Stephen King - człowiek i twórca

Okładka książki Stephen King - człowiek i twórca autorstwa Teodoro Gómez
Okładka książki Stephen King - człowiek i twórca autorstwa Teodoro Gómez
Teodoro Gómez Wydawnictwo: Muza biografia, autobiografia, pamiętnik
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Stephen King
Data wydania:
2008-07-16
Data 1. wyd. pol.:
2008-07-16
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7495-499-0
Stephen King (Portland, 1947) jest niezaprzeczalnie mistrzem powieści grozy. Jest także jednym z najpopularniejszych współczesnych pisarzy, autorem wielu bestsellerów. Na całym świecie istnieją miliony wielbicieli jego twórczości. Duża część utworów Kinga została przeniesiona na ekran. Jest też jednym z prekursorów publikacji w Internecie. Książka "Stephen King. Człowiek i twórca" to wyczerpujący przewodnik, który pomaga nam zrozumieć życie i twórczość autora tak fascynujących i niepokojących dzieł jak "To!", "Lśnienie" czy "Mroczna Wieża". Czytelnik będzie mógł odkryć skrywane sekrety pisarza i prześledzić jego drogę twórczą i osobiste doświadczenia. Na stronach tej książki można znaleźć:
-biografię Stephena Kinga
-klucze do interpretacji jego dzieł
-bibliografię i omówienie wszystkich jego utworów,
-kompletną filmografię
-chronologię życia autora na tle jego czasów
Średnia ocen
5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Stephen King - człowiek i twórca w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Stephen King - człowiek i twórca



2016 33

Oceny książki Stephen King - człowiek i twórca

Średnia ocen
5,8 / 10
96 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Stephen King - człowiek i twórca

avatar
733
180

Na półkach: ,

Dla miłośników prozy Kinga lektura niezbędna. Co prawda nie jest to publikacja tak do końca aktualna i od czasu jej wydania twórczości Kinga przybrała na wartości/ilości, ale mimo tego mankamentu jak najbardziej warto sięgnąć po tą pozycję. Szczególnie dobrze będzie się komponować z Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika. Polecam.

Dla miłośników prozy Kinga lektura niezbędna. Co prawda nie jest to publikacja tak do końca aktualna i od czasu jej wydania twórczości Kinga przybrała na wartości/ilości, ale mimo tego mankamentu jak najbardziej warto sięgnąć po tą pozycję. Szczególnie dobrze będzie się komponować z Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
320
30

Na półkach: , ,

Merytorycznie nic nowego, kompilacja informacji wyciągniętych z "Danse Macabre" i "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika". Do tego może ze 2-3 ciekawostki, których nie byłem świadom, ale w które nie wiem do końca czy wierzyć, biorąc pod uwagę jakość tej książki.

Książka tragicznie wydana. Błędy ortograficzne, literówki, merytoryczne. Wygląda tak, jakby tłumaczowi ktoś dyktował książkę przez telefon - jak usłyszał, tak napisał, bez jakiegokolwiek sprawdzenia. Chyba, że takie same błędy były również w oryginale, wtedy ocena powinna być nawet gorsza.

Nie polecam.

Merytorycznie nic nowego, kompilacja informacji wyciągniętych z "Danse Macabre" i "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika". Do tego może ze 2-3 ciekawostki, których nie byłem świadom, ale w które nie wiem do końca czy wierzyć, biorąc pod uwagę jakość tej książki.

Książka tragicznie wydana. Błędy ortograficzne, literówki, merytoryczne. Wygląda tak, jakby tłumaczowi ktoś dyktował...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2346
1618

Na półkach: ,

Stephen King na skróty. Książka usiłuje pobieżnie przedstawić biografię Kinga, a także charakterystyczne cechy jego twórczości i ekranizacje tegoż.

Czytając tę książkę czułem się jak podczas lektury pracy zaliczeniowej z bardzo krótką bibliografią. W części biograficznej cały czas przewijają się odwołania niemal wyłącznie do dwóch książek Stephena Kinga – „Danse Macabre” i „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika”. Tylko że tam były to jedynie anegdotki mające urozmaicić lekturę, a tutaj traktuje się je jako ważne fakty z życia pisarza, a przy okazji pomija się autentycznie ważne zdarzenia. Równocześnie samo powoływanie się na te dzieła jest wykonywane w różnoraki sposób na łamach stronic tej książki, przez co można odnieść wrażeńnie, że autor na siłę usiłował zwiększyć liczbę stron. Także bez uprzedzenia pojawiają się wtręty od polskiego wydawcy, który przybliża trochę sytuację na polskim rynku – sam pomysł był dobry, ale przez to nie wiadomo, co pisze autor książki, a co wydawca.

W części dotyczącej samych dzieł nie ma już wprawdzie nawiązań do tych książek, ale za pojawia się masa błędów rzeczowych. Autor wymienia tutaj szereg utworów i ich ekranizacji myląc przy tym wielu wypadkach imiona bohaterów czy nawet fabułę. Najbardziej kuriozalne są jednozdaniowe streszczenia poszczególnych opowiadań, które nie dość, że nic nie mówią o danym tekście, to jeszcze wypadają niezamierzenie śmiesznie.

Dziwnym pomysłem też są co poumieszczane co jakiś czas pola tekstu z różnymi ciekawostkami. Czasami mają one sens, bo odnoszą się do danego tematu poruszanego w książce. Jednakże często są to informacje wyrwane z kontekstu, które mogą zdezorientować czytelnika.

Książka wydaje się taśmową produkcją biograficzną. Zarówno autor, jak i wydawca potraktowali temat po macoszemu i podjęli przy tym dużo dziwnych decyzji. Odradzam.

Stephen King na skróty. Książka usiłuje pobieżnie przedstawić biografię Kinga, a także charakterystyczne cechy jego twórczości i ekranizacje tegoż.

Czytając tę książkę czułem się jak podczas lektury pracy zaliczeniowej z bardzo krótką bibliografią. W części biograficznej cały czas przewijają się odwołania niemal wyłącznie do dwóch książek Stephena Kinga – „Danse Macabre” i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

266 użytkowników ma tytuł Stephen King - człowiek i twórca na półkach głównych
  • 139
  • 125
  • 2
84 użytkowników ma tytuł Stephen King - człowiek i twórca na półkach dodatkowych
  • 63
  • 7
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Stephen King - człowiek i twórca

Inne książki autora

Czytelnicy Stephen King - człowiek i twórca przeczytali również

Czarny Dom Stephen King
Czarny Dom
Stephen King Peter Straub
"Czarny dom" jako kontynuacja "Talizmanu" wypadła na prawdę dobrze. Ośmielę się stwierdzić, że nawet lepiej. W pierwszej części było więcej przygodówki w mrocznej historii poszukiwań przez Jacka talizmanu. W drugiej części więcej jest emocji dla dorosłych i ciarek na plecach, mamy tu mieszankę: trochę kryminału, trochę horroru i fantasy. Wszystko sprawnie spięte w fabułę przykuwającą uwagę, intrygującą i trzymającą w emocjach aż do końca. Jack Sawyer nie jest już małym chłopcem. To już trzydziestoparoletni mężczyzna, porucznik z wydziału zabójstw Los Angeles, który ma niezwykle zdolności w ujmowaniu seryjnych morderców. Nieoczekiwanie postanawia przejść na wcześniejszą emeryturę i osiedlić się w małym miasteczku Wisconsin. W tym samym czasie dochodzi do porwań dzieci i brutalnych morderstw. Jack włącza się, za namową przyjaciół do śledztwa w poszukiwaniu zwyrodnialca jako niezależny ekspert. Szybko jednak odkrywa, że za tymi mordami kryje się jakaś tajemnicza siła, mroczna, bezwzględna i rządna krwi. A ścieżka do rozwiązania zagadki zawiła, myląca tropy, nie tylko prowadząca przez przeszłość, teraźniejszość ale też przez świat równoległy w terytoriach. Są emocje, jest zabawa.... Książka, dzięki której na kilkanaście godzin ( dokładnie 25!) przeniosłem się do tego nawiedzonego złem miasteczka. Może wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale dzięki rozbudowanym opisom (uważając je za niepotrzebne dłużyzny) autorzy stworzyli klimat małomiasteczkowy, tajemniczy i mroczny, kleisty, którym z każdą stroną czytelnik przesiąka by w pewnym, zupełnie nieokreślonym dla niego momencie, zatopić się w nim i obserwować fabułę "od środka" patrząc oczami głównego bohatera czy postaci drugo i trzecioplanowych, których charakterystyka została wykreowana wielowymiarowo i niezwykle wiarygodnie. Książki wysłuchałem w formie audiobooka, w interpretacji świetnego Filipa Kosiora. Nie mogłem się oderwać zanurzając się w fabułę na długie godziny. Polecam. Warto. Tym co zaczynają raczkować z twórczością Kinga, na początek odradzam. Najpierw polecam przeczytać Mroczną Wieżę a później dopiero można wrócić do przygód Jacka Sawyera. Będzie większy "smaczek".
Artur Bo - awatar Artur Bo
ocenił na93 dni temu
Jest legendą: Antologia w hołdzie Richardowi Mathesonowi Nancy A. Collins
Jest legendą: Antologia w hołdzie Richardowi Mathesonowi
Nancy A. Collins Stephen King Richard Matheson Joe Hill F. Paul Wilson William F. Nolan Ramsey Campbell Whitley Strieber Gary Braunbeck Joe R. Lansdale John Maclay Ed Gorman John Shirley
Zacznę od tego, że zupełnie nie znam twórczości Mathesona. Kiedyś oglądałem film na podstawie jego powieści „Jestem legendą”, ale średnio mi się podobał. Dlatego nie będę ukrywał, że jedynym powodem, dla którego sięgnąłem po tę książkę było to, że zawiera ona opowiadanie napisane przez Stephena Kinga do spółki ze swoim synem Joe Hillem. Richard Burton Matheson urodził się 20 lutego 1926 w Allendale w stanie New Jersey. Amerykański pisarz i autor scenariuszy, poruszający się w ramach fantastyki i horroru. Był dzieckiem norweskich imigrantów. Dorastał w Brooklynie, w 1943 roku został wyrzucony ze szkoły. Wstąpił do wojska i uczestniczył w drugiej wojnie światowej jako żołnierz piechoty. Ożenił się w 1952 i miał czwórkę dzieci, spośród których troje zostało pisarzami. Jego najbardziej znanym dziełem jest powieść „Jestem legendą”, na podstawie której powstał film z Willem Smithem w roli głównej. Zmarł 23 czerwca 2013 w Calabasas w stanie Kalifornia. „Jest legendą: Antologia w hołdzie Richardowi Mathesonowi” zawiera piętnaście opowiadań nawiązujących do twórczości Mathesona, które zostały napisane przez szesnastu różnych autorów. Tego typu publikacje mają to do siebie, że nie wszystkie utwory w nich zawarte są warte uwagi. Nie inaczej jest i tym razem. Najlepszą nowelą w tym zbiorze jest bez wątpienia „Powrót do Zachry” autorstwa Williama F. Nolana. Jest to historia młodego małżeństwa, które poszukuje zaginionego brata kobiety. Trafiają oni do zabitego dechami miasteczka, w którym to mieszkańcy zachowują się bardzo podejrzanie. W mojej ocenie jest to rewelacyjne opowiadanie, które ma tylko jedną wadę, że nie jest dłuższe. Gdyby je rozwinąć o kilkadziesiąt stron, to mogłoby wyjść z tego małe arcydzieło. Kolejne trzy bardzo dobre utwory w tej książce to „Wezwany” Paula Wilsona, „Samoistna wyspa” Barry’ego Hoffmana oraz „Gaz do dechy” autorstwa Stephena Kinga i Joego Hilla. Pierwszy opowiada o mężczyźnie, który zawodowo zajmuje się utrudnianiem egzystencji swoim sąsiadom. W drugim głównym bohater przestaje być rozpoznawany przez rodzinę i znajomych, tak jakby wcześniej nigdy się z nimi nie spotkał. Obie te nowele w pełni wykorzystują swój potencjał i czyta się je z dużą przyjemnością, chociaż tak samo jak w przypadku „Powrotu do Zachry”, mogłyby być odrobinę dłuższe. Natomiast duet Kingów stworzył historię gangu motocyklowego, który przez przypadek zadziera z kierowcą ogromnej ciężarówki. Mój ulubiony pisarz i tym razem mnie nie zawiódł, serwując nam porywające otwarcie całego zbioru. Warto jeszcze zwrócić uwagę na kilka opowiadań. „Dwa strzały z Fotogalerii” opowiada o mężczyźnie, który cofa się w czasie, by zapobiec samobójstwu swojej dziewczyny. Bardzo mi ta nowela przypominała „Dallas’63” Kinga, co jest dla mnie najlepszą rekomendacją. „Powrót do Piekielnego Domu ”, to chyba najbardziej mroczny utwór w całej książce. Szóstka śmiałków, postanawia zbadać cieszącą się złą sławą posiadłość, co nie kończy się dobrze dla żadnego z nich. W „Pamiętniku Louise Carey Thomas”, Francis Monteleone opisuje wspomnienia żony człowieka, który z każdym dniem robi się coraz mniejszy. „Nawrót” Eda Gormana, to historia trzech przyjaciół muzyków, których drogi rozeszły się, a teraz spotykają się ponownie. Pozostałe nowele, albo średnio mi się podobały, albo wręcz były dla mnie beznadziejne. Zdecydowanie najgorszą z nich była „Skrzeczy jak ja”, której jedyną zaletą było tylko to, że była krótka. Jak widać „Jest legendą: Antologia w hołdzie Richardowi Mathesonowi” jest bardzo nierówną książką. Z jednej strony zawiera ona kilka naprawdę bardzo dobrych opowiadań, ale z drugiej też takie, których czytanie było dla mnie drogą przez mękę. Może gdybym lepiej znał twórczość Mathesona, to niektóre z nich odebrałbym bardziej pozytywnie. Niemniej jednak warto zapoznać się z tym zbiorem, bo jak napisałem wcześniej, można w tej lekturze znaleźć kilka perełek. Szczególnie polecam ją fanom twórczości autora „Jestem legendą”, oraz tym, którzy lubią krótkie formy literackie z elementami grozy. Wielbiciele rodziny Kingów na pewno będą też zadowoleni z „Gazu do dechy”. Ja byłem. Opinia pochodzi z mojego bloga: www.oczytany.eu
Zasmakuj_w_Polsce - awatar Zasmakuj_w_Polsce
ocenił na68 lat temu
Leksykon filmowego horroru Bartłomiej Paszylk
Leksykon filmowego horroru
Bartłomiej Paszylk
Książka wydana przez wydawnictwo „Latarnik” Tomasza Raczka. Jest to debiut książkowy autora – anglisty z wykształcenia, zamieszczającego swoje teksty m.in. w „Nowej Fantastyce”. Opisy filmów zachęcają do obejrzenia danego dzieła. Jeśli ktoś lubi ten gatunek filmów, to jak najbardziej pozycja jest dla niego. Ciekawe jest również wspominanie przez autora o kulisach powstawania danych dzieł filmowych. Z reguły nie ma się świadomości wszystkich tych niuansów, które były bardzo ważne w momencie kręcenia obrazów filmowych. Dla mnie jednym z klasycznych filmów typu horror jest „Dziecko Rosemary” w reżyserii Romana Polańskiego. Film z 1968 roku. Oglądałem go parokrotnie, zawsze z tym samym entuzjazmem. Duchowa uczta po prostu. Na pewno leksykon będzie inspirujący dla kinomaniaków oraz osób poszukujących po prostu wartościowych filmów. Próbka stylu autora i fragment omówienia tegoż klasycznego już filmu: * * * [recenzja: "Rosemary's Baby"] „Ira Levin, autor powieści DZIECKO ROSEMARY, był bardzo zadowolony ze sposobu przeniesienia jej na ekran przez Romana Polańskiego. Uważał, że jest to najwierniejsza adaptacja powieści, jaka kiedykolwiek powstała w Hollywood. Fabułę DZIECKA ROSEMARY można streścić w paru zdaniach. Młode małżeństwo, Rosemary i Guy Woodhouse, wprowadzają się do nowego mieszkania na Manhattanie. Początkowo oboje cieszą się z przyjaznego nastawienia do nich dwójki najbliższych sąsiadów, wkrótce jednak Rosemary owa zażyłość przestaje się podobać. Guy spędza ze staruszkami coraz więcej czasu, a ona zaczyna podejrzewać, że ta miła dwójka ma wobec niej niecne, satanistyczne plany. Kiedy więc bohaterka zajdzie w ciążę, radość z perspektywy zostania matką przesłoni jej wspomnienie makabrycznych wizji dręczących ją od nocy poczęcia; wizji nie byle jakich, bo z Rosemary współżyje w nich sam diabeł. Oczekiwanie na narodziny dziecka wypełnia się narastającą paranoją, a widz traci orientację, czy powinien ufać przeczuciom bohaterki, czy raczej uznać, że to właśnie z nią coś jest nie tak. Polańskiemu bardzo spodobała się książka Levina, ale jako agnostyk chciał mocniej zaakcentować wieloznaczność fabuły i wyraźnie dać widzom do zrozumienia, że ten satanistyczny horror może być produktem przemęczonego umysłu Rosemary. Levin też zostawiał taką możliwość interpretacji, jednak mocniej narzucał czytelnikowi punkt widzenia bohaterki — wystarczy porównać szokującą szczegółami końcówkę powieści i bardziej niejasny finał filmu. Powodem problemów psychicznych kobiety może być jej wewnętrzne rozdarcie pomiędzy religijnym wychowaniem a oderwaniem od tradycyjnych wartości w świecie, w którym teraz żyje: mąż Rosemary i sąsiedzi żartują z jej religijności, a bohaterka nie umie zaakceptować bardziej zdystansowanego podejścia do wiary. Polański umiejętnie ilustruje ten konflikt, podrzucając charakterystyczne gadżety i autentyczne gazety z połowy lat 60. — m.in. egzemplarz „Time'a" ze słynną okładką głoszącą, że „Bóg nie żyje". Kręcenia DZIECKA ROSEMARY Polański nie wspomina dobrze: dopiero udowadniał, że jest reżyserem godnym współpracy z dużą wytwórnią, a kiedy okazało się, że produkcja potrwa dłużej niż planowano i przekroczy budżet, straszono go nawet zwolnieniem. Do roli Rosemary Polański chciał zatrudnić swoją przyszłą żonę Sharon Tate, ale uważał, że niezręcznie byłoby samemu ją zaproponować. Kiedy więc producenci zaproponowali, aby zagrała Mia Farrow, reżyser zgodził się bez wahania, zachwycony jej talentem aktorskim, mimo że nie pasowała do książkowego wizerunku bohaterki — silnej i zdrowej Amerykanki. Do roli Guya, męża Rosemary, Polański namawiał Warrena Beatty (który uznał, że to nie dość prestiżowa rola),Roberta Redforda (który był akurat skłócony z wytwórnią Paramount),rozważał też udział Jacka Nicholsona (ostatecznie stwierdził jednak, że wygląda on zbyt demonicznie). Ostatecznie obsadzono Johna Cassavetesa, który kwestionował zasadność poleceń Polańskiego — nie chciał np. brać udziału w scenie seksu na podłodze twierdząc, że nie jest aktorem porno. Z kolei Farrow w trakcie zdjęć do DZIECKA ROSEMARY przeżyła załamanie psychiczne, kiedy porzucił ją Frank Sinatra. Mimo kłopotów, obsada okazała się bezbłędna: Farrow jest rewelacyjna jako kobieta rozdarta pomiędzy niewinnością a dorosłością i tocząca walkę z narastającą paranoją, a Cassavetes jest całkiem przekonujący jako chłodny, niegodny zaufania mąż. Aurę niepokoju wprowadzają Ruth Gordon i Sidney Blackmer jako podejrzani sąsiedzi, Charles Grodin (znany później raczej z ról komediowych) bardzo naturalnie wypada w roli doktora Hilla, któremu Rosemary zwierza się ze swoich podejrzeń w pełnej napięcia scenie dodanej do scenariusza przez Polańskiego. Farrow dodatkowo przysłużyła się filmowi śpiewając kołysankę Krzysztofa Komedy. Reżyserowi zależało, żeby to właśnie jej głos można było usłyszeć w kompozycji Komedy, słusznie zakładając, że wzmocni to więź widza z główną bohaterką. Stephen King komplementował tę adaptację pisząc: „To jeden z rzadkich przypadków, kiedy po przeczytaniu książki nie musimy oglądać filmu, a po obejrzeniu filmu możemy sobie odpuścić czytanie książki". Sądzę, że naprawdę jest jeszcze inaczej: to jedna z tych rzadkich ekranizacji, które warto obejrzeć nawet jeśli znamy i lubimy książkę. DLACZEGO WARTO OBEJRZEĆ? - dla kreacji Farrow, - dla wieloznaczności fabuły. KTO NIE POWINIEN OGLĄDAĆ? — kogo nie interesują horrory oparte na dialogach, — kto unika filmów o wątkach satanistycznych.
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na81 rok temu
Jesteśmy w tym wszyscy razem Owen King
Jesteśmy w tym wszyscy razem
Owen King
Jak doskonale wiecie, Stephen King jest moim ukochanym autorem. Coraz mocniej cenię sobie także twórczość jego starszego syna – Joe Hilla. Tak się składa, że pisarzem jest także najmłodszy potomek Mistrza grozy – Owen. Oprócz napisanych do spółki ze swoim ojcem „Śpiących królewien”, o których pisałem w ubiegłym roku, napisał on tylko jedną książkę. „Jesteśmy w tym wszyscy razem”, bo o tej lekturze mowa, to jego literacki debiut. Owen King urodził się 21 lutego 1977 w Bangor w stanie Maine. Amerykański pisarz. W 1999 roku ukończył Vassar College, a w 2002 Uniwersytet Columbia. Zadebiutował w 2005 roku zbiorem opowiadań „Jesteśmy w tym wszyscy razem”. Jest nauczycielem akademickim, kierunek: kreatywne pisanie. „Jesteśmy w tym wszyscy razem”, to zbiór zawierający cztery opowiadania i tytułową nowelę, która otwiera całą książkę. Opowiada ona o nastolatku, który nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie potrafi zaakceptować nowego partnera swojej matki, dlatego George większość czasu spędza u swojego dziadka. Ten z kolei ponad wszystko nienawidzi George’a W. Busha i nie może się pogodzić z porażką Ala Gore’a w wyborach prezydenckich. Jest to jeden lepszych utworów w tej książce. Jednak osoby, które nie znają historii zamieszania z ogłoszeniem wyników wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w 2000 roku, mogą mieć problem z jego zrozumieniem. Generalnie cała nowela kręci się wokół tego tematu, dlatego warto wcześniej poczytać sobie o tych wydarzeniach. Największym plusem tej minipowieści jest jej zakończenie. Smutne, ponure i niemające nic wspólnego z happy endem. „Umiejętności skradania Emmy jednocześnie zachwyciły mnie i porządnie wystraszyły. Tylko matka mogła poruszać się tak cicho. W duchu poprzysiągłem sobie nigdy więcej nie zwalać konia bez wcześniejszego sprawdzenia, czy ktoś jest w korytarzu, i bez wsunięcia krzesła pod klamkę.” „Zwierzęta na lodzie”, to historia objazdowego dentysty, który z dwoma traperami przebija się przez śnieżycę w górach, by dotrzeć do żony jednego z nich. Bardzo mi się podobał początek tego opowiadania. Klaustrofobiczny klimat gór i westernowa otoczka sprawiały, że kilka pierwszych stron bardzo mnie wciągnęło. Niestety im bliżej końca, tym było gorzej, a końcówka to już zupełne nieporozumienie. Szkoda, że King nie utrzymał poziomu do końca, bo mogłaby być z tego wyjść prawdziwa perełka. „Cuda”, to zdecydowanie najgorsza nowela w całym zbiorze. Młody bejsbolista z prowincjonalnej drużyny musi podjąć poważną decyzję. Nic mi się nie podobało w tej minipowieści. Bardzo słabo zarysowane postacie, historia właściwie o niczym i niepasujące do całości zakończenie sprawiły, że czytanie tego opowiadania, było dla mnie małą drogą przez mękę. „Wąż”, to historia szesnastolatka, który odkrywa, że dorośli bardzo często kłamią. Ogólnie oceniam tę nowelę na plus, ponieważ czytało mi się ją całkiem dobrze. Jedynie pozytywne wrażenie zepsuło bardzo dziwne zakończenie. Najbardziej zabawnym opowiadaniem w całym zbiorze jest „Moja druga żona”. Opowiada ono o mężczyźnie, który zastanawia się, czy potrafi jeszcze pokochać inną kobietę po odejściu żony. „Jesteśmy w tym wszyscy razem” nie jest wybitnym dziełem. Każdemu z opowiadań czegoś brakuje. Najczęściej jest to brak dobrego zakończenia, albo rozwinięcia o kilka stron więcej. Nie da się także ukryć, że młody King czerpie inspiracje z twórczości swojego ojca. Podobne poczucie humoru, te same miejsca akcji i kryjąca się tuż za rogiem nutka ludzkiej okrutności sprawiają, że momentami można odnieść wrażenie, że czyta się dzieło autora „Zielonej Mili”. Na pewno nie można odmówić Owenowi talentu, ale muszę przyznać, że jest on najmniej zdolnym członkiem kingowej rodziny. Mimo to wielbiciele Mistrza grozy powinni być usatysfakcjonowani tą lekturę i to przede wszystkim właśnie tym osobom polecam tę książkę. Opinia pochodzi z mojego bloga: www.oczytany.eu
Zasmakuj_w_Polsce - awatar Zasmakuj_w_Polsce
ocenił na67 lat temu
Tygrys tu, tygrys tam... Ray Bradbury
Tygrys tu, tygrys tam...
Ray Bradbury Isaac Asimov Stephen King Roald Dahl Robert Bloch Ambrose Bierce Richard Matheson R.L. Stine William F. Nolan Ramsey Campbell Joan Aiken
Antologia jest znacznie lepsza od swojej kontynuacji czyli Domu bez powrotu. Opowiadania wydają się dojrzalsze i bardziej wciągające. Za najlepsze uważam Cudowne życie którego autorem jest Jerome Bixby (pamiętam odcinek Po tamtej stronie, który był adaptacją tego właśnie opowiadania). Na uwagę zasługują jeszcze: Urok (o chłopcu uczącym się hipnozy),Człowiek z piętra (znów o chłopcu - tym razem ciekawskim na tyle, że odkrywa, iż mężczyzna wynajmujący pokój u jego babci jest potworem),Belfer martwego języka (o nauczycielu łaciny i szydzącym z niego uczniu),Zabawka dla Julii (najostrzejsze opowiadanie, bo z rysą kazirodztwa i sadyzmu -dziadek przywozi ukochanej wnuczce ludzi "zabawki" z przeszłości, a potem podgląda jak wnuczka wykorzystuje te zabawki seksualnie i je zabija; sam pomysł jest fajny, a dodatkowo zakończenie jest zaskakujące).. Kompletnie nie podobały mi się: Coś paskudnego, Proszek plamisty, Mały włóczęga, tytułowy Tygrys tu tygrys tam. Pozostałe były średnie lub niezapamiętywalne, np. Pij moją czerwoną krew (cale opowiadanie mocno infantylne, jedynie zakończenie jest trochę interesujące),Trzynasty dzień Bożego Narodzenia (tu akurat nie ma nic nadprzyrodzonego),Kawał (dwie dziewczynki, wiedźma w domu naprzeciwko i Halloween).
vavi - awatar vavi
ocenił na62 lata temu
Stephen King. Sprzedawca strachu Robert Ziębiński
Stephen King. Sprzedawca strachu
Robert Ziębiński
Poradnik, kompendium, encyklopedia, zawężona biografia , wszystko co dotyczy filmoteki Stephena Kinga, a bardziej konkretnie to lustracja filmowych adaptacji jego twórczości. Forma literacka przybiera postać raczej gawędy o filmach, zawierająca również anegdoty . Dodatek w postaci kilku esejów. Wszystko okraszone zdjęciami, wkładka. Nie pominięto życia i kulisów pracy twórczej. Całość zebrana i podana na tacy bardzo przejrzyście i wyraziście z ciekawostkami zawartymi w tekście. King pobił największy rekord pod względem powstałych adaptacji filmowych / koło 90/. Każde z nich zostało tu omówione chronologicznie, z przeprowadzoną szczegółową analizą. Podzielone zostały na kinowe i telewizyjne. Opracowane z zarysem fabuły, informacją o twórcach, historią powstania, produkcją. Znajdziemy wszystko odnośnie produkcji, współpracy z reżyserami, scenarzystami, producentami, faktów filmowych, pierwowzoru książkowego , notek biograficznych jako uzupełnienia, szczegóły biograficzne Richarda Bachmana /pseudonim literacki Kinga/, inspiracji autorskich filmowych , książkowych i muzycznych, życia prywatnego. Ziębiński nie omieszkał też wtłoczyć epizody ciągu alkoholowego i narkotykowego. Opracowanie rzetelne, dopracowane w każdym calu, bogaty research. Ziębiński przeprowadza ocenę własną ekranizacji, prozy, z którą możemy się zgodzić albo nie. Przeczytać jednak można. Każdemu wolno wypowiedzieć się w kwestiach na tak lub nie. Może trochę w ocenach za bardzo wyskoczył przed szereg , nie pisząc ,że według niego... coś tam tak jest tylko bardziej ogólnikowo , jakby tylko on był ekspertem a czytelnik już wcale się nie liczył w tej kwestii. Krótko rzecz ujmując oceny są zbyt subiektywne i aktywowane do systemu ogólnego. Jakby nam narzucał notę , a my musielibyśmy się z nią zgodzić. Może jakiś czytelnik nabierze się na jego słowa. Ja raczej nie zamierzam. Poza nawiasem trzeba jeszcze wspomnieć ,że ekranizacje nie powstawały w kolejności jak ukazywały się wydawane powieści . Jak również data publikacji książek nie pokrywa się z kolejnością powstawania utworów przez autora. Książka jest ciekawa. Nie przyjmujcie wszystkich słów na serio , co mówi autor. Każdy ma swoje zdanie odnośnie twórczości i adaptacji filmowych Kinga . Nie pozwólcie sobie narzucać żadnych opinii , tylko dlatego ,że ktoś to próbuje zrobić. Polecam dla fanów Mistrza Grozy!
Anka - awatar Anka
oceniła na81 rok temu
Robert Smith. The Cure Richard Carman
Robert Smith. The Cure
Richard Carman
Pamiętam jak przed wielu laty na spotkaniu z czytelnikami redaktor Piotr Kaczkowski zapytał, czy ktoś pamięta który artysta pochodzi z miasteczka Crawley? Na chwilę zapadła cisza, a ja z dumą mogłem głośno powiedzieć: Robert Smith :-) Interesując się od lat 80-tych XX wieku muzyką The Cure nie mogłem tego nie wiedzieć. Zespół niezwykły, poruszający najgłębsze pokłady smutku i melancholii, grający muzykę dla introwertyków, który do dziś zaliczam do grona ulubionych. I nie zmieni tego bardzo długie oczekiwanie na kolejną płytę; od albumu „4:13 Dream” upłynęło, bagatela, 13 lat. Co ciekawe, pomimo sporej popularności w Polsce, nie doczekał się wielu książek w naszym kraju. Poza mocno archiwalnymi „Poletkiem Pana Boba” Jerzego Rzewuskiego oraz „Nigdy dość” Jeffa Aptera nie znajdziemy właściwie niczego innego. Książka wydana przez oficynę Anakonda jest spośród nich najmłodsza i wyróżnia się wyjątkowo dobrym papierem, wyraźną czcionką, twardą okładką. Pamiętam, że zabrałem ją na wycieczkę po Kotlinie Jeleniogórskiej i bardzo przyjemnie mi się czytało. Nie jest to jednak pozycja idealna, zbyt wiele w niej ogólników i błędów literowych. Tytuł wprowadza nieco w błąd, bo czytelnik licząc na biografię muzyka, a właściwie otrzymuje skróconą monografię zespołu. Trochę za mało miejsca poświęcono osobie Pana Roberta, a szkoda… Potwierdza się również reguła, że osoba zafascynowana artystą, pisarzem, zespołem – nie powinna pisać o nich książki, ponieważ nie będzie obiektywny. Jako osoba zafascynowana The Cure miałbym podobny problem i dylemat. Doceniam jednak trud autora w chronologicznym omówieniu dyskografii grupy oraz utworów – dla osób wchodzących w ten obszar muzyczny może jednak sprawić radość. Subiektywna siódemka.
Kedar - awatar Kedar
ocenił na75 lat temu
Talizman Stephen King
Talizman
Stephen King Peter Straub
Książkę odsłuchałem w formie audiobooka, w rewelacyjnej jak zwykle interpretacji Filipa Kosiora, który dał duszę i dodatkową iskrę emocji książce swoją interpretacją. W dużej mierze to jego zasługa że książkę odebrałem tak pozytywnie, pomimo paru dłużyzn gubiących nieco ogólne szybkie tempo. "Talizman" swoją konstrukcją fabuły przypomina mi trochę "Baśniową opowieść" Kinga, która także przypadła mi do gustu. Mamy więc historię fantasy, głównego bohatera nastolatka Jacka Sawyera, który aby uratować przed śmiercią swoją ciężko chorą matkę wyrusza w daleką i tyleż niebezpieczną podróż pomiędzy światami równoległymi aby przeciwstawiając się Złym zdobyć Talizman. Talizman który uratuje życie matki ale też jej Dwójniczki, królowej Terytoriów, które są światem równoległym. Na początku zagubiony i przerażony, ale zdeterminowany, nastolatek wyrusza w podróż która stanie się dla niego brutalną szkołą życia. Gdzie pozna co to zło, wyzysk, syf, głód, rozpacz i brutalność. Zetknie się z przeróżnymi postaciami i dobrymi i złymi. A wszystko to ukształtuje w nim "dojrzałość" i wytrwałość oraz wolę walki w drodze do celu. Jest baśniowo, mrocznie i brutalnie, przy tym mnóstwo przygód i postaci, którymi można by obdzielić parę, a nie tylko jedną książkę. Wszystko to podane w dobrym stylu wraz z dużą dawką emocji i w dobrym tempie, z dużą dbałością o szczegóły. Dzięki czemu czytelnik czuję emocje, widzi wszystko oczami wyobraźni i mocno angażuje się w fabułę - ja nie mogłem się oderwać.
Artur Bo - awatar Artur Bo
ocenił na821 dni temu
W cieniu płonących świec Michael McDowell
W cieniu płonących świec
Michael McDowell Tabitha King
Sięgnęłam po książkę napisaną między innymi przez żonę Stephena Kinga. Tak z ciekawości- czy połowica dorówna mężowi. Mam mieszane uczucia. Moim zdaniem nastrój zbudował nieżyjący już Michael McDowell, a żyjąca autorka pani King położyła bądź co bądź dobrze zapowiadającą się fabułę. Książka niby jest trochę tajemnicza, utrzymana na krawędzi jawy i snu, rzeczywistości i wyobrażeń, ale zaczynając czytać wyczekiwałam jakichś akcji, emocji i w sumie wyczekiwałam na próżno. Mimo, że autorom udało się utrzymać tę stałą napiętą atmosferę, to jednak nie było żadnego większego woow. Czytelnika trudno zadowolić, gdyż jest przyzwyczajony do książek, w których coś po prostu musi się dziać, gdzie jest jakaś akcja, napięcie, atmosfera jeżąca włosy na głowie. Wydaje mi się, że Tabitha King zabiła nastrój jaki budował od początku Micheal McDowell. Pozbawiła książkę energii, którą próbował nadać jej pierwotny autor. Fakt, że sama historia jest bardzo ciekawa niezależnie od sposobu, w który została ukazana. Postać małej dziewczynki, której ukochany ojciec został w brutalny sposób zamordowany przyciąga nas jak magnes i budzi opiekuńcze uczucia. Jej bystrość, oraz umiejętność postrzegania rzeczy, których dziecko ani wiedzieć ani słyszeć nie powinno budzi niepokój i ciekawość. Dziewczynka pozbawiona miłości przez zazdrosną matkę. Mentalnie pozostawiona samo sobie, podatna na wpływy innych, gdy dorośli chcą mieć nad nią władzę. Plusy i minusy tej książki chyba się równoważą.
Rybana - awatar Rybana
oceniła na68 lat temu

Cytaty z książki Stephen King - człowiek i twórca

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Stephen King - człowiek i twórca