Zwierciadło zbrodni

Okładka książki Zwierciadło zbrodni autora Dean Koontz, 9788370828783
Okładka książki Zwierciadło zbrodni
Dean Koontz Wydawnictwo: Amber horror
442 str. 7 godz. 22 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Mr. Murder
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-01
Liczba stron:
442
Czas czytania
7 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
9788370828783
Tłumacz:
Jan Kabat
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zwierciadło zbrodni w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zwierciadło zbrodni



książek na półce przeczytane 1424 napisanych opinii 1424

Oceny książki Zwierciadło zbrodni

Średnia ocen
6,3 / 10
196 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zwierciadło zbrodni

avatar
7666
7643

Na półkach:

Nie wciągnęła mnie.

Nie wciągnęła mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1424
1424

Na półkach:

Wersja papierowa. Ależ to była niesamowita przygoda!
Koontz jakiego polubiłem za powieść ,,Szepty" znowu do mnie powrócił, tylko tym razem w ,, Niezniszczalnym" więc dałem dychę w ocenie ale dla takich perełek niema skali!

Jak myślałem co napisać o tej książce to nasuwała mi się natrętnie jedna myśl - MAJSTERSZTYK!
Ogólnie lubię tego autora ale jak każdy kto pisze i wydaje mnóstwo książek, przeplata lepsze pozycje z gorszymi.
Szepty były dla mnie wybitne ale przeczytałem kilka książek Koontza które były słabe i nudne jak flaki z olejem, hmm długo nie sięgałem po tego autora ale jak już to zrobiłem to był 🔥🔥🔥!!! Niezniszczalny pochłonął mnie na maksa już od pierwszych stron, to był bardzo trafiony wybór i jeszcze jedną książkę Koontza mam na półce ale będzie musiała dłuższą chwilę poczekać na swoją kolej.
Cóż, takich książek jak ta życzyłbym sobie jak najwięcej, poprostu petarda!
Polecam 👏👏👏

Wersja papierowa. Ależ to była niesamowita przygoda!
Koontz jakiego polubiłem za powieść ,,Szepty" znowu do mnie powrócił, tylko tym razem w ,, Niezniszczalnym" więc dałem dychę w ocenie ale dla takich perełek niema skali!

Jak myślałem co napisać o tej książce to nasuwała mi się natrętnie jedna myśl - MAJSTERSZTYK!
Ogólnie lubię tego autora ale jak każdy kto pisze i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1393
1393

Na półkach: , ,

Bardzo udany thriller w wykonaniu Koontza. Byłam aż zdziwiona z jaką płynnością autor rozpoczął książkę. Od samego początku dużo się dzieje, nie ma przesady i zbytniego sentymentalizmu. Zakończenie również nie zepsuło dobrego wrażenia jak to bywało w większości jego tytułów. Oczywiście znając inne powieści autora można się łatwo domyślić finału zdarzeń, ale tym razem wszystko idealnie się ze sobą spasowało. Były momenty przesadnego idealizowania głównych bohaterów, ale przez to, że całkiem ich polubiłam, to kompletnie mnie to nie drażniło. Najważniejsze, że tym razem świetny pomysł na fabułę nie został zaprzepaszczony. Otrzymujemy solidny thriller z elementami science-fiction i może na początku czuć lekką nutę grozy. Całość prezentuje się ciekawie i liczę, że utrzymam tę dobrą passę z tytułami autora.

Bardzo udany thriller w wykonaniu Koontza. Byłam aż zdziwiona z jaką płynnością autor rozpoczął książkę. Od samego początku dużo się dzieje, nie ma przesady i zbytniego sentymentalizmu. Zakończenie również nie zepsuło dobrego wrażenia jak to bywało w większości jego tytułów. Oczywiście znając inne powieści autora można się łatwo domyślić finału zdarzeń, ale tym razem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1212 użytkowników ma tytuł Zwierciadło zbrodni na półkach głównych
  • 843
  • 362
  • 7
188 użytkowników ma tytuł Zwierciadło zbrodni na półkach dodatkowych
  • 123
  • 31
  • 14
  • 7
  • 5
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Zwierciadło zbrodni

Inne książki autora

Dean Koontz
Dean Koontz
Pisarz amerykański, autor licznych thrillerów i horrorów. Zaczął pisać pod koniec lat lat 60 skupiając się początkowo na powieściach science fiction. Później porzucił ten gatunek i częściowo pod prawdziwym imieniem, częściowo pod pseudonimami zajął się pisaniem thrillerów i horrorów. Przełomowym okazał się rok 1980, kiedy to ukazała się powieść "Szepty" (Whispers). Kolejne stawały się również wielkimi bestsellerami. Obecnie mieszka z żoną Gerdą w Kalifornii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nemesis Shaun Hutson
Nemesis
Shaun Hutson
Jedna wielka orgia makabry, przemocy i seksu. Ale co tam. Lubię takie książki. Świetna jest fabuła. Mroczne, nieetyczne eksperymenty, dzieci o morderczych skłonnościach to jest coś co w takich książkach zawsze cenie. Książka opowiada o małżeństwie któremu dwójka zwyrodnialców zamordowała córkę. Na małżeństwo spadają też inne kłopoty natury małżeńskiej. Ostatecznie wyprowadzają się oni do miejscowości Hinkston. Tam dzieją się dziwne rzeczy z dziećmi. Dzieciaki w miejscowości wykazują sadystyczne skłonności, malują makabryczne rysunki, torturują zwierzęta (sic!) itp. Jednak prawdziwy koszmar zaczyna się gdy Sue decyduje się podać dziwnemu zabiegowi sztucznego zapłodnienia. Akcja książki jest prowadzona w ciekawy sposób. Już na samym początku mamy pokazane jak wyglądały eksperymenty z przyśpieszaniem rozwoju embrionów, w latach 40 XX wieku. Sceny eksperymentów przeplatają się z czasami współczesnymi pokazującymi perypetie małżeństwa i scenami krwawych morderstw w Hinkston. Wszystkie wątki są prowadzone ciekawie, a zakończenia historii nie sposób przewidzieć. A końcówka, dynamiczna i pełna ciągłego napięcia jest genialna. Książka zawiera na prawdę dużą dawkę wszelkiej makabry, przemocy, wyuzdanego seksu. Czasami czułem się tym nieco przytłoczony, niemalże tak jak czytając twórczość Edwarda Lee. Nie jest to typowa B klasowa pulpa, gdzie choć pojawia się, przemoc i golizna to nawet jak się człowiek skrzywi, przy jakiejś scenie to i tak ma się banana na ustach. Całości bliżej do prozy ekstremalnej, niż do radosnej twórczości Smitha, czy innych mu podobnych. Żeby nie było tak różowo, a raczej czerwono :)Książka ma też wady. Czasem denerwują zachowania bohaterów. Ich działania bywają często głupie i podejmowane od czapy. Np. gdy mąż Susan próbuje dopaść na własną rękę mordercę ich dziecka. Rozumiem że gość nie jest żadnym detektywem, ani policjantem, ale do zlinczowania morderców i gwałcicieli swojej córki powinien się konkretnie przygotować. Zwłaszcza że gość wie że bandytów było dwóch. Logiczne zatem jest że wiedząc jak wygląda jeden z nich, to powinien próbować od razu wyśledzić tego drugiego psychopatę, a następnie przystąpić do działania. Zamiast tego facet gania po mieście, za niebezpiecznym zwyrodnialcem, aż ten wyląduje na torach. Genialna robota, nie? Ten wątek jest w całości durny i jak dla mnie można by go zastąpić go kolejnymi eksperymentami na Embrionach, lub scenami morderstw dokonywanymi przez dzieciaki w Hinkston. Ogólnie postać męża Susan jest maksymalnie durna i odpychająca. I to nie jest głupota która jest bynajmniej zabawna, jak w twórczości Smitha. Gdzie gburowaci, przerysowani, nierzadko durni bohaterowie byli fajni i pocieszni w tych swoich wyskokach. Tej postaci nie da się lubić za nic w świecie. O ile Susan da się jeszcze po ludzku zrozumieć, że po śmierci dziecka obsesyjnie pragnie mieć drugie. To jego zachowania nikt nie zrozumie nigdy i niech tak zostanie. Ogólnie świetna powieść grozy, z pogranicza horrory ekstremalnego i literatury klasy B. Kto lubi takie klimaty i ma silny żołądek będzie w niebo wzięty. Inni cóż... To książka nie dla nich. :)
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na86 lat temu
Impuls Michael Weaver
Impuls
Michael Weaver
Czy warto wracać do książek? Kilka lat temu zachwyciłam się książką – tak to pamiętam- byłam urzeczona, oczarowana, zakochana. Uważałam że jest to najlepszy thriller jaki udało mi się w życiu przeczytać, że watka akcja, niesamowite zwroty akcji, postacie takie nieszablonowe, a psychopatyczny morderca erotoman to przecież ,to słodziak do przytulania, pogłaskać go trzeba, a gdzie tam go karać! No i postanowiłam książkę odświeżyć po kilku dobrych latach (czas, inne lektury robią swoje) no i tak. No tak. Nie wiem. Niby fajna, niby się coś dzieje, a może za dużo od niej jednak wymagałam? Może podświadomie wiedziałam, a przynajmniej wmawiałam sobie, że pamiętam co się stanie, dlatego też nie cieszyła mnie w pełni jej lektura? Oczywiście czas, inne lektury, filmy sprawiły, że ewoluowałam. Sama z siebie jakoś podrosłam i chyba zaczęłam wymagać więcej. Niemniej wydaje mi się, że jeśli ktoś po nią sięgnie to całkiem rozczarowany, czy niezadowolony nie będzie, a wręcz wydaje mi się, że się spodoba. W książce mamy wszystko co w dobrym thrillerze być powinno, psychopatyczny morderca, ofiarę-bohatera, dobrego glinę, piękną panią kurator i zagęszczającą się atmosferę w miarę czytania. Czego chcieć więcej? Książka wydaje mi się być mało znana, nie wiem co jest tego przyczyną. Na pewno różni się od modnych i poczytnych dziś skandynawskich kryminałów/thrillerów, więc jeśli ktoś chciałby odpocząć od deszczowego i nostalgicznego klimatu Szwecji, zachęcam do sięgnięcia po tą pozycję.
Litsa - awatar Litsa
oceniła na610 lat temu
Wyznawcy płomienia Graham Masterton
Wyznawcy płomienia
Graham Masterton
Ogień, żywioł określany jako dawca życia, ale i taki, który może je równie łatwo odebrać. Śmierć w ogniu zawsze przerażała człowieka. Nie sposób sobie wyobrazić jaki ból przeżywa osoba, która płonie na naszych oczach skoro zaledwie oparzenie to okropny ból. Ogień też stał się w wielu przypadkach symbolem, który miał wzmagać ten strach. W końcu nie bez powodu wybierano taką śmierć kiedy palono dawniej na stosach. Gdy w desperacji ktoś chce zwrócić uwagę innych na problem też jest gotowy na taką śmierć. Nie brakowało przypadków jak ludzie byli gotowi podpalać się na placach byle zwrócić na coś uwagę. Mimo tych wszystkich potworności ogień również fascynuje. Nie raz kiedy widzę zabawę żywiołami w grach czy innych podobnych zabawach zwykle ludzie wybierają właśnie ogień pośród innych żywiołów do wyboru. W owej książce autor dosłownie zastosował myśl o płomieniach, które dają i odbierają życie. Wykonanie jednej z najbardziej potwornych do wyobrażenia śmierci w odpowiednich warunkach ma za cel dawać wieczne życie. Jak wiadomo nie brakuje przy tym chętnych gotowych na takie poświęcenie, zwłaszcza kiedy czują śmierć na karku. Oczywiście nie brakuje też zwykłych postronnych ludzi, którzy kończą śmiercią w płomieniach, bo znaleźli się w złym miejscu lub czasie albo zainteresowali się czymś czym nie powinni. Opisy tych śmierci mamy dramatyczne, bo samo wyobrażenie ofiar, które są powoli opiekane, aż skończą niczym żywe pochodnie potrafi przysporzyć bólu. W całym wątku spalania tych ofiar nie brakuje oczywiście zabarwienia erotycznego, co też jest typową wizytówką Mastertona. Jak jednak można łączyć erotykę ze spalaniem kogoś żywcem? No cóż, to zostawiam dla tych co chcą zgłębić temat poruszony w książce. Poza płomieniem, który pali ludzi i fanatykami gotowymi samym się spalić mamy też nawiązania do rzeszy niemieckiej i ich planu stworzenia rasy panów, wbrew pozorom idealnie łączy się to z całością historii. Nie zabrakło tu także magii rdzennych amerykanów, którą jak zauważyłem autor też lubi stosować, ale w moim uznaniu nie została tu umieszczona na siłę, a całkiem dobrze została umiejscowiona. Myślę, że jest to kolejna historia warta przeczytania i zadania sobie pytania jak wiele jest warte życie wieczne i co można za nie poświęcić. Choć zapewne większość stwierdzi, że nie dałaby się zmanipulować, to jestem pewny, że nie brakowałaby też takich, którzy byliby gotowi oddać naprawdę wiele za taką możliwość. Jedyna rzecz, która mi nie pasowała to brak wytłumaczenia czemu Celia kłamała Loydowi co do śmierci rodziców. Jedyne co przychodzi mi do głowy to fakt, że nie chciała aby ci przypadkowo się wygadali na punkcie jej obsesji religijnej, którą przed nim ukrywała. Jeśli jednak tak było, to nie pojmuje po co podawała im adres zamieszkania Loyda.
Magus - awatar Magus
ocenił na71 rok temu
Mnich William H. Hallahan
Mnich
William H. Hallahan
"- Widzicie przed sobą potęgę nienawiści - powiedział. I wyruszył sam do Edenu. Rozpoczął się bój między niebem a piekłem." "Mnich" to opowieść o wiecznej tułaczce i walce aniołów z demonami. Anioł Tytmoteusz musi tułać się po świecie dopóki rasa ludzka mu nie wybaczy. Jednak jednostek zdolnych do takiego wybaczania rodzi się niewiele, w dodatku sokolica Szatana zawsze jest szybsza od anioła i zabija wszystkie dzieci z purpurową aurą zanim jeszcze zaczną mówić... Nie do końca tego spodziewałam się po książce, ale finalny efekt wzbudził moją sympatię. Na wstępie przypomnę, że motyw aniołów i demonów jest jednym z moich ulubionych, nic więc dziwnego, że książka mnie wciągnęła. Bardzo spodobało mi się specyficzne przedstawienie Szatana - historia jaka go spotkała pokazuje go jako tego najbardziej pokrzywdzonego przez Boga i anioły. To on jest tym zdradzonym i to jemu chcemy kibicować przez większość książki. Przerażający, aczkolwiek kapitalny zabieg rzucający nowe światło na nauki kościoła. Przedłużeniem tej sztuczki jest nasze nastawienie do Tymoteusza. Ja na początku książki bardzo go nie lubiłam. Stopniowo jednak zyskiwał w moich oczach i pod koniec zaczęłam mu nawet kibicować. Bardzo lubię takie zmiany i ewolucję uczuć w książkach. Było jednak parę rzeczy, które mnie irytowały. Na przykład przeskoki w czasie, które były nagłe i ciężko było się zorientować co się zmieniło i ile główny bohater ma teraz lat. Poza tym stanowczo brakowało tu horroru. Było to mroczne fantasy, ale zdecydowanie nie czułam tu grozy. A szkoda. Zakończenie mnie zaskoczyło - było dziwne i niekonwencjonalne, pozostało otwarte, przez co można jedynie snuć domysły, co się wydarzyło i co będzie działo się dalej. Nie uważam tego jednak za minus - wszystko, co w książkach oryginalne zyskuje moje poparcie. Ogólnie rzecz biorąc polecam książkę fanom tego motywu oraz gatunku. Jeśli szukacie grozy, próżno szukać... Ale jak chcecie poczytać o potyczkach Nieba i Piekła - zachęcam do lektury!
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na73 lata temu
Dzień śmierci Shaun Hutson
Dzień śmierci
Shaun Hutson
Energiczny pulpowy zombie horror, w którym żywa akcja i dużo grozy pozwalają przejść do porządku nad brakami logicznymi i wadami warsztatowymi. + Podczas porządkowania terenu przycmentarnego dwaj robotnicy odnajdują miejsce pochówku straconej przed laty czarownicy. Jeden z nich zabiera z grobu tajemniczy medalion. Magiczna moc artefaktu zamienia go w monstrum - po przybyciu do domu morduje żonę i córkę. Kolejnej nocy ginie sąsiadka. Potwór wyrywa oczy swym ofiarom. Policja wkrótce osacza zbrodniarza - w ciągu dnia jest on niezwykle osłabiony i łatwo zostaje schwytany. Gdy zapada ciemność, odzyskuje on siły i wpada w morderczy szał. Wyrywa się z uwięzi w szpitalu, do którego został przewieziony, by ostatecznie, wypadając z okna, zginąć wraz z pilnującym go pielęgniarzem. To jednak dopiero początek koszmaru. Ciała obu mężczyzn wracają do życia i w niezmiernie efektownej scenie wydobywają się ze świeżych grobów, mordując przy okazji miejscowego księdza. Od tej pory w mieście znikają kolejni ludzie. Okazuje się, że każdy zabity natychmiast dołącza do rosnącej hordy krwiożerczych, bezokich zombie. Potwory, kierowane przez grabarza atakują dom szefa miejscowej policji, w którym jego żona bada przeklęty medalion. Na szczęście w walce przeciw nim skuteczna okazuje się bron palna. Policjanci rozpoczynają szukanie kryjówki potworów... + "Dzień Śmierci" Shauna Hutsona lokuje się wpół drogi pomiędzy twórczością Guya N.Smitha a Grahama Mastertona. Od tego pierwszego Hutson zapożyczył angielską prowincję z jej niepowtarzalnym klimatem, od drugiego dynamiczną, pełną makabry i przemocy akcję. W rezultacie powstał zgrabny, pełen akcji horror, który powinien przypaść do gustu sympatykom obu wspomnianych autorów. Jasne, w powieści nie ma nic odkrywczego, motywy przeklętego artefaktu, zemsty po latach, ataki zombie - wszystko to było już wałkowane w horrorze ze sto razy. Ale też nie w nowatorskich pomysłach siła Hutsona, a w werwie, z jaką opowiada on swoją historię, w stężeniu makabry i grozy, w dynamicznej akcji. I tutaj Hutson wypada bardzo korzystnie. Historia szybko mknie naprzód, mnożą się kolejne jump scare'y a żywe trupy wypadają niezmiernie efektownie, przywołując echo znanych z filmowego cyklu hiszpańskich templariuszy (podsobne jak kinowe monstra, zombiaki Hutsona są pozbawione oczu). Overall radosny, pulpowy fun bez szczególnych ambicji czy pretensji. Słabiej wypada konstrukcja postaci. Bohaterowie "Dnia Smierci" są papierowi do bólu, a opisy relacji międzyludzkich młodemu Hutsonowi wyszły pociesznie. Podczas gdy taki Guy N. Smith potrafi, tworząc swych bohaterów, cedzić złośliwości kwaśne jak zeschła cytryna, to idylliczne opisy małżeńskiego szczęścia szefa policji, upływającego pomiędzy młodzieńczym seksem i wzajemnym szeptaniem "kocham cię" niepomiernie śmieszą. Jest też powieść fabularnie niechlujna, nawet uwzględniając jej pulpowy charakter. Zupełnie nie wiadomo, po co w prologu pojawia się torturowana i stracona czarownica (jej postać już później nie wraca). Zniknięcie kilkuset osób w miasteczku obchodzi, wydaje się, wyłącznie grupkę miejscowych policjantów. Do tego dochodzi jeszcze banalny, generyczny finał. No i te dwumiesięczne badania, w wyniku których udało się ustalić, że "Mortis Dei" oznacza "Dzień Śmierci" - nie dziwota, że Anglicy sobie Brexit przegłosowali. Tytani intelektu normalnie... Pomijając wyżej wymienione mankamenty (większość z nich złożyć można na młody wiek autora - pisząc "Dzień Śmierci" Hutson miał, jak sam pisze, dziewiętnaście lat) całość opisana jest całkiem zręcznie i czyta się piorunem. Dużo horroru w horrorze, dynamiczna akcja, efektowne żywe trupy i do tego wszechobecny pulpowy klimat. Byłby fajny oldschoolowy film z tego. Fani Mastertona i Guya nie powinni być rozczarowani. Trochę naciągane 7/10.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na77 lat temu
18 sekund George D. Shuman
18 sekund
George D. Shuman
Po tej książce spodziewałam się jednak trochę czegoś innego . Myślałam że słynna Sherry Moore będzie kimś kto pomaga policji w rozwiązaniu spraw wobec których wszystkie inne dostępne środki okazały się niewystarczające . Jednym zdaniem mówiąc , spraw beznadziejnych . Rzeczywiście tak się dzieje , z tym że Sherry pomaga przy jednej sprawie za to dość rozległej , obejmującej wiele osób i wiele lat . Natomiast inne sprawy z jej udziałem są tylko wzmiankowane . Wracając do powieści '' 18 sekund '' George'a D. Shumana należało by przybliżyć postać Sherry , mimo że wbrew opisowi , nie jest to postać główna , to jednak jej dokonania na potrzeby śledztwa są specyficzne i nad wyraz przydatne . Panna Moore jest osobą niewidomą . Nie urodziła się taka , jej ślepota została spowodowana pewnego rodzaju wypadkiem który miał miejsce kiedy dziewczynka miała kilka lat . Jednak , jak można mniemać w zamian utraty wzroku Sherry zyskała pewien niewiarygodny wprost dar . Potrafi , wziąwszy nieboszczyka za dłoń , '' zobaczyć '' to co on widział przez ostatnie osiemnaście sekund swego życia . Dokładnie tak jak by patrzyła jego oczami . W książce precyzyjnie jest opisane jak to się stało że kobieta zyskała po wypadku takie '' umiejętności '' oraz to w jaki sposób się w ogóle o nich dowiedziała , w końcu nie codziennie trzyma się za dłoń trupa . Sherry jest sierotą , wychowała się w sierocińcu . Nie zna swojej rodziny i w życiu dorosłym też rodziny nie założyła . Mieszka sama i żyje sama , posiadając jedynie kilku za to bardzo wiernych przyjaciół . Sprawa przy której niewidoma obecnie pomaga jest mocno zagmatwana . Oto z premedytacją zabita strzałami z pistoletu zostaje kierowniczka luksusowego butiku z ciuchami . Przykładna pracownica , wspaniała żona i kochająca matka swoim dzieciom . Zdająca się nie mieć żadnych wrogów . Kto więc i dlaczego coś takiego zrobił ? W miarę postępowania śledztwa okazuje się że kilka dni wcześniej zginął ojciec owej kierowniczki . Ot , zwykły wypadek , staruszek spadł ze schodów w domu opieki . Ale czy rzeczywiście był to wypadek . Czy może planowane działanie jakiegoś psychola ? Okazuje się że jednak psychol i to taki który nie ma już nic do stracenia , gdyż ma raka z przerzutami i długo nie pożyje . Ale dlaczego zabija właśnie te osoby ? Czy coś mu zawiniły ? czy w ogóle się znają ? Pytań jest bardzo wiele , śledztwo rozciągnięte na kilka miejsc i wiele ludzi . Książka bardzo mi się podobała mimo że to nie do końca było to czego się spodziewałam , a jeszcze większe mam uznanie , gdyż jak czytam , jest to debiut . Moim zdaniem , bardzo dobry . Niczego tu nie ma ani za mało ani za dużo . Wątki obyczajowe dotyczące na przykład śledczych , czy panny Sherry Moore ciekawe i wciągające , lecz nienachalne i w odpowiedniej ilości . Książka wydana w 2008 roku , szkoda że w Polsce niczego więcej po polsku przeczytać nie można , z tego co piszą na innych stronach w serii z Sherry Moore powstały jeszcze trzy powieści . Ogólnie książkę polecam , jeden z lepszych thrillerów jakie czytałam .
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na78 lat temu

Cytaty z książki Zwierciadło zbrodni

Więcej
Dean Koontz Niezniszczalny Zobacz więcej
Dean Koontz Niezniszczalny Zobacz więcej
Dean Koontz Niezniszczalny Zobacz więcej
Więcej