rozwiń zwiń

9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie

Okładka książki 9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie
Usain BoltShaun Custis Wydawnictwo: Sine Qua Non biografia, autobiografia, pamiętnik
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Usain Bolt: My Story: 9.58: Being the World's Fastest Man
Data wydania:
2013-08-14
Data 1. wyd. pol.:
2013-08-14
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379240555
Tłumacz:
Dawid Wójcik
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie



książek na półce przeczytane 1013 napisanych opinii 35

Oceny książki 9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie

Średnia ocen
6,5 / 10
88 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
224
95

Na półkach:

Fajna biografia, napisana przez samego Bolta. Dlatego jest ciekawa i zawiera wiele nieznanych mi faktów z życia Jamajczyka. Do tego dochodzą ciekawe zdjęcia i opinia innych osób o Usainie, m.in. jego nauczycielki, rodziców, brata czy trenera. Najbardziej zdziwił mnie ten fakt, że Bolt podczas Igrzysk w Pekinie odżywiał się nuggetsy'ami z McDonalda. Po skończeniu książki wiem, że jest genialnym sportowcem, ale i całkowicie normalnym człowiekiem, któremu sława nie uderzyła do głowy.

Fajna biografia, napisana przez samego Bolta. Dlatego jest ciekawa i zawiera wiele nieznanych mi faktów z życia Jamajczyka. Do tego dochodzą ciekawe zdjęcia i opinia innych osób o Usainie, m.in. jego nauczycielki, rodziców, brata czy trenera. Najbardziej zdziwił mnie ten fakt, że Bolt podczas Igrzysk w Pekinie odżywiał się nuggetsy'ami z McDonalda. Po skończeniu książki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

202 użytkowników ma tytuł 9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie na półkach głównych
  • 112
  • 88
  • 2
72 użytkowników ma tytuł 9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie na półkach dodatkowych
  • 49
  • 7
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki 9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie

Inne książki autora

Okładka książki My Story Shaun Custis, Rio Ferdinand
Ocena 0,0
My Story Shaun Custis, Rio Ferdinand

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pep Guardiola. Biografia Jaume Collel
Pep Guardiola. Biografia
Jaume Collel
Zdziwi Was być może fakt iż przeczytałam biografię trenera, byłego trenera FC Barcelony, wszak jako wyznawczyni madryckiej królewskiej wiary powinnam nienawidzić tego co katalońskie. Moja filozofia jednak nie do końca tak wygląda. Tak jak w przypadku Messiego, tak i w przypadku Guardioli, ciekawił mnie fenomen, tajemnica sukcesu. Chciałam wiedzieć więcej, dzięki temu więcej zrozumieć. Dla wielu stan poruszenia, wzruszenia, łez w oczach związanych z piłką nożną jest kosmosem i przejawem totalnego debilizmu. U mnie to normalka, przede wszystkim ta książka i chyba ta ‘recenzja” jest dla osób „czujących” piłkę. Trudno mi sobie wyobrazić, że sięgnie po nią osoba, która nie wie w jakiej lidze gra Barca, i będzie w czasie Mundialu wyczekiwała meczy FC Barcelona vs Real Madryt ;] Takim państwu(Mamo, tak Tobie też, mimo że rozpoznałaś trenera Barcelony na okładce, upraszam o nieczytanie). Guardiola jest w futbolowym świecie legendą, przyszedł do Barcelony gdy ta turlała się, nawet nie po dnie, a poniżej owych kilku metrów mułu. Duma Katalonii, zbierała się po ukłonie jaki musiała oddać Mistrzowi z Madrytu. Naprawdę byli w potrzebie. Genialna drużyna, ogromny potencjał, ale brakowało krzesiwa. Pojawił się Pep Guardiola, wychowanek Barcelony, który kilka lat wcześniej opuścił swój klub i poszedł szukać szczęścia w innych ligach. Czy je znalazł? Raczej nie! Kontuzje, upokarzająca afera w którym oskarżono go o doping. Pep jednak ma otwarty umysł. Wciąż się uczy, aby skoro los skieruje go znowu do Katalonii pokazać na co go stać. Książka Jaume Collelli to biografia Najlepszego Trenera wg. FIFA. Talent Guardioli jest bezdyskusyjny, natomiast sama książka… ciężko o niej opowiedzieć. To pokazanie drogi jaką przeszedł Pep od rodzinnego miasteczka, gdzie kopał piłkę gdzie się dało, do największych, najpiękniejszych stadionów świata. Do splendoru wielkich ludzi futbolu. Powiecie – wielkie mi rzeczy, o tym są biografie – i po części będziecie mieli rację. Autor luźno traktuje chronologię. Książka kojarzy mi się z opowieścią, snutą, na żywo, przez co momentami chaotyczną. Autor potrafi w jednej chwili rozwodzić się nad historią piłki nożnej, po to by niemalże całkowicie pominąć życie osobiste Pepa. Guardiola jest skrytym człowiekiem, który chroni swoją prywatność, jest wiec osobą o której diabelnie trudno napisać dobrą, wyczerpującą biografię. Bo skąd czerpać informację. No nie zdradza żony, ma ją jedną, dzieci ma, ale śłubne, nie dał nikomu po m… znaczy się po twarzy. Jak raz, czy dwa powiedział coś ostrzejszego w stronę Mou(czy jak to polscy komentatorzy mawiają Wielkiego MUuuu) to było gadania o tym przez kilka dni. Jaki jest Guardiola? Spokojny, wyważony, rozkochany w piłce. Sprawia wrażenie wrażliwego faceta, dla którego muzyka poważna i wieczór z książką nie są obciachem, a normalką. Fajny facet! Tacy mężczyźni jeszcze istnieją!!! I na dodatek od lipca będą trenowali klub z Monachium! Drogie Panie, proszę brać się do czytania, na wakacjach jedziemy po autograf!! Ja nieco inaczej bym napisała tę biografię, ale miałam i tak się wzruszyłam, na epilogu, który napisał Dariusz Wołowski! Świetny kawał prozy, cudownie lekkie pióro i doskonały dobór informacji!! Dla mnie ta książka była przygodą, wielu rzeczy nie wiedziałam, o wielu nie słyszałam, a były i takie które musiałam sobie żywo przypomnieć, po czym stawały mi żywo przed oczami. Wielbicielom FC Barcelony nie muszę polecać, osoby lubiące czytać o piłce, na pewno się zainteresują. A Reszta…. Nie wiecie co tracicie :P
Kasiek m - awatar Kasiek m
ocenił na 6 13 lat temu
Carles Puyol. Kapitan o sercu w kolorze blaugrana Ziemowit Ochapski
Carles Puyol. Kapitan o sercu w kolorze blaugrana
Ziemowit Ochapski
Ostatnie dwudziestolecie stoi pod znakiem wyraźnej dominacji futbolu hiszpańskiego. Dwukrotne Mistrzostwo Europy, Mistrzostwo Świata, dziewięciokrotny triumf w Lidze Mistrzów (duet Real Madryt/FC Barcelona), jedenastokrotne zwycięstwo w Pucharze UEFA (Lidze Europy), długo można by wymieniać… Nie dziwi zatem wysyp książek poświęconych piłkarzom z Hiszpanii. Do tej pory miałem okazję zapoznać się z publikacjami na temat takich gwiazd jak Iniesta, Ramos, Raul, Xavi. Jednak dopiero biografia „Tarzana”, bo tak nazywano Carlesa Puyola, spełniła moje oczekiwania. Została wydana wręcz w idealnym momencie, u schyłku kariery tego zasłużonego graczy. Ostoja reprezentacji (100 A – 3 gole) oraz FC Barcelona, dla którego fenomenalne okazały się zwłaszcza lata 2008-2010. W tym niesamowity sezon 2008/09, w którym jego drużyna zdobyła wszystkie możliwe trofea. Książka opowiada o karierze Puyola z perspektywy sezonów i ważniejszych meczów, w których brał udział. Fajnie wyglądają relacje ze spotkań, przypominające uczestników oraz kluczowe momenty. Ilość szczegółów jest momentami zbyt wielka (co może zniechęcać fanów innych drużyn niż Barca), a zważając na powtarzalność przeciwników pucharowych (Chelsea Londyn, Inter Mediolan, Manchester United, Real Madryt) czasami przydałoby się krótkie podsumowanie sezonu. Przydałoby się też nieco więcej światła w tekście. Dobrze, że publikacja nie pomija ludzkiej strony zawodnika, problemów z kontuzjami. Co ciekawe, mimo niezwykłych sukcesów, Carles Puyol nie był bohaterem skandalów obyczajowych, nie stał się postacią z kolorowej okładki. Raczej jest przykładem ciężkiej pracy, zaangażowania oraz przywiązania do barw klubowych – nigdy nie zamienił koszulki blaugrana na inną. To rzadkie w obecnym świecie pieniądza, gdy zawodnicy podążają za coraz większymi apanażami. 7,5/10
Kedar - awatar Kedar
ocenił na 7 4 lata temu
Running. Autobiografia mistrza snookera Ronnie O'Sullivan
Running. Autobiografia mistrza snookera
Ronnie O'Sullivan Simon Hattenstone
Ronnie ,,Osa” O’Sullivan, legenda snookera, dziedzictwa i kultury sportu w ogóle. Jeden z największych snookerzystów w dziejach, mistrz dziedziny, która mimo iż uważana często za zbyt bierną, od blisko dekady staje się w naszych polskich, rodzimych stronach, coraz popularniejsza. Kto chociaż raz oglądał cokolwiek na kanałach telewizyjnych takich jak: Eurosport bądź Eurosport 2, czy zagranicą słynne na Wyspach Brytyjskich, Sky, i ma do czynienia z tymi programami, które te stacje realizują, ten na pewno wie o czym mowa. Transmitowane na jej ,,obszarze” snookerowe rozgrywki (ostatnimi czasy bardzo, ale to bardzo często), na pewno zwróciły uwagę niejednego entuzjasty sportu. Bo jest to królewska, iście dostojna dyscyplina, okraszona wykwintną grą, która jakby nie patrzeć, mimo iż jest pochodną billarda, z billardem nie ma nic wspólnego. A powiedzieć, że wygląda na zbyt dziwną i specyficzną, to zdecydowanie za mało. Historie pewnych snookerzystów, tuz tych rozgrywek - a o jednym z nich w dalszej części deliberacji będzie mowa - ich niezwykłe osobowości, doświadczenia, rozpoznawalność, wszystko to prosto i wyraźnie mówi nam, że warto odłożyć niektóre klasyczne dyscypliny, choć na chwilę, i zainteresować się właśnie Snookerem. I pierwsze, co się rzuca w oczy, gdy pierwszy raz włączymy dowolny snookerowy pojedynek, to sama jego fizyczność: niezwykłe jest to, że panowie i panie ubrani są w eleganckie stroje wyjściowe, stojąc przy specjalnym stole, czy jakkolwiek się przy nim poruszając, uderzając na przemian w trybie meczowego pojedynku specjalnym kijem w bile, które mają wpaść do sześciu otworów w odpowiedniej regulaminowej kolejności. Snookerowy stół ma odpowiednie wymiary, a gra dość skomplikowane reguły; sami zawodnicy nie mają łatwo: mogą oni wykonywać czynności dostosowane do regulaminu gry. Sama mechanika relacji w tej rozgrywce, na linii zawodnik-kij-bila: sposób wyprowadzania kija, kąty uderzenia, rodzaje uderzeń etc., to już czysta bajka; piszę o tym z punktu widzenia widza, a nie profesjonalisty (komentatora, dziennikarza, czy byłego zawodnika) – kogoś, kto spędził wiele godzin przed ekranem telewizora, śledząc wydarzenia z któregoś z kanałów Eurosportu, oglądając niejedno zmaganie danej dwójki graczy, i wiele się w ten sposób o Snookerze dowiadując. Dlatego też, to krótkie ,,smagnięcie” treścią wielu informacji o tej dziedzinie wykwintnego i dystyngowanego sportu, stanowi jedynie część małego wstępu – a właściwie to drobną wzmiankę do wstępu – tego czym, dlaczego i jak jest ,,Snooker”. ,,Osa”, w zgodnej opinii wielu fachowców, to jeden z najbardziej utalentowanych Snookerzystów w historii tej dyscypliny. Zawodowcem został w wieku 16 lat, a rok później, cóż, jak na taki geniusz przystało: Ronald Antonio O’Sullivan wygrywa swój pierwszy profesjonalny turniej snookerowy. Umysł zainteresowanego Snookerem laika staje w płomieniach, wręcz pęcznieje z niedowierzania, gdy wpatruje się w tablicę osiągnięć Ronniego: sześciokrotny mistrz świata, autor najszybszego maksymalnego brejka (wbite 147 punktów z najwyższego rozstawienia), którego zaliczył w 5 minut i 20 sekund! Poza tym to rzeźnik w zaliczeniach tego rodzaju brejków tudzież wbić: ma on ich na koncie 15. Naprawdę to dopiero początek jego osiągnięć, nie wspominając o tytułach rankingowych, które ,,wpadły" na jego konto: wygranych turniejach, w których większość odznaczała się określonym prestiżem i wagą – Ronnie ma na koncie 37 takowych wiktorii, co jest astronomicznym wynikiem w historii zawodniczych osiągnięć tej dyscypliny. O'Sullivan to swego rodzaju indywiduum. Z perspektywy nieznającego go fana Snookera, widzącego jego całego jedynie wśród telewizyjnych kamer podczas transmisji zmagań na Eurosporcie, czy innej stacji sportowej, ,,Osa” wygląda na człowieka skromnego, na swój sposób skoncentrowanego, poświęcającego się swej snookerowej pasji całym sercem; niekiedy przejawia on cechy showmana, a nie raz introwertyka skupionego tylko na grze przy stole. Obserwując zmagania ,,Osy” podczas niejednego spotkania (ranga meczu nie ma znaczenia), przypatrując się mowie jego ciała, nie sposób nie wspomnieć o tym, że Ronnie grą niewerbalną, specyficznymi oznakami i przyruchami rąk, barków, twarzy etc., zdarza się zdradza oznaki znudzenia tudzież rozgoryczenia snookerowym spotkaniem – tak, jakby miejscami był gdzie indziej, jakby to, co dzieje się na stole obecnie i wokół niego nie miało już żadnego znaczenia: bez spolaryzowania swoich umiejętności tu i teraz, tak aby pokazać się z jak najlepszej strony i wygrać dany mecz. Bo przecież snooker to jego życie, czyż nie? I tu natrafiamy na pewien problem: złożoność ,,niematerialnego Ja” O’Sullivana. Tego typu cechy przejawiające to, jak złożoną osobą Ronnie jest, są wskazówką do tego, że jest to obsesyjny perfekcjonista mający swoje wady – bo przecież nikt nie jest nieomylny, ani idealny jak wzór olimpijskiego bóstwa. Dlatego też, same gesty, mowa ciała Ronniego, ta niedająca się zapomnieć aparycja jego osoby: obgryzanie paznokcie i wargi, tiki na twarzy, i wiele, wiele innych oznak ,,rozstrojenia” koncentracji i skupienia podczas meczów (o czym wspominałem nieco wyżej), którą trzeba mieć – wszystko to, co zaobserwowałem podczas godzin śledzenia meczów z jego udziałem, nakłoniło mnie do bliższego poznania tego sportowca. Tak naprawdę, dowiedzieć się o Ronniem można tyle ile pozwolą na to media: telewizja, internet, wywiady udzielane prasie etc. O dorwaniu co nieco faktów zakulisowego życia angielskiej gwiazdy snookera, raczej należy zapomnieć, zwłaszcza jeśli polegamy tylko i wyłącznie na łatwych telewizyjno-internetowych informacjach. Co innego w tym względzie stanowi autobiografia w formie książki, spisana przez O’Sullivana we współpracą z Simonem Hattenstone’em, ze skromnym podtytułem "Running", którą to niniejszym omawiam i recenzuję. I bez żadnych wylewności, cukierkowania i przejaskrawiania tematu, dodam przede wszystkim: nie ma to jak prawdziwe, szczere słowa – jeśli rzeczywiście taki jest dany sportowiec, czy osoba publiczna, pisząca o sobie w dziele biograficznym – wydane nie w celu zarobkowym, ale w celu ukazania historii bez ogródek, z całego bardziej przekichanego, cierpkiego lub nie swojego życia, życia profesjonalisty sportu, która to ma dotrzeć do wszystkich ty u których oglądanie zawodnika w zmaganiach swojej rozgrywki sportowej to za mało. Autobiografia to najbardziej intymne poznanie, zbliżenie do sportowca, którego podziwiamy – jeśli nie możemy ścisnąć temu komuś ręki, zamienić z nim kilka słów, pobyć z nią/nim choćby jeden wieczór. Tego typu publikacją jest książka, nad której specyfiką postanowiłem ,,się pochylić”, pisząc małe recenzenckie ,,co nieco” w tym względzie. W Polsce "Autobiografia mistrza snookera" została wydana za pośrednictwem firmy SQN. Omawiać w niniejszej deliberacji wszystkiego o tej pozycja nie można: ani o każdej drobnej zasłudze O’Sullivana w tej grze, ani o jego wszystkich prywatnych demonach narkotykowo-alkoholowo-rodzinnych go gnębiących, ani o tym, od deski do deski: czym jest sam Snooker. Pierwsze istotne coś, co pozycja ta wykłada nam dlaczego ,,Osa” jest po prostu geniuszem, i tym bardziej należy go z perspektywy tej najsłynniejszej królewskiej modyfikacji billarda doceniać, to to, jak rozbudowaną i skomplikowaną ma on osobowość, ile elementów z jego życia złożyło się na to, że został snookerzystą klasy światowej, ba!, galaktycznej – w końcu 6 tytułów mistrza świata w tej introwertycznej i trudnej dyscyplinie sportu same się nie zdobędą, czyż nie? ,,Osa" to człowiek odważny, nie żyjący w cieniu własnych lęków, lecz przezwyciężający własne słabości: Ronnie, gdy był całkowicie dorosły, na pewnym etapie swojej kariery sportowej nie bał się sięgnąć po pomoc psychologa, Steve’a Petersa, który, jak sam Ronnie przyznaje, uratował jego miłość do snookera, a także szacunek do samego siebie, tak, że mógł połączyć tą pasję, jak i swój zawód, z powinnościami rodzinnymi (Ronnie Jr. był dla niego oczkiem w głowie; rozpad małżeństwa, tyrady sądowe, alimenty, ojciec za kratkami, który trafił tam za głupi błąd, do którego nie mógł przyznać się przed własnym synem, genialnym snookerzystą ,,Osą” O’Sullivanem, i wiele, wiele innych). I za to, za wiele innych zasług, cech, naturalności - w 2012 roku postanowił pracować jak wolontariusz w wiejskim gospodarstwie w Hainault; miał to być odpoczynek po zdobytym tytule Mistrza Świata, jak i dobry czas na refleksję i poukładanie sobie tego i owego w głowie - powinien należeć się szacunek angielskiemu zawodnikowi snookera. Nie zapominajmy o jednym: to ktoś do szaleństwa zakochany w bieganiu, zakochany w sportowej rutynie, pokazujący, że atleta – nieważne jaką dziedzinę by prezentował – jest ulepiony z tej samej gliny co ,,zwykły śmiertelnik”. Że sportowiec (tym bardziej Snookerzysta) swą kategorią zmagań sportowych, które uprawia, i które podziwia świat tak samo kocha, jak i nienawidzi. Sullivan nie zatyka sobie ust, nie siedzi skulony pod stołem. Nie boi się mówić, że snooker wyniszcza psychicznie, że tłumi emocje i nie pozwala na większą interakcję między zawodnikami; że z zamkniętą na cztery spusty jadaczką przy potężnym stole, o napiętym równo rozłożonym suknie, snookerzyści, potrafią tak godzinami trwać, grać, snuć się jak zombie i nie wypowiedzieć żadnego słowa. W swej autobiografii ,,Osa" zachowuje się naturalnie; to, jak opisał siebie, sprawia, że staje się on jednym z moich sportowych idoli, za którego determinacją będę starał się podążać w mym sportowym życiu. Zawodnik pokazuje, że nie boi się przeciętności; nie obawia się sławy, ani jej braku. Kocha bieganie – to ten sport, samo zerwanie z nałogiem, pogodzenie się jako tako z żoną, również pomoc psychoterapeuty, wzorowanie się na sportowych idolach, jak Haile Gebrselassie, Tiger Woods, Roger Federer, Ray Reardon (który nauczył ,,Osę” wydobycia z kunsztu technicznego snookera wszystkiego, co się da, w tym stabilizacji gry, nowych psychologicznych umiejętności i intuicji – w końcu przewidywanie ruchów przeciwnika w Snookerze jest nader ważne) sprawiły, że Ronnie jest tym kim jest obecnie, że dotrwał do sześciu tytułów mistrzowskich, że właśnie nie zważa na nic, mknie przed siebie, kochając życie i wciąż biegając, zmierzając tym samym po kolejne siódme trofeum Mistrza Świata w Snookerze.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 10 4 lata temu
Ronaldo. Obsesja doskonałości Luca Caioli
Ronaldo. Obsesja doskonałości
Luca Caioli
Piłka nożna jest bodaj najpopularniejszym i najbardziej znanym sportem na świecie. To ten rodzaj zmagań drużynowych i zespołowych w sporcie, po części również osobniczych, i ten rodzaj wysiłku fizycznego, które mają prawo być wszędzie. A dlaczego? Dzieje się to od wielu, wielu lat, głównie za sprawą bezbrzeżnej, wszechobecnej kultury masowej: szybkiemu rozwojowi mass mediów, łatwemu i stosunkowo taniemu dostępowi do internetu, także za pośrednictwem iście prężnego, globalnego rozwoju gospodarczego. Nie ma to tamto, piłka nożna ,,wciśnie się” po prostu wszędzie. Czy to dzieciak z brazylijskich faweli, czy chłopak z blokowiska z warszawskiej Pragi, czy mieszkańcy wysoko położonego nepalskiego Katmandu, a także dzieci z afrykańskich wiosek kopiące stary, zużyty bukłak na wodę, zmieniony na piłkę, napompowany i owinięty taśmą, jako pamiątka po starym misjonarzu, który pierwszą piłkę i wiadomość o tym sporcie przyniósł do wioski kilka pokoleń temu. Nie ma znaczenia kto, kiedy, gdzie i czym tak naprawdę gra w piłkę nożną. Najważniejsze, aby wybrać i zaznaczyć pole gry, ustawić obszar prowizorycznych bramek, znaleźć zawodników do gry, no i piłkę, którą ludzie potrafią stworzyć prawie że z niczego: zlepić z kuli zwiniętej taśmy, garści śmieci etc. Na koniec zostaje tylko ustalić rozsądne zasady gry dla obu drużyn, a potem zacząć grać. Sprawa załatwiona, czyż nie? Duch rywalizacji w serca graczy od razu zostaje wtłoczony, nabierając odpowiedniego rytmu, tętna i smaku.Jak widać piłka nożna potrafi rodzić przyjaźnie, rozwiązywać spory, a także być zwykłą aktywnością, która da organizmowi nieco adrenaliny, przyjemnie zmęczy i poprawi nastrój. Tak właśnie wygląda ta istotna, jednak drugorzędna i można rzec ,,fanowska”, od ,,kuchni kibica” postać jednej z najbardziej poważanych, mających multum wielbicieli i chyba największą ilość amatorów ją uprawiających na świecie, dziedziny zmagań sportowych. Dyscypliny, która ma w sobie element sympatii, towarzystwa, która – i nietrudno to stwierdzić - utkwiła w pamięci jej sympatyków, nie inaczej, miłośników piłki nożnej na całe pokolenia w przód. Jednak popularny football to z perspektywy profesjonalnego sportowca ciężka, wyczerpująca fizycznie praca, także element światowego dziedzictwa sportu zawodowego. To jedna z tych odmian sportu drużynowego, która na pierwszą myśl każdej osoby, która słyszy o piłce nożnej przychodzi określenie ,,profesjonalny, zawodowy sport”. Owszem piłkarze nożni w najlepszych, głównie ulokowanych w Europie, Ligach świata zarabiają naprawdę olbrzymie pieniądze. Są to miliony, często wśród najlepszych piłkarzy o niebotycznym poziomie umiejętności i doświadczenia nawet dziesiątki milionów złotych dolarów czy euro rocznie; dodajmy do tego kontrakty z producentami z branży przemysłu sportowego, a wystarczy rok gry takiego zawodnika, aby ,,ustawić” siebie i z dwa pokolenia swojej rodziny w przód, na całe życie. Pieniądze pieniędzmi, jednak aby osiągnąć tą odpowiednią wysokość kontraktu sportowego, aby grać w od średnich do najlepszych i najbardziej poważanych klubach piłkarskich, trzeba nie tylko próbować to osiągnąć, ale to zrobić: wyjść poza granice fizycznych i mentalnych możliwości organizmu. Osobiście spotkałem się z niezbyt przychylną opinią, że nie ma znaczenia, jak dobry i na jakim poziomie jest piłkarz, oraz w jakim gra zespole i w jak zaawansowanej lidze piłkarskiej, bo nie ma to tamto i tak się ,,nie namęczy, bo trochę pobiega po boisku, trochę przejdzie”, i na tym jego rola się kończy... A tłum ludzi, jemu i jego drużynie, wciąż ,,bezsensownie” kibicuje, chodząc na mecze i wydając na te zachcianki niemałe pieniądze. Nie chcę wejść w zbytnią krytykę takiego punktu widzenia, ani z drugiej strony go bronić. Najlepiej jest postawić się na miejscu człowieka, który musi sprostać wymaganiom kolegów z drużyny, kibiców na stadionie i przed telewizorami, wymaganiom trenera, sponsorów i rodziny. Dla profesjonalnego piłkarza każdy mecz to nie tylko wysiłek fizyczny, do którego przecież jest przygotowywany, pasja i coś, co buduje wewnętrznie jego samego. To również zawodowy obowiązek i masa presji atakującej zawodnika z każdej strony. Bo przecież każdy coś od ciebie chce, ale sam niewiele daje lub nie wie, jak wygląda sytuacja, której ty, profesjonalny zawodowy sportowiec, musisz sprostać. Dlatego choćby i taki oto reprezentant sportu: czy to piłkarz nożny, koszykarz, piłkarz ręczny, golfista – zarabiał miliony milionów, a dom miał niczym pałac ze złota, nosił przy tym najdroższe i najmodniejsze ubrania, i tak będę miał do takiej osoby olbrzymi, nie mający skali porównania, wręcz bezcenny, szacunek; przecież takiego majątku, statusu celebryty i gwiazdy sportu, nie osiąga się, nie robiąc nic. Żaden sponsor, żadna nie wiadomo jak ,,bogata” drużyna (obecnie najlepsze teamy piłkarskie, koszykarskie, czy z innych dyscyplin sportowych funkcjonują jak wielomilionowe, niekiedy miliardowe korporacje), ,,nie rozdaje” milionów w danej walucie od niechcenia i za darmo. Jak to w życiu bywa ,,coś za coś”; sport to talent, ciężka praca i żelazna psychika, a przyjemności muszą poczekać, przyjdą wraz z rezultatami. Pomyślmy, zastanówmy się, potem dopiero wyrażajmy swoje zdanie. Bo tak naprawdę być powinno, nie tylko w sporcie, ale i w życiu. Zawiść, zazdrość i pycha, najszybciej potrafią zniszczyć , psychicznie rozczłonkować stałość człowieka. Cały mój powyższy wywód nie jest bez znaczenia, stanowi część recenzji tudzież przedłużonej opinii odnośnie pewnej dość znanej, w niektórych kręgach uważanej za nieco o kontrowersyjnej linii charakteru, osobistości świata sportu, jednej z żywych legend, prawdziwych bogów sportu zstępujących z niebios i żyjących pośród zwykłych śmiertelników. Mistrzem rzemiosła sportu w dziedzinie piłki nożnej, o którym mowa - perfekcjonistą w najczystszej postaci, który przez swoją ciężką pracą sięga dużo dalej, poza krawędź marzeń, jest Cristiano Ronaldo, obecnie reprezentant Juventusu Turyn, kiedyś piłkarz Manchesteru United, niedawno wielki gracz Realu Madryt. O Ronaldo, w swej publikacji dość dokładnie, z uwzględnieniem drogi życiowej piłkarza, także sportowej – od przeciętniaka do mistrza w swej dziedzinie opowiada nam Luca Caioli. W biografii z elementami wstawki dziennikarskiego reportażu, Caioli uwypuklił nam cały ocean informacji potrzebnych miłośnikom ikonicznych postaci sportu i fanom piłki nożnej, o Cristiano, portugalskim magiku piłki. Informacji, które powinniśmy znać, aby móc dopiero wyrazić swoje przekonania i jak najbardziej obiektywne zdanie o jego osobie. Mimo iż ów autor, dziennikarz sportowy z doświadczeniem, na łamach niniejszej publikacji zdaje się nie przejawiać oznak bycia wybitnym pisarzem, płynnie, składnie i wyraziście przekazującym treść swej pracy – bo trochę tej szarpaniny językowej było, i nie jest to wina tłumaczenia i korekcji polskiego wydawcy – to jednak "Obsesja doskonałości" okazała się tą jedną z najlepszych biografii tudzież opracowań do 2012-13 roku (w szczególności od nowego millenium aż do daty wydania dzieła Caioli), jakie się ukazały, na temat życia sportowego i prywatnego danego zawodowego, znanego na płaszczyźnie dziedziny sportu, mediów i popkultury w ogóle, sportowca, obalając nieco z tych informacji, z drugiej strony wiele spośród nich potwierdzając. Da się zaakceptować, zrozumieć to, że Caioli nie jest jakimś dziennikarskim celebrytą czy Bogiem, że nie miał on dostępu do wszystkich, tych ,,naj” z najbardziej tajemniczych materiałów, opisów, wywiadów: tych zza kulis wśród kulis kariery piłkarskiej Ronaldo, także tych z dziejów jego życia: od małego do etapu zakończenia prac nad biografią ,,CR7’’. Mimo to "Obsesji doskonałości" czegoś brakowało, np. wytłuszczenia podejścia Ronaldo do samego fizycznego aspektu treningu, analizy fizjologii Cristiano: parametrów pojemności płuc czy pracy serca wraz z konfrontowaniem tego w stosunku do innych sportowców z multum dyscyplin sportowych. Jednak ta opinia wynika być może z tego, iż od 2012 roku - data wydania książki w Polsce - do chwili obecnej Anno Domini 2020, Portugalczyk, co zaskakujące, dopiero odniósł te największe sukcesy w swej karierze piłkarza: zdobędzie jeszcze 4 razy Złotą Piłkę, również 4-krotnie wraz z Realem Madryt wygra Ligę Mistrzów, w tym trzy razy z rzędu w obszarze czasowym 2016-2018, również zdobędzie mistrzostwo Europy z Portugalią. Patrzenie przez tego rodzaju wszechpotężny, obrodzony niczym nieskończonym pasmem sukcesów, punkt widzenia dokonań sportowych ,,CR7", na to jak Luca Caioli stworzył i obudował w treść swoją książkę, zabiera publikacji trochę z jej stylu, z tej pisanej jej ,,doskonałości”. Niniejsza biografia Cristiano Ronaldo, to solidny wykład o jego mentalności, życiu prywatnym i sportowym, przywarach i zaletach, jako jednego z najlepszych sportowców w dziejach cywilizacji i kultury sportu, w tym jej zawodowego oblicza. Będąc wyczynowym sportowcem, ale nie profesjonalnym – nie pobierającym za to pieniędzy – przykładając się do swej pasji długodystansowego biegania i pływania z niewielkimi sukcesami na polu krajowym, tak że pasja ta przekłada się u mnie do formy zaangażowania w ciężką fizyczną pracę, po wchłonięciu publikacji Caioli, opisującej to kim jest, jaki jest i dlaczego jest Cristiano Ronaldo, zaczynam wyrażać do portugalskiego gwiazdy footballu jeszcze większy szacunek niż było to przedtem, mimo iż "Obsesja doskonałości" nie ukazała ostatnich 7 lat zawodowego i prywatnego życia piłkarza. Ronaldo, jak on sam, nie patyczkuje się pośród innych sportowców i mediów, otwarcie mówiąc, iż ,,zawsze trzeba wyznaczać sobie cel (…)Akceptuję niewielkie zniżki formy, ale nie spadki”. Tak, Cristiano jest multi-obsesyjnym perfekcjonistą, wręcz przesadnym, ale w tym tkwi jego naturalność i geniusz przekładające się na mistrzowski poziom osiągnięty w sporcie. Jego zachowanie i mentalność, o których sam wspomina ukształtowały jego fizjologię, stosunek do sportu, jako do sportu - bo pieniądze pójdą na drugi plan - a także do stylu, techniki i specyficznego stosunku do własnego ciała. Gdyby nie ,,obsesje doskonałości’’, których listę otwierała fiksacja na punkcie perfekcyjnego utrzymywania kondycji fizycznej i masy mięśniowej, a kończyło nazwisko Leo Messiego, które na zawsze utkwi mu w głowie, Ronaldo by nie istniał; sam Cristiano zresztą twierdził, że gdyby nie to kim jest wewnętrznie, co doprowadziło go do stania na czele piłkarskiego świata, byłby jakimś pracownikiem fizycznym, nauczycielem w-fu, a może lekarzem. Dziennikarsko-reportażowo-sportowe dzieło Caioli, to wspaniała historia skromnego portugalskiego chłopaka, urodzonego 5 lutego 1985 roku w Funchal. Człowieka, który jako sportowiec nigdy nie zapomniał o rodzinie, znajomych, potrzebujących, który zawsze potrafi docenić innych atletów, i który jako przepełniony miłością do footballu młodziak potrafił grać na prowizorycznej piłce skleconej ze zwiniętych skarpetek, gdy sytuacja materialna czy inne okoliczności nie pozwalały na nic więcej.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 8 5 lat temu

Cytaty z książki 9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki 9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie


Video

Video