Kronika Czarnego Miecza

Okładka książki Kronika Czarnego Miecza autorstwa Michael Moorcock
Okładka książki Kronika Czarnego Miecza autorstwa Michael Moorcock
Michael Moorcock Wydawnictwo: Amber Cykl: Elryk Saga (tom 7) Seria: Fantasy fantasy, science fiction
207 str. 3 godz. 27 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Elryk Saga (tom 7)
Seria:
Fantasy
Tytuł oryginału:
The Bane of the Black Sword
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
207
Czas czytania
3 godz. 27 min.
Język:
polski
ISBN:
8370826660
Tłumacz:
Justyna Zandberg
Po upadku Melnibone, Elryk wędruje po Młodych Królestwach jako najemnik. Koleje losu prowadzą wygnańca do zamku Nikorna, lasu Troos i twierdzy Org... Musi walczyć z wojownikami, czarnoksiężnikami, a nawet ożywionymi umarłymi.

Elryk poślubiwszy piękną Zarozinę osiada w Karlaak, chcąc zaznać wreszcie spokoju, ale nadchodzi wieść, że na Karlaak ciągną barbarzyńcy...
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kronika Czarnego Miecza w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kronika Czarnego Miecza

Średnia ocen
6,5 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Kronika Czarnego Miecza

Sortuj:
avatar
625
244

Na półkach:

Powrót do opowiadań z lat 60. Trzy z nich są całkiem przyjemne w ramach pulpowej konwencji. Są nieco bardziej przyziemne i skupione na sobie. Pierwsze z nich wreszcie zamyka wątek zemsty na pewnym czarnoksiężniku z Tang Pang, drugie - najlepsze, ma nieco mroczniejszy, trochę gotycki klimat, a trzecie mimo, że mało odkrywcze czyta się lekko i przyjemnie. Poziom obniża nieco czwarte opowiadanie, bez Elrykla, gdzie mamy znowu wałkowany, a teraz już mogę to stwierdzić wprost, słabiutki motyw miasta Tanelorn, gdzie stylowo jest to bardziej pobieżna opowiastka niż prawdziwe opowiadanie.

Jak zawsze, gdy proza Moorcocka działa to mamy lekkie, trochę bezmyślne, proste acz przyjemne, hołubiące pulpowe motywy sword & sorcery z interesującym archetypem bohatera. Proza Moorcocka często jednak nie działa i wtedy mamy takie nie wiadomo co jak te ostatnie z opowiadań. Tutaj sumarycznie 6,5/10

Powrót do opowiadań z lat 60. Trzy z nich są całkiem przyjemne w ramach pulpowej konwencji. Są nieco bardziej przyziemne i skupione na sobie. Pierwsze z nich wreszcie zamyka wątek zemsty na pewnym czarnoksiężniku z Tang Pang, drugie - najlepsze, ma nieco mroczniejszy, trochę gotycki klimat, a trzecie mimo, że mało odkrywcze czyta się lekko i przyjemnie. Poziom obniża nieco...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
6060
838

Na półkach:

To nie jest opinia, ale nowa wersja portalu wymaga wpisania kilku słów, by dołączyć książkę do biblioteczki.
Pozdrawiam

To nie jest opinia, ale nowa wersja portalu wymaga wpisania kilku słów, by dołączyć książkę do biblioteczki.
Pozdrawiam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1223
72

Na półkach: ,

Elryka przygód tom siódmy.
Melnibończyk postanawia ostateczne dopaść czarnoksiężnika z Pan Tang. Wyruszając w tym celu porzuca Yishanę, czym dotyka ją do żywego. Ambitna królowa sama odszukuje Theleba K'aarna, by u jego boku czekać na Elryka. Tymczasem Telebeba zakochuje się w Yishan, bo w sumie czemu nie?
Nie mamy jednak czasu zastanawiać się nad tym dziwnym trójkątem miłosnym, bo trafia się nam scena w której Elryk spotyka swoich rodaków. Których zdradził i skazał na wygnanie, niszcząc rodzinne miasto. Więc logicznie, ci go nienawidzą, ale również szanują ze względu na królewską krew... Znowu - nie myślmy o tym za wiele, bo mamy kolejną scenę, w której dzieją się dziwne rzeczy... I tak przez całą (krótką) książkę.
Fabuła napędzana jest przez imperatyw narracyjny, rzeczy się dzieją ponieważ muszą, a nie dlatego, że są logicznymi skutkami działań. Dlatego zbytnio nie dziwi, że Yishan po wykonaniu swojej roli po prostu znika ze sceny (chociaż można tłumaczyć to łączeniem różnych opowiadań i dziurą w czasie między nimi),robiąc miejsce dla pięknej i młodej Zaroziny. Dziewczyna od pierwszego spotkania nie może odkleić oczu od albinosa i wystarczy pół nocy aby stwierdzili, że się pobiorą. "Nie traciliście czasu" - komentuje Moonglum, a ja mam ochotę przewracać oczami. Chociaż trzeba przyznać, że w byciu porywanym Elryk dorównuje damsel in distress.
Język Moorcooka może służyć za inspirację. Dla vanitówców - skoro on z takim stylem (ple, ple ple, bla bla bla, patetyczne określenia, przesady i wyolbrzymienia, prostactwo w opisach) został wydany, znalazł odbiorców i stał się rozpoznawalnym, mającym wkład w gatunek autorem, to oni też mogą.
No, przynajmniej nie ma jakichś rzucających się w oczy błędów językowych i jestem skłonny uwierzyć, że w oryginale ma to jakąś melodię, coś co sprawia, że idzie czytać bez bólu zębów. Po polsku jest z tym gorzej - zupełnie bez smaku i wyrazu.

Elryka przygód tom siódmy.
Melnibończyk postanawia ostateczne dopaść czarnoksiężnika z Pan Tang. Wyruszając w tym celu porzuca Yishanę, czym dotyka ją do żywego. Ambitna królowa sama odszukuje Theleba K'aarna, by u jego boku czekać na Elryka. Tymczasem Telebeba zakochuje się w Yishan, bo w sumie czemu nie?
Nie mamy jednak czasu zastanawiać się nad tym dziwnym trójkątem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

162 użytkowników ma tytuł Kronika Czarnego Miecza na półkach głównych
  • 87
  • 74
  • 1
44 użytkowników ma tytuł Kronika Czarnego Miecza na półkach dodatkowych
  • 28
  • 7
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kronika Czarnego Miecza

Inne książki autora

Michael Moorcock
Michael Moorcock
Brytyjski pisarz science-fiction oraz fantasy. Laureat Damon Knight Memorial Grand Master Award w 2008 r. oraz wielu innych nagród w dziedzinie fantastyki. Michael Moorcock pisarstwem zajął się już w wieku 15 lat. Wymyślał oraz spisywał historie i wysyłał je do obrazkowego magazynu „Tarzan Adventures”. Wkrótce podjął próbę pisania prozą, udaną, gdyż jego opowiadania opublikowano w wielu liczących się czasopismach o tematyce science-fiction i fantasy. W krótkim czasie stał się znanym i cenionym pisarzem. W 1964 roku otrzymał propozycję pracy w wydawnictwie „New Worlds” na stanowisku redaktora naczelnego, którą przyjął. Jego działalność wyznaczyła drogę rozwoju ówczesnej fantastyce (Nowa Fala). Sukces owych przeobrażeń zapewniały znakomite publikacje oraz oddana współpraca Briana Aldissa i J.G. Ballarda. W latach 80. Moorcock porzucił pisanie opowiadań i powieści fantastycznych, skoncentrował się na historiach wojennych. Do jego najwybitniejszych książek z tego okresu należy zaliczyć „The War Hound” i „World's Pain”, a także nowele z serii „Between Wars” nawiązujące do holocaustu II wojny światowej. Ostatnio Moorcock powrócił do pisania bardziej na gruncie fantastyki, mimo że jak sam mówi, nie przepada za SF i nie lubi środowiska fanów. Pod względem światopoglądowym uważa się za anarchistę.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Kronika Czarnego Miecza przeczytali również

Ogród Suldrun Jack Vance
Ogród Suldrun
Jack Vance
Sięgając po pierwszy tom cyklu Lyonesse, spodziewałam się klasycznej, może nieco staroświeckiej fantasy w duchu legend arturiańskich. Otrzymałam opowieść bardziej przewrotną, chłodniejszą emocjonalnie, a przy tym zaskakująco okrutną. Jack Vance nie głaszcze czytelnika po głowie, prowadzi go przez świat, w którym piękno i bezwzględność idą wspólnie pod rękę. „Ogród Suldrun” była niejednoznaczna, ale w najlepszym możliwym sensie tego słowa. To jedna z tych książek, które nie próbują się przypodobać czytelnikowi. Zamiast tego oferują coś bardziej wymagającego, doświadczenie powolnego zanurzania się w świecie, który żyje własnym rytmem i zupełnie nie przejmuje się tym, czy nadążamy. Akcja powieści „Ogród Suldrun” rozgrywa się na Wyspach Pradawnych, gdzie dziesięć królestw toczy boje o dominację. Jednym z nich rządzi ambitny i wyrachowany król Casmir z Lyonesse. To w jego cieniu dorasta Suldrun, córka, która od najmłodszych lat rozczarowuje ojca samym faktem istnienia. Jest wrażliwa, uparta i nie chce podporządkować się dworskim zasadom ani planom aranżowanego małżeństwa. Kiedy otwarcie sprzeciwia się woli króla, zostaje ukarana, trafia do odosobnienia w ogrodzie u podnóża zamku. To miejsce, które kiedyś było jej schronieniem, staje się teraz więzieniem. Lata spędzone w samotności odcinają Suldrun od świata, ale nie odbierają jej wewnętrznej siły. Czy uda jej się uciec z tej niewoli? Jaki los czeka księżniczkę? „Ogród Suldrun” to opowieść o dumie, samotności i cenie nieposłuszeństwa. O tym, jak łatwo zniszczyć coś kruchego w imię ambicji, o tym, że nawet najpiękniejszy ogród może stać się miejscem tragedii. Ten świat jest gęsty od niedopowiedzeń, dziwności, magii, która nie błyszczy spektakularnie, tylko czai się gdzieś na obrzeżach rzeczywistości. To fantasy, które nie opiera się na spektakularnych zwrotach akcji, lecz na powolnym odkrywaniu zależności między bohaterami i konsekwencji ich decyzji. „Ogród Suldrun” to nie tylko opowieść o jednej bohaterce, ale początek szeroko zakrojonej sagi. To historia o władzy, dumie i konsekwencjach decyzji, które choć podejmowane na dworach odbijają się na losach jednostek. Tragedia Suldrun staje się jednym z fundamentów dalszych wydarzeń, które będą rozwijane w kolejnych tomach cyklu. Nierówne tempo, chłodna narracja i częste zmiany perspektywy mogą utrudniać pełne zaangażowanie się w historię. Emocje są tu bardziej wyciszone niż intensywne, co sprawia, że nie każdy czytelnik poczuje się w tym świecie komfortowo.
Snieznooka - awatar Snieznooka
oceniła na75 dni temu
Miecze i mroczna magia Glen Cook
Miecze i mroczna magia
Glen Cook Steven Erikson Robert Silverberg Joe Abercrombie Gene Wolfe C.J. Cherryh Caitlín R. Kiernan praca zbiorowa Bill Willingham Garth Nix Scott Lynch Tim Lebbon K.J. Parker Tanith Lee Greg Keys James Enge Michael Shea
Za mną kolejna antologia, tym razem opowiadań spod znaku magii i miecza. Po raz kolejny mogę też stwierdzić, że to zbiór opowiadań, gdzie niektóre zachwycają i chcę takich więcej oraz takie, które nie wywołały żadnych emocji. Ot, przeczytałam i zapomniałam. Niemniej to dość obszerny zbiór 17 opowiadań, które dobrze wpisują są w temat antologii. W każdym z nich jest magia i miecze - żadne opowiadanie nie wyłamuje się ze schematu, co uważam za duży plus, bo nie wszystkie antologie tak sztywno trzymają się zadanego tematu. Do opowiadań, które najbardziej przypadły mi do gustu i z chęcią poznam więcej przygód tych bohaterów zaliczam na pewno: 1. "Kozły ofiarne" Stevena Eriksona 2. "Tides Elba" Glena Cooka, bo Czarnej Kompanii nigdy za wiele 3. "Pracowity i urozmaicony tydzień" K. J. Parkera, bo wampiry zawsze dobrze się czytają 4. "Stosowny prezent dla magicznej lalki" Gartha Nixa - magiczna Lalka, bogowie i klątwy 5. "Czerwone perły" Michaela Moorcocka, bo o Elryku czytam wszystko i zawsze mi się podoba 6. "Majster Ton" Michaela Shea - wielka wyprawa, aby dokonać wielkich czynów 7. "Między regałami" Scotta Lyncha - okazuje się, że oddanie książki do biblioteki to traumatyczne przeżycie dla studenta Podsumowując, polecam bo ilość naprawdę dobrych opowiadań przeważa nad kiepskimi.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na616 dni temu
Lavondyss. Podróż do nieznanej krainy Robert Holdstock
Lavondyss. Podróż do nieznanej krainy
Robert Holdstock
I po raz drugi poprzez spotkanie z Robertem Holdstockiem „Nawiedziło mnie poczucie rozpoznania…”, podobne do tego, które towarzyszyło mi podczas czytania „Lasu ożywionego mitu”. Pomiędzy tymi dwiema książkami nie ma bezpośredniego związku, można je zatem czytać w kolejności dowolnej (choć proponuję zacząć od Lasu). To, czego doświadczycie, obcując z powieściami Holdstocka – a piszę to szczerze – bliskie jest jakiemuś podskórnemu swędzeniu, drażniącej wysypce wywołanej kontaktem z czymś nieznanym, upojeniu magicznym wywarem, odurzeniu zapachem mokrego mchu i woni igliwia. Dawno żadna książka nie wywołała u mnie konkretnie takiego właśnie, trudno opisywanego, niezidentyfikowanego niepokoju, poczucia, że prócz mnie, tekstu i bohaterów jest jeszcze coś innego, czego autor nie chce ujawniać, a o czym doskonale wie, i trzyma nas w ciągłym napięciu. To jak stanie w lesie, gdy poprzez liściaste korony dębowych starców, pamiętających czasy przedwieczne, raz spływa na nas ciepły, niosący ulgę blask słońca, by po chwili zasnuć soczystą trawę chłodem i cieniem, zapowiedzią nieuniknionego końca. Holdstock po mistrzowsku potrafi tworzyć niepowtarzalny nastrój, który z jednej strony jest nieco przerażający, a z drugiej to niemal rzeczywiste dotykanie grozy pochłania nas i tak, chcemy tego więcej. „Lavondyss” jest jak tytułowy tajemniczy las – książka wciąga równie intensywnie w nieodkrytą, widzianą jedynie kątem oka otchłań kniei. Wraz z młodą bohaterką, która na własnej skórze doświadcza potęgi puszczy, wybieramy się w podróż, której celem jest odnalezienie dawno zaginionego członka rodziny. Wszelkie „dziwaczności” które do tej pory spotkały Tallis są niczym w porównaniu z tym, co spotka ją po przekroczeniu niewidzialnej, magicznej granicy lasu. Za nią inaczej płynie czas i pory roku. Przeszłość jest teraźniejszością, a przeszłość minioną epoką, zaś postaci, które można tam spotkać, są obrazem jakiejś imaginacji, duchami wyobraźni, powidokiem – lecz nie autora książki, ale jej bohaterki. Szybko zapominamy, które z tej dwójki opowiada nam tę historię. Nie zamierzam, zdradzać fabuły – blurb powie Wam wszystko. Bo paradoksalnie ona jest tylko pretekstem, by doznać niespotykanego. Jakże zgrabnie Holdstock wiąże celtyckie, arturiańskie mity (i wiele, wiele innych),wywleka je na zewnątrz, zmienia, doprawia całkiem potężną chochlą horroru i krwawej łaźni, nie boi zadawać śmierci. Podrzuca kąski stanowiące rozwiązanie tajemnicy i jednocześnie coraz mocniej osadza nas wśród już nie pojedynczych mitotworów, ale całych plemion, wojen i legend. To jest wyprawa bez końca (a prawdę mówiąc i bez początku, taki literacki przekładaniec),„zabawa” w wymyślanie i przekształcanie archetypicznych postaw i postaci, przewlekanie przez nie własnych doświadczeń, pamięci i poznanych legend, lepienie rzeczywistości z ulotnych mgnień po to, by stworzyć spójny, rządzący się własnymi prawami świat. Poszukiwanie wymaga nieustannego krążenia i bycia w ruchu (nie możemy spocząć, las nie pozwali nam nabrać tchu). Tak właśnie działa puszcza, zdradziecko wysysając z nas soki życia, ale w zamian dodając duchowości graniczącej z magią. Zatem nawet jeśli jest to wyprawa toczącą się w kółko, to jest zaskakująco upajająca. Wędrujemy przez puszczę, przepływamy jeziora, spotykamy Stare Zakazane Miejsce, podróżujemy tunelami z pogranicza magii i snu, doświadczamy epickich bitew i tych, które toczą się w rozpadających się chatynkach. Cienie rzucają zaklęcia na konnych wojowników i wioskę, w której mieszka ktoś, który nie powinien się tam znajdować. Na dokładkę dostajemy chłopca, który do dziś śni mi się jako najstraszliwsza z nocnych zmór, genialne dziecko Holdstocka. Obłąkaniec, dzikus i największy z magów. Stwórca i ten, który odbiera życia. Demon. I właśnie chyba w tym ciągłym wywoływaniu w czytelnikach niepokoju Holdstock wygrywa w walce o naszą uwagę i zaangażowanie. Udowadnia, jak ważna jest o p o w i e ś ć jako taka, jak wielka siła kryje się w pamiętaniu i przekazywaniu pamięci, tworzeniu nowych labiryntów znaczeń, zbudowanych z cegiełek tajemnicy, szczypty prawdy i iluzji, ledwie zapamiętanego obrazu. Zaszczepia w nas myśl, wywołuje drżenie, jakąś niezrozumiałą obawę, że to, co czytaliśmy tylko m o ż e być fikcją. Pisze o lesie tak, jakby w nim był i w nim żył, jakby znał jego podszepty i sekrety. To nie jest łatwa książka, fantastyka o stworkach hasających po zielonych polach i słonecznym lesie. Przeczołga, może zmęczyć, ale gwarantuje wyjątkowe doznania. Kawałek świetnej literatury, wyjątkowej w sposób absolutny.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na811 miesięcy temu
W pogoni za porankiem Michael Scott Rohan
W pogoni za porankiem
Michael Scott Rohan
Spacerowałem kiedyś letnim rankiem uliczkami Southampton. W porcie stały żaglowce biorące udział w jakimś zlocie, a wschodzące dopiero słońce zalewało wszystko płynnym złotem. Panorama portu sprawiała niesamowite wrażenie a wznoszące się nad dachami maszty statków nadawały chwili magię i nierealność. A co, gdyby ta magia nie była nierealna? Gdyby nieopatrzne skręcenie w odpowiednią uliczkę potrafiło nas oddalić od naszego świata, a przybliżyć do widzianej przed chwilą niesamowitej wizji? Poznajmy kogoś, kogo to spotkało. Przyznam szczerze, że to niesamowicie kusząca wizja. Wyrwać się z naszego uporządkowanego świata, oddalić po spirali czasu i zagłębić w świat żaglowców, piratów i magii voodoo. Ah, ale to nie działa tylko w jedną stronę, ten świat potrafi wyciągnąć po nas rękę i chwycić całkiem mocno. Pomimo jego baśniowości – a może właśnie przez nią – jest w nim mrok i siły poruszające się pod jego powierzchnią niczym morski potwór poruszający się pod lustrem otaczającego statek oceanu. A im dalej od Jądra naszych czasów, w dół Spirali, tym dziksze i niebezpieczniejsze stają się oceany. A żaglowce są przepiękne. Może to przez moje umiłowanie do nich i zdolność do wyobrażenia sobie ich w pełnej krasie, ale podczas lektury w pełni odczułem magię ich opisów, potrafiłem zachwycić się podróżą bohaterów, poczuć XIX wiek. I chciałbym też spotkać postacie, które spotkał Steve, które jeszcze bardziej budują nastrój minionego wieku. Bohaterowie, świat, wątki – wszystko dobrze dobrane i splecione w kolorowy kobierzec przygody. Książka niosła ze sobą coś nowego. Pamiętam, że po lekturze słońce wyglądało dla mnie, jak gdyby dopiero wstawało. Aż chciało się ruszyć w pogoń za porankiem.
Bastete - awatar Bastete
ocenił na915 lat temu
Demon ciemności Tanith Lee
Demon ciemności
Tanith Lee
"Demon Ciemności" jest zbiorem opowiadań, połączonych ze sobą postacią tytułowego Demona Ciemności: Księcia Demonów, Pana Udręki – Ażrarna. Czytając, miałam wrażenie, że zanurzam się w świecie mrocznych baśni, opisujących niegodziwość, próżność i nienawiść, lecz także oddanie, spryt i hart ducha. Odczucia te potęguje język – poetycki, pełen niezwykłych porównań, piękny i wzniosły. Jednocześnie narrator nie zalewa nas nadmiarem opisów, a jedynie snuje gawędę, w której każde słowo ma znaczenie. Książka pierwszy raz została wydana w 1978 roku i podczas lektury czuć różnicę czterdziestu lat podejścia do fantastyki. Nawiedzało mnie przy niej skojarzenie z uniwersum Conana, ale wyraża się ono głównie w wizji świata i magii. Niemniej, mocno do mnie przemawia! W kolejnych opowiadaniach odwiedzamy Podziemie, srebrzysto-cienistą krainę demonów, wraz z ich stolicą Druhim Wanaszta, w której wznosi się kipiący przepychem pałac księcia. Jesteśmy tu świadkami polowań na dusze śmiertelników, pracy Drinu (demonicznych kowali, nieco przypominających karły z mitologii nordyckiej),a także dworskiego życia urodziwych demonów kasty Wazdru i Eszwa. Większość akcji toczy się właśnie tutaj, w stolicy demonów, oraz na ziemi, w królestwach ludzi. Ażrarn lubi zaglądać do świata śmiertelnych, by plątać ich nici losu, dostarczając im powodów do zgryzot i cierpienia. Mimo że na kartach zbioru książę jawi nam się jako postać bez skrupułów, skłonna do okrucieństwa i podłości, jest to również prawdziwie demoniczny władca, o królewskim geście. Jest nawet zdolny do miłości, choć to miłość na wskroś nieludzka. Szczególnie pod sam koniec lektury ciężko nie poczuć nici sympatii do Władcy Ciemności... By nie zdradzać zbyt wiele, zaznaczę jedynie, że wszystkie uczynki Pana Udręki idealnie oddają jego przewrotną naturę.
amenarhi - awatar amenarhi
ocenił na96 lat temu
Olbrzymie kości Peter S. Beagle
Olbrzymie kości
Peter S. Beagle
Kilka bardzo przyjemnych opowiadań ze świata przedstawionego nam wcześniej w Pieśni Karczmarza. Tak jak poprzednio jest magicznie, baśniowo i tak samo przytulnie. Napisane są one doskonale, bardzo poetycko, a jednocześnie powodując w czytelniku te specyficzne uczucie słuchania wieczornych bajań opowiadanych przed snem. Mamy tu różnych narratorów ale za każdym razem są oni tak literacko wyraziści, że bardzo mocno odciskają swój wpływ na opowiadane historie. Bardzo mi się podobał także przemycany przez autora, niesamowicie naturalny world-building. To, jak subtelnie ale skutecznie autor ukazywał, że tutejszy świat naprawdę żył i był wręcz namacalny. Jak bardzo świat spinał te historie. Przewija się tu też kilka postaci z poprzedniej książki i wspominane są pewne miejsca. Tym bardziej szkoda, że to już wszystko co w tej serii dostaniemy. Co do mankamentów? Ostatnie opowiadanko (tytułowe) wydało mi się troszkę słabsze. No i historie te nie miały jakichś mocnych puent. Nie miały takiego końcowego przytupu jakiego często spodziewamy się po krótkich formach. One były po prostu baśniami. Nośnikami pewnej atmosfery, klimatu i miejsc. Bez fabularnych twistów. Były doskonałe jako takie ale niektórym może to nie przypasować. No i ten niedosyt. Wiem, że Beagle nie znosił wielkich serii ale ten świat na takową właśnie, moim zdaniem, jak najbardziej zasługiwał. Bardzo polecam ten tomik jako kolejną książkę dla tych, którzy polubili Pieśń Karczmarza. Zbiorek idealny na jeden czy dwa, bardzo przytulne wieczory.
Szychowaty - awatar Szychowaty
ocenił na71 rok temu
Zwiastun Burzy Michael Moorcock
Zwiastun Burzy
Michael Moorcock
Finał sagi o Elryku jest jednocześnie epicki jak i fatalny. Oj nie, nie jest to literatura wysokich lotów ale jednocześnie zawiera prekursorskie motywy, które widać co i rusz we współczesnej fantasy, nie tylko literackiej ale również stanowiącej szeroki segment popkultury. Niestety, tak jak dla mnie literacka pulpowość działa świetnie w kameralnych formach to tutaj w zderzeniu z epickim rozmachem już bardzo mocno zgrzyta. Bawić zaczeła dopiero, gdy w umyśle przeprogramowałem się na czytanie czegoś w stylu mitów Parandowskiego, takiego skrótowego rollercoastera epickiego. Mamy tu bowiem opowieść o końcu świata, zagładzie całej populacji, transformacji i planetarnym resecie. Kojarzycie te kiepskie filmy Rolanda Emmericha typu 2012, Moonfall, czy przed laty Pojutrze? Tu jest to samo. Oceany wyparowują lub zmieniają konsystencję, żywe istoty mutują w amorficzne potwory, wszędzie wyrastają ziejące lawą wulkany, struktura materii się rozciapciuje, po czym wskutek walki aspektów Chaosu i Prawa Ziemia się transformuje w nowy świat. I nie jest to żaden spoiler. Wiemy, że to nastąpi już od pierwszych stron. Umierają nie tylko wszyscy bohaterowie ale po prostu wszyscy. A teraz wyobraźcie sobie, że wszystko to opisane jest skrótowym pulpowym stylem w malutkiej książeczce złączonej z czterech, no takich gazetkowych opowiadanek. Człowieka nie przygotowanego to odrzuci, ale po zrozumieniu konwencji może też i bawić. Na plus trzeb przyznać, że sam koniec Elryka jest nawet satysfakcjonujący. Dodatkowo świadomość, że ten, przywołując pierwszy raz demonicznego lorda Ariocha 8 tomików temu sam uchylił drzwi ku tej apokalipsie, dając przewagę Chaosowi w dostępie do tego wymiaru jeszcze to umila. Niby wybraniec przeznaczenia i awatar Przedwiecznego Czempiona ale tamta decyzja należała do niego. Na minus jest to napisane totalnie skrótowo i po łebkach, napisane słabym, chaotycznym językiem i słabo przetłumaczone (rzekomo pozbawione pewnej, obecnej w oryginale poetyckości),oraz trącące myszką przez sam swój dawny czas powstania. Postacie trudno nazwać postaciami, fabułę trudno nazwać fabułą, szczątkowe dotychczas budowanie świata zupełnie już wzięło w łeb. Jest to rajd pulpowej epickości dla samej pulpowej epickości. 6/10 ale pasjonaci gatunku i jego historii bądź też poszukiwacze źródeł i inspiracji dla popularnych motywów mogą śmiało dodać sobie jeszcze jeden punkcik. Ja sam, będąc nieraz zażenowanym, ostatecznie cieszę się, że to przeczytałem i kto wie, być może sprawdzę jak się ma multiversum Moorcocka z perspektywy innych inkarnacji Elryka, np. Coruma – Księcia w Szkarłatnym Płaszczu czy Hawkmoona. PS. Mogę też teraz jasno to stwierdzić. Elryk z Geraltem nie mają ze sobą absolutnie nic wspólnego - poza włosami, a i to jest naciągane. Trudno mi uwierzyć, że ludzie wskazujący na, czy to plagiaryzmy czy podobieństwa, a nawet większe inspiracje jednego drugim kiedykolwiek przeczytali obie serie w całości. Oczywiście można z pewną manipulacją i naciąganiem zestawiać ich cechy ale większe szukanie powiązań to chyba jedynie na podstawie odpowiednio dobranych obrazków ww. bohaterów z googla.
Szychowaty - awatar Szychowaty
ocenił na62 lata temu
Znikająca Wieża Michael Moorcock
Znikająca Wieża
Michael Moorcock
Powróciłem do sagi po małej przerwie. Ewidentnie działa na jej korzyść czytanie jednego tomu raz na jakiś czas a nie ciągiem. Pozwala to wniknąć lepiej w filozoficzne koncepcje Moorcocka, które działają u niego niezawodnie. Jednak, mniej ciekawie działa przygoda, przedstawienie świata i zakorzenienie czytelnika w wydarzeniach. Postawiłbym śmiałą tezę, po latach od wydania tej książki, stawiając ją pod koniec 2025 roku - kto chce czytać Elryka dla przygody i niezwykłych wydarzeń i światów, niech sobie odpuści. Kto jednak chce czytać dla filozoficznych rozmyślań i badania rodowodu współczesnej fantastyki - niech to robi, po mału i z otwartą głową. Bowiem nie sposób nie zauważyć, jak bardzo Znikająca Wieża wpisuje się w archetypiczne miejsce łączenia światów, do czego później odwoływał się Sapkowski w swojej Wieży Jaskółki. Wieczny Wojownik Moorcocka przybierający różne wydania stał się zapewne również uzasadnieniem dla Geralta, zaś sam czerpał być może z Bohatera o Tysiącu Twarzy Campbella. Gracze Warcrafta z pewnością zauważą inspiracje Elrykiem dla takich postaci jak Arthas i Illidan - ich tragiczne historie walki między porządkiem i chaosem wydają się inspirowane Elrykiem, nawet jeśli pośrednio. A estetyka metalowych bandów zawdzięcza Moorcockowi równie wiele. Każdy z nas zaś może spojrzeć na bohatera z refleksją - czy bohaterowie, których podziwiamy są rzeczywiście szczęśliwymi wybrańcami przygody, czy też rozpaczliwymi wojownikami nie rozumiejącymi swojej roli i siły, z którą się mierzą? Echo tego ostatniego motywu słyszeliśmy nawet przecież chociażby w Imperium Kontratakuje. Tak więc filozoficznie i kulturowo - bogactwo. Przygodowo, emocjonalnie, klarownie - bardzo, bardzo średnio. Daję 7/10, bo jestem zapaleńcem filozoficznych i narracyjnych odniesień.
Bergi_walker - awatar Bergi_walker
ocenił na74 miesiące temu

Cytaty z książki Kronika Czarnego Miecza

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kronika Czarnego Miecza