniej z twórczością tej autorki, ale na na pewno sięgnę po jej kolejne dzieło.
lady_in_read - awatar lady_in_read
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Katharsis futurum

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Katharsis futurum