Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku

Okładka książki Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku autora Anna Romaniuk, 9788306032888
Okładka książki Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku
Anna Romaniuk Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy biografia, autobiografia, pamiętnik
568 str. 9 godz. 28 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
568
Czas czytania
9 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788306032888
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku

Średnia ocen
6,9 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku

Sortuj:
avatar
2090
411

Na półkach: , ,

Rozwlekła, pełna szczegółów i powtórzeń pozycja skierowana jest zapewne do wielbicieli Grochowiaka, niekoniecznie zaś dla takich jak ja zwykłych podglądaczy życia.

Autorka nagromadziła w "Duszy czyśćcowej" mnóstwo wspomnień osób bliższych i dalszych poecie, przedruków z prasy na temat Grochowiaka, listów i wierszy. Z największym zainteresowaniem czytałam relacje kobiet związanych z pisarzem oraz jego przyjaciół. Ważne są także opinie dotyczące tła politycznego i różnych animozji światka literackiego.

Sama pozycja z pewnością jest wyczerpująca, jednak jej kompozycja wydaje mi się nieprzemyślana ( a jeśli przemyślana, to dla mnie nieatrakcyjna).
I jeszcze jedna zabawna sprawa: taka kobyła (ponad 500 stron) z indeksem osób, kalendarium życia, co się zresztą chwali, a więc skierowana do osób nieprzypadkowych jak mniemam, a przypisy informują o tym, kim był Herbert, Miłosz czy Iwaszkiewicz. Dziwne.

Przegadana ta "Dusza", a może zagadana? Na szczęście poezja się broni, tak jak i wrażliwość niektórych z przywołanych osób.

Cóż, to nie Siedlecka...

Szósta gwiazdka za staranność edytorską i fotografie.

Rozwlekła, pełna szczegółów i powtórzeń pozycja skierowana jest zapewne do wielbicieli Grochowiaka, niekoniecznie zaś dla takich jak ja zwykłych podglądaczy życia.

Autorka nagromadziła w "Duszy czyśćcowej" mnóstwo wspomnień osób bliższych i dalszych poecie, przedruków z prasy na temat Grochowiaka, listów i wierszy. Z największym zainteresowaniem czytałam relacje kobiet...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku na półkach głównych
  • 21
  • 18
  • 3
15 użytkowników ma tytuł Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku na półkach dodatkowych
  • 9
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Anna Romaniuk
Anna Romaniuk
Historyczka literatury, edytorka, krytyczka literacka. Od 2013 roku kierowniczka Zakładu Rękopisów Biblioteki Narodowej. Członkini jury Nagrody Literackiej m. st. Warszawy. Autorka książki Drobina białka. Motywy roślinne i zwierzęce w liryce Haliny Poświatowskiej. Opracowała tomy: Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku (2010),Obecność. Wspomnienia o Czesławie Miłoszu (2012) oraz Wierność. Wspomnienia o Zbigniewie Herbercie (2014). Przygotowała także do wydania tom korespondencji Tadeusza Różewicza i Henryka Voglera (2018) oraz była współedytorką zbioru korespondencji Jarosława Iwaszkiewicza Listy do córek (2010). Publikowała m.in. na łamach „Nowych Książek”, „Zeszytów Literackich”, „Twórczości”, „Kwartalnika Artystycznego”, „Odry”, „Dekady Literackiej”, „Studium”, „Tygodnika Powszechnego”, „Czasu Kultury”. Stypendystka ministra kultury i dziedzictwa narodowego, ministra nauki i szkolnictwa wyższego, Funduszu Promocji Twórczości oraz Urzędu Miasta st. Warszawy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jakiegoż to gościa mieliśmy : o Annie Świrszczyńskiej Czesław Miłosz
Jakiegoż to gościa mieliśmy : o Annie Świrszczyńskiej
Czesław Miłosz
Dlaczego Świrszczyńska? Odpowiada Miłosz: "Należała do mojego pokolenia, została też przez to pokolenie dobrze przyjęta. Odtąd była dla mnie znaczącym nazwiskiem i wiele się po niej spodziewałem. Teraz uważam, że nas nie zawiodła, i piszę o niej aby miejsce jej należne w dziejach polskiej poezji" I chyba Miłoszowi się udało. W moim przypadku skutecznie przywrócił pamięć o ...poetce. Niby słyszałem o niej, znałem kilka jej wierszy (nawet na pamięć),ale myślałem: Jedna z wielu młodych, ambitnych, które chciały "przelać na papier swoje łzy niewieście". A dzięki Miłoszowi i jego esejowi zobaczyłem wielką polską poetkę. Nie poetkę feministkę - chociaż trochę feminizowała. Nie poetkę patriotkę zawodzącą po stracie zębów w czasie jakiejś bardzo ważnej bitwy "Wybili Panie, wybili". Dzięki Miłoszowi poznałem Annę Świrszczyńska jako poetkę wojny, ale nie jest jej poezja zapisem bohaterstwa, bardziej jest opisem tragizmu wojny. Właściwie nie znam niczego podobnego, nie tylko w polskiej literaturze. Chodzi mi szczególnie o tom "Budowałam barykadę", gdzie poprzez wiersze dała świadectwo swojej obecności w walczącej Warszawie. A uczestniczyła w nim jako sanitariuszka i w pewnym momencie jej wiersze przybierają postać traktatu o umieraniu. Oczywiście poezja Świrszczyńskiej to nie tylko wiersze o powstaniu - i daje temu świadectwo Miłosz - ale dla mnie Świrszczyńska przede wszystkim budowała barykadę, chociaż również prowadziła "Bardzo smutne rozmowy nocą", bo dzięki temu wierszowi poznałem Świrszczyńską wcześniej, a to już nie jest zasługa Miłosza.
werblista - awatar werblista
oceniła na71 rok temu
Ręka Flauberta Renata Lis
Ręka Flauberta
Renata Lis
To fantastycznie erudycyjny, a zarazem bardzo autorski - by nie powiedzieć: intymny, jak przystało na esej - obraz życia i twórczości autora "Pani Bovary”. Zostałem zwłaszcza wręcz uwiedziony szerokim kontekstem kulturowym, prezentowanym przez Autorkę. A nie stroni ona także od komentarzy czy wręcz domysłów psychologiczno-społecznych co do swego bohatera. Ba, sięga także po - jakże to francuskie - szczegóły z jego życia seksualnego. Jest tam miejsce i na relację z innym mężczyzną, i ze słynną a toksyczną Lousie Colet, i z egipską kurtyzaną, i chyba z najważniejszą: angielską guwernantką jego siostrzenicy (która wprawdzie przetłumaczyła „Pani Bovary” na angielski, ale książka ta ukazała się na wyspach w przekładzie… córki Karola Marksa!) . Mimo że nigdy się nie ożenił, kobiety były dla niego ważne i to nie tylko jako obiekty seksualne, choć ten wymiar był dlań hmmm… nie bez znaczenia… Ale najbardziej rzuca się w oczy to, co było istotą i twórczości Flauberta, i jego samego czyli nienawiść do mieszczaństwa – a zatem do większości Francuzów. Nie znosił ich postawy rozumianej jako brak ideałów, ciasnota umysłowa, wąskie horyzonty i jeszcze węższe zainteresowania, przyziemność egzystencji, a zarazem łzawy sentymentalizm, pretensjonalność, małostkowość. Nie przypadkiem wiele tych cech przypisał najgłośniejszej postaci literackiej, jaką powołał do życia. A potem do śmierci. Za tę niechęć odpłacono mu pięknym za nadobne. W relacji z pogrzebu Flauberta Zola dziwi się, że w pogrzebie w Rouen nie uczestniczyli w zasadzie mieszkańcy miasta, a przecież chowano największego jego obywatela. A to taka właśnie była zemsta tychże mieszczan, których nb. bardziej interesowała paryska socjeta przybyła na pogrzeb niż zmarły pisarz…. A za życia mieszczaństwo, w postaci państwa francuskiego, wymierzyło mu konkretny cios – został oskarżony o obrazę moralności w „Pani Bovary”. Prok. Pinard przed sadem zwracał uwagę zwłaszcza na to, że „Emmy nikt nie potępia” (a jak podkreśla Autorka, nikt też przecież jej nie współczuje….). Ostatecznie sąd uniewinnił pisarza, którego proces dał książce tylko reklamę. Jednocześnie jednak Renata Lis przypomina, że pół roku potem prok. Pinard doprowadził do skazania Charlesa Baudelaire’a za „Kwiaty Zła”- przy poecie wyklętym Flaubert był wręcz wzorowym obywatelem. Niezwykle ciekawy jest także wątek spotkania Wschodu i Zachodu w kontekście przyjaźni Flauberta z Turgieniewem (a Autorka specjalizuje się w kulturze rosyjskiej - polecam także jej rzecz o nobliście Iwanie Buninie pt. „W lodach Prowansji”). „Ręka Flauberta” to lektura dająca, oprócz wiedzy o Pisarzu i jego współczesnych, olbrzymią satysfakcję. Wielka to zasługa Autorki, której eseistykę od dawna śledzę ze wzrastającą przyjemnością.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na84 lata temu
Paul Celan. Tam, za kasztanami, jest świat. Biografia Anna Arno
Paul Celan. Tam, za kasztanami, jest świat. Biografia
Anna Arno
„Na początku lat sześćdziesiątych Celan nieraz narzekał na „twarde” paryskie bruki, a „nieludzkie” miasto nad Sekwaną przeciwstawiał rodzinnym Czerniowcom. Taka wyspiarska egzystencja do pewnego stopnia była jego wyborem. Pozostał wierny niemczyźnie. W elitarnych kręgach był znany jako „niemiecki poeta”. Swoje wiersze uważał za prawie nieprzetłumaczalne i nie zabiegał o przekłady. Kiedy zaś wydawcy składali mu takie propozycje, często hamował ich zapędy i zrywał kontrakty” (s. 382.) Anna Arno, Paul Celan. Tam, za kasztanami, jest świat. Biografia. Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2021. „Tam, za kasztanami, jest świat” – fraza, która znalazła miejsce w tytule biografii, pochodzi z wiersza Druben (Tam). Przy Wassikogasse stał dom rodzinny poety i rosły kasztanowce. Poeta wybierze świat, ale wrażliwość na urodę natury odnajdzie każdy Czytelnik wierszy Celana. Anna Arno w Podziękowaniach wyjawia powód powstania książki, a było nim spotkanie z Ancą Bratu – Minott, profesor historii sztuki, która podarowała jej w Paryżu tom korespondencji Paula Celana z Ilaną Shumeli. Jak napisze: „Z pamięcią o niej zaczęłam pracę nad tą książką”. Książkę zdążył przeczytać A. Zagajewski, nanosząc własne uwagi, a tekst dedykowany jest synom autorki, Adamowi i Piotrowi, którzy urodzili się kilka godzin po postawieniu ostatniej kropki. W bardzo obszernej biografii (starannie udokumentowanej i zilustrowanej) wielkiego poety Paula Celana Anna Arno- pisarka i tłumaczka, historyk sztuki kreśli wizerunek wyjątkowego twórcy związanego z wieloma miejscami na świecie, m. in.: • Czerniowcami – miejscem urodzenia w 1920 r. jako Paul Antschel, nie jest tam pochowany, utopił się w Sekwanie, a spoczywa na cmentarzu w Thiais na obrzeżach Paryża (na tym samym cmentarzu pochowany został w 1939 r, Joseph Roth); • Bukaresztem (w drodze na Zachód) nazywanym „Paryżem Wschodu” - był lektorem w Wyd. Cartea Rusa (Rosyjska Książka) poprawiał przekłady rosyjskiej literatury na rumuński; jak napisze autorka: „prowadził życie nocne: wieczorami pisał wiersze, ale też spotykał się z przyjaciółmi, flirtował (…) . rzucał się z jednego związku w drugi…”. (s.109) • Wiedniem - spędził tam 6 miesięcy, Austria była jedynym krajem niemieckojęzycznym, w którym mieszkał Celan. • Paryżem, doznał tam samotności, samotności poety, nie znajdując czytelników i słuchaczy; latem 1955r. ostatecznie otrzymał obywatelstwo francuskie. Biografii Celana autorstwa A. Arno towarzyszy od pierwszych stron "Fuga śmierci” w przekł. Julii Juraś rozpoczynająca się od słów: „Czarne niebo świtu pijemy cię w mroku pijemy w południe o brzasku pijemy cię nocą, pijemy, pijemy…” Czytelnik z pewnością znajdzie uzasadnienie tego stanu rzeczy. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Schulz pod kluczem Wiesław Budzyński
Schulz pod kluczem
Wiesław Budzyński
Odkąd prowadzę bloga sporo czytałam o przynajmniej tych dwu sztandarowych książkach Bruno Schulza, jakimi są : "Sklepy cynamonowe" i "Sanatorium pod klepsydrą", ale ich Autor nadal był mi zupełnie nie znany/ do liceum chodziłam w latach 60-tych, nie studiowałam polonistyki ani literaturoznawstwa więc chyba jestem jakoś wytłumaczona/. Toteż, gdy zobaczyłam książkę Wiesława Budzyńskiego - zaintrygowana nią - zdecydowałam się dołączyć ją do innych nabywanych książek. I w ten sposób za mizerne, chyba, 5 zł stałam się posiadaczką, jak się okazało nie tylko dobrze i estetycznie wydanej, ale przede wszystkim doskonale, bo rzetelnie i błyskotliwie napisanej, i przynajmniej dla mnie odkrywczej biografii mistrza z Drohobycza na Kresach - dzisiaj Ukraina. Po przeczytaniu tej fascynującej, oddziaływujacej na moją wyobrażnię a przy tym czytającej się jak bardzo dobra powieść, opowieści Wiesława Budzyskiego syn niezamożnego kupca bławatnego z Drohobycza, Jakuba Schulza, po którym odziedziczył słabe zdrowie i szczupłą przygarbioną sylwetkę, ale równocześnie nadzwyczajną inteligencję, wyobraźnię i marzycielstwo a także dowcip i poczucie humoru zrobił się dla mnie nagle kimś znajomym. Wiesław Budzyński pozwala czytelnikowi poznać Bruno Schulza poprzez cytowanie wypowiedzi osób, które go znały oraz fragmentów listów, z tych, które zachowały się, a jego kontakty korespondencyjne były szerokie i bogate w treść. Autor przywołuje w swej książce również Jerzego Ficowskiego, który poczynił wiele starań, by odnaleźć spuściznę epistolograficzną, literacką i rysowniczą, która niestety poniosła ogromne straty wskutek działań totalitaryzmów XX wieku. Z książki i snutych wspomnień , a także fragmentów listów wyłania się czytelnikowi wielce dramatyczna postać. Człowiek pełen kompleksów i zahamowań, niedostosowany do życia, uważany przez innych za dziwoląga, którego jedynym pragnieniem było być wolnym i móc pisać. A to nie było mu dane, gdyż by utrzymać swą matkę, chorą siostrę i jej syna musiał wykonywać znienawidzony zawód nauczyciela rysunków. Gdy nie otrzymał upragnionego urlopu w jednym z listów pisał :"[...]nadal hałastra będzie wyprawiała harce na moich nerwach. [...] Nerwy moje rozbiegły się siecią po całej pracowni robót ręcznych, rozprzestrzeniły się po podłodze, wytapetowały ściany i oplotły gęstąplecionką warsztaty i kowadło..." Drugim bohaterem książkiWiesława Budzyńskiego - równie intrygującym - jest miasteczko Drohobycz na Kresach, na tle którego ukazuje on Bruno Schulza. Wielonarodowy, barwny w tamtym czasie Drohobycz, w którym ten czuł się najlepiej, i którego nie chciał opuszczać....nawet dla Józefy Szelińskiej, nazywanej przez siebie narzeczoną, tego nie zrobił i nie przeniósł się do Warszawy. Drohobycz, w którym się urodził, żył, tworzył i w końcu znalazł tragiczną śmierć z rąk SS-mana, i pozbawiony został pośmiertnego miejsca. Drohobycz, ktróry nigdy go nie znał tak do końca i nie docenił, w którym dzisiaj mało kto wie kim Bruno Schulz był. "Schulz pod kluczem" to świetnie i szybko się czytająca biografia nietuzinkowego człowieka, ale również miasta, które przechodziło jak on różne koleje losu, co zubożyło je pod każdym względem . Książka jest zaopatrzona w stare zdjęcia Drohobycza i rysunki Bruno Schulza, w tym jego autoportrety co dodatkowo podnosi jej wartość a poza tym mnóstwo przypisów, z których dokładnie poznajemy osoby, których wspomnienia pojawiają się na jej kartach. A Drohobycz, jak się okazuje był rodzinnym miastem wielu znakomitości..........znanych, mniej znanych i zupełnie nie znanych.
natanna - awatar natanna
oceniła na88 lat temu
Byliśmy u Kornela. Rzecz o Kornelu Filipowiczu praca zbiorowa
Byliśmy u Kornela. Rzecz o Kornelu Filipowiczu
praca zbiorowa Krzysztof Lisowski
Regularnie, kilka razy do roku odwiedzam prowincjonalne miasteczko Cieszyn. Od niedawna w tym mieście funkcjonuje lokal, księgarnia-antykwariat-kawiarnia, o niesamowitym wystroju, klimacie, oferującą pyszną kawę, ciastką, lody, "Kornel i Przyjaciele". http://korneliprzyjaciele.pl Nie zawsze podczas wizyty w tym lokalu miałem okazję przyjrzeć się bliżej ofercie książkowej oraz wglębić się w znaczenie nazwy. Wreszcie podczas ostatniego pobytu w Cieszynie miałem dwie godziny czasu, sam dla siebie i wykorzystałem je myszkując wśród książek tej kawiarnio-księgarni. Część z książkami podzielona jest na cztery części: 1. Sprzedarz nowych książek 2. Sprzedaż książek używanych 3. Półka z wyłącznie z książkami Kornela Filipowicza do poczytania i przejrzenia tylko na miejscu 4. Tak zwany "Books Crossing", gdzie każdy kto przyjdzie z ulicy może przynieść i zostawić dowolną książkę, oraz w ramach zdrowego rozsądku zabrać, wypożyczyć sobie dowoloną ilość książek. W tym lokalu można doznać istnego oczopląsu i rozkojarzenia, szczególnie jeśli się jest molem książkowym i lubi się dobrą literaturę. Gorąco polecam ten lokal tym, którzy planują odwiedzić Cieszyn. Podczas ostatniej wizyty w wyżej wspomnianym lokali kupiłem dwie książki, jedna to nowelka autorstwa Kornela Filipowicza pt. "Gdy przychodzi silniejszy" którą planuje przeczytać w bliżej nieustalonej przyszłości, a druga to właśnie powyższa pozycja, "Byliśmy u Kornela". Byliśmy u Kornela to, jak sam podtytuł wskazuje "rzecz o Kornelu Filipowiczu". Została wydana w dwudziestą rocznicę śmierci Kornela, w 2010 roku. Świetna pozycja aby bliżej poznać postać Filipowicza, szczególnie jeśli się mało o nim wie, a ja muszę przyznać, że bardzo mało wiedziałem o nim, w zasadzie to nic. Kornel Filipowicz ma dość ciekawą biografię. Urodził się w Tarnopolu na kresach w 1913 roku. Tuż po uzyskaniu niepodległośći naszego kraju trafia wraz z rodzicami do Cieszyna gdzie jego ojciec rozpoczyna pracę w magistracie. Kornel spędza dzieciństwo i młodość w Cieszynie, aż do matury. Studia rozpoczyna na UJ w Krakowie, na wydziale przyrodniczym, mimo, że jeszcze przed rozpoczęciem studiów zaczął pisać. W Cieszyńskim gimnazjum przyrodniczo-matematycznym gdzie maturował był uczniem Juliana Przybosia i być może mentorstwo Juliana Przybosia przyczyniło się do rozwoju literackiego talentu u Filipowicza. Filipowicz walczy w kampani wrześniowej, trafia do niewoli z której ucieka jeszcze przed końcem września. Przez jakiś czas ukrywa się. Następnie pracuje jako pracownik umysłowy w kamieniołomie gdzieś pod Krakowem. Pod koniec wojny jednak zostaje aresztowany i trafia do obozu koncentracyjnego w Oranienburgu. Dożywa szczęśliwie końca wojny w strefie wyzwolonej przez aliantów. Wraca do Polski. Powrót do zdrowia trwa dwa lata. Po wojnie wchodzi śmiało w środowisko artystyczne w Krakowie i zaczyna pisać. Pierwsza żona Filipowicza z która mają syna jest artystką. Niestety pierwsza żona umiera szybko. W latach piędziesiątych i szcześćiesiątych Filipowicz współpracuje między innymi z rodzeństwem Różewiczów. Pisze scenariusze do kilku filmów reżyserowanych przez Stanisława Różewicza. Równocześnie pisze wiele opowiadań, nowelek, powieści, ale raczej krótszych. Ulubiona forma Filipowicza to opowiadanie, nowela lub mini powieść. W latach sześcdzieiątych żeni się po raz drugi. Niestety nie wiadomo jak kończy się jego drugie małżeńśtwo, bo o tym nie ma mowy w książce. Pod koniec lat sześciesiątych związuje się z Wiesławą Szymborską, późniejszą naszą noblistką i żyje z nią jako partner życiowy, ale bez zawierania małżeńśtwa aż do swojej śmierci w lutym 1990. Książka "Byliśmy u Kornela" to swego rodzaju antologia. Zawiera wywiad z samym Filipowiczem, kilka jego opowiadań o charakterze autobiograficznym, wspomnienia pisane przez jego najbliższych współpracowników, przyjaciół, w tym Jerzego Pilcha, Stanisława i Tadeusza Różewicza, Karola Dedeciusa (wybitnego tłumacza literatury polskiej na język niemiecki),dwóch synów Filipowicza, oraz wielu innych osób ze świata artystycznego, bardziej lub mniej znanych. Oczywiście książka zawiera również wywiad z samą Wiesławą Szymborską która opowiada o swojej bratniej duszy, Kornelu, z którym spędziła ponad dwadzieścia lat. Podsumowując. Biografia Kornela Filipowicza jest dość ciekawa, pokazuje jak mogą być zawiłe losy osoby żyjącej w naszym kraju w XX wieku. Cieszyn jako miasto (jedno z moich ulubionych w Polsce) przedstawione jest jako wyjątkowe miejsce i to chyba nie przypadek, że wydało artystę w postaci i pokroju Kornela Filipowicza. Ciekawe były losy Filipowicza podczas okupacji i później już za czasów reżimu komunistycznego. Potrafił funkcjonować w tak trudnych warunkach jako człowiek i artysta, będąc wiernym wartościom ludzkim, które wyznawał. Mimo, że był z przekonania socjalistą od samego początku istnienia reżimu komunistycznego wiedział, że reżim nie ma nic wpółnego z socjalizmem. Filipowicz był miłośnikiem przyrody. Regularnie wędkował, urządzał rok w rok spływy kajakowe, w tym w latach piędziesiątych po Wiśle od Krakowa aż po Warszawę. W tych spływach oprócz rodzony brali udział jego przyjaciele, w tym bracia Rozewicz oraz jego ważny mentor z młodości Przyboś. I wreszcie. Wkład w kulturę Kornela można, moim zdaniem, podzielić na dwie dziedziny. Mianowicie, po pierwsze, to jego własne książki, proza, scenariusze filmowe, poezja oraz działalność w kręgach artystycznych. Po drugie, będąc partnerem życiowym Wiesławy Szymborskiej, ba, będąc jej bratnią duszą, drugą połówką przez ponad dwadzieścia lat, był dla niej wielkim wsparciem, inspiracją i pewnie w jakimś tam niebagatelnym stopniu, wysunę tu dość odważną tezę, ma swój wkład w jej Nagrodę Nobla.
lbadura - awatar lbadura
oceniła na99 lat temu

Cytaty z książki Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dusza czyśćcowa. Wspomnienia o Stanisławie Grochowiaku