Mroczna strona ulicy

Okładka książki Mroczna strona ulicy autorstwa Jack Higgins
Okładka książki Mroczna strona ulicy autorstwa Jack Higgins
Jack Higgins Wydawnictwo: Amber Cykl: Paul Chavasse (tom 5) kryminał, sensacja, thriller
190 str. 3 godz. 10 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Paul Chavasse (tom 5)
Tytuł oryginału:
Dark Side of the Street
Data wydania:
1990-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1990-01-01
Liczba stron:
190
Czas czytania
3 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
8385079645
Tłumacz:
Paweł Witkowski
...Zrobił krok naprzód.
- I co teraz?
Odpowiedzią na to pytanie był jeden ogłuszający cios z tyłu, zadany z tak ogromną siłą, że jego kręgosłup trzasnął jak spróchniały kij. Crowther dotknął czubkiem buta leżącego na ziemi wijącego się z bólu mężczyznę.
- Do środka z nim, Billy.
Żył jeszcze, gdy wpadał do studni głową w dół. Jego ciało dwa razy odbiło się od cembrowiny, ale nie czuł bólu. O dziwo jego ostatnią w pełni świadomą myślą było, że Hagen miał jednak rację. To był w rzeczywiści jego pogrzeb. Zaraz potem zimne wody zamknęły się nad nim i pogrążyły go w ciemnościach...
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mroczna strona ulicy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mroczna strona ulicy

Średnia ocen
6,4 / 10
196 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Mroczna strona ulicy

avatar
203
179

Na półkach:

Fajna sensacja, chociaż fabuła trochę zbyt fantastyczna - boli mnie zawsze motyw pozbawiony cech prawdopodobieństwa, ale jak się czyta przy piwku, to można przymknąć oko. Nie ma lipy.

Fajna sensacja, chociaż fabuła trochę zbyt fantastyczna - boli mnie zawsze motyw pozbawiony cech prawdopodobieństwa, ale jak się czyta przy piwku, to można przymknąć oko. Nie ma lipy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
555
527

Na półkach:

Bardzo ciekawa fabuła(taki dawny James Bond),w której mamy do czynienia ze światem przestępczym(uwalnianie więźniów z kamieniołomów,więzień i dalszego ich przemytu). Poznajemy Paula Chavasse'a agenta Wydziału Scotland Yardu,który otrzymuje za zadanie ochrony więźnia, którego podejrzewano o próbę ucieczki z najbardziej strzeżonego więzienia. W tym celu trafia za kratki do celi z więźniem którego ma chronić. Poznając go ,zaprzyjaźnia się z nim i udaje się w podróż (ucieczka),bardzo zawiła,intrygująca drogą do wolności ,najeżona różnymi wypadkami pozwala na utrwalenie więzi między nimi. Ucieczka podzielona została na kilka etapów ,które dzielnie znoszą by móc udać się w ostateczną podróż do wolności (rejs jachtem)...niby wszystko zmierza do szczęśliwego zakończenia ,a jednak na drodze staje im pośrednik ,nikczemny typ Vaughan mający na celu uśmiercenia podróżujących . Główny bohater zostaje postawiony w trudnej sytuacji musi wybrać: przyjaźń,czy służba która pełni. Nie zgaduj jaki był jego wybór,sięgnij po książkę i sam/a dowiedz się jak zakończyła się ta historia! Warto!Polecam .

Bardzo ciekawa fabuła(taki dawny James Bond),w której mamy do czynienia ze światem przestępczym(uwalnianie więźniów z kamieniołomów,więzień i dalszego ich przemytu). Poznajemy Paula Chavasse'a agenta Wydziału Scotland Yardu,który otrzymuje za zadanie ochrony więźnia, którego podejrzewano o próbę ucieczki z najbardziej strzeżonego więzienia. W tym celu trafia za kratki do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
308
182

Na półkach:

A ja myślałam, że nikt nie będzie pamiętał, że znowu należy przestawić licznik bomby i wszyscy zginą.

A ja myślałam, że nikt nie będzie pamiętał, że znowu należy przestawić licznik bomby i wszyscy zginą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

363 użytkowników ma tytuł Mroczna strona ulicy na półkach głównych
  • 287
  • 74
  • 2
107 użytkowników ma tytuł Mroczna strona ulicy na półkach dodatkowych
  • 91
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Mroczna strona ulicy

Inne książki autora

Jack Higgins
Jack Higgins
Jego prawdziwe nazwisko to Harry Patterson. Uchodzi za najpopularniejszego brytyjskiego twórcę literatury sensacyjno-przygodowej. Jego powieści ukazują się prawie w 30 językach świata. Ukończył studia socjologiczne w Londynie. Służył w Armii Brytyjskiej, pracował w cyrku, był też nauczycielem. Pisać zaczął w 1959 roku. W początkach kariery używał wielu pseudonimów literackich, m.in. James Graham, Hugh Marlowe, Martin Fallon. Sławę przyniosła mu powieść Orzeł wylądował (1975) wydana pod pseudonimem Jack Higgins, przy którym pozostał. Napisał ponad sześćdziesiąt książek. Najbardziej znane to: Konfesjonał (1985),Noc Lisa (1986),Orzeł odleciał (1991),Oko cyklonu (1992),Skała Wichrów (1993),Saba (1994),Anioł Śmierci (1995),Córka prezydenta (1997) i Lot orłów (1998). Twórczość Higginsa doczekała się licznych ekranizacji. Należą do nich filmy pełnometrażowe Modlitwa za konających (z Mickey'em Rourke) i Orzeł wylądował (z Donaldem Sutherlandem) oraz kilkugodzinne seriale telewizyjne zrealizowane na podstawie Konfesjonału, Nocy Lisa, Cold Harbour i innych powieści. Wychowany w Irlandii Północnej autor ukończył socjologię społeczną na Londyn University. Przez kilka lat pracował jako nauczyciel, następnie poświęcił się całkowicie pisarstwu. Mieszkał na wyspie Jersey. Zmarł w swoim domu w Jersey 9 kwietnia 2022 r. w wieku 92 lat.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Mroczna strona ulicy przeczytali również

Czarna niedziela Thomas Harris
Czarna niedziela
Thomas Harris
Ostatnia akcja Nazwisko Thomasa Harissa, jako autora książek sensacyjnych, znane jest w świecie od dawna. Wydawałoby się, iż napisał niezliczone ilości opowieści, jak jego rówieśnicy, którzy tworzyli cały nurt literatury zwanej potocznie thrillerem. Wszyscy szturmem wdarli się do księgarń i na biblioteczne półki. Pisali, pisali, pisali, co jeden utwór to lepszy. Ale z Harissem tak nie było… Jeśli jeszcze nie wiecie, to informuje, iż jest on autorem zaledwie sześciu książek…. Ale wśród nich jest TA, jedyna, najważniejsza, która ukształtowała literaturę sensacyjna i nadał jej kształt. Zupełnie tak samo jak z piosenką „The Sound of Silence” duetu Simon & Garfunkel. Śpiewali jeszcze wiele, ale „Sound …” to utwór, który uczynił ich nieśmiertelnymi. W przypadku Harissa jest to „Milczenie owiec”. Nie o tej książce będę jednak mówić. Po raz drugi w życiu przeczytałam bowiem „Czarną niedzielę”, pierwszą powieść pisarza. Zatem parę słów o niej. Wydana został w 1975 roku, trzy lata po ataku terrorystycznym na wioskę olimpijską w Monachium. Do tamtej chwili mieszkańcom globu wydawało się, że terroryzm jest daleko od nich i dotyczy tylko garstki szaleńców. Atak organizacji Czarny Wrzesień wraz z nieudaną akcją odbicia zakładników uświadomiła, iż terroryzm stanowi jedno z największych zagrożeń współczesnego świata. Wkroczył również do literatury. „Czarna niedziela” jest właśnie ponurą opowieścią o przygotowaniu zamachu w imię ponurej ideologii i zemsty. Praktycznie wiemy wszystko od samego początku, kto dokona zbrodni, kto mu w tym pomoże, jak zostanie wykonana i kto zajmuje się poszukiwaniem przyszłych zamachowców. W trakcie czytania poznajemy życiorysy poszczególnych postaci i metody działania służb zwanych ogólnie specjalnymi. Oczywiście w znacznie okrojonej formie, bo to jeszcze nie czasy, kiedy dzielono się faktami z dziennikarzami czy pisarzami. Atak na wypełniony po brzegi stadion w czasie rozgrywek Super Bowl za pomocą sterowca musi być starannie przygotowany. Czy zostanie udaremniony? Część recenzentów książki popełnia delikatny błąd oceniając jej wartość. Porównuje do „Milczenia owiec” i krytykuje, że to nie to. Zapomina jednak, iż jest to pierwsza książka Harissa, być może jedna z pierwszych popularnych opowieści o terroryźmie. Rzeczywiście, chwilami może nużyć, ale nie usypia. Intryga prosta, ale trzyma w napięciu. Zamiast pytanie „kto kogo złapie”, zadajemy inne „kiedy go (ich) złapią”. Zakończenie – raczej zaskakujące, ale dość prawdopodobne. Hariss swą powieścią wpisał się w tematykę aktualną swoim czasom. Ostrzegł, że terroryści mogą być wszędzie, mogą być jednymi z nas. Akcje zamachowe to już nie garstka szaleńców rzucających się bez ładu i składu na cele daleko od naszych granic. To zaplanowane działania mające na celu unicestwienie niewinnych. Gdybym w 1975 roku przeczytała tę książkę, zapewne tak wyglądałaby moja interpretacja. Dziś potraktowałam ją jak inne opowieści sprzed lat. I … jak to zwykłam powtarzać przy takich okazjach… niech tak zostanie.
gks - awatar gks
ocenił na711 miesięcy temu
Jonasz James Herbert
Jonasz
James Herbert
Trudno dziś stwierdzić, od kiedy obowiązuje ogólnie przyjęta zasada mówiąca o tym, że nazywając kogoś/coś Jonaszem, mamy na myśli człowieka/rzecz przynoszącą pecha. Nie jest oczywiście tajemnicą, że prekursorem ciążącego nad tym imieniem fatum był sam izraelski prorok żyjący w VIII wieku p.n.e. Jonasz, chcąc uciec przed Bogiem i powierzonym mu zadaniem, dostaje się na statek, którym płynie w przeciwległym kierunku do miasta, do którego został wysłany przez Stwórcę. Postępując w ten sposób, sprowadza na swych kompanów wszelakie nieszczęścia, w tym potworną burzę. Ostatecznie, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność, każe wyrzucić się za burtę, gdzie zostaje pożarty przez wielką rybę. Co dalej się dzieje z Jonaszem, to już odrębna historia, najważniejsze zaś jest to, że załogę feralnego statku wraz z Jonaszem opuścił także i pech. Z podobną sytuacją spotykamy się na łamach powieści Jamesa Herberta zatytułowanej „Jonasz” – nie z mężczyzną pożartym przez wielką rybę, ale właśnie z człowiekiem stanowiącym przyczynę niepowodzeń, jakich doświadczają jego współtowarzysze. Jeśli dodamy do tego fakt, że tymi drugimi są zazwyczaj policjanci biorący udział w akcjach ze swym pechowym kolegą, to nie trudno domyślić się, że prędzej czy później ktoś będzie chciał uciąć łeb sprawie. Tak też się dzieje i nasz Jim Kelso otrzymuje propozycję nie do odrzucenia – dostaje swoje własne dochodzenie, które początkowo realizuje zupełnie sam z dala od wszystkich. Fabuła powieści jest stosunkowo banalna. Gliniarz, narkotyki, kobieta i sex, jednakże to, co w niej najciekawsze, to bliżej nieokreślone fatum ciążące nad tytułowym bohaterem; jakiś rodzaj przekleństwa nierozerwalnie z nim połączony. Niejednokrotnie występujące w powieści retrospekcje przybliżają nas do poznania prawdy i niewątpliwie są tym, co fenomenalnie buduje napięcie, dając nam poczucie obcowania z jakąś nienazwaną siłą. Krótko mówiąc, przedstawione migawki przeszłości stanowią o niekwestionowanym talencie Herberta i są czymś, co najmilej wspominam po lekturze. Towarzysząc funkcjonariuszowi Kelso w jego przygodach, miałem nieodparte wrażenie uczestnictwa w kolejnej części filmu z cyklu „Oszukać przeznaczenie”. Jednakże, w przeciwieństwie do wspomnianej filmowej serii, w „Jonaszu” zło zostaje sprowadzone do bytu materialnego. W finałowej scenie autor wyciąga potwora z przysłowiowego kapelusza, czym, moim skromnym zdaniem, robi krzywdę stworzonej przez siebie historii. Gdyby zło zostało tam, gdzie trwało przez cały czas, a nam pozostałoby się tylko domyślać, jak strasznym ono jest, wtedy książka na pewno zyskałaby na tym po stokroć. Mimo wszystko uważam tę powieść Jamesa Herberta za jedną z lepszych w jego dorobku i bez wahania polecam każdemu. Zapraszam na: www.grzegorzkopiec.pl
Kopco - awatar Kopco
ocenił na88 lat temu
Żegnaj Kalifornio Alistair MacLean
Żegnaj Kalifornio
Alistair MacLean
„Goodbye, Kalifornio” Alistaira MacLeana to powieść, która łączy wszystko to, co najlepsze w jego twórczości – dynamiczną akcję, inteligentną intrygę, surowy realizm i moralne przesłanie. Choć napisana w latach 70., dziś brzmi zaskakująco aktualnie: to historia o terroryzmie, nauce, zemście i cienkiej granicy między wiarą w postęp a destrukcyjnym fanatyzmem. Akcja zaczyna się od serii dramatycznych wydarzeń w Kalifornii. Tajemnicza grupa porywa kilka osób związanych ze światem nauki i wojskowości, a wkrótce wychodzi na jaw, że ich celem jest coś znacznie większego – zniszczenie jednego z największych amerykańskich miast za pomocą broni nuklearnej. Do akcji wkracza John Ryder – człowiek o chłodnym umyśle, ale wielkim poczuciu obowiązku. Musi on nie tylko powstrzymać terrorystów, ale także odkryć, kto naprawdę stoi za spiskiem i dlaczego. MacLean od pierwszych stron buduje napięcie z precyzją i rozmachem. Z pozoru klasyczna opowieść sensacyjna szybko przeradza się w thriller o głębszym wymiarze – o odpowiedzialności człowieka za technologię, o moralnych granicach nauki i o zagrożeniu, jakie niesie fanatyzm podszyty ideologią. Autor pokazuje, że największym niebezpieczeństwem nie są bomby ani laboratoria, lecz ludzie, którzy wierzą, że mają prawo decydować o losie innych w imię „wyższego celu”. MacLean, jak zawsze, pozostaje mistrzem tempa. Narracja jest szybka, dialogi błyskotliwe, a opisy – precyzyjne i konkretne. W przeciwieństwie do wielu ówczesnych thrillerów politycznych, „Goodbye, Kalifornio” nie jest przeładowane technicznym żargonem. Autor koncentruje się na emocjach i napięciu psychologicznym: pokazuje, jak bohaterowie radzą sobie w sytuacji, gdy każda decyzja może oznaczać śmierć tysięcy ludzi. Na szczególną uwagę zasługuje kontrast między scenerią Kalifornii – symbolem amerykańskiego snu – a mrocznym planem zagłady. To przeciwstawienie sprawia, że książka nabiera symbolicznego wymiaru: raj na ziemi może w każdej chwili zamienić się w piekło zrodzone z ludzkiej pychy i szaleństwa. W „Goodbye, Kalifornio” wyraźnie czuć echa zimnowojennego niepokoju. MacLean trafnie uchwycił ducha epoki – czas, gdy lęk przed katastrofą nuklearną, terroryzmem i niekontrolowaną technologią był realny i powszechny. Dziś, po dekadach, jego wizja wciąż brzmi ostrzegawczo. To nie tylko powieść sensacyjna, ale przestroga przed światem, w którym nauka oderwana od etyki staje się narzędziem zniszczenia. Styl autora jest jak zawsze klarowny, chłodny i pozbawiony ozdobników. MacLean nie potrzebuje długich opisów, by wciągnąć czytelnika – wystarczy kilka zdań, byśmy poczuli ciężar zagrożenia i desperację ludzi walczących o ocalenie. Finał, zaskakujący i emocjonujący, zamyka historię w sposób satysfakcjonujący, ale też pozostawia z refleksją: jak blisko jesteśmy czasem granicy, której przekroczenie może być końcem wszystkiego. „Goodbye, Kalifornio” to MacLean w świetnej formie – błyskotliwy, przewidujący, niepokojąco aktualny. To powieść o odwadze, rozumie i moralnej odpowiedzialności, napisana z werwą i świadomością wagi poruszanych tematów. Choć to thriller sprzed pół wieku, jego przesłanie nie straciło nic na sile. Dla miłośników klasycznej sensacji z przesłaniem – lektura obowiązkowa.
Paweł Rudnicki - awatar Paweł Rudnicki
ocenił na76 miesięcy temu
Czas w piekle Jack Higgins
Czas w piekle
Jack Higgins
Tylko w opowieściach Jack Higgins to autor co to w pewnym czasie wyskakiwał z przysłowiowej lodówki. Napisał wiele i to całkiem niezłych tekstów. Często podpisywał je pseudonimami. Jego sensacyjne powieści cieszyły się ogromną popularnością na całym świecie. I nie ma się czemu dziwić. Trzymały w napięciu. A o to chodzi w przypadku książek, które ambicji zdobycia wielkich nagród nie mają. „Czas w piekle” to właśnie pozycja, którą miłośnicy sensacji kryminalnej, zwanej thrillerem, połkną razem z obiadem. I jeśli przebrną przez makabryczny początek, powieść będzie im smakowała tak samo jak schabowy z ziemniakami i kapustą. Bo przepis na książkę i obiad ciągle jest stary i sprawdzony. Zatem zaczyna się od opisu, od którym wspomniałam. Potem pojawiają się handlarze narkotyków, bo jakże by istniał świat przestępczy, zwłaszcza ten na zachodzi Europy, gdyby nie było w nim takiej heroiny. Oczywiście są tacy, co twierdzą, że nie handlują, bo nienawidzą, ale swoje za uszami mają. Jednakże warto do nich zwrócić się o pomoc, zwłaszcza jeśli to rodzina. Rodzina rodzinie nie odmówi, bo swój interes w tym też widzi. Zawsze warto wyeliminować konkurencję. Najlepiej cudzymi rękami. Jest też kobieta. Narrator twierdzi, że piękna, chociaż nie pierwszej młodości. Najważniejsze, iż jest bogata i wpływowa. Dłoń ściska jej sam Henry Kissinger. Swoje w życiu przeżyła i ma prawo samodzielnie wymierzać sprawiedliwość. I wreszcie jest on – Sean. Bohater idealny. Też ma prawo do wymierzania, ale robi to w imieniu prawa. Młody. Najodważniejszy. Taki „the best on the best” lub inaczej „best of the best”. Nie znam angielskiego, ale w „Facetach w czerni” coś takiego było i wygrał Will Smith. W każdym razie nasz bohater jest nie do zdarcia. Jest też przeciwnik. O dziwo, wstrętu nie budzi. Inteligentny. Sprytny. W przysłowiowe jajo nie da się zrobić. Chwilami nawet pomaga. Tylko pytanie – dlaczego? Akcja powieści polega oczywiście na znalezieniu przestępców. Przenosi się szybko z miejsca na miejsce. Pani ma pieniądze, więc lata. Bohater działa w tajnych służbach i też lata. Słowem wiemy już skąd taki tłok na niebie i korki w powietrznych korytarzach. Raz jesteśmy w Paryżu, raz na Sycylii. Żeby jeszcze skomplikować życie tym z powieści, trzeba dorzucić im jeszcze bojowników IRA i wsadzić do Mini Coopera. I mamy ów stary przepis na utwór do poduszki. I bardzo dobrze. Ile to można czytać ambitnych powieści o stanie psychicznym ludzkości na progu unicestwienia? Od czasu do czasu rozrywka potrzebna. Bo też taka jest jedna z ostatnich książek Jacka Higginsa, mistrza akcji i reakcji, twórcy sylwetek bohaterów, których nie ma i nie będzie. Bo gdzież są takie kobiety jak Sara, tacy faceci jak Sean lub jego przeciwnik Jago? Tylko w powieściach na dobranoc...
gks - awatar gks
ocenił na611 miesięcy temu
Stacja nr 5 Colin Forbes
Stacja nr 5
Colin Forbes
52/2022 Z jakiegoś powodu zawsze miałem słabość do książek, filmów i seriali, których akcja rozgrywa się w okolicach obu biegunów. To upodobanie do mroźnego, śnieżnego i lodowego otoczenia ma zapewne ścisły związek z moją, dość niską, tolerancją upałów, które nawet na naszą polską skalę – potrafią skutecznie spowalniać moje procesy życiowe. I to pewnie aktualny sierpniowy zaduch sprawił, że sięgnąłem po Colina Forbesa. Początek lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Środek, plus minus, Zimnej Wojny. Zimnej w przenośni i dosłownie, gdyż konfrontacja Zachodu ze Związkiem Radzieckim rozgrywa się tu właśnie w polarnych okolicznościach przyrody. Głównym wątkiem jest tutaj operacja eksfiltracji radzieckiego oceanografa, który – wraz z ważnymi strategicznymi danymi – zamierza przejść na stronę zachodnią. Zgodnie z prawidłami gatunku mamy tu więc bohaterską ekipę, która z narażeniem życia stara się wykonać zadanie oraz demonicznego przeciwnika kierującego grupą pościgową. Najciekawszą składową fabuły jest jednak miejsce akcji. Autor świetnie przygotował się do pracy nad ukazaniem specyfiki tego ekstremalnie trudnego do życia rejonu. Ogromnie ciekawe są te opisy polarnych warunków, z jakimi muszą borykać się bohaterowie powieści. Akcja rozgrywa się na lądzie, w powietrzu i na wodzie – Autor miał więc szerokie pole do popisu. Bardzo umiejętnie przedstawił specyfikę życia i pracy na lądolodzie, trudności i zależności pogodowe w trakcie lotów helikoptera w niełatwych sytuacjach arktycznych oraz szalenie sugestywnie ukazał charakterystykę morskiej żeglugi w tej strefie klimatycznej, pośród gór lodowych i typowych dla tego rejonu niebezpieczeństw. Aż chciałoby się zobaczyć współczesną, dobrze zrobioną, ekranizację tej powieści. Surowa przyroda byłaby tu osobnym bohaterem przykuwającym uwagę na równi z perypetiami antagonistów.
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na73 lata temu
List Vivera Desmond Bagley
List Vivera
Desmond Bagley
Poszukiwania zaginionych skarbów Majów przy pomocy ukrytej mapy...czy taki plan na książkę nie pobudza wyobraźni? Czy nie jest tym o czym każdy, gdzieś w skrytości ducha kiedyś marzył? Z drugiej strony jest to chyba najbardziej ,,skopany" temat w historii. Tak mi się wydaje. D.Brown i wielu innych dziesiątki razy w literaturze mieli już podobne pomysły. W mojej opinii takie książki zapowiadają mega emocje i przygody, ale w 90% okazują się ciężkostrawnym badziewiem. Dlatego List Vivera z premedytacją oceniam aż tak wysoko. Bo książka ta badziewiem się nie okazała. Okazała się prostą, zgrabną i przyjemną w odbiorze przygodówką. Dokładnie tym na co miałem ochotę. Ani autor nie ma wybitnego stylu, ani nie mamy zaskakującego zakończenia i szokujących zwrotów akcji. Niby nic wybitnego, ale za to bardzo solidnie i wciągająco. Bardzo miło spedzony czas. Polecam. :-) P.s. Dodam jeszcze, że przeczucia miałem fatalne. Raz, że zawiodłem się w przeszłości na podobnych klimatach a dwa, że zachęta wydawcy....BARDZO mnie zniechęcała. Nie wiele bardziej mnie odstrasza od książki niż porównywanie jej na okładce jak i na odwrocie do innych książek czy autorów. Masakra. A tu żeby było zabawniej Bagley jest przedstawiany jako: prawie tak dobry jak Cussler i A.MacLeanen. Biorąc pod uwagę to, że obaj wymienieni panowie w moim odczuciu nie zasługują nawet na miano w miarę dobrych pisarzy-naprawdę miałem obawy :-))) Na szczęście mimo ,,reklamy" przeczytałem. ;-)
Marcin83 - awatar Marcin83
ocenił na91 miesiąc temu
Księżyc James Herbert
Księżyc
James Herbert
Księżyc to nie tylko naturalny satelita Ziemi, to także mistyczny symbol. Był inspiracją dla wielu dzieł artystycznych, ale także zbrodni. Ten właśnie motyw wykorzystał James Herbert w swoim thrillerze pt. Księżyc. Jonathan Childes to nauczyciel informatyki na pewnej niewielkiej wyspie europejskiej. Wcześniej był wziętym administratorem sieci, człowiekiem twardo stąpającym po ziemi, ale po tym, jak jego psychiczne zdolności medium sprowadziły na niego kłopoty, zamieszkał na małej wyspie. Miał nadzieję, że zostanie zapomniany. W przeszłości pomógł policji w znalezieniu ofiar mordercy, przez co skupił na sobie wzrok ciekawskich ludzi. Ale Childes nie chciał tego daru, uważał go za przekleństwo. I gdy po trzech latach spokoju już myślał, że wszystko wróciło do normy, umiejętności parapsychiczne znów dały o sobie znać… Childes spojrzał w mrok, ale tym razem także mrok spojrzał na Childesa. Morderca również posiadał podobne umiejętności i był w stanie wytropić swojego mimowolnego obserwatora oraz jego najbliższych… Gra w chowanego Nie ma się co oszukiwać, książka pt. Księżyc, to nie jest jakieś wybitne arcydzieło. Natomiast spokojnie można ją zaliczyć do bardzo udanych. Przeczytałam ją teraz po raz trzeci i stwierdzam, że jak na książkę napisaną 36 lat temu nie zestarzała się jakoś specjalnie i nadal trzyma w napięciu. Herbert jest sprawnym pisarzem i umie w budowanie wiarygodnych postaci oraz stopniowe potęgowanie napięcia. Myślę, że Księżyc idealnie nada się jako dobra, choć niespecjalnie wymagająca rozrywka na jeden wieczór.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na75 lat temu
Mnich William H. Hallahan
Mnich
William H. Hallahan
"- Widzicie przed sobą potęgę nienawiści - powiedział. I wyruszył sam do Edenu. Rozpoczął się bój między niebem a piekłem." "Mnich" to opowieść o wiecznej tułaczce i walce aniołów z demonami. Anioł Tytmoteusz musi tułać się po świecie dopóki rasa ludzka mu nie wybaczy. Jednak jednostek zdolnych do takiego wybaczania rodzi się niewiele, w dodatku sokolica Szatana zawsze jest szybsza od anioła i zabija wszystkie dzieci z purpurową aurą zanim jeszcze zaczną mówić... Nie do końca tego spodziewałam się po książce, ale finalny efekt wzbudził moją sympatię. Na wstępie przypomnę, że motyw aniołów i demonów jest jednym z moich ulubionych, nic więc dziwnego, że książka mnie wciągnęła. Bardzo spodobało mi się specyficzne przedstawienie Szatana - historia jaka go spotkała pokazuje go jako tego najbardziej pokrzywdzonego przez Boga i anioły. To on jest tym zdradzonym i to jemu chcemy kibicować przez większość książki. Przerażający, aczkolwiek kapitalny zabieg rzucający nowe światło na nauki kościoła. Przedłużeniem tej sztuczki jest nasze nastawienie do Tymoteusza. Ja na początku książki bardzo go nie lubiłam. Stopniowo jednak zyskiwał w moich oczach i pod koniec zaczęłam mu nawet kibicować. Bardzo lubię takie zmiany i ewolucję uczuć w książkach. Było jednak parę rzeczy, które mnie irytowały. Na przykład przeskoki w czasie, które były nagłe i ciężko było się zorientować co się zmieniło i ile główny bohater ma teraz lat. Poza tym stanowczo brakowało tu horroru. Było to mroczne fantasy, ale zdecydowanie nie czułam tu grozy. A szkoda. Zakończenie mnie zaskoczyło - było dziwne i niekonwencjonalne, pozostało otwarte, przez co można jedynie snuć domysły, co się wydarzyło i co będzie działo się dalej. Nie uważam tego jednak za minus - wszystko, co w książkach oryginalne zyskuje moje poparcie. Ogólnie rzecz biorąc polecam książkę fanom tego motywu oraz gatunku. Jeśli szukacie grozy, próżno szukać... Ale jak chcecie poczytać o potyczkach Nieba i Piekła - zachęcam do lektury!
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Mroczna strona ulicy

Więcej

Miłość nawet brzydką kobietę czyni piękną...

Miłość nawet brzydką kobietę czyni piękną...

Jack Higgins Mroczna strona ulicy Zobacz więcej
Więcej