rozwińzwiń

Trzy córki pani Liang

Okładka książki Trzy córki pani Liang autora Pearl S. Buck, 9788374957175
Okładka książki Trzy córki pani Liang
Pearl S. Buck Wydawnictwo: Muza literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Three Daughters of Madame Liang
Data wydania:
2010-01-13
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-13
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7495-717-5
Tłumacz:
Magdalena Jędrzejewska
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Trzy córki pani Liang w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Trzy córki pani Liang



książek na półce przeczytane 2652 napisanych opinii 2039

Oceny książki Trzy córki pani Liang

Średnia ocen
6,4 / 10
90 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Trzy córki pani Liang

avatar
488
201

Na półkach:

Chiny w dobie komunizmu. Indokrynacja. Wiara w wyższość narodu chińskiego , która zezwala, a wręcz nakazuje prowadzenie badań nad bronią jądrową. Ludzie zmuszani sa do zmian w swoim życiu - nie amją swojej ziemi, nie mają swojego zdania, nie mają praw. Ci bogatsi jak Pani Liang próbuja zachować resztki godności i swoje dawne życie poprzez dyplomatyczne zachowanie wobec obecnej władzy. Sa jak trzcina na wietrze, która ugina sie aby nie pęknąc. Do czego to prowadzi? wiemy z niejednego żdódła - głod, bunt, rozboje, egzekucje.
Pani Liang ma trzy córki. Wiedziona mądrością i przeczuciem wysłała je do Stanów, ale dwie z nich w poczuciu patriotyzmu i mamione wizją lepszych Chin wracają do kraju. Spotka je jednak wielkie rozczarowanie. Żeby przeżyć będa musiały wiele zmienić i dopasować się do realiów. Zapłacą ogromną cenę za swoją decyzję.

Chiny w dobie komunizmu. Indokrynacja. Wiara w wyższość narodu chińskiego , która zezwala, a wręcz nakazuje prowadzenie badań nad bronią jądrową. Ludzie zmuszani sa do zmian w swoim życiu - nie amją swojej ziemi, nie mają swojego zdania, nie mają praw. Ci bogatsi jak Pani Liang próbuja zachować resztki godności i swoje dawne życie poprzez dyplomatyczne zachowanie wobec...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
103
55

Na półkach:

Przeczytałam już wiele książek Pearl Buck. Ta jest nieco inna. Choć wiem jak potoczyły się losy rewolucji chińskiej, to z niepokojem obserwowałam, co stanie się z córkami pani Liang i nią samą. Ich reakcje były inne niż się spodziewałam, ich megalomania zadziwia, czego innego można by się spodziewać po osobach, które mają doświadczenia związane z życiem zagranicą. Nie udało mi się polubić żadnej z nich z wyjątkiem najmłodszej z sióstr. Jej wybór był chyba najlepszy.
Czytelnikowi udziela się nastrój grozy, bycia obserwowanym, osaczonym i zastraszanym. Rodzice boją się własnych dzieci, a państwo- służby. Być może dlatego wiele z tego ,co mówią główne bohaterki powieści,jest jakieś niedopowiedziane , wymijające.
Losy państwa Brandonów zapewne pokrywają się przynajmniej częściowo z losami rodziny autorki.
Choć większość czytelników skupiło się na komunizmie, mnie bardziej zaciekawił i zaniepokoił fragment wypowiedziany przez Chao Chunga o tym,że do czasu zakończenia prac nad bronią jądrową Chiny powinny bronić się łagodniejszymi metodami- drobnoustrojami lub narkotykami (zobacz cytat) , a może gazem lub trucizną wrzuconą do wody. I oto mamy teraz rezultat: jakiś nieznany wirus wymyka się z laboratorium i dziesiątkuje tysiące ludzi na całym świecie....To daje do myślenia...

Przeczytałam już wiele książek Pearl Buck. Ta jest nieco inna. Choć wiem jak potoczyły się losy rewolucji chińskiej, to z niepokojem obserwowałam, co stanie się z córkami pani Liang i nią samą. Ich reakcje były inne niż się spodziewałam, ich megalomania zadziwia, czego innego można by się spodziewać po osobach, które mają doświadczenia związane z życiem zagranicą. Nie udało...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
751
244

Na półkach: ,

Zawsze, gdy czytam książki, których akcja dzieje się tam, gdzie usiłowano wprowadzić komunizm, to jest mi smutno. Przeczytam tę książkę, ale głównie, aby zachwycać się pięknym słownictwem autorki. Bo sam temat meczący, to usiłowanie wmawiania ludziom, że komunizm jest dobry. I ta ufność ludzi, że działania są słuszne - to wszystko mnie zniechęcało do czytania, aczkolwiek historie trzech córek dosyć ciekawe.

Zawsze, gdy czytam książki, których akcja dzieje się tam, gdzie usiłowano wprowadzić komunizm, to jest mi smutno. Przeczytam tę książkę, ale głównie, aby zachwycać się pięknym słownictwem autorki. Bo sam temat meczący, to usiłowanie wmawiania ludziom, że komunizm jest dobry. I ta ufność ludzi, że działania są słuszne - to wszystko mnie zniechęcało do czytania, aczkolwiek...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

271 użytkowników ma tytuł Trzy córki pani Liang na półkach głównych
  • 161
  • 110
59 użytkowników ma tytuł Trzy córki pani Liang na półkach dodatkowych
  • 31
  • 9
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Trzy córki pani Liang

Inne książki autora

Pearl S. Buck
Pearl S. Buck
Powieściopisarka i nowelistka amerykańska, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1938 roku i Nagrody Pulitzera. Znana również pod swoim chińskim nazwiskiem Sài Zhēnzhū (chiń. 赛珍珠),w twórczości dla dzieci używała pseudonimu John Sedges. Jej rodzice, misjonarze prezbiteriańscy, wyjechali do Chin w 1892 roku, kiedy Pearl miała 3 miesiące. Wychowała się w Zhenjiang, mieście portowym w prowincji Jiangsu. Mając 4 lata mówiła i pisała zarówno po chińsku, jak i po angielsku. Spędziła tam pierwsze 18 lat swego życia, po czym przyjechała do Stanów Zjednoczonych, by studiować w Randolph-Macon Women’s College w Lynchburgu (Wirginia). W 1914 roku wróciła do Chin i mieszkała tam do 1934 roku, najpierw w Huai’anie, następnie przeprowadziła się do Jingjiangu. W 1917 roku wyszła za mąż za Johna Lossinga Bucka. W 1935 roku rozwiodła się i wyszła ponownie za mąż, za wydawcę swoich książek – Richarda Walsha, z którym przeniosła się do Green Hill Farm w hrabstwie Bucks, w Pensylwanii. Przez 20 lat (od początku lat 40.) była powiernikiem Uniwersytetu Hawarda. Miała ośmioro dzieci, w tym siedmioro adoptowanych, pochodzenia azjatyckiego. Pearl S. Buck zmarła na raka płuc 6 marca 1973 w Danby w stanie Vermont. Pearl S. Buck była zaangażowana w pomoc ofiarom powodzi w Chinach w 1931 roku, a opisane przez w formie opowiadań losy uchodźców, były potem podstawą słuchowiska nadawanego w amerykańskim radiu i zostały potem wydane w zbiorze The First Wife and Other Stories (1933). Działała w obronie praw człowieka, skupiała się przede wszystkim na adopcji sierot azjatyckich. W 1949 roku, oburzona ówczesnym systemem adopcji dzieci, który uznawał dzieci pochodzące z Azji i o mieszanym pochodzeniu etnicznym za nienadające się do adopcji, Buch, razem z Jamesem A. Michenerem, Oscarem Hammersteinem II i jego drugą żoną Dorothy Hammerstein, ufundowała Welcome House, Inc., pierwszą międzynarodową, międzyrasową agencję adopcyjną. Przez ponad pięć dekad działalności, Welcome House znalazło nowe rodziny dla ponad pięciu tysięcy dzieci. W 1964 roku, by wesprzeć dzieci nienadające się do adopcji, Buck założyła Fundację Pearl S. Buck Foundation, która miała na celu „zmierzenie się z biedą i dyskryminacją, które dotykają dzieci w krajach azjatyckich”. W 1964 roku otworzyła Centrum Szans i Sierociniec (ang. Opportunity Center and Orphanage) w Korei Południowej, którego oddziały powstały potem w Tajlandii, na Filipinach i w Wietnamie. Otwierając tę instytucję, Buck powiedziała: „Celem jest... nagłośnienie i wyeliminowanie niesprawiedliwości i uprzedzeń, jakie spotykają dzieci, którym, ze względu na ich miejsce urodzenia, nie pozwala się na życie w takich warunkach edukacyjnych, społecznych i ekonomicznych, które normalnie przysługują dzieciom”. Fundacja imienia Pearl S. Buck działa do dzisiaj. W 1942 r. Pearl wraz ze swoim drugim mężem – Richardem Walshem, ufundowali Stowarzyszenie Wschód i Zachód, które zajmowało się wymianą kulturalną pomiędzy Azją a krajami zachodu. Twórczość pisarską rozpoczęła w 1930 roku, publikując powieść Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu, opowiadające historię życia chińskiej kobiety Kwei-lan i jej rodziny na tle przemian zachodzących w chińskim społeczeństwie początku XX wieku. Buck była bardzo płodną pisarką, wydała ponad 70 powieści, zbiorów opowiadań, książek dla dzieci, biografii i przekładów z języka chińskiego. Zazwyczaj pisała osiem stron w ciągu dnia (około 2500 słów),pracę zaczynała o godzinie dziewiątej rano, a kończyła po trzynastej. Jej twórczość dotyczyła takich tematów jak prawa kobiet, migracje, działalność misjonarska i wojna. Utwory Buck dotyczyły przede wszystkim Chin, ale pisała także o Japonii, Korei i Stanach Zjednoczonych. W swoich książkach zawsze sprzeciwiała się japońskiej okupacji Chin. Publikowała eseje w „Crisis”, piśmie NAACP, jak i w „Opportunity”, magazynie Urban League. Za swoją drugą powieść Łaskawa ziemia (The Good Earth, 1931),która stała się najlepiej sprzedającą książką w latach 1931–1932, otrzymała Nagrodę Pulitzera. W 1938 roku jako trzecia Amerykanka i czwarta kobieta została laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, za „wspaniały epicki opis życia chińskich chłopów i za biograficzne arcydzieła". Ekranizacja jej książki Łaskawa ziemia (The Good Earth),otrzymała w 1938 r. dwa Oskary: dla Luise Rainer za rolę kobiecą i dla Sidneya Franklina najlepszego reżysera.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czerwona Azalia Anchee Min
Czerwona Azalia
Anchee Min
Zupełnie nie pamiętałam, że Czerwona Azalia to książka z wątkami autobiograficznymi, a do tego, że zaczyna się tak grubo. Po raz pierwszy czytałam ją bardzo dawno temu i później tak sobie stała na półce. Przyszedł jednak czas, żeby poszła do kogoś innego, zarządziłam więc pożegnalny reread pamiętając jedynie, że bardzo mi się podobała i chwytała za serce. Tym razem miałam podobne odczucia, jak za pierwszym razem. Anchee Min pisze bardzo ładnie, na dodatek jeszcze są te autobiograficzne wątki. Ale od początku. Autorka wykorzystuje prawdziwe wydarzenia ze swojego życia, żeby osadzić opowieść w czasach Rewolucji Kulturowej w Chinach. To lata ‘60 i ‘70. Ona była młoda, a Chiny mielił okrutny reżim Mao. Przypuszczam, że opisy tego, jak wyglądało jej dzieciństwo i młodość na farmie są w gruncie rzeczy prawdziwe. 🌹 Komunistyczna rzeczywistość Autorka wywodzi się z rodziny inteligentów, w tamtych czasach dyskryminowanej. Ona, jako najstarsza z rodzeństwa musiała się najbardziej starać. Nie było łatwo, bo sześciolatka opiekująca się pięcioletnią siostrą i trzyletnim bratem nie ma łatwego życia. Odbierała ich z przedszkola, gotowała im, ogarniała dom i kładła ich spać…. Później nie było lepiej. Trafiła na farmę (coś a’la nasze PGRy) niedaleko morza, z nieurodzajną, zasoloną ziemią, było gorąco i nic nie chciało rosnąć. Mimo to indoktrynacja trzymała się w niej silnie i dziewczyna wciąż wierzyła w ustrój i partię. Spędziła tam kilka ciężkich lat, aż zdarzył się cud i została wybrana do roli Czerwonej Azalii – filmu o bohaterach komunizmu. 🌹 Czerwona Azalia W międzyczasie dziewczyna dojrzewa emocjonalnie, zaczyna potrzebować czegoś więcej niż myśli przewodnich Mao. Targają nią emocje, które nie mają szans ujścia w imię oddania partii. Wtedy opadają jej ideologiczne klapki z oczu. Nie da się żyć tylko dla kraju, szczególnie, że strach przed władzą i jej pożądanie wyzwala z ludzi najgorsze emocje i czyni z nich bezwzględnych okrutników. Życie na farmie przypomina poruszanie się w labiryncie ze żmijami. Nie lepiej jest zresztą później, gdy trafia na kurs aktorski. Tam także ideologia i pożądanie władzy tworzy z ludzi potwory. A ona musi sobie z nimi jakoś radzić. Wszędzie znajdą się ludzie-bestie, silniejsi, które czerpią przyjemność z niszczenia i łamania innych w imię chorych ambicji. Nie trzeba było dużo żeby im podpaść. Wystarczyło nieodpowiednie spojrzenie. W świecie, gdzie wszyscy mają źle, możliwość sprawienia, żeby inni mieli jeszcze gorzej, jest kusząca. Wszędzie znajdzie się też miejsce dla miłości mimo wszystko, która pokonuje wszelkie trudności. 🌹 Przerażająca siła indoktrynacji Czerwona Azalia jest trudną historią, bo czuć w niej prawdę. Zapewne nie wszystko w książce faktycznie się wydarzyło. Przypuszczam, że autorka wypełniła kamienie milowe swojej biografii fikcją, m.in. historią romansu z inną kobietą, czy Zwierzchnikiem odpowiedzialnym za produkcję filmowe. Choć być może nawet faktycznie jest to prawda, bo zasadniczo wszystko brzmi wiarygodnie. Nie ma to jednak znaczenia, bo kupuję tę historię w całości, nawet jeśli pewne szczegóły nie miały miejsca. Najbardziej w tej książce uderzyły mnie brutalne realia życia. Straszne to wszystko było. Straszny okres w Chinach, przerażająca siła indoktrynacji, kompletnie bezsensowne postępowanie władzy i oczywiście nierówności ogromne. Bieda, głód i rządy silniejszego. Warto było wrócić do tej historii, bo niesie ze sobą wiele emocji.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na83 miesiące temu
Plebejka John Burnham Schwartz
Plebejka
John Burnham Schwartz
Wszyscy żyjemy w mylnym przekonaniu, że bycie częścią arystokracji jest prawdziwym błogosławieństwem. Być może, ale tylko dla niektórych. Dla tych, którzy tkwią w tym samym środowisku od urodzenia. John Schwartz udowadnia, że bycie członkiem rodziny królewskiej, to prawdziwy ciężar dla niektórych, nie do udźwignięcia. Haruko dość prędko zakochuje się w następcy tronu. Początkowo jej rodzice z czystej troski o własne dziecko nie zgadzają się na zaręczyny. Na początku byłam nieco zła z tego powodu. Wkrótce zrozumiałam, że oni po prostu zdawali sobie z czym wiąże się bycie cesarzową. Mieli przynajmniej marne wyobrażenia. Koniec końców młoda Japonka wychodzi za przyszłego cesarza. Staje się niewolnicą własnych dam dworu, a przede wszystkim cesarzowej. Nieustannie musi się podporządkowywać. Źle mówi, źle je, źle chodzi. Wszystko robi źle. Stłamszona, nie ma się do kogo odezwać. Tak jak zapowiedział jej ojciec, ich więzy nigdy nie będą takie same jak wcześniej. Rodzice traktują ją z dystansem i szacunkiem, którego dziewczyna nie może znieść. Wydaje na świat syna, od którego jest jak najczęściej odizolowywana. Nie może otoczyć go matczyną miłością. Nie taka jest tradycja i nie taka jest wola cesarzowej. Haruko załamuje się psychicznie i przez kilka miesięcy nie odzywa nawet słowem. Początkowo jej skłonny do reform mąż staje się lustrzanym odbiciem własnej matki. Po śmierci cesarzowej na tronie zasiada Haruko. Jej władza okazuje się stosunkowo niewielka. Wciąż nie może wprowadzić zmian, o jakich marzyła. Pojawia się kolejny problem: szukanie małżonki dla syna. Chłopak zakochał się w córce dyplomaty i nie zamierza z niej rezygnować. Kobieta kilkukrotnie odrzuca jego oświadczyny. Do interwencji wkracza Haruko. Jej podejście znacznie różni się od jej poprzedniczki. Czytając tę książkę uświadomiłam sobie pewną rzecz: sława i pieniądze to nie wszystko. Banalne stwierdzenie, wiem. Człowiek jednak odkrywa przez całe swoje życie prawdziwość tego zdania. Będąc sławnym jest się uwiązanym, wolność odchodzi na dalszy plan. Musimy zadowolić fanów, a wypadku tej powieści poddanych. Życie Haruko było nieszczęśliwe i samotne. Otoczona dziesiątkami ludzi, nie miała bliskiej osoby. Kochały ją tłumy a jednocześnie nikt. Na zawsze w duchu pozostała plebejką. Wiem, że nie powinniśmy dzielić ludzi na klasy, ale prawda jest taka, że Plebejusze nigdy nie zrozumieją Arystokracji i odwrotnie. Choćby nie wiadomo jak chcieli się dopasować, nie dadzą rady. To fizycznie nie możliwe. Jak można zrezygnować z wolności skoro się ją zaznało? I jak można pragnąć wolności, skoro nigdy nie dane było jej poznać?
makeAchange - awatar makeAchange
ocenił na612 lat temu
W stronę życia Pearl S. Buck
W stronę życia
Pearl S. Buck
Doktor Liang opuścił Chiny i zamieszał w Nowym Jorku dwadzieścia lat temu. Udało mu się jednak zaszczepić miłość do ojczyzny swoim dzieciom. Najstarszy z jego synów, James, wyjeżdża do kraju swoich przodków i wkrótce dołącza do niego trójka rodzeństwa. Młodzi ludzie muszą nauczyć się żyć tak, jak dawniej: bez prądu i w obyczajach, które do tej pory były dla nich obce. Za każdym razem, gdy planuje kupić książki używane czy też w dyskontach szukam tytułów autorstwa Pearl Buck. Twórczość tej pisarki towarzyszy mi od lat i zawsze chętnie sięgam po jej książki, które są tak inne od tego, co czytam na co dzień. „W stronę życia” jest jej powieścią z 1948 roku. Akcja tej powieści toczy się mniej-więcej w dwudziestoleciu międzywojennym (jeśli coś mylę – przepraszam). Sytuacja w Chinach jest mocno napięta. Komuniści dochodzą do władzy, a doktor Liang jako uniwersytecki wykładowca głośno ich krytykuje. Buck w tej powieści rysuje nam obraz azjatyckiej, wykształconej rodziny, która jednak stara się pielęgnować pamięć o własnej kulturze. Próbuje łączyć teraźniejszą myśl z przeszłością. Dla głowy rodziny kluczowe zdaje się być przedstawianie Chińczyków jako narodu inteligentnego i wykształconego, co nie jest łatwe, gdy w nowojorskim Chinatown wcale nie dzieje się najlepiej. My, jako czytelnicy zostajemy zaś wrzuceni po prostu w rodzinne perypetie. Głównym bohaterem powieści zdaje się być James, jednak w gruncie rzeczy w mniejszym lub większym stopniu obserwujemy zarówno jego rodziców, jego jak i rodzeństwo młodego mężczyzny. Choć tę historię zamyka pewna klamra to nie jest opowieść zawierająca jakąś szczególnie skonkretyzowaną fabułę. Autorka skupia się za to na rodzinie, na relacjach ją łączących oraz na różnicach kulturowych, wykorzystując powieść jako możliwość opowiedzenia czytelnikowi o Chinach, które nie są ani równoznacznie dobre, ani złe. Raczej zacofane i potrzebujące pomocy, choć z tradycjami, które potrafią być niebywale piękne, nawet jeśli świat zachodu ich nie rozumie i się z nimi nie zgadza. Mam wrażeniem, że ze stron tej powieści bije przede wszystkim rodzinne ciepło. Bo rodzina Lianga, mimo perypetii, naprawdę się kocha. To dobrzy ludzie, nawet jeśli różni od siebie. Dodatkowo Buck między wierszami opowiada też o agresji i niebezpieczeństwach komunizmu, o jego ofiarach i cierpieniu związanym z utratą młodych ludzi. Mam też wrażenie, że tą powieścią chciała przedstawić swoje zdanie na temat tego doskonale znanego sobie kraju jako tego, który potrzebuje pomocy, ale nie związanej z wielkimi rewolucjami, a polegającej na edukacji i poszanowaniu dla tradycji, przy równoczesnym otwarciu się na nowy świat. Nie jestem ani historykiem, ani znawcą tego typu literatury pięknej. Nie byłabym też w stanie czytać takich powieści non stop. Mimo wszystko to historia bardzo powolna, bez bardzo konkretnej puenty. A jednak gdy już od czasu do czasu sięgnę po Buck to jej twórczość działa na mnie nie tylko bardzo kojąco, ale też daje poczucie, że wiem nieco więcej o świece. Że przybliża mi kraje i czasy, których nie znam najlepiej, a z których bije pewna harmonia, której zdaje się brakować dzisiaj.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na85 lat temu
Dziewczęta z Szanghaju Lisa See
Dziewczęta z Szanghaju
Lisa See
Z twórczością Lisy See mam relację dość nierówną. Potrafi pisać świetnie, tworzyć historie, które poruszają i zostają w głowie na długo. Ale zdarzają jej się też książki nużące, przeciągnięte, momentami wręcz męczące w odbiorze. Dlatego sięgając po „Dziewczynę z Szanghaju”, nie miałam stuprocentowej pewności, czego się spodziewać. Na szczęście ta powieść zdecydowanie należy do jej najlepszych. Od pierwszych stron wciąga w swój świat — pełen emocji, trudnych decyzji, rodzinnych tajemnic i dramatów wpisanych w historię Chin. Autorka świetnie pokazuje tło kulturowe, realia epoki i to, jak wielkie wydarzenia wpływają na zwykłych ludzi. Dzięki temu książka nie jest tylko romansem czy sagą rodzinną, ale też ważną opowieścią o tożsamości, poświęceniu i walce o własne miejsce w świecie. Największą siłą tej historii są bohaterowie. Są prawdziwi, nieidealny, momentami irytujący, ale właśnie przez to bardzo wiarygodni. Ich wybory często bolą, czasem złoszczą, czasem wzruszają — i to jest największy dowód na to, że autorka zrobiła swoją robotę dobrze. Tempo powieści jest bardzo dobre. Nie ma dłużyzn, nie ma niepotrzebnych zapychaczy. Strony same się przewracają, a czytelnik cały czas chce wiedzieć, co wydarzy się dalej. To jedna z tych książek, które łatwo „połknąć” w kilka wieczorów, a nawet w jeden dzień. „Dziewczyna z Szanghaju” to powieść pełna emocji, dramatów, miłości, strat i nadziei. Zostawia po sobie ślad i skłania do refleksji. Pokazuje, że życie rzadko jest czarno-białe, a każdy wybór niesie ze sobą konsekwencje. Dla mnie to zdecydowanie jedna z lepszych książek Lisy See. Jeśli ktoś waha się, od czego zacząć przygodę z tą autorką — ta pozycja będzie bardzo dobrym wyborem.
ania020283 - awatar ania020283
ocenił na72 miesiące temu
Córka nastawiacza kości Amy Tan
Córka nastawiacza kości
Amy Tan
Fabuła płynie w tej powieści powoli, niespiesznie odkrywamy przeszłość głównej bohaterki Ruth, która pomimo anglosaskiego imienia jest pochodzenia chińskiego. Ruth urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Wspomnienia z jej dzieciństwa i młodości w San Francisco przeplatają się z historią jej matki Lu Ling. Cała opowieść rodzinna jest skoncentrowana przede wszystkim na kobietach, na ich odwadze, determinacji, talentach i tajemnicach. Dla mnie najciekawsze historie zaczynają się w drugiej części tej książki. Wtedy właśnie przenosimy się do Chin z początku ubiegłego wieku. Poznajemy kobiety, które posiadły niezwykłą sztukę wyrabiania pałeczek tuszu. Pracują w swoim domu znajdującym się w wiosce niedaleko stolicy kraju. Mężczyźni prowadzą sklep z tym tuszem w Pekinie. W historie rodzinne wplecione są chińskie wierzenia i obrzędy. Dyskretnie przewija się trochę wiary w magię. Autorka wciąga nas w ten niezwykły świat, który bywa okrutny, ale odwaga i upór dzielnych kobiet zostają w końcu wynagrodzone. Ruth jest prawnuczką słynnego na całą okolicę nastawiacza kości. Historię swojej rodziny poznaje za pośrednictwem notatek sporządzonych przez matkę w języku chińskim. Chce ona koniecznie ocalić od zapomnienia swoje wspomnienia i historię rodziny. Wie, że czasu jest mało, bo zaczyna mieć pierwsze objawy choroby Alzheimera. Jej córka Ruth nie zna chińskich znaków, więc wynajmuje tłumacza, który przekłada zapiski jej matki na język angielski. To właśnie dzięki tym zapiskom ożywiają postacie z dawnych lat, duchy przodków oraz świat, który przeminął na zawsze. Dzięki wspomnieniom zapisanym przez matkę, Ruth poznaje nie tylko historię swojej rodziny, ale zaczyna rozumieć swoją matkę, która zawsze sprawiała wrażenie kobiety dziwnej, tkwiącej w matni dawnych zabobonów pomimo życia przez wiele lat w Stanach. Jako dziecko Ruth czasem wstydziła się swojej matki, co wynikało z licznych nieporozumień. W końcu Ruth poznając historię rodziny, poznaje lepiej siebie. Dzięki lekturze tych notatek w jej życiu następuje przełom. Zmienia zawód z redaktora i sama zaczyna pisać pod swoim nazwiskiem. Ma poczucie obowiązku w stosunku do babci, której nigdy nie poznała, w stosunku do matki, do swojego męża i jego córek z poprzedniego małżeństwa i również samej siebie. Mimo, że nie jest to powieść stricte historyczna, ani przygodowa, to z zainteresowaniem poznawałam historię Ruth, jej matki Lu Ling wraz z elementami szeroko rozumianej chińskiej kultury.
Gosia_7 - awatar Gosia_7
ocenił na74 lata temu
Papierowy motyl Diane Wei Liang
Papierowy motyl
Diane Wei Liang
Ta książka wpadła mi w ręce dość przypadkiem, ale nie żałuję tego. Lektura zajęła mi zaledwie 3 dni, bo czyta się ją łatwo, a fabuła wciąga. Jest to pozycja z gatunku sensacyjnych, bo główną bohaterką jest Wang Mei, kobieta - prywatny detektyw (słowo "detektywka" przez usta, ani klawiaturę mi nie przejdzie) próbująca rozwikłać tajemnicę śmierci znanej piosenkarki pop. Akcja dzieje się w Pekinie i na chińskiej prowincji w 1998 roku, a więc prawie współcześnie... Prawie, bo w dzisiejszej historii Chin, dwadzieścia kilka lat to jest epoka... Tak jak wspomniałem, wątek fabularny i sama kryminalna intryga jest ciekawa, choć rozwija się dość powoli i obejmuje dwa, początkowo rozbieżne wątki, które w końcu spotykają się w finale. Dość zaskakującym finale, co w moich oczach podnosi wartość tej fabuły. Jednak dla mnie ta książka oprócz fabularnej i sensacyjnej strony, ma jeszcze wartość sentymentalną. Opowiada bowiem o Pekinie i Chinach, które znam i pamiętam (mieszkałem tam w latach 1997-2001). Znam i pamiętam miejsca, w których dzieje się akcja, w dwóch z wymienionych knajpek zdarzyło mi się jeść, wiem gdzie jest Dongdan i Xidan, w szpitalu Xiehe się leczyłem, pamiętam wszechobecne termosy z wrzątkiem w hotelach i urzędach oferowane gościom i petentom, by mogli zaparzyć sobie swoje listki zielonej herbaty... I korki na ulicach i te "nine million bicycles in Beijing", o których śpiewała Katie Melua (dzisiaj nie ma już w Pekinie rowerów). I inne sprawy też... Merytorycznie pewnie dałbym gwiazdkę mniej, bo drażniło mnie to, że tłumaczka z nieznanych mi powodów postanowiła przetłumaczyć również niektóre imiona i nazwiska bohaterów oraz nazwy miejsc, co dało groteskowy efekt (z pamięci - Mała Góra pojechał do Siedmiu Drzew, albo Mały Kwiat (to imię dziewczynki) przyszedł...) Przeważyły jednak względy sentymentalne. Ta książka pachnie Pekinem i Chinami, które znam i pamiętam, choć i to miasto i ten kraj dzisiaj są już zupełnie inne. Ogromnym plusem tej książki jest też przypomnienie i silne nawiązanie do historii masakry na Placu Tiananmen 4 czerwca 1989 roku (poznałem ludzi, którzy tam wtedy byli). To był dzień, kiedy w Polsce świętowaliśmy zwycięstwo w pierwszych prawie demokratycznych wyborach, a tam zalążek pragnienia demokracji rozjechały czołgi...
Maciej DW - awatar Maciej DW
ocenił na74 lata temu
Kiedy ulegnę Chang-Rae Lee
Kiedy ulegnę
Chang-Rae Lee
Chang-Rae Lee urodził się w Korei Południowej, lecz jako dziecko wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Podobny los wybrał dla głównej bohaterki swojej powieści „Kiedy ulegnę”. June urodziła się bowiem w Korei, ale większość swojego życia spędziła właśnie w Stanach Zjednoczonych. Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1950, czyli w roku wybuchu wojny koreańskiej. W tamtym czasie Korea była już podzielona wzdłuż 38 równoleżnika na Koreę Północną i Koreę Południową. June mieszkała wraz ze swoją rodziną na Południu, niedaleko Seulu, ale w chwili postępujących działań wojennych wszyscy postanowili opuścić rodzinne strony i udać się w kierunku miasta Pusan, by ratować swoje życie i nadzieje na jakąkolwiek przyszłość. June miała wówczas zaledwie 11 lat, ale okrucieństwo wojny, z którym się zetknęła, postawiło ją w sytuacji, z którą prawdopodobnie nie potrafiłby sobie poradzić niejeden dorosły. Widziała okrutne zbrodnie dokonywane nie tylko na obcych jej ludziach, ale i na członkach najbliższej rodziny, musiała dbać o jedzenie, dach nad głową i sposób ucieczki jej samej i jej młodszego rodzeństwa, wreszcie musiała mierzyć się z wieloma słabościami i brakiem umiejętności i możliwości podjęcia wielu działań wynikających z faktu, iż najzwyczajniej w świecie była jedynie małą wystraszoną dziewczynką. Lee bardzo brutalnie, ale i wiernie przedstawił los uciekinierów z Południa pragnących ratować życie i przetrwać okrutny czas wojny. Skupił się jednak nie tylko na losie Koreańczyków, przedstawił bowiem także obraz wojny widziany i doświadczany przez żołnierzy amerykańskich. Drugim głównym bohaterem powieści jest właśnie Hector Brennan walczący po stronie Południa, na którym okrucieństwo wojny także odcisnęło swoje piętno i to do tego stopnia, że zamiast brać udział w walkach samowolnie zgłosił się do Oddziału Rejestracji Zabitych, by w tym splocie bezdusznych wydarzeń uniknąć chociaż patrzenia na chwile śmierci swoich towarzyszy broni. Autor nie łagodzi opisu przedstawianej rzeczywistości, ukazuje ją tak, jak mogła w istocie wyglądać. Wojna nie ma w sobie nic z romantyzmu, odarta z jakichkolwiek ludzkich uczuć kształtuje biorącego w niej udział człowieka i determinuje jego przyszłe losy, w tym relacje z innymi ludźmi, równie okrutnie doświadczonymi jak on. W takich to okolicznościach June poznała Hectora, a ich losy splotły się ze sobą już do końca. Za sprawą powołania do życia równie ważnych bohaterów, jakimi są Sylvie i Ames Tannerowie, Chang-Rae Lee przedstawił także inny ważny temat, a mianowicie tworzenie sierocińców dla koreańskich dzieci, które przetrwały wojnę, lecz pozostały na świecie same, bowiem członkowie ich rodzin zostali zabici. Historia tworzenia tego typu ośrodków i adopcji dzieci emigrujących z przybranymi rodzicami do Stanów Zjednoczonych to równie bolesna co radosna historia ogromnych nadziei, oczekiwań i przypodobań, byle by tylko osiągnąć upragniony cel i zyskać nową adopcyjną rodzinę, a co za tym idzie lepszą przyszłość. Niestety, świat nie jest idealny i sprawiedliwy, a zawiedzione nadzieje mogą prowadzić do przeróżnych wydarzeń mających charakter domina, których całe spektrum ukazał Chang-Rae Lee właśnie na przykładzie powieściowego sierocińca Tannerów. Sylvie Tanner to postać bardzo ważna, spaja ona bowiem w powieści to wszystko, co bez niej miałoby charakter liści spadający z drzew i unoszących się na wietrze w zupełnie innych kierunkach. Sylvie łączy losy i tworzy punkty styczne, które pozwalają na powrót do przeszłości nawet po upływie wielu lat. W warstwie fabularnej przenosi nas ona do Mandżurii początku XX wieku, losu tamtejszych misjonarzy i tworzenia przez Japończyków marionetkowego państwa Mandżukuo, a także do o wiele wcześniejszych, bo XIX-wiecznych wydarzeń, bezpośrednio determinujących akcję powieści, a mianowicie do roku 1859, kiedy to rozegrała się największa bitwa wojny francusko-austriackiej, czyli Bitwa pod Solferino. To właśnie bilans strat po tej bitwie przyczynił się do utworzenia Czerwonego Krzyża i rozwoju pomocy humanitarnej, w ramach której swoją działalność po wojnie koreańskiej prowadzili także Tannerowie. „Kiedy ulegnę” jest więc powieścią wielowątkową. Zwrócę jedynie uwagę na fakt, że wielu wątków powieści w recenzji nawet nie podejmuję, by nie zdradzać czytelnikowi zbyt wielu szczegółów i nie zniechęcić tym samym do lektury. To, co przywołałam, tworzy jedynie pewne ramy, wewnątrz których Lee umieścił przepiękne płótno literackie stworzone z niezwykłym epickim rozmachem. Monumentalność historii zaskakuje, przenosi ją na wyższy poziom, domagając się od czytelnika odczytania wszelkich sensów. Na okładce powieści znalazła się zapowiedź: „Miłość może zranić bardziej niż wojna”. I w istocie tak jest, wojna nigdy nie wiąże się z niczym pozytywnym i trudno oczekiwać po niej czegoś innego, ale miłość to głównie nadzieja, życie i plany na przyszłość. Niespełniona jest jak nóż przebijający serce. „Kiedy ulegnę” to powieść o ludziach żyjących w naprawdę bardzo trudnych czasach, o ludziach niepotrafiących unieść tego, co przynosi im los, o ludziach doświadczających bólu, straty, cierpienia i pragnienia rychłej śmierci, ale na przeciwległym biegunie jest też ogromne pragnienie życia, przetrwania i pokonania wszelkich przeciwności, pragnienie tego, by trwać mimo wszystko, by nie ulec do samego końca, bez względu na to, kiedy i w jaki sposób ma on nastąpić. https://www.facebook.com/literackakorea/posts/233611138956860
Literacka_Korea - awatar Literacka_Korea
oceniła na104 lata temu
Ostatnia konkubina Lesley Downer
Ostatnia konkubina
Lesley Downer
Okładka dumnie głosi "japońska wersja Przeminęło z wiatrem". Z początku raczej nie potrafiłem się w "Ostatniej Konkubinie" doszukać podobieństw do legendarnego już amerykańskiego dzieła. Główne postacie - Sachi i Scarlett pozornie nic nie łączy, cicha, nieśmiała, stonowana Japonka oraz żywiołowa i temperamentna Amerykanka. Po dłuższym czasie dostrzegłem jednak, że głębiej łączy je nić podobieństwa w postaci buntu przeciwko wiążących ich łańcuchów społeczeństwa, tradycji i ich wymagań. Wydźwięk wątku romantycznego jest jednak zgoła inny, podczas gdy Scarlett wybrała "nowy świat" w postaci Butlera, Sachi wybrała tradycję i przedstawiciela "starego świata". Sam świat przedstawiony też jest całkiem inny - wszakże nic nie łączy konserwatywną Japonię epoki schyłku bakufu z USA epoki wojny secesyjnej. Mimo to, znów, po pewnym czasie można dostrzec nić podobieństwa - restrukturyzacja Meiji to swoista wojna tradycji i przywiązania do średniowiecznych zwyczajów siogunatu z nowoczesnością i epoką przemysłową przynoszoną przez południowe klany wraz z wsparciem Europejczyków. Czyż nie podobnie była przedstawiona wojna secesyjna - zawiłe i uwikłane w zwyczajach i tradycjach Południe kontra nowoczesna Północ? Autorka bardzo umiejętnie opisała świat, można utonąć w opisach zwyczajów odległego kraju, widzimy małe wioski, mniejsze miasta czy wreszcie wielkie Edo wraz z owianym tajemnicą Pałacem Kobiet. Na własne oczy widzimy sztywne zasady, każda osoba w tej książce skrępowana jest "tym co należy robić", "obowiązkami i powinnościami". Jednak świat jest dynamiczny, a epoka Meiji jak żadna inna nie odzwierciedla "wiatru zmian", zagubienie w nowym świecie oraz wiry wojny, która do niego prowadzi, nadpisanie starych wartości nowymi - to także autorce zgrabnie wyszło. Dla pasjonatów Japonii będzie to książka wartościowa i przejmująca. Zawiera wiele wiedzy, która jest przekazywana zręcznie w fabularyzowany sposób. Oczywiście, względem poziomu językowego oraz dokładnego opisu charakteru dzieło Margaret Mitchell jest bardzo daleko od "Ostatniej Konkubiny", nie można jednak rzec, że okładka całkowicie przeinacza rzeczywistość.
eMajTi - awatar eMajTi
ocenił na77 lat temu
Marzenie o innym świecie Sonya Chung
Marzenie o innym świecie
Sonya Chung
„Marzenie o innym świecie”, po przeczytaniu tej książki bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że nie ma lepszego tytułu, który w pełni oddałby to wszystko, co Sonya Chung skreśliła na kartach swojej powieści. Sama autorka jest córką koreańskich imigrantów i czyni nią także główną bohaterkę swojej książki, Ah-jin, zwaną również Jane. Współistnienie ze sobą dwóch światów, cywilizacji Wschodu oraz Zachodu, jest cały czas odczuwalne podczas procesu lektury. Który świat wybrać, według których zasad kształtować swój światopogląd, cele, wartości i relacje z innymi ludźmi? To nie jedyne pytania, z którymi mogą się zmagać bohaterowie „Marzenia o innym świecie”. Ich kluczowym problemem jest bowiem to, co kryje się właśnie pod tytułem powieści. Bohaterowie żyją w stanie permanentnej ucieczki zapoczątkowanej w fabule powieści ucieczką Han Hyun-kyu i jego starszego brata z rodzinnej wyspy, a następnie wyjazdem Han Hyun-kyu do Stanów Zjednoczonych. Ucieczka fizyczna i realna staje się początkiem różnego rodzaju ucieczek metaforycznych i psychologicznych mających swoje ujście w bliżej nieokreślonych i niewykrystalizowanych marzeniach. Bohaterowie uciekają od bliskości, miłości, szczerości i rozmowy, uciekają od swoich prawdziwych pragnień, marzeń i dążeń, uciekają od każdego tu i teraz, czyniąc w pewnym sensie swoją ucieczkę niekończącą się historią. Przyjazd Han Hyun-kyu oraz Ah-jin do Korei Południowej, a właściwie do Han Jae-kyu, młodszego brata ojca Jane, i jego rodziny to próba stawienia czoła pierwotnym lękom inicjującym chęć poszukiwania czegoś zupełnie innego niż obecnego w rzeczywistości. Spotkanie rodzinne nie jest jednak punktem wiodącym ku szczerej rozmowie, zrozumieniu, wybaczeniu i odbudowaniu prawdziwych więzów rodzinnych. Okazuje się bowiem, że rodzina mieszkająca w Korei ma także swoje strachy i lęki, które pulsują pod skórą i są niemal odczuwalne jak przyspieszone tętno. Pojawia się mur tematów, których lepiej nie podejmować, bo wówczas opadnie zasłona i metaforyczna ucieczka od rzeczywistości zakończy się jak najbardziej realną emocjonalną eksplozją. I tak się wydarza, czego wyrazem jest punkt kulminacyjny powieści. Zresztą, dość specyficzny, bowiem jako czytelnicy w żaden sposób nie jesteśmy jego świadkami, dowiadujemy się o nim jedynie od innych bohaterów powieści, jakbyśmy co najmniej byli także w jakimś innym świecie. Dramaty rodzinne mające miejsce po obu stronach oceanu determinują zachowanie i wybory wszystkich osób zaangażowanych w tę historię. Czy marzenie o innym świecie jest możliwe? A może tym innym światem stanie się wreszcie otaczająca bohaterów rzeczywistość? Kto wie, jak potoczą się losy bohaterów powieści. Sonya Chung zadbała co prawda o jednoznaczny kierunek interpretacyjny, ale jako pisarka doceniająca czytelnika nie pozbawiła go możliwości marzenia o innym świecie, tak jak czynili to jej bohaterowie. Polecam. https://www.facebook.com/literackakorea/posts/208487804802527
Literacka_Korea - awatar Literacka_Korea
oceniła na84 lata temu
Chiński kopciuszek Adeline Yen Mah
Chiński kopciuszek
Adeline Yen Mah
To jedna z tych książek, do których chętnie się wraca. Czytałam ją już kiedyś, ale postanowiłam ją sobie przypomnieć ,żeby siegnąć po „Spadające liście” o dalszych losach bohaterki. Tym bardziej, że w międzyczasie udało mi się odwiedzić większość z opisywanych miejsc, w których dzieje się akcja. Barwne Chiny przed rewolucją, wciąż międzynarodowy Szanghaj lat 40ych ,kuszący Hongkong - to tło tej książki , jednak jej bohaterce nie dane było korzystać z tego co oferują. Dziewczynka wychowujaca się w zamożnej rodzinie stopniowo staje się tytułowym kopciuszkiem. Odtrącona przez najbliższą rodzinę i narażona na szykany macochy doświadczyła w dzieciństwie wiele złego . Pozbawiana jedzenia, zaszczuta , odseparowywana od towarzystwa, oddana do przytułku , zostawiona na łaskę losu w czasie wojny . Po czymś takim nie da się wejść w dorosłe życie bez traumy. Okrucieństwo , z jakim ją traktowano, spotyka się chyba głównie wśród Azjatów i Arabów. Część poświęcona chińskim znakom była bardzo ciekawa , o ile ktoś jest zainteresowany chińską kulturą. Tak samo jak opis życia babci autorki, która pamiętała czasy krępowania stóp. Poza tym dobrze pokazano od strony psychologicznej jak nowa żona potrafi manipulować mężczyzną tak,że zaniedbuje on dzieci z pierwszego małżeństwa , jak rodzeństwo bezwzględnie walczy o względy ojca i macochy oraz to jak służba potrafi sprytnie ocenić , kto w danym momencie najbardziej liczy się w rodzinie , a więc czy należy się mu podporządkować , czy też można lekceważyć. Sytuacja trochę podobna jak w „Imperium słońca”, gdzie służba podlizująca się nieco psotnemu paniczowi zaczęła okradać dom jego rodziców gdy tylko ci zaginęli w wyniku zawieruchy wojennej. Szkoda,że ta powieść jest mało znana w Polsce. Mogłaby stać się czymś w rodzaju „Małej księżniczki”.
MarieAntoinette - awatar MarieAntoinette
ocenił na104 lata temu

Cytaty z książki Trzy córki pani Liang

Więcej
Pearl S. Buck Trzy córki pani Liang Zobacz więcej
Więcej