Pamiętnik statecznej panienki

Okładka książki Pamiętnik statecznej panienki autorstwa Simone de Beauvoir
Okładka książki Pamiętnik statecznej panienki autorstwa Simone de Beauvoir
Simone de Beauvoir Wydawnictwo: Czarna Owca Cykl: Pamiętnik statecznej panienki (tom 1) biografia, autobiografia, pamiętnik
370 str. 6 godz. 10 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Cykl:
Pamiętnik statecznej panienki (tom 1)
Tytuł oryginału:
Mémoires d'une jeune fille rangée
Data wydania:
2002-10-15
Data 1. wyd. pol.:
1960-01-01
Liczba stron:
370
Czas czytania
6 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
8388875345
Tłumacz:
Irena Szymańska-Gross
"Pamiętnik statecznej panienki" to pierwsza część cyklu wspomnień francuskiej intelektualistki i feministki. Simone de Beauvoir poddaje krytycznej analizie zamożną mieszczańską rodzinę, w której się wychowała. Opisuje swoje dzieciństwo, przyjaźnie, pierwszą pracę (nauczycielki na prowincji) oraz spotkania z bohemą i Jean Paule Sartrem - swoim późniejszym towarzyszem życia.
Średnia ocen
7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pamiętnik statecznej panienki w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pamiętnik statecznej panienki



3755 742

Oceny książki Pamiętnik statecznej panienki

Średnia ocen
7,8 / 10
164 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Pamiętnik statecznej panienki

avatar
151
83

Na półkach:

Rewelacja jak na wspomnienia z młodości, z dzieciństwa. Urzeka pamięcią i codziennością i rozwarstoinym społeczeństwem we Francji. Ciekawe spojrzenie i wgląd do swojej przeszłości z dalszej perspektywy. Dzień codzienny widziany okiem dziecka i filozofki Simon de Beauvoir.

Rewelacja jak na wspomnienia z młodości, z dzieciństwa. Urzeka pamięcią i codziennością i rozwarstoinym społeczeństwem we Francji. Ciekawe spojrzenie i wgląd do swojej przeszłości z dalszej perspektywy. Dzień codzienny widziany okiem dziecka i filozofki Simon de Beauvoir.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Usłyszeliśmy dziś nowinę, że Cyc opuszcza Rodzinę. Rusza sobie w świat daleki,hen za góry, hen za rzeki. Rusza sobie w świat nieznany i kompletnie pojebany.

Usłyszeliśmy dziś nowinę, że Cyc opuszcza Rodzinę. Rusza sobie w świat daleki,hen za góry, hen za rzeki. Rusza sobie w świat nieznany i kompletnie pojebany.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
58
41

Na półkach:

druga płeć, która myślała inaczej. było tylko kilku zdolnych utrzymać jej kroku. ciekawość nie pierwszym stopniem do piekła, ale zastępstwem absolutu. szukała czegoś więcej niż role zaprojektowane przez czasy czy rodzinę. mamy tu lata formowania, od dzieciństwa po studia, gdzie książki często pełnią bardziej znaczącą rolę niż najbliżsi, bo ci tylko ograniczają albo narzucają swoje rządy. ich role raczej standardowe. atmosfera kawiarnii i barów Paryża i prowincja, gdzie należący do trochę wyższej klasy mogli spędzać sielankowe wakacje odkrywcze. co roku. pytanie: kim byłaby bez poznanego na studiach trio, bo wtedy raczej zaczęła się jej przygoda na poważnie. wcześniej trochę hamowania. mimo wszystko. i smutny koniec Zazy, która także stała się częścią Simone.

druga płeć, która myślała inaczej. było tylko kilku zdolnych utrzymać jej kroku. ciekawość nie pierwszym stopniem do piekła, ale zastępstwem absolutu. szukała czegoś więcej niż role zaprojektowane przez czasy czy rodzinę. mamy tu lata formowania, od dzieciństwa po studia, gdzie książki często pełnią bardziej znaczącą rolę niż najbliżsi, bo ci tylko ograniczają albo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

747 użytkowników ma tytuł Pamiętnik statecznej panienki na półkach głównych
  • 509
  • 229
  • 9
82 użytkowników ma tytuł Pamiętnik statecznej panienki na półkach dodatkowych
  • 49
  • 11
  • 7
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Pamiętnik statecznej panienki

Inne książki autora

Okładka książki Miłość po francusku Marguerite Duras, François Mauriac, Andrzej Możdżonek, Raymond Radiguet, Romain Rolland, Simone de Beauvoir
Ocena 6,6
Miłość po francusku Marguerite Duras, François Mauriac, Andrzej Możdżonek, Raymond Radiguet, Romain Rolland, Simone de Beauvoir
Simone de Beauvoir
Simone de Beauvoir
Francuska pisarka, filozofka i feministka. Jedna z pionierek współczesnego feminizmu drugiej fali. Jej książka Druga płeć uznana jest za jedną z klasycznych prac feminizmu. Skandalistka, szokująca opinię publiczną śmiałymi i niezależnymi poglądami oraz stylem życia. Współpracowniczka i partnerka życiowa Jean-Paul Sartre’a. Córka adwokata Georges’a de Beauvoir i Françoise Brasseur, pochodziła ze znanej rodziny arystokratyczno-mieszczańskiej z Verdun. Uczęszczała do szkół w Paryżu, gdzie ujawnił się jej talent pisarski i wybitna inteligencja. Jednak ojciec zawsze ubolewał, że zamiast wymarzonego syna urodziły mu się dwie córki; ten brak akceptacji ze strony ojca (ze względu na jej płeć) wywarł ogromny wpływ na Simone – przyszłą feministkę. W wieku 14 lat Simone, mimo iż została wychowana w tradycyjnej pobożności katolickiej, doszła do wniosku, że Bóg nie istnieje; od tej chwili przyjęła światopogląd ateistyczny. Była to także forma sprzeciwu wobec „zakłamanej moralności mieszczańskiej” jej konserwatywnej rodziny. Później rodzice zawsze potępiali ją za „rozwiązły” i „niemoralny” styl życia. Po 1918 rodzina de Beauvoir znacznie zubożała; związek rodziców Simone faktycznie uległ rozpadowi. Simone de Beauvoir wyróżniła się już w liceum. Na Sorbonie uzyskała licencjaty z literatury francuskiej, języka greckiego, łaciny i filozofii. Zdecydowała się poświęcić dalszym studiom w elitarnej École Normale Supérieure (ENS). W École Normale Supérieure na Sorbonie spotkała i zaprzyjaźniła się z Jean-Paulem Sartre’em. W czasie dyskusji w kręgu przyjaciół Beauvoir najbieglej ze wszystkich wytykała mu słabe punkty w rozumowaniu. Jego myśl oddziałuje na mnie z coraz większą mocą. Podziwiam go i jestem mu wdzięczna za to, jak szczodrze się udziela – napisała w swoim dzienniku. Sartre i Beauvoir należeli do grupy siedemdziesięciu sześciu studentów z całego kraju, którzy w 1929 zdawali niezwykle trudną pisemną część „agrégation” z filozofii. Pomyślny wynik oznaczał dożywotnie zatrudnienie na stanowisku nauczyciela w państwowej szkole średniej. Wyniki egzaminu ogłoszono 30 lipca 1929 – pierwsza lokata przypadła Sartre’owi. Beauvoir, z wynikiem słabszym o dwa punkty, była druga. Powszechnie uważa się, że to Jean Paul Sartre przemienił Simone de Beauvoir ze statecznej córki francuskiej burżuazji w niezależną myślicielkę. Nie jest to jednak prawda – Sartre jedynie zachęcił ją do tego. Sartre uważał, że małżeństwo byłoby dla niej pułapką. Nie była to obezwładniająca namiętność – przyznała w dzienniku – ale jest to szczęście. Sartre nie wspominał o małżeństwie; zamiast tego zaproponował umowę, początkowo na dwa lata. Sartre od początku wyraźnie zaznaczył, że nie jest zainteresowany monogamią. Odradzał to również Simone. Miłość między nimi nazywał konieczną. Byli „tego samego gatunku” i mieli kochać się aż do śmierci, ale nie powinni wyrzekać się miłości „przypadkowych”, czyli drugorzędnych. Sartre wierzył głęboko, że w miłości nie chodzi o posiadanie. Gdy Beauvoir podniosła drażliwy temat zazdrości, odparł, że jeśli będą sobie mówić wszystko, jedno nie poczuje się nigdy wyłączone z życia drugiego. Beauvoir mieszkała w Paryżu w pokoju wynajmowanym od własnej babki, Sartre odbywał służbę wojskową. Gdy nie udał się planowany przez Sartre’a wyjazd do Japonii, w marcu 1931 przyjął miejsce w liceum w Hawrze. Tydzień później Beauvoir dowiedziała się, że przydzielono ją do szkoły w Marsylii. Przejście do kategorii ludzi żonatych byłoby jeszcze jednym wyrzeczeniem – napisała Beauvoir – najbardziej elementarna przezorność zakazywała mi wyboru przyszłości, którą mogłyby zatruć [wyrzuty sumienia]. W 1931 nauczała w liceum w Rouen, gdzie zaprzyjaźniła się z jedną ze swoich uczennic, mieszkających w internacie – Olgą Kossakiewicz. W październiku 1935 za zgodą rodziców uczennicy Sartre i Beauvoir wynajęli dla Kossakiewicz pokój. Zostały kochankami. Sartre uwodził Kossakiewicz od dawna, a teraz stał się jej mentorem. Z czasem dołączył do nich Jacques-Laurent Bost. Dopiero w 1939 de Beauvoir i Sartre przenieśli się do Paryża. W 1943 de Beauvoir opublikowała swoją pierwszą książkę L’Invitée, która opisuje swój „czworokąt uczuciowy”. Ta skandalizująca książka odniosła sukces. Jednocześnie usunięto de Beauvoir z zawodu nauczycielki z powodu związku homoseksualnego z jedną z jej uczennic. Podjęła wówczas pracę w radiu. Z Sartre’em i Albertem Camusem założyli gazetę „Les Temps modernes”, której celem było propagowanie egzystencjalizmu poprzez współczesne dzieła literackie. De Beauvoir publikowała artykuły, wyrażające jej zaangażowanie dla ateizmu i komunizmu. Stała się sławna i bogata, odbyła liczne podróże, m.in. do Chile, Chin i ZSRR (gdzie poznała takich ludzi jak: Fidel Castro, Che Guevara, Mao Zedong, Richard Wright). W USA zakochała się w pisarzu Nelsonie Algrenie (zachowało się 300 miłosnych listów do niego). W 1949 jej najważniejsze dzieło, Druga płeć (Le Deuxième sexe),odniosło ogromny sukces: w ciągu pierwszego tygodnia sprzedano ponad 20 000 egzemplarzy. Książka zyskała akceptację uczonych, w tym antropologa Claude Lévi-Straussa. Druga płeć stała się jednym z głównych dzieł drugofalowego feminizmu. Na jej podstawie ufundował się nurt feminizmu egzystencjalnego (kontynuowany m.in. przez Élisabeth Badinter). Druga płeć jest ważna dla całej filozofii feministycznej. Książka ta analizuje podporządkowaną mężczyznom sytuację kobiet w społeczeństwie, bada przyczyny m.in. religijne, biologiczne i cywilizacyjne. Często cytuje się jej słowa: Nie rodzimy się kobietami – stajemy się nimi. Największy skandal wywołały poglądy de Beauvoir na temat macierzyństwa (sama nigdy nie chciała mieć dzieci),aborcji (której kilkakrotnie się poddała) oraz małżeństwa (porównała je do prostytucji). Książka de Beauvoir w znacznym stopniu przyczyniła się do legalizacji aborcji we Francji. W 1954 otrzymała nagrodę Goncourtów za książkę Mandaryni (Les Mandarins),opisującą jej związek z Nelsonem Algrenem. Od 1958 tworzyła kolejne książki na motywach autobiograficznych. W 1964 poznała studentkę filozofii Sylvie Le Bon, którą uznała za „duchową córkę” i adoptowała. Aktywnie uczestniczyła w protestach przeciwko wojnie w Algierii i za legalizacją aborcji. W książce La Cérémonie des adieux, opisała ostatnie chwile Jean-Paula Sartre’a z szokującymi szczegółami; nie wahała się także krytykować go. Zmarła w 1986. Została uroczyście odprowadzona przez tłumy kobiet i pochowana obok Sartre’a na cmentarzu Montparnasse w Paryżu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Pamiętnik statecznej panienki przeczytali również

Listy do brata Vincent Van Gogh
Listy do brata
Vincent Van Gogh
Siedem wniosków z lektury "Listów do brata": 1) Tekst jest przejmującym zapisem niespełnienia artysty, który ma świadomość wyjątkowości swoich dzieł, mimo kolejnych zawodowych porażek (nieudolne próby sprzedania choćby jednego obrazu, fiaska nielicznych wystaw). Zakrawa na ponury absurd, okrutną ironię losu, że geniusz van Gogha został rozpoznany i doceniony przez świat, kiedy jemu samemu do niczego już to nie było potrzebne. 2) Vincent był tułaczem: wyruszywszy za młodu z rodzinnej Brabancji (do której później powracał) ciągle zmieniał miejsca pobytu. Najpierw w poszukiwaniu pracy, potem już tylko lepszych warunków do tworzenia. W różnych okresach życia zamieszkiwał m.in. Londyn, Amsterdam, Antwerpię, Borinage (osadę górniczą w Belgii),Brukselę, Hagę, Paryż, prowansalskie Arles i Saint-Rémy, wreszcie Auvers-sur-Oise w regionie Île-de-France (gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł na skutek postrzału). 3) Van Gogh zmagał się z chronicznym brakiem pieniędzy. Często był na skraju ubóstwa, żywiąc się jedynie chlebem i kawą. Pijał podłej jakości wina i absynt. Najbardziej zależało mu na materiałach do malowania. Niemal wszędzie, gdzie się wprowadzał, starał się urządzić pracownię. Opłacał również modelki. Wszystko finansował Theo, ale Vincent wciąż łudził się nadzieją, że jego malarstwo przyniesie komercyjny zysk i wtedy odwdzięczy się bratu. 4) Samotność i alienacja to główne aspekty jego egzystencji. Ukazane są w listach w sposób sugestywny, głęboko poruszający. Odrzucony w "londyńskiej" młodości przez niejaką Ursulę (już zaręczoną z kimś innym),a potem przez owdowiałą kuzynkę Kee, szukał pocieszenia w ramionach prostytutki Sien (swojej modelki w Hadze). W Prowansji wdał się w związek z inną córą Koryntu, Gabi (wysłał jej kawałek odciętego ucha). Pragnął kobiety, rodziny, prawdziwego życia, ale los mu nie sprzyjał. Próbował znaleźć przyjaciół wśród malarzy. W Paryżu poznał Gaugina, Lautreca, Signaca. Gaugina sprowadził nawet do Arles, ale ten niedługo z nim wytrzymał (van Gogh gonił go z brzytwą, którą potem odciął sobie ucho). Jedynym bliskim człowiekiem pozostawał dla Vincenta Theo. Rodzice, choć kochali i wspierali syna, nie akceptowali jego drogi życiowej. Jako mieszczanie (ojciec był pastorem) praktycznie i trzeźwo oceniali rzeczywistość. Theo, będąc marszandem, miał więcej zrozumienia dla potrzeb i gorączki twórczej brata. 5) Ważnym rysem osobowości van Gogha jest jego szaleństwo. Był porywczy, nadwrażliwy, płomienny w uczuciach i działaniach. Incydent z uchem, pobyt w zakładzie psychiatrycznym w St. Remy, wreszcie domniemane samobójstwo to zewnętrzne przejawy poważnych zaburzeń. Przez większość życia doświadczał huśtawek emocjonalnych: od entuzjastycznej nadziei po głęboką melancholię. Miewał fobie, obsesje, urojenia. Zdiagnozowano u niego epilepsję. 6) Van Gogh malował tylko przez dekadę. Pięć lat prób i pięć lat dojrzałej twórczości. Wcześniej sposobił się do roli kaznodziei, lecz rozczarował się nieczułym dogmatyzmem, który zaobserwował u niektórych pastorów. Nie utracił wiary, ale zrozumiał, że może służyć ludziom w inny sposób, utrwalając w sztuce ich codzienność. Malował wiejską biedotę (obraz "Jedzący kartofle"),miasteczka, martwe natury, rozświetlone pejzaże i słoneczniki w Arles (gdzie jego talent eksplodował). Zostawił szereg autoportretów. Żył 37 lat (1853-1890). 7) Twórczość van Gogha uchodzi za wizjonerską, nowatorską. Cechują ją zjawiskowa gra świateł, sugestywna kolorystyka i ekspresja we wszystkich odcieniach żółci ("Żółty Dom", "Słoneczniki"). Obrazy malował techniką impasto. Formalnie jest przedstawicielem postimpresjonizmu, który jako kierunek nawiązywał do impresjonizmu, ale odrzucał większość jego założeń (m.in. optyczną ostrość i naturalizm).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 rok temu
Lata Virginia Woolf
Lata
Virginia Woolf
„Lata” Virginii Woolf zaczynają się od opisu wieczoru spędzonego w domu przez kilkuosobową rodzinę, co skłania ku stwierdzeniu, że tylko tej grupce osób poświęcona będzie książka. Tymczasem nic bardziej mylnego, gdyż opowiadana początkowo historia zostaje zatrzymana w pewnym momencie, a całość powieści prezentuje losy nie jednej rodziny złożonej z matki, ojca i dzieci, lecz obraz życia większej części familii Pargiterów, począwszy od ojców, matek, córek, synów, wnuczek i wnucząt, a na ciotkach i wujach skończywszy. Owa całość jest jak gdyby rozerwana na części, to znaczy kolejne rozdziały przedstawiają zaledwie fragmenty z życia danego członka czy członków familii. Ciągłość zostaje zdecydowanie i mocno poprzecinana ostrym nożem. A wielka to szkoda... Nie te czasy, nie ta epoka, nie owo dzisiejsze spojrzenie na świat; stroje, rzeczy, miasta, ludzie przecież, zdania nawet odmienne. Po prostu zostajemy przeniesieni (choć Woolf urodziła się w 1882 roku) do czasów pisarki, a konkretnie do roku 1880. Akcja trwa zaś do okresu pierwszej wojny światowej. Wszystko więc w zasadzie inne, ale tytuł wciąż aktualny. Nieustanie toczą się utartym trybem lata, przed nami, za nami. Wiecznie w nich my, ludzie. Woolf jak zwykle urzeka sposobem sportretowania postaci. Łatwo? Niekoniecznie, gdyż – jak wspomniałam wcześniej – owe lata jakby im odbiera, te biegnące jedno za drugim, zostawiając wybrane wydarzenia z wybranych lat. Czy podczas tworzenia dzieła wewnętrzny głos nie podsunął jej pytania: po co brać pod uwagę wszystkie dni życia; zimy, wiosny, lata i jesienie? W pamięci i tak – identycznie jak w powieści – pozostaną jedynie chwile. Te wybrane, ważne lub mniej ważne. Szczęśliwe bądź wręcz przeciwnie. Już zapominamy, co działo się wczoraj, ale jeszcze w pamięci włóczy się tamten poranek, kiedy maszerowałeś do szkoły, biegłeś przez park, zasypiałeś przy zasłoniętej śniegiem szybie. Tylko chwile mają moc pozostawania we wspomnieniach. Uchowają się wycinki. Żarty, niezapomniane historyjki, anegdoty powtarzane przy byle okazji czy w szczególnych momentach. Jeszcze jesteś młoda, młody, a za chwilkę już stoisz w tłumie innych kobiet, mężczyzn, którzy zastanawiają się, kiedy czas odebrał im to czy tamto i dał w zamian coś zupełnie innego. Trochę takie właśnie są czasami myśli bohaterów, jak gdyby zatrzymywali je, chwytali mocno w biegu tylu innych myśli. Gdzie ten wieczór, gdy wiatr smagał gałęzie drzew; lato, którego jedna z głównych bohaterek, Eleonora, rozkoszowała się jazdą omnibusem... Gdzie jesień, gdy liście tańczyły pod jej stopami, kiedy tak dokładnie czuła, że żyje jak gdyby za bardzo? Całą sobą. Gdzie tamta rozmowa podczas obiadu, po którym żałoba przeszła się w czerni po każdym kącie domu? Jak uchwycić to wszystko? Zdaje się, że nie tylko w „Latach” Woolf podejmuje się trudu przedstawienia całości życia w kilku zaledwie chwilach. Nie uchwyci przemijania, lecz momenty, dni. Doskonale skonstruowana, nieoczywista powieść Virginii Woolf. Czy nie właśnie nieoczywistość jest tym, co towarzyszy jej pisarstwu? Jest mu nieodłączne? Tak jak skupianie się na chwilach, myślach, odczuciach, postrzeganiu rzeczy, osób, otoczenia w odmienny lub jednakowy sposób jak w latach poprzednich. „Dziwna rzecz, po raz drugi już tego wieczoru ktoś mówił o jej życiu. <<– A ja właściwie wcale życia nie miałam – myślała. – Czy życie nie powinno być czymś, co by można było przedstawić, czym by się można było wykazać ludziom – takie siedemdziesięcioparoletnie życie… Ale ja wciąż mam tylko chwilę bieżącą>>”. Do niektórych książek ma się ogromny sentyment. I tak będzie w moim przypadku chyba również z tak mało dzisiejszymi „Latami” Woolf. Te doskonałe niedzisiejsze książki... Nie można ich oddać do antykwariatu ani wyrzucić. I nie chodzi tylko o treść, ale także o wartość historyczną. I o te grube, niekiedy pożółkłe kartki i zapach, którego się nie zapomina. https://kulturaliter.blogspot.com/2026/03/lata-virginia-woolf-wydawnictwo.html
beha - awatar beha
oceniła na71 miesiąc temu
Druga płeć Simone de Beauvoir
Druga płeć
Simone de Beauvoir
Simone de Beauvoir, publikując w 1949 roku swoje monumentalne dzieło "Druga płeć", stworzyła tekst, który już w chwili premiery stał się kamieniem milowym zarówno dla filozofii, jak i dla myśli feministycznej. Owa dwutomowa analiza kondycji kobiety nie tylko do dziś nie straciła na aktualności, ale wręcz zyskała nowe znaczenia w kontekście współczesnych debat społeczno-kulturowych. "Druga płeć" to nie jest książka, którą się czyta; to książka, która czyta nas samych, obnażając mechanizmy, w których zostaliśmy uformowani. Już sama struktura dzieła zasługuje na szczególną uwagę. De Beauvoir dzieli swoje rozważania na dwie części: pierwsza, bardziej filozoficzno-historyczna, nosi tytuł "Fakty i mity" i stanowi swoiste preludium do właściwej analizy sytuacji kobiety. Druga część, "Dojrzałość kobiety", to już bezpośrednie studium socjologiczne, psychologiczne i antropologiczne. Obie części przenikają się w sposób mistrzowski, ukazując zarówno historyczne uwarunkowania kobiecości, jak i współczesne (dla autorki) przejawy opresji, alienacji i instrumentalizacji ciała kobiecego. De Beauvoir jako filozofka egzystencjalna nie poprzestaje na czysto socjologicznym opisie. Wręcz przeciwnie – jej wywód jest zakorzeniony w myśli fenomenologicznej i heglowskiej. Właśnie w tym kontekście pojawia się jej słynne zdanie: "Nie rodzimy się kobietami – stajemy się nimi". To jedno zdanie, przesiąknięte egzystencjalnym dramatyzmem, jest kluczem do całego dzieła. Kobiecość nie jest bowiem dla de Beauvoir kategorią biologiczną, lecz egzystencjalnym projektem narzuconym przez społeczne, kulturowe i religijne konstrukty. Kobieta nie istnieje jako "Inna" w sensie absolutnym – zostaje zdefiniowana przez mężzyznę jako jego przeciwieństwo, jako alter ego, jako to, czym mężczyzna nie jest, i przez to zostaje zepchnięta w przestrzeń obcości. Autorka z mistrzowską erudycją analizuje mity kobiecości obecne w literaturze, religii, filozofii i nauce. Przechodzi od starożytnych mitów (Ewa, Pandora) po nowożytne reprezentacje kobiety jako anioła domu czy femme fatale. Pokazuje, jak nie tylko mężczyźni, ale także same kobiety internalizowały te narracje, wchodząc w rolę "drugiej płci" jako normy kulturowej. De Beauvoir nie oszczędza nikogo: krytykuje Arystotelesa, Freuda, Balzaca, ale także Marie Bashkirtseff czy Colette, ukazując, jak różne postawy kobiet mogą reprodukować system opresji. Osobny zachwyt wzbudza styl, w jakim de Beauvoir operuje swoim wywodem. To nie tylko filozofia, ale wręcz literatura najwyższej próby. Precyzja językowa idzie tu w parze z emocjonalnym napięciem i intelektualnym rozmachem. Każde zdanie jest jak wyostrzone narzędzie, którym autorka rozcina warstwy kulturowej hipokryzji. Rzadko kiedy eseistyka filozoficzna ma w sobie tyle pasji, zarazem unikając pustego moralizatorstwa. Nie bez powodu "Druga płeć" budziła (i wciąż budzi) kontrowersje. De Beauvoir, pozostając w duchu oświeceniowego racjonalizmu, podważa fundamenty religii katolickiej, tradycyjnej rodziny, a także romantycznej miłości jako instytucji podporządkowania. W jej ujęciu małżeństwo to instytucja wyobcowania, macierzyństwo to rola narzucona, a seksualność – przestrzeń walki o uznanie i autonomię. Nie chodzi tu o potępienie tych wartości samych w sobie, lecz o ukazanie, jak zostały one ukształtowane w ramach patriarchalnego porządku, który kobietę uczynił bytem pośrednim, funkcją, dodatkiem. Należy jednak podkreślić, że "Druga płeć" nie jest manifestem nienawiści do mężczyzn. De Beauvoir pisze z pozycji dialogu, nie odwetu. Jej krytyka jest przenikliwa, ale nie fanatyczna. Dostrzeża, że wyzwolenie kobiet nie oznacza dominacji nad mężczyznami, lecz wspólną emancypację. W tym sensie jej dzieło pozostaje uniwersalne: to nie tylko książka o kobietach, ale o tym, jak być człowiekiem w warunkach nierówności, alienacji i przemocy symbolicznej. Recepcja dzieła była natychmiastowa i burzliwa. Książka została potępiona przez Watykan, uznana za bluźnierczą, zakazana w wielu krajach. Ale jednocześnie stała się lekturą obowiązkową dla całych pokoleń kobiet i mężczyzn, którzy poszukiwali alternatywy dla konserwatywnego modelu społeczeństwa. To dzieło, które nie tylko zmienia myślenie, ale wręcz je inicjuje – niczym nowy akt poznania. Warto także zauważyć, że "Druga płeć" otworzyła drogę dla kolejnych nurtów: feministycznej krytyki literackiej, gender studies, queer theory. Judith Butler, Hélène Cixous, Julia Kristeva – wszystkie te myślicielki zawdzięczają de Beauvoir nie tylko inspirację, ale i fundamenty pojęciowe. Bez niej trudno sobie wyobrazić współczesną humanistykę. Podsumowując, "Druga płeć" to dzieło, które wymyka się prostym klasyfikacjom. Jest to jednocześnie traktat filozoficzny, analiza kulturowa, rozprawa antropologiczna, a momentami nawet proza poetycka. To książka niepokojąca, wymagająca, ale przez to głęboko wyzwalająca. De Beauvoir nie daje łatwych odpowiedzi, lecz stawia pytania, które każą zrewidować własne przekonania, wartości i role. Zamiast zakończenia można by powiedzieć tylko jedno: kto nie przeczytał "Drugiej płci", ten nie zna jeszcze pełni możliwości, jakie niesie ze sobą myśląca, krytyczna lektura. To książka, która nie tylko przetrwała płomień historii, ale sama stała się źródłem ognia, który wciąż oświetla świat.
Bratyslawski - awatar Bratyslawski
ocenił na109 miesięcy temu
Wyznania gorszycielki Irena Krzywicka
Wyznania gorszycielki
Irena Krzywicka
Irena Krzywicka (1899-1994) przyszła na świat w Jenisiejsku w rodzinie polskich Żydów, zesłanych na Syberię za działalność socjalistyczną. Ojciec zmarł na gruźlicę niedługo po powrocie do Polski, matka, zwana przez nią Maminkiem, była aż do swej śmierci jej najwierniejszą przyjaciółką. Oczytana i jak na kobietę świetnie wykształcona oraz ambitna z przytupem dołączyła Irena do międzywojennego środowiska literackiego. Jej najbardziej znane publikacje ukazywały się w Wiadomościach Literackich Mieczysława Grydzewskiego, jest też autorką kilku książek. Swą autobiografię zaczęła pisać we Francji w latach 1970-ych, po niemal całkowitej utracie wzroku nagrywała wspomnienia, a książkę do druku przygotowała Agata Tuszyńska. Pierwsze wydanie „Wyznań gorszycielki” ukazało się dwa lata przed śmiercią Krzywickiej, a jego pomysł Marian Hemar miał skomentować z typowym dla siebie sarkazmem: „Droga Irenka, nasze stare chodzące poboyowisko”*. Według dość zgodnych opinii gorszycielką została Krzywicka nie tyle z powodu rozwiązłości w życiu prywatnym - wierność małżeńska nie była w tym środowisku powszechnie obowiązującą normą - lecz z racji głoszonych publicznie przez nią i Boya poglądów oraz konkretnych inicjatyw. Inaczej jednak niż biografkę Boya**, czworokąt małżeński, Irena-Jerzy Krzywicki-Zofia Żeleńska-Boy, dość mocno Krzywicką uwierał. Przynajmniej tak wygląda to w jej wspomnieniach. Mimo fatalnej technicznej jakości wydania „Wyznań…”, na jakie trafiłam, nie mogłam się od lektury oderwać. Początkowa część książki, jakieś 40% tekstu, to ciekawy opis relacji rodzinnych, przymiarek do różnych dróg kariery oraz pierwszych prób zaistnienia w środowisku literatów. Jako atrakcyjna kobieta na brak zalotników nie narzekała. Spośród trzech zaprzyjaźnionych na męża wybrała początkującego prawnika, syna Ludwika Krzywickiego, uznanego twórcy polskiej socjologii. Boya spotkała, kiedy wydawało się, że po urodzeniu pierwszego syna, Piotrusia, jej małżeństwo z Jerzym już okrzepło. Ale atrakcyjności, także fizycznej, sławie i wspólnocie przekonań z dwadzieścia pięć lat starszym facetem nie potrafiła się oprzeć. Mimo że wówczas, w roku 1928, nie pod każdym względem pasował do definicji Boya, jaką wygłosił dziesięć lat wcześniej przypadkowo spotkany Jan Lechoń, a mianowicie że jest to „…melancholik, erotoman, pijak, karciarz … najbardziej czarujący, najinteligentniejszy człowiek na świecie”. Miłości do Ireny pozostał Boy wierny do śmierci, od alkoholu też już wtedy stronił. Owszem, była świadkiem jego stanów depresyjnych, załamania pod wpływem krytyki i ataków, z obu stron sceny polityczno-obyczajowej, za wprowadzenie w dyskurs publiczny i nieśmiałe próby instytucjonalnego usankcjonowania pewnych tematów tabu. Ich ostrze w pewnym sensie bardziej było bolesne dla niego niż dla niej. Jan Skiwski, na przykład, atakował go za propagowanie „życia ułatwionego”. Czy chodziło mu także o zdjęcie odium, a w każdym razie o zrezygnowanie z karalności za homoseksualizm? Krzywicka przyznaje, że ich próby wprowadzania antykoncepcji i bezpiecznych zabiegów aborcji nastąpiły w Polsce „… o trzydzieści lat za wcześnie”. Pierwsze ośrodki Świadomego Macierzyństwa nie cieszyły się popularnością i dość szybko zostały zlikwidowane. Tymczasem, gdy ona zaczęła być krytykowana także za swoje relacje sądowe, głównie za obronę Rity Gorgonowej, Boya atakowano już za wszystko. „A że tyle piszę? - żalił się Irenie - U nas nie lubią ludzi, którzy za dużo pracują”. Lata 1930-te to nowe fale antysemityzmu i faszyzacji Polski. O tym oczywiście wyznania Krzywickiej też wspominają. Ich największa wartość polega, moim zdaniem, na obleczeniu tych i innych zjawisk w konkrety, co wiąże się naturalnie z jej ocenami ludzi, na ogół trafnymi, a przy tym zawsze bardzo ciekawymi. Na przykład o dwóch byłych skamandrytach, Jarosławie Iwaszkiewiczu i Antonim Słonimskim pisze: Iwaszkiewicz „jako homo publicus był godny niechęci, jako człowiek prywatny był serdeczny i miły, odwrotnie niż Antoni - jako homo publicus - godny najwyższego szacunku, ale prywatnie egocentryk zupełnie niezdolny do wyjścia poza samego siebie”. A że Irenkę - jak mówi znane porzekadło - znała cała Warszawa, ze wzajemnością, tj. ona znała wszystkich, lektura jej wspomnień stanowi prawdziwą frajdę. Nawet jeśli nie do końca wiadomo, czy są one osadzone - jak w przytoczonym cytacie - jedynie w jej wrażeniach ze znajomości podczas pobytu w Warszawie i Podkowie Leśnej, czy sięgają również okresu powojennego. „Wyznania gorszycielki” kończą się po wojnie, kiedy to - nie ma co ukrywać, dzięki swej przedwojennej popularności - uzyskała Irena Krzywicka szanse na nowy początek. Co w ogóle miałby on znaczyć po stracie najważniejszych osób w jej życiu? No i czy lektura książki Agaty Tuszyńskiej pt. „Krzywicka. Długie życie gorszycielki” jest, mimo nie najlepszych ocen książki, wskazana? Ale przed natychmiastowym zabraniem się do niej powstrzymać się oczywiście nie potrafię. *Wszystkie cytaty pochodzą z wydania książki, do którego miałam dostęp. **Monika Śliwińska: Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Nina - awatar Nina
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki Pamiętnik statecznej panienki

Więcej

póki będą na świecie książki, moje szczęście jest zabezpieczone.

póki będą na świecie książki, moje szczęście jest zabezpieczone.

Simone de Beauvoir Pamiętnik statecznej panienki Zobacz więcej

(...) mnie wydawała się czymś wręcz wspaniałym praca nad rozwijaniem się, bogaceniem wewnętrznym; właśnie w tym znaczeniu rozumiałam naukę Gide'a: "Zrobić z siebie istotę niezastąpioną"...

(...) mnie wydawała się czymś wręcz wspaniałym praca nad rozwijaniem się, bogaceniem wewnętrznym; właśnie w tym znaczeniu rozumiałam naukę G...

Rozwiń
Simone de Beauvoir Pamiętnik statecznej panienki Zobacz więcej

Moje życie będzie piękną historią, która będzie się stawała prawdziwa, w miarę jak ją będę sobie opowiadała.

Moje życie będzie piękną historią, która będzie się stawała prawdziwa, w miarę jak ją będę sobie opowiadała.

Simone de Beauvoir Pamiętnik statecznej panienki Zobacz więcej
Więcej